Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Specjalista

w Hydepark

0piorunów

Kobita dostała zwolnienie od psychiatry. Zalecała jej spacery i ogólnie aktywność fizyczną. Powiedziała, że nawet zagranicę może jechać. Planowaliśmy wycieczkę, ale wydaje mi się to trochę zbyt cukierkowe. Czy na pewno może sobie tak po prostu wyjechać i ZUS się nie doczepi?

    

GURU0piorunów

google nie gryzie L4 a wyjazd za granicę

Czasem pada również pytanie, czy będąc na L4 można wyjechać za granicę w danym terminie. Okazuje się, że zgodnie z prawem jest to możliwe u pacjentów z L4 chodzącym pod pewnymi warunkami. Mowa między innymi znów o obowiązku poinformowania ZUS i pracodawcy o zmianie miejsca pobytu. Chodzi ponadto oczywiście wyłącznie o wjazd, którego faktycznym celem jest szybszy powrót do zdrowia. Przede wszystkim jednak to lekarz musi stwierdzić, czy na L4 można wyjechać za granicę, tzn., czy stan zdrowia pacjenta pozwala na daleką podróż oraz czy może ona korzystnie wpłynąć na rekonwalescencję. Tu uwaga – będąc za granicą w krajach UE również można być skontrolowanym na zlecenie ZUS.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gwiazdor

w Przegryw

9piorunów

Po co mam utrzymywać z kimkolwiek kontakt skoro każdy po pewnym czasie nie chcę ze mą utrzymywać kontaktu... Poznałem sympatryczną dziewczynę na wykopie... Od końca lutego nie utrzymuje ze mną kontaktu... Bo prawdopodobnie znalazła innego gościa.... Poznałem innych ludzi na wykopie którzy cały czas wystawiają posty na portalu wykop albo przenieśli się na Hejto... I co? Popisaliśmy parę razy, i tyle... skończyło się... po ch0j ja się mam starać skoro inny mają to w d0pie... Już wystarczy że wiem, iż jestem nielojalną osobą, oraz moje zachowanie jest dziwne, wredne oraz chore... Na prawdę zaczynam mieć ludzkość centralnie w d⁎⁎ie...

Witamy w świecie samotności... ( ͡° ʖ̯ ͡°) (╥﹏╥)

Gwiazdor1piorunów

@Akinori456 kiedy zakładałem konto na wykopie to też miałem nadzieję, że uda mi się tam kogoś poznać. Na żywo spotkałem się tylko z jedną osobą i ujmę to tak - w całym swoim nieco ponad trzydziestoletnim życiu nie spotkałem nikogo tak toksycznego, zakłamanego i pozbawionego empatii jak owa osoba. Wkurzyłem się tym bardziej, że na początku wydawała się spoko i myślałem, że łapiemy kontak. Ta przygoda skutecznie wybiła mi z głowy pomysły szukania znajomych na takich portalach.

Wirtuoz0piorunów

@Akinori456 może te osoby co z nimi piszesz są po prostu aspołeczne i teraz myślą sobie to samo co Ty, że kopnąłeś je w d⁎⁎e i koniec :neutral_face: (to są tylko moje przemyślenia, ja nie umiem w relacje społeczne)

Pokaż więcej komentarzy (9)

Zawodowiec

w Hydepark

5piorunów

Covidowe lockdowny i histeria związana z covidem zniszczyły mi życie.

Zmieńcie mi zdanie.

Aha i jestem nadal niezaszczepiona.

A tak w ogóle, pewnie miałam (albo mam) covida i nie jest taki groźny, jak media mówią.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Specjalista

w Dyskusje

6piorunów

31,5 lvl to game over dla chłopa.

  

GURU5piorunów

@smutny_login Ja lvl 30 i zmaxowany perk na zakola. Ale po raz pierwszy od 2 lat chyba troche lepiej, jak chlopu sie chce plakac to placze, a takto silownia czytanko i ostatnio nawet kwiatki posadzil coby patrzec jak rosna. Taki poeta z portugali, Pessoa napisal « Wszystko w zyciu zawalilem, ale ze nie mialem zadnych ambicji moze to wszystko to bylo nic. »

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gwiazdor

w Przegryw

9piorunów

Dyskutowałem, debatowałem, konwersowałem... Ze samym sobą oczywiście... I doszedłem do pewnego wniosku: Areczek nie zasługuje na miłość, nie zasługuje aby poznać tą "drugą połówkę"... Areczkowi jest tylko pisany ból oraz cierpienie w objęciach samotności...

Osobistość0piorunów

Nie ma ludzi, którzy nie zasługują na miłość. No chyba, że to są bardzo źli ludzie, którzy chcą wyłącznie krzywdzić innych.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Książki

25piorunów

223 + 1 = 224

Tytuł: Męska depresja. Jak rozbić pancerz
Autor: Krzysztof Krajewski-Siuda, Szymon Żyśko
Kategoria: Literatura faktu
Wydawnictwo: Mando
Ocena: 7/10

Książka to wywiad rzeka dziennikarza, który zmagał się depresją i psychiatry/ psychoterapeuty.

Trochę za mało mi tu było tej tytułowej męskiej depresji, ale jest to motyw przewodni całej książki. Przede wszystkim jest to książka po prostu o depresji, pracy psychiatry, stosunku społeczeństwa do jednego i drugiego.

My tu wszyscy pochodzimy z wykopowego świata przegrywów, więc pewnie książka nie wywróci nam spojrzenia na te tematy, ale może być dobrą receptą na niewiedzę w zakresie problemów psychicznych, strach i wstyd przed wizytą u psychiatry, no i chłopski rozum oczywiście, ale nie po to ktoś ma chłopski rozum, żeby jakieś książki czytać.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/

Twórca5piorunów
My tu wszyscy pochodzimy z wykopowego świata przegrywów, więc pewnie książka nie wywróci nam spojrzenia..

@smierdakow bo tak naprawdę najmniejszym problemem tak zwanych "przegrywów" jest depresja. By zrozumieć złożoność podłoża problemu "przegrywów" trzeba by opisać zagadnienie nieprawidłowo kształtującej się osobowości i samych zaburzeń osobowości.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Ciekawostki

27piorunów

Nasza biologia nie nadąża za przemianami kulturowymi. Mamy naturę ludów zbieracko-łowieckich, co ujawnia się jakoś bardziej u mężczyzn. Dwa lata temu podczas wyprawy z córką do Kamerunu mieszkaliśmy przez jakiś czas wśród Pigmejów. Jak myślisz, ile czasu poświęcają oni na zapewnienie sobie przetrwania?

Osiem godzin tygodniowo. Resztę dzielą na budowanie relacji społecznych. Razem wychowują dzieci, odpoczywają, są ze sobą. Zaburzenie równowagi pomiędzy pracą, odpoczynkiem i realizowaniem pasji wzrasta niestety wraz z postępem cywilizacyjnym. Przejście od trybu życia zbieracko-łowieckiego do kultury agrarnej wymusiło poświęcenie dodatkowego czasu na rolnictwo.

Badacze z Cambridge, którzy przez dwa lata mieszkali z filipińskim plemieniem Agta, zauważyli, że członkowie tej społeczności, którzy pozostają przy zbieracko-łowieckim trybie życia, poświęcają 20 godzin tygodniowo na zapewnienie sobie bytu. Ci, którzy przeszli na gospodarkę agrarną, pracowali już 30 godzin tygodniowo. Dziś żyjemy w epoce postindustrialnej, która zaciera granice między pracą a życiem prywatnym i wymaga od nas ciągłego bycia w gotowości. Jesteśmy cały czas w trybie czuwania. Kiedy mamy ładować baterie i neutralizować stres? Kiedy mamy dbać o relacje? Ile godzin poświęcamy tygodniowo na to, by zapewnić byt?

Fragment książki Męska depresja. Jak rozbić pancerz

Inspirator5piorunów

widze, że już sie zlecieli niewolnicy, no pewnie, bo albo zyjemy w buszu srając do ziemii, albo jesteśmy niewolnikami korporacji zapieprzając po 10h dziennie, NIE MA innej alternatywy, NAWET NIE PRÓBUJMY ROZMAWIAĆ O CZYMŚ INNYM, SŁUCHAJCIE ALBO TO ALBO TO, NIC PO ZA TYM , ja czasem sie zastanawiam, jak ludzie z takimi skrajnościami żyją na codzień, np w kwestii posiłków - nażre się jak świnia albo będę chodził wk00rwiony z głodu? xD

Fenomen2piorunów

No ale w sumie to chciałoby się mieszkać w murowanym domu z Internetem, toaletą i bieżącą wodą, a na wakacje latać samolotem na drugi koniec globu. Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Depresja

7piorunów

Ale słabo się dzisiaj czuję. Trochę jak zombie. Niby wstałem rano, ubrałem się, poszedłem na spacer, ale brak mi jakoś sprawczości. Trzeci dzień na nowych lekach - boli mnie trochę głowa, ale tabletka pyralginy daję rade. Na spacerze dostałem jakiegoś dziwnego, dławiącego napadu lęku. Kusiło, żeby sięgnąć po benzodiazepinę, ale udało się odpuścić.

Ech, próbowałem coś poczytać, ale ze skupieniem średnio. No nic, trzeba zaufać lekarzowi, procesowi leczenia i powoli zbierać się do kupy.

Trzymajcie się Cumple i Cumpelki z problemami ze zdrowiem psychicznym!

GURU2piorunów

@TheLastOfPierogi Tegoroczna wiosna jest póki co bardziej dołująca niż jesień i zima razem wzięte...

Trzymaj się cumplu!

Osobistość1piorunów

Ech, wczoraj usiadłem sobie w tężni i nawet jakieś słońce na chwilę wyszło. Dzisiaj jest średnio pogodowe.

Dzięki Przyjacielu za słowa wsparcia, doceniam to bardzo.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gwiazdor

w Przegryw

6piorunów

Zawsze jak idę na spacer albo do sklepu, jadę autobusem do galerii lub do pracy... Zawsze muszę mieć słuchawki i albo słucham muzyki, albo jakiś podcastów... Bo w innym przypadku ocipieje... To jest takie oderwanie się od rzeczywistości, lecz ciało pozostaje na ziemi, a duszą oraz myślami błądzę zupełnie gdzie indziej... Odizolowanie się od ludzkości której nie chcę słuchać...

Witamy w świecie samotności... :pensive: :persevere: 😭

Osobistość2piorunów

@Akinori456 też muszę mieć zawsze na sobie słuchawki jak wychodzę. Jestem strasznie wrażliwy sensorycznie i głośne dźwięki powodują u mnie meltdown/panikę. W sumie czasem musze też w domu bo dosłownie słyszę swój oddech i bicie serca.

Mocarz2piorunów

O co tu chodzi, idę bez słuchawek nikt mnie nie zaczepia nie rozmawia a tylko założę od razu widzę jak ktoś coś do mnie gada do tego ostro gestykulując. Za każdym razem...

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Dyskusje

8piorunów

Wszystko co jest w moim życiu złe jest tylko i wyłącznie moją winą. To ja sam sobie zrobiłem sytuację w której już jest za późno żeby cokolwiek naprawić. Gdy wchodzę na facebook i widzę jakie rzeczy robią ludzie których widziałem na studiach, to jest mi głupio że żyję.

Ale tak to jest jak jest się synem rolnika, gdzie trzeba zaczynać od zera. Ale może być też tak że jestem po prostu głupi i na wszystko próbuję znaleźć wytłumaczenie. Gdy ludzie po studiach mieli ustawione miejsca pracy, pożenili się, ja byłem w Niemczech jako grundarbeiter a potem w Polsce przeszedłem różne januszexy zanim nie poszedłem na swoje. Moja psychika obecnie to wrak, mimo że przecież powinienem czuć się jak wygryw. Już za późno na spotkanie kobiety, życie uciekło mi przez palce.

Kiedy studiowałem każdy mówił że najważniejsze są pieniądze, kiedy skończyłem studia - też w ogólnej opinii to było najważniejsze. Teraz gdy tak jakby coś osiągnąłem

Anon słuchaj, najważniejszy jest wygląd, szczęka, sześciopak i duże doświadczenie w relacjach z kobietami, pieniądze nigdy nie były najważniejsze

   

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gwiazdor

w Przegryw

5piorunów

Powiem Wam, że zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu, aby zacząć prowadzić jakiś blog na temat "życia przegrywa". Huop jednak musiałbym się nauczyć jak tworzyć strony internetowe, aby móc na nich właśnie tworzyć taki blog... Ale albo huop Noe ma czasu bo albo praca albo inne zajęcia... Albo mu się k0rwa nie chcę...

J€bane życie... :pensive: :persevere: 😭

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

10piorunów

Jeśli pacjent powie mi na przykład, że ma zamiar zabić swoją matkę, i nie jest to wyłącznie fantazja wynikająca z procesu terapeutycznego, ale istnieje realne ryzyko, że to zrobi, to mam ustawowy obowiązek zgłosić ten fakt organom ścigania. **Jeśli natomiast w trakcie terapii ktoś mi powie, że kogoś zamordował, że to fakt dokonany, to nie mam takiego obowiązku i to jest objęte tajemnicą terapii.** Wszystkie przestępstwa, które pacjent popełnił i o których opowiada, nie tylko nie mogą zostać wyjawione, ale również odnotowane w dokumentacji. Są objęte absolutną tajemnicą lekarską.

Fragment książki Męska depresja. Jak rozbić pancerz.

Są to słowa psychoterapeuty. Czy ktoś wie czy to na pewno prawda? W internecie czytam, że jednak ogólnie lekarz ma obowiązek poinformować policję, psychiatra jest jakimś wyjątkiem? Dziwne mi się to wydaje.

Gruba ryba1piorunów

@smierdakow tajemnica lekarska po pandemii? dobre sobie. nawet wcześniej wyśpiewałby wszystko jakby go przepytali

Gruba ryba3piorunów

@Wiertaliot nic, ale w wyobraźni niektórych ludzi wszyscy, absolutnie wszyscy lekarze to złodzieje, kułacy i tajni współpracownicy bezpieki, ew. firm farmaceutycznych.

W małych rozumach nie ma zbyt wiele miejsca, także trzeba pogrupować wszystko i wszystkich i nadać grupom odpowiednie etykiety, żeby wiadomo było kogo lubić, a kogo nie.

Osobistość0piorunów

@Quake Ale skąd ten debilny wniosek, że tajemnica lekarska już nie obowiązuje? Z grupki na fb dla foliopozytywnych przygłupów?

Zawodowiec4piorunów

może i taka zasada jest ale w praktyce morderstwo każdy by zgłosił

Twórca2piorunów

@saiko możesz odmowić pracy z pacjentem, który dokonał morderstwa ale ujawnienie tej informacji przez psychoterapeutę może powodować pozwem cywilnym ze strony pacjenta, sprawa karną za złamanie tajemnic zawodowej i karą ze strony towarzystwa psychologicznych/psychoterapeutyczny za złamanie zasad etyki zawodu. Ja tego bym nie zrobił.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Dlaczego jestem taki zrąbany?

-nie podobam się dziewczynom - kompletnie nie zauważam jakiegokolwiek zainteresowania z ich strony. Jedyne co zauważam to rozczarowanie lub pogardę lub obojętność..

-nie umiem w dziewczyny, nie mam wielu koleżanek (dokladnie to jedną mam) nie obracam się w środowisku w którym one występują..

- tinder... (minuta ciszy)

-cosik nie bardzo wychodzą interakcje z ludźmi - i to właśnie jest ciekawe, bo niektórzy odczuwam jakby gardzili mną, że istnieje, a inni wręcz przeciwnie, nawet pośród obcych ale "dobrych" ludziach jestem niemal duszą towarzystwa. Gdy trafi się inne "fancy" grono ludzi, to jestem pomijany, niezauważalny itd.. - wręcz uważam to za brak kultury, nigdy nikogo nie ignoruje i mimo że jestem introwertykiem, chcę kontaktu z ludźmi... ale gdy jestem tak traktowany to wtedy też jakaś podświadoma niechęć do nich narasta.. co jest?

- zakola, 175cm BMI górna granica, ale nie przekracza! :D (nie lubię siłowni, ćwiczeń itd.. Rower, pływanie zawsze na plus)

- wykształcony, dobra praca, życiowo raczej ogarnięty

- szkoła średnia = totalny brak loszek, może stąd wzięło się moje zje%anie? Najlepszy okres do pierwszych relacji?

- myślę że jakbym się przewrócił i głupi ryj rozwalił to nikt by nawet nie spostrzegł, nie wspomnę o płakaniu...

- zawsze staram się być pomocny (tak po prostu) jednak gdy ja pomocy potrzebuję to raczej muszę liczyć na siebie

Nie ogarniam już tego. W dodatku jak jasna cholera. Czasem ktoś napisze, zagada, raz na 100 lat.

Klubów nie znoszę, imprez, alkohol ujdzie ale nie za często. Wtedy zazwyczaj słucham co ktoś ma do powiedzenia, niż mówię bez sensu.

Podobno zyskuję przy bliższym poznaniu, poza tłumem 1 na 1...

To koniec prawda?

Ja już straciłem nadzieję na cokolwiek (o kimś bliskim poza rodziną, to już nawet przestaję się łudzić..)

Żeby było śmieszniej, od zawsze mam takie coś, że zakochuje się w dupach co nie są dla mnie (nie ta liga, bądź inny światopogląd), przez co inne wartościowe potencjalne dziewczyny olewam gdy występują. Jak mnie złapie, to amen.. Ktoś sobie z tym jakoś radzi? Jak? Żeby było śmieszniej, nie startuję do nich tylko duszę to w sobie (jedna nawet nie wiedziała o mojej egzystencji) :|

Niby nie ale w sumie to jak i nie wiem czy

Podobno bywam zabawny, też nie dla wszystkich..

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

OP: @DeadRabbit: Panie, bo ty nie rozumiesz tego.. xD

Ja nie olewam ludzi gdy spodoba mi się jakaś d⁎⁎a. Ja olewam głównie chęci, do poznania, inwestowania w długotrwałą relację/związek z dziewczyną która jest normalna, gdy jakaś inna mi się spodoba..

To nie jest to samo, co negowanie wszystkiego xD Czego Ty nie rozumiesz..

Jeżeli myslałeś, że olewam wszystkich chłopów wokół, czy dziewczyny bo spodoba mi się "d⁎⁎a" to - nie.

Jeżeli myślisz, że olewam wchodzenie w związki, randkowanie, staranie się o "względy" innych dziewczyn gdy spodoba mi się jakas inna "d⁎⁎a" to - tak...

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Koneser1piorunów

@anonimowehejto
Zadbaj o siebie bo jeśli nie zaakceptujesz siebie,
nie zbudujesz własnej wyższej samooceny to
nie będziesz szczęśliwy ani w parze ani samotnie.

Kobieta zwykle poszukuje faceta który jest pewny siebie, inteligentny,
ma dobre poczucie humoru będzie, będzie okazywał jej szacunek,
zapewni jej bezpieczeństwo i będzie lojalny.

PS. Nigdy, przenigdy nie zakładaj nic z góry, sam nie chciałbyś aby ktoś tak robił wobec ciebie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Wstydzę się napisać na Hejto ze swojego konta, bo tam udaję kogoś kim nie jestem.

Od początku - odkąd pamiętam zawsze byłem nieszczęśliwy i czegoś mi brakowało. Chociaż jak przypominam sobie czasy przedszkola i podstawówki to biegałem z kolegami po osiedlu, bawiliśmy się, graliśmy w piłę. Później moje interakcje zaczęły zanikać. Siedziałem tylko i grałem w gry online - tibię i csa. Szybko uzależniłem się od pornografii, która była wyrzutem dopaminy i lekiem na całe zło. Szkoła, a później gry i porno. I tak mniej więcej wegetowałem do końca liceum. Nigdy nie byłem zaproszony na żadną "osiemnastkę" znajomych z klasy, na żadnego sylwestra, inną imprezę i nie spotykałem się z nikim po szkole.

Delikatne ożywienie przyniosły studia. Wyjechałem do innego miasta. Dalej nałogowo grałem w csa i oglądałem porno, ale teraz chociaż zacząłem grać w csa z kolegami ze studbazy, a nie randomami z internetu. Poza tym mieliśmy fajną paczkę znajomych, spotykaliśmy się na picie, imprezy, granie w pokera, granie w piłkę, wspólną siłownię. Ale wszyscy w tym gronie byliśmy przegrywami, introwertykami, nikt z nas nie miał dziewczyny, a imprezy były tylko typowo męskie. Nigdy przez całe studia nie wyszedłem do klubu, bo nigdy w życiu nie tańczyłem, bałem się upokorzenia, odrzucenia. Żadnych interakcji z dziewczynami.

Studia zakończyłem na inżynierce, poszedłem pracować w fabryce w innym mieście. Tam nie miałem żadnego życia towarzyskiego. Przez rok moje jedyne interakcje to granie w csa ze starą ekipą.

Życie zaczęło się zmieniać jak zmieniłem pracę. Przeprowadziłem się z powrotem do miasta gdzie studiowałem i poszedłem pracować w mediach, chcąc nie chcąc musiałem zacząć pokazywać w internecie swoją twarz. Bardzo powoli zacząłem budować pierwsze w życiu poczucie wartości. Bardzo powoli. Usłyszałem pierwsze pochwały w pracy, Mój szef - 6 lat ode mnie starszy szybko stał się moim mentorem. Był jak ojciec którego nigdy wcześniej nie miałem. Imponował mi luzem, pewnością siebie i zawsze chciałem być jak on. Wziął mnie pod skrzydła, dużo od niego zaczerpnąłem i się nauczyłem. Przestałem już kulić się w kącie i zacząłem myśleć, że jestem cokolwiek wart. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że może być mnie stać na posiadanie dziewczyny.

Od tego momentu, mając jakieś zapewne 24 lata wtedy, poświęciłem wszystko na zdobycie w końcu pierwszy raz w swoim życiu partnerki. Zacząłem chodzić na siłownię, żeby wyglądać lepiej i zwiększyć swoje szanse. Z tego powodu zmieniłem fryzurę, zacząłem stylizować brodę, zmieniłem okulary, zmieniłem styl ubierania się. Rozwijałem się i uczyłem stawać pewniejszym siebie, budować swoje poczucie wartości. Uczyłem się jak być bardziej atrakcyjnym, albo przynajmniej jak wyglądać na atrakcyjnego. Jednak to wszystko było żeby kogoś mieć. Nie dla siebie. Nigdy nawet nie zastanowiłem się co lubię robić. Jakie mam pasje. I nigdy ich nie miałem.

Zacząłem wymyslac pasje, ale takie, które potencjalnie będą atrakcyjne dla kobiet. A więc zacząłem podróżować, chodzić na lekcje teatru i tańca. Uczyłem się psychologii żeby lepiej siebie rozumieć i kobiety. Zacząłem nawet randkować. Przez 3 lata goniłem swój wymyślony i idealny obraz mojej osoby. Takiej, który uważałem, że spodoba się kobietom.

No i stało się. Wszedłem w swój pierwszy związek kilka dni przed 27 urodzinami. OD razu niesamowicie zauroczyłem się w dziewczynie. Po raz pierwszy zaczałem uprawiać regularny seks i to mnie totalnie kupiło. Upajałem się tym. Owinęło mnie to dookoła palca. Ciągle tylko chciałem przebywać ze swoją dziewczyną. Jak najczęsciej. Żeby jak najczęściej czuć jej zapach, jej dotyk, całować się z nią, kochać się. Non stop chciałem z nią rozmawiać, messenger płonął, wideochaty co wieczór. Wszystko co do tej pory robiłem sam straciło smak. Spacery były fajne tylko z nią, gotowanie fajne tylko dla niej, nawet porno czy gry nie wywoływały we mnie już chociażby zbliżonych emocji co ona.

Po pół roku związku zamieszkaliśmy razem. JEZU. Codziennie obok siebie. Codziennie zasypiać wtulony w nią i budzić się obok. Ciągle tylko myślałem jak ją zadowolić. Co robić żeby to ona była zadowolona. Jak byliśmy obok siebie to skakałem nad nią, żeby jej było jak najlepiej. Jak nie byliśmy obok siebie, bo np była w pracy to wymyślałem co będziemy robić jak już wróci. Wymyślałem jak ją zadowolić. Co jej ugotować, jaki prezent sprawić. Oprócz takiej zwyczajnej troski wszystko było podszyte seksem. Robiłem to bo liczyłem na seks, jak będzie zadowolona. Seks to najsilniejszy narkotyk jaki w życiu poznałem. Seks z nią. Jej dłonie na moim ciele, namiętne pocałunki, zapach, odgłosy. Porno się przy tym chowa.

Nasz związek zaczął się szybko sypać. Ja byłem zbyt absorbujący, potrzebowałem zbyt dużej uwagi. Problemem zaczął być seks, bo chciałem bez przerwy. Pojawiły się pierwsze kłótnie, nieporozumienia. Zaczęła pryskać bańka pani idealnej, wychodziły wady. Coraz częściej źle mnie traktowała, manipulowała, przejawiała toksyczne zachowania, zrzucała na mnie winę za wszystko. JEdnak to bez znaczenia. JA już byłem od niej uzależniony. Znosiłem wszystko w imię jej obecności i seksu. Dalej robiłem wszystko dla niej i dla tego związku.

Dzisiaj jestem kilka dni przed 28 urodzinami. Właśnie zastanawiam się, czy się z nią rozstać. Właściwie to decyzja już zapadła. Czar prysł, zostały kłótnie, niechęć, pogarda. Jednak jest jedna rzecz, która sprawia, że płaczę po nocach. JA NIE WIEM KIM JESTEM.

Nie wiem co lubię robić. Nie wiem czym się pasjonuję. Ostatnie kilka lat było kreowaniem mojego nowego wizerunku. Takiego który miał się podobać kobietom. Wszystko było fikcją. Ja nie znam totalnie siebie. Najpierw przez większość życia byłem zanurzony w gry online, a później w kreowanie wymyślonego siebie. Pomiędzy tym wszystkim są jakieś strzępki mojej osobowości. Jakieś delikatne zainteresowania, którym nigdy nie poświęcałem uwagi.

Moja kilka dni temu wyjechała na tydzień do swojej rodziny. A ja siedzę i się nudzę. Ostatni rok poświęciłem jej. Mieszkam w dużym mieście wojewódzkim, mam mnóstwo wolnego czasu po pracy, mam pieniądze. Ale nie wiem co mam ze sobą robić. Siedzę i się nudzę. Samemu niczego mi się nie chce. Spacerować mi się nie chce, gotować dla siebie mi się nie chce, oglądać samemu filmów i seriali mi się nie chce. Ja nie wiem co ja lubię robić. Mógłbym teraz wstać z krzesła i iść robić cokolwiek bym tylko zechciał. Iść do teatru, do kina, kupić sobie coś, grać na gitarze. Poświęcić się czemuś, co kocham. Mam to czego większości ludzi brakuje - czas i pieniądze, by robić to co kocham. Tylko ja niczego nie kocham. Nie wiem co lubię. Nie wiem kim jestem. Nie znam siebie. Cholernie boję się zostać sam, boję się tej samotności, boję się że już nigdy nikogo nie pokocham i nikt mnie nie zaakceptuje.

Jedynie pocieszam się tym, że za miesiąc wracam do swojego ulubionego miasta gdzie studiowałem. Tam gdzie mam rodzinę, która na mnie czeka i przyjaciół, którzy na mnie czekają. Poza tym nie wiem nic. Nie mam pracy i nie wiem co chcę robić. Nie mam żadnych planów. Nie wiem jak być szczęśliwym. Jak pokochać siebie i czerpać z życia radość. Tego chyba będę musiał się nauczyć.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Twórca2piorunów

@anonimowehejto przynajmniej sam zdefiniowałeś swoj problem. Pozostaje ci tylko odpowiedzieć na to pytanie "kim jesteś" czy może raczej kim naprawdę chcesz być. Nie dla kogoś ale dla siebie samego. A to już dużo, wbrew pozorom. Zacząłbym od nie uciekania od siebie i swoich myśli (dobre są, przynajmniej dla mnie, samotne spacery) i szukania swoich priorytetów - wartości, marzeń, itd... Przykładowo, polecam przejść przez ten poradnik, dość dobrze miedzy innymi systematyzuje takie pytania:
https://alexvermeer.com/8760hours/

Jak coś to odezwij się na priv, jak mogę jakoś to chętnie pomogę, nawet zwyczajnie pogadać czy coś. Pozdro

8,760 Hours: How to get the most out of next yearUpdate (December 2016): Version 2 of this guide is now available! Announcement post here. Links in this post are updated to send you to the latest and greatest version. Click here to download 8,760 Hours v2 The end of a year […]Alex Vermeer
Gruba ryba6piorunów

@anonimowehejto hejka, myślę że powinieneś pokazać ten wpis swojej partnerce przed zakomunikowaniem jej swojej decyzji. Jeśli zadeklaruje chęć pomocy i wspólnego pokonania problemu i faktycznie będzie się starała to zrobić, to masz przy sobie kochającą osobę z którą do tej pory nie rozmawiałeś i nie komunikowałeś swoich problemów (tak samo jak teraz)

Pokaż więcej komentarzy (5)