Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gry

Kategoria: Gry

Społeczność dla graczy. W niej: -Informacje na temat gier -wspominki klasycznych tytułów -pogawędki

  • 1197 członków
  • 7194 wpisy

Tytan

w Gry

6piorunów

Jakie gry z niebanalnymi, niejednoznacznymi fabułami polecacie? Takie, które zobaczyliście napisy końcowe, ale później jeszcze wiele razy wracaliście do nich myślami? Nie na zasadzie "ale tam była epicka walka" tylko "kurde, ale to było... mocne". Podam kilka przykładów z własnej listy, aby lepiej odzwierciedlić co mam na myśli:

* Clair Obscur

* Spec Ops: The Line

* niektóre wątki z Wiedzmina 3

* Mass Effect 3

* Nier: Automata

* Planescape Torment (sam nie ukończyłem, ale wiem że idealnie pasuje do tej kategorii)

* Steins;Gate

* Persona 5 (właśnie kończę i mimo sporych dawek humoru i cringe, były też dosyć poważne tematy)

Tytan1piorunów

Pierwsze Hotline Miami. Jeśli mechanika Ci podpasuje, rzecz jasna. Za prymitywnym, wydawałoby się, predatory stealthem kryje się kawał ryjącej czaszkę fabuły. To jedna z niewielu gier, do których czasami wracam i nie przewijam elementów fabularnych.

Dwójeczka też zacna.

Fenomen0piorunów

RDR2 z tych większych tytułów to na pewno, ale ostatnio ograłem kilka mniejszych/krótszych produkcji.

Stray - mega klimat jak dla mnie. Gierka bardzo przyjemna i ciekawie zrobiona.

The Invincible - na podstawie książki Stanisława Lema, o poszukiwaniu życia na obcej planecie

Indika - ta to chyba najbardziej zapadła mi w pamięci. W tak dziwną grę jeszcze nie grałem. Ciężko mi ją opisać jakkolwiek, ale w skrócie to o zakonnicy zmagającej się z własnymi demonami, mega tytuł.

Tak na szybko to te właśnie

Pokaż więcej komentarzy (10)

Praktykant

w Gry

27piorunów

Robię grę o prowadzeniu państwa w czasie zimnej wojny. Nawet wybuchy atomowe są w niej zrobione ze znaków :smiley:

Cześć! Jestem Bedirhan i sam tworzę Third Bloc. Zaczynacie w 1945 roku z małą, biedną republiką między USA a ZSRR.

Budujecie fabryki, handlujecie i wysyłacie szpiegów po technologie oraz naukowców. Amerykanie i Sowieci mogą pomóc, ale mają też swoje wymagania. Z czasem można uruchomić własny program kosmiczny albo nuklearny. Tylko najpierw trzeba znaleźć na to pieniądze.

Interfejs, portrety, starty rakiet i katastrofy — wszystko jest przedstawione za pomocą znaków. Tak jak na GIF-ie.

Na Steamie jest już darmowe demo: pierwsze 24 tury z pełnej, 90-turowej kampanii. Dzisiaj zaczyna się też Steam Next Fest, w którym biorę udział.

Gra nie ma jeszcze polskiej wersji językowej. Można zagrać m.in. po angielsku.

https://store.steampowered.com/app/5155860/Third_Bloc/

Jeśli spróbujecie, dajcie znać, jak skończyła wasza republika. A jeśli gra wam się spodoba, dodanie jej do listy życzeń bardzo mi pomoże. Chętnie odpowiem też na pytania!

GURU2piorunów

Wyglada fajnie, coto za silnik? Jak mowisz ja to solo projek? Game fest sie dzisiaj zaczol troche pozno na promocje mordzia, wishlisty powinienes zbierac wczesniej. Powodzonka ja dodalem do listy zyczen u gaba

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Gry

7piorunów

Ej, ja nie wiem czy tu było, ale da się w GTA Vice City pograć w przeglądarce za free o tu: https://quenqsvicecity.com/

Jedyna wada, to że jedyną stacją radiową, która działa, jest Flash FM

W ogóle ostatnio ktoś wrzucał Lego Racers przeglądarkowe, tego będzie coraz więcej - może warto zrobić tag czy coś?

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Gry

22piorunów

„Wardogs” to gra, na którą czekałem, a o tym nie wiedziałem.

Dla kontekstu: mój gust co do multiplayerowych strzelanek został w dużej mierze ukształtowany przez „Project Reality”, obecnie standalone mod do „Battlefielda 2”. „PRka” stawia na bardziej taktyczną rozgrywkę, wymagającą koordynacji piechoty, logistyki i pojazdów. Duchowym spadkobiercą moda jest „Squad”, jednakże to nie jest to samo, więc odpuściłem granie po lekko ponad dwustu godzinach.

W tym roku dałem szansę „Battlefieldowi 6”, ale ten okazał się dla mnie zbyt szybki i chaotyczny. Zdecydowanie preferuję wolniejszą rozgrywkę.

„Wardogs” jest złotym środkiem.

Rozgrywka jest wolniejsza, taktyczna, również wymaga współpracy logistyków dowożących zapasy z budowniczymi FOBów i pilotów helikopterów transportowych, którzy dostarczają ~świeże mięso armatnie~ żołnierzy na pole bitwy. Jednocześnie oferuje swobodę znaną z „BF6”, nie ograniczając liczby snajperów, pilotów czy cięższego sprzętu, jak to robią „Project Reality” i „Squad”.

Gdy już mamy ten wstęp za sobą, przejdźmy do podsumowania pierwszego sezonu.

Trwał miesiąc, więc trochę krótko. Twórcy chcieli sprawdzić na żywym organizmie, jak działają poszczególne elementy tej dość skomplikowanej układanki, ale nie chcieli zmuszać graczy do dłuższego użerania się z zidentyfikowanymi przez społeczność problemami. Większe zmiany wolą wprowadzać po zakończeniu sezonu, choć pokazali, że w trakcie też się da, na przykład zabierając zbyt potężną lornetkę z podczerwienią, która działa prawie jak wallhack.

Przez ten miesiąc udało mi się zdobyć 100 poziom „wardoga”, co zajęło mi… 89 godzin. Nie optymalizowałem rozgrywki pod zdobywanie doświadczenia, starałem się wypróbować wszystkie dostępne opcje, żeby sprawdzić, co sprawia mi największą frajdę. Okazało się, że jak zawsze bycie medykiem na froncie, ale równie dobrze bawiłem się jako logistyk czy zwiadowco-snajper. Budowanie FOBów i niszczenie wrogiego sprzętu także było przyjemne. I to jest ta wspomniana przeze mnie swoboda: chcesz zagrać jako pilot, nie musisz czekać na wolną helkę, tylko kupujesz własną. Chcesz zostać snajperem, nie musisz czekać, aż ktoś zwolni kita, tylko bierzesz odpowiedni szpej i grasz. Możesz się bawić tak, jak tylko się podoba.

89 godzin przez miesiąc to jednak sporo czasu poświęconego na granie. I co najgorsze, nie dotarłem do wielu lategame’owych zabawek. Rzeczy do odblokowania obecnie kończą się na 150 ogólnym poziomie. Ten zdobywa się poprzez zbieranie doświadczenia w sześciu specjalizacjach. Tylko że kolejne levele specek wymagają więcej expa, a co za tym idzie, także czasu.

Problem w tym, że o ile strzelanie do ludzi i leczenie ich jest ciekawe, ponieważ ciągle coś się dzieje, tak levelowanie kierowcy czy piloty jest dość żmudne. Zanim odblokuje się sensowny sprzęt, jak chociażby humvee (ale jeszcze bez karabinu maszynowego), to trzeba się najeździć w kółko z paletami zapasów, a to nie należy do ekscytujących. Próbowałem uprzyjemnić sobie to słuchaniem podcastów, jednak nie pomogło na dłużej.

Z lataniem jest trochę łatwiej, ponieważ do momentu pojawienia się APC (mobilnego punktu odrodzeń) ludzie preferują helikoptery jako znacznie szybszy sposób dotarcia na pole bitwy. No i szybko odblokowuje się model z minigunami, co ułatwia zdobywanie kolejnych leveli.

Nasuwa się pytanie, czy ludzie grający okazjonalnie będą się dobrze bawić?

Myślę, że tak. Dla takich osób przewidziane są serwery z określonym maksymalnym poziomem, więc niskolevelowcy nie muszą mierzyć się z lategame’owym gearem. Niemniej może być trudno z odblokowaniem wszystkiego, co jest dostępne. Na to jednak także jest rozwiązanie!

W tej grze pieniądze zarabia się na każdy możliwy sposób, również poprzez kupowanie i sprzedawanie sprzętu. Dzięki uprzejmości (chciwości pewnie też) innych graczy sam mogłem pobawić się zabawkami z wyższych poziomów. Korzystanie z nich to ogromna satysfakcja i nie dziwię się, że są dostępne dopiero po zdobyciu określonego poziomu. Niemniej nie dziwię się, że może to zniechęcać do grania ludzi, którzy czasu wolnego mają po prostu mniej, a którzy mogą nie mieć szczęścia do „dobrych Samarytaninów”.

Czy polecam grę w obecnym stanie?

„Wardogs” jest dopiero na początku wczesnego dostępu, który ma potrwać od dwunastu do dwudziestu czterech miesięcy. Przez ten czas naprawdę wiele może się zmienić. Na ten moment core rozgrywki jest niesamowity, gra oferuje mnóstwo możliwości zabawy, a dotychczasowe podejście twórców jest obiecujące. Nie reagują panicznie na narzekania niezadowolonych graczy, których jest pełno na Reddicie, i nie podejmują nieprzemyślanych decyzji.

Na przykład początkowo bardzo narzekano na metę polegającą na zbudowaniu FOBa z moździerzami i strzelania z nich do FOBów innych drużyn. Wystarczyło trochę poczekać i ten problem nagle zniknął, ponieważ gracze odkryli sposoby na poradzenie sobie z nim – chociażby raid na takiego FOBa.

Twórcy nie chcą także bezmyślnie nerfić rzeczy, które wydają się OP. Planowane zmiany dotyczące hełmu i pancerza 4 poziomu wydają się sprawiedliwe. Tak samo cieszę się, że nie chcą ukarać graczy latających Havocami, tylko udostępnią kolejną możliwość pokonania ich, żeby skontrowanie było łatwiejsze.

Na pewno problemem są cheaterzy, ale to przypadłość wszystkich gier multiplayerowych. Chyba mam szczęście, że rzadko trafiam na bezczelnie oszukujących graczy, jednak nie można udawać, że ich nie ma. Co ciekawe, przodują w nich Chińczycy, którzy lubią robić wycieczki do Europy. Jednak na to deweloperzy także mają rozwiązanie w postaci maksymalnego pingu, z jakim można dołączyć do serwera.

Pierwszy sezon oceniam bardzo dobrze. Przez większość czasu bawiłem się świetnie (zarówno sam czy z kumplami), a drugi sezon zapowiada się jeszcze lepiej. Zapewne wrócę z kolejnymi przemyśleniami pod jego koniec.

Kosmonauta

w Gry

7piorunów

Muszę w koncu przed samym sobą przyznać, że jestem tym zjebem dla, którego miedzy innymi robi się roguelike'i i dungeon crawlery. A najlepiej jak jest to połączone tak jak choćby w "Darkest Dungeon", w którym nabiłem pewnie z 200g, ale jak każdego innego nie ukończyłem na 100%, ani fabularnie bo paradoksalnie jestem za tępy na ten gatunek.

Gatunek obecnie jest bardzo eksploatowany przez wydawców (kasa misiu) więc jest w czym przebierać, aczkolwiek należy pamiętać, że pełnię satysfakcji z każdego tytułu można czerpać dopiero po wielu godzinach obcowania z nim, a zwlaszcza w card buildach jak Balatro, ktorego ledwo zacząłem i odstawiłem bo boję się, że pasjando podobne gowno zajmie mi wieczory na najbliższe kilkaset dni.

Bo graficznie te gry zazwyczaj wyglądają jak gowno, vide najlepszy z nich dla psycholi jak ja, a już napewno pierwszy z gatunku Rogue z 1980r.

Jako, ze szukam uzależnienia (do balatro i tak nikt mnie nie namówi) w tym gatunku to szukam ciągle nowych zaskakujących rogulikeów i tak trafiłem na dzisiejszą propozycję.

Othercide od Lightbulb crew dostępne na steam.

Gra przede wszystkim urzeka specyficznym desingiem. Jest praktycznie czarno biała, a glownym kolorem wyróżniającym się na tle mrocznego otoczenia jest krwista czerwień.

Fabula jak to w gatunku jest bardzo oszczędna.

Z tego co zrozumiałem akcja dzieje się w ostatnich dniach wszechswiata kiedy to zlo przyszlo ostatecznie zniszczyć mityczny całun.

Nie wiem, czy to ten turyński, ale chyba o to troche chodzi.

Jesteśmy ostatnia deską ratunku dla tej dobrej strony i za pomocą przywoływanych Cór (d⁎⁎y Panie, wszędzie d⁎⁎y) wyruszac na misje polegające na ubijaniu wymyślnych demonów.

Gra oczywiście jest turowa, mamy ograniczone punkty akcji na rundę, ktore musimy wykorzystać na działania.

Duże znaczenie ma tu umiejętność RUCH gdyż dziadostwo dokola jest dosc mobilne i trzeba kombinować by nie skończyło się tak, że punkty akcji wykorzystujemy na ruch, a na zadanie obrażeń już nam nie starczy to stoimy odsłonięci jak ta pipa.

Kto grał w gatunek ten zrozumie.

Etapy są podzielone na dni. Tych jest 7.

Siódmego dnia stajemy do walki z bossem, ale możemy go zaatakowac juz kolo 4 dnia gdy pojawia sie na mapie, choc to oczywiście w początkowych godzinach gry nie ma sensu.

Każdego dnia możemy podejmować się kilku proponowanych misji polegających na ubijaniu wrogów. Są podzielone na poziomy trudności, jednak mam wrażenie, że ta zależy od ilości wrogów na danej planszy, a nie ich faltycznej potegi.

Córy mogą zginąć, ale możemy je ożywiać lub przywoływać nowe, ale mnie po kilku godzinach gry tylko dwa razy bylo stać na wskrzeszenie.

C⁎⁎j wie za co się dostaje mityczna monete niezbędną do tego celu. Może po pokonaniu bossa. Jeszcze nie doszedlem.

Problem w tym jest taki, że córy leweluja i śmierć sprawia, że babke na 5 poziomie kładziemy do piachu, przyzywamy (jak nas stac, bo o walute tez ciężko) nową na poziomie 1 i mozemy patrzeć jak demony wysyłają ją do piachu.

Córy dzielą się na trzy klasy, wojownik, strzelec dystansowy i obronca z tarczą, która nie ma umiejętności blokowania, za to może atakowac w zwarciu. W drużynie mogą być maks 4.

Największą bolączką gry jest niewywazony poziom trudności. Raz jeden przeciwnik zadaję po 40-80 obrazen, by za chwilę bez żadnego powodu za⁎⁎⁎ac za 700 i córa idzie w niebyt.

Po kilku godzinach nie zauważyłem tez jakiegoś diametralnego postępu. Dni mijają, a ja pi⁎⁎⁎⁎le sie z ginącymi córami i przed walka z bossem mam drużynę w ilości max 2 córy na 1 poziomie. No nie powalczysz.

Tak, ze poki co przestawiam tę grę jako ciekawostkę, dla graczy, którzy lubią turowe tyci taktyczne naparzanki bez rozbudowanej fabuly jak w jprg.

Poki co 6/10

oczko za klimat.

<=== Tag o takich grach do blokowania

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Gry

8piorunów

Jako, że nigdy wcześniej nie miałem okazji to przeszedłem kampanię Gears of War Reloaded na PS5 i szczerze to... kupa :face_with_diagonal_mouth:

Mechanika gry nie tylko się zestarzała ale na premierę, w porównaniu z innymi grami tego okresu, po prostu ta gra wypada blado.

Cieszę się że w latach 2006/2007 miałem PlayStation bo tam były gry, które mi niezwykle przypasowały i dały wiele godzin przedniej rozrywki:

* God of War II (PS2)

* Final Fantasy XII (PS2)

* Metal Gear Solid 3: Subsistence z dodatkiem Metal Gear Online (PS2)

* Daxter (PSP)

* Uncharted: Drake’s Fortune (PS3)

* Crisis Core: Final Fantasy VII (PSP)

* Ratchet & Clank Future: Tools of Destruction (PS3)

* Tekken: Dark Resurrection (PSP)

A pierwsza część Gears of War jest nie tylko krótka, fabuła nijaka, bossowie bez polotu (gdzie ostatni boss jest wręcz wart śmiechu) to do tego zakończenie jest ordynarną podkładką pod kolejne części.

Nie wyobrażam sobie nawet jak ktoś mógłby nawet chcieć grać w tą grę w co-opie czy online.

Ogólnie słabe 5/10 - niemniej ciekawość zaspokojona.

Sum1piorunów

Ciekawie widać inflację ocen, 5/10 to dokładnie połowa, czyli nie jest źle, chociaż opis sugeruje ocenę raczej w okolicy 2-3

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Gry

32piorunów

153 + 1 = 154

Tytuł: Silent Hill 2
Developer: Bloober Team
Wydawca: Konami
Rok wydania: 2025
Gatunek: survivalowa, horror
Użyta platforma: PS5 Pro
Czas do ukończenia: 17h
Ocena: 10/10

Stało się, nie zakładałem, że kiedyś to napiszę, ale stało się i po latach poznałem wreszcie historię pewnej wizyty Jamesa Sunderlanda w miasteczku Silent Hill. O swojej historii sprzed lat pisałem tutaj (swoją drogą mam nową i lepszą, zapraszam do komentarza) i przez lata miałem swój prywatny lęk przed szpitalem Brookhaven, teraz zresztą też po dotarciu tam gra została na jakiś czas porzucona, ale wróciłem. I oj warto było.

Dla nieznających gry - James dostaje list od swojej żony Mary, która chcę z nim się spotkać w ich miejscu, w miasteczku Silent Hill. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Mary nie żyje od 3 lat. Wiedziony chęcią ponownego spotkania żony, ale pewnie też ciekawością James wybiera do opuszczonego miasta na jeziorem Toluca, które wiecznie jest osnute mgłą. Nie wie jeszcze, co go spotka i że jego podróż to będzie coś więcej niż zwykła wizyta w turystycznej (chociaż też nie do końca) miejscowości...

Remake przygotowany przez polskie studio Bloober Team (podobno) wiernie adaptuje historię opowiedzianą lata temu przez Konami, ale rozbudowując ją o dodatkowe zagadki i korytarze pogłębiając horror, który przeżywa James. Na całe szczęście postanowiono nie trzymać się oryginalnego gameplay'u i go uwspółcześniono, co jest ważne, bo jednym z największych problemów, jaki miałem lata temu, to poza tym, że byłem za młody i nie umiałem dobrze w angielski, to była kamera. Tutaj mamy klasyczne TPP, co ułatwia walkę z maszkarami, ale też pozwala więcej opowiedzieć środowiskiem, a jest co opowiadać.

Historia to najmocniejszy punkt gry, za nią dałbym 12/10, zwłaszcza, że jestem już po kilku filmikach z interpretacjami i omawianiem tego. Dostajemy tutaj bardzo mocny psychologiczny horror i to niejednej postaci. Niektóre nawiązania i metafory są oczywiste, inne nieco bardziej skomplikowane, jeszcze innych bym w życiu sam nie zgadł (myślałem, że czerwona kwadraty służące do zapisu to po prostu logo Konami, a jednak nie). Dla graczy powracających przygotowane też są znajdźki, które wspierają jedną z teorii spiskowych, a jednocześnie budzą dodatkowy niepokój (zwłaszcza glimps of past). Sama gra oferuje 8 różnych zakończeń (6 oryginalnych i 2 zupełnie nowe), co biorąc pod uwagę, że nie mamy systemu wyboru dialogów było dla mnie zaskoczeniem, ale jak już człowiek zna system ich odblokowywania to może tylko powiedzieć - świetnie pomyślane, szapo ba!

Oprawa wizualna jest bardzo dobra, ale nie oszukujmy się - nie jest to najpiękniejsza gra w którą grałem. Natomiast wykorzystano Unreal Engine by pobawić się jeszcze trochę samym modelem miasta i dungeonów, aby wzmocnić przekaz. Audio rewelacyjne - aktorzy dobrze zagrali i wierzyłem każdemu, muzyka jest rzadko, ale kiedy się pojawia robi swoją robotę, ale na osobne oklaski zasługują efekty dźwiękowe, które nie tylko budują atmosferę, ale też opowiadają historię i po przetworzeniu przez modulator (przyspieszeniu/spowolnieniu) słyszymy różnego rodzaju wyznania. Świetny detal, którego się nie wychwyci.

Jeszcze kilka słów o gameplay - poza wspomnianą walką mamy tutaj też eksploracje, podczas której szukamy rzeczy niezbędnych do rozwiązania zagadek. Walka jest zrobiona poprawnie, potwory mają swoje słabe strony (przypadkowo obejrzana na rolce technika z kolanem zmieniła cały mój styl gry!), ale też różnią się między sobą i wymagają różnego podejścia. No i te chędożone manekiny, co nie wyzwalają radia, nienawidzę ich całym serduszkiem. Natomiast mam problem delikatny z zagadkami, bo te czasami są za bardzo abstrakcyjne. W oryginale pamiętam, że lataliśmy za kluczami (albo tylko tyle pamiętam), tutaj jakieś figurki, obrączki, no dziwnie się z tym czułem, ale ok. Może to ma głębszy sens, a jeszcze nie wiem.

Ogólnie serdecznie polecam i cieszę się, że po pierwsze wyszedł remake, po drugie, że został zrobiony dobrze, po trzecie, że przez Polaków, a po czwarte, że mimo iż kilka razy mózg wysłał impuls do kupy, że spotkanie jest w gaciach to jednak to ukończyłem. Obsraną kanapę można wyprać, a wspaniała historia pozostanie ze mną na zawsze.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba4piorunów

A co do historii to kończę konkretny rozdział, muszę uciec przed nieśmiertelnym bossem, biegnę przez korytarz dopadam do windy, pojawia się mocna i nieoczekiwana cutscenka (spoiler dla znających grę: ).

Nagle wszystko milknie, wjeżdża smutna, cicha muzyka... i mojemu psu zaczęło coś się śnić i zaczął machać przez sen łapkami i warczeć xD

Fanatyk1piorunów

@Loginus07 - super gra - grałem w oryginał na PS2 i niedawno w remake na PS5 - jak się jest już dojrzałym dorosłym to odbiór gry jest zdecydowanie lepszy ze względu na mocno psychologiczne tematy.

Teraz czekamy na remake trójki, bo ta piosenka wryła mi się w banię (a później użyli ją w filmie): https://youtu.be/S8IA3qONp8c

Silent Hill Revelation - You're Not Here Music VideoAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Gry

6piorunów

No i k⁎⁎wa no i czesc kupilem te assety nawet 2 albumy 1gb trackow sie bralem do sortowania na te ktore pojda na fikcyjny album i na takie co beda uzyte gdzie indziej ( radio / tv) wszysto smiga ciemna jade z koxem a tu… wczesniej nie zawsze robilem na slochawkach, a wczoraj no do tych trackow musialem bo co bede somsiadom dzieciaka budzil moim spierdoleniem, podpinam full volume i jeb k⁎⁎wa dzwiek zegara ma takie szum static noise, a dzwieki naciskanych klawiszy tez sa zjebane czesciowo. Probowalem szczuc noise reduction ale srednie efekty i poszedlem spac zalamny eh jak zawsze w krok do przodu a 3 do tylu bo w zespole same pierdolone malpy. I zamiast snic o 100pkach to juz bylem wkuwiony née trzeba bedzie czekac na zmrok zeby nagrywac od nowa. Zlax nie moge bo first person atmoshperic horror to chyba wlasnie na full volume / sluchawki ma byc grany co nie, Wiec tweaking rerecording i poprawianie po tym debilu z lustra.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gwiazdor

w Gry

8piorunów

Wlasnie skonczylem kampanię CoD:MW3

Wiem, ze nie po to się tą grę kupuje ale widzę, ze wlozyli w nią (kampanię) sporo pracy. Trochę se postrzelałem, misje zroznicowane, lokacje ciekawe ale niestety małe. Fabuła płaska, dialogi sztywne, a obejrzec trzeba, bo niektorych cutscenek pominac sie nie da. Dam mocne 5/10 bo poza malymi wyjatkami (np misja w bloku) gra sie sama przechodzi

Gruba ryba

w Gry

8piorunów

„Kocham” społeczność graczy

Najpierw narzekano, że levele zdobywa się zbyt długo i spoceńcy mają przewagę nad tymi, którzy mają mniej czasu na granie.


Obecnie słychać narzekania, że level zdobywa się zbyt szybko i spoceńcy mają przewagę nad tymi, którzy mają mniej czasu.

No nie dogodzisz.

Dla mnie zmiana na plus, ponieważ dzięki temu mam szansę dobrać się do rzeczy, których nie odblokowałem w pierwszym sezonie. Ale o tym będzie w osobnym, podsumowującym wpisie.

Fanatyk3piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk

spoceńcy

Ciekawe określenie. Domyślam się że to coś jak nołlajfy?

Sum2piorunów

@SpokoZiomek spoceniec to nie do końca nolife. Nolife to sobie może spokojnie grać, tylko dużo. Spoceniec to osoba, która musi zawsze min maxować gre, zawsze musi być pierwsza, zawsze musi odblokować wszystko najszybciej.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gry

51piorunów

152 +1 = 153

Tytuł: Kingdom Come: Deliverance
Developer: Warhorse Studios
Wydawca: Deep Silver
Rok wydania: 2018
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 59h
Ocena: 8/10

Czy można przejść grę bez opanowania walki bronią ? Można, jeszcze jak, ale nie jest łatwo :grinning:

Do końca gry nie nauczyłem się poprawnie władać mieczem, łuk jako tako, a buzdyganem tylko w walce zbiorowej gdy przeciwnik się prawie nie bronił xD

Ogólnie podobała mi się fabuła, lokalizacje i realność gry. Aczkolwiek, liczba gierek w grze była trochę przesadzona. Nie chciało mi się bawić w ostrzenie miecza czy alchemię. Tej drugiej nauczyłem się z musu podczas misji w Klasztorze.

Na plus również sam rozwój postaci, Henryka, od zwykłego wieśniaka, który dostaje w d⁎⁎ę od życia na początku gry do oczytanego rycerza pod koniec :smiley: W pełni działała zasada i Herkules d⁎⁎a kiedy ludzi kupa.

Na minus, liczba błędów gry, które mimo lat od premiery wciąż występują. Może za jakiś czas spróbuję popykać w dwójeczkę, podobno minimalnie przyjaźniejszy jest system walki 😛

Twórca1piorunów
Na minus, liczba błędów gry, które mimo lat od premiery wciąż występują. Może za jakiś czas spróbuję popykać w dwójeczkę, podobno minimalnie przyjaźniejszy jest system walki 😛

Ja właśnie gram w dwójkę, mam już chyba ponad 110h. Walka zdecydowanie prostsza, mniej kierunków, szczególnie na początku dało się to odczuć, ale jednocześnie więcej niż 1 przeciwnik to nadal wyzwanie 😉 Po tych 110h chyba tylko jedną miksturę uważyłem, o ile kowalstwo po jakimś czasie zaczęło mi sprawiać przyjemność i jest cała linia questów, o tyle warzyć mikstur też mi się nie chce i dobrze, że gra do tego nie przymusza :stuck_out_tongue_winking_eye: Jak dla mnie jedna z niewielu gier, w których poczułem taką immersję.

Fanatyk3piorunów

@pawlox największą immersję miałem, jak jechałem konno przez ciemny las z pochodnią i mnie napadły jakieś zbiry, więc zacząłem uciekać xD

Kurna nic nie widać, co chwile w jakieś krzaki wpadałem, ostatecznie udało się dojechać do miasteczka ale od tamtej pory w nocy chodziłem spać :grinning:

Twórca1piorunów

@Gilgamesh Haha, tak, noc jest ciekawa :grinning: Jeszcze mogłeś uderzyć łbem w jakiś konar i spaść z konia, wtedy dopiero miałbyś ciepło ;D

Osobistość1piorunów

@Gilgamesh Uwielbiam, przeszedłem niedawno. Imersja, poczucie, że broń jest ciężka, że nie można ot tak pyskować szlachcie, że jest brudno i bieda - oj strasznie mi się spodobało.

To co nazywałeś wadami jak alchemia, walka czy ostrzenie to dla mnie zaleta także każdy ma swój gust :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Gry

47piorunów

Ostatnio Epic Games zapowiedziało, że ich nowe gry będą robione w dużej części przez AI od kodowania po grafiki. A dzisiaj wypuścili totalnie nowy launcher dla swojego sklepu który został w całości napisany od zera przez AI xD. Dosłownie go vibe codowali i napisali to w pierwszym zdaniu artykułu o nim:

Programming is hard. So, instead of doing that, we vibe coded a new Epic Games Launcher that’s way faster and more responsive than the current one, and has a new look.

Szanuje za szczerość xD. Chyba największym plusem tej akcji jest to, że AI im przy okazji zrobiło build na i od teraz ten sklep jest oficjalnie dostępny na tym systemie a gry Windowsowe mają się odpalać tak jak w innych launcherach za pomocą warstwy translacji. Czyli potwierdza się też to co pisałem ostatnio, AI wkrótce doprowadzi do tego, że dostępność oprogramowania na Linuxie nie będzie już problemem przy przesiadce z Windowsa.

Oczywiście na razie bardzo odradzam instalowanie go i bycie beta testerem ale szczerze mówiąc to patrząc po tym jak słaby był ich poprzedni launcher to poprzeczka jest tak nisko ustawiona, że po testach przez graczy i paru poprawkach ten pewnie będzie całkiem używalny xD. Poczekam aż wyjdzie z bety i chętnie sprawdzę jak działa na Linuxie.

https://launcher.epicgames.com/

https://store.epicgames.com/news/epic-games-launcher-preview

Kosmonauta4piorunów
Osobistość3piorunów

@m_h To i ten drugi emulator PS5 to jest już ciekawostka na osobny post. Prędkość prac nad tymi projektami jest powalająca. Żeby takie coś powstawało jeszcze za życia konsoli to jest wielkie xd.

Kosmonauta0piorunów

@Catharsis emulator mnie nie zaskoczył jak to. W życiu bym nie powiedział że powstaną otwarte narzędzia do przepisywania ABI pomiędzy systemami operacyjnymi (chociaż PS5 to zmodyfikowane FreeBSD).

Pokaż więcej komentarzy (23)