Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazki

Lider

w Książki

15piorunów

1304 + 1 = 1305

Tytuł: Lepiej już umrzeć

Autor: Lee Child, Andrew Child
Seria: Jack Reacher - Tom26

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10

Po 26 tomach przygód Jacka Reachera coraz trudniej mi napisać o tej serii coś odkrywczego. Mam nawet wrażenie, że można podzielić jej książki na kilka kategorii, a "Lepiej już umrzeć" idealnie wpisuje się w jedną z moich ulubionych: _Reacher przypadkowo trafia do pipidówy, spotyka kogoś, komu trzeba pomóc, a następnie wplątuje się w niezłe bagno, z którego nie wszyscy wychodzą żywi_.

Tym razem trafiamy do Los Gemelos, podupadłego miasteczka w Arizonie, niedaleko granicy z Meksykiem. Reacher spotyka tam Michaelę Fenton, byłą agentkę FBI, która próbuje odnaleźć swojego zaginionego brata. Motyw z agentem/agentką FBI/CIA, który/a szuka kogoś z rodziny, albo z firmy, jest mimo wszystko dość częsty w tej serii. Trop zaginionego prowadzi do tajemniczego Dendonckera, lokalnego wataszki, którego ludzie zdecydowanie nie należą do tych, z którymi warto zadzierać. Jak nietrudno się domyślić, Reacher postanawia zweryfikować ich rysopis i zdolności bojowe w praktyce i pomóc kobiecie. Sprawa szybko okazuje się znacznie większa niż zwykłe zaginięcie.

I właściwie tyle wystarczy, żeby opisać punkt wyjścia kolejnej historii o naszym majorze w stanie spoczynku. Dalej dostajemy wszystko to, do czego Lee Child przyzwyczaił mnie przez poprzednie 25 tomów. Reacher analizuje sytuację, zadaje niewygodne pytania, ktoś próbuje go zastraszyć, ktoś inny popełnia fatalny błąd, zakładając, że da radę go pokonać, a liczba połamanych kości i trupów stopniowo rośnie.

Czy to przewidywalne? Oczywiście. Czy mi to przeszkadza? Ani trochę. W końcu właśnie za to lubię tę serię. Nie oczekuję od każdego tomu literackiej rewolucji, wielkich rozważań filozoficznych ani bohatera, który nagle przejdzie całkowitą przemianę. Chcę dostać porządną historię sensacyjną, trochę tajemnicy, kilka bójek i Reachera, który po raz kolejny udowadnia, że wybieranie go sobie na przeciwnika jest wyjątkowo kiepskim pomysłem.

Tym razem podobało mi się również stopniowe odkrywanie, czym właściwie zajmuje się Dendoncker i dlaczego zniknięcie brata Michaeli może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje. Historia zaczyna się od lokalnego problemu, ale z czasem jej skala rośnie, co zresztą jest kolejnym dobrze znanym motywem w tej serii. Pojawia się też bomba MOAB, o której już dzisiaj pisał nasz moderator w stanie spoczynku @bojowonastawionaowca - o tutaj.

Coraz bardziej zauważam natomiast pewną zmianę związaną z przejęciem pisarskich obowiązków przez Andrew Childa. Tomy tworzone wspólnie przez braci wydają mi się odczuwalnie krótsze od tych, które Lee pisał samodzielnie. Narracja jest bardziej skondensowana, wydarzenia następują po sobie szybciej, a na dłuższe przestoje czy poboczne wątki zostaje mniej miejsca. Te poboczne wątki są też mam wrażenie ważniejsze niż poprzednio.

Po bardzo dobrym "Strażniku" liczyłem na utrzymanie wysokiego poziomu. "Lepiej już umrzeć" nie zrobiło na mnie aż tak dużego wrażenia, ale nadal jest solidną odsłoną cyklu i mocno od średniej nie odstaje. Nie mam większych zastrzeżeń do kierunku, w którym bracia prowadzą serię razem, i cieszę się, że zmiana pokoleniowa nie odebrała jej charakteru.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

22piorunów

Kilka miesięcy polowania i oto jest! Będzie czytane :star-struck:

GURU3piorunów

@Yes_Man przypomniałeś mi jak orwel ledwo uszedł z życiem bo już był na liście do rozwałki swoich towarzyszy kochanych

GURU3piorunów

@Herr_Tygrysek

George Orwell opisał te wstrząsające wydarzenia w swojej słynnej książce reportażowej „W hołdzie Katalonii” (1938).

Chodzi o sytuację z czerwca 1937 roku, podczas hiszpańskiej wojny domowej. Orwell walczył tam jako ochotnik po stronie republikańskiej w szeregach milicji POUM (Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego) – antyelektoralnej, niezależnej od Moskwy partii lewicowej.

Gdy w Barcelonie wpływy przejęli stalinowcy sterowani przez radzieckie służby (NKWD i GRU), POUM została nagle zdelegalizowana i okrzyknięta „faszystowską piątą kolumną”. Dawni towarzysze broni z dnia na dzień stali się śmiertelnymi wrogami polującymi na członków POUM.

Orwell uniknął śmierci i więzienia dzięki kilku kluczowym momentom:

• Ostrzeżenie od żony: Gdy Orwell wrócił z frontu do Barcelony (gdzie wcześniej ledwo przeżył postrzał snajpera w gardło), jego żona Eileen podeszła do niego w hotelowym lobby, objęła go i szeptem wydała natychmiastowy rozkaz: „Uciekaj stąd natychmiast!”. Wyjaśniła mu, że bezpieka aresztowała już ich przyjaciół, a ich pokój został przeszukany.

• Ukrywanie się w ruinach: Przez kilka dni Orwell musiał ukrywać się na ulicach Barcelony, sypiając m.in. w ruinach kościoła, aby nie dać się złapać patrolom komunistycznej policji politycznej.

• Ucieczka pociągiem: Ostatecznie Orwell, Eileen oraz ich znajomi zdołali zdobyć bilety i potajemnie przekroczyć granicę z Francją pociągiem, udając zwykłych angielskich turystów.

Oficjalna lista do egzekucji:

Orwell nie przesadzał – po latach w odnalezionych radzieckich archiwach w Moskwie potwierdzono, że NKWD prowadziło szczegółową kartotekę szpiegowską na Orwella i jego żonę. W lipcu 1937 roku (tuż po ich ucieczce) w Walencji przedstawiono oficjalny akt oskarżenia o „wściekły trockizm”. Gdyby Orwell nie uciekł na czas, zostałby natychmiast rozstrzelany lub poddany torturom w tajnych więzieniach stalinowskich, tak jak jego dowódca Georges Kopp czy przyjaciel Bob Smillie.

GURU2piorunów

@Yes_Man nom, szkoda że tak wcześnie zmarł.

Gdyby nie to może jeszcze by zdążył do czasów żeby móc powiedzieć: co wy kurwa odjebaliście 1984 to nie miała być instrukcja!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

10piorunów

Promocja Haloweenowa wydawnictwa Vesper.

Książki przecenione od 40% do 70% - LINK

Pakiety książek też są przecenione, ale tak dużych rabatów na nich niestety nie zobaczycie.

Promocja obowiązuje do 2.11.

Darmowa dostawa od 200 PLN.

Osobistość1piorunów

Panie Wujku, faktycznie nie pisałam, że muszę oszczędzać, wiec Pan nie wiedział. I co tera z tym możemy zrobić?

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Dom Wydawniczy REBIS ogłasza dwa dodruki ze świata Diuny. "Nawigatorzy Diuny" Briana Herberta i Kevina J. Andersona ponowie w księgarniach od 20 października, a "Diuna" Franka Herberta od 27 października 2026 roku. Wydania w twardej oprawie z obwolutą liczą kolejno 528 i 696 stron, w cenie detalicznej 109 i 99 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Nawigatorzy Diuny"

Gdy ludzkość pokonała w krwawych walkach myślące maszyny, wydawało się, że czeka ją świetlana przyszłość. Tymczasem ledwie sto lat później, po fatalnych rządach Salvadora Corrino, nieuchronnie zmierza do kolejnego konfliktu. Roderick Corrino usiłuje mądrze władać Imperium, lecz jest w fatalnym położeniu – z jednej strony cywilizacji zagrażają fanatyczni butlerianie, z drugiej Josef Venport, który mógłby ocalić przed nimi ludzkość, to zabójca poprzedniego Imperatora. Gdy Roderick prowadzi swą trudną grę, w Imperium niepostrzeżenie rośnie w siłę inny gracz – zgromadzenie żeńskie bezlitosnej Matki Przełożonej Valii - na dalekim Denali zaś po osiemdziesięciu latach spełnia się wielkie marzenie niezależnego robota Erazma…

"Diuna"

Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu - substancji przedłużającej życie, umożliwiającej odbywanie podróży kosmicznych i przewidywanie przyszłości.
Z rozkazu Padyszacha Imperatora Szaddama IV rządzący Diuną Harkonnenowie opuszczają planetę, swe największe źródło dochodów. Diunę otrzymują w lenno Atrydzi, ich zaciekli wrogowie. Zwycięstwo księcia Leto Atrydy jest jednak pozorne - przejęcie planety ukartowano.
W odpowiedzi na atak połączonych sił Imperium i Harkonnenów dziedzic rodu Atrydów, Paul - końcowe ogniwo planu eugenicznego Bene Gesserit – staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i wyciąga rękę po imperialny tron.


 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

       

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Książki

16piorunów

1303 + 1 = 1304

Tytuł: Ptolemeusze i Rzym. Przyjaźń czy zależność. Stosunki polityczne w latach 273-43 p.n.e.

Autor: Tomasz Grabowski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Atryda

Format: książka papierowa

Ocena: 8/10

Drugie podejscie, pierwszy raz zaczalem pare lat temu ale jakos utknalem.

Bardzo solidna ksiazka - druga ktora czytalem o Ptolemeuszach. Tym razem mniej o wojnie i gospodarce, ale duzo, bardzo duzo o dynastiach i dyplomacji. Przyznaje, ksiazka potrafila usypiac bo to 250 lat historii ktore wpadalo w cykl spiskow, rodzinnych konszachtow i polityki poznej republiki. I jest to dynastia o absolutnie najbardziej popieprzonym drzewie genealogicznym - przy Ptolemeuszasz to Habsburgowie byli normalni w tym wzgledzie.

Bardzo solidna pod katem warsztatu, wciaz raczej dla koneserow.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU0piorunów

No chyba mozna ślepo rzucić, że nie przyjaźń:D

GURU2piorunów

@sireplama Ogolnie polityka Rzymu w tamtym rejonie bylo nie pozwolenie, by ktorys za bardzo urosl w sile. Wiec jak Seleucydzi byli bliscy zlojenia dupy Egiptowi to Rzymianie tupneli noga i im dupe uratowali. Ale to taka toksyczna przyjazn, wiadomo

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

60piorunów

Fanatyk37piorunów

A najlepiej to uważać jak tańczysz, bo życiowy parkiet bywa śliski.

I być bliski dla bliskich.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Książki

6piorunów

II tom wpadł od razu w dniu premiery do Legimi 🥸

Osobistość1piorunów

@WujekAlien coś te czytniki nie tanieją..... a u Ciebie widzę mercedesa... polecasz go? To wersja 4?
Kolor (oprócz okładek) ma sens?

Lider1piorunów

@ramen Pocketbook InkPad Color 2 i nie polecam, jest okrutnie wolny. Może inaczej: jak już włączysz książkę to jeszcze ok, przełączanie stron jest w miarę płynne. Ale odpalanie apki Legimi czy EmpikGo, żeby pobrać książki na czytnik, jest tak wolne, że czasem wolałbym go synchronizowac po USB. Oprócz niego mam Booxa Nova Air, w tym samym rozmiarze, który śmiga aż miło, ale że Legimi i Empik nie mają na niego einkowych aplikacji, to bateria znika po 1 książce. Dlatego przy codziennym czytaniu bujam się z Pocketbookiem, a Booxa używam jako notatnika.

Lider0piorunów

@ramen nie, funkcja koloru działa w EPUBach, PDFach i nnych wrzucanych plikach. Książki z Legimi i EmpikGo są kolorowe. Dla książek z obrazkami ma to duży sens. Dla komiksów pewnie trochę też, ale tu rozmiar 7,8" może być za mały i ten kolorowy ekran to trochę ściema, bo jego rozdzielczość to 1404 x 1872 w odcieniach szarości i tylko 468 × 624 w kolorze. Jego następca (wersja 3) miał już wyższą kolorową rozdzielczość.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Książki

15piorunów

Miałem tylko "Listonosza" kupić ale skończyło się jak zwykle [̲̅$̲̅(̲̅ ͡° ͜ʖ ͡°̲̅)̲̅$̲̅]

GURU0piorunów

Ale mam atak cringu jak widze PKD w wydaniu gdzie tytul ekranizacji jest wiekszy niz tytul ksiazki…. Wiem ze sie lepiej sprzedaje bo czy androidy marza o elektrycznych owcach to troche zamulajaca nazwa no ale tak sobie autor wymyslil i fakt ze zmienil to jakis ku⁎⁎⁎⁎zon z marketingu przyprawia mnie o palpitacje serca, ale fajne ksiazki milej lektury.

Osobistość1piorunów

@ErwinoRommelo sam fakt, że Rebis będzie dublował niektóre pozycje Dicka w Wehikule czasu mnie rozbraja. Przecież te książki już są u nich dostępne, w solidnym wydaniu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Książki

51piorunów

„Miś o bardzo małym rozumku”. Kubuś Puchatek ma już 100 lat

14 października 1926 roku ukazała się pierwsza książka o Kubusiu Puchatku, a stworzona przez Alana Alexandra Milne’a opowieść na zawsze zmieniła literaturę dziecięcą. Choć świat od tamtego momentu przeszedł całkowitą metamorfozę, miś ze Stumilowego Lasu i jego przyjaciele wciąż uczą nas empatii

Lider

w Książki

14piorunów

Coś czuję, że @bojowonastawionaowca podąża tropem książek z serii Rahla z ArtRage:

* Huryska - z owcą na okładce

* Idąć na rzeź - wczorajszy post urodzinowy

* Księga zniknięcia - odpuszczenie moderowania Hejto

* Po drugiej stronie słońca - Hejto bez moderatora

* Sawuszun - "...młoda matka trojga dzieci, za wszelką cenę usiłuje ochronić rodzinę przed rozpadem świata, który zna..."

Lider

w Książki

18piorunów

1301 + 1 = 1302

Tytuł: O objętości czasu - Tom 1

Autor: Solvej Balle

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: ebook

Liczba stron: 232

Ocena: 6/10

Motyw pętli czasowej nie jest w literaturze niczym nowym, ale uważam, że można z niego wyciągnąć jeszcze więcej. Szczególnie jeśli zamiast kolejnej historii o ratowaniu świata dostajemy opowieść o codzienności człowieka, który musi nauczyć się funkcjonować w rzeczywistości pozbawionej jutra.

Główna bohaterka, Tara Selter, odkrywa, że czas przestał dla niej płynąć w normalny sposób. Kalendarz nieubłaganie wskazuje 18 listopada. Każdego ranka budzi się w tym samym dniu, ludzie wykonują te same czynności i prowadzą te same rozmowy, podczas gdy dla niej mijają kolejne tygodnie i miesiące.

Co ciekawe, Tary w ogóle nie powinno być tego dnia w domu. Zgodnie z pierwotnym przebiegiem wydarzeń miała nadal przebywać w delegacji w Paryżu. Jej wcześniejszy powrót sprawia więc, że znajduje się w miejscu, w którym nikt się jej nie spodziewa. Początkowo wydaje się to mało istotnym szczegółem, ale z czasem okazuje się jednym z najciekawszych elementów całej historii. Tara zyskuje ogromną swobodę działania – może pozostać niezauważona, ingerować w wydarzenia, wybierać inne miejsca i spotkania, a następnie obserwować, jak zmieniają się konsekwencje jej decyzji. Jeden dzień staje się punktem wyjścia dla niezliczonych alternatywnych scenariuszy, a każda podjęta decyzja otwiera kolejne gałęzie wydarzeń, których w normalnym życiu nigdy nie miałaby okazji poznać.

Najciekawsze jest obserwowanie, jak Tara stopniowo odnajduje się w tej sytuacji. Początkowo próbuje przekonać męża, że naprawdę utknęła w czasie. Opowiada mu o swoich doświadczeniach, rozrysowuje schematy, przewiduje wydarzenia i szuka zrozumiena. Problem w tym, że dla niego każda rozmowa jest pierwszą, podczas gdy ona przeprowadzała ją już wielokrotnie. Później próbuje dzielić się swoją historią również z innymi, aż w końcu dochodzi do wniosku, że być może nie musi już nikomu niczego udowadniać.

Ta ewolucja od desperackiej potrzeby bycia wysłuchaną do stopniowej akceptacji samotności jest dla mnie najmocniejszym elementem książki.

Sama Tara jest też dość wnikliwą bohaterką, bo zauważa np.: że produkty i jedzenie, które zużywa i zjada, się nie odnawiają i znikają ze sklepowych półek, ale nikt ich nie uzupełnia, bo w wersji historii bez niej, nie ma takiej potrzeby.

Podoba mi się filozoficzny wymiar książki:

* Co oznacza upływ czasu, jeśli tylko jedna osoba go doświadcza?

* Czy można budować relacje, kiedy druga strona nie pamięta wspólnych przeżyć?

* Czy wieczność zamknięta w jednym dniu jest darem, czy przekleństwem?

* Czy przeżywanie tego samego dnia jest realnie przeżywaniem tego samego dnia, jeśli bohaterka może go przeżywać na tysiące różnych sposobów?

* Czy robiąc to samo, dzień w dzień, idąc do pracy, pracując, wracając z niej, gotując i śpiąc, nie jesteśmy również zamknięci w takiej pętli, tylko może tygodniowej a nie dziennej?

* Czy w końcu jedna osoba zużywająca zasoby świata samotnie, nie będzie w stanie go pogrążyć i zniszczyć?

Problem w tym, że mam poczucie niewykorzystanego potencjału. Rozumiem, że niespieszne tempo i powtarzalność są świadomym zabiegiem autorki, ale momentami miałem wrażenie, że zamiast rozwijać kolejne konsekwencje życia w pętli, Balle zbyt długo zatrzymuje się przy tych samych obserwacjach. Jestem w stanie zrozumieć zagubienie bohaterki, bo w końcu jest to nietypowe wydarzenie, ale czasami autorka pędzie z jednymi tematami, żeby nad innymi się zbyt długo rozwodzić.

Nie pomaga również sposób wydawania cyklu przez WP. Kolejne tomy ukazujące się w odstępach miesiąca czy dwóch sprawiają, że historia zostaje podzielona na fragmenty, które trudno traktować jako samodzielne książki. A może nawet nie powinny być tak traktowane i oceniane. Pierwszy tom odbieram bardziej jako rozbudowane wprowadzenie niż pełnoprawną opowieść. Mogę tylko zgadywać, że każda kolejna książka to również będzie pełny rok (365 dni) Tary w tym dziwnym świecie. Przy tak powolnej narracji zdecydowanie wolałbym przeczytać większą część cyklu bez przerw, jeśli nie całość 6 tomów zamkniętą w 1.

"O objętości czasu" ma świetny punkt wyjścia, ciekawą bohaterkę i sporo interesujących refleksji nad samotnością, przemijaniem i sensem codzienności. Jednak po pierwszym tomie bardziej fascynuje mnie to, co jeszcze można zrobić z tym pomysłem, niż to, co autorka rzeczywiście zdecydowała się opowiedzieć.



Jestem ciekaw dalszych losów Tary, ale na razie pozostaję z poczuciem niedosytu.

Bardzo podoba mi się okładka, mega pasuje do treści po przeczytaniu, choć początkowo mi nie siedziała.

EDIT: edytowałem tą recenzję już tyle razy, że nie gwarantuję, że przeczytaliście to samo xD**
Ostani EDIT:** Zachęcam do lektury jeszcze raz ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

@WujekAlien brzmi ciekawie, uwielbiam wszystkie zabiegi związane z czasowymi anomaliami. I weź mi wytłumacz jak głupiemu ten temat z jedzeniem. Bierze jakąś szamę z półki w drugiej pętli i w trzeciej tej rzeczy tam nie ma, tak? To że się nie odnawia, to jeszcze rozumiem (prawo zachowania energii), ale że pracownicy tego nie uzupełniają? To co, po jakimś czasie sklep bedzie pusty, ale nikt nie będzie widział w tym problemu? Czy coś źle zrozumiałem?

Lider0piorunów

@Cerber108 w dużym skrócie tak: idzie do sklepu spożywczego i sprzedawcy codziennie wykładają te same produkty w te same miejsca, więc jeśli dziś "kupi" 10 pomidorów, z łacznie 20 na półce w sklepie, to jutro sprzedawca ich nie uzupełni, bo codziennie wykłada np. 5 i kładzie je w te same miejsca. Dlatego zaczyna biegać po róznych sklepach. Mężowi też opierdzieliła grządkę warzyw, więc zamiast zjeść z własnego ogródka, chłop musi iść do sklepu.

Lider0piorunów

@Cerber108 albo inaczej, całe miasto zaczyna dzień z pewnego punktu, który jest zależny od tego, co było na liście do zrobienia po poprzednim dniu (między 17 a 18 listopada). Jeśli ktoś miał zanieść listy na pocztę, to każdego dnia je zanosi, stoi w tej samem kolejce z tymi samymi ludźmi. Sprzedawca w sklepie ma X produktów do wyłożenia na półki, niezależnie od tego ile ich na półce obecnie jest. Dlatego jeśli Tara coś namiesza, kupi, zje, zrobi, to traci na tym całe miasto, bo punkt wyjścia i tego, co miasto robi dnia 18 listopada jest zawsze taki sam, niezależnie od tego, co ona sama zrobiła w poprzedniej iteracji 18 listopada.

W skali 1 dnia, to pryszcz, ale w 1 tomie ona przeżywa 366 iteracji 18 listopada 😉

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Książki

19piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Insignis zapowiada drugi tom serii Nowe wieki ciemne. "Kolaps" Maxa Kidruka w księgarniach od 12 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 1128 stron, w cenie detalicznej 99,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Rok 2142

Przed miesiącem krwawy bunt urodzonych na Marsie zachwiał równowagą sił między najpotężniejszymi marsjańskimi korporacjami. Układ, który przez dziesięciolecia zapewniał Newbourne względną stabilność polityczną, załamuje się. Kryzys narasta również wokół koncernu Tomuto, zapewniającego marsjańskiej społeczności żywność. Goran, jego szef, bezpowrotnie utracił sprawność umysłu, a wybór nowego lidera utrudniają skrywane urazy i niezaspokojone ambicje.

Tymczasem na Ziemi niemowlęta zakażone faktorem SDI przechodzą niewytłumaczalną metamorfozę. To jednak tylko zwiastun nadciągającego zagrożenia, wobec którego ludzkość może okazać się całkowicie bezbronna. Naukowcy, rozpaczliwie szukając sposobu na powstrzymanie katastrofy, dokonują odkrycia, które burzy dotychczasowe wyobrażenia o świecie. Nie są jednak przygotowani na prawdę, z jaką przyjdzie im się zmierzyć.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Lider

w Książki

26piorunów

1300 + 1 = 1301

Tytuł: Carrie

Autor: Stephen King

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: ebook

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10

Po "Carrie" sięgnąłem trochę z ciekawości, a trochę w ramach przygotowania do obejrzenia serialowej adaptacji na Prime Video. W końcu to debiutancka powieść Stephena Kinga, książka, od której zaczęła się jego wielka kariera, a jednocześnie jedna z najbardziej rozpoznawalnych historii w dorobku autora. I choć rozumiem, dlaczego zdobyła taki status, po lekturze pozostał mi spory niedosyt. Z resztą nie tylko po lekturze tej pozycji autora, bo mam wrażenie, że do tej pory, po za "Dallas 63", "To", "Pod kopułą", czy serią z panem Mercedesem, to mnie za mocno nie kupił.

Fabularnie:

Carrie White jest nastolatką wychowywaną przez fanatycznie religijną matkę, która właściwie od dziecka przekonuje ją, że wszystko, co związane z cielesnością i kobiecością, jest grzeszne. W szkole dziewczyna również nie ma łatwego życia. Wyśmiewana, poniżana i odrzucana przez rówieśników, staje się idealnym celem kolejnych okrutnych żartów. Jest jednak coś, co odróżnia ją od innych - posiada zdolności telekinetyczne, które stopniowo zaczynają się rozwijać, szczególnie pod wpływem silnych emocji.

I właśnie tutaj zaczyna się mój największy problem z tą książką.

Poznajemy Carrie właściwie z każdej możliwej strony, tylko zdecydowanie za rzadko za sprawą jej samej.

King buduje historię poprzez relacje innych bohaterów, fragmenty książek, artykułów, raportów i wspomnień dotyczących wydarzeń, które doprowadziły do tragedii. Zazwyczaj taki zabieg narracyjny, pozwalający spojrzeć na tę samą historię z różnych perspektyw, mi się podoba, ale tu jakoś średnio mi pasował. Dzięki niemu wiemy, jak Carrie postrzegają koleżanki, nauczyciele, matka czy ludzie próbujący później zrozumieć, co właściwie się wydarzyło.

Ale mnie najbardziej interesowała właśnie ona.

Chciałem zdecydowanie więcej czasu spędzić w jej głowie. Zrozumieć, co czuje, kiedy odkrywa, że potrafi robić rzeczy niemożliwe dla innych nastolatków. Czy traktuje swoje zdolności jak przekleństwo, czy może po raz pierwszy w życiu dostrzega w sobie coś wyjątkowego? Czy świadomość posiadania takiej mocy daje jej poczucie kontroli nad własnym życiem? Czy zaczyna rozumieć, że jest inna nie tylko dlatego, że nikt jej nie lubi i nie kocha, ale również dlatego, że naprawdę posiada coś, czego inni nie mają? Kolejnym aspketem jest długość książki, King przyzwyczaił mnie do książek 800-1000 stronicowych, a tu nagle kończę czytać książkę, w momencie, w którym większość innych jego dzieł się dopiero zaczyna rozkręcać.

Niestety nie przekonała mnie do siebie ta historia. Mam nadzieję, że serial naprawi błędy i pokaże, że da się naprawić pierwowzór. A jedną taką ekranizację Kinga mamy już za sobą i jest to "Skazani na Shawshank" na podstawie króciutkiej nowelki.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 190/128

Osobistość2piorunów

@WujekAlien ja osobiśnie nie odczułem braku jej perspektywy. Jestem zdania, że nawet lepszym rozwiązaniem jest poznawanie Carrie z niechlubnych perspektyw i wypaczonych przekazów. Solidna książka jak dla mnie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gwiazdor

w Hydepark

43piorunów

Bardzo dziękuję temu, kto kiedys zapytał tutaj na forum jakie książki należy przeczytać w życiu chociaż raz, i temu kto na to odpowiedział - „Na południe od Brazos”. Przeczytalem, faktycznie dzieło wybitne 10/10. Nigdy nie sądziłem że 1300 stron można tak szybko przeczytać. Polecam bo naprawdę bardzo dobry western który zostawił mnie z wieloma refleksjami dot. życia, postępowania, egzystowania. Polecacie coś jeszcze? :grinning:

GURU2piorunów

Mam ją na liście do przeczytania, muszę w końcu znaleźć jakieś mobi na mojego kindla bo nie raz słyszałam, że pozycja zacna.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Książki

11piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo IX rozpoczęło listopadową przedsprzedaż. Ceny promocyjne obowiązują tylko do 21 października, po tej dacie zostaną podniesione. Wysyłka ruszy w drugiej połowie listopada. Ukażą się:

"Apogeum Nocy" Krzysztofa Bilińskiego. Wydanie w dwóch wersjach - miękkiej i twardej oprawie - zawiera 130 stron, w cenach detalicznych 27 za miękką i 39 zł za twardą.

"Apogeum Nocy następuje,
gdy Dusza jak Gwiazda się wypala
i pod własnym ciężarem zapada —
całe światło istnienia
przetwarza w infernalnej transformacji".

"Apogeum Nocy" to poetycka wędrówka przez mrok, przez świat, w którym Człowiek - samotny wobec bezmiaru kosmosu, bezsilny wobec przemijania i nieuchronności śmierci - nie przestaje poszukiwać znaczenia własnej egzystencji.

To opowieść o próbie ocalenia wspomnień, o spotkaniach, które zdarzają się raz na nigdy, o tęsknocie za tym, co bezpowrotnie utracone, o buncie przeciw nieludzkim prawom zimnego Wszechświata. O świadomości będącej zarazem największym darem i najdotkliwszym przekleństwem człowieczeństwa.

W tej na poły romantycznej, na poły gnostycznej podróży przez Noc bohater nie znajduje ukojenia w obietnicy wieczności. Przeciwnie - odkrywa, że jedyne światło, jakie może rozproszyć otaczającą go ciemność, nosi w sobie. Jest ono lucyferyczną iskrą buntu, pragnieniem tworzenia, miłości i ocalenia tego, co skazane na zagładę.

Bo choć Noc pochłania gwiazdy, wspomnienia i całe światy, Człowiek wciąż przeciwstawia jej własne istnienie. Niczym żar, który powoli się wypala, lecz nie chce zgasnąć.

"Apogeum Nocy" nie jest bowiem opowieścią o fascynacji śmiercią i cierpieniem, lecz o miłości do życia, która nie potrafi pogodzić się z jego przemijaniem.

"Zanoni" Edwarda Bulwer-Lyttona. Miękka i twarda oprawa. 360 stron. 40 zł za miękką, 54 zł za twardą oprawę.

Zanoni” to powieść różokrzyżowa i inicjacyjna, opowieść o tajemnym bractwie, którego adepci strzegą wiedzy niedostępnej przeciętnemu człowiekowi. Tytułowy bohater przekroczył granice ludzkiego poznania i posiadł sekret nieśmiertelności. Podejmuje jednak decyzję, która z punktu widzenia adepta może okazać się błędem. Zakochuje się.

„Zanoni” to jednocześnie fantastyczny romans i opowieść o cenie wtajemniczenia. Czy osiągnięcie najwyższego stopnia istnienia wymaga wyrzeczenia się tego, co najbardziej ludzkie? Co jest więcej warte: wiedza czy miłość? Nieśmiertelność czy możliwość poświęcenia własnego życia dla drugiego człowieka?

Na kartach tej powieści pojawia się również jedna z figur, które zrobią niezwykłą karierę w literaturze i ezoteryce: Strażnik Progu (Dweller of the Threshold). Reprezentuje on grozę związana nie tyle z potwornością przychodzącą z zewnątrz, ile z samym doświadczeniem inicjacji: z przekroczeniem granicy, na którą człowiek może nie być jeszcze przygotowany.

"Ohniaczek" Bartosza Ejzaka. Miękka i twarda oprawa. 354 strony. 35 zł za miękką, 49 zł za twardą oprawę.

"Ohniaczek" to powieść-zwierciadło, w którym to, co baśniowe, miesza się z groźbą życiowego rozczarowania i śmierci. Również główny bohater, Bezdar Linowski, cierpi z powodu ludzkiej kondycji, choć jego powołaniu na świat towarzyszy dodatkowo seria niesprzyjających omenów. W rezultacie marzenie, by ruszyć za głosem powołania, zdaje się przekreślać nie tylko przepowiednia pewnej czarownicy, lecz również klaustrofobiczne środowisko, w którym przyjdzie mu wystartować w życie.

Tymczasem na okoliczną wioskę pada nieustanny cień Doliny Utratnickiej... Miejscowi mawiają, że kto wejdzie do niej raz, ten wyjdzie zmieniony, kto zaś wejdzie raz drugi, ten ponoć nie wróci już nigdy. To miejsce, które ukazuje obraz wprawdzie łudzący, ale i w równej mierze straszliwy, a mianowicie – samego siebie. Czy mimo trudnego początku Bezdarowi uda się odrodzić niczym feniks z popiołów? Czy zdoła stawić czoła złu drzemiącemu w dolinach własnej podświadomości? A może czeka go raczej los mitycznego Narcyza?

"Utopek" Krzysztofa Grudnika. 100 stron. Tylko miękka oprawa. 35 zł.

Inżynier Maciej Matejko na zlecenie firmy deweloperskiej przybywa do katowickiego Nikiszowca, by zinwentaryzować opuszczony kompleks kopalniany, który niebawem ma ustąpić miejsca nowoczesnej inwestycji. Wśród ceglanych kamienic, zapomnianych hal i śladów dawnego górniczego świata odkrywa jednak coś, czego nie sposób ująć w żadnym raporcie.

W okolicy dochodzi bowiem do tajemniczych utonięć, a miejscowi coraz częściej wspominają o utopku – wodnym demonie ze śląskich podań. Kiedy Maciej natrafia na niepokojący ślad łączący kolejne ofiary, zaczyna podejrzewać, że za dawną legendą kryje się coś znacznie bardziej przerażającego.

W „Utopku” Krzysztof Grudnik splata ludową demonologię z grozą współczesności, zwracając przy tym szczególną uwagę na problem upadku miejsc, które dla mieszkańców stanowią niezachwiany fundament ich tożsamości.

"Za pięć rewolta" Dawida Kaina. Miękka i twarda oprawa. 228 stron. 32 zł za miękką, 40 zł za twardą oprawę.

"Za pięć rewolta" to legendarna i jedna z najlepszych i najbardziej kultowych powieści Dawida Kaina. Jej wznowienie jest konieczne, abyście przekonali się, że prawdziwym prorokiem z "Gęby w niebie" jest sam jej autor, który już wiele lat temu zdiagnozował naszą rzeczywistość i rozebrał na przerażające części. To doskonały przykład weird fiction, które poza niepokojem odkrywa przed nami mechanizmy, o których wolelibyśmy nie wiedzieć.

Dwóch mężczyzn z przeciwnych krańców kapitalistycznego łańcucha pokarmowego: Sławek przebrany za hamburgera reklamuje sieć fast food, Tomek z kolei jest bogatym copywriterem faktów – wymyśla i symuluje wydarzenia dla portalu Szczersza Prawda. Sławek, szukając ucieczki od ponurej codzienności, trafia na spotkanie sekty, której członkowie przekonują go, że rzeczywistość jest więzieniem, a ludzkie ciała to cele z kości i mięsa. Tomek dowiaduje się, że w jego mieście ktoś popełnił autentyczną zbrodnię, pierwszą od lat. Czy jednak w świecie, gdzie wszystko zostało zasymulowane, coś takiego mogło się naprawdę zdarzyć?

"Groza jest święta" Mikołaja Kołyszko. Miękka i twarda oprawa. 240 stron. 32 zł za miękką, 46 zł za twardą oprawę.

„Groza jest święta” Mikołaja Kołyszki to próba spojrzenia na twórczość H.P. Lovecrafta przez pryzmat religioznawstwa i antropologii kulturowej. Autor podejmuje się rekonstrukcji pierwotnej mitologii Cthulhu, oddzielając literacką wizję Samotnika z Providence od późniejszych interpretacji i przekształceń dokonanych przez jego kontynuatorów.

Odwołując się między innymi do koncepcji numinosum Rudolfa Otto oraz metod badawczych Claude’a Lévi-Straussa, Kołyszko poszukuje podobieństw między literaturą grozy a opowieściami sakralnymi. Stawia przy tym pytanie: dlaczego to, co niewyobrażalne, obce i przerażające, jednocześnie tak nieodparcie nas pociąga?

To jedna z pionierskich polskich prób religioznawczej interpretacji mitologii Lovecrafta, a zarazem książka pozwalająca spojrzeć na literaturę niesamowitą z zupełnie innej perspektywy jako na przestrzeń, w której pradawny lęk spotyka się z doświadczeniem tajemnicy i świętości.

Dodruki w twardej oprawie:

William Hope Hodgdson - "Kraina nocy"

Piotr Gociek - "Czarne bataliony 2.0"

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

      

Gruba ryba

w Książki

15piorunów

1299 + 1 = 1300

Tytuł: Scholomance. Mroczna wiedza

Autor: Naomi Novik

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381886475

Liczba stron: 320

Ocena: 6/10

Cóż.. moim błędem było to, że przed przeczytaniem, nastawiłem się na to, że to będzie jakiś drugi Hogwart, mam "urazy" z dzieciństwa po Harrym Potterze i tutaj często szukałem podobieństwa do tamtej serii, której tutaj nie było i niekiedy mi to przeszkadzało, choć byłem świadom, że wcale tego tutaj nie musi być. Gdzieś też przeczytałem, że ta książka to takie Igrzyska Śmierci, ale magiczne, więc też moja głowa zaczęła tego szukać podczas czytania i nie znalazła. Jednak była to bardzo przyjemna książka, taka do poczilowania, bohaterka bardzo fajna i charakterna, polubiłem ją. Czytając trochę miałem wrażenie, ze ta szkoła, choć wielka to opisana jest tak, że się czuje ciasnote jej, brakowało mi większego rozpisania przestrzeni i przez to wydaje mi się klimat byłby trochę lepiej wyczuwalny, poza tym trochę moim zdaniem powtarzalni ci złowrodzy. Mam nadzieję, ze druga książka pod tymi względami trochę rozszerzy się opisami i pomysłami, ale ogólnie miło się bawiłem i relaksowałem czytając, takie to spokojne.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Dyskusje

7piorunów

Ech, chłop chciał kupić sobie kilka książek do matematyki, i okazuje się, że są tylko w formie papierowej, a mnie by się przydały ebooki. No szkoda, szkoda.

GURU1piorunów

Dajesz isbn i ci zalatwie co chcesz

GURU2piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy tylko Algebra dla studentów udalo mi sie na szybko znalesc wyslalem ci link na PW, popytam moze jakis kumpel bedzie wiedzial gdzie polskich ksiazek szukac na Annas Archive zadko czegos nie znajdoje ale malo czytam po PL. Jakbym znalazl pozostale na dniach to dam znac

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

1298 + 1 = 1299

Tytuł: Warhawk

Autor: Chris Wraight

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 482

Ocena: 7/10

“And so the world ends thus, not in defiance, but in madness”

VI część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra

Jaghatai Khan zmęczony wojną defensywną i licznymi niepowodzeniami opracowuje śmiały plan kontrataku. Osią wydarzeń jest ciąg dalszy konfliktu Białych Szram z Gwardią Śmierci, ale poza tym książka zawiera jeszcze mnóstwo innych wątków pobocznych.

Chris Wraight ma relatywnie lekkie pióro i nie stosuje takiej pompy i teatralności jak Dan Abnett czy Aaron Dembski-Bowden. W związku z tym, podobnie jak wcześniej “Szramy”, tak też i “Warhawka” czytało mi się przyjemnie niczym powieść przygodową, tylko tym razem zgodnie z cechą gatunkową nasyconą licznymi scenami walk, zarówno wojsk pancernych, piechoty, jak i indywidualnych pojedynków. W tej ostatniej kategorii, oprócz starcia dwóch prymarchów, książka zawiera też genialną konfrontację dwóch prawdopodobnie najpotężniejszych astartes uniwersum .

Bardzo ciekawie poprowadzona została ewolucja postaci, w szczególności Sigismunda i Caipha Morarga. Pierwszy trzymany dotąd przez Dorna na krótkiej smyczy zostaje z niej w końcu spuszczony. Drugi z troską obserwuje zmiany zachodzące w XIV Legionie.

Dodatkowo autor zastosował ciekawą zabawę, w której każde zdanie otwierające rozdział nawiązuje do zdania kończącego rozdział poprzedni, nawet jeśli dotyczy zupełnie innego wątku.

Erebus to c⁎⁎j.

Solidny tom.

GURU1piorunów

Mi sie zawsze wydawalo ze erebus zostal napisany zeby jakos lepiej uzasadnic to ze jego prymarch tak latwo sie dal wy⁎⁎⁎ac bogom chaosu

Gruba ryba1piorunów

@ErwinoRommelo ta postać jest tak totalnie antypatyczna jak to tylko możliwe. Kor Phaeron też. Co ogólnie jest rzadkością, bo seria jest tak napisana, żeby dało się sympatyzować albo przynajmniej zrozumieć motywacje nawet typków pokroju Sevatara czy Kharna

GURU0piorunów

@saradonin_redux caly 17sty legion to zjeb na zjebie, zauwaz jak duzy wplyw na fabule ma wlasnie to ze mozna zrozumiec motywacje postaci, w teori tyranidy powinny juz dawno wszystko zjesc, ale tak sie nigdy nie stanie bo nieda sie o tym napisac ksiazki tak zeby byla fajna do czytania.

Pokaż więcej komentarzy (4)