Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Najbardziej bym chciał umieć traktować życie uczuciowe bardziej jak przygody, ale ni c⁎⁎j nie umiem xD Nie potrafiłbym sobie tak zaliczyć jednej laski, za jakiś czas kolejnej, bo u mnie to zawsze działa tak, że musi być jakaś chemia lub muszę ją chociaż polubić i rozpatrywać w kategorii potencjalnego związku, inaczej w ogóle mnie nie kręci, choćby była mega torpeda.

Katolickie wychowanie wjechało na pełnej k⁎⁎⁎ie od małego i pewnych zasad z głowy nie jestem w stanie wyrzucić lub ich zmodyfikować.

Kolejna kwestia to traumy i blokady na bani po 6 letnim związku. Najmocniej wyszło to po okresie "stabilizacji", czyli jak się wyszalałem pół roku po rozstaniu i nagle mam rozkminę, że ja w ogóle żadnych dup nie potrzebuję i nie muszę się z nikim spotykać i nic robić i nic mnie nie kręci, bo wolę skupić się na swoich celach. Myślę, że aura jesienno-zimowa tutaaj też działa mocno. Mam przynajmniej nadzieję, że to jest tego powodem.

Nie narzekam w ogóle na powodzenie i mogę się umawiać z laskami, czasem (choć nie często) niektóre były bardziej zainteresowane niż ja i były naprawdę fajne, ale nic nie zaiskrzyło, to nie miałem ochoty na nic.

Dodatkowo przejebane jest u mnie też, że 1-2 spotkania mi wystarczą, żeby już na 100 % wiedzieć czy coś z tego się da zrobić, czy absolutnie nic z tego nie będzie. Jakiś głupi romantyzm, którego nie umiem się wyzbyć. Ale do tej pory mnie nie oszukał. Tylko 3 razy w życiu miałem tak, że spotykając się z kimś byłem pewny, że chcę to koniecznie dalej pociągnąć. A w większości przypadków czułem, że to będzie na siłę i nie wiem po co.

Zawodowiec0piorunów

To nie zaliczaj tylko jeźdź na randki i poznawaj, a że zdarza się że prześpisz się, a ostatecznie nie pyknie to nie grzech.

Gruba ryba3piorunów
Katolickie wychowanie wjechało na pełnej k⁎⁎⁎ie od małego i pewnych zasad z głowy nie jestem w stanie wyrzucić lub ich zmodyfikować.

@Lopez_ nie uważam, żeby to była kwestia wychowania katolickiego. myślę, ze to po prostu zgodne z naszą naturą (surprise, surprise, religia katolicka też jest po części w zgodzie z naszą naturą). Po co chcesz to zmieniać? To dobra cecha, jesteś Family Guy. Po⁎⁎⁎⁎ne to jest to dzisiejszoświatowe promowanie rozwiązłości. Do czego to prowadzi mamy przykład chociażby w USA i Ameryce Łacińskiej, gdzie mało kto wychowuje się w pełnej rodzinie.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

Szedłem rano do pracy i moim oczom ukazała się babka z 4 psami na smyczy, raczej z gatunku tych większych. Oczywiście bez kagańców. Wystarczyłoby, że jednemu by coś odjebało, mocniejsze szarpnięcie i babka leci na glebę, a 4 psy lecą luzem.

Ale nie w tym rzecz. W pewnym momencie kobieta się zatrzymała na trawniku obok parkingu (bardziej nazwałbym to pasem ziemi, w dodatku zaniedbanej) i 4 psy walą kloca jeden po drugim. Oczywiście woreczków brak, nie posprzątała po żadnym.

Niech nam żyje dalej ta bambinistyczna propaganda o psieckach i narodowa, sylwestrowa drama o strzelanie petardami raz w roku. Bo przez 364 dni to właśnie psiarze stanowią problem. 90 % Polaków nie ma pojęcia o tym, że psa należy sobie wychować, ale przede wszystkim po nim sprzątać i mieć na uwadze także bezpieczeństwo innych ludzi, którzy niekoniecznie chcą mieć bliską styczność z ich pociechami.

Zasrane trawniki, pogryzieni ludzie czy wycie w blokach po nocach to jak widać nie jest już problem.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Smutne w tym kraju jest to, że jak Polak coś osiągnie, to jest j⁎⁎⁎ny. A wiecie dlaczego? Bo to wpływ agentury. Polaczek ma być Polaczkiem i c⁎⁎ja znaczyć na świecie. Jeśli jest inaczej, trzeba wypromować jego wizerunek jako krętacza, oszusta i człowieka, który wybił się na lewo i na cudzej krzywdzie.

Je⁎⁎⁎ie Papieża w ostatnich latach to jest fenomen xD Żaden inny Papież na świecie nigdy nie dostał tyle Hejtu, co JP II od swoich rodaków pośmiertnie. Już c⁎⁎j w religię, ale typ naprawdę miał spore zasługi w walce z komuchami i na świecie go kochali. Może i miał swoje za uszami, może nie, ale skala walenia we własnego rodaka na tym przykładzie to masochizm xD

Efekt oczywiście obcej agentury, która to nakręciła, bo przecież Polaczek ma c⁎⁎ja znaczyć i być polaczkiem pomiatanym przez innych polaczków. Dalej efekt śnieznej kuli i social mediów.

Przykładów jest naprawdę dużo. Za każdym razem schemat identyczny. Pojawia się grupa trolli, małolaci podłapują. Polak ma nie wierzyć we własne umiejętności, nie doceniać się i najlepiej być tanią siłą roboczą dla Helmuta.

Polak będzie pracować na cudzą nagrodę, Polak weźmie mniej pieniędzy, z Polaka można zrobić kozła ofiarnego swojego narodu.

Dmowski seks gejowski, Mickiewicz ćpun i c⁎⁎j a nie wieszcz, Polacy kolaboranci nazistów, polscy żołnierze zbrodniarze, Husaria dobra dla sebków, Ułani latali z szabelkami na czołgi, Lewandowski drewno i beztalencie sportowe i tak dalej, wymieniać można w k⁎⁎wę w opór. Jak komuś się wydaje, że to są nasze cechy narodowe, to jest w błędzie, ludzie sami z siebie nie są takimi chujami i tak nie myślą, dopóki ktoś ich nie nakręci.

Polak nie ma absolutnie prawa do docenienia swojej historii i wielkich postaci.

Fanatyk2piorunów

Chłop z latynoskim nickiem j⁎⁎ie Polaków po polacku, że j⁎⁎ią Polaków i twierdzi że to wpływ agentury.

Osobistość5piorunów

Ja już wiedziałem,żeś Ty głupi po tych wpisach o laskach i pytaniu obsych facetów co o nich myśleć i co z nimi robić. Teraz wszedłeś w inny świat wydaje się,że z takim samym poziomem wiedzy o nim.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Wy też tak macie, o że o poszczególnych porach roku mocniej przeżywacie jakieś emocje, łatwiej wam w coś się wkręcić itd? U mnie taką porą roku jest wiosna. Na wszystko dużo łatwiej jestem podatny. Mam wyraźnie wyższe libido niż zimą, humor, jestem podatny na jakieś zajawki, łatwiej mi się zauroczyć, wszystko mi się w c⁎⁎j bardziej podoba niż zimą. Lato to już taka stabilizacja i po prostu super vibe i pełnia szczęścia, ale wiosną zazwyczaj czuję jakąś rewolucję emocjonalną. Jesienią zaś czuję taką dziwną zadumę, mam sporo przemyśleń i rozkmin, mam duży vibe na chodzenie po lesie, spacery itd.

Zimą czuję się jak wypłukany z emocji robot.

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Wychodzi na to, że nie wolno mówić źle na Owsiaka i WOŚP. Każda fundacja działa w podobny sposób - pomaga, ale i na tym zarabia. Wiele z nich robi naprawdę dobrą robotę, a przekazywane środki trafiają do potrzebujących.

Tyle, że nie każda fundacja ma wsparcie polityków, mediów i rządu i nie każdy właściciel jest powiązany z ludźmi ze środowiska politycznego. I nie każda fundacja angażuje się politycznie i robi kampanię agitującą na rzecz zmiany władzy. Wiecie ile fundacji chciałoby dostać hajs z Orlenu? XD

Warto też wziąć pod uwagę, ile fundacja z zarobionych pieniędzy wydaje na wsparcie i jaki jest to % przychodów i porównać sobie każdą po kolei. Warto dawać na te, gdzie procent zarobionych pieniędzy wydanych na pomoc jest najwyższy.

Mam raczej neutralny stosunek do WOŚP. Fundacja jak fundacja, wiem jak działają. Natomiast nie kupuję wizerunku Owsiaka jako bohatera na białym koniu i symbolu walki z władzą. Nie kupuję wizerunku Owsiaka celebryty i milionera.

Wszystko byłoby git, gdyby WOŚP był apolityczny, gdyby Jurek Owsiak potrafił czasem zamknąć gębę na kłódkę i nie angażował się w światopoglądowe sprawy. Nie bał się odpowiadać na ciężkie pytania. Miał do siebie większy dystans i nie kreował się na tego, kto narzuca trendy.

Jurek Owsiak powinien był też z większą pokorą przyjąć to, że u niego na WOŚP ochrona to były niepełnosprawne janki co przyszły za browar, na jego evencie zginął Adamowicz, a on sam nie chciał po ataku przerywać dalszego happeningu, dopóki sytuacja go do tego ekstremalnie nie zmusiła.

In general, praca wolontariuszy WOŚP i wszystkich zaangażowanych w pomoc to kawał dobrej roboty. Natomiast Owsiak to przede wszystkim biznesmen, influencer i osoba powiązana politycznie, co już mi nie bardzo podchodzi.

https://youtu.be/MdnpNHWdBd4

Fenomen0piorunów

K⁎⁎wa, to nadal jest tak zabawne, że nigdy z tego nie przestanę kisnąć. 😆

A to dlatego, że szczujnia nigdy nie nauczy się przypierdalać do Owsiaka ad personam, tylko musi wciągać w to wszystko, co wokół niego egzystuje. Bo to co on tam sobie pi⁎⁎⁎⁎li, to jego prywatna opinia, ale bezkręgowców to przecież nie obchodzi.

I w c⁎⁎ju mam te wasze procenty. Niech i bierze 50% z tej zbiórki na ten cały Woodstock. Póki w szpitalach licznie widać sprzęt z naklejką WOŚP, osobiście nadal będę obstawać, że sama akcja jest szlachetna. I nie. Nie twierdzę, że to zasługa Owsiaka.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Nie znam żadnego mężczyzny w wieku 20-30 lat, który jest demo-liberałem bądź lewicowcem. Znam dużo ludzi z różnych środowisk, moje najbliższe towarzystwo to osoby z wykształceniem średnim/wyższym, każdy sobie radzi w życiu dobrze. Generalnie, nawet z "dalszych znajomych" i po prostu znajomych - nie znam absolutnie żadnej osoby politycznie ukierunkowanej w ten sposób, jak wielu userów Hejto/Wykopu.

A mój ziomek, którego mógłbym wcześniej za takiego uznać (ateista, imprezowicz z pociągiem do twardych używek, gość zaliczający po kolei laski, typowy kolorowy ptak i człowiek chodzący swoimi ścieżkami) po 5 latach w Holandii zradykalizował się mocno w prawą stronę. Dalej jest ateistą i hedonistą, ale politycznie jak zatwardziały prawak się zrobił.

Czasem zastanawiam się ile lat mają te wszystkie osoby, z którymi czasem toczę polityczną gównoburzę w Internecie, ale raczej wszyscy 40+/.

Prawica, Konserwatyzm i Nacjonalizm wśród młodych mężczyzn przeżywają renesans. Widać to po exit pollach, badaniach, a także uczestnictwach w manifestacjach patriotycznych. Mam wrażenie, że bardzo powoli i opornie, ale przybywa też młodych kobiet.

Najbardziej cieszy mnie to, że liberałowie i lewicowcy to ignorują lub lekceważą, bo nawet nie będą wiedzieli kiedy stracą nad tym kontrolę. Postęp od mniej więcej 2011 roku jest niesamowity. Jeszcze z 15 lat temu środowiska prawicowe były marginalne wśród młodych, którzy podążali za wielkim światem i "postępem".

Autorytet3piorunów

@Lopez_ prawdopodobnie dlatego, ze jakby ktos w towarzystwie zaczal prawic lewicowa ideologie to by go smiechem zabili. Lewactwo jest ok w internecie, gdzie nikt nie stoi ze soba twarza w twarz i nie ma mozliwosci zweryfikowania co dany osobnik w zyciu osiagnal. W prawdziwym zyciu nigdy nie podejmowalbym dyskusji z jakims maminsynkiem mieszkajacym z rodzicami, nie majacym zadnego majatku, przesiadujacym calymi dniami przed komputerem i jedyne co umie to wyciagac rece po efekty czyjejs pracy i narzekac na opresyjny system. W internecie nie mam niestety tego komfortu

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

Wczoraj pierwszy raz bawiłem się w . No k⁎⁎wa coś pięknego xD Wziąłem furę i pojechaliśmy z kolegami najpierw do opuszczonego bunkra, potem na stary cmentarz, a na koniec do jakiegoś opuszczonego młynu. Zeszło nam od 22 do ponad 3 w nocy.

Chodziliśmy w tym zimnie po naprawdę mrocznych miejscach i szukaliśmy skrytek. Łącznie znaleźliśmy 2/4, bo w dwóch przypadkach śnieg uniemożliwił nam poszukiwania.

Mój kumpel odpalił z głośnika mroczną muzykę niczym z gierki z tematyki średniowiecza/demonów albo wikingów czy innych horrorów i tak łaziliśmy szukać. No klimat nie do podjebania.

4 starych chłopów przed trzydziestką jeździła samochodem po wiejskim polu by się dostać na jakiś opuszczony młyn i szukać głupiej skrytki, by tylko się podpisać na karteczce xD Takie głupie, że aż fajne.

I to jest za⁎⁎⁎⁎sta alternatywa do tępego imprezowania i chlania alkoholu.

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Moje dotychczasowe doświadczenia mówią mi, że praca zdalna/hybrydowa naprawdę posysa. Zarówno dla mnie, jak i w ramach mojej komunikacji z zespołem. Pracuję jako handlowiec w małej firmie, przychodzę do biura, bo chcę. Poza mną jeden młody informatyk. Reszta wszyscy zdalnie.

-Mam problemy z komunikacją z nimi. Niekoniecznie co do zadań, ale po prostu wytłumaczenia sobie czegoś lub zrobienia tego "po ludzku", bo przez komunikator czasem bywamy przez siebie źle odebrani. Brakuje tu empatii, zrozumienia i RELACJI.

-Na zdalnej szybko się wypalam, ciężko mi się skupić, rozprasza mnie wiele rzeczy, do tego po 8h czuję się bardzo źle w domu, tak jakbym nie opuszczał miejsca pracy i się strasznie wynudził. Krótka (u mnie do 10 min) podróż do pracy, papieros z rana, wizyta w sklepie u starszej babinki, która jest obok naszego biura - to mi daje jakąś rutynę.

I teraz uważajcie. Wiecie co jest kluczem do tego, żeby stowrzyć za⁎⁎⁎⁎ste miejsce pracy? Ludzie. Człowiek to jest istota społeczna. Sama praca może być fajnie płatna, leżeć wam, ale zawsze znajdzie się jakiś psychologiczny czynnik, który może w was uderzyć.

Pamiętam moją pierwszą pracę "na serio". Praca w sprzedaży wycieczek na infolinii przychodząćej. Pracowało nas ok 30 osób, w sezonie do 50-60. Przepracowałem tak rok, w wieku 22-23 lat. I wiecie co? Nigdy w życiu już nie będę miał takiej ekipy. Pracowały tam osoby w wieku 20-25 lat i chciało się chodzić do pracy, bo byliśmy zgraną ekipą. Pracowaliśmy na zmiany 8-16 i 15-23 i wieczorami to była wręcz jedna, wielka impreza, kiedy ruch był słabszy na zamówieniach.

Pamiętam też jedną pracę w Start UPie IT, gdzie też miałęm super ekipę i do pracy przychodziłem w taki sposób, jakbym przychodził gdzieś na spotkanie zrobić projekt na studia. Było naprawdę fajnie, tylko w tym przypadku akurat zarząd był do d⁎⁎y.

Można się śmiać z rzeczy typu "młody, dynamiczny zespół" czy "przyjacielska atmosfera", ale jak chodzisz gdzieś na 8h dziennie bite 5x w tygodniu, to jest to w c⁎⁎j ważne. Często nawet ważniejsze niż benefity pozapłacowe. Na nich korzystasz max kilka godzin w tygodniu. W robocie jesteś 40h. Jak ci nie pasują ludzie i atmosfera, to niby robisz swoje, ale męczysz się w cudzej obecności, a to się na psychice z tyłu głowy i tak odbija.

PS - Nerdy, piwniczaki, introwertycy, programiści i inne tego typu osoby NIE ZROZUMIEJĄ.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Wirtuoz

w Hydepark

10piorunów

Znacie to uczucie kiedy odpalona po latach gra z przeszłości już nie bawi i nie wywołuje emocji tak jak dawniej? Ja miałem dokładnie odwrotnie z Life is Strange (będę spojlerował więc jeżeli jeszcze nie grałeś to nie czytaj dalej)

Niedawna premiera pełnoprawnej kontynuacji (chłodno przyjętej przez fanów, ja jeszcze nie grałem, chociaż to lekturze komentarzy mam coraz mniejszą ochotę) skłoniła mnie do ponownego ogrania pierwszej części. Po pierwszym przejściu wszystkich epizodów odłożyłem przygody Max na mentalną półkę (gdzie do dzisiaj zajmuje zaszczytne miejsce), więc wszystkie kolejne części mnie ominęły. Powrót po tylu latach do tytułu sprawił że poczułem się trochę jak Max, która po latach wraca do Arcadia Bay. Do mnie wróciły wspomnienia o tym jakich wyborów dokonałem w grze i w jakim momencie w życiu się wtedy znajdowałem. Pamiętałem dokładnie które zakończenie wybrałem, ale zapomniałem kluczowe momenty gry. Dzięki temu niektóre szokujące momenty mogłem przeżyć jeszcze raz. O ile tym razem na koniec wybrałem poświęcenie miasta (co według mnie nie było dobrym zakończeniem), to podczas pierwszego podejścia poświęciłem Chloe. Piosenka która grała w trakcie finału jeszcze przez kilka lat wywoływała u mnie łzy. To zabawne że żadna inna historia nie wywołała u mnie takiej reakcji, przecież nawet postać Chloe ciężko polubić. A jednak perypetie Max i Chloe przyciągnęły mnie na tyle, że większość epizodów robiłem na jednym posiedzeniu.

Nie wiem po co to piszę, chyba tylko po to, żeby spisać moje przemyślenia. Nie chcę pokazywać tej gry wśród znajomych bo na pierwszy rzut oka wygląda jak typowe "teen drama". Anyway, jeżeli ktoś ma podobne przemyślenia na temat tej gry to chętnie poczytam.

Autorytet0piorunów

@kobben02 Jedynka mi mocno siadła mimo że rzeczywiście to było takie teen drama i niekoniecznie gra w moim stylu. W sequela dałem rady pograć może z 2h bo wydawało mi się właśnie mocno infantylne i wydaje mi się że jakbym ponownie odpalił jedynkę to niekoniecznie by mi się teraz podobała więc wolę nie ruszać :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Za gnoja człowiek cieszył się na petardy w
Teraz zaczął się rok 2025 i cztery dychy na kark wjadą również i mam lekki dysonans w związku z celebrowaniem nowego roku w wybuchowy sposób.

Szkoda mi naszej kotki bo boi się wybuchów. Na wszelki wypadek pilnujemy jej, żeby nie wyszła i w panice nie uciekła, tym bardziej, że przygarnęliśmy ją, kiedy była bezdomna.

Z drugiej strony dzieciakom fajerwerki sprawiają frajdę. Najmłodsza czekała od samego rana żeby puścić fajerwerka, a potem dobre 15 minut latała po podwórku i się cieszyła.
Sam też lubię tą ferię barw na niebie. Sąsiedzi w większości odpalają sztuczne ognie w miazdzacej większości. W tym roku na ulicy odpuściło tylko małżeństwo, którym w święta urodziła się córka.

Do brzegu płynąc - te 20-30 minut raz do roku niech każdy celebruje jak uważa za odpowiednie. Bez narzucania komuś czy jedna albo druga metoda jest poprawna ale róbmy to rozsądnie i z poszanowaniem ludzi obok nas.

Takie tam i

Wszystkiego dobrego!

Gruba ryba4piorunów

Powinni wyznaczyć strefę gdzie można strzelać i spędzają się janusze i na⁎⁎⁎⁎iają 30 minut czym tam sobie chcą i nara.
Każdy wystrzał poza strefą i wyznaczonym czasem namierzyć dronami i j⁎⁎ać kary po 10k na łeb.
Za 2 lata albo mamy ciszę albo z mandatów budujemy TusKhalifa 1250 metrów

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Podsumowanie 2024

Niedawno byłem pierwszy raz na siłowni, bo jestem otyły. Na razie na maszynach coś próbuję, na koniec rowerek.

Wolność od alkoholu, która pomogła mi dostrzec piękno tego świata.

Przeczytałem kilka książek, ale nie czuję się przez to mądrzejszy.

Angielski - uczę się codziennie z Duolingo. Gdyby nie powiadomienia to bym dawno o tym zapomniał.

Zdrowie - nic się nie dzieje, przez odstawienie alkoholu jest wszystko w normie, miałem niską hemoglobinę, ale to się poprawiło. W tym roku miałem zdiagnozowane między innymi: borderline, schizofrenię, autyzm. Nie mam za bardzo siły nic z tym robić.

Relacje - szczerze dalej nie umiem odnajdywać się wśród ludzi, nie umiem znaleźć kogoś kto żyje w podobnym świecie co ja. Na imprezach nie potrafię się odnaleźć, stoję sztywno, coś zjem i po godzinie idę do domu. Leci muzyka, której nie słucham, na trzeźwo siedzenie nie ma sensu.
Jak ludzie opowiadają o podróżach, pasjach, planach na dni wolne to ja nie mam jak się dołączyć do rozmowy bo tego nie praktykuję.

Muzyka - nie mam Spotify a AIMP, które ma statystki używam od października. Na pewno od maja do października słuchałem nałogowo "The Tourted Poets Departament" bo się w nim zakochałem od pierwszego słuchania i poznałem Taylor Swift dzięki niemu, z tego rocznych albumów jeszcze"Vultures" mi siadło.

Stoicyzmu nie praktykuję.

Plany na 2025?
Chyba będzie trzeba przenieść się do Warszawy, ale boję się, że nie mając żadnych kwalifikacji nie odniose tam sukcesu chociaż wszystkim się udaje.

Założyć własny biznes.

Przestać być otyłym.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

60piorunów

Takie przypomnienie żeby w przyszłym roku tego znowu nie spierdolić.

i jednak też klasyka

Autorytet14piorunów

@sleep-devir mam takiego kolege(lat 24) co ubiera się tylko w drogie gówno firmy z wielkimi logami na klacie. Buty kanje łesta klapki itp w ogóle mówi że buty zaczynają się od 1000zl a jeśli auto to tylko Mercedes bo BEZ GWIAZDY NIE MA JAZDY:exploding_head: Mówi że fight club obejrzał z 5 razy i jest to jeden z jego ulubionych filmów. Powiedziałem mu tak:

obejrzałeś podziemny krąg 5 razy i dalej go nie zrozumiałeś?

Zrobił minę zdziwioną niczym stający kot.
🙂

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Naszly mnie takie przemyslenia z d⁎⁎y dotyczace i ogolnie . :thinking_face:
Tyle sie narzeka na te problemy, ale ja prawde mowiac nie widze, zeby ktos nawet probowal je rozwiazac.
Ot chociazby praca zdalna.
Ostatnio slyszalem, ze jesli pary maja wiecej przestrzeni, to sa chetne posiadac wiecej dzieci. Widac to np w USA, gdzie bardzo dlugo wspolczynnik dzietnosci byl naprawde wysoki. Za jeden z powodow uznaje sie (przynajmniej tak slyszalem od Petera Zeihana) wlasnie to, ze iksy i boomersi posiadiali swoje nieruchomosci pod miastem, natomiast nie gniezdzili sie w kawalerkach deweloperskich 35 m2.
Druga sprawa to to, ze chlopy zostaja w mniejszych miastach i na wioskach, zas kobiety uciekaja do miast, bo jest tam wiecej pracy i w ogole kariera.
A co by sie stalo, gdyby byla GWARANCJA, ze bedzie duzo pracy zdalnej, caly czas, bo w pandemii mozna bylo spodziewac sie, ze Janusze beda chcialy wrocic do biur. I slusznie, bo tak sie stalo, takze malo bylo przeprowadzek.
Dlaczego rzady nie sprobuja wprowadzic zachet (np duzo mniejsze podatki dla firm) za zatrudnianie na zdalnej, rekompensujac to nieco wiekszym podatkiem dla firm, ktore takich udogodnien nie maja. Oczywiscie w zawodach, gdzie jest to mozliwe.
To mogloby nie tylko poprawic dzietnosc, ale tez spowodowac zatrzymanie przynajmniej czesci ludzi w mniejszych miejscowosciach. Obecny model, gdzie wszystko poza 5-6 aglomeracjami sie wyludnia (a ceny nieruchomosci szybuja to the moon) jest imo mocno niewydajny.
Co myslicie? :thinking_face:

Inspirator3piorunów

Największym problemem który generuje spadek dzietności jest izolacja społeczna. Dużo starsze pokolenia miały całkowicie inny model struktur społecznych w którym lokalne "trzecie miejsca" pozwalały nawiązać więzi z mieszkańcami okolicy. No i taka rodzina 2+0 miała lokalnie znajomych w różnym wieku, a po rozmnożeniu się mieli pomoc "wioski" w wychowaniu i opiece nad dziećmi.

Pierwsze pęknięcia w tym modelu zaczęły się pojawiać na zachodzie wraz z bogaceniem się społeczeństwa, przez co ciągle panuje przekonanie że to bogactwo zmniejsza dzietność. A prawda jest taka że spadek dzietności z lat '50 koreluje pięknie z boomem industrializacji i wielkiej migracji do miast. Migracji która konsekwentnie rozjebała te lokalne trzecie miejsca, a sama dzietność była utrzymywana na początku powojennym boomem. Ten sam trend widać w PRL gdzie migracja do miast 1946-1960 też skutkowała znacznym spadkiem dzietności (a raczej nie ma co mówić tutaj o wpływie bogacenia się społeczeństwa, bo w PRL społeczeństwo jak było biedne po zakończeniu wojny, tak było przez cały początek PRL). Warto też zauważyć że ze względu na nacisk na "uspołecznianie" życia w mieście przez władze PRL, udało się częściowo wyhamować dzietność na poziomie ~2.2, co było dużo lepszym wynikiem niż zachodni. No ale jak PRL padł to padło i uspołecznianie, a dzietność spadła do "standardowego" poziomu dla społeczeństw zachodnich.

Gruba ryba2piorunów

Moim zdaniem u nas kryzys demograficzny ma fundamenty w poczuciu braku stabilizacji - masz pracę ale w sumie to nie wiadomo czy ją będziesz miał za rok, czy znajdziesz równie dobrą, czy janusz biznesu czegoś nie odwali. Tych problemów z rynkiem pracy nie załatwisz zdalną pracą. Do tego masz mieszkanie, kredyt może znośny a jak stopy podskoczą? A co jak inflacja wystrzeli? Zabezpieczenie tych ryzyk wymaga poświęcenia się rozwojowi zawodowemu i zarobieniu odpowiednich pieniędzy. A to wymaga czasu. A czas tu również gra rolę. Do tego zjebana polityka tego kraju i mamy co mamy.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Ten kraj to istny cuckoldstan i matriarchat. Mój kumpel ma żonę i 2 dzieci. Od początku średnio mi pasowała ta jego laska, ale chłop miał parcie na takie fajne, rodzinne życie - żona, dzieci i tak dalej. No, ale zaczęło się psuć po kilku latach. On zapierdala nadgodziny, żeby zarobić na rodzinę, ona sobie dorabia na czarno. I jeszcze chłop ma w tym domu przejebane xD

Ostatnio odwiedziłem go z kumplem. Na koniec owy kolega stłukł szklankę jak zbieraliśmy się do wyjścia. Posprzątaliśmy elegancko, pożegnaliśmy się, generalnie byliśmy na piwku i graniu na konsoli. I co? Potem laska zrobiła mu awanturę stulecia, doszło do szarpaniny, w którym zaczęła go nagrywać i mówić "nikogo tu nie było, upiłeś się i mnie uderzyłeś" XD

Do sedna. Laska hipotetycznie od niego odchodzi. Dostaje minimum 1700 zł alimentów na 2 dzieci przy jego zarobkach, do tego 1600 zł socjalu. Mamy już 3300 zł. Do tego 400 zł wychowawczego dla samotnej matki. Laska idzie do pracy za najniższą krajową i ma minimum 7200 na życie. Betabankomatów chętnych na 33 letnią babę brakować nie będzie, mimo dwójki dzieci. Więc w moment może się ustawić. Nawet wychowując je sama w średniej wielkości mieście, wynajmując 2 pokojowe mieszkanie, da sobie bez problemu rade.

Tymczasem co czeka chłopa? Rozprawa rozwodowa z oczernianiem, za które laska nie odpowie w razie przegranej, zszargane nerwy i rozjebana psycha, ograniczanie widywania się z dziećmi + nastawianie matki dzieci przeciw ojcu,c o jest właściwie pewne, bo dzieci idą zawsze z matką, a ojciec to ten, co przychodzi 1-2x w tyg i zakłóca domowy mir, zabierając je do siebie. No i do tego alimenty i ciężar bycia samotnym tatusiem, która kobieta takiego by chciała? Przecież w tym kraju panuje takie przekonanie, że to winny zawsze jest mężczyzna.

Mamy w tym kraju antymęską propagandę i co jeszcze mamy? Wiek emerytalny 60 lat dla kobiet XD Może miało to sens dla obecnych emerytek, które rodziły 2-4 dzieciaków, ale ja sobie nie wyobrażam w żaden sposób zapierdalać na te wszystkie korpo sojaczki 30+, które wychowują Yorka i mają przebieg jak 20 letni Volskwagen, a mimo to ich podejście do dzieci, które wpoiła im globalistyczna propaganda, jest przyczyną niżu demograficznego.

Niższy wiek emerytalny, socjale, prawo po ich stronie, a w zamian całe nic, za to ty masz na to zapierdalać xD

Gruba ryba3piorunów

@Lopez_

Współczuję mężczyznom, że trafiają na takie kobiety. Ale też sami je wybierają.

Kiedyś poszedłem na randkę z dziewczyną. Było miło, spotkanie dobrze wspominam. Przed drugim spotkaniem popisałem z nią o „Historii małżeńskiej”, którą akurat obejrzałem.

Powiedziała, że jakby ją mąż zdradził, to puściłaby go z torbami. Nie mam skłonności do zdrad, jednakże przeraziło mnie, że można być tak zawistnym. Dlatego odpuściłem dalszą znajomość.

Dla porównania jak kumpla zdradziła dziewczyna, to on też ją zdradził w rewanżu, a potem kazał spieprzać. X)

Zresztą ten sam kumpel doradził (choć to kontrowersyjna porada), żeby po paru latach związku sprowokować bardzo poważną kłótnię w celu sprawdzenia, jak się druga osoba zachowa.

Gruba ryba1piorunów

@Lopez_ to znaczy że to wina kobiet że twój kumpel jest debilem, ożenił się z byle Karyną, narobił jej guwniaków i daje sobą pomiatać?

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Warszawa

13piorunów

Tak mnie naszło na podumanie.

Warszawa sp. z o.o. pod względem starych (prl-owskich i przedwojennych, ogólnie przed wynalezieniem deweloperki prywatnej) osiedli zachowuje się wesług tego schematu:

* znajdź teren wokół starych budynków, wystaw na sprzedaż
* deweloper buduje jeden budynek zwany osiedlem, z miejscami parkingowymi pod budynkiem
* miasto opracowało nowy plan zagospodarowania resztek zieleni i ulic. Parkingi do skasowania, zostaje tylko kilka miejsc postojowych
* wprowadzają się nowi lokatorzy, pojawia się więcej samochodów i problem parkowania
* pikachu.jpg - warszawa sp. z o.o.
* wprowadzenie strefy płatnego parkowania i zmniejszenie liczby miejsc parkingowych
* to-nie-ja-to-on!
* powtórz

W ten sposób dawne osiedla, na których było miejsce na zieleń, samochody i sklepy, jest przemieniana w beton, po czym miasto krzyczy jak to za dużo jest samochodów.

Gruba ryba1piorunów

Trzeba upychać jeszcze więcej firm i instytucji w Dużych Miastach, tak żeby korporacje miały praktycznie niewyczerpane zasoby pracowników, w tym desperatów uwiązanych srogimi kredytami na wiele lat. Tacy są najlepsi - o podwyżkę się nie upomni, fikać nie będzie, nadgodziny weźmie bez marudzenia, można nim pomiatać jak chłopem pańszczyźnianym i jeszcze będzie zadowolony, że mieszka w tej, no, jak jej tam, topce polskich miast, czołówce rankingów jakości życia i tak dalej. Deweloperka piszczy z uciechy, bo może wybudować byle kurnik w szanghajskim standardzie i będą się o niego zabijać. Lokalne władze też zadowolone, bo mają dużo podatników i kasy do przewalania na ławki z palet albo piaskownice na skrzyżowaniach. Interes się wspaniale kręci, chwilo trwaj.
Do pełnej blaskomiotnej postępowej europejskości brakuje jeszcze gett pełnych kolorowych ludzi, którzy ani myślą się asymilować z miejscowymi. Kwestia czasu i to też będzie, a nie jak w jakimś zaścianku.

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Ehhh, chciałbym mieszkać w takim Lublinie czy innym Rzeszowie....

Osobistość1piorunów

@wiatraczeg podając akurat te miasta zgaduje że mieszkasz w jakiejś dziurze pomiędzy. Kraśnik, Nisko, Leżajsk albo Janów Lubelski?

Fanatyk0piorunów

@burt jeśli chodzi o pracę to może tak, ale reszta spraw? Na wschodzie masz większy spokój, mniejszy pęd, ludzie może i są za pisem, ale pewnie są też bardziej swojscy. Tak mi się wydaje.

Fenomen1piorunów

Ja przeniosłem się z Rzeszowa na pobliską wieś i wymieniłem metraż na dwa razy większy. Teraz mam ogród i dzikie kury, oraz niesamowity spokój. Polecam ten stan.

Pokaż więcej komentarzy (14)