WujekAlienLider
14piorunów1304 + 1 = 1305
Tytuł: Lepiej już umrzeć
Autor: Lee Child, Andrew Child
Seria: Jack Reacher - Tom26
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 384
Ocena: 7/10
Po 26 tomach przygód Jacka Reachera coraz trudniej mi napisać o tej serii coś odkrywczego. Mam nawet wrażenie, że można podzielić jej książki na kilka kategorii, a "Lepiej już umrzeć" idealnie wpisuje się w jedną z moich ulubionych: _Reacher przypadkowo trafia do pipidówy, spotyka kogoś, komu trzeba pomóc, a następnie wplątuje się w niezłe bagno, z którego nie wszyscy wychodzą żywi_.
Tym razem trafiamy do Los Gemelos, podupadłego miasteczka w Arizonie, niedaleko granicy z Meksykiem. Reacher spotyka tam Michaelę Fenton, byłą agentkę FBI, która próbuje odnaleźć swojego zaginionego brata. Motyw z agentem/agentką FBI/CIA, który/a szuka kogoś z rodziny, albo z firmy, jest mimo wszystko dość częsty w tej serii. Trop zaginionego prowadzi do tajemniczego Dendonckera, lokalnego wataszki, którego ludzie zdecydowanie nie należą do tych, z którymi warto zadzierać. Jak nietrudno się domyślić, Reacher postanawia zweryfikować ich rysopis i zdolności bojowe w praktyce i pomóc kobiecie. Sprawa szybko okazuje się znacznie większa niż zwykłe zaginięcie.
I właściwie tyle wystarczy, żeby opisać punkt wyjścia kolejnej historii o naszym majorze w stanie spoczynku. Dalej dostajemy wszystko to, do czego Lee Child przyzwyczaił mnie przez poprzednie 25 tomów. Reacher analizuje sytuację, zadaje niewygodne pytania, ktoś próbuje go zastraszyć, ktoś inny popełnia fatalny błąd, zakładając, że da radę go pokonać, a liczba połamanych kości i trupów stopniowo rośnie.
Czy to przewidywalne? Oczywiście. Czy mi to przeszkadza? Ani trochę. W końcu właśnie za to lubię tę serię. Nie oczekuję od każdego tomu literackiej rewolucji, wielkich rozważań filozoficznych ani bohatera, który nagle przejdzie całkowitą przemianę. Chcę dostać porządną historię sensacyjną, trochę tajemnicy, kilka bójek i Reachera, który po raz kolejny udowadnia, że wybieranie go sobie na przeciwnika jest wyjątkowo kiepskim pomysłem.
Tym razem podobało mi się również stopniowe odkrywanie, czym właściwie zajmuje się Dendoncker i dlaczego zniknięcie brata Michaeli może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje. Historia zaczyna się od lokalnego problemu, ale z czasem jej skala rośnie, co zresztą jest kolejnym dobrze znanym motywem w tej serii. Pojawia się też bomba MOAB, o której już dzisiaj pisał nasz moderator w stanie spoczynku @bojowonastawionaowca - o tutaj.
Coraz bardziej zauważam natomiast pewną zmianę związaną z przejęciem pisarskich obowiązków przez Andrew Childa. Tomy tworzone wspólnie przez braci wydają mi się odczuwalnie krótsze od tych, które Lee pisał samodzielnie. Narracja jest bardziej skondensowana, wydarzenia następują po sobie szybciej, a na dłuższe przestoje czy poboczne wątki zostaje mniej miejsca. Te poboczne wątki są też mam wrażenie ważniejsze niż poprzednio.
Po bardzo dobrym "Strażniku" liczyłem na utrzymanie wysokiego poziomu. "Lepiej już umrzeć" nie zrobiło na mnie aż tak dużego wrażenia, ale nadal jest solidną odsłoną cyklu i mocno od średniej nie odstaje. Nie mam większych zastrzeżeń do kierunku, w którym bracia prowadzą serię razem, i cieszę się, że zmiana pokoleniowa nie odebrała jej charakteru.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz





















