enronGruba ryba
60piorunów30 155,34 + 21,37 = 30 176,71
A dzisiaj potruchtane z koleżanką 😁 Taka miła odmiana od samotnego biegania ☺️
Miłego dnia! ♥️

Dołączył/a:
enronGruba ryba
60piorunów30 155,34 + 21,37 = 30 176,71
A dzisiaj potruchtane z koleżanką 😁 Taka miła odmiana od samotnego biegania ☺️
Miłego dnia! ♥️

100mphLider
88piorunówMałe butelki alkoholu wysokoprocentowego mogą wkrótce zniknąć z polskich sklepów. Za ich zakazem opowiadają się politycy różnych ugrupowań — od PiS, przez KO, po Lewicę. Pomysł ma poparcie w Sejmie... #wiadomoscipolska #polityka

BoriaOddajBulkuInspirator
28piorunów29 699,35 + 21,37 = 29 720,72
Dystans boży, idę jeść
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
@BoriaOddajBulku Prawidłowo 😎 tak trzymać!
enronGruba ryba
36piorunów28 875,40 + 12,16 + 12,73 + 13,27 + 5,27 + 21,37 + 21,37 + 31,72 = 28 993,29
Minął tydzień - i chyba mam wypaczone postrzeganie, bo miałem wrażenie że było słabo a w sumie tylko jeden dzień był kiepski xD Może to dlatego, że planowałem parę papatonów na początku tygodnia i nie bardzo wyszło, a może dlatego że Becia mnie odstawiła w wyzwaniu o parę długości 😅
No w każdym razie jeśli chodzi o tempo to było bardzo średniawo, natomiast dystans wyszedł nawet przyzwoity - z dość mocnym zamknięciem dwoma papatonami i jednym uberpapatonem czeskim 😊 Oczywiście najwięcej radochy dał ten ostatni, tym bardziej że w końcu się przebiegłem po moich ukochanych okolicach Makowa Podhalańskiego - tym razem pętelka przez Grzechynię, Stryszawę i Suchą Beskidzką. Wyruszyłem trochę później niż planowałem, bo o 4:56 - w sumie ze 30 minut wcześniej to by były totalne ciemności, więc nawet dobrze wyszło. Tradycyjnie miałem lekkiego pietra na pierwszym kilometrze przez las, bo oczywiście przepłoszyłem jakieś dziki i latały na różne strony - jeden leciał równolegle do drogi, aż zacząłem odruchowo wypatrywać za drzewami na które by można się ewakuować 😵💫 Szczęśliwie każdy pobiegł w swoją stronę, a na dalszych kilometrach już tylko płoszyłem sarny i wkurzałem lokalne burki xD
Naturalnie po drodze odwiedziłem warownię Natanka, ale że nie jestem dziennikarzem z TVNu to nie zapadła się pode mną ziemia 😏 Stamtąd trzeba było się jeszcze tylko trochę powspinać i po niespełna 13 kilometrów 95% podbiegów była za mną, a ja mogłem się z radością puścić w dół doliny Stryszawy 🤩
Doleciawszy do dolnej Stryszawy skręciłem już na Suchą Beskidzką - tam zamiast lecieć wzdłuż głównej drogi poleciałem górnymi uliczkami osiedlowymi, okrążyłem szpital i zauważywszy, że coś za mało tych kilometrów jest skręciłem w kierunku Rynku i stamtąd na trasę do punktu widokowego. Sam punkt widokowy sobie odpuściłem, bo podejście jest arcymordercze i nie chciałem przechodzić do marszu - nawet pierwszy segment podejścia był taki, że prawie się poddałem 🤪 Ale to tyle z podbiegami, stąd już było tylko z górki j płasko 😎
Po drodze trafił się #koteczkizprzypadku 😍
Doleciałem w sam raz na czeski uberpapaton, obudziłem rodzinę, wykąpałem się i wtranżoliłem ćwiartkę wielgachnego arbuza 😋
Wyszło niecałe 600 metrów pod górę ☺️
A teraz relaksik na leżaczku, niech się śniadanko w bebzonie układa 😁
Miłej niedzieli! ❤️

widoki jak zawsze boskie 😍
i parę wykresów na koniec
enronGruba ryba
53piorunów27 953,83 + 10,08 + 21,37 + 7,24 + 9,06 + 12,73 + 21,37 + 1,45 + 21,37 + 9,01 + 4,05 + 7,08 + 12,73 + 2,74 + 21,37 + 27,31 = 28 142,79
No doobra, w końcu dopisuję xD Leń jestem, do tego dużo się działo - praca, wyjazdy, remonty, urwanie głowy, takie tam różne sprawy jak to w życiu. Czasami nawet brakowało czasu na bieganie - bywało, że musiałem skrócić trasę do marnych paru kilometrów a raz nawet w ogóle nie pobiegałem rano i wieczorem cosik tam urwałem żeby cokolwiek było :zany_face: Ale weekendy pozostały święte, takoż i papatony 😎 Jakieś standardy trzeba trzymać, nie?
Dzisiaj miało być ciutkę inaczej - no ale zaspałem. No i wyszedł inny plan, postanowiłem wpaść na dworzec przywitać przyjaciela przyjeżdżającego po wielu latach do Polski. Sprawdziłem jak się sprawy mają, opóźnienie 15 minut, trasa zaplanowana można lecieć. Nawet chwilami przyspieszałem, bo wydawało mi się że się nie wyrobię... i tak żem se leciał, po drodze zobaczyłem że opóźnienie wzrosło do 30 minut to nawet zahaczyłem o Rynek Główny. W końcu dolatuję na dworzec, piszę żeby się nie spieszył bo będę... a ten mi pisze że od godziny stoją w Trzebini xD
No nic to, kolejny raz się na portalu pasażera zawiodłem - okazało się, że jak pociąg stoi to nie aktualizują opóźnienia :face_with_rolling_eyes: Fuck logic. A ja potuptałem w stronę domu - już z mniejszym pośpiechem, do tego ze świadomością że papatonu już nie będzie i strzelę jakiś uberpapatonik. No i wyszło idealnie, 27,31 km w tempie 5:32/km. Czas współpracował papatońsko, bo wyszło 2:31:17 xD
Do domu dotarłem zanim przyjaciel dojechał do Krakowa (ʘ‿ʘ) Nic to, spotkamy się wieczorem. A teraz idę szaleć z remontem, gładzie się same nie zrobią 😅
Miłej niedzieli! ❤️

@enron jestem prostym człowiekim. widzę uśmiechniętego enrona - piorunuję.
w bonusie remontowy enron xD
nxoGruba ryba
38piorunówWitajcie Sportowe Świry tym razem ;)
Mamy już potwierdzenie wyników od #garmin wiec czas najwyższy na podsumowanie lipca, w końcu już grubo po pierwszym ;)
Grupka ma się dobrze, stabilnie 84 użytkowników, aktywnych 54- tylu zarejestrowało kroki, a najwięcej:
1. @gryzli - 1 023 018 (Oo ?!)
2. @enron - 681 699
3. @AdelbertVonBimberstein - 656 826
#sztafeta #bieganie zachęciło 40 z nas, podium przedstawia się następująco:
1. @enron - 460.0 km
2. @scorp - 297.9 km
3. @Mjelon (tutaj mam pewne wątpliwości, czy dobrego usera oznaczam, jak coś zgłoście proszę)- 280.2 km
#ksiezycowyspacer zachęcił jedyni 26 z nas, najdalej zaszli:
1. @WujekAlien - 360.5 km
2. Ewelina - 207.0 km
3. @scorp - 175.8 km
#rowerowyrownik 30 odważnych, na podium lądują:
1. Michał Czubkowski - 1,369.6 km
2. @pluszowy_zergling - 1,052.1 km
3. Marcin Padło - 726.0 km
No i nasze #plywanie mimo wakacyjnego okresu jedynie 10 sktywnych, najwiecej w wodzie pokonali:
1. @wonsz - 48,700 m
2. @Aleksandros - 7,666 m
3. @notak - 3,022 m
Wszystkim serdecznie gratuluję, miło widzieć nowe twarze na podium w prawie każdej dyscyplinie, tak trzymać!
P.S. Kiedyś numerowanie listy na hejto działało niebo lepiej.
P.S. 2: Nowe wyzwania lada moment się pojawią, wieć wiecie, nie spać ;P

Dzięki @nxo dobra robota 😎 Zabawne, przebiegłem z dokładnością do kilometra tyle samo co w czerwcu xD Muszę się poprawić cuś
@nxo czy to błąd, że ją na hejtostats nie widzę użytkownika @Aleksandros i @notak ?
enronGruba ryba
53piorunów26 329,23 + 4,40 + 10,07 + 10,15 + 5,36 + 21,37 + 21,37 = 26 401,95
No i znowu tydzień za nami... a ja na lipcowym liczniku mam 399 km. Kusiło dokręcić ten jeden kilometr , no ale dzisiaj się spieszyłem i poza tym papaton trza było zrobić 😅
Trochę nie mogłem się rozkręcić w tym tygodniu, i to mimo sprzyjających warunków dzieciowo-żonino-pracowych. Mówiąc krótko - leń śmierdzący jestem i do tego nie umiem planować czasu, zbyt późno chodziłem spać i za długo spałem, kto to widzioł 🙄
No i z planowanych 4-5 papatonów ostały się zaledwie dwa, a dwa dni pobiegłem tyci dystans koło 5 km 🤪
Wczorajszy papaton spokojny i na luzaka - miałem głupie myśli czy nie polecieć czegoś dłuższego, ale że jako przedstawiciel gatunku Polak Zwyczajny (Polonus vulgaris) planowałem na sobotę spore roboty remontowe to wziąłem sobie na wstrzymanie xD i wystartowałem na luzaka dopiero koło 6 rano.
Dzisiaj sytuacja była zupełnie inna - planowałem pojechać pociągiem na działkę do żony i najmłodszego synka, a że dzisiaj wracamy do Krakowa to idealny był wyjazd o 8:53 - więc trzeba się było sprężać 😅 Wstałem 4:20, jakoś się ogarnąłem, jeszcze się okazało że zegarek prawie rozładowany 🙄 i jeszcze mi zeszło na znalezieniu działającej ładowarki - mój staruszek Fenix 5 ze zgniłymi pinami jest bardzo wybredny i ciężko znaleźć coś co działa 😢
Wyruszyłem więc ciut późno, o 4:55. I może dobrze, bo podświadomie się spieszyłem, przez co trochę podkręciłem tempo. Nic zjawiskowego, marne 5:17/km, ale zawsze to lepiej niż leniwe 5:40/km jak ostatnio zwykłem człapać.
Mamma mia, ile fauny po drodze spotkałem! Podwójne #koteczkizprzypadku jeden przefajny #pieseczkizprzypadku, dwa razy #sarenkizprzypadku i jeszcze jeden #liskizprzypadku, nie mówiąc o panu #bocianyzprzypadku i mojej nieprzypadkowej znajomej bocianiej rodzinie 🤩 Tylko dziki nie dopisały, pewnie dzięki ominięciu Lasku Mogilskiego 😉
Dobra, kończę bo już prawie dojechałem na działkę, zgarnia mnie żona i czas na relaks 😏
Miłej niedzieli! ❤️

@enron czy jest ryzyko, że widziałem Cię w piątek wieczorem na bulwarze? 😉
na lipcowym liczniku mam 399 km. Kusiło dokręcić ten jeden kilometr
@enron Zostaw, tak ładniej wygląda 😉
enronGruba ryba
40piorunów25 734,05 + 12,37 + 15,52 + 12,73 + 12,73 + 21,37 + 21,37 + 21,37 + 10,02 = 25 861,53
Nuuudy. Trochę papatonów, trochę papatoników, jakieś tam luźne biegi. Wszystko w tempie dość luźnym, ale w końcu nic mnie nie goni 😉
Chciałem wrzucić wpis wczoraj, ale weekend miałem ultraintensywny - z racji remontu i jednocześnie przeprowadzki firmowych rzeczy całe dnie w rozjazdach, noszeniu mebli, sprzątaniu, jakimś dłubaniu... W sobotę nawet się wczułem w los busiarza - żeby jedną szafę przywieźć, musiałem wypożyczyć w traficarze Renault Mastera. Miałem trochę stresa, nigdy takim bydlęciem nie jeździłem... dla odwagi sobie piwko strzeliłem. Bezalkoholowe rzecz jasna. 😎
Wczoraj podczas biegania trafiłem na ultraprzyjaznego #koteczkizprzypadku - jak tylko się zatrzymałem, zaatakował mnie i zażądał czochrania. Aż żal było biec dalej.
A dzisiaj... szkoda gadać. Wczoraj po tych całych robotach tak byłem głodny, że obżarłem się arcynieprzyzwoicie - dzisiejszy bieg więc był wyjątkowo ociężały xD
Miłego!

CZOCHRAJ MNIE
enronGruba ryba
60piorunów24 393,75 + 17,32 + 15,32 + 18,04 + 21,37 + 11,51 + 21,37 + 21,37 = 24 520,05
Ani się człowiek obejrzał, a tu kolejny tydzień minął 🙄 Ja nie wiem jak ten czas leci, poza tym że zjedwabiście szybko xD
Siadłem do wpisu z zamiarem ponarzekania, że słaby tydzień... i stwierdziłem że może warto najpierw pomyśleć bo w sumie trochę tych kilometrów się uzbierało xD konkretniej to coś koło 127 😊
Ale że jestem Polakiem, to mam obowiązki polskie. W tym też narzekanie. Na szczęście mam o co - zaliczone 199,27 km w miesiącu, żebym wiedział to bym dokręcił gdzieś te 700 metrów xD
Tempo wyszło mocno relaksacyjne - wszystkie biegi oscylowały wokół 5:40 min/km, ale fakt że przecież nic mnie nie goni więc w sumie po co się spieszyć? 😅
Dość skromnie z papatonami, dopiero 4 w tym miesiącu. Lepsze to niż nic 🙃
Miałem lekkie obawy o dzisiejszy papaton - ryłem wczoraj przy przenoszeniu mebli z firmy do nocy i byłem dość wykończony, a na noc nażarłem się pizzy i opiłem piwa i groziło mi zaspańsko (a dzisiaj były plany wyjazdowe) i ociężałość bebzonogenna. Jakimś cudem organizm sam się upomniał - obudziłem się o 4 rano, aż doszedłem do wniosku że se jednak spokojnie do 6 pośpię - co też wdrożyłem w życie. Życie singla, nawet tymczasowe, miewa swoje uroki 😄
Poleciałem w końcu dopiero tuż przed 7. Lekko kropiło, co mi w tradycyjnie ogóle nie przeszkadzało. Z czasem kropienie się zintensyfikowało i na chwilę przeszło w regularną ulewę, by potem odpuścić i tak było jeszcze parę razy. Mimo to spotkałem paru biegaczy - nad Zalewem Nowohuckim nawet jakichś Kenijczyków (chyba chorzy byli, bo ich wyprzedziłem xD). Potem poleciałem zwiedzać Grębałów, gdzie trafiłem na #koteczkizprzypadku - tym razem dość specyficzny przypadek, bo Pani Kota właśnie zbierała się za konsumpcję świeżo upolowanej myszki 😁
Dziś z racji kawalerowania nie musiałem robić żadnych zakupów, więc potem już spokojnie potruchtałem prosto do domu. Tradycyjnie wymierzyłem idealne #2137 😎
A w domu sobie pociachałem ćwiartkę wielkiego arbuza, a potem siadłem w grodzie i sobie go spałaszowałem korzystając z chwilowego przebłysku Słońca 🤩
Dojechałem teraz na działkę, zgarniam żonę i pewnie jutro też będzie luzik i sobie pofolguję rano 😃 Biegowo oczywiście 😏
Miłej niedzieli! ❤️

@enron Tu się nie da pieruna nie zostawić
PS J⁎⁎ać marvina
enronGruba ryba
53piorunów23 655,23 + 5,13 + 13,72 + 14,12 + 11,05 + 7,11 + 21,37 + 21,37 + 10,31 + 9,01 = 23 768,42
No kurna nad Morskim Okiem, a gdzie? xD
Tak - może i w tygodniu były nudy, ale najlepsze zachowałem na weekend 😎
W tygodniu leń śmierdzący (a przy tym powolny), raz nawet do dychy mi się nie chciało dociągnąć. Ale cały czas z tyłu głowy miałem myśl "luzik, jest weekend będzie fajnie".
I BYŁO FAJNIE 😃
W sobotę, mimo że nie powinienem, postanowiłem polecieć spokojny papatonik, dopiero pierwszy w tym miesiącu (mammamia, jakiś dramat). A dlaczego nie powinienem był?
Bo w niedzielę były zawody!
I to nie byle jakie - XIII bieg im. Zamoyskiego, z Palenicy do Morskiego Oka! 😍
Kiedyś marzyłem o tym biegu - cudne widoki, fajna krótka trasa z małym przewyższeniem (10 km, 400m up) - ale zawsze mi się nie chciało tak szaleć, bo bieg startuje z Palenicy o 7:30, co oznacza nocleg w Zakopanem albo nieludzką pobudkę. Z biegiem lat definicja nieludzkiej pobudki uległa u mnie lekkiemu zniekształceniu - i gdy dwa lata temu zobaczyłem że można się zapisać i w dodatku ma to być ostatnia edycja tego biegu (jakieś przepychanki z TPN), to się od razu zapisałem. Poleciałem razem z koleżanką, było super, zmieściłem się poniżej godziny (58 minut z groszami) i byłem bardzo zadowolony. I smutny, bo spodobał mi się ten bieg.
No i jakoś na początku 2026 zajrzałem czy coś się zmieniło - a tu zapisy! 🥳 Od razu się zapisałem i zacząłem pisać po znajomych czy ktoś do mnie dołączy. No i wstępnie dwie koleżanki się zgodziły, potem jedna odpadła, a ostatnio odpadła i druga 😢 Nic to, miało być fajnie i będzie fajnie! 🤩
Co się robi gdy trzeba odebrać pakiet startowy w Palenicy Białczańskiej o 7 rano? Wcześnie idzie spać i wyjeżdża z Krakowa o 5 rano. Dlatego wdrożyłem plan, z tą drobną różnicą że poszedłem spać o 1:30 xD
Cudem się obudziłem o tej 4:07, wykąpałem się, wymyłem zęby i poleciałem szykować sobie śniadanko. Potem szybki check wszystkich elementów listy do wyjazdu, sprint do samochodu i równą godzinę po pobudce wyruszyłem. Droga spoko, ale przez większość trasy lało więc nie szarżowałem. Potem już ostatni stres - otworzy się szlaban na parkingu czy się nie otworzy? 🫣 Uff, otworzył się, a ja sobie elegancko zaparkowałem i poleciałem po pakiet. Pakiet skromny, ale nie po to przybyłem 😃 Jeszcze wizyta w Krainie Tysiąca Smro...Zapachów na skraju parkingu i lekki niczym sumienie OJ Simpsona potuptałem na start.
Zaczęło kropić. "Hehe, będzie kąpiel w pakiecie".Kropiło coraz mocniej. Zaczęło niemalże lać. "He... he... no z cukruśny nie są, nie?"
No i start! Dziki pooooszły, my szaraczki za nimi. Tak przez niemal kilometr, gdzie nastąpiła nawrotka do startu, a od startu z powrotem tą samą trasą. Cóż, ktoś kiedyś stawiając parking nie pomyślał że ludzie będą chcieli dychę polecieć xD
Biegło się fajnie. Deszczyk chłodził, wody nie trzeba było uzupełniać, trasa luksusowa, z lekkimi podbiegami i chwilowymi wypłaszczeniami. Z mozołem udało mi się parę osób wyprzedzić, ale bez szaleństw - tym bardziej że pod koniec, gdzie jest wypłaszczenie a nawet z górki, dwóch gości mnie wyprzedziło. Jak zwykle w trakcie biegu zastanawiałem się po co mi te głupoty, a po dotarciu do mety radocha, euforia i "za rok powtórka!" xD Ależ ja jestem przewidywalny 🤪
No i szok: czas 54:48, ponad 3 minuty lepiej niż ostatnio! 🤩 Ale i tak nie załapałem się na żadne miejsce. Ale gdyby bieg był w październiku, miałbym drugie miejsce w M50 🙃
Na miejscu cudownie. Piękne Morskie Oko, na jego brzegu przepiękny Pan Kaczor 😍 Trochę posiedziałem z ludźmi, zjadłem pyszną szarlotkę, na chwilę zajrzałem do schroniska, a na koniec wspôlna fotka i śmigiem na parking. Z górki łatwiej, na koniec jeszcze dokręciłem do 9 km na parkingu.
Na parkingu wdrożyłem Plan Oczyszczenia. Rozebrałem się do majtek, stanąłem w klapkach i wylałem sobie na łeb całą zawartość pięciolitrowego baniaka z wodą, który w tymże celu przywiozłem 😃 Laska obok tylko mruknęła "ech że o tym nie pomyślałam" xD a ja się świeżutki wytarłem i przebrałem w cywilne ciuchy 😎
Fajnie było 😊
Potem dojazd na działkę w Makowie Podhalańskim, gdzie do teraz rypałem sprzątając dom przed przyjazdem dzieci. Będzie w domu trochę luzu 🤩 Tylko dojechać do Krakowa, po drodze zgarniając pizzę z Mascarpone 😋
Miłego niedzielnego wieczoru! ❤️

Ogolony....
Tak, mogłem tego nie zauważyć. Ale zauważyłem. Zdobywasz osiągnięcie
Kapitan barki (lipiec)*
---
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.
BoJaProszePaniMamTuPrimaSortaGruba ryba
3piorunów#bieganie kto z was biega codziennie?
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta raczej tylko @enron ( ͡° ͜ʖ ͡°)
nxoGruba ryba
39piorunówHejo Śportowe Świry ;)
Nastał lipiec, a wraz z nim czas na sportowe podsumowanie poprzedniego miesiąca z #garmin ;)
Nasza grupa ponownie liczy 84 członków, (a było chyba więcej, nie wiem ;P) Kroki zarejestrowało 53 z nas, a najwięcej:
1. @gryzli - 988,684
2. @enron - 692,328
3. @scorp - 632,839
#bieganie czyli potocznie #sztafeta przyciągnęło 39 osób, podium należy do :
1. @enron - 460.8 km
2. @Trypsyna - 336.6 km
3. @scorp - 315.4 km
#ksiezycowyspacer - 31 aktywnych, najdalej zaszli:
1. @WujekAlien - 398.5 km
2. Ewelina - 195.2 km
3. @crs333 - 172.0 km
#rowerowyrownik mamy 26 aktywnych, podium następujące:
1. @pluszowy_zergling - 1,292.3 km
2. Michał Czubkowski - 796.3 km
3. Piotr ( @Mielon ??) - 513.5 km
#plywanie parszywa 13 odważnych, najwięcej napływali:
1. @wonsz - 45,843 m
2. Kantorski Dariusz - 16,599 m
3. @Aleksandros - 7,436 m
Wszystkim serdecznie gratuluję, jak co miesiąc wyniki robią niesamowite wrażenie, oby tak dalej!!
Wyzwania na lipiec juz wlatujo!!

enronGruba ryba
40piorunów22 784,53 + 6,21 + 12,37 + 21,37 + 21,37 = 22 845,85
Po powrocie do Krakowa - nuuuda paanie. Nuda i niesubordynacja 🤪
Najpierw w poranek po przylocie zaspałem i nawet na dychę czasu nie miałem 🙄 więc ino śmignąłem po obwarzanki, coby się nogi nie zastały xD
Niestety jestem nie tylko strasznym leniem, ale do tego totalnie niezorganizowaną fleją - skutkiem czego dzień w dzień (a raczej noc w noc) przeżerałem się jak głupi, zarywałem nockę a rano przesypiałem zbyt długo. Normalnie nie da się z takim dziadem żyć 🙄
No ale chociaż się zmobilizowałem do strzelenia papatonów w sobotę i niedzielę. Z obrzydliwie pełnym bebzonem i w lamerskim, emeryckim tempie, ale przynajmniej zaliczonych 😅
Oczywiście w międzyczasie kibicowałem wirtualnie @scorp02 i niesamowitej @Trypsyna
No dobra, kończę bo się luzuję na działeczce i trza do domu wracać.
Aaa, jeszcze spotkałem dzisiaj #koteczkizprzypadku 😍
Miłej reszty niedzieli! ❤️

@enron Bez wąsów to nie to samo 😒
TrypsynaGURU
130piorunów22 423,20 + 101,37 = 22 524,57
Żyję.
Ledwo, ale żyję. :)
Więcej info później, zrobię relację.
Dziękuję za doping!
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@Trypsyna Gratuluję! 🙂
Gratulacje mocno, ja nawet rowerem tyle nie przejechałam xD
enronGruba ryba
40piorunów22 251,65 + 12,37 = 22 264,02
Wszystko się kiedyś kończy... Z przygodą z wąsem nie jest inaczej 🥺
Wczorajszy wypad na Montmartre wyszedł super, zaliczone wszystkie punkty, crêpes zjedzone, winko pod chmurką wypite 😊
Dziś ze względów logistycznych nie mogłem sobie pozwolić na finałowy papatą 🙄 Ale i tak choć mini papatonik czeski wpadł - zawsze to jakieś pocieszenie.
Bardzo miło będę wspominał #paryz - mimo zabójczych upałów biegało się wyśmienicie, wszechobecna zieleń i liczne poidełka robiły robotę 😅 Ani raz nie czułem się w najmniejszym stopniu zagrożony, mimo ogromnej liczby nie-białych mieszkańców 😉 Widziałem parę sytuacji działania służb - np. przy nas jeden gościu przeskoczył przez bramki metra, nie minęło 30 sekund i dwóch rosłych panów w mundurach pojawiło się dosłownie znikąd i wezwali gościa, pełna kulturka, stanowcze MONSIEUR i pan gapowicz grzecznie czekał 😉
Szczególnie cenię... paryskich kierowców. To jest zupełnie inny poziom cywilizacyjny - tutaj pieszy naprawdę JEST święty, nikt nie mrugnie okiem na to że ktoś nie zdążył zejść z przejścia przed zielonym dla aut czy wręcz wlazł na czerwonym. Cały jeden raz zostałem strąbiony... bo zatrzymałem się na czerwonym a auta jeszcze też miały czerwone! Tak, gość mnie pogonił żebym niepotrzebnie nie stał xD Nawet jak gdzieś wpadłem na czerwonym nie zauważywszy auta, to kierowca po prostu się zatrzymał i tyle. Ale poza tym widać, że nawet jak jedzie jakaś wypasiona fura, to nikt nie pędzi na złamanie karku, nie rusza z piskiem opon - przez 3/4 wykopków tutejsi kierowcy by byli zwyzywani od kapeluszników...
Dziś, w dzień wyjazdowy, czeka nas apogeum upałów - równe 40°C 🫠 Trzeba będzie jakoś przeżyć, chyba mam namierzony fajny park gdzie się klapniemy na kocu piknikowym 😁
Powrót do Krakowa czarną nocą - dobrze że z Orly, mojego ulubionego lotniska 😎
Miłej środuni! ❤️

super! w ogóle Paryż jest super, świetny pomysł na wypad
No i przywiezie nam ten upał kurła
enronGruba ryba
69piorunów22 170,38 +21,37 = 22 191,75
To nie żart, wąs na Montmartre 😉
Wczoraj pogoda dała się nam we znaki, 38°C w cieniu to nie przelewki 🫠 Mimo to się nie poddaliśmy i tym razem ruszyliśmy na podbój Dzielnicy Łacińskiej i zwiedzanie Notre Dame. Może dużo tego nie było, ale parę godzin zeszło. Na wieczór puściłem chłopakom Amelię w ramach zachęty do odwiedzenia Montmarte.
A skoro tak, to wypadało zrobić rekonesans przygotowawczy 😁
No i na początek mało brakowało, a byłaby totalna porażka, bo zaspałem. Uratował mnie upierdliwy budzik najstarszego syna, którego szczęśliwie zapomniał zdezaktywować xD Żeby nie było za lekko, to jeszcze oczywiście padła bateria w pasku HRM i zeszło kolejnych parę minut na wymianie... Koniec końców nie było źle, wystartowałem parę minut po 6 czyli tak z półgodzinnym poślizgiem.
Temperatura była dość łaskawa - o 6 rano 24°C, a na powrót wzrosła tylko do 27°C. Dziś ma znowu być 38-39°C, więc nie narzekam 😅 Wziąłem wodę, trochę głupio zrobiłem bo nie wypiłem nic przed wyjściem i szybko zaczęło mnie suszyć - głupie przyzwyczajenia z Polski xD
Trasa na Montmarte jest nawet dość płaska - dopiero ostatnie 2 kilometry to względna wspinaczka. Ach, spotkałem pierwszego #koteczkizprzypadku w #paryz - w ogóle dotąd nie widziałem od przyjazdu ani jednego kota. Doleciawszy do karuzeli pod Sacre Ceur stwierdziłem, że jednak odpuszczam wbieg pod samą bazylikę - trochę czas naglił, a pomijając wszystko nie znoszę zbiegać po schodach. Wracając nabyłem jeszcze bagietkę - dowody w załączniku (ʘ‿ʘ) BTW już się wyćwiczyłem ciutkę w podstawowych wypowiedziach i kupiłem ją chyba skutecznie podszywając się pod Francuza xD Takie drobne przyjemnostki umilają życie 😊
Powrót wdłuż Kanału Saint-Martin był przyjemny - sporo cienia i lekki chłód bijący od wody. Zaczęli się pojawiać biegacze - w sumie dziś zaledwie 83 minąłem. Na koniec doleciałem do poidełka, wypiłem ze 3 butelki wody, po czym doczłapałem do hotelu. A tam zastałem całą rodzinę jeszcze w łóżkach - po co ja się spieszyłem? xD
Teraz czas zebrać towarzystwo i poszwendać się śladami Amelii Poulain (♥ ͜ʖ♥)
Miłego wtorunia! ❤️

@enron wule wukuszę awek mła?
@enron czas zapuścić prawdziwe, @AdelbertVonBimberstein poleci ci dobry wosk :smiley:
enronGruba ryba
34piorunów22 039,67 + 32,71 = 22 072,38
Dotarł wąs do La Defąs 😉
Dzień w dzień skwar, żar się leje z nieba - w cieniu 37°C, w Słońcu jakieś pincet stopni, w metrze temperatura powierzchni Słońca i wilgotność ze dwa miliony stopni. W telewizji tylko krzyczą Attention Canicule, pokazują ludzi desperacko taplających się w paryskich kanałach, a tymczasem ja włóczę rodzinę po rozgrzanym betonie, starając się unikać zbytniej ekspozycji na Słońce 🫠
Wczoraj dotarliśmy do Łuku Triumfalnego, nie udało się wejść na górę bo zamknęli przez upały (ba, nawet Wieżę Eiffla zamknęli, fuks że już byliśmy). Pokazałem, że ładnie widać dzielnicę wieżowców i nowy łuk, ale mimo namawiania nie chcieli tam podjechać. A bardzo chciałem tam zajrzeć...
No to zajrzałem 🤩
Dzisiaj się obudziłem nieco po czwartej, trochę podumałem co by tu zrobić, po czym ostro się wziąłem za planowanie trasy do La Defense. Coś tam się ogarnąłem, zjadłem jakiegoś owoca, po czym się ubrałem i parę minut po piątej wyruszyłem w trasę.
Mimo wczesnej pory nie mogłem liczyć na poranny chłodek - już na starcie było 25°C, a potem gdy już wzeszło Słońce temperatura mogła tylko iść w górę. Zaopatrzony w małą półlitrową Cisowiankę postanowiłem zaufać gęstej sieci miejskich poidełek.
Większość tras z mojego hotelu zaczyna się podobnie - tak było i tym razem. Nawigacja mocno świruje wśród kamienic, ważne że pomiar trasy mam z buta więc obarczony minimalnym błędem - z GPSa to by trochę kicha była, chwilami zegarek myślał że biegnę w przeciwnym kierunku 🤪
W każdym razie początek szedł gładko, po 10 kilometrach doleciałem do Łuku Triumfalnego i wyruszyłem w stronę La Defense. Miło, bo płasko a chwilami z górki, wygodna ścieżka rowerowa i prawie zerowy ruch. Zaczęli się pojawiać biegacze, na tyle nieliczni że nawet odmachiwali 😁Schody - i to dosłownie - zaczęły się po przekroczeniu Sekwany, co chwila so góry i co gorsza w dół, potem nagle trafiłem do tunelu pieszo-rowerowego, ale na koniec wydostałem się na powierzchnię i zobaczyłem Grande Arche w pełnej okazałości. Był równie imponujący jak wtedy, gdy go zobaczyłem po raz pierwszy 😍
Droga powrotna była trochę zakręcona, ale w końcu wydostałem się z La Defense i przebiegłem przez Sekwanę. Zapomniałem na La Defanse uzupełnić wodę i powoli mnie zaczynało suszyć, ale złośliwie wodopojów coś nie było 🙄 Lasek Buloński, ponownie most na Sekwanie, sucho w gębie z temperatura już 29°C xD Jak w końcu dorwałem poidełko, to wypiłem chyba ze dwa litry wody 😃
Pod hotel dotarłem idealnie z dystansem uberpapatonu 32,71 więc pozwolę sobie otagować #2137 😉
Dał mi radę ten finisz przy 30°C, tempo już spadało poniżej przyzwoitości i walczyłem z pokusą skrócenia trasy - ale się nie poddałem 😎 Wsysłem pół arbuza i jeszcze hektolitry soków na śniadaniu, powoli dochodzę do siebie - a teraz się zbieramy na dalsze zwiedzanie w tym ukropie - ma być 38°C xD
Trzymajcie kciuki!
Miłego poniedziałku ❤️

@enron kurasant po biegu był?
Tak, mogłem tego nie zauważyć. Ale zauważyłem. Zdobywasz osiągnięcie
Dokumentalista (50 zdjęć)*
---
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.
enronGruba ryba
58piorunów21 894,78 + 21,37 = 21 916,15
Je suis parisienne, trust me bro 😉
Dziś ciut później i leniwiej, no i w większym gorącu. Muszę zacząć wcześniej wstawać, bo jutro o tej porze to zdechnę z kretesem xD
Wczorajsze włażenie na Wieżę Eiffla było relaksujące w porównaniu z przejazdem zatłoczoną linią metra numer 7 xD
Najmłodszy syn teraz ma traumę i jak mówimy dokąd się wybieramy to pyta czy można tam dojechać bez wsiadania do metra...
#sztafeta #bieganie #2137

Ten wąs niejedną ...piiii.... trząsł.
Najmłodszy syn teraz ma traumę i jak mówimy dokąd się wybieramy to pyta czy można tam dojechać bez wsiadania do metra...
nogą drzwi musieli dociskać, żeby ludzi zmieścić?
TrypsynaGURU
31piorunów21 739,44 + 3,02 + 4,98 + 4,03 = 21 751,47
Start w parkrunie. Była chrapka na życiówkę - a dostałam bombę życia xD Po 1 kilometrze już poczułam, że będzie kosmos. Ojjj bolało. Ostatecznie wbiegłam z czasem coś koło 00:20:40. Pogoda piękna, ale patelnia konkret. Chociaż się opaliłam 😀
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@Trypsyna pięknie! :star-struck:
enronGruba ryba
117piorunów
@enron chłop co tak daleko biegł, że pobiegł do Paryża xD
@enron jak lubicie czekoladę to polecam Chapon i ich musy czekoladowe: https://maps.app.goo.gl/4uMA5D5VBTHGDnxc7