Dzięki Wam, liryczni dobrodzieje, przyszło mi otworzyć kolejną już CXXXVII edycję #nasonety (mam nadzieję, że mi się nie pojebało)
Zajęło mi nieco szukanie inspiracji do tego wydania naszego kawiarenkowego konkursu. Przewertowałam trochę strof, aż przyszedł mi do głowy pomysł całkiem odlotowy xD Postać historyczna dziwnie mi bliska, choć ostatnio zapomniana, objawiła mi się i stwierdziłam, że czemu nie zaczerpnąć z płodów jej umysłu. Zatem dziś podaję Wam na srebrnej tacy wiersz Bolesława Wieniawy Długoszowskiego. Jest to większy fragment wiersza. Można wykazać się #diproposta do całego podanego tu fragmentu, można wybrać sobie 3 lub 4 zwrotki. Wedle życzenia.
Temat pozostawiam również Waszej ułańskiej fantazji. Wyniki w kolejny wtorek, o ile dożyję. Jeśli jednak kojfnę, wygraną pozostawiam woli ludu. Zatem do boju wojownicy pióra! Niech się rymy sypią obficie!
Ułańska jesień
Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato
Dla własnej przyjemności, a durniom na złość,
W skwarze pocałunków ubiegło mi lato
I szczerze powiedziawszy – mam wszystkiego dość…
Ustrojona w purpurę, bogata od złota
Nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras,
Jak pod szminką i pudrem starsza już kokota,
Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.
A przeto jestem gotów, kiedy chłodną nocą
Zapuka do mych okien zwiędły klonu liść,
Nie zapytam o nic, dlaczego i po co,
Lecz zrozumiem, że mówi: ,,no, czas bracie iść".
Nie żałuję niczego, odejdę spokojnie,
Bom z drogi mych przeznaczeń nie schodząc na cal
Żył z wojną jak z kochanką, z kochankami – w wojnie
A przeto i miłości nie będzie mi żal…
Bo miłość jest jak karczma w niedostępnym borze,
Do której dawno nie zachodził nikt,
Gdzie wędrowiec wygodne znajdzie czasem łoże,
Ale – własny ze sobą musi przynieść wikt.
A śmierci się nie boję – bo mi śmierć nie dziwna
Nie siałem na nią Bogu nigdy nudnych skarg
Więc kiedy z śmieszną kosą stanie przy mnie sztywna
W dwu słowach zakończymy nasz ostatni targ.
(...)
#nasonety #zafirewallem #kawiarenkazafirewallem #tworczoscwlasna