Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#motoryzacja

Osobistość

w Dyskusje

20piorunów

Dziwię się osobom, które są na etacie, i jeżdżąc firmowym samochodem łamią przepisy. Przecież i tak mają płacone za godzinę. A jak panowie antyperspiranci odbiorą prawko za wykroczenia, to wtedy się zaczyna płacz.

Gruba ryba2piorunów

Mentalność niewolnika jest głęboko zakorzeniona - pan kazał, to niewolnik będzie zapieprzać i ryzykować własnym prawkiem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Osobistość0piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy bo pewnie mają głównie płacone za ilość sprzedaży, a samą bazową wypka jest niska

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Dyskusje

18piorunów

-We must proceed cautiously and quietly to avoid detection.

-We are witnessing symbiotic behavior. A Land Rover Defender clings to a larger individual and travels longer distances it cannot cover on its own.

-In return, Defender offers nutrients called "8 złotych za kilometr holowania + 150 zł załadunek/ wyładunek"

-the visible arrangement ensures survival, without the Defender the tow truck would be malnourished, and without the tow truck the Defender would be set on fire by the owner after the 6th consecutive three-week repair.

Czytał David Attenborough

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Dyskusje

121piorunów

Panie i Panowie!

Cinquecento na żółtych.

Na szybie naklejka "zabytek chroniony prawem"

༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Gruba ryba2piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa ehh żeby to był chociaż sporting :grinning:

Ten to bieda biedy najbiedniejszej XD

Muszę popatrzeć w dokumenty swojego. Może też go na żółte zrobię? Albo jako unikat?

Kosmonauta1piorunów

Ależ strup

Pokaż więcej komentarzy (32)

Osobistość

w Hydepark

31piorunów

Dawno, dawno temu, jeszcze w początkach swojego harlejkowego hobby (czyli jakieś półtora roku temu) wygrałem na aukcji, trochę przypadkiem, motocykl który wyróżniał się nieprzeciętną wręcz brzydotą. Harley Davidson Sportster w wersji Custom już bazowo nie należy do atrakcyjnych wizualnie jednośladów, ale tutaj ktoś ewidentnie włożył jeszcze sporo wysiłku aby sprzęt dodatkowo oszpecić. Niepasujące ani stylem ani wizualnie elementy, jakieś dodatki kupowane i zakładane w myśl zasady "więcej = lepiej" oraz przeprowadzane amatorsko naprawy lakiernicze były tylko wierzchołkiem góry lodowej.

Gdy motocykl dotarł do mnie w początkach 2025 roku na światło dzienne zaczęły wychodzić kolejne niespodzianki. Elementy klejone silikonem sanitarnym i klejem budowlanym oraz malowane sprejem bez ściągania ich z motocykla. Amatorsko przeprowadzane modyfikacje. Najgorsze było jednak totalne ZACHLEWIENIE i ZANIEDBANIE. Sprzęt miał zrobione raptem 30tys km i nie miał nawet 15 lat, a wyglądał lekko na drugie tyle - mnóstwo elementów było w opłakanych stanie. Licznik trzymał się na słowo honoru. Opony były z 2001 roku (serio!). Łożyska kół nie chciały się kręcić. Chrom łuszczył się tu i tam.

Najgorsza była jednak z tego wszystkiego wszechobecna korozja - nie pamiętam, żebym miał w przeszłości do tego stopnia pogniły motocykl. Ogniska rdzy były na ramie, na wahaczu, skorodowany, miejscami na wylot, był przedni błotnik. Ruda wychodziła nawet z uszczelniaczy lag xD Wszystko to i jeszcze więcej wyszło przy okazji szybkich oględzin a wciąż był to motocykl, który w najlepszych wypadku finalnie będzie co najwyżej "przeciętny". No ale nic, trzeba robić.

Na start poszło pozbycie się korozji - wahacz poszedł do piaskowania i malowania proszkowego, powierzchowne ogniska rdzy na ramie z kolei potraktowałem szlifierką kątową z zamontowaną mosiężną, drucianą szczotką oraz farbą olejną w roli lakieru do zaprawek. To był jednak dopiero początek, demontaż wydechu był istną drogą przez piekło, każdą śrubkę lub opaskę trzeba było ciąć lub traktować terapią wstrząsową za pomocą klucza udarowego, bo inaczej nie szło tego ruszyć. Podobnie wyglądała walka z innymi elementami, albo były one brudne albo zardzewiałe albo gwinty były rozrywane - a często wszystko to na raz.

Przednie zawieszenie było w kiepskim stanie - golenie były utlenione, oleju w lagach było tyle co kot napłakał, panewki zużyte, uszczelniacze skorodowały xD Bez pełnej regeneracji z wymianą wszystkich elementów ani rusz. Łożysko główki ramy - klasycznie, śmietnik. Tylne zawieszenie motocykla wymieniłem na nowe-używane - amortyzatory były akurat dobrej jakości, ale jakoś nie pasowały mi do finalnej koncepcji. No właśnie, bo oto gdzieś w trakcie zaczynała w mojej głowie kiełkować wizja, jak wyciągnąć z tej paskudy coś, na co przynajmniej da się patrzeć. Chrom, dodatki przesuwające wizualnie motocykl w stronę retro, zmienione malowanie. Miałem w głowie ogólny pomysł tego, co chcę osiągnąć, brakowało zapału xD

Tymczasem trwały prace nad tym, by sprzęt zarejestrować. Przy próbie odpalenie okazało się, że silnik nie chce kręcić xD Pół dnia rozkminy i udało się znaleźć winnego - rozrusznik w środku był tak skorodowany, że wyglądał jakby wsadzono go do motocykla po uprzednim wyciągnięciu z wraka Titanica. Zestaw naprawczy załatwił sprawę, silnik zakręcił i odpalił. RYK w garażu był niesamowity. Wydech Vance & Hines Straigh Shots, pozbawiony db-killerów darł mordę tak głośno, że przyprawił mnie o ból głowy podczas 3-minutowej trasy na pobliską stację benzynową. Autentycznie nie dało się tym jeździć, było to aż niesmaczne. Po paru dniach udało mi się wyciszyć wydech przy pomocy dorobionych db-killerów, dalej było głośno, ale w granicach zdrowego rozsądku i dobrego smaku. Jazda testowana i okazało się, że gruz nie jeździ aż tak źle - owszem, są drobne niedociągniecia i poprawki, które trzeba będzie zrobić, ale wszystko wyglądało obiecująco. Udało się zdobyć przegląd i rejestrację, ale motocykl odłożyłem tymczasem na bok - miałem inne, ciekawsze projekty do robienia.

Fast forward tydzień albo dwa do przodu w garażu powitał mnie ciekawy widok - kałuża oleju na ziemi pod motocyklem. Wyglądało jak wyciek spod pokrywy sprzęgła. Znajduje się tam uszczelka, która często przecieka, a którą akurat miałem na stanie. Wymieniłem, nie pomogło, olej dalej kapał - więc podłożyłem tylko pod spód jakieś naczynie do zbierania go i zostawiłem tak. Fast forward kolejne kilka tygodni do przodu i prace nie posunęły się zbyt wiele do przodu. Udało mi się zdemontować zbiornik paliwa i wysłać do blacharza oraz zdjąć elementy, które planowałem pomalować. Motocykl znów wyglądał jak rozgrzebany projekt, do tego nie miałem jasnej wizji, kiedy go skończę.

Fast forward o kolejne kilka tygodni. Udało mi się wymienić (samemu!) opony na nowe z retro bieżnikiem, pomalować felgę a także zlikwidować źródło wycieku oleju. Na początek myślałem, że była to wspomniana wcześniej pokrywa - nie. Potem prześledziłem, skąd kapał olej i dotarłem do oringu - też nie. Źródłem wycieku był zerwany gwint w otworze, w który wkręcana jest linka sprzęgła a na niej oring - przez to, że gwint został zmielony oring nie pełnił swojej funkcji i olej wyciekał. Na szczęście ktoś wymyslił helicoile w rozmiarach calowych a te załatwiły sprawę.

Mijały kolejne tygodnie, nastała zima a wraz z nią zniknęły moje nadzieje na pomalowanie elementów i ukończenie motocykla w 2025. Wykorzystywałem czas na jakieś drobne modyfikacje: relokację stacyjki, zmiana gripów, czyszczenie tego i owego (motocykl nie był przeze mnie myty od przyjazdu z USA). No i w końcu, przyszła wiosna, zrobiło się ciepło, mogłem w końcu wziąć się za malowanie. Czas naglił, bo na dniach kończył się przegląd, który musiałem podbić, a ciężko byłoby to zrobić motocyklem pozbawionym baku, błotników i siedzenia. Malowanie zrobiłem na wariata i na chwilę obecną jest niekompletne. Poważnie zastanawiam się nad namalowaniem pasów na błotniku oraz "łat" po bokach zbiornika w bardzo ciemnym, prawie czarnym kolorze oraz zrobieniem szparunków. Będę musiał też usunąć wtrącenia w klarze, poprawić dwa zacieki oraz położyć kilka dodatkowych warstw lakieru bezbarwnego, bo za pierwszym razem położyłem go nierówno i za mało, co wygląda bardzo źle. No ale motocykl znowu jeździ a do tego wygląda całkiem fajnie. A myślę, że po finalnym ukończeniu będzie jeszcze lepiej. Całkiem nieźle jak na gruza, który początkowo bardziej przypominał coś ze stajni Dona Wasyla.

Gruba ryba0piorunów

@knoor o panie, ładnie żeś pan tu magię poczynił. Nie tylko da się patrzeć, a można by powiedzieć, że jest całkiem ładny!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Technologia

5piorunów

ChatGPT wjeżdża do aut! Apple zmienia zasady gry

🚗💬 Sztuczna inteligencja wjeżdża do naszych samochodów! Dzięki nowej aplikacji OpenAI i systemowi iOS 26.4, prowadzenie rozmów głosowych prosto z deski rozdzielczej w końcu stało się rzeczywistością. To nie tylko wygoda, ale też rewolucja w świecie motoryzacji, która już teraz

Gruba ryba

w Hydepark

58piorunów

Błagam was ludzie, nie zakładajcie żadnych aluminiowych kapturków na wentyle, jak piękne by nie były. Aluminium, zwłaszcza tanie, szybko się utlenia i totalnie przyrasta do gwintu. Nie dopompujecie sobie wtedy koła, sytuacja awaryjna robi się podwójnie skomplikowana, u wulkaniorza zapłacicie pieniądze, bo złożyliście coś, na co tylko ja patrzę przy wymianie opon xD

Fanatyk1piorunów

@Giban raz miałem takie prosto z aliexpress i też mi sie nieco zespawały z wentylem. Na szczęście udalo się odkręcić. No ale, że stare plastiki wyrzuciłem to amelinowe posmarowałem smarem i założyłem z powrotem. Banglało przez 2 lata a potem szrota sprzedałem więc nie wiem ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Osobistość4piorunów

A lata około 2010 roku, gdy wszyscy nieogarnięci pompowali koła azotem i dawali wtedy zielone kapturki wentyli?

Jaki to był szał gwizdka wtedy.

Byli i tacy co zwykłym powietrzem pompowali, ale na allegro kupili zielone, powtarzam ZIELONE kapturki i szpanował.

Miliony artykułów w internecie, że to żadnej różnicy, ale na wymianie opon zawsze szukali frajerów, że to tylko 10 zł za koło za czysty CZYSTY azot. Lotnictwo, formuła 1, rajdy mają azot w kołach.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fanatyk

w Hydepark

24piorunów

Piękne Mitsubishi Lancer, znaczy COLT

znaczy Lancolt znaczy Colter.

Gruba ryba5piorunów

@RACO rozczaruje cię jako mitsumaniak.

To jedna z odmian Colt-a WRC

W Australii sprzedawali to bydle jako Mirage Evo.

Wersji przodow i lamp dla Mirage/Colt było chyba z 5 zależnie od rynku.

Były tez sedany i coupe

Fanatyk1piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa no teraz to mnie zaskoczyłeś!

W sedanie zajebiste :grinning:

Hejto bawi i uczy :grinning:

Fenomen2piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa Jeden z przykładów że kitajcy to jednak nie mają równo pod sufitem ( ‾ʖ̫‾)

Mitsubishi to jednak na przestrzeni lat dało ciała bo technologię w latach 90 mieli zajebiaszczą ale marketing i nazewnictwo to mieli z dupy

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

22piorunów

Ktoś jej przypomniał, że trzeba płyn do migaczy na wiosnę wymienić?

Lider6piorunów

Trzy komentarze i zero piorunów.... Tutaj płaci się za kontent darmozjady xD

Autorytet0piorunów

@boogie niech tylko zapali papierosa

Fanatyk2piorunów

@209po - od tej wody :face_with_hand_over_mouth:

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Wiadomości Polska

35piorunów

Toyota bije na alarm. Nadchodzi walka o przetrwanie w branży motoryzacyjnej

Największy producent aut świata mówi wprost: obecny model działania już nie wystarczy. Prezes Toyota Motor Corp. ostrzega przez całkowitą zmianą paradygmatu w branży motoryzacyjnej. W tle są ambicje Chin, kwestia oprogramowania i napięcia geopolityczne. Stawką jest przyszłość całego

Osobistość

w Hydepark

45piorunów

Jestę blacharzem-lakiernikiem vol. 2.

Jakieś półtora roku temu @Man_of_Gx użyczył mi garażu do pomalowania zbiornika w harlejku. Zajęło to łącznie kilka dni, głównie z uwagi na konieczne poprawki po każdym z etapów (jak się uczyć, to na żywca) ale efekt końcowy był całkiem znośny. W międzyczasie miałem to szczęście, że kolejne motocykle nie wymagały integencji blacharsko-lakierniczych. Przynajmniej w pewnym sensie, bo od roku w garażu mam rozkręconego harlejka który czeka na skończenie. A do skończenia brakuje pomalowania obu błotników i baku z czym właśnie jakoś nie bardzo było mi po drodze. Bo najpierw trzeba było wszystko zdemontować, potem wysłać zbiornik do blacharza, potem wysłać jeszcze raz bo kurier uszkodził go ponownie, potem dać do wypiaskowania elementy... Ja nie miałem ciśnienia, bo harlejek mi się nie podobał, tak więc w międzyczasie wiosna zmieniła się w lato, lato w jesień, jesień z kolei ze złotej zrobiła się zimna - a zimno i malowanie outdoorowe niespecjalnie idą ze sobą w parze. Zostało czekać na cieplejsze dni, a gdy wreszcie przyszły - a ja nie chciałem już też nachodzić bogu ducha winnych ludzi w ich garażach - skompletować jakiś prosty zestaw do malowania, co też trochę trwało.

W końcu wszystko udało mi się zebrać do kupy wszystkie elementy - kupić kompresor, wąż i filtry (pistolety już miałem), zamówić farbę, zaplanować z grubsza cały proces. Dodatkowym motywatorem był zbliżający się przegląd techniczny - no a jak tu pojechać na przegląd motocyklem bez baku, błotników i siedzenia? Doszedł też jeszcze element komplikujący cały proces - konieczność załatania dziur w zbiorniku. Nie wiem, czy to przez korozję czy może zbyt mocne piaskowanie w jednym miejscu, ale zbiornik miał kilka małych otworów, za które też trzeba było się wziąć. I tak oto miniony weekend okazał się być TYM terminem - miało być w miarę ciepło, jednocześnie przegląd mam do środy więc trzeba było się pospieszyć bo kolejna szansa będzie dopiero za jakieś 2 tygodnie. Trzeba działać.

Swoją getto-lakiernię zbudowałem z wieszaków z Ikei jako stojaków, folii malarskiej jako podłogi i namiotu-szklarni z allegro jako pomieszczenia. Chiński, dwutłokowy kompresor dostarczać miał powietrza, zamówiłem też wąż i dodatkowy filtr-odwadniacz-odolejacz. Całość zamknęła się w nieco ponad tysiaku, za tyle nie wiem, czy znalazłbym kogoś, kto pomalowałby mi bak nie mówiąc o reszcie elementów, więc wydaje mi się znośnie. No, i dodatkowo większość tych elementów zostanie po robocie.

Na pierwszy ogień poszło cynowanie. Byłem pełen obaw co do tego procesu, niepotrzebnie. Całość wręcz dziecinnie wręcz prosta, największym problemem jest sensowne uformowanie płynnej cyny w sensowny kształt tak, żeby oszczędzić sobie roboty ze szlifowaniem. 20 minut roboty i dziury były załatane a zbiornik wstępnie wyszlifowany. Następnym etapem był podkład epoksydowy i tutaj było widać sporą poprawę w porównaniu do mojego poprzedniego podejścia - warstwa wyszła gładka i siadła duuuużo lepiej niż przy moim pierwszym w życiu malowaniu. I tutaj dzień pierwszy się zakończył, bo słońce zaczęło zachodzić, temperatura spadać a wg. instrukcji producenta chemii minimalna temperatura do pracy to 15 stopni. Sam podkład też potrzebuje kilku godzin na przeschnięcia, więc było innej opcji jak poczekać do następnego dnia.

Na następny dzień zaplanowałem sobie dwa cele - ambitny, czyli skończyć całą robotę do końca dnia, łącznie z klarem oraz cel minimum - czyli przygotować powierzchnię a zakończenie malowania zostawić sobie na któryś kolejny weekend. Okno czasowe, w którym mogłem pracować nie było długie a moim głównym ograniczeniem była temperatura: według prognozy pogody miałem maksymalnie 7 godzin pracy, od około godziny 12:00 (temperatura powinna osiągnąć już 15 stopni) do około godziny 19:00 (zachód słońca, wzrost wilgotności, spadek temperatury), stąd też presja czasowa była silna. Etap kolejny - podkład poliestrowy i szpachla oraz szlifowanie - poszedł sprawnie, największym problemem był czas oczekiwania na utwardzenie. Etap trzeci - podkład akrylowy, również tutaj wyszło duuuuuużo lepiej niż przy moim pierwszym malowaniu, podkład siadł prawie wszędzie gładko i było potrzebne tylko drobne przeszlifowanie przed kolorem. Problemem był czas konieczny na utwardzenie kolejnych warstw - gdy byłem gotów na położenie koloru bazowego, było już mocno po 17:00 a słońce zaczynało się pomału chylić ku zachodowi. No, ale stwierdziłem, że nie ma co, ogień i lecimy.

Kolor okazał się sporo ciemniejszy niż się spodziewałem, siadł przyzwoicie POZA JEDNYM MIEJSCEM gdzie zrobił mi się zaciek i które przez kolejne pół godziny probowałem ratować. Czas się kończył, a został jeszcze klar. Położyłem go już totalnie na wariata, kończąc pracę w połmroku i świecąc czołówką, więc z jednej strony nie spodziewam się szału, z drugiej nie widziałem też, żebym jakoś ewidentnie coś zepsuł (poza wtrąceniami, które klar jakoś tak ma, że przyciąga je jak wściekły). Zostawiłem elementy do wyschnięcia na noc i dziś pojadę je odebrać, zobaczyć co z tego wyszło.

Garść spostrzeżeń po robocie:

- chiński kompresor 2.2kw mocy daje radę przy malowaniu elementów motocyklowych, na malowanie auta byłby chyba trochę za słaby z uwagi na potrzebę ciągłem pracy - ale tak to jest git

- getto-lakiernia z folii zdała egzamin, aczkolwiek przydałoby się w niej jakieś dorobić oświetlenie i prowizoryczny wyciąg - przy malowaniu klarem w środku była mgła niczym na XVIII wiecznym polu bitwy

- malowanie na powietrzu, zwłaszcza wczesną wiosną to ciągła walka z czasem i temperaturą, lepiej poczekać aż będzie ona regularnie osiągać 20 stopni w ciągu dnia, no ale właśnie - kto ma na to czas?

- nie umiem kłaść klaru, nie wiem czy warunki były złe czy dawałem za cienko, ale w niektórych miejsach zostawał mi taki jakby "pyłek" na powierzchni zamiast gładkiej warstwy a w innych skórka pomarańczy. Chyba po prostu dawałem za cienko, bo położyłem tylko jedną pół-warstwę a na to jedną docelową, która też jakaś za gruba nie była. No ale tak czy siak klar jest jeszcze w miarę łatwo poprawić, najwyżej potraktuję papierem ściernym i dam więcej przy kolejnej okazji

No i to póki co tyle, na pewno nie będzie to ostatnia zabawa w lakiernika w tym sezonie, bo mam jeszcze lekko dwa harlejki, gdzie planuję ingerencję blacharsko-lakierniczą zanim będą skończone:)

Lider12piorunów

@knoor Profeska! I świetny pomysł z tą komorą 😁

Ja mam kompresor z uszkodzonym przekaźnikiem, czeka w kolejce do naprawy i uruchomienia. Mini lakiernia będzie u mnie w warsztacie + odciąg ok. 580m3/h

GURU2piorunów

Już po lakierowaniu? To teraz pomidorki i możesz w komorze wysadzić.

Osobistość2piorunów

@Fly_agaric Już zaproponowałem babci ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Użytkowni @TyGrySSek w tym wpisie przypomniał, że dzisiaj urodziny ma Celine Dion - O TUTAJ .I z tej okazji przypomniała mi się ciekawostka motoryzacyjna.

Celine Dion jest mocno skojarzona z jedną marką - Chrysler.

W latach 2002 - 2005 wystąpiła w kilku reklamach produktów Chryslera. Każda z reklam była czarnobiała i okraszona jej przebojem I drove all night. Za te reklamy zarobiła 14 milionów dolarów.

Oprócz reklam w telewizji była też płytka promocyjna Chryslera Crossfire, która zawierała reklamę, making of reklamy, rendery, zdjęcia, specyfikację auta.

Poniżej reklamy a w komentarzu materiały z płytki promocyjnej
https://www.youtube.com/watch?v=uwkJEa-JiOo

Fanatyk1piorunów

O nie wiedziałem . Tyle hajsu z reklam

Pokaż więcej komentarzy (2)