@smierdakow chyba najbardziej zaskoczyła mnie wizyta w aptece, bardzo ciężko było się dogadać o jaką grupę leków chodzi - pokazanie polskiego opakowania wraz ze wskazaniem substancji nie pomogło. To było chyba we Włoszech. W końcu zdecydowałam się wziąć wapno i liczyłam, że pomoże xD Nie wiem czy miałam wyjątkowego pecha, czy leki rzeczywiście są tak zróżnicowane, że substancje czynne z opakowania nic nie mówiły włoskim farmaceutom.
Komunikacja publiczna wszędzie działa trochę inaczej, więc trzeba uważać - czasami musisz wsiąść z już skasowanym biletem, czasami kupujesz u kierowcy, a czasami jest "człowiek biletomat" - wypatruje ludzi wchodzących do autobusu i sprzedaje bilety :grinning:
Nie wszędzie można pić kranowiczankę 😛 Lepiej kupować butelkowaną - w Albanii np. nawet do mycia zębów (tak dla świętego spokoju).
Tak samo w niektórych krajach nie spłukuje się papieru w toalecie (zużyty papier wrzucamy do kosza) co jest dość zaskakujące dla wielu podróżników.
W restauracjach zamiast kupować wodę do posiłku możesz poprosić o kranówkę - jest za darmo 😉 To jest chyba powszechne dość, nawet w Polsce. Ale mało kto o tym wie, i korzysta z tej uprzejmości.
Jak będziesz miły dla innych to i oni będą mili dla Ciebie. Trzeba uważać, ale serio, ludzie są bardzo pomocni i najważniejsze - oczy dookoła głowy + koniec języka za przewodnika. Mimo, ze starsze pokolenia (np. na Bałkanach) rzadko mówią po angielsku, na pewno dogadzasz się łamanym niemiecki, rosyjskim :grinning: