Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wspomnienia

GURU

w Książki

12piorunów

Powstaje książka o legendarnej Chatce Puchatka w Bieszczadach. To opowieść dla dzieci i nie tylko

Wieczór w bieszczadzkiej Stanicy Chreptiów w Lutowiskach zamienił się w niezwykłą rozmowę o pamięci, tożsamości i górskiej legendzie. Spotkanie wokół książki „Chatka nie tego Puchatka” udowodniło, że literatura potrafi przywracać to, co zniknęło – w krajobrazie, ale nie w

GURU

w Hydepark

10piorunów

Przypomniało mi się jak kiedyś w liceum pojechaliśmy klasą na kilkudniową wycieczkę. Zakwaterowanie mieliśmy w szkole z akademikiem, duże sale na 10 łóżek, oczywiście chłopaki i dziewczyny osobno.
Wieczorami, już po zgaszeniu świateł, leżeliśmy se po ciemku i gadaliśmy o pierdołach.
Czasami do jednego kolegi przez okno przekradała się dziewczyna, żeby sobie poleżeć chwilę pod kołderką razem.

No to leżymy sobie i pitolimy o głupotach, w pewnym momencie jeden z chłopaków zaczął się z nią kłócić, a to była jedna z tych co wszystko wiedzą najlepiej, nie odpuści.
W końcu nie wytrzymał, i powiedział do jej chłopaka: "Maciek, zatkaj ją!".

Chwila nagłej ciszy.... I cała sala w ryk. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Dziewczyna uciekła przez okno, zapewne czerwona jak burak.

Tak, wiem, wiem, jestem wstrętna szowinistyczna świnia itd. Ale to było zabawne zresztą sama sobie winna. :smiley:

Autorytet4piorunów

No kolega młody to jeszcze nie widział, że z nimi trzeba krótko na smyczy!

Taki żart, też jestem
>wstrętna szowinistyczna świnia itd.

Fanatyk

w Hydepark

38piorunów

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam japońskie kreskówki z włoskim dubbingiem. A jeszcze polski lektor do tego - miodzio :grinning:

https://www.youtube.com/watch?v=CRE3PZsskzU

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

88piorunów

To jedno z pierwszych zdjęć,które zrobiłem lustrzanką, w pełni świadomie korzystając z jej możliwości, pamiętam, że to był rok 2007 albo 2008, pamietam, że tyrałem wtedy na czarno na budowie za 15zeta na godzine i to była bardzo dobra stawka, pamietam, że za tą kase zarobioną na remoncie popowodziowego domku, kupiłem Olympusa E-500 z matrycą 4/3 8MP i jarałem sie jak murzyn baterią tak, że zabierałem go do tej roboty i rano przy śniadanku juz w pracy robiłem zdjęcia, zamiast łoic jabole z resztą ekipy. Aparat służył mi bardzo długo bo do 2016roku, gdy przesiadłem sie na Canona 760D który służy mi do dziś, choc częściej robię teraz zdjęcia telefonem.



Zawodowiec4piorunów

@yoowki Ja do dzisiaj używam Nikona D7200. Robię też zdjęcia telefonem ale nie sprawia mi to frajdy :disappointed: Potem zresztą te zdjęcia z telefonu znikają gdzieś w mrokach dziejów. A jak aparat wezmę na wycieczkę to od razu w domku katalog na przykład
"2025 03 25 - Babia Góra" i bam - wszystko tam leci. I z przyjemnością do tego od czasu do czasu wracam - czego o zdjęciach z telefonu powiedzieć nie mogę. Choć - zaznaczam - nie jest to problem jakości. W większości przypadków zdjęcia z telefonu są teraz wystarczające.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kosmonauta

w Hydepark

5piorunów

Pamiętacie jakie pierwsze wideo zobaczyliście w internecie?
W moim przypadku było to nazywane obecnie „russian climbing” nagranie ruskiego parkouru. Oglądaliśmy je w podstawówce na informatyce, jeszcze na czymś takim jak Google Video :smiley: To był chyba jakoś 2005 albo 2006 rok, do dzisiaj jestem pod wrażeniem co tam pokazali, i jak to zmontowali.
https://www.youtube.com/watch?v=VdnUikNvLAo

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Muzyka

76piorunów

A wy jakie hity mieliście na swojej MP3?

Wirtuoz2piorunów

Od czasów technikum cały czas puszczam to co było na empetrójce. W sumie to co OP. Pomyśleć że dzisiaj Fred z Limp Bizkit ma 54 lata 🤯

Autorytet1piorunów

Kiedy Sony Ericsson W20i to odkryłem że na komputerze mogę uzupełnić dane piosenek we właściwościach i miałem normalne tytuły i artystów. Oczywiście wszystko z neta piraty 128kbit/s ale zawsze.

Pokaż więcej komentarzy (21)

GURU

w Hydepark

121piorunów

Kiedyś to było..

Gruba ryba6piorunów

@zuchtomek jednym z moich pierwszych wspomnień jest to, jak Tato prowadził mnie przez centrum miasta i musiał wejść w bramę odebrać telefon typu picrel, który nosił w skórzanej, twardej teczce z rączką. Wtedy ludzie na ulicy myśleli, że jest walnięty i gada sam do siebie, do kawałka plastiku. Pamiętam też, że potem miał żółtego sagema z klapką. Ależ to wtedy była technologia. Może to co mi się przypomniało nie ma nic wspólnego z 'multimedialnym kombajnem', ale dzięki za odblokowanie wspomnień :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fanatyk

w Dyskusje

23piorunów

508+ 1 = 509

Tytuł: Niespokojna muzyka 
Autor: Gordon Matthew Sumner 
Kategoria: autobiografia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
Format: książka papierowa
ISBN: 8308036392
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10

”Niespokojna muzyka” to książka, w której Sting przedstawia nam swą drogę przez mękę do osiągnięcia sukcesu. Niezwykle ciekawy facet z wielką energią i niesamowitym samozaparciem.
Muzykę pokochał mniej więcej w 10 roku życia i od tego momentu byli w zasadzie nierozłączni. Zanim stał się gwiazdorem był m.in. urzędnikiem, nauczycielem, knajpowym grajkiem i modelem. Jednak w duszy i głowie mu grała muzyka i to ona układała nuty jego życia tak, by ostatecznie wybrzmieć hymnem chwały i sławy. Konsekwencja, upór ale wydatna i pomoc pierwszej żony znacząco pomogły mu w dojściu na szczyt.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Jest przystępna i płynna. Niewolna od gorzkich przemyśleń. Mamy tu swoisty przeplataniec historii z życia prywatnego i zawodowego. Bolesne piętno jakie już w dzieciństwie odcisnęły na Stingu problemy rodzinne (zdrada matki, separacja rodziców) dało o sobie znać w dorosłości. Szczególnie w czasie prób zbudowania harmonijnego związku.
Jednak większość opowieści autor poświęca żmudnej i trudnej drodze na szczyt, który ostatecznie zapewnił jemu i zespołowi The Police utwór Roxanne.

Z tej książki wyłania się obraz inteligentnego, twardo stąpającego po ziemi faceta, choć nie do końca poukładanego emocjonalnie. Sting wytyczył sobie cel i dążył do niego mimo przeciwności, czego ja osobiście mu zazdroszczę, bo najmniejsze trudności mnie zrażają. Z pomocą wielu osób, ale też dzięki nakładowi pracy oraz ogromnemu talentowi i tupetowi udało mu się w końcu odbić i zostać bożyszczem tłumów.
Nonkonformista, pracoholik, uczuciowo i duchowo pogubiony, ale ciągle szukający. Mam nadzieję, że się w końcu odnalazł.
A książkę, jak zdążyliscie zauważyć, polecam

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Dyskusje

26piorunów

496 + 1 = 497

Tytuł: Sting. Opowieści z Newcastle 
Autor: James Berryman
Kategoria: wspomnienia
Wydawnictwo: Dobre Historie 
Format: książka papierowa
ISBN: 9788363667931
Liczba stron: 308
Ocena: 7/10

W końcu udało mi się przeczytać zalegającą na półce biografię Gordona Sumnera, czyli Stinga, choć "biografia" to dla mnie zdecydowanie zbyt szumne określenie jak na tę książkę. Jest to raczej zbiór anegdot i dykteryjek, które zgromadził i wydał wieloletni (choć z przerwami, jakkolwiek to brzmi) przyjaciel Stinga, James Berryman.

Nie znajdziemy tu szczegółowych informacji o pochodzeniu Gordona Sumnera, ani o rodzinie, ani nawet o jego wspinaczce po drabinie sławy. Za to znajdziemy wspomnienia Berrymana z czasów szkolnych oraz z licznych pobytów Stinga w Anglii już po uzyskaniu statusu gwiazdy.

Książka zawiera krótkie, zaledwie 3-5 stronicowe rozdziały, które są jakby oddzielnymi historiami. Wiele z nich jest naprawdę komicznych. Mamy tu opowiastki z katolickiej szkoły św. Kutberta, do której uczęszczali panowie Sumner i Berryman i kilka wspomnień z czasów gdy o tym pierwszym dopiero zaczynało być głośno. Ponad to jest tu sporo wątków autobiograficznych autora, które mniej lub bardziej wiążą się z osobą Stinga.Wszystko to nasycone angielskim humorem i napisane ze swadą. Można wręcz odnieść wrażenie, że Berryman siedzi z czytelnikiem nad kuflem piwa i opowiada te wszystkie barwne historie. Tyle tylko, że choć okładka głosi, ze jest to biografia Stinga, to w moim odczuciu za mało jest w tym wszystkim Stinga...

Całość podszyta jest sarkazmem, a złośliwe uwagi autora nasuwają myśl, że cholernie bolała go pewna część ciała z powodu bogactwa, sławy i splendoru, jakim otoczony był i nadal jest tytułowy bohater. Mimo wszystko jest to taka przyjacielska złośliwość, bo jakby nie było jednak i Berryman'owi skapnęło troszkę z tego rogu obfitości...

Cieszę się że tę książkę przeczytałam. Dawno się tak nie cieszyłam ;). Podejrzewam, że w prawdziwej biografii, takiej opisującej życie artysty od początku do teraz, nie znalazłabym podobnych odniesień np. do czasów szkolnych, do przygody z bukmacherką czy wakacyjnej pracy dorywczej przy piszczących zabawkach (nie będę pisać o co chodzi, chętni sobie przeczytają).

Odniosłam też wrażenie, że ta książka powstała po to, by Berryman, bezrobotny bukmacher mocno klepiący biedę, mógł sobie trochę zarobić... Z resztą... jakie by pobudki nie towarzyszyły powstaniu tej publikacji to i tak jestem zadowolona, że miałam styczność, choćby tylko literacką, z obydwoma panami. Setnie się ubawiłam i polecam z całego serca. Dla mnie bardzo fajna odskocznia od ciężkiej literatury, którą czytam na co dzień.

Tutaj pozwolę sobie wstawić krótki fragment dotyczący szkolnej dyscypliny i choć mnie rozśmieszył nad wyraz, to skłonił też do refleksji : „W momencie gdy jako czwartoklasista otrzymałem swoje ostatnie lanie, miałem d⁎⁎ę twardą jak głaz. Moim przewinieniem było spytanie ojca Boyle'a, czy szatan ma k⁎⁎⁎sa. Dzięki zdobytej odporności w ogóle nie odczuwałem razów. Po dziś dzień, jeśli ktoś mnie o to poprosi, mogę tyłkiem miażdżyć orzechy. Rzecz w tym, że takie prośby słyszę niezwykle rzadko.”

PS wrzucam stare recki, które gdzieś tam wrzucałam swego czasu. Może się przydadzą

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Wybierz Społeczność

52piorunów

Doktorze, tracimy go!

Osobistość5piorunów

@Felonious_Gru Tak mi się skojarzyło

operator koparki - bardzo spoko sprawa, jeździsz sobie po kraju i operujesz koparki
to trochę jak weterynarz

jesteś powiatowym operatorem koparki
masz zgłoszenie, ze na drugim końcu powiatu koparko ładowarka caterpillar 428c ma zwyrodnienie stawu łyżkowego i musisz przepisać smar przeciwbólowy i kąpiele w WD-40
na miejscu po badaniu okazuje się, że niewiele możesz zrobić, zwyrodnienie dotarło do zawiasów
właściciel koparki gładzi ją czule po gąsienicy
ze łzami w oczach wspomina pierwsze dni z caterpillarkiem, gdy jeszcze małego przygarnął go ze schroniska dla porzuconych koparko ładowarek
mówi, że bardzo łagodna, nigdy nie przejechała żadnego dziecka
koparko ładowarka cicho mruczy
kiwasz głową i ze łzami w oczach mówisz, że już za późno na smary i WD-40
pozwalasz właścicielowi pożegnać się ze starym druhem
caterpillar po raz ostatni podnosi go swoją łyżką
potem podchodzisz, i wlewasz czystą benzynę do baku
spracowany diesel powoli przestaje pracować
reflektory koparki gasną
właściciel zanosi się płaczem
czym ja ją gurwa zakopie w ogródku

gurwa znowu zgon na dyżurze

Pokaż więcej komentarzy (22)

Mistrz

w Hydepark

35piorunów

Kuuurła syynek, kiedyś tatuś to nagrody dostawał! Teraz to nawet ni ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem...

Plot twist: dostałem tę nagrodę w miesiącu, w którym 2 czy 3 tygodnie byłem na L4 XD

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Hydepark

56piorunów

ale nie do końca

tag do obserwowania/czarnolistowania

Pomyślałem sobie, że jednak hejto to nieco lepszy (czy wyższy, to nie wiem) poziom niż wykop i postanowiłem opisywać tutaj w możliwie skondensowany sposób moje refleksje związane z wychodzeniem z bagna, jakim są depresja, niska samoocena, OCD i ADHD. To ostatnie nie jest bagnem, a raczej czymś, co czasami przeszkadza, ale do rzeczy.
Ja chłop z żoną, dziećmi, kilkoma pasjami, lvl 40+.
Po co? Żeby może pomóc innym. Żeby ktoś czytając to nie myślał, że na tzw. walkę o siebie jest za późno. Nie jest. Nigdy. Uwierzcie mi.

Prolog

Żeby maksymalnie skrócić wstęp i nie zanudzać. Lata 80. ja zwykły dzieciak. Szare osiedle w polskiej palecie barw w niewielkim mieście. Typowa polska powiatowa. Dwupokojowe mieszkanie umeblowane PRL-owsko, życiowy standard na poziomie mocno średnim. Już przedszkole było dla mnie obcą ziemią, czułem jakbym nie pasował do tej zgrai drących mordy i walczących o zabawki jak IRA o niepodległość Irlandii Północnej dzieciaków. Szkoła podstawowa odmieniła mnie. Trafiłem fartownie do Szkoły nr 3 popularnie zwanej "Trójką". Fajni nauczyciele i jeszcze lepsi koledzy. Przeszedłem to suchą nogą. Szkoła średnia to był dramat, trafiłem do Zespołu Szkół Ekonomicznych. Kiepska szkoła, jeszcze gorsi nauczyciele i banda nastolatków, która była zbieraniną tych, którzy nie trafili do wymarzonych ogólniaków czy techników albo tych, którzy nie mieli kompletnie pomysłu, co ze sobą zrobić. Zresztą kto ma taki pomysł w wieku 14-15 lat? Mniej więcej w tym właśnie wieku poczułem, że jest ze mną źle. Życie jest pasmem udręk i niepowodzeń, jestem zawiedziony ludźmi, sobą... generalnie wszystkim. Mama coś wyczuła i wylądowałem u pani psycholog, która bardzo chciała pomóc, ale nie starczyło jej warsztatu. Poza tym do akcji wkroczył mój ojciec, stwierdzając, że "w naszej rodzinie wariatów nie ma" a pani psycholog chce mu z syna "idiotę zrobić". No finał. Jakimś szczęśliwym zrządzeniem losy nie stałem się piwniczniakiem AKA przegrywem i nie siedziałem w domu, grając w gry. Trafiłem na osiedlu na fajnych ludzi i szybko wszedłem w krąg imprez, kolegów, koleżanek, pierwszych kontaktów z używkami itp. co chyba paradoksalnie uratowało mi życie. Jednak demon zwany depresją gdzieś cały czas się czaił. Czułem, że nad całym moim życiem wisi jakaś ciemna burzowa chmura, smutek i permanentne poczucie, że to wszystko jednak nie ma sensu. Potwór wyszedł w pełni sił ze swojej pieczary, gdy byłem już dorosły. Kilka miesięcy temu pani psychiatra oznajmiła ze wzrokiem pełnym empatii "proszę pana, pan ma depresję. Zapewne od jakichś 20-30 lat. Pan sobie zdaje z tego sprawę?". No... zdawałem sobie, ale jak to w memie z profesorem Miodkiem "niby tak, ale nie do końca". Zaczęła się walka.

Resztę będę dopisywał w miarę możliwości.
Jak ktoś jest zainteresowany, to niech walnie piorunem. Będę wdzięczny.

Zdjęcie dołującego budynku dla uwagi.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Jako że to portal dla starych ludzi, to a nuż ktoś ma lepszą pamięć ode mnie.

Próbuję sobie przypomnieć nazwę programu telewizyjnego, emitowanego w TVP jak sądzę. Być może na wakacjach/feriach.
To było coś chyba popularnonaukowego. A jedyna rzecz którą pamiętam to czołówka, gdzie w rytm jakiegoś znanego motywu na pianinie jechał podskakujący pociąg.

Pomóżcie :grinning:

Fenomen1piorunów

@jedzczarnekoty Brzmi jak „Lorenzo” – program emitowany w TVP w latach 90-tych, który był popularnonaukowym cyklem dla dzieci. Czołówka rzeczywiście zawierała motyw, w którym pociąg podskakiwał w rytm znanej melodii. Możliwe, że pamiętasz właśnie ten program!

Czy to brzmi znajomo?

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Hydepark

53piorunów

7 lat temu żona powiedziała tak. Były jaja bo oczywiście kupiłem za mały pierścionek i jej prawie paluch odpadł xD a później poszliśmy lepić cebularze w muzeum cebularza.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kompan

w Dyskusje

49piorunów

W zeszłym roku pochowałem ojca i tak sobie siedze i myśle, że stary nie zostawił mi wprawdzie żadnych majątków, ale za to mam lęki i depresje.
Kocham go i po jego śmierci standardowo udaje, że wierze w Boga i czasem w odmętach szaleństwa spowodowanego nawarstwiającymi sie problemami, gadam po nocy w myślach z ojcem i tak wczoraj myśle, taki mądry zawsze byłeś, to chociaż podrzuć jakiś pomysł, a nie wziął i umarł, skąd mam wziąć kwit na terapie twojego wnuka, jak budowlanka w uk stoi, stawki jak 5 lat temu, a ceny wyjebało w kosmos i nagle jeb flashback z młodości, jak wspomnienia z Wietnamu.
 Ja, ojciec i mega bojowe zadanie - po dekadach życia w domku obrośniętym dżunglą przeróżnych haszczy i gratów składowanych przez pokolenia robimy makover, tata cie synek nauczy, sami zrobimy.
 Sama robota to piękne wspomnienie pełne krwi, potu i łez, to doświadczenie zainsporowało mnie do obrania ścieżki kariery, która doprowadziła mnie tu gdzie jestem - w odmęty szaleństwa (uczciwie powiem, że stary odrdzał budowlanke). Wzruszająca opowieść, ale nie będe was zanudzał.
Ta reminescencja zatrzymała się na jednym fragmencie - dołu z wapnem. 
Jakiego k⁎⁎wa dołu z wapnem zapytacie? Takie też było moje pytanie kiedy ojciec rozkazał szukać owego dołu.
Otóż ojciec 30 lat wstecz chciał pobudować nowy dom i w tym celu zlasował od sk⁎⁎⁎⁎syna wapna w dole obok naszej chałupy. 30 lat później z naszego domku marzeń wybielonego wapnem zostało wapno.
Kilka dni zajęło mi przejebanie tego białego gówna w inny dół - ten już wyłożony folią, z system rurek i innych cudów co by wapno dojrzewało w idealnych warunkach.
- Po c⁎⁎j to robimy, nikt już nie używa wapna - zagaiłem chcąc jak zwykle wymigać się od roboty, żeby móc wrócić do umierania w tibii.
- Kiedyś mi podziękujesz. Albo i nie. W kazdym razie nic nas to nie kosztuje, także do roboty.

Taka scena przewinęła mi się przed oczami i od wczoraj edukuje sie na temat weneckich tynków, malowania fresków, renowacji zabytków i tym podobnej drogiej chujnj, bo okazuje sie, że to co dla mnie w Polsce jest gówno wartym wapnem (no może nie gówno, ze 2 zł za kg? nadal bym opchnął, bo troche kryzys) dla kogoś we Włoszech jest praktycznie niedostępnym skarbem, bo wapno jak wino - im dłużej dojrzewa tym lepsze sie staje.
 Pisze to żeby zrobić reality check, czy odjebało mi myśląc, że to moje wapno jest warte kilka $ za kg? Jeśli tak to mam zakopane ze 100k$ i w sumie jeśli są na to chętni to pod wioskowymi sklepami moge zdobyć namiary na więcej takich dołów.
Testy laboratoryjne mogą potwierdzić gęstość i czystość, iso, ce, i nagle 20kg wiadro wapna spod chałupy staje sie calce florentine i ląduje na ścianie milionera.
 Jeżeli mnie pojebało to dajcie znać, a jeśli w moim szaleństwie jest sens to może zna ktoś Włoski, albo w ogóle może jest tu ktoś mądry kto widzi w tym potencjał i chce pomóc? Potencjalni klienci to stany, niemcy, francuzi no i wspomnieni włosi.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Mistrz

w Hydepark

7piorunów

Jak miałem jakieś 5 lat to stary wyjeżdżał na roboty do Niemca. I kiedyś spytał się co mi przywieźć, to powiedziałem, że chce dresik z tymi takimi paskami pod stopami (jak na zdjęciu) a ten mi kupił bez tych pasków...

Ale za to wtedy pierwszy raz spróbowałem gumy cynamonowej, super była

Inspirator0piorunów

A po kiego grzyba takie paski?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kosmonauta

w Hydepark

4piorunów

Co za czasy, żeby zjeść dobrego ptasiego mleczka to trzeba podróby kupować. To oryginalne to jakaś pomyłka przecież. Pamiętam jeszcze jak miło 500g to młody nie jestem ale waga to już wszędzie padaczka. Przy okazji przestrzegam przed czekoladą 300g fioletowej firmy. Pomyłka jakaś kiedyś to chociaż tej masy trochę było. Teraz, jak będę chciał pojeść ciasteczek to sobie kupię.
Pozdrawiam serdecznie i słodko😁

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w Dyskusje

46piorunów

Cześć 👋! Bardzo mi miło, że mogłam poznać kolejnego użytkownika Hejto! 🥰 Dziękuję również za Hejto-pakę!🎁 Śmiać mi się chciało, jak napisałeś, że masz nadzieję, że mam przekute uszy 😂 — nie, nie mam xD, ale kolczyki sobie zachowam, są urocze! 😍 Jak już jesteśmy przy lisach 🦊, to dziękuję bardzo za puzzle! 🧩 Nie wiedziałam, że coś takiego można kupić! Dodatkowo super trafiłeś, bo od jakiegoś czasu układamy puzzle! 😊
Bułeczki cynamonki 😋... zjadłam resztki, bo moje dwa głodomorki 👶👶 rzuciły się na nie i wszystkie zjadły! Milo mi, że podzieliłeś się domowymi wypiekami Twojej żony 🥰.

Co do książki – tak jak przedstawiłeś, zachęciłeś mnie do przeczytania, bo na początku byłam trochę mieszanie nastawiona 🤔. Dobra pozycja 👍 i myślę, że w dobrym momencie wpadła w moje ręce. Ostatni czas był dla mnie trochę ciężki 😔 – teraz próbuję ogarnąć siebie, a przede wszystkim swoje nastawienie do świata i sposób myślenia.

Kiedyś czytałam, że sól himalajska stosuje się do oczyszczeń energetycznych ✨ – jesteś jakimś czarodziejem? 😉

Co do akcji z przekazywaniem kartonu dla następnego odbiorcy 📦. Owszem, wchodzę w to! Będzie super zabawa! Mam nadzieję, że będzie kontynuowana. Za rok będę wspominać o tej akcji .

Jeszcze raz dziękuję za upominki🎁 – zostaną ze mną, a puzzlami jak ułożę, to pochwalę się!

Wszystkiego dobrego Ci życzę i Twojej rodzinie ❤️

Pokaż więcej komentarzy (7)