Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Piątek wieczór to sonetów czas!

Zapraszam na bodaj LXVIII edycję bitwy
Ponieważ mam przed sobą tomik wierszy Anny Piwkowskiej, w którym jak na złość nie ma żadnego sonetu, pozwoliłam sobie wygrzebać sonet jej autorstwa rodem z zasobów internetu. Tak więc utwór dla bieżącej edycji to:

Sonet‎ ‎o‎ ‎infantce‎ ‎i‎ ‎karle

Za‎ ‎spojrzenie‎ ‎infantki‎ ‎za‎ ‎jej‎ ‎krynolinę
za‎ ‎wszystkie‎ ‎jej‎ ‎zabawki‎ ‎za‎ ‎piłkę‎ ‎za‎ ‎uśmiech
i‎ ‎za‎ ‎usta‎ ‎infantki‎ ‎różowe‎ ‎jak‎ ‎wino
modli‎ ‎się‎ ‎smutny‎ ‎karzeł‎ ‎co‎ ‎dzień‎ ‎zanim‎ ‎uśnie.

Za‎ ‎piękno‎ ‎które‎ ‎nie‎ ‎wie‎ ‎czym‎ ‎jest‎ ‎takie‎ ‎ciało
które‎ ‎się‎ ‎pod‎ ‎spojrzeniem‎ ‎obcych‎ ‎jak‎ ‎lód‎ ‎kruszy
za‎ ‎wielkość‎ ‎jak‎ ‎świat‎ ‎wielką‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎za‎ ‎małość
która‎ ‎przecież‎ ‎pomieści‎ ‎wielki‎ ‎smutek‎ ‎duszy.

I‎ ‎jeszcze‎ ‎za‎ ‎tę‎ ‎rozpacz‎ ‎za‎ ‎swoją‎ ‎modlitwę
za‎ ‎dzień‎ ‎który‎ ‎już‎ ‎przeżył‎ ‎przetrzymał‎ ‎jak‎ ‎bitwę
dzień‎ ‎który‎ ‎go‎ ‎poranił‎ ‎pokruszył‎ ‎wykrwawił

za‎ ‎infantkę‎ ‎że‎ ‎stała‎ ‎smutna‎ ‎choć‎ ‎przez‎ ‎chwilę
kiedy‎ ‎mu‎ ‎uderzyła‎ ‎do‎ ‎mózgu‎ ‎jak‎ ‎wylew
ta‎ ‎myśl‎ ‎że‎ ‎swą‎ ‎miłością‎ ‎tylko‎ ‎ją‎ ‎rozbawił.

Zgłoszenia przyjmowane do przyszłego piątku, do godzin wieczornych.
Zasady wyłaniania zwycięzcy - jeszcze się ustali

Miłej zabawy! :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@moll Czy układając sonet muszę wykorzystać słowa podane w "dawcy", czy wystarczy, że moje słowa będą się z tymi zadanymi?Jeszcze nie pisałem, a chyba mi się to podoba :-)

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Na wstępie mała formalność. Zostałem wczoraj upomniany, że w dobrym, „kawiarenkowym” tonie jest wyrazić swoje niezadowolenie i ubolewanie - żeby nie napisać rozpacz - z powodu konieczności przygotowania podsumowania tej czy innej (w tym wypadku akurat tej) edycji na sonety. Że liczba utworów zbyt duża, że pojawiają się na ostatnią chwilę, że literki w nich małe i okulary trzeba… No więc uwaga, teraz narzeknę. Mam nadzieję, że wystarczająco przekonująco:

OLABOGA!
Już.

A więc mamy piątek, 14 dzień marca. Czyli 03.14. Czyli jak wszyscy na pewno wiedzą dzień liczby Pi.

A poza tym z tematów sercu nam bliższych mamy też wspomniany już finał LXVII (słownie: 67) edycji zabawy . Kończąca się edycja minęła nam na romansie z “Romansem”. Romansie z “Romansem” Bolesława Leśmiana oczywiście. A dokładnie na romansowaniu z rymami z tego “Romansu”. I pomimo, że cały portal w ostatnim tygodniu żył przede wszystkim porównywaniem długości swoich… półek! oraz przepychaniu się w kolejce po stempelki z pewnym wodnym ssakiem, to jednak (nie bez wysiłku) udało mi się z tego zalewu informacji wyłowić wytwory Waszego (i mojego) autorstwa w ilości sztuk dziesięć (słownie: 10).

Wspomniane 10 sonetów, bo o nich mowa, jest wynikiem przystąpienia do współzawodnictwa 4 osób. Co, jak łatwo policzyć przy pomocy operacji dzielenia, statystycznie daje po 2.5 sonetu na głowę. Jednak poezja to nie statystyka i fakty mają się zgoła inaczej, a widać to poniżej:
- @George_Stark wytworów: 6
- @moll wytworów: 1
- @splash545 wytworów: 1
- @fonfi , czyli ja - wytworów: 2

Troszkę cyferek za nami, to teraz czas na przegląd i podsumowanie tego z czym mieliśmy przyjemność się przez te kilka dni zapoznać.

Higroskopijność zwłok by @George_Stark :zap:️10
Pierwszy wystąpił przed nami, jak zawsze skuteczny niczym babcia w wyciąganiu sekretów, Pan @George_Stark , który żeby podzielić się z nami swoim zaniepokojeniem niskim stanem wód, tym razem wytrzymał niecałe 41 minut od otwarcia edycji. Przechodząc do analizy treści wspomnianego sonetu wychodzi na to, że w ramach działań pro-ekologicznych, przyjdzie nam teraz - poza wymianą samochodów na elektryczne i piciem przez (o ironio!) rozmoknięte papierowe słomki - powrócić do staromodnego grzebania zwłok w ziemi zamiast w Wiśle.

Zaginiona gąbka Jerzego by @George_Stark :zap:️11
Zapewne kiedy część z Państwa cieszyła jeszcze oczy pierwszym sonetem Georga, on zdążył już przygotować następny. I tak, po kolejnych 25 minutach, zatroskani stanem polskich wód wielbiciele literatury wrzuceni zostają - a jakże - pod prysznic. A tam zastajemy Jerzego miotającego się z powodu jakiejś zaginionej gąbki. GĄBKI, proszę Państwa. Problemy pierwszego świata… Ręką to nie łaska?!

Bez tytułu by @moll :zap:️23
Na szczęście dla kontrastu do przyziemnych (choć bardzo zgrabnie przedstawionych) perypetii naszej ulubionej, wyimaginowanej, kawiarenkowej hejto-pary dostajemy od Pani @moll sonet poważny. Sonet bez tytułu, który na potrzeby tego tekstu pozwolę sobie zatytułować “Lubię się zadręczać”. @moll , z właściwą sobie tylko gracją, otwiera przed nami drzwi do otchłani swoich wewnętrznych rozterek, w której “…walczą dwa głosy, krzyczy ten smutny, szepcze radosny”. Czując się w ten sposób (w ten piątkowy wieczór) zaproszeni, możemy spokojnie się rozgościć i rozkręcić imprezę dorzucając od siebie trochę (przepitych?) głosów, głośnej muzyki i ogólnego zamieszania, żeby pomóc Pani @moll ten smutny głos zagłuszyć a ten radosny - wzmocnić. @moll przyniosłem wino, gdzie postawić?

Paniom by @George_Stark :zap:️13
I pomyśleć, że wszystko powyższe wydarzyło się w jeden zaledwie wieczór. Ale teraz, z lekkim - jedni moralnym, inni alkoholowym - kacem po imprezie u @moll , wchodzimy w dwudzionek. A tutaj 8 marca i Dzień Kobiet. Kiedy my - chłopcy/mężczyźni/panowie w związkach - biegaliśmy rano za tulipanami, przynosiliśmy “kruszanty” z kawą do łóżka swoim paniom, to Pan @George_Stark z racji swojego kawalerstwa (dobrze kojarzę, prawda?) miał czas przygotować rymowane życzenia. Życzenia, z których skwapliwie każdy z nas przy okazji wręczania kwiatów skorzystał. W każdym razie ja skorzystałem. Pominąłem tylko ten fragment “…i torebek, butów…” Dziękujemy Panie @George_Stark !

Zabiłem grubasa by @splash545 :zap:️16
Pan @splash545 znany jest z tego że propaguje szeroko pojętą gimnastykę. Gimnastykę umysłową - w postaci sesji medytacyjnych i codziennych stoickich wynurzeń, idealnych na rozruch szarych komórek w trakcie porannej kupy,
oraz gimnastykę cielesną - szpanując ilością przysiadów, przebiegniętych kilometrów czy zrobionych pompek (w kwestii których mam wątpliwości, że w ogóle człowiek jest w stanie ich tyle zrobić, bo ja po 5 przez tydzień muszę być karmiony gdyż rąk nie mogę unieść). W każdym razie wpisując się w te trendy dostajemy 2 w 1, sonet-propagandę zdrowego trybu życia, a jednocześnie ucztę dla umysłu w postaci takich perełek jak choćby “Ten leń już nie żyje - świętujmy pogrzebem!”. Chyba muszę to rozbiegać…

Sztuka podróżowania komunikacją wielkomiejską by @fonfi :zap:️19
Okazuje się, że w jednym i tym samym mieście, w temacie komunikacji (wielko)miejskiej można mieć skrajnie różne opinie. Pierwszy raz opinie te - moja, oraz Pana @sireplama - starły się na ostatnim warszawskim hejtopiwie. Ja stoję na stanowisku, że komunikacja ta jest na - co najmniej - przyzwoitym poziomie, kiedy Pan @sireplama wylewa na nią wiadro pomyj. Zapewne do tematu wrócimy jeszcze nie raz, a tymczasem zainspirowany wpisem mojego adwersarza, spróbowałem za pomocą humoreski wejść w jego buty. I tak jak jemu w autobusach, tak mnie trochę w tych jego butach niewygodnie i zdania nie zmienię. O!

Pejzaż z łabędziem i dziewczyną by @fonfi :zap:️14
Czasami nachodzi mnie ochota na napisanie czegoś bardziej… bardziej… no mniej w moim przyziemnym, prześmiewczym stylu. (Ha, ha! Właśnie napisałem, że mam jakiś styl… Boki zrywać!:rolling_on_the_floor_laughing:). No i teraz mnie też taka ochota naszła. Na "literacki impresjonizm" mnie naszła. Na szczęście z pomocą przyszła, jak zawsze niezawodna w kwestii mimowiednej (trudne słowo) inspiracji, Pani @UmytaPacha z filmikiem ze śmiesznym pieskiem. I tak jak Pani Pacha mimowiednie mnie zainspirowała, tak mnie równie mimowiednie wyszła sielska ekloga… Na jakiś czas wystarczy.

Nie trzeba się gniewać by @George_Stark :zap:️11
Ewidentnie stoickie nauki Pana @splash545 znalazły podatny grunt. I niby autor, z fałszywą skromnością twierdzi, że “nie zna się, no to się wypowie” ale jednak z racji wieku i doświadczenia, które temu wiekowi przynależy, pięknie rozprawia się z tematem przemijania. Urody głównie przemijania. I tak jak ze stoickim spokojem Pan @George_Stark podchodzi to kwestii gniewu wobec świata, ja równie spokojnie podchodzę do kwestii przedmiotowej urody. Bo ja to jednak przystojny jestem. A przynajmniej tak myślę, skoro na moje o to pytania, żona zawsze odpowiada twierdząco: “aha, tak, tak…”.

Vive la France by @George_Stark :zap:️10
Imię zobowiązuje. Zwłaszcza imię George. W kolejnym wytworze nasz George - @George_Stark manipuluje bezczelnie historią, niczym ten drugi George - George Orwell, który robił dokładnie to samo za pomocą Ministerstwa Prawdy w “1984 roku”. Co prawda nasz George nie ma za sobą całego ministerialnego aparatu i nie gubi się (mam nadzieję) jeszcze w faktach. Co więcej, gryziony zapewne wyrzutami sumienia - do tej manipulacji się przyznaje. I napisałbym może jeszcze coś złośliwego, gdyby nie fakt, że cały ten utwór, a szczególnie “Anglik pieprzony, gentleman z chlewa!” wybrzmiewa w mojej głowie wspaniałym echem, niczym głosy w głowie bohaterki tegoż sonetu - Joanny d’Arc.

@moll – ku pocieszeniu by @George_Stark :zap:️10
“Ku pocieszeniu” to literacko fenomenalna próba zmanipulowania mojej skromnej (podkreślam - skromnej) osoby. Nie po raz pierwszy zresztą. Upchnięcie przeogromnej liczby wyrafinowanych środków stylistycznych, zwłaszcza moich ulubionych - przerzutni, miało skłonić mnie do zmiany zasad, które sam na początku tej edycji ustaliłem. Niestety ulegając pokusie, nawet takiej pod maską kunsztownej zabawy językiem, nie mógłbym spojrzeć sobie w twarz. Skądinąd przystojną. Ale o tym chyba już wcześniej pisałem. (jeszcze raz podkreślam - skromnej)

------------------------

W ten sposób dobrnęliśmy do końca i nie pozostaje mi nic innego, jak nie zabierając już więcej Państwa czasu, przedstawić zwycięzcę obecnej LXVII (słownie: 67) edycji zabawy w Kawiarni . I tu niespodzianki tym razem nie będzie, gdyż legalistą będąc i trzymając się własnych zasad ogłaszam, że "vox populi" czyli Państwa głosami zwycięzcą zostaje nie kto inny a Pani @moll .

Gratuluję.
Współczuję.
Pozdrawiam.

Lider5piorunów

@fonfi ehhh... A było blisko! XD

Dziękuję za wspólną zabawę :smiley:

Lider5piorunów

@fonfi bardzo ładne podsumowanie. 😉

>codziennych stoickich wynurzeń, idealnych na rozruch szarych komórek w trakcie porannej kupy
Zdradzę taki szczegół techniczny, że ja właśnie najczęściej w trakcie porannej kupy wrzucam te stoickie wynurzenia na hejto. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (21)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Mam tylko nadzieję, że wierszykiem poniższym (już ostatnim dziś!) nie ukręciłem sam na siebie bata:

*

[@moll](/uzytkownik/moll) – ku pocieszeniu

Pieruny zwycięstwa widomym znakiem
ogłosił @fonfi – co idzie za tem,
to fakt, że nic się więcej nie liczy
aniźli głosy naszej publiki.

Wychodzi na to, że nikt nie zdoła
przekonać @fonfiego, który to zgoła
mocno się trzyma postanowienia! –
wszak z legalistą tu do czynienia

mamy, więc choćby gryzł glebę
to nie odpuści – tego żem pewien! –
bowiem uparty! – jak cztery osły!

Ja z tego powodu jestem radosny
i tylko @moll się łzami zalewa
bo się wygranej jutro spodziewa.

*


Fanatyk3piorunów

@George_Stark nice try!
Ależ zgrabne te przerzutnie. Czytam już czwarty raz sobie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (42)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Dla efektu literackiego pozwoliłem sobie sprowadzić herbatę do Europy kilka wieków wcześniej niż miało to miejsce w rzeczywistości. Nie żałuję! Uważam, że jeśli już ktoś ma zajmować się manipulowaniem historią, to niech robią to raczej poeci niż politycy. Poeci przynajmniej czasami się do takich manipulacji przyznają.

*

_Vive la France_

Gdy już wykazał się kultury brakiem
to właśnie wtedy wycofał się rakiem:
cichutko – jakby to wcześniej przećwiczył –
bo tak to w zwyczaju mają Anglicy.

To była uczta przy pełnych stołach:
picia, jedzenia w opór dokoła,
i tylko czaju kelner tam nie miał
a to z powodu na czaj uczulenia

Joanny, co słusznym niesiona gniewem
wojsk prowadzenie wzięła na siebie:
dla niej ta uczta!; o niej eposy!

Nagle na salę wjechały termosy
i z nich o piątej herbatkę rozlewał
Anglik pieprzony, gentleman z chlewa.

*


Fanatyk3piorunów

@George_Stark
Przyznam, że efekt literacki,
Wyszedł Panu co najmniej kozacki,
A uderzając w angielskie nuty,
Napiszę, że efekt jest: "booty"!

No bo tak na chłopski rozum to hhyba skoro "kozaki" to "boots", to "kozacki" to "booty", nie?

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Miałem już w tej edycji nie pisać, no ale kolega @fonfi napisał tak ładnie, że aż mu pozazdrościłem i też zachciało mi się coś ładnie napisać. No i zastanawiałem się „o czym by tu…” aż tu (nagle i niespodziewanie!) pan Youtube podrzucił mi piękny utwór o którym to – przyznaję się! – zdarzyło mi się jakoś zapomnieć. Tak oto zrodził się w mojej głowie pierwszy wers poniższego wytworu. Całość miała wyglądać zupełnie inaczej, no ale wyszło jak wyszło (może ładnie nawet? – mnie się całkiem w sumie podoba) więc powstał wiersz z gatunku w którym autor, jako teoretyk uczuć, „nie zna się, no to się wypowie”:

*

Nie trzeba się gniewać

Nigdy nie będzie jak tamtym latem,
gdy starzy zostawiali ci wolną chatę;
nigdy już w lesie ze sobą, jak dzicy…
– choć mogli nas wtedy zdybać leśnicy.

Od tego czasu minęło ze sto lat:
ja brzuch mam większy i więcej czoła
i ty wraz z wiekiem powoli się zmieniasz,
no ale nie jest to powód do rozluźnienia
tego co przyciągnęło nas kiedyś do siebie;

tak dobrze znam cię, że jestem pewien,
że widzę w twym oku ten błysk radosny,
gdy z dziećmi mijamy zagajnik z sosny
bo miłość, jak wszystko – niestety? – dojrzewa.
I na świat o to nie trzeba się gniewać.

*


Fanatyk1piorunów

@George_Stark bardzo mnie się podoba. Zwłaszcza ta namowa do nie gniewania się na świat. 😊
I cieszę się, że Cię zainspirowałem 😁

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Parafrazując pewnego łysego mędrca z Dalekiego Zachodu, który rzekł "Jeśli jesteś wystarczająco odważny, to wszystko może być dildo" ja mógłbym powiedzieć "Jeśli jesteś wystarczająco uważny, to wszystko może być inspiracją". A Państwa wpisy na hejto okazują się nieprzebraną skarbnicą tejże. I tak, po chwilowej fascynacji sztuką podróżowania komunikacją miejską, uwagę moją przykuł "śmieszny piesek" o którym napisała tutaj Pani @UmytaPacha , która zresztą już nie po raz pierwszy motywuje mnie do grafomańskich wynurzeń.

Dlatego w ten czwartkowy poranek, niczym francuscy impresjoniści, pozwalam sobie namalować dla Państwa:

Pejzaż z łabędziem i dziewczyną

By ciężką schować głowę przed myśli natłokiem,
Na ławeczce usiadła, nad samym potokiem.
Nożkami wdzięcznie macha, ptaszki w dali liczy,
Oczęta krajobrazem cieszy malowniczym.

Wtem łabędź z nieba spłynął, znad wiejskiego sioła,
A skrzydła mu się bielą niczym u anioła,
Aż rąk nie może dziewczę opanować drżenia,
Przez Ledy z Zeusem mityczne skojarzenia.

Wyciągnął długą szyję, wyprężył figurę,
Wyszarpniętym spod skrzydła podzielił się piórem,
I spojrzał takim wzrokiem... jakby ciut żałosnym?
W którym dało się dostrzec łaknienie bezgłośne.

Lecz odleciał niestety, głodny w stronę nieba,
Bo strachem zdjęte dziewczę poskąpiło chleba...

PS. Tak, wiem, że nie karmi się ptaków chlebem. Ale mam "licentia poetica" i nie zawahałem się jej użyć! :stuck_out_tongue_winking_eye:

GURU4piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba2piorunów

Ale ładnie wyszło. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Bardzo mnie pan @sireplama wczoraj zainspirował swoimi cierpieniami związanymi podróżowaniem komunikacją miejską . Państwo może nie wiedzą, bo może nie jeździcie komunikacją na co dzień, ale ja wiem, bo jeżdżę, że wybór miejsca w autobusie, tramwaju czy nawet w metrze to nie jest prosta sprawa. To wymaga dokładnej analizy. Co więcej, wybór ten należy dostosować do pory dnia, liczby współpasażerów, a nawet pory roku (z powodu wysokości słońca nad horyzontem).

Dlatego, pełen zrozumienia dla kolegi Plamy, łączę się z nim w tej codziennej walce z przeciwnościami komunikacyjnymi w poniższym utworze w zabawie .

Sztuka podróżowania komunikacją wielkomiejską

Gehennę zaczynam na końcowym pod blokiem,
Przez drzwi autobusu przecisnąwszy się bokiem,
I chociaż laikom to nie robi różnicy,
To u mnie - z obłędem wybór miejsca graniczy.

Bo choć jest dostępnych mnóstwo siedzeń dokoła,
Niewiele z nich jednak zadowolić mnie zdoła:
-- pod klimą zbyt duża jest szansa przeziębienia
-- znów bliskość grzejnika to gwarancja pocenia

-- przy drzwiach niechybnie, kogoś swym zwabię urokiem
-- by dalej gdzieś usiąść, przyjdzie walczyć mi z tłokiem
-- blask słońca przy oknie przeszkadza bezlitośnie
-- a miejsca przy przegubie - mało, przy mym wzroście

Wtem mam! Znalazłem! Fotel - niczym skrawek nieba!
Psia krew! Akurat kiedy wysiadać już trzeba...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

**Zabiłem grubasa**

Dokładnie rok temu śmiertelnym atakiem
dobiłem grubasa, choć nie był łajdakiem
Rozniosły go kruki, nie spoczął w kaplicy
fragmenty czasem znajdują leśnicy

Czemu więc to zrobiłem? Dziwicie się zgoła
Żeby od żarcia odciągnąć matoła!
Sam by się zabił, więc nic to nie zmienia
W sądzie tak powiem, uniknę więzienia!

Zabiłem z miłości, nie wznosząc się gniewem
Ten leń już nie żyje - świętujmy pogrzebem!
A żył on wręcz w sposób iście żałosny
Bywa śmierć wybawieniem, więc jestem radosny!

Tłuszcz jego obmierzły wchłonęła gleba
Może na nim wyrosną piękne te drzewa?

Osobistość4piorunów

Zrzuciłem bombę z precyzją sztukasa, raz a dobrze trafiłem grubasa!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień Kobiet – coroczne święto obchodzone 8 marca od 1910 roku. Pierwszy dzień kobiet obchodzony był 28 lutego 1909, ustanowiony przez Socjalistyczną Partię Ameryki […] – czytamy na Wikipedii (piękny jest plakat ilustrujący ten artykuł!). Widać nawet socjalistom, w tym i tym amerykańskim, może się przydarzyć czasem dobry pomysł, warto więc najpierw posłuchać ludzi, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy, a skreślić ich dopiero po wysłuchaniu. Ich dobre pomysły można wtedy przypisać sobie.

Dziś jest ósmy dzień marca, chciałem więc złożyć naszym Paniom życzenia. I tak zastanawiałem się czego by można im życzyć, skoro – jak wiadomo – z kobietami to jest tak, że same nie wiedzą czego chcą, choć chcą tego natychmiast. W związku z tym taki wierszyk okolicznościowy:

*

Paniom

Goździk jest marcowym kwiatem;
ja – ponieważ żem chłopakiem
(chłopcy zaś nie wszyscy dzicy)
chciałbym drogim Paniom życzyć:

byście nie marszczyły czoła;
byście żyły tak ze sto lat
życiem niemal bez zmartwienia;
żeby uśmiech rozpromieniał

wasze twarze – zmarszczek z siedem
(tych mimicznych) i torebek,
butów, wina, czasem ostryg;
żeby zapał w Was nie ostygł;

byście tu zaznały nieba,
czy tam czego Wam potrzeba.

*


Lider4piorunów

A ja się bezczelnie dołączam do życzeń! :stuck_out_tongue_winking_eye:

GURU3piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

22piorunów

Znowu dumam nad sensu brakiem...
Ile prościej być głupcem albo cwaniakiem!
Nie skalać myślą nad sensem swych licy, (albo jak kto woli - obliczy)
Nie zaglądać w otchłań - do tej ciemnicy...

Lecz "prawda" objawia się całkiem goła,
Nie przypomina sielskiego sioła...
Gdzie szukać mam swego odkupienia,
Gdy wali się Niebo, a pali się ziemia?

Czy życie zostaje już tylko Piekłem?
Co robić mam? Po ludzku, nie wiem.

W umyśle, sercu, walczą dwa głosy,
Krzyczy ten smutny, szepcze radosny.

A nad głowami wiatr porusza drzewa;
I mnie też w końcu pochłonie gleba.

GURU4piorunów
Znów dumam nad sensu brakiem...
Lepiej bawić się... mazakiem.

Nie kalać myślą swych licy,
Lecz je wtykać między cycy.

(dzięki za pobudkę osobo z grupy rodziców pisząca o 2 w nocy)

Lider3piorunów

@moll i znów bardzo fatalistycznie... lecz z optymistycznym zakonczeniem! 😁

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

No to żeby nie było że w tej edycji znowu za mało, to od razu jeszcze jeden. No bo jeśli coś rymuje się tak jak pierwszy wers Romansu pana Leśmiana, to przecież nie można sobie odmówić przyjemności napisania. Więc niech też będzie o romansie, a będzie to romans mojej najulubieńszej pary literatury romantycznej:

*

Zaginiona gąbka Jerzego

Czym umyć plecy? Czym umyć pachę?
Czym wetrzeć olejek, co róż zapachem
uderzy w nozdrza oblubiency?
Gąbka zniknęła! – więc chyba niczym.

Jak wyszykować Jerzy się zdoła?
Jak przystojniaka zrobi z chochoła,
w którego się co dzień rano zamienia
na skutek bólu? – bólu istnienia.
(Albo też może to ból uzębienia?)

Więc biedny Jerzy wychodzi z siebie:
– Gdzież jest ta gąbka?! K⁎⁎wa, ja j⁎⁎ię! –
Pod prysznic zagląda i w szafkę z sosny.

Lecz wszystkie nadzieje już w diabły poszły
i Jerzy u Pachy swe szanse pogrzebał
bo twarz ma różową – krew go zalewa.


Lider3piorunów

@George_Stark strasznie mnie urzekł ten ból istnienia i:
>Więc biedny Jerzy wychodzi z siebie:
>– Gdzież jest ta gąbka?! K⁎⁎wa, ja j⁎⁎ię!
😂

Gruba ryba4piorunów

@splash545

Jak Ci kiedyś zginie gąbka to będziesz miał prawdziwy test stoickości. 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Jakoś tak wczoraj czy przedwczoraj mignął mi gdzieś nagłówek o alarmująco niskim poziomie wody w Wiśle. Co tam w tym artykule było napisane, to nie mam pojęcia – nie czytałem go, bo i po co było go czytać, skoro i tak na pewno był sponsorowany przez jakieś lobby wspierające to to czy inne tamto. Problem natomiast jest. Co prawda nie wiem jak temu problemowi zaradzić, ale wiem gdzie szukać jego przyczyn. I ja, w celu tych przyczyn poszukiwania, radziłbym skierować kroki do województwa Kujawsko-Pomorskiego:

*

Higroskopijność zwłok

Coś przebąkuje hydrolog czasem
że nurt we Wiśle, no wziął i że zasechł.
I chociaż modlą się katolicy,
i protestanci (poganie dzicy!)

to i sam Pan Bóg przywrócić nie zdoła
nurtu, co w Wiśle ustał, bo zgoła
w tej rzece dochodzi do odwodnienia.
A tak się dzieje na skutek topienia.

Ciała, jak gąbki, chłoną wgłąb siebie
wodę – w wielkiej będziemy wody potrzebie!
Nadejdzie czas suszy! Czas smutny, żałosny! –
ani się umyć, rośliny poschły!

A gro naukowców tylko się zbiega:
higroskopijność zwłok ich zdumiewa.


Lider1piorunów

@George_Stark ale faktycznie jest niski stan wody w Wiśle. Jak w zeszłym roku pod koniec lata wytworzyła się duża łacha w miejscu moich spacerów to utrzymuje się do tej pory i nie zapowiada się, żeby znikła. A jak mieszkam tu kilkanaście lat to łachy powstawały, ale zawsze na jesień jednak zanikały.

Gruba ryba2piorunów

@splash545 Ale ja nie mówię, że tak nie jest. Więcej nawet: mówię, że tak właśnie jest. A jeszcze więcej, to mówię nawet dlaczego. 😉

Lider2piorunów

@George_Stark no ja tak tylko potwierdzam, że widzę to na własne oczy.
( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

Fanatyk2piorunów

@splash545 To ta łacha z jabłonką? Co na niej mazurki siedzą? :thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzieńdobrywieczór się z Państwem,
Jest mi niezmiernie miło się z Państwem witać w ten piątkowy wieczór. Ja wiem, że wszyscy myślami już przy weekendzie, dlatego zapraszam - proszę wygodnie się rozsiąść w Kawiarni.

Może kawy? Ciasteczko? Ewentualnie coś mocniejszego? To oczywiście dla ciała. Natomiast dla duszy, w ramach otwarcia kolejnej, LXVII (słownie: 67) edycji naszej zabawy mogę ze swojej strony polecić Państwa uwadze przeuroczy sonet mistrza Bolesława Leśmiana, pt. Romans.

Liczę, że ten wyborny wytwór przypadnie Państwu do gustu na tyle, żeby skierować Państwa - rozproszoną zapewne wiosenną aurą - uwagę, z powrotem w kierunku Kawiarni. Liczę, że pobudzeni tą energią, słońcem, ptaszkami, marcującymi kotami i budzącą się do życia roślinnością, dostarczycie mi Państwo wielu materiałów do analizy i barwnego podsumowania.

Nie przedłużając więcej - zapraszam do skosztowania. I życzę smacznego!

Romans

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem _śpiewakiem_!
Ona była żebraczką, a on był _żebrakiem_.
Pokochali się nagle na rogu _ulicy_
I nie było uboższej w mieście _tajemnicy_...

Nastała noc majowa, gwiaździście _wesoła_,
Siedli - ramię z ramieniem - na stopniach _kościoła_.
Ona mu podawała z wyrazem _skupienia_
To usta do pieszczoty, to - chleb do _gryzienia_.

I tak śniąc, przegryzali pod majowym _niebem_
Na przemian chleb - pieszczotą, a pieszczotę - _chlebem_

Dwa głody sycili pod opieką _wiosny_:
Jeden głód - ten żebraczy, a drugi - _miłosny_.

Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć _trzeba_?
Ma dwa głody, lecz brak mu - dziewczyny i _chleba_.

Zasady - jak zawsze: układamy sonet, w którym rymy w poszczególnych wersach zgadzają się z rymami w tych samych wersach w powyższym sonecie "dawcy".

Zwycięzcę wyłonimy tym razem klasycznie - na podstawie vox populi.

Powodzenia i udanego rymowania!
   

Fanatyk4piorunów

Panie @splash545, nie ma co tego dłużej odkładać. Dawno nic o owcach nie było. Tak tylko mówię... 😉

Lider1piorunów

@fonfi o owcy to może nie, ale dziękuję za podpuszczenie, doceniam i postaram się coś w weekend przyrymować. 😉

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

No dobrze, moi Drodzy!

Jeszcze dziś rano zastanawiałem się nad tym czy czas kończyć tę farsę (to jest zabawę w kawiarni ), ale po wpisie kolegi @fonfi wyszło mi, że choć rzeczywiście pora kończyć, to jednak nie farsę, a tylko edycję. LXVI edycję konkretnie czas kończyć, a więc ten wpis to edycji LXVI.

Udział wzięło nas dwóch:
ja, z wytworem _Król zmywaków_
oraz kolega @fonfi z wytworem _Chciałaby dusza do raju (albo na rower)_.

No i, pozakonkursowo kolega @pingWIN , który napisał wytwór _Pytam, więc jestem_ – informuję o tym w celu naciągania statystyk.

Metodą wyboru zwycięzcy w edycji bieżącej, ponieważ zwycięzcę tym razem wybierałem spomiędzy tych, którzy zasady poszanowali, było losowanie w postaci rzutu monetą. Sobie przypisałem reszkę, koledze @fonfi przypisałem orła. Losowałem do skutku. W czwartym rzucie wypadł mi orzeł, więc zgodnie z wynikiem losowania zwycięzcą LXVI edycji zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) w kawiarni [#zafirewallem](/tag/zafirewallem) zostaje kolega [@fonfi](/uzytkownik/fonfi) ! Serdecznie gratuluję! :grinning:

Lider2piorunów

@George_Stark myślę, że to jeszcze nie pora na definitywne zakańczanie. Ja wciąż liczę na to, że jeszcze wrócę do regularnego sonetowania, i może jeszcze się ktoś wybudzi wraz z wiosną? A teraz nawet przy tak kulawej frekwencji wciąż mam ubaw czytając Wasze sonety. 😉

Fanatyk2piorunów

@splash545 To pomyśl sobie jaki byś miał ubaw jakbyś siadł i napisał. Zaryzykuję, że taki po pachy... 😛

Lider1piorunów

@fonfi po umyte pachy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Piątek, piąteczek, piątunio, wiosna za oknem, słoneczko świeci, zaraz podsumowanie kolejnej edycji , święta, wakacje, 1 listopada i kolejny rok na karku...

Ale nie ma co się za bardzo rozczulać - trzeba sonet wrzucić, żeby @George_Stark miał co podsumowywać. Rymy tym razem się panu organizatorowi wylosowały dość trudne, ale korzystając z faktu, że życie samo pisze scenariusze to po lekkim sparingu lewej półkuli z prawą, dzielę się z Państwem poniższym wytworem, z życia właśnie wziętym:

Chciałaby dusza do raju (albo na rower)

Słoneczkiem ciepłym dzień nowy już wstał,
Promykiem pieszcząc Fonfiego co spał,
I nawet odpuścił na chwilę mróz -
Ile na rower trzeba zabrać bluz?

Pogodzie w marcu konsekwencji jest brak,
Bo rankiem w gaciach wciąż marznie ptak,
A popołudniem, gdy coraz dłuższy cień,
Chlupot potu słychać co leje się zeń.

Lecz mimo wszystko to piękny jest czas, 
Przedwiośniem się budzi energia w nas,
By snu zimowego resztki z nas strząść.

I szkoda tylko, że zakazał mi wsiąść
Na rower, lekarz, co założył mi szew,
Więc zamiast potu - zalewa mnie krew!

Gruba ryba2piorunów

Wierszyk piękny, a i dziękuję za udział, bo już miałem pisać podsumowanie i sam sobie przyznać zwycięstwo, zastanawiając się przy okazji czy nie zapytać szanownego gremium w sprawie zakończenia tej zabawy, bo powodzenie jej zdaje się dogorywać.

No ale mam strasznego lenia dziś, więc jeszcze się za podsumowanie, nawet to jednowierszowe nie zabrałem. 😉

Fanatyk3piorunów

@George_Stark Wiosną się wszyscy zachłysnęli i leniuszek się włączył. Zaraz kwiatki zaczną kwitnąć, pączki zaczną pączkować? pącznieć? :thinking_face: ptaszki zaczną pitupilać - to będzie o czym pisać! Jak bym się jeszcze tak łatwo nie poddawał.

Gruba ryba2piorunów

@fonfi I to jest właśnie głos na który liczyłem! Nie chcąc jednak wyjść na tyrana miałem zamiar zapytać zanim oznajmię publicznie podjętą wcześniej decyzję. 😉

Fanatyk2piorunów

@George_Stark No i nie zapominajmy, że kra i śryż zaraz Wisłą do końca spłyną i będzie można spokojnie kolejne zwłoki spławiać z Grudziądza w kierunku morza...

Gruba ryba2piorunów

@fonfi O ile Wisła do tego czasu nie wyschnie. Być może zwłoki działają jak gąbka i stąd to zagrożenie suszą? Ech, trzeba będzie podjąć kolejne badania, w dziedzinie hydrologii tym razem. :confused:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Kojarzycie może taką serię gier komputerowych jak FIFA? No właśnie. Szukając pomysłu na opowiadanie do XX edycji konkursu postanowiłem zastosować strategię wydawniczą wzorowaną na strategii wydawniczej producenta FIFY, firmy EA Sports. Obiecuję jednak, że to już ostatni raz.

===

Jak dziwnie płynie ta Wisła
wydanie III i ostatnie – zaadaptowane na potrzeby XX edycji zabawy w kawiarni

*

Lecz Parówka, niczym głucha,
małej Asi już nie słucha.
Zakochała się – o rety ! –
w kimś kto ceni jej zalety.

Dla niej ważne, że bez mdłości
Azor połknie ją w całości.

Jacek Cudny, Zakochana parówka [fragment]

*

Ta rozmowa nie przebiegała tak, jak miała przebiegać. Nic nie szło w tej rozmowie zgodnie z planem. Nic nie szło w tej rozmowie ani zgodnie z planem jej, ani zgodnie z planem jego, bo oboje mieli na tę rozmowę przygotowane swoje własne, całkowicie różne i zupełnie od siebie niezależne plany.

Spacerowali nad Wisłą. Ona, ubrana w różową bluzę-kangurkę i on, wypychający od czasu do czasu prawy policzek przy użyciu języka, którym sięgał do dokuczającej mu od dawna górnej ósemki. Tak jakby ten zabieg miał mu w jakiś sposób pomóc. Tak jakby ten zabieg mógł ten jego ból zęba w jakiś sposób złagodzić.

Okolica była znajoma – mieszkali w końcu w Grudziądzu już od jakiegoś czasu, żyli tam ze sobą na kocią łapę – a jednak znów wydawało im się, że wszystko dookoła wygląda jakoś inaczej niż wyglądało dotychczas. Wydawało im się, że Wisła płynie trochę inaczej niż płynęła kiedy spacerowali w tym miejscu poprzednim razem. Nie zrobiło to na nich wrażenia. Owszem, kiedyś, na początku, zaraz po przeprowadzce dziwili się temu, ale później zdążyli się do tego przyzwyczaić. Tak jak i zdążyli się też przyzwyczaić do bezustannie spływających rzeką zwłok.

– Wszystko płynie – żartował czasami Jerzy, a Pacha śmiała się z tych jego dowcipów. To im wychodziło, takie rozmowy im się udawały. Umieli się razem śmiać i żartować. Tak jak i potrafili rozmawiać o zwykłych, codziennych sprawach, tak jak potrafili dzielić się ze sobą swoimi obserwacjami:

– Jerzy, a ta jabłonka to nie rosła ostatnio na tamtym brzegu? – zapytała Pacha. – Nie no, rosła! Na pewno tam rosła! Przecież pamiętam! Siedziały na niej trzy sikorki i mazurek jeszcze na niej siedział. Co mnie zdziwiło, bo mazurki to przecież występują bardziej na wsiach, w miastach to raczej wróble. No a tu przecież jest miasto! Nie no, na pewno tam rosła, przez tego mazurka to pamiętam!
– Patrz, a ten wysoki gość z psem? – powiedział Jerzy. – Tam, ten po drugiej stronie. Wydaje mi się, że przed chwilą się z nim mijaliśmy.
– Może na takich długich nogach szybciej dochodzi się do mostu? - tym razem zażartowała Pacha, a Jerzy roześmiał się z jej dowcipu.

Tak, umieli ze sobą żartować. Nie umieli jednak rozmawiać o sprawach poważnych. Za każdym razem, kiedy tylko któreś z nich podejmowało próbę skierowania rozmowy na rzeczy fundamentalne, na kwestie dotyczące ich związku i ich przyszłości, wtedy właśnie gdzieś wewnątrz ciała pojawiał się jakiś dziwny impuls, jakieś ściskające napięcie blokujące w krtani te słowa, które już dawno powinny zostać wypowiedziane.

Tak było i wtedy, kiedy tamtego dnia spacerowali nad Wisłą, a ich rozmowa nie przebiegała według planu. Już to jedno, już drugie miało zamiar przerwać tę bezsensowną paplaninę o niczym, która się tam wtedy między nimi rozgrywała i wreszcie powiedzieć to, co miało do powiedzenia, ale właśnie w tym momencie znów pojawiało się to mrowienie w kąciku ust, to drętwienie którejś dłoni albo ten nieprzyjemny ucisk w żołądku. Wtedy dawali za wygraną. Odkładali te zaplanowane słowa na później.

Mimo że nie zrobiło tego żadne z nich, to ta ich bezsensowna paplanina została tamtego dnia przerwana. Zmienił się kierunek wiatru. Nie wiało już od rzeki, podmuch przyszedł ze strony miasta i przyniósł ze sobą odór lekko rozkładającego się mięsa, silnej chemii i rozmaitych odpadów. Był to zapach fabryki parówek Krąg Życia otwartej na terenach dawnych ogródków działkowych Metalowiec, fabryki, która wpisując się w nowoczesne trendy zarządzania ekologicznego i zrównoważonego rozwoju kierowała się zasadą zero waste.

Pachę lekko zemdliło, targnął nią odruch wymiotny i – żeby nie puścić pawia, choć tak bardzo lubiła ptaki – zatkała usta, co nie tylko powstrzymało ją przed zwróceniem obiadu (ziemniaki, przysmażona kaszanka, zielony groszek i jajka z majonezem na deser), ale również uniemożliwiło jej kontynuowanie bezsensownej paplaniny. Do Jerzego odór dotarł również, ale nie zrobił na nim wrażenia. Był przyzwyczajony do zapachu zgnilizny. Osiągnął już niewrażliwość na ten zapach, a to z powodu zabiegu autoimmunologicznego – szczepionki w postaci własnego gnijącego zęba.

– "Skoro oni potrafią robić parówki z mięsa oddzielanego mechanicznie, z kopyt, z rogów, z oczu, z gówna i z papier mâché, to dlaczego mnie tak trudno jest powiedzieć jej tych kilka słów?" – pomyślał wtedy Jerzy.
– "Skoro oni potrafią robić parówki z mięsa oddzielanego mechanicznie, z kopyt, z rogów, z oczu, z gówna i z papier mâché, to dlaczego mnie tak trudno jest powiedzieć mu tych kilka słów?" – pomyślała wtedy Pacha.

I właśnie wtedy oboje jednocześnie się zdecydowali. Nastąpiło przełamanie, jak gdyby, wbrew zasadzie zero waste, postanowili nie pracować nad swoimi ograniczeniami i wątpliwościami, nie próbowali przekuwać ich na zalety, a tylko oboje w jednej chwili postanowili te ograniczenia i wątpliwości odrzucić.

Jerzy przyklęknął i przez chwilę mocował się z własną kieszenią, w której miał schowany zaręczynowy pierścionek. Nie potrafił sobie poradzić z wyciągnięciem go i dopiero kiedy spojrzał na kieszeń uświadomił sobie, że jest ona zasunięta. Rozpoczął mocowanie się z zamkiem błyskawicznym. Pacha w tym czasie zamknęła oczy i próbował wziąć pierwszy z trzech głębokich wdechów, za pomocą których miała zamiar opanować emocje przed zbliżającą się wypowiedzią, wszechogarniający smród mocno jej jednak to zadanie utrudniał.

– Wyjdziesz za mnie? – zapytał Jerzy, był bowiem przekonany, że to właśnie Pachę chce w tym momencie pojąć za żonę.
– Odchodzę! – powiedziała Pacha, nie była już bowiem w stanie znosić dłużej odoru z ust Jerzego powodowanego przez jego gnijącą górną prawą ósemkę, której za nic w świecie nie chciał wyleczyć.

Cisza. I on, i ona nie usłyszeli żadnej odpowiedzi drugiej strony na te swoje nagłe wyznania. Jerzy oderwał wzrok od kieszeni, Pacha rozwarła powieki. Nic. Pusto. Przed Jerzym nie stała Pacha, przed Pachą nie klęczał Jerzy.

Jerzy poderwał się z klęczek, Pacha rozglądała się dookoła. W końcu dostrzegli siebie nawzajem: stali na dwóch przeciwnych brzegach. Jerzy gestami dał Pasze znać żeby skierowała się na południe, żeby udała się w górę rzeki. Tam, gdzie stoi most im. Bronisława Malinowskiego.

Spotkali się na środku przeprawy. W milczeniu wrócili razem do domu i wszystko było między nimi tak jak do tej pory. Nic się nie zmieniło: znów nie powiedzieli sobie tego, co mieli sobie nawzajem do powiedzenia, znów te tłumione słowa umościły się w nich gdzieś głęboko i cały czas ich tam głęboko uwierały.

I tylko pod jabłonią znajdującą się na wyspie leżącej na środku rzeki stał wysoki mężczyzna z psem. Mężczyzna wyciągnął z kieszeni parówkę i – po chwili podejrzliwego przyglądania się jej – zatopił zęby w mięsopodobnej masie. Drugą parówkę podał psu, który – zupełnie bez żadnej podejrzliwości – pochłonął ją dwoma kęsami. Na drzewie nie siedziały żadne ptaki. Mężczyzna ukruszył swój ząb trafiając w parówce na coś twardego, co wyglądało zupełnie tak jak dziób mazurka.

===

1072 słowa

Fanatyk2piorunów

@splash545 Pan @George_Stark psa Ci podłą parówką chce zepsuć...
>Drugą parówkę podał psu, który – zupełnie bez żadnej podejrzliwości – pochłonął ją dwoma kęsami.

Powinno być:
Drugą parówkę podał psu, który z wyraźnym niesmakiem i dezaprobatą w ślepiach wzruszył tylko ramionami.
:upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

26piorunów

_Pytam, więc jestem_

Za stary na młodość
Za młody na rutynę
Ciało krzyczy dość
W chaosie myśli ginę

Gonitwa za normalnością
Czy na pewno tak trzeba?
Zestarzeć się z godnością
Być jak w lesie drzewa?

Nikt nie poda życia mapy
Nie wskaże właściwej drogi
Idą tam gdzie poniosą nogi

Gdzie szukać, by znaleźć?
A może pytanie brzmi jak?
Na oba odpowiedzi nie znam i tak.

⸻⸻⸻⸻⸻
pozakonkursowe  

Gruba ryba3piorunów

Bardzo ładnie spuentowane. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Tak, ja wiem, że dwa pierwsze wersy są absolutnie niezgodne z ustalonymi przeze mnie zasadami, no ale co mi za to zrobicie? 😉 Zresztą, mając na uwadze efekt artystyczny, uważam że dopuszczalnym jest lekkie pogwałcenie zasad. Szczególnie, kiedy chodzi o Cykl Grudziądzki.

*

Król zmywaków

Grudniowa noc, Grudziądz już spał,
ktoś nocą z workiem nad Wisłę gnał.
Pod butem śnieg i ściskał mróz
kiedy mąż żonę utopić niósł.

Utopić żony mąż nie miał jak:
Wisła zamarzła niemal do dna.
Żeby rozwiązać więc problem ten
wrócił do domu, choć dom miał hen.

A gdy z powrotem do domu lazł
jego entuzjazm ku życiu gasł:
– „Poczekać aż lód spłynie krą?
Tak długo jeszcze męczyć się z nią?”

Dotarł do domu, pomyślał: – „Wiem!”;
wodą napełnił kuchenny zlew.

*


Lider0piorunów

@George_Stark ta seria jest tak przewidywalna i nieprzewidywalna zarazem xd

Gruba ryba1piorunów

@splash545 No kurde, jest o Grudziądzu, to jaka miałaby być? 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

No niedobrze, niedobrze. Jedyny @fonfi, który chciał mi pospieszyć z pomocą i wybawić mnie z opresji okazał się niestety nieskuteczny. Cóż – nie gniewam się. Doceniam starania, nie zawsze się przecież udaje. 😉

W związku z powyższym to właśnie mnie przypadło to nieszczęsne zwycięstwo i wiążący się z nim obowiązek pchnięcia tego wszystkiego dalej. Rozpoczynamy więc kolejną, LXVI ( @fonfi – ufam Tobie!) edycję zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) w kawiarni !

Zgodnie z tym co napisałem kiedyś w jednym z sonetów nikt z Was nie jest bez winy. Winę za dobór tekstu di proposta, którym zajmiemy się w tej edycji ponosi koleżanka @KatieWee. To ona właśnie w komentarzu do swojego pięknego opowiadania podrzuciła link do wspaniałego wykonania przez zespół Hee utworu _Król Olch_ autorstwa pana Johnanna Wolfganga Goethego w swobodnym (i fantastycznym!) przekładzie pani Wisławy Szymborskiej. No piękny jest to utwór, tak tekstowo, jak i muzycznie. A oto i ten chwalony tekst:

*

Johan Wolfgang Goethe
_Król Olch_
w przekładzie Wisławy Szymborskiej

Noc padła na las, las w mroku spał,
ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
gdy ojciec syna do domu wiózł.

– Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
ma płaszcz, koronę i biały tren.
– To mgła, mój synku, albo sen.

"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".

– Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.

"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".

– Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.

"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu.

Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.

*

Tekst jest oczywiście zbyt długi jak na nasze tradycyjne czternaście wersów, ale co bystrzejsi mogli już zauważyć, że w początkowych wersach ostatnie słowa są pogrubione. Ci jeszcze bystrzejsi mogli zauważyć również, że tych pogrubionych słów jest dokładnie czternaście. Jeśli domyślacie się, że to właśnie te pierwsze czternaście wersów z pogrubionymi końcówkami stanowi zadanie konkursowe, to gratuluję – dobrze się domyślacie!

No to chyba tyle. O zasadach oceniania nie ma co pisać, bo sam ich jeszcze nie znam. Kończymy za niecały tydzień, w piątek, czwartego marca bieżącego roku, jakoś pewnie zaraz po tym jak się obudzę.

Jeśli ktoś chciałby dołączyć, a nie wie o co chodzi, to proszę pytać. Chętnie wytłumaczę jeśli będzie potrzeba, bo pisać teraz możliwie daremnie to mi się jednak nie chce. I tak dużo już przecież napisałem.

Dobrej zabawy i uważajcie na nawoływania z lasu!

Fanatyk3piorunów

@George_Stark no ale część winy ponosi koleżanka @Patkapsychopatka, która hasłem "horror i romantyczna podróż" natychmiast otworzyła mi w głowie klapkę z napisem "Goethe" ;D

Gruba ryba3piorunów

@KatieWee A tak naprawdę to winna jest Ewa, która dała się zwieść Szatanowi i podała Adamowi jabłko!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Podsumowanie zrobić
Musi ten co je zaczynał, niestety...

Ale dosyć narzekanctwa! W tejże edycji sonetowej zabawy mieliśmy z niezwykła sytuacją wierszowego pojedynku! Pojedynek ten odbył się pomiędzy:

@George_Stark : 4 VS @fonfi : 1

Zwyciężył oczywiście niezrównany i niezawodny [@George_Stark](/uzytkownik/George_Stark) !!! Gratuluję !

Poza tym chciałem przyznać Order Przestrachu Przed Wygraną - Panu @RogerThat ! Order ten upoważnia Cię do braku obowiązków związanych z wygraną w sonetowym konkursie!
Oczywiście jeśli ktoś będzie chciał go honorować... bo ja nie zamierzam... :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fanatyk6piorunów

@splash545 Krótko i na temat! 😁
Tak naprawdę pan @George_Stark , któremu gratuluję zwycięstwa, wygrał w cuglach. Ja dołączyłem do "rywalizacji" (cudzysłów celowy) tylko dla zachowania jakichkolwiek pozorów potyczki...

Zatem jeszcze raz gratulacje Panie @George_Stark i czyń Pan honory w kolejnej - LXVI - edycji!

Gruba ryba4piorunów

@fonfi O, dziękuję za policzenie edycji i podsunięcie kolejnego numerka. Zawsze to mam trochę mniej do zrobienia. 😉

Fanatyk4piorunów

@George_Stark
Bo to trzeba system mieć... :upside_down_face:

Gruba ryba3piorunów

@fonfi Te teczki to trzymasz na wszystkich czy tylko na siebie?

Fanatyk1piorunów

@George_Stark Na razie na siebie (no chyba, że nawiązuję do czegoś/kogoś, to dla referencji trzymam). Ale chodzi mi po głowie pomysł, żeby zebrać prace spod tagu , opatrzeć komentarzem i zrobić z tego tomik. Ale to na razie luźna koncepcja... 😉 Wtedy teczki będę miał na wszystkich. A na Ciebie zapewne najgrubszą... :stuck_out_tongue_closed_eyes:

Gruba ryba2piorunów

@fonfi Ty nie byłeś z nami od początku, to możesz tego nie wiedzieć, no to informuję zawczasu: umowa jest taka, że jeśli za naszą twórczość zgarniemy kiedyś Nobla, to ja biorę jedenaście milionów szwedzkich koron, a medal z wizerunkiem Alfreda Nobla pozostawiam współpracownikowi. Nie mam więc nic przeciwko wydaniu takiego tomiku, proszę jednak mieć na uwadze powyższe. 😉

Pokaż więcej komentarzy (11)