Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

31piorunów

354 + 1 = 355

Tytuł: Wrony

Autor: Petra Dvorakova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Storybox

Format: audiobook

Ocena: 10/10

Czas trwania: 3h 19m

Czytały: Kaja Walden, Ilona Chojnowska

Krótka lecz dosadna opowieść o braku zrozumienia, samotności wśród najbliższych i dysfunkcyjnych wzorcach wychowawczych. Deptanie poczucia własnej wartości jest codziennością, “pocieszanie” jest wzbudzaniem poczucia winy w przebraniu, a dziecko nie ma prawa do dzieciństwa, bo przecież musi być poukładane, a najlepiej dokładnie takie jak ja chcę albo jak “syn koleżanki twojej starej”. Emocjonalnie wyczerpująca i bolesna jak rosyjski film. Najlepsze jest to, że nie jest jakoś bardzo przejaskrawiona, a prozaiczna i wcale niedaleko jej od “normalnego” dorastania w latach 90-tych.

Świetna robota duetu lektorek.

- polecajka z hejto - książka podpatrzona u @WujekAlien - pomyślałem, że jak chłop tyle czyta i coś chwali, to może warto sprawdzić

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

22piorunów

353 + 1 = 354

Tytuł: Spiski. Przygody Tatrzańskie

Autor: Wojciech Kuczok

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: audiobook

Liczba stron: 280

Ocena: 6/10

To miała być kolejna literacka wyprawa w dobrze znany, ale zawsze niepokojący świat Kuczoka - tyle że zamiast śląskich familoków czy dusznych mieszkań dostajemy Tatry. Autor zabiera nas w opowieść z pogranicza eseju, reportażu i osobistego dziennika z wędrówek, lokalnych przygód, spostrzeżeń, gdzie góry są nie tylko przestrzenią fizyczną, ale też pretekstem do snucia refleksji o naturze, tożsamości, dojrzewaniu, pamięci, lokalnych wierzeniach i legendach i (jak zwykle u niego) o relacjach międzyludzkich.

Problem w tym, że po świetnych "Gnoju" i "Czarnej" oczekiwania były naprawdę wysokie i niestety "Spiski" ich nie dowiozły.

Kuczok wciąż pisze znakomicie na poziomie zdania. Jego język ma rytm, ironię i ten charakterystyczny nerw obserwacyjny, który potrafił wcześniej rozcinać rodzinne traumy jak skalpel. Tutaj jednak zamiast dramaturgii dostajemy raczej snucie się po szlakach - zarówno dosłownie, jak i narracyjnie, wytykanie przywar ślązaków i górali i szczyptę takiego przaśnego humoru i krindżu, w stylu pijanego wujka na weselu. W momencie gdy się pojawia tekst o ogolonej cipce szwedki, która chodzi bez bielizny, to aż musiałem przewinąc audiobooka i sprawdzić, czy mi się nie włączyć jakiś "erotyczny bestseller". Ale kończąc dygresję, książka momentami przypomina zbiór luźno powiązanych akapitów, które nie do końca układają się w coś więcej niż literacki spacer.

Największym problemem jest tempo i stawka. W "Gnoju" każde zdanie niosło emocjonalny ciężar, w "Czarnej" była atmosfera i napięcie. W "Spiskach" bardzo długo… niewiele się dzieje. Refleksje są, obserwacje są, anegdoty są, ale brakuje poczucia, że prowadzą dokądś dalej. Jakby sama droga była celem, tylko że ta droga bywa zwyczajnie nużąca.

Oczywiście można powiedzieć, że taka jest specyfika górskiej włóczęgi - monotonia, powtarzalność kroków, czas na myślenie. Tyle że jako doświadczenie literackie nie zawsze przekłada się to na zaangażowanie czytelnika. Zamiast hipnotyzującej kontemplacji częściej miałem poczucie rozwleczenia. A to jednak pozycja dość krótka.

To nie jest zła książka - raczej taka, która w zestawieniu z wcześniejszym dorobkiem autora wypada blado. Jakby Kuczok zamienił skalpel na kijki trekkingowe i trochę za bardzo nawdychał się górskiego powietrza i upił grzańcem.


Osobisty licznik: 40/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

352 + 1 = 353

Tytuł: Upadek

Autor: Albert Camus

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Format: e-book

ISBN: 9788381961721

Liczba stron: 161

Ocena: 7/10

Niedawno czytałem Obcego Camusa i wydaje mi się, że te książki mają trochę wspólnego. Forma jest zupełnie inna, ale tu i tu mamy głęboki obraz jednego bohatera, który w przerysowany sposób zatraca się w swoim charakterze. Tam bohater zgubił się w obojętności, tu bohater gubi się w miłości do samego siebie i potrzebie atencji. Jest to najeżone mnóstwem refleksji i filozoficznego bełkotu, co momentami nie ułatwia czytania. W Obcym zdecydowanie bardziej nadążałem o czym jest właściwie mowa.

(Próbowałem czytać Mit Syzyfa i inne eseje - tam nie nadążałem ani trochę).

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

32piorunów

351 + 1 = 352

Tytuł: Opowieść podręcznej

Autor: Margaret Atwood

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wielka Litera

Format: e-book

ISBN: 978-83-8032-172-4

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Zawsze lubiłem antyutopię. Nie wiem czemu, ale fascynuje mnie to na ile rożnych sposobów może upaść ludzkość w imię "wyższych idei". Opowieść podręcznej opowiada nam historię o tym, jak w sytuacji problemów demograficznych spowodowanych zmianami środowiskowymi, chorobami, ale też antykoncepcją, USA stały się katotalibanem pod nazwą Gilead i jak z kobiet płodnych uczyniono niewolnice dla wysokich urzędników pod maską zapisów ze starego testamentu. Świat jest oczywiście bardziej przekształcony - mamy trwającą gdzieś wojnę, na którą wysyłani są młodzi mężczyźni, mamy strefy skażone, gdzie wysyłani są niegodni - stare i/lub bezpłodne kobiety, odstępcy od nowej wiary, mamy też upragniony raj - Kanadę, gdzie uchował się stary porządek świata. Natomiast o tym słyszymy tylko wzmianki, gdyż narratorka opowiada nam o tym, co ona widzi. A jest ona zamknięta w dawnym mieście akademickim, gdzie po szkoleniu wychowawczym została przydzielona jako surogatka (znaczy się podręczna) do rodziny Komendanta Freda. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się więcej, zarówno o świecie, o tym co dzieję się w otoczeniu Podręcznej, ale także o jej poprzednim życiu.

O "Opowieści podręcznej" usłyszałem pierwszy raz, jak wyszedł serial z Elizabeth Moss lata temu, jeszcze przed covidem. Pamiętam, że mi się bardzo wtedy podobał, ale obejrzałem tylko pierwszy sezon (dzisiaj się dowiedziałem, że tych sezonów powstało łącznie 6). Dzisiaj, po latach nadrobiłem pierwowzór literacki, a trzeba przyznać, że po drodze wydarzył się kilka rzeczy politycznych w naszym kraju, które niebezpiecznie korelują z tą książką.

Sama opowieść jest ok, bez szału bym rzekł. Denerwowało mnie trochę to, że bardzo płynnie skaczemy z teraźniejszość w przeszłość, ale rozumiem, że tak czasem wyglądają myśli osoby. Natomiast daje 7 ze względu na sam pomysł, ale przede wszystkim z powodu zakończenia, które jest otwarte. Niby w czymś w rodzaju posłowia mamy wskazanie, jak to się skończyło, ale to tylko domysły historyków po 200 latach od wydarzeń, więc nic pewnego. Trochę żałuję, że ten rozdział powstał, sama koncepcja zakończenia 100% otwartego byłaby lepsza moim zdaniem, ale ogólnie szanuje za to, że przez ponad 30 lat nie powstawała druga część.

Nie wiem czy przeczytam "Testamenty", mocno wątpię, że nadrobię serial. Także dla mnie chyba świat zamknięty. Cieszę się, że go poznałem literacko i mam nadzieję, że się opamiętamy jako ludzkość w realu.

PS. Wiem, że to złe, ale bardzo podoba mi się estetyka strojów w świecie, która była ukazana w serialu. Jakoś dziwnie mnie koi.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum0piorunów

Mailem oglądać serial na podstawie tego. Ale w połowie pierwszego odcinka odpuściłem. Odnosiłem wrażenie, że autorzy chcieli przerzucić winę za losy kobiet tego fikcyjnego dzieła na męską część widowni...

¯\\(ツ)/¯

Fanatyk

w Książki

50piorunów

350 + 1 = 351

Tytuł: Shogun

Autor: James Clavell

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Vis-a-vis

Format: książka papierowa

Liczba stron: 1132

Ocena: 8/10

Po przeczytaniu Króla Szczurów, zachęcona przez @Budo postanowiłam zamówić Shoguna.

Pan Clavell ponownie mnie nie zawiódł, choć na początku martwiłam się czy ta cegła mnie zadowoli. Niepotrzebnie.

Styl pisania, kreowania postaci i wchodzenia im w głowę tworzy mocno unikalny klimat i na prawdę mocno wciąga.

Fascynująca była przemiana głównego bohatera i skomplikowane intrygi Japończyków. Mimo, że to Anglicy rozbici przy japońskich wybrzeżach nazywani byli barbarzyńcami, to jednak z mojej perspektywy to właśnie Japońcy nimi byli, tyle że czyści i pachnący xD

Końcówka książki nieco zasmuciła ale i dała zaskakująca odpowiedź na pytanie skąd wziął się tytuł, bo przez całą jej długość żadnego szoguna nie spotkałam. Ale dałam się zrobić w balona przez kłamliwych Japończyków, eh.

Polecam.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Książki

38piorunów

349 + 1 = 350

Tytuł: Modyfikowany węgiel

Autor: Richard Morgan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 542

Ocena: 7/10

Jest XXVI wiek, ludzkość zaczęła rozprzestrzeniać się po galaktyce, a śmierć przestała być ostateczna. Dzięki technologii wykorzystującej modyfikowany węgiel świadomość można zapisać w formie cyfrowej i przenieść do nowego ciała. Karę pozbawienia wolności fizycznej zamieniono na umieszczenie “cyfrowego człowieka” w przechowalni na dziesiątki, a nawet setki lat. Były agent sił specjalnych zostaje wynajęty przez wpływowego klienta do zbadania okoliczności jego rzekomego samobójstwa.

Na pewno na uwagę zasługuje świat przedstawiony. Choć poznajemy tylko niewielki skrawek rzeczywistości, to ma on ogromny potencjał. Świat jest przepełniony nowoczesną technologią, normą są latające taksówki, reklamy projektowane bezpośrednio do mózgu i hotele prowadzone przez autonomiczne AI. Jest też brutalny i wulgarny, pełen korupcji, seksu, narkotyków i przemocy. Mroczna atmosfera i wszechobecne papierosy przywodzą na myśl Neuromancera, a i forma opowieści balansuje na granicy kryminału noir i cyberpunka, tylko nastawionego nie tyle na budowanie atmosfery, co na akcję.

Bohaterowie są skomplikowani i wadliwi: cyniczni, skrywają wiele sekretów, kłamią, ćpają i ulegają wielu innym słabościom. Zdarzają się momenty żenujące, w których główny bohater mimo, że przeszedł wymagające szkolenie warunkujące i jest wspomaganym neurochemicznie kozakiem, to bywa targany przez hormony niczym pryszczaty nastolatek… albo James Bond z lat 60-80 śliniący się do każdej pary cycków. Mimo tych wad, a może po części dzięki nim, wydaje się ciekawie napisany, bez przesadnej doskonałości.

Natomiast fabularnie niestety momentami mamy wydmuszkę. Początek intryguje, ale potem przez pewien czas historia tak naprawdę niewiele się rozwija, kręci się w kółko i dopiero pod koniec dostajemy zakończenie podane na tacy. Objętość wypełniają liczne opisy, sceny przemocy, seksu i wspomnienia głównego bohatera. Finalnie wyszło jednak nieźle, a nawet dobrze, choć mogło być za⁎⁎⁎⁎ście, więc pozostało mi wrażenie nie do końca wykorzystanego potencjału.

- książka nagrodzona - nagroda im. Philipa K. Dicka w 2003 roku

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

19piorunów

348 + 1 = 349

Tytuł: Historia złych uczynków

Autor: Katarzyna Zyskowska

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: audiobook

Liczba stron: 512

Ocena: 5/10

Tym razem Katarzyna Zyskowska zabiera nas w historię osadzoną na styku przeszłości i teraźniejszości - opowieść o winie, dziedziczeniu traum i o tym, jak bardzo cudze grzechy potrafią determinować nasze życie. Poznajemy bohaterów i bohaterki, których losy (z początku odległe) zaczynają się stopniowo splatać wokół wydarzeń z przeszłości, a odkrywane sekrety rodzinne prowadzą do coraz większego napięcia i pytań o odpowiedzialność za czyny poprzednich pokoleń.

Brzmi znajomo? I trochę niestety tak jest.

Po bardzo udanych Nocami krzyczą sarny, które oceniłem na solidne 7/10 i które świetnie operowały klimatem oraz emocjonalnym ciężarem relacji (Maria, Mereike i Marianna naprawdę niosły tamtą historię), "Historia złych uczynków" wypada zauważalnie słabiej. Przede wszystkim przez konstrukcję - książka sprawia wrażenie sztucznie rozciągniętej. Wątki mnożą się szybciej, niż wynikałoby to z realnej potrzeby fabularnej, a niektóre z nich nie wnoszą praktycznie nic poza objętością. Dlatego nie rozumiem sensu wydłużenia tej książki względem poprzedniej o ponad 100 stron.

Największy problem pojawia się jednak w momencie, który powinien być najmocniejszy, gdy zaczynamy rozumieć powiązania między bohaterami. To chwila, w której napięcie powinno eksplodować, relacje nabrać dramatyzmu, a stawka emocjonalna wzrosnąć. Tymczasem… niewiele się dzieje. Odkrycia, które teoretycznie mają zmienić wszystko, nie przekładają się na realne konsekwencje fabularne. Historia zamiast przyspieszać, zaczyna się wręcz rozmywać.

Nie pomaga też tempo - książka długo przygotowuje grunt pod kulminację, która ostatecznie nie wybrzmiewa z należytą siłą. W efekcie lektura przypomina momentami dreptanie do finału, który okazuje się bardziej konceptem niż wydarzeniem.

Książka nie bardzo też wie, czym chce być. Na początku miałem wrażenie bycia "Hańbą" Cotzee'ego, ale pisaną z kobiecej perspektywy. Później dostaliśmy wspominki z okrutnych czasów wojennych i prześladowań żydów. A do tego nietypowego zestawienia dołączyło nawet "50 twarzy Greya" z opisami seksu i przemocy. Generalnie mam wrażenie, że niewiele jest książek pisanych przez autorki, w których rola kobiety jest aż tak "spłycana".

I mam wrażenie, że "romantyczny" (tak, książka jest opisana jako romans) aspekt tej książki dobrze oddaje jeden z cytatów:

Dobry lekarz wychowa dobrego lekarza, dobry prawnik dobrego prawnika, zaś dobra k⁎⁎wa tylko dobrą k⁎⁎wę.

Szkoda, bo liczyłem na coś lepszego.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Hydepark

19piorunów

347 + 1 = 348

Tytuł: Dzikusy. Białe skrzydła Kopciuszka

Autor: Kir Bułyczow

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Czytelnik (seria z kosmonautą)

Format: książka papierowa

Liczba stron: 208

Ocena: 7/10

Kirył Bułyczow świetnie jest mi znany z opowiadań Guslarskich - kto nie zna to polecam bo zabawne. W tym tomiku z kosmonautą na okładce otrzymujemy dwie mikropowieści:

"Dzikusy" - czytałem to kiedyś w jakiejś antologii, ale pod innym tytułem, "Przełęcz". Na pewnej planecie wskutek awarii rozbija się statek kosmiczny ziemian. Mają szczęście w nieszczęściu - atmosfera na planecie nadaje się do oddychania. To niestety koniec plusów bo dosłownie cała fauna i flora tylko czyha na każdy błąd człowieka próbując go na każdym kroku zabić i skonsumować. Mija kilkanaście lat, rodzi się nowe pokolenie dla którego kosmos, gwiazdy, Ziemia to tylko słowa bez znaczenia. Oni żyją tu i teraz - walcząc z przeciwnościami losu i starając się przeżyć kolejny dzień, przystosowując się od małego do zastanych warunków. Coraz bardziej niestety zamieniając się w tytułowych dzikusów. Fenomenalny utwór, widać wyraźne inspiracje twórczością Braci Strugackich. 9/10

W drugiej mikropowieści, "Białe skrzydła Kopciuszka" przenosimy się z koleina planetę Projekt-18, gdzie znajduje się Instytut Bioformacji. Przodująca nauka radziecka przekształca tam ciało człowieka, aby mógł lepiej i wydajniej pracować ku chwale ludzkości. Skrzela żeby oddychać pod wodą? A proszę bardzo. A może pan życzy w ogóle ciało ryby ,żeby móc szybciej pływać? Potrzeba coś zrobić na planecie ze skrajnie niekorzystnymi warunkami? Już projektujemy super wytrzymałe ciało. Pomysł dobry, niestety ciągnie się ten utwór jak flaki z olejem, duża gadają bez sensu a wiele wątków nie prowadzi donikąd. 4/10

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

26piorunów

346 + 1 = 347

Tytuł: Dom zła

Autor: Jakub Rutka

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: audiobook

ISBN: 9788383671437

Liczba stron: 368

Ocena: 5/10

Pewnego dnia Jacek Gadowski, prezenter ostrołęckiego radia i podcaster true crime, otrzymuje podczas autorskiej audycji telefon, w którym słuchacz przedstawiający się jako Karol opowiada mu o potrójnym morderstwie, które zdarzyło się w mieście 30 lat wcześniej. Gadowski zaczyna się interesować tematem i miejscem zbrodni, domem przy ulicy Nowomiejskiej. Także Karol nie odpuszcza tematu i podczas następnych audycji informuje Jacka o niewyjaśnionych zgonach, które miały mieć miejsce w opuszczonym domu dokładnie w rocznicę potrójnego morderstwa, a także ostrzega prezentera przed kolejną tragedią i rzeczywiście, w ruderze przy Nowomiejskiej wkrótce dochodzi do zabójstwa młodej dziewczyny. Jacek rozpoczyna amatorskie śledztwo, w którym pomaga mu młoda policjantka z lokalnej komendy.

Topografia Ostrołęki wiernie oddana, Kurpsie moment przeżyty w pełni. Jako kryminał ta książka to średniak bazujący na oklepanych schematach, chociaż dość sprawnie napisany (mniej tu było wątków obyczajowych niż w "Wołaniu kukułki") i momentami nawet wciągający. Może nawet dałabym 6/10, gdyby nie ultrabanalny grande finale i parę wątków (choćby ten dotyczący porzuconego dziecka), których prawdopodobieństwo wzbudziło we mnie za duże wątpliwości.

Fanom kryminałów na pewno przypadnie do gustu, ja tego gatunku prawie wgl nie ruszam, bo mnie nudzi, więc nie skuszę się na kontynuację.

A teraz bonus: pod Ostrołęką rzeczywiście jest opuszczony dom, ochrzczony przez lokalsów jako nawiedzony. Na szczęście nie wiąże się z nim żadna makabryczna historia, ot pustostan, który przechodził z rąk do rąk i na którego zagospodarowanie kolejni właściciele nie mieli nigdy pomysłu. Inna taka rudera stoi we wsi Kołaki (po drodze z Ostrołęki do Warszawy). Myślę, że nawet dla fanów to nie będzie jakaś szczególna gratka, bo nigdy nie był wykończony ani zamieszkały. Więcej info znajdziecie w następujących artykułach:

https://ostroleka.naszemiasto.pl/wakacje-z-duchami/ar/c15-10104687

https://podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,22518435,wszedl-do-srodka-nawiedzonego-domu-podobno-wybudowano-go.html

https://kompendium-potworow.blogspot.com/2019/06/dom-za-zotowke-nawiedzony-dom-pod.html?m=1

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

29piorunów

345 + 1 = 346

Tytuł: Lotniskowce Yorktown (CV-5), Enterprise (CV-6) i Hornet (CV-8)

Autor: Grzegorz Barciszewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza CB

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-7339-365-3

Liczba stron: 48

Ocena: 7/10

Licznik : 5/12

Krótka monografia amerykańskich lotniskowców typu Yorktown, począwszy od genezy projektu, poprzez budowę, służbę, działania w czasie walk na Pacyfiku aż po ich zatopienie (Yorktown i Hornet) lub złomowanie (Enterprise).

W mojej opinii lotniskowce typu Yorktown to były kluczowe okręty dla wojny na Pacyfiku, które pozwoliły USA przetrwać pierwszą jej fazę. Zaprojektowane i wybudowane jeszcze przed wojną, mimo ograniczeń narzuconych Traktatem Waszyngtońskim, stanowiły nowoczesną i udaną konstrukcję. To Hornet i Enterprise przeprowadził rajd zwieńczony bombardowaniem Tokio przez pułkownika Dolittle'a, to Yorktown brał udział w bitwie na Morzu Koralowym, to cała trójka brała udział w słynnej bitwie o Midway skutkującej zniszczeniem trzonu Kidō-butai, to Hornet i Enterprise pogromili flotę Nipponu koło wysp Santa Cruz.

Po utracie swojego "rodzeństwa" USS Enterprise walczył do końca wojny w pozostałych ważnych bitwach, takie jak te o Tarawę, Mariany, Truk, Filipiny czy Okinawę. Okręt przetrwał wojnę, ale mimo prób zachowania go jako muzeum, został złomowany. Za to do dzisiaj jego nazwa jest symbolem walk na Pacyfiku, a jego nazwa zarezerwowana dla najważniejszych lotniskowców USA.

Zeszyt numer 247 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. W tym przypadku muszę stwierdzić, że ze względu na obszerność tematu nie do końca sprawdził się ten format - problematyka jest zbyt obszerna jak na objętość zeszytu. W konsekwencji dostaliśmy ścianę tekstu, naładowaną szczegółami, z małą ilością zdjęć i ilustracji. A szkoda, bo były to naprawdę ciekawe okręty o przebogatej historii.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz0piorunów

@bojowonastawionaowca Mógłbym prosić o korektę nazwiska autora? Zrobiłem literówkę, powinno być Barciszewski

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

344 + 1 = 345

Tytuł: Instytut

Autor: Stephen King

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Ocena: 6/10

Czas trwania: 18h 12m

Czytał: Maciej Kowalik

Książka o dzieciach przejawiających zdolności telepatyczne lub telekinetyczne porwanych do tajemniczego instytutu, w którym są poddawane obserwacji, testom i tresurze.

Wybrałem jedną z nowszych powieści Kinga, ponieważ jego twórczością byłem zafascynowany w młodości, ale zatrzymałem się mniej więcej 20 lat temu i byłem ciekaw jak zmienił się po tylu latach. Chyba niewiele. Trzyma poziom. Główne cechy stylu pozostają takie same jak zawsze: akcja rozwija się powoli zmierzając do punktu kulminacyjnego pod koniec opowieści, a mocną stronę jak zwykle stanowią różnorodne i wiarygodne osobowości postaci budowane w sposób pośredni poprzez różne drobne codzienne czynności, dialogi i małe wybory.

Nie jest to przerażający horror, a raczej niepokojący dreszczowiec z elementami fantastyki, choć muszę przyznać, że dobrze opowiedziany, a wątki łączą się w przemyślany sposób. Lektura okazała się całkiem wciągająca i zarazem mało wymagająca, więc idealnie nadaje się do słuchania na spacerze czy podczas sprzątania.

- powrót do autora, którego już lubisz, a konkretniej autora, którego uwielbiałem będąc nastolatkiem

GURU3piorunów

No ja bym dal chociaz 7 bo lubie kinga a tu jego umubione tematy dziecinstwa, krzywdy oraz utraty beztroskosci.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

20piorunów

343 + 1 = 344

Tytuł: Królewska Wysokość

Autor: Thomas Mann

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: MG

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10

Historia księcia Klaudiusza Henryka - drugiego syna panującego monarchy w niewielkim, fikcyjnym niemieckim księstwie, który od dzieciństwa skazany jest nie tyle na władzę, co na reprezentację. Jest "jednoręki", bo przy narodzinach jego lewa ręka została uszkodzona i jest nie w pełni sprawna. Książe ma istnieć, wyglądać, pełnić funkcję. Być symbolem. Jego życie to ciąg rytuałów, ceremonii i społecznych masek, aż do momentu, gdy w jego uporządkowany świat wkracza kobieta - Imma Spoelmann - córka amerykańskiego milionera, która wnosi do niego emocje, świeżość i coś na kształt rzeczywistego życia. To właśnie ten moment staje się osią całej powieści - dojrzewania człowieka wychowanego w fikcji, do bycia figurą, nie osobą.

Królewska Wysokość jest bardzo czytelnym przykładem bildungsroman - powieści o dojrzewaniu, ale dojrzewaniu specyficznym, bo odbywającym się w świecie absolutnie sztucznym. Mann pokazuje, jak Klaudiusz Henryk uczy się funkcjonować nie tylko jako książę, ale jako człowiek, który musi pogodzić samotność wynikającą z pozycji z potrzebą wspólnoty i życia „naprawdę”

Problem w tym, że ta droga jest… aż za klarowna. Już od pierwszych stron wiadomo, dokąd to wszystko zmierza. Spotkanie z Immą nie jest dramatycznym zwrotem akcji, tylko mechanizmem fabularnym, który ma doprowadzić do oczywistej syntezy: arystokratycznej formy z nowoczesnym życiem.

Największym problemem tej książki (przynajmniej dla dorosłego czytelnika) jest jej zbytnia baśniowość. To powieść, która świadomie operuje konwencją bajki: mamy uwielbianego księcia, mamy bogatą dziedziczkę z Nowego Świata, mamy podupadające państwo, które trzeba uratować (najlepiej miłością i kapitałem). Całość momentami przypomina polityczną przypowieść albo wręcz romantyczną alegorię, co dla mnie - przy odczytywaniu całej ironii Manna - było jednak trochę zbyt lekkie jak na temat egzystencjalnego dojrzewania.

Z jednej strony to zamierzony efekt. Piękna w formie, ale chwilami aż nazbyt elegancka w swojej konstrukcji. Najciekawsze jest tu właśnie to, co pod powierzchnią: ironiczne spojrzenie na monarchię jako spektakl, państwo jako teatr i człowieka-władcę jako rolę społeczną. Bildungsroman nie polega tu na zdobywaniu wiedzy o świecie, tylko na nauczeniu się życia w jego fikcji. To niezła powieść o dojrzewaniu, ale przez swoją przewidywalność i baśniową konwencję momentami zbyt odklejona od emocjonalnej stawki, by naprawdę poruszyć.

Troszkę szkoda, bo zapowadała się na prawdę nieźle, a do tego bardzo lekko czytała, co też nie jest takie oczywiste w tym gatunku.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

22piorunów

342 + 1 = 343

Tytuł: Słońce w Chwale

Autor: Sharon Kay Penman

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: audiobook/ebook

ISBN: 9788377856710

Liczba stron: 484

Ocena: 4/10

Ci, którzy czytają moje wypociny, pamiętają zapewne, jak przy okazji recenzowania książek o królowych z czasów Wojny Dwóch Róż autorstwa Philippy Gregory pisałam, że chciałabym przeczytać wielowątkową serię historyczną o tym konflikcie. Zrobiłam wówczas mały research i odkryłam, że w języku angielskim opublikowano obszerną powieść o Wojnie Dwóch Róż, z licznymi POV, powszechnie chwaloną, zatytułowaną "The Sunne in Splendour". Dość szybko znalazłam jej polskie tłumaczenie i od razu wkurzyłam się na decyzję wydawnictwa Zysk i S-ka o podzieleniu książki na trzy części.

Jednak po przeczytaniu pierwszego tomu cieszę się, że zostało mi oszczędzone brnięcie przez ponad tysiącstronicową knigę.

Na pochwałę na pewno zasługuje dogłębny research, jaki wykonała autorka. Szkoda jednak, że w tym wydaniu burzliwe koleje konfliktu Lancasterów i Yorków stały się kanwą dla drętwej opowieści, bardziej przypominającej monografię, niż powieść historyczną. Niestety, jest to książka napisana zgodnie z zasadą "tell, don't show". Poza rozdziałami dotyczącymi bitw pod Burnet i Tewkesbury, akcji i intrygom brak dynamiki, przełomowe wydarzenia są opowiadane w formie rozwleczonych infodumpów, czy to ze strony narratora, czy samych bohaterów.

Osobiście zabrakło mi też w tej książce... krwi. Zachowanie bohaterów wydawało mi się za często zbyt ugrzecznione i stonowane, nawet główny antagonista tej części - earl Warwick - sprawiał wrażenie, jakby wcale nie chciał walczyć z Yorkami i tylko z rozpędu ciągnął wojnę. Jednak po bohaterach historii osadzonej w czasie wojny domowej oczekiwałabym więcej bezwzględności i skrajnych emocji, jak np. u Abercombiego.

Zirytowało mnie też trochę nierówne tłumaczenie, dokonane przez Jerzego Łozińskiego, autora wzbudzających w fandomach kontrowersje przekładów "Diuny" i "Władcy pierścieni". W "Słońcu w Chwale" imiona bohaterów raz były tłumaczone, raz nie (z jednej strony np. Jerzy i Ryszard York, z drugiej strony Isabel i Anne Neville), dodatkowo przydomek Warwicka "Twórca Królów" został przetłumaczony na "Królodzieja" wbrew polskiej historiografii.

Niestety, ta książka utwierdziła mnie w przekonaniu, które żywię od lektury "Korony śniegu i krwi", że kobiety zwyczajnie nie nadają się do pisania wielowątkowych sag historycznych, wypełnionych bezwzględnymi intrygami i krwawymi wojnami. Nawet utalentowane pisarki nie czują, zdaje się, klimatów gry o tron i odnoszę wrażenie, że przeciętny pisarz fantasy z Fabryki Słów lepiej poradziłby sobie z tą historią. Teraz już rozumiem, czemu Philippa Gregory wolała się skupić na POV pojedynczych bohaterek, zwyczajnie znała swoje limity.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Książki

43piorunów

341 + 1 = 342

Tytuł: Wieża Jaskółki

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOVA

Format: audiobook

Liczba stron: 488

Ocena: 8/10

Sapkowski nie schodzi ze swojego poziomu. No jest trochę gorzej bo akcja zdeczka przystopowała. W tej książce zdecydowanie najlepszy jest wątek Ciri, bardzo dobry szczególnie dzięki Leo Bonhartowi, wspaniały to sk⁎⁎⁎⁎syn. Wątku Geralta nie lubię tak bardzo ze względu na niewiadomo po co wprowadzenie Anguelme, nigdy jej nie lubiłem. Została ostatnia część ale nie wiem kiedy ją skończę bo Audioteka do tej pory nie zrobiła słuchowiska 😒

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość2piorunów

Prawdopodobnie następnej nie będzie, skończyli nagrywać w 2019 roku, a aktor głosowy, który udzielał głosu Geraltowi umarł. I to nie audioteka robiła te słuchowiska.

Gruba ryba2piorunów

@Mycha @Endrevoir były problemy prawne po upadku Fonopolis i ciągnęły się procesy sądowe dotyczące praw do tych audiobooków. Wieżę jaskółki mieli już nagraną w całości i fragmenty do Pani jeziora. Jak sie wyprostowało prawnie to przejęła to audioteka. Wydali Wieżę i mam nadzieję ze dokończą ostatni tom.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

340 + 1 = 341

Tytuł: Prawo Caine’a

Autor: Matthew Woodring Stover

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 480

Ocena: 7/10

Piąta i ostatnia część serii Akty Caina, rozpoczętej genialną 10/10 książką Bohaterowie Umierają, którą zresztą ponownie polecam bo jest totalnie samowystarczająca i można na niej przestać xd

Prawo Caina wyjaśnia bardzo dużo rzeczy które w poprzednich częściach były jedynie wspomniane, takich jak Końska Wiedźma, porozumienie z Piricantche (czy jak się to pisze), dużo lokalnej teologii, itp.

Problemem jest ponownie to że dialogi są prowadzone tak żeby czytelnik przypadkiem nie zrozumiał. Cain zdaje sobie sprawę z faktycznego znaczenia tego co usłyszał i mówi "ożesz w mordę" podczas gdy czytający to ja mam takię "hę?". Trochę to męczące. Co prawda finalnie (czasem nawet w tym samym dialogu) rzeczy jako tako się kleją do kupu, ale i tak było to lekko męczące.

Druga rzecz to sposób prowadzenia narracji. No więc akcja tutaj dzieje się na chyba kilkunastu liniach czasowych, z czego dodatkowo część w krainach niematerialnych, część nadpisuje historyczne wydarzenia, a większość nawet nie jest dobrze umiejscowiona w czasie. Wprowadza to ogrom chaosu. Widziałem na internecie komentarze że to największy wyraz kunsztu autora itp. No sorry ale ja sie totalnie nie zgadzam, to jest pierdolnik.

Analogicznie plany i motywy bohatera też są jakieś takie... Niezdefiniowane. Wiadomo, Cain to Cain, showman który lubi zaskoczyć (chociaż czy zaskoczenie nadal będzie zaskoczeniem skoro spodziewaliśmy się że musi tam być? I że musi być "w jego stylu"?).

Mimo tych wad utrudniających czytanie, książka była dobra. Było sporo jatki, sporo plottwistów, sporo wyjaśnień, zakrawających lekko o retcon, ale bardzo pasujących do tego świata.

Nadal mam ból d⁎⁎y że jedyny przyjaciel Caina z pierwszej części został w drugiej zamieniony w zwykłego gnoja, a w trzeciej zapomniany xd No ale widocznie zmieniła się wizja.

Całą serię oceniam na 8/10 albo i 9/10, gdzie pierwszą część będę polecał każdemu do przeczytania (ponownie: można na niej spokojnie skończyć!).

OK, OSTATNI AKAPIT: Miałem dać 6/10 ale jak tak kalibruje względem poprzednich moich ocen... To ta książka jednak serio była dobra, po prostu chaotyczna. Może to cecha nie wada. No i z raz czy dwa złapałem się na tym że mnie północ zastała z czytnikiem w rękach, na nudnych książkach tak nie mam xD Dobra, dam 7.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

AAAA i uwaga bo książka zawiera spoilery z książki "Zabić drozda" xddd

Twórca1piorunów

@Barcol Właśnie kupiłem pierwszą część, po tych wszystkich zachwalaniach na Hejto, ogółem nie wiem czy źle szukałem ale ciężko było mi znaleźć i ostatecznie kupiłem w jakimś antykwariacie, z pozostałymi częściami jest tak samo? Ewentualnie gdzie szukać?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Książki

45piorunów

339 + 1 = 340

Tytuł: Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: Publicystyka literacka, eseje

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5117372/poczta-literacka-czyli-jak-zostac-lub-nie-zostac-pisarzem

Było sobie ponoć takie czasopismo, jak "Życie literackie". Sama go nigdy w rękach nie miałam (pewnie dlatego, że przestało być wydawane zanim się urodziłam). Było ono natomiast pismem dla tych, którzy lubią pisać (i czytać). Czytelnicy mogli nadsyłać doń swoje wiersze, nowelki, opowiadania, listy. Część z nich była publikowana, część odrzucana, a część... komentowana. W rubryce "Poczta literacka" zamieszczane były odpowiedzi na niektóre z tych listów.

Okazuje się, że znacznej części tych odpowiedzi udzieliła anonimowo Wisława Szymborska, która wraz z Włodzimierzem Maciągiem prowadziła tę rubrykę od lat 60. W tej książce natomiast zostały zebrane jej odpowiedzi. Nie wszystkie, naturalnie, ale te co ciekawsze.

I o rety, ta Szymborska to cięty język miała. Trochę jak w anonimowych komentarzach w internecie, dawała znać aspirującym pisarzom, żeby lepiej z pisaniem dali sobie spokój. Że z talentem literackim trzeba się urodzić. Że mogą być zamiast tego świetnymi czytelnikami.

Nie mamy, niestety, wglądu w listy samych autorów — nie możemy sami ocenić tego, co nadesłali (poza paroma cytatami wrzuconymi do odpowiedzi). I o ile miejscami rzeczywiście daje się poznać talent Szymborskiej, jej uwagi czyta się z zainteresowaniem, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest w tym miejscami jakiś bullying. I wtedy już przyjemność z lektury trochę opada. No ale, ocenia nas przecież noblistka.

Prywatny licznik: 11/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Książki

41piorunów

338 + 1 = 339

Prywatny licznik: 2 + 1 = 3

Tytuł: Rozpad umysłu. Biografia schizofrenii

Autor: Jeffrey Alan Lieberman

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368045796

Liczba stron: 600

Ocena: 8/10

Kompendium wiedzy o schizofrenii - dużo miejsca poświęconego rysowi historycznemu i zmianom w postrzeganiu tej choroby, ale i bieżącemu podejściu do niej. Dużo też autor miejsca poświęca osobistym relacjom ze schizofrenią, zarówno rodzinnym, jak i przede wszystkim zawodowym, gdzie autor nie ukrywa zarówno swoich porażek, jak i sukcesów. Czasem nawet zbyt dokładnie i dla laika (jakim jestem ja) było to już nieco za dużo - ale jak ktoś interesuje się tematem, to pozycja obowiązkowa. Zdecydowanie polecam.

Gruba ryba1piorunów

@bojowonastawionaowca oooo nie. Ja się czułem momentami jak początkujący schizofrenik xD serio już miewałem takie momenty że myślę sobie coś jest grubo nie tak. Na szczęście wystarczyło odpocząć i od razu lepiej :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

337 + 1 = 338

Tytuł: Żeglarz Mórz Przeznaczenia

Autor: Michael Moorcock

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Amber

Format: książka papierowa

ISBN: 83-7082-359-9

Liczba stron: 208

Ocena: 5/10

Trzecia część sagi o Elryku z Melnibone, w której bohater musi zmierzyć się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością nie tylko swoją ale również swego ludu.

Moim zdaniem najsłabsza jak na razie cześć sagi. Pierwsza opowieść, wprowadzająca czytelnika w koncepcję multiwersum i Wiecznego Wojownika, mimo kilku ciekawych fragmentów, jak rodzeństwo Czarowników, sprawia wrażenie jakby autora trochę zbytnio poniosła fantazja i lekka megalomania.

Druga opowieść jest mocno średnia. Nie porywa. Zakończenie jest bardzo łatwe do przewidzenia. Najlepsze, przynajmniej dla współczesnego, polskiego czytelnia było chyba imię jednej z postaci. Przeczytajcie sami a zrozumiecie o co mi chodzi.

Ostatnia opowieść zaczyna się dobrze, rozwija ciekawie ale kończy znienacka. Trochę to wygląda jakby autora goniły terminy i musiał wszystko szybko skończyć. Wydarzenia ostatnich 4 czy 5 rozdziałów można by rozciągnąć na co najmniej dwa razy więcej i opisać lepiej.

Ogólnie oceniam co najwyżej na 5-6/10. W porównaniu ze świetnym "Elrykiem z Melnibone" i dobrą "Perłową Fortecą", wyraźny downgrade.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

16piorunów

336 + 1 = 337

Tytuł: The Bone Garden

Autor: Simon Beckett

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Orion

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 5/10

Nie śledziłem tej serii od dłuższego czasu, zakładałem nawet, że to już zamknięta 6-tomowa całość, dlatego byłem mocno zaskoczony, że pod koniec ubiegłego roku (w listopadzie) ukazał się 7 tom.

W najnowszej odsłonie serii o dr. Davidzie Hunterze Simon Beckett zabiera nas w mroźne, odludne rejony walijskiej Cumbrii, gdzie główny bohater, jadąc do kolejnego "zwykły" (choć w jego przypadku trudno o zwykłym mówić) przypadku w pracy, zostaje uwięziony przez gwałtowną zimową burzę i odcięty od cywilizacji. Uciekając po omacku (bez nawigacji) przed żywiołem, trafia do małej wioski, w której mieszkańcy są nieufni, a każdy ma coś do ukrycia. Gdzie przez burzę sygnał GPS zamiera, a sieć komórkowa pozwala na odebranie co najwyżej SMSa i to tylko w niektórych miejscach. Podczas samotnej wędrówki właśnie w poszukiwaniu zasięgu, żeby poinformować pracodawcę, że nie dotrze na wyznaczone miejsce zbrodni, Hunter odkrywa ludzkie szczątki w korzeniach powalonego drzewa - co staje się początkiem serii niepokojących i coraz bardziej zagmatwanych wydarzeń. Ta zamknięta społeczność, odcięta od świata złamanymi liniami komunikacji i jedyną, zawaloną drogą wyjzdową, szybko okazuje się równie nieprzyjazna jak otaczające ją zimno i pustkowie.

Fabuła ma potencjał - klimat zimowej izolacji i narastające napięcie związane z lękiem przed tym, co i kto naprawdę kryje się za kolejnymi sekretami wioski, tworzą solidną gęstą atmosferę. Opisy krajobrazu i pogodowych warunków sprawdzają się dobrze i faktycznie budują pewien nastrój zamknięcia i bezsilności. Jednak, intryga często traci impet i momentami przypomina klasyczny kryminał bez wyraźnych zwrotów akcji, w którym prawdziwych zaskoczeń jest niewiele, a niektóre postacie i ich motywacje wydają się niejasno zarysowane.

Jako fan serii "Chemii Śmierci" trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że "The Bone Garden" to nie tylko jedna ze słabszych części z Davidem Hunterem, ale też raczej niepotrzebny tom. Mniej tu wtrąceń i smaczków z pracy Davida, które zwykle stanowiły o sile cyklu, a więcej rozciągniętego klimatu i stopniowo odkrywanych tajemnic, które ostatecznie nie oferują satysfakcjonującego wow. To wciąż przyjemne, zimne czytadło z duszną atmosferą małomiasteczkowego zamknięcia, ale w porównaniu z wcześniejszymi tomami brak mu charakterystycznej ostrości i energii. Bliżej mu do poprzedniej książki autora - "Zagubionego", niż do "Chemii Śmierci"

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Hydepark

29piorunów

335 + 1 = 336

Tytuł: Elantris

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

Liczba stron: 683

Ocena: 6/10

Wspaniała książka! Bardzo wciągająca fabuła, niewyjaśnione kwestie, tajemnice... Mimo że to jest "tylko" pojedyncza powieść, to udało się autorowi momentalnie wciągnąć mnie w historię i towarzyszyć bohaterom przez kolejne strony, poznając teraźniejszość, historię. Każda nowa postać pojawia się nie bez powodu, każdej zachowanie ma jakiś cel. Przepiękne, z czystym sercem 10/10... tak do 90% książki.

WTEM!

Autor sięga do najwspanialszych literackich tradycji i z hałasem i w kłębach dymu przyspiesza niczym stare BMW na autostradzie! Wygląda to tak, jakby planował dwa tomy, ale zmienił zdanie i całą resztę po łebkach streścił: tu coś się pojawia, tutaj wątek, tutaj posklejane, tutaj się zateguje, cyk, zakończenie, pora na CS-a.

Wątki, które wcześniej były bardzo ładnie utrzymywane, nagle przydają się tylko do zapchania akapitów, tajemnice, na których wyjaśnienie czekaliśmy, nagle dostajemy na tacy, w jednym zdaniu. Książka nadal trzyma poziom, ale jestem mocno zniesmaczony tym, jak została napisana końcówka.

Sum2piorunów

To moja pierwsza książka Sandersona i okropnie mnie od niego odrzuciła. Z drugą, "Zrodzonym z mgły", nie było lepiej. Widocznie źle trafiam, bo jakoś nie mogę się do niego przekonać i nie dostrzegam jego geniuszu :confused:

GURU2piorunów

@Villdeo mnie przypadło do gustu tylko Archiwum i to 4 z 5 tomów. Cała reszta kompletnie nie dla mnie, wliczając w to Rozjemcę, którego wymęczyłem do połowy i nie miałem siły dalej. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)