CzokowokoGruba ryba
1piorunówNa Staro Kurvisk

Kategoria: Hydepark
CzokowokoGruba ryba
1piorunówNa Staro Kurvisk

Gepard_z_LibiiFanatyk
3piorunówSiema!

dez_GURU
2piorunów
maximiliananMistrz
5piorunówCiekawe jak sprawdzeni byli Paweł Świniarski lub Jerzy zięba.

To ten Sadurski od obrazków?
@szatkus-7 chyba nie
ZielczanFanatyk
14piorunów
Ciężkie czasy nadchodzą
Idealna pora na bieganie nocą. Ja się tak zapuściłem, że po kilku latach zamiast przebiec 8km ledwo co do domu wróciłem po 1,5. I się dziwię, że spać nie mogę xD
EndrevoirGURU
13piorunówSzybkie zakupy w biedronce oznaczają drugi odcinek z serii #wspolczynnikbiedronki XD
Dzisiaj małe zakupy ale nie wiem po co wyciągnąłem te ich naklejki, więc współczynnik poszedł mocno w dół. Mamy 11cm paragonu na 31.5cm świstka, co daje 34.9%, co jest najniższym dotąd zaobserwowanym wynikiem xd

to jest qrwa chore że to dalej trwa, myślałem że z czasem wrócą do normalnych paragonów
maximiliananMistrz
8piorunówDużo się zmieniło odkąd w 2018 papryk jaki chciał zostać prezydentem Warszawy i odkąd w 2020 minister czarnek wpisał dietę planetarną w program żywienia dzieci w szkołach.

@maximilianan a ja dalej kisnę z tego, że zamiast po prostu nazwać to zmianami w szkolnym żywieniu, to wymyślili jakieś diety planetarne, jakby liczyli, że wszyscy będą k⁎⁎wa orbitować wokół jowisza czy coś...
@NiebieskiSzpadelNihilizmu ja mam bekę, że ludzie teraz się dowiadują, że dzieci czasem czegoś nie lubią XD kurna jak byłem w przedszkolu to był sukces jak zjadłem obiad, a ci płaczą, że olaboga brajanek dostał ryż XDDDD
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Bo trzeba było pokazać, że są eko. Poza tym wybór opisanej, zdrowej diety nie jest złym pomysłem - inaczej trzeba by wypisywać wiele wskazań i robić pracę która jest już dawno zrobiona i udostępniona. Kontrowersyjny jest tylko wybór diety - można było wybrać nordycką, Dash, śródziemnomorską - które również są nieźle udokumentowane, a nawet je wszystkie - dając po prostu decydować szkołom na wybór jednej z listy.
Dieta planetarna - to świadomy wybór żywieniowy, który może podjąć dorosły człowiek skupiony na ekologi i zdrowiu. Szokowanie dziecka strączkami, skończy się traumą na całe życie.
Planetarna - wybrana dla dzieci jest tutaj w rankingu na 7 miejscu - nadal zdrowa, nadal dobra - ale są lepsze.
https://dietetycy.org.pl/najlepsza-dieta/
Najlepsza dieta 2026 według polskich dietetykówPoznaj ranking najlepszych i najskuteczniejszych oraz najgorszych diet w 2026 roku stworzony przez ekspertów - polskich dietetyków.DIETETYCY ORG PL@NiebieskiSzpadelNihilizmu @maximilianan
Jak ktoś używa debilnego hasła "planetarna" to oczekuje jakiegoś poklasku?
Brzmi to tak samo pretensjonalnie jak używanie feminatywów.
Szokowanie dziecka strączkami, skończy się traumą na całe życie.
Ty tak serio czy to sarkazm?
@GazelkaFarelka Ile dorosłych ma uraz bo karmiono ich jak byli mali produktem x którego wtedy nie lubili ?
Teraz mamy dwie opcje - albo stołówka/catering zrobi strączki tak, żeby były smaczne - tym się uda, albo zrobi je tak, żeby były, smak i konsystencja mniej ważna - wtedy mają szansę zniechęcić dzieci do jedzenia strączków na całe życie.
@wielkaberta Można było to nazwać EAT-Lancet - brzmi dużo bardziej profesjonalnie.
@Fulleks co. Ktoś te dzieci zmusza do jedzenia tego?
tomek-kowalskiTwórca
6piorunówCzłowiek już jest "stary" i rzadko przegląda Instagram, Tik Tok czy YT, ale mając ostatnio trochę wolnego czasu na odpoczynek, poprzeglądałem sobie to i owo i już wiem czemu młodzi (i niektórzy starzy) mają tak zryte łby. Tam produkują się w znacznej mierze ludzie z jakimiś problemami psychicznymi, którzy chcą zaistnieć, a że rodzina i najbliższe otoczenie ich już dobrze zna i często unika, to wybierają zaistnienie w internecie.
Pooglądałem to przez 4 dni i wystarczy mi tej psychozy na jakiś czas szkoda zdrowia psychicznego.
@tomek-kowalski Ale wiesz, że to ci się wyświetla bo treści dostosowują się do usera? Mi się wyświetlają rolki o historii, archeologii, sztuce, trickach w szyciu i jakieś przepisy kuchenne, w ogóle nie mam żadnego contentu z debilami...
kainserezcFenomen
10piorunów
K⁎⁎wa, znowu trzeba skreślać bo nie pasuje...
MaciekGruba ryba
21piorunówPijcie ze mną kompot, były zleceniodawca zapłacił mi dziś zaległy rachunek z odsetkami i kosztami sądowymi :D
Nie wiem, co się odjaniepawliło u nich. Zawsze się spóźniali o tydzień-dwa z zapłatą, a w kwietniu zapłacili mi 3 z 4 wystawionych w styczniu rachunków i głucha cisza, tematu nie ma. Maile bez odpowiedzi, wezwania do zapłaty bez odpowiedzi. Jak złożyłem pozew, to dopiero jedna pani zadzwoniła, ale powiedziałem, że kontakt tylko mailowy lub listowny i znów głucha cisza.
Niby żadna wielka kwota, ale cieszy człowieka, że nie dał się zrobić w bambuko :3
#praca #pracbaza #chwalesie #czujedobrzeczlowiek #zyciejestdobre
RagnarokkGURU
15piorunów
LubiepatrzecGURU
1piorunów
lubiespacOsobistość
2piorunówStary kur@a debil
wewerwe-sdfsdfsdfAutorytet
1piorunówtaka to by mnie mogła wyssać
Zacząlem sobie ostatnio czytac mangi. Czytałem rozne krotkie, ktory byly takie ok, nic poza tym. I przypomnialem sobie ze przecież anime OPM się "skończyło" to mogę sobie poczytać.
Pierwsze tomy póki co równie dobre co anime. Chociaż sceny akcji w anime są bardziej czytelne dla mnie, ale ja nieoczytany, to może dlatego.
Ciekawi mnie jak będzie przy sezonie 2, bo ten już był dla mnie nudny.

@wewerwe-sdfsdfsdf Do zakończenia aktu (jak przetłumaczyć "arc" na polski??????) z Monster Association można poczytać. Potem robi się dosyć mydlaste, widać że tam się kompletnie rozjechał pomysł na kontynuację tego. Oryginalny webcomic jest moim zdaniem bardziej konsekwentny i spójny z rdzeniem serii ale no... takich dupeczek tam nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
SpleenFenomen
20piorunówOpowiem trochę o ciężkim okresie szkolnictwa podstawowego, w którym miałem okazję uczestniczyć w okres przypadający na wczesne lata 90.
W tamtejszej rzeczywistości nie analizowało się poziomu nauczania w placówkach, po prostu stawiano na rejonizację i wszystkie dzieciaki z danego osiedla uczęszczały do tej szkoły, która przypisana była do nich z uwagi na miejsce zamieszkania. Dla moich starych, jak również dla rodziców pewnie większości pozostałych dzieciaków - szkoła była szkole równa, przez co tym sposobem trafiłem w miejsce, które obsadzone było dość obficie przez lokalną patologię.
Jakby mało było tego, że w tej podstawówce uczyły się dzieci z dysfunkcyjnych środowisk, pociechy z cygańskich rodzin zamieszkujących znajdujące się niedaleko baraki, to ktoś decyzyjny uznał, że świetnym pomysłem będzie zorganizowanie w tejże placówce programu OHP. Nie wiem jakie były naiwne założenia tej inicjatywy, ale z naszego punktu widzenia wyglądało to tak, że brali takich kompletnych degeneratów, którzy nawet szkoły podstawowej nie potrafili ukończyć, zbierali ich do kupy z całego miasta i próbowali wyedukować ich do zawodu, który nie wymagał myślenia wychodzącego dalej niż wykonywanie prostej, powtarzalnej czynności. Były to zatem osoby przyuczane do pracy w cementowni lub innych, podobnych instytucjach, gdzie trzeba było po prostu machać łopatą lub przekładać rzecz z jednego miejsca na drugie. Dlaczego zdecydowano się robić to w szkole podstawowej? Dobre pytanie!
Jak się kończyło wymieszanie dzieci wraz z osobami, które mają poważny problem z agresją, emocjami, logiką i kulturą, można sobie wyobrazić.
Ohapowcy oczywiście imponowali swoim zepsuciem niektórym dzieciakom, które za wzór stawiały sobie bycie gitem, więc patologia niczym wirus rozprzestrzeniała między szkolnymi ławkami i nieprzyzwoite zachowania pojawiały się także wśród tych normalniejszych uczniów.
Największym problemem było ryzyko wpierdolu. Widmo dostania w ryj wisiało w powietrzu praktycznie ciągle. Twarz wyklepaną można było mieć z byle powodu. Bo się na kogoś popatrzyło, bo się szło za wolno lub za szybko, bo plecak miałeś za bardzo czerwony. Ciągłe zaczepki, plucie na innych, zastawianie drogi, walenie z bara przy mijaniu się to był dzień powszedni. Szkoła nie stanowiła bezpiecznej przestrzeni, bo nigdy nie wiadomo było gdzie natkniesz się na agresora. W kiblu, na boisku, na korytarzu, w szatni - a także w drodze do domu, trzeba było mieć oczy z każdej strony i konieczne było strategiczne omijanie miejsc, w których zbierały się oprychy. Do tego to były czasy, kiedy nie było żadnej ochrony na wejściu, więc do budynku szkoły wejść mógł kto tylko chciał, co zachęcało znajomków młodych gangusów do odwiedzin. Czasami dzieciaki otrzymywały od rodziców jakieś drobne, aby kupić sobie drożdżówkę lub jakiś napój. W szkole sklepiku nie było, trzeba było wyjść poza jej teren. Najkrótsza droga do delikatesów była rzecz jasna obstawiona przez szkolnych zakapiorów, którzy kasowali kasę przeznaczoną na zakupy. Trzeba było chować do buta lub w majty i potem płacić zmiętolonym, zawilgoconym banknotem o nominale 10 000zł.
Nie tylko gotówki uczniowie byli pozbawiani. Normą było zabieranie plecaków lub koszulek. Był to czas, kiedy popularność zyskały tshirty z grafikami zespołów heavy metalowych lub punkowych (wiadomo: czachy, pentagramy - takie rzeczy jarają dzieciaki) a także kurtki typu flek - z pomarańczową podszewką. Plecaki typu kostka lub worki na sznurku a także inny "mercz" to był towar przechodni i nawet jeśli jednego dnia to ja miałem koszulkę Pantery lub Guns'n'Roses, to kolejnego dnia paradował w niej już ktoś inny, a ja wracałem do domu z gołą klatą. Czasami patusy jeszcze próbowały zachowywać resztki "przyzwoitości" i np. pytali o skład zespołu lub dyskografię (że niby nie było się godnym noszenia koszulki, jeśli nie było się zagorzałym fanem), ale często także po prostu grożono piąchą lub nożem sprężynowym i tyle było rozmowy.
Pozwolę sobie przytoczyć jedną z sytuacji:
Wracałem z kolegą pieszo do domu, gdy nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Przede mną stał wyższy o dwie głowy typ, któremu towarzyszył kolega z mojej klasy. Na nic zdała się ta znajomość, bo podejrzewam, że sam był lekko wydygany i robił wszystko, co mu ten większy rozkazał.
~ Ściągaj kostkę!
Ja wtedy nie wiedziałem nawet że ten plecak się tak nazywa "fachowo".
~ Co? - odpowiedziałem
~ Chujów sto, nie będziesz jej miał.
Jakoś złączyłem kropki, zacząłem powoli ściągać, po czym koleś wziął ją i rzucił przez ogrodzenie znajdującego się obok domu. Potempo prostu odszedł mówiąc, że "i tak ch⁎⁎⁎wa była". Musiałem pukać do obcych ludzi i pytać czy mogę swój plecak wyciągnąć z ogrodu, bo mi ktoś go tam wrzucił. To była jedno z takich łagodniejszych spotkań.
Innym razem, wychodząc z sali lekcyjnej, przy otwierani drzwi, zahaczyłem nimi o leżący na korytarzu plecak. Koleś do mnie podskoczył, jedyne co powiedział to "k⁎⁎wa!" i oczywiście zbliżył groźnie swoją twarz do mojej, jakby nie wiem, chciał się pocałować czy coś. Ja na to odparłem "sorry" - no nie dało się otworzyć drzwi nie trącając torby, która leżała centralnie przed nimi. Na co typ odpowiedział "K⁎⁎WA!" dwa razy głośniej. Ominąłem go i uciekłem. Takie były standardy komunikacji z tymi jednostkami.
Tacy co się nie umieli bić, to wcale nie byli lepsi. Normą było "nasyłanie" kogoś na kogoś innego. Co ciekawe, patusy nasłani na kogoś, lali go nierzadko pro bono, nie prosząc o żadną zapłatę. Ten kto miał możliwość nasłania, określany był jako "posiadający znajomości". Posiadanie znajomości było dla przetrwania podbazy równie ważne, co zdawanie do następnej klasy.
Kończę tą przygnębiającą historię, nieco bardziej komicznym wydźwiękiem.
Tyle ile widziałem rysunków penisów w tamtych czasach, to chyba nigdy więcej w życiu tyle nie przewinęło się przed moimi oczami. Siurami były pokryte ławki, krzesła, pojawiały się one na ścianach - no po prostu był to nieodłączny motyw, towarzyszący każdej czynności. Szedłeś do kibla z drzwi kabiny patrzył wielki fiut narysowany markerem. Siedziałeś podczas lekcji cały czas posuwała cię od tyłu fujara narysowana na siedzisku krzesła. Jak się spóźniłeś, to w szatni pozostawał tylko wieszak z narysowanym nad nim ogromnym prąciem i dopiskiem "tu kurtkę wiesza c⁎⁎j". K⁎⁎⁎sy były rysowane, malowane sprejem, wydrapywane w tynku - a jak już brakło weny plastycznej, to wykrzykiwane były na korytarzu podczas ciszy panującej w trakcie lekcji.
Jak to się ma do czasów współczesnych? Czy dzisiaj dzieciaki są bardziej bezlitosne, mając w ręku oręż w postaci social mediów? Nie wiem, nie mi to oceniać, ale faktem jest, że każde pokolenie miało własne demony.

Ach ta casualowa przemoc szkół lat '90.
@Spleen najlepsza terapia to odszukać nazwiska takich zjebków w lokalnej wiosce (bo przecież nigdzie nie wybyli nic nie osiągnęli - zmywak w UK czy NL się nie liczy) i sie trochę po pastwić nad nimi psychicznie, pokazać jak sie człowiek w życiu ustawił, a nie stary passat, bebzol i 4-pak ale tyskiego co najwyżej.
Momentu gdy typ który mnie pobił za dzieciaka za wyjebanie piłki w pole, przyszedł do mojej firmy się zatrudnić nie zapomnę do końca życia takiego mam banana na ryju - wyżyłowałem go jak j⁎⁎⁎ną szmatę na próbnym po czym poszła dyscyplina... smakowało na zimno, ale oj smakowało :smiley:
zomersFanatyk
13piorunówLol co się dzisiaj dzieje. Jedne pracownik klienta, pisze, że składa wypowiedzenie. Od drugiego klienta, piszą że zwalniają pracownika, co ze mną (kiepsko) współpracował. Mżonka pisze, że u nich też ktoś rzucił papierami. Aż boję się z biura wyjść 😛
@zomers wrzesień to dobry miesiąc na rzucenie roboty jeśli się planuje nową zaraz od nowego roku
SzubiDubiDUGruba ryba
33piorunówJeszcze nigdy nie miałem niechęci do aktualnej roboty jak od zeszłego tygodnia. Normalnie odczuwałem chęci w skali 0-10 a aktualnie jestem na warstwach ujemnych, że odczuwam sam ból myśląc o robocie.
Lore: Od kilku miesięcy muszę notować swój czas na wykonanie każdego zadania. Potem czas jest zliczany na końcu miesiąca i generowany jest raport.
Sytuacja właściwa: Dostałem zadanie zaprojektować bilboard. Bilboard w ilości 1 sztuk w jednym miejscu na kilka miesięcy. Zrobione. "Ale zrób jeszcze kilka wersji". Posiedziałem zrobiłem. "To fajne ale zrób dwie wersje tego". Znowu posiedziałem i zrobiłem. "Nie umiemy wybrać, weź wydrukuj wszystkie, popatrzymy na papierze". Zrobione. "A weź przejdź się po biurze popytaj wszystkich które ich zdaniem najlepsze". Robi się cyrk ale nie kwestionuję tylko wykonuję. "Hmm zrobimy jeszcze zebranie ogólne i wtedy wybierzemy". Zebranie się odbyło.
Przez te cyrki to całość zajęła 300% czasu co normalnie. Na koniec miesiąca wpadł raport. Trafiłem na dywanik ze zjebą, że marnuję pieniądze bo jeden bilboard to ja robiłem prawie miesiąc. Zjeba od góry do dołu, że za drogi jestem dla firmy. Nawet ciężko się pokłócić bo gdy wygarnąłem czemu to tyle zajęło, przez szefostwo właśnie to po prostu zignorowali to.
Naprawdę chciałem w tym momencie pierdolnąć wypowiedzeniem i wyjść i więcej ich nie słuchać. Tylko k⁎⁎wa kilka ostatnich miesięcy byłem w dołku z kasą i potrzebuję odkuć się i zbudować poduszkę finansową. I teraz nienawidzę każdego dnia gdy wstaję i idę k⁎⁎⁎ić się za nędzne 5000zł. A z drugiej strony drugiej roboty w tej branży szybko nie znajdę chociaż perspektywa jeżdżenia paleciakiem zaczyna wyglądać sensowniej od biura.
#pracbaza #zalesie
Lore: Od kilku miesięcy muszę notować swój czas na wykonanie każdego zadania. Potem czas jest zliczany na końcu miesiąca i generowany jest raport.
uuuu, to widzę grube działa zaczynają być wytaczane jak już każą ci co do minuty się spowiadać co robiłeś dzień w dzień, a i tak potem cię nie słuchają jak im tłumaczysz. Ale w sumie to ja bym to rozegrał inaczej. Jak się kolejny raz takie coś pojawi, to dostajesz zadanie- robisz billboard i tak jak hindus: zadanie zakończone, task zamknięty, c⁎⁎j mnie to co się będzie działo potem. Ktoś chce od ciebie poprawkę? To niech otwiera nowe zadanie, niech to zgłasza, rejestruje czy jak wy to tam rozliczacie. I tak za każdym je⁎⁎⁎ym razem. I bez tego nawet nie zaczynaj roboty, ani nie słuchaj, że "to tylko 5 minut no weź". Ty będziesz mieć krytą d⁎⁎ę, a jełopy, które tak gonią jak na sraczkę i wymyślają jakieś zebrania szybko z tego porezygnują, jak się okaże, że takie coś będzie powodowało wrzucenie ci całego rozliczalnego zadania, a nie, że będzie to takie wrzucanie innym na partyzanta jakichś widzimisię bez konsekwencji.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu @SzubiDubiDU
A jak masz takie nowe "korpo" zadanko, którego nie ogarniasz, to można na pierwsze kilka razy zasugerować się jakimś byle nie najtańszym LLMem. W internecie pewnie jest od groma sposobów na takie rzeczy, zwłaszcza od amerykanów, mistrzów nie przestrzegania prawa bez łamania go.
Chujowa akcja, też bym się wkurwił. I faktycznie robienie tego bilboardu powinieneś był inaczej rozpisać. Np każda nowa wersja oddzielnie, każde "wołanie" jako spotkanie itd. Bo w sumie zrobiłeś w chuj różnych rzeczy.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu @Legendary_Weaponsmith Ogólnie to już przeszedłem na tryb jak mówicie czyli rozpisywać każde zadanie na podzadania oraz za każdy razem jak "jeszcze jedna zmiana" to informować ile czasu zajmie.
Tylko też pierdolca idzie dostać, zamiast skupić się na robocie to się stresuję jak ją rozpisać.
czy sie zdecydujesz dostosowac czy nie, najwazniejsze to po prostu miec wyjebane. mialem zespoly, w ktorych byla fajna atmosfera i mozna bylo przestac sie emocjonalnie dysocjowac, ale to sa chwile tak ulotne jak motyle. domyslny tryb to "poki mi placa, to jest ok i niech se szczekaja co chca, najwyzej mnie wyjebia, najwazniejsze nie dac sobie wejsc na glowe". trzymaj sie i serdecznie ci zycze poprawy sytuacji.
DeykunLider
3piorunówMood check
18 głosów

a gdzie pan napoleon dynamit?
NopoleonV
AstroFenomen
23piorunówOdkąd zobaczyłem zdjęcie tygrysa pijącego wodę z rzeki/jeziora w national geograpihc to pojawiło się marzenie żeby zobaczyć to osobiście i może nawet zrobić zdjęcie.
Byłem kilka razy na safari w Afryce, „polowałem” ale kotowate nie są łatwym celem.
Ale marzenia same się nie spełniają więc trzeba działać :) i je spełniać :)
Biały tygrys w zoo borysewo. Przez brudną szybę, z daleka, iphonem. Close enoguh :)

marzenia się spełniaja!
@Astro koteczek ❤️
@NiebieskiSzpadelNihilizmu więcej kitku :)
RagnarokkGURU
16piorunówDuzo dyskusji kreci sie wokol Szatana, natomiast zupelnie w cieniu jest jego bliski kuzyn Krwistoborowik świerkowo-jodłowy
Wizualnie rozni sie tym, ze takze kapelusz wchodzi mniej lub bardziej w czerwony kolor, no i jak nazwa wskazuje lubi rosnac w innych lasach. Jak Szatanski i ogolnie wiekszosc borowikow preferuje drzewa lisciaste, tak ten rosnie w gorskich lasacg iglastych. W Polsce bardzo rzadki, ale wystepujacy - znane sa stanowiska w Beskidzie i na Orawie (jego stara nazwa to Borowik Orawski wlasnie)
Niejadalny.

Ok, ok , wrócę z wczasów to pójdę szukać, nie musisz mi co roku przypominać. 😉