Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Kawiarnia "Za Firewallem"

Kategoria: Literatura

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

  • 80 członków
  • 3198 wpisów

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

No to może ja.

Temat: pizza

Rymy: placka - radości - obfitości - kozacka

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

* Szerzysz radość z tworzenia

* Piorunujesz jak najęty

* Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

* Pamiętasz o tagach i społeczności

Gruba ryba3piorunów

Konsumpcja pizzowego placka

daje całe mnóstwo radości

ku chwale mego bebzola obfitości

pokroi ją szabla kozacka

Fanatyk3piorunów

Właśnie Jacek ugniatał placka

I we wnętrzu swym tryskał z radości,

Że ten wypieszczony twór obfitości

To pokarm bogów - ambrozja kozacka!

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Już po czasie, a @Kaligula_Minus nie daje znaku życia, to jestem zmuszony ogarnąć dzisiejszy odcinek:

Temat: starych nie ma, chata wolna
Rymy: kot - party - płot - uparty

Zasady jak zawsze. Powodzenia! :slightly_smiling_face:

GURU6piorunów

Myszy już harcują gdy nieobecny jest kot,

Po szafkach i stołach rozpętuje się party!

Ostrzeżenia seniorów niczym kula w płot,

Chybiły gówniaków i ich pomysł uparty.

Gruba ryba7piorunów

Starzy wyjechali w góry, został tylko kot

Nie ma czasu na pierdoły, czas na big party

Niech zatrzęsą się te mury i zawali płot

Nie odwiedzie mnie od tego żaden cieć uparty

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

I z uporem się będę upierał, że wiersz o moim mieście rodzinnym napisałem wcale nie dlatego, że o Gorzowie mi jakoś za cholerę nie chce wyjść, ale wyłącznie z tego powodu, że kolega @splash545 kiedyś wyraził nadzieję, że taki wiersz napiszę.

*

Moje miasto

Miasto na wschodzie – ominął je postęp,

życie mieszkańcy mają tu proste,

a żeby przyjemność móc poczuć przez moment,

można tu tylko przelecieć żonę.

Miasto na wschodzie, co postęp ominął –

z rozrywek jest jeszcze w nim tanie wino

latem pijane na skwerku w słońcu,

zimą na chłodnym i wietrznym dworcu.

Miasto, gdzie wszystko się dzieje pomału,

miasto układów, kolesi i wałów,

miasto znad ścieku, czyli Silnicy,

miasto, które się nigdzie nie liczy.

Miasto bez krzty poczucia humoru,

stolica chamstwa, braku honoru –

większy pożytek byłby już z lasów

niż z tego miasta z poprzednich czasów.

*

GURU1piorunów

Strach pulsować :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Drodzy,

My sonety pisali, regulaminu nie czytali, a teraz trzeba... otworzyć CXIII edycję konkursu !

Jest to feralna 113. edycja konkursu, dlatego — żeby przełamać tę feralność i swoim powrotem zachęcić i innych do powrotu — postanowiłam sięgnąć po wiersz osoby, która już z nami nie rymuje :candle:, przez @splash545 utrwalony.

Diss na Hejto

Moose

Hejto mi wygląda jak u laski rozstęp

Za bierność w działaniu otrzymacie chłostę

Ciosy na twarz ostem, poetyckim łomem

Mydlicie nam oczy jak ta laska sromem

Błędów macie tonę, co jest wielką kpiną

Litości nie będzie, niech admini giną

Powiadomienia ssą, zróbcie coś z tym w końcu

Albo sprzedajecie AdelbertowiVonBimbersteinowi po prostu

Lepiej skoczyć chyba z mostu w dół pełnego kału

Niż dostać serca zawału, odejść do adminów raju

Gdzie was będzie dymał facet z brazzers łysy.

Więc brać się do roboty wszystkie eby i krisy

Bo tłum użytkowników wsadzi Was do worów

Gdy olewać będziecie na hejto autorów

Gotowe już beczki pełne żrących kwasów

Powiadomień nie ma, więc znikniecie bez hałasu.

*

Jak widać, jest to utwór 16-wierszowy, dlatego zachęcam do przyjęcia tej właśnie formy.

Pozostałe zasady znane i lubiane.

Sonetujemy do 15 lutego, niech mi ktoś przypomni.

Lider4piorunów

@Wrzoo wspaniały dobór utworu xd

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Zbierałem się i zbierałem, odkładałem, opóźniałem, aż mnie w końcu sobotni wieczór zastał. Dlatego szybciutko i bez zbędnych wstępniaków, ale nawiązując do obowiązującego tematu obecnej edycji naszej zabawy , zapraszam Państwa do zapoznania się z historią pewnego spotkania.

Spotkanie

Na randkę się Fonfi z żoną umówił,

Po pracy skończonej - w piątek wieczorem,

Róż bukiet w kwiaciarni piękny zamówił,

Na sztukę zabrał ze sławnym aktorem.

Śmiech był w teatrze i były owacje,

Był romantyczny też w parku spacerek,

A potem przy świecach zjedli kolację,

I torcik na deser. Oraz likierek.

Do domu dotarli koło północy,

Gdzie Fonfi likierkiem rozochocony,

Tak się zalecać do swej zaczął żony:

A może, kochanie z ciuszków wyskoczysz?

I spotkasz się ze mną na “to i owo”?

Lecz spotkał się Fonfi z żony... odmową.

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU1piorunów

@fonfi smutne xD i to w opór

Az sie za sukces kolejnym razem napije

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Siemka. Choć co prawda wypadł remis, jednakowoż okazał się bardziej mojszy, więc znów wrzucam postxD

Temat: ROŚLINY POKOJOWE

Rymy: KWIATY - FIKUS - BOGATY - PSIKUS

Idę spać i nie biorę dziś udziału w tym poetyckim szaleństwie, zwłaszcza, że czuję w zadku nadchodzącą mgłę marznącą i inne zlodowacenia. Trzymajcie się ciepko! Powodzonki!

Fanatyk8piorunów

Chciałabym dostać kwiaty

Marzy mi się szczególnie fikus.

Niestety mój chłop nie jest bogaty,

Więc kupię se sama i zrobię mu psikus!

GURU6piorunów

Myślałeś że chodzi o kwiaty

A to był fiskus a nie fikus

I jesteś biedny choć byłeś bogaty

Taki los podły zrobił ci psikus.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Boże, chroń Królową

Karzeł. Knyp. Liliput. Kurdupel. Krasnal. Chujowo jest być niskim.

Mówi się, że metr pięćdziesiąt w kapeluszu. I nawet by to do mnie pasowało, gdyby nie to, że nie w kapeluszu, ale w irokezie, no i nie metr pięćdziesiąt, ale metr czterdzieści osiem. Z tym irokezem zresztą to też same tylko problemy. Stawiało się te włosy, kupę czasu mi z tym schodziło, bo jakoś ani talentów ani zapędów fryzjerskich nigdy nie miałem, a poza tym cukier był drogi, a później szło się w miasto, sztuczny tłum żeśmy zaczynali robić żeby skroić jakiegoś frajera żeby było się za co napić i cukru na jutro dokupić, a w tym tłumie zaraz ktoś ręką machnął jak jakaś p⁎⁎da nieuważna i od razu fryzura zepsuta. Cały mój imidż, półtorej godziny stawiania włosów psu w d⁎⁎ę! A weź tu w ogóle utrzymaj imidż, kiedy masz wzrostu tyle co przedszkolak! Weź tu, k⁎⁎wa, kup jakieś ciuchy, ramonę jakąś weź tu znajdź na swój rozmiar, jak musisz się na dziale dziecięcym ubierać, a tam same, k⁎⁎wa spondżboby i inne spajdermeny zasrane! Tyle miałem farta, że Kura w Cegielskim na krawcową się uczyła, to coś tam mi zawsze skróciła, przeszyła i jakoś się dało podobnie do człowieka wyglądać.

No więc chujowo jest być niskim. Tak jak wtedy, kiedy żeśmy szli przed miasto z Ablem i Kurą, koło katedry żeśmy przechodzili, ludzie akurat ze mszy wychodzili i jakaś dewoty jak tylko nas zobaczyły, to zaraz się zatrzymały i gapić się na nas zaczęły. Jedna to aż się przeżegnała.

– Mój Boże! Diaboł! – powiedziała, a ja wystawiłem język, zrobiłem zeza i rykiem piekielnym ryczeć do niej zacząłem.

– Ładnie państwo synka wychowujecie – rzuciła druga dewota do Kury i Abla, a przecież Abel był z mojego rocznika, a Kura była od nas o rok młodsza. No odpaliłem się wtedy, miałem ochotę wziąć i przyjebać głupiej piździe w ryj, no ale ochotę to mogłem sobie mieć. Co z tego, że miałem ochotę jej przyjebać, jak do tego jej głupiego ryja nie dałbym rady dosięgnąć, nawet gdybym podskoczył.

Podszedłem więc podkurwiony, kopnąłem ją w kostkę i, jako że nie dałbym rady jej w ryj przyjebać, chciałem jej w ten ryj chociaż napluć. Charknąłem, zebrałem najgęstszą flegmę, taką spod samego serca, ściągnąłem usta w dzióbek i strzyknąłem śliną. Nie doleciało. Zatrzymało się na gdzieś na broszce. Chciałem poprawić, ale baba, po kościelnemu, rozdarła się wniebogłosy:

– Ratunku! Ludzie! Ratunku! – krzyczała.

Ludzie odwracali się, patrzyli co się dzieje, niektórzy nawet skręcali w naszym kierunku. Czy chcieli pomóc babie, czy chcieli nam wpierdolić, czy może sami chcieli melę na ryj wyłapać – nie mam pojęcia. Baba krzyczała, darła się coraz głośniej i głośniej, darła się jakby ją ta moja chara jak jakaś siarka piekielna paliła, aż w końcu głośniej od baby krzyknęła Kura:

– Proboszcz! Spierdalamy!

No i żeśmy spierdolili.

Chujowo jest być niskim. Kiedy dobiegłem zziajany do parku, Abel z Kurą już siedzieli na ławce. Dotarli tam sporo przede mną, mieli w końcu dłuższe nogi, to łatwiej im się spierdalało. Mnie samego proboszcz prawie wtedy złapał. Tyle miałem farta, że przy moim wzroście, choć nie jestem szybki, to akurat zwinności odmówić mi nie można. A kiedy zestawić to z tym, że chłop z natury nie jest nawykły do chodzenia w sukienkach, to jakoś udało mi się w ostatniej chwili zrobić unik, a proboszcz wtedy zaplątał się przy próbie nagłego skrętu w tę swoją kieckę i zaliczył glebę. Zanim zdążył z prochu powstać i z tego prochu się otrzepać, ja już zniknąłem mu za winklem.

No więc kiedy dotarłem do parku, Kura z Ablem już siedzieli na ławce. Kleili się do siebie. Kura z Ablem mieli się ku sobie, a mieli się ku sobie zwłaszcza wtedy, kiedy nie udało nam się jeszcze zorganizować jakiegoś wina. Później, kiedy flaszka już się znajdywała, a takim czy innym sposobem znajdywała się przecież zawsze, Abel dużo bardziej niż ku Kurze miał się właśnie ku winu. Co jednak ciekawe, to Kura piła więcej niż Abel. Abel najpierw jakby się delektował tym winem, zresztą zawsze łeb miał słaby i już po pierwszym łyku odpalała mu się filozofia i zaczynał poruszać tematy egzystencjalne:

– K⁎⁎wa, ta polska flaga biało czerwona, zupełnie jak kolory wina. Naród, k⁎⁎wa, alkoholików. A w godle to co? Korona orła to jaka jest? Złota jest, k⁎⁎wa! A browar to jaki ma kolor co? Zresztą, orzeł też biały, a czyściochę to jak się nazywa?

Kura zabierała wtedy od niego flaszkę i pociągała solidny łyk, po którym coraz bardziej przesuwała się w stronę wciąż niemilknącego Abla, przesuwała się bliżej i bliżej, aż w końcu siedziała z nim bok w bok i jej ręka wędrowała na jego udo.

– Albo właśnie, czemu, k⁎⁎wa, nie nosi się naszywek na udach? – wykrzykiwał Abel i wstawał wtedy, choć stał już raczej chwiejnie, i z zainteresowaniem przyglądał się własnym udom. – Tutaj, z przodu, to można by se jakąś anarchię pierdolnąć. A na d⁎⁎ie to bym se flagę naszą narodową przyszył. Albo swastykę. Albo nie! Tego orzełka z policyjnej czapki bym sobie na d⁎⁎ie przyszył! Tylko jak takiego orzełka zdobyć? – zastanawiał się.

Abel, jak już się odpalił, to długo potrafił tak pi⁎⁎⁎⁎lić przeskakując z tematu na temat, choć tematy zawsze poruszał te same, zmieniała się tylko kolejność. Kura w tym czasie osuszała flaszkę do końca. Czasami udało mi się wyrwać to wino z jej rąk i ściągnąć łyka albo i dwa. Mnie, tak jak Ablowi, też niewiele było potrzeba. Co prawda chujowo jest być niskim, ale niekiedy ma to swoje zalety.

– Napiłby się czegoś – powiedział Abel wtedy, kiedy dotarłem zziajany do parku. Abel, dopóki nie pociągnął pierwszego łyka, był bardzo konkretny, mało raczej wygadany.

– No, napiłby się się. Tyle że nie ma za co – stwierdziłem wówczas w stylu Abla, filozoficznie.

Wszyscy wywróciliśmy kieszenie na drugą stronę. Cztery agrafki, skasowany bilet autobusowy i dwie zawleczki z puszek od piwa stanowiły cały nasz wspólny majątek. Wiele za ta kupić się nie dało.

– No to trzeba za⁎⁎⁎ać – wpadłem na genialny pomysł.

– Ta, za⁎⁎⁎ać. Tylko skąd? – Kura obnażyła słabość mojego planu i rzeczywiście, miała rację. W każdym sklepie spożywczym w promieniu kilku kilometrów od centrum, w którym tylko pojawialiśmy się, czy to we trójkę, czy osobno, natychmiast dostawaliśmy obstawę. Co jak co, ale mieliśmy wówczas na mieście wyrobioną renomę.

Siedzieliśmy więc w tym parku o suchym pysku, gadać za bardzo nie było o czym, więc oglądaliśmy pływające w stawie kaczki.

– Ech, przydałby się jakiś Jezus – spoglądając na wodę stwierdził Abel, który w dzieciństwie był ministrantem i znał te wszystkie historyjki, choć tę o zamianie wody w wino to nawet i ja znałem, tyle że nawet w czasie najgorszej posuchy nie przychodziła mi ona do głowy.

– Jezus, mówisz? – spytała Kura. – To ja wiem, skąd możemy wziąć wino.


– My, proszę księdza, chcieliśmy zapisać się na nauki przedmałżeńskie – powiedziała Kura do zdziwionego księdza proboszcza, kiedy zjawiliśmy się w drzwiach zakrystii.

– No.. Ale to trzeba by przyjść do kancelarii, to trzeba by się najpierw zapisać. To termin musi być ustalony, to grupa się musi zebrać, to nie może przecież być tak, że każdy może sobie przychodzić kiedy mu się podoba…

– A takie nauki to długo trwają? A czego na nich się można dowiedzieć? A kiedy grupa się zbierze? A ksiądz ma już jakieś plany co terminu? – Kura zasypywała proboszcza pytaniami.

– Proszę przyjść w czwartek o 17, to się wszystkiego dowiecie. A teraz przepraszam, ale nie mam czasu. Muszę się przygotować do mszy w intencji intronizacji Matki Boskiej na Królową Polski.

– Matki Boskiej na Królową Polski? – spytała Kura z perfekcyjnie udawanym entuzjazmem. – A mógłby ksiądz coś o tym więcej? Bo wie ksiądz, to wydaje się strasznie ciekawe i…

Chujowo jest być być niskim, ale niekiedy ma to swoje zalety. Kiedy Kura zagadywała księdza proboszcza, ja prześlizgnąłem się obok. Myszkując po szafkach w zakrystii słyszałem coraz bardziej zniecierpliwiony ton księdza i coraz bardziej natarczywe pytania zadawane mu przez Kurę. Denerwowałem się. Zastanawiałem się czy zdążę Przeszukiwałem więc kolejno szafkę po szafce, chciałem działać metodycznie, nie chciałem robić niczego na chybił-trafił. Takie działanie zmniejszyłoby prawdopodobieństwo sukcesu. Zacząłem od komody. Otworzyłem pierwszą szufladę. Pudło – jakieś świece, opłatki, nic co by nas interesowało. Nie mieliśmy przecież zamiaru urządzać nie tylko czarnej mszy, ale w ogóle nie mieliśmy zamiaru urządzać żadnej mszy w jakimkolwiek innym kolorze. Druga szuflada, również pudło. Znajdowała się w niej jakieś rzucone niedbale szaty liturgiczne, przeznaczone chyba do prania, a na wierzchu stosu leżały czerwone majtki z napisem „Roma”. Trzecia szuflada, też nic co by mogło się nam przydać – jakieś oprawiane w skórę grube księgi. Następnie otworzyłem drzwi znajdującej się obok komody szafki. Zanim jeszcze zajrzałem do środka, wiedziałem już, że tym razem się udało. Mebel poruszył się przy otwieraniu, a z jego wnętrza wydobył się miły, znajomy brzęk. Nie zdążyłem się jednak nawet ucieszyć, bo usłyszałem krzyk Kury:

– Spierdalamy!

No i żeśmy spierdolili, ale na szczęście udało mi się zabrać ze sobą jedną ze stojących w szafce butelek.

– Ale się wy⁎⁎⁎⁎⁎olił, jak się zaplątał w tę swoją sukienkę! – cieszyła się Kura, kiedy zziajany dotarłem do parku, gdzie na ławce siedzieli wtuleni w siebie moi kompani.

Abel zabrał się za wyciąganie korka z butelki metodą wybijania go od strony denka, a kiedy mu się to udało, skosztował zawartości po czym rozpoczął rozważania na tematy heraldyczne:

– A jakby tak zastąpić orła Matką Boską? Może to i było by lepiej? No ale Matka Boska zwykle przedstawiana jest w niebieskiej szacie, a niebieski zupełnie jak Curaçao…

Kura zabrała butelkę z rąk Abla, swoim zwyczajem pociągnęła solidny łyk i przesunęła się na ławce kawałek w stronę Abla.

A ja byłem z siebie dumny. Chujowo jest być być niskim, ale niekiedy ma to swoje zalety. Zwłaszcza kiedy potrafi się wykorzystywać sprzyjające okoliczności. Sięgnąłem po butelkę, a kiedy Kura niechętnie mi ją oddała, wzniosłem toast:

– Boże, chroń Królową!

*

POSŁOWIE:

Kiedy tylko zobaczyłem te grafiki obrazujące rodzaje punków, które zostały załączone do posta otwierającego bieżącą edycję zabawy w kawiarni , i zauważyłem na nich napis „nanopunk” od razu przyszedł mi do głowy niskorosły (upośledzony w wymiarze pionowym) punk. Pomysł na opowiadanie, jak to z pomysłami bywa, był oczywiście zupełnie inny niż ten szkic, który mi wyszedł i który tam wyżej zamieściłem, no ale przecież to zawsze tak się zdarza – trzeba się do tego przyzwyczaić. W każdym razie przy pisaniu bawiłem się świetnie, mam nadzieję, że przy czytaniu mieli Państwo podobne wrażenia. :smiley:

Fanatyk1piorunów

@George_Stark ubawiłem się przednio, szkoda tylko, że dopiero dzisiaj 😅

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Wszyscy czekali?! Ja też czekałem, aż wygrałem w zaśwyborach, swoją zabawną, acz mroczną i opartą na faktach rymowanką o Jasiu, potraktowanym kocią karmą z duża zawartością beczki!

Dzisiejszy temat: DROGA KRAJOWA NR 666

rymy: ASFALT-DZIURA-KRASNAL-KULA

Zapraszam do zabawy!

Fanatyk5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba8piorunów

Diabli lali tutaj asfalt

Wszystko to jest jedna dziura

A przy drodze mały krasnal

Zapasowe koło kula

Pokaż więcej komentarzy (17)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Nieodpowiednie momenty

Przybyłeś nad ranem, tak nagle, znienacka

Jak gdyby planowa była ta schadzka

Bez słowa, bez miary, bezsennie, bez wdechu

Bez kłębka pary ciepłego oddechu

Przybyłeś — ja w proszku, taka niegotowa

Choć luty, a ja przecież Wodnik, lutowa

Winnam była w oknie stać, czekać od świtu

Patrzeć jak jutrznia spływa do błękitu

Przybyłeś, choć włosy miałam mokre jeszcze

Buchnęło od drzwi mroźne powietrze

Wchodzisz po schodach, ja nucę „Do Ani”

Czekałam trzy dni, cierpiałam, aż wreszcie

Anieli! Z radości, do nieba mnie weźcie

Gdy mówisz trzy słowa: „Przesyłka do pani”

Fenomen5piorunów
@Wrzoo Przybyłeś nad ranem, tak nagle, znienacka
Jak gdyby planowa była ta schadzka
Bez słowa, bez miary, bezsennie, bez wdechu
Bez kłębka pary ciepłego oddechu

Cholerka, zrobilo wrazenie :smiley:

Fanatyk4piorunów

@Wrzoo Nareszcie! Warto było czekać :heart_eyes:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Siema,

na utwór... zaraz, w tej edycji nie ma di proposta, więc nie rymuję, tylko robię pierwsze podejście do w konkursie

*

powiedz mi to szeptem

tak dla mnie tylko

chcę poczuć ciepło twego głosu

na policzku

chwytasz mą dłoń

i przykładasz do serca

na krawędzi nocy

spotkamy się znów

*

Fanatyk4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Ostatnio wenę mam King Konga chyba. Ponieważ @Umypaszka dziś nieobecna no i podobno był remis, to proponuję średniowiecz

Temat: rycerz, co ma pannę w każdej wiosce

Rymy: czlowiecza - zbroja -miecza -dziewoja

Zasady chyba znane, zatem...

Lider8piorunów

Wygląd miał boski, lecz go uczłowiecza

W zaciekach z twarogu, ubabrana zbroja

Często zaś prężył swe bicki i miecza

Mogła podziwiać w rycinach dziewoja

Gruba ryba8piorunów

Taka już dola człowiecza,

Że gdy ciąży mu zbroja,

Ginie rychło od miecza.

Zapłacze po nim dziewoja.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

57piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Idę sobie spać do łózka, ledwie się położyłem - a tu tak się wystraszyłem, że hej! Ja mówię matko bosko, mówię... Co to się stanęło?

Ambaras

Do łóżka się zebrał tuż po północy,

Bo ledwie literki już widział na oczy,

Pod głowę podłożył dwie poduszeczki,

By zasnąć - jął liczyć sobie owieczki.

Po chwili już witał się z Morfeuszem,

I śnić nawet sny już zaczął świntusze…

Wtem huk jakiś! Rwetes i łomotanina -

Zerwała na nogi się cała rodzina!

Biegają, szukają, gdzież źródło hałasu?

Znaleźli - w łazience drzwi spadły z zawiasów!

I chociaż w kabinie drzwi teraz nie mamy,

To puzzle sobie ze szkła układamy…

PS. Ale, że to tak mogło samo z siebie? Spadło? Eksplodowało? Ale jak? Tyle pytań...

Sum1piorunów

prysznic pier... no.. nie bede mówił jak..

Mistrz2piorunów

@Fonfi Nigdy nie zapomnę, jak przyszliśmy odebrać mieszkanie na wynajem i po wejściu zastaliśmy... również roztrzaskane drzwi kabiny prysznicowej :grinning: Agent nieruchomości był w ostrym szoku

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Jako, że mamy na hejto nowy sportowy tag do zliczania topielców, to będzie tematycznie:

Temat: Sporty wodne

Rymy: konfident - pływanie - incydent - uznanie

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

* Szerzysz radość z tworzenia

* Piorunujesz jak najęty

* Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

* Pamiętasz o tagach i społeczności

Have fun! :smiley:

Gruba ryba6piorunów

Wstępu tu nie ma żaden konfident

na zapasy w kisielu i topless pływanie

choć raz wydarzył się potężny incydent

i zdradzę, że nie było to małżonek uznanie

Gruba ryba6piorunów

Był taki jeden konfident,

Od mafii ma karnet na pływanie.

Wpadł w betonowy incydent.

Gość go znalazł, zyskał uznanie.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

22piorunów

Ponieważ w nocy można było zaobserwować tzw. śnieżną pełnię, wiec dziś temat jak niżej:


Temat: wilkołak

Rymy: hybryda - ohyda - pazurem - ogórem

Wczoraj był obrazek piękny, to dziś też będzie xD

Gruba ryba3piorunów

To orka z człowiekiem hybryda

trójkolorowego sztandaru ohyda

bezmyślnie grzebie w nosie pazurem

zakąsza samogon kiszonym ogórem

Gruba ryba3piorunów

Ten wilkołak to hybryda -

Na mój kiepski gust: ohyda.

Myślał dziabnąć mnie pazurem,

Przegrał z wódką i ogórem.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Jeśli chodzi o spotkania, no to można też umówić się na przykład do lekarza. A że średnia wieku na tym naszym najnowocześniejszym portalu dla starych ludzi jest jaka jest, no to pozwoliłem sobie na ułożenie wierszyka do kampanii reklamowej. NFZ mi co prawda za ten wierszyk nie zapłacił, zresztą nawet ich o to nie pytałem. Pewnie i tak nie mieliby z czego:

*

Kolonoskopia

Profilaktyka

musi dotykać

każdego.

Właśnie dlatego,

drogi kolego,

szykuj jelita,

bo jeśli nie chcesz za wcześnie być trupem

to regularnie badaj se d⁎⁎ę.

*

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

22piorunów

No dobrze. Jak już tak się rozpisałem, że aż 21 nastała, a nikt nie wrzucił, to wrzucę ja:

temat: _danse macabre_

rymy: wieści - pieści - kości - mości.

Proszę bawić się dobrze, śmiać się i tańczyć - w końcu karnawał!

Gruba ryba4piorunów

Ludzie, ludzie, co za wieści!

Szkielet dziś szkieleta pieści!

Wysmyrane wszystkie kości,

Proszę do grobu waszmości.

Gruba ryba3piorunów

na prawicy kiepskie wieści,

romanowski wosia pieści.

nie ma mięsa co bez kości!

więc się ziobro z nimi mości.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Miałem napisać jakiś wstęp do tego co poniżej, ale nie mam na niego pomysłu. Dobra twórczość broni się ponoć sama, spróbuję więc tak bez komentarza:

*

Kryzys męskości

czyli _Spotkanie z Kają_

Nie żebym tak się zebrał zaraz – od razu;

i tak, przyznaję: mam wciąż wątpliwości;

lecz w garść się wziąłem, nabrałem kurażu

i idę dziś ulżyć swojej męskości

bo testosteron buzuje we mnie,

czasem aż w uszach od niego huczy

i wtedy robi się nieprzyjemnie,

a, jak chłop chłopem – ulżyć se musi.

Długo szukałem opinii w necie

i zasięgałem znajomych rady;

w necie pięć gwiazdek dawali Anecie,

znajomi raczej słali do Ady.

Cenowo wychodzi podobnie całkiem,

wszędzie godzina jakieś dwie stówy,

a w tej materii stoczyłem też walkę

z wewnętrznym skąpcem, co płacić nie lubi.

Jeszcze po drodze myśl: – „Na co ci to?!”

Ale już idę – wracać za późno!

Destylowane pomóc by mogło żyto,

no, tylko czułbym się po tym jak gówno.

Jak chłop więc prawdziwy: trzęsę portkami,

bo pierwszy raz w życiu tak mi się trafia

że stoję z zamiarem wejścia przed drzwiami

z napisem Woś Kaja – psychoterapia.

*

Pokaż więcej komentarzy (2)