Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#feels

Mocarz

w Hydepark

6piorunów

Skąd bierze się w ludziach zawiść i chęć krzywdzenia (na podłożu psychicznym) bliźniego pomimo, że druga strona nie zrobiła nic złego? Skąd ludzie czerpią energię do napawania się i karmienia słabościami innych? Z własnej nieudolności, kompleksów?

Gruba ryba3piorunów

Z ludzkiej natury - jesteśmy najgroźniejszym i najbardziej agresywnym drapieżnikiem na planecie, wytłukliśmy wszystkich konkurentów dawno temu (po neandertalczykach na przykład został stos ogryzionych gnatów i jakieś malunki na skałach), więc niszczenie i pożeranie słabszych lub głupszych jest równie naturalne jak oddychanie, wydalanie i chodzenie na dwóch nogach. Cienka pozłotka ogłady cywilizacyjnej, organizacja społeczna oraz wychowanie (lub w przypadku niektórych osobników tresura) tłumią te brutalne instynkty, ale wystarczy jakaś wojna czy inna ekstremalna sytuacja i te wszystkie dobrodziejstwa lądują w koszu, zdeptane i odrzucone jak puste opakowanie po batoniku.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

W czerwcu 1983 roku w Korei Południowej wyemitowano wyjątkowy program telewizyjny poświęcony łączeniu rodzin rozdzielonych w wyniku wojny koreańskiej. Audycja nosiła tytuł „Finding Dispersed Families” (po koreańsku: Isan Gajok). Została przygotowana przez publicznego nadawcę KBS i pierwotnie miała być krótkim, jednorazowym projektem. Ogromne zainteresowanie społeczne sprawiło jednak, że program był emitowany na żywo przez wiele tygodni.

Uczestnicy pojawiali się w studiu z kartkami zawierającymi imiona bliskich, miejsca pochodzenia i strzępy informacji sprzed kilkudziesięciu lat. Widzowie z całego kraju, a także z zagranicy, zgłaszali się telefonicznie, próbując rozpoznać członków swoich rodzin. Program stał się poruszającym świadectwem tragedii podziału Korei i długotrwałych skutków wojny z lat 1950–1953.

Dzięki audycji udało się połączyć tysiące rodzin, często po ponad 30 latach rozłąki. Emocjonalne spotkania transmitowane na żywo głęboko poruszyły opinię publiczną. Program zapisał się w historii Korei Południowej jako jedno z najważniejszych wydarzeń medialnych XX wieku i symbol narodowej traumy, ale także nadziei.

https://youtu.be/Xt052H_kVuo?si=KZEUCAWsoatvQAKQ

Gruba ryba6piorunów

Wpis na listę UNESCO

Archiwa programu "Finding Dispersed Families" (nagrania wideo, zdjęcia, notatki producentów) zostały w 2015 roku wpisane na listę Pamięć Świata UNESCO (Memory of the World Register). Uznano je za unikalne świadectwo ludzkiego cierpienia spowodowanego wojną i podziałem ideologicznym.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi? Myślę, że odpowiedź jest prostsza niż nam się wydaje.

Zastanawiam się dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi. To nie są odosobnione przypadki. Relatywne odczucie szczęścia jest niskie.

Otóż myślę, że wszystkie te problemy biorą się stąd, że człowiek w swojej naturze to istota społeczna. Gdyby ktoś poprosił mnie o opisanie ludzkości jednym przymiotnikiem, to byłoby właśnie to: istoty społeczne. I tutaj właśnie wyszliśmy w złym kierunku, przeciwko swojej własnej naturze. Zabijamy kontakty społeczne - plemiona. Nasze ciała i umysły podświadomie domagają się właśnie tego - swojego własnego plemienia. Jeśli urywamy kontakty i nie mamy bliskich przyjaciół oraz swojej określonej roli w bliskiej grupie - cierpimy. Jeśli cierpi jeden z członków naszej bliskiej grupy, to my też cierpimy.

Oczywiście mechanizmów powstawania cierpienia jest więcej, ale jest ono bardzo subiektywnym odczuciem i moim zdaniem właśnie między ludźmi większość problemów bierze się z zaburzenia tych bardzo prostych mechanizmów społecznych.

Często jest też tak, że praca zawodowa - której wykonujemy nienaturalnie dużo, bo 40 godzin w tygodniu - oraz pułapka w postaci pętli dopaminowych na portalach społecznościowych i różnych TikTokach i YouTube'ach zabiera nam czas i siły mentalne na kontakty społeczne. To też przekłada się na podwyższony stres i niższe poczucie szczęścia, co można porównać właśnie do izolowania społecznych rybek.

Patrzeć na nas należy jak na przykład na rybki w akwarium. Jeśli są społeczne, to trzymamy je razem. Rybki widzą innych członków swojego gatunku i to redukuje u nich stres. Jeśli rybki społeczne będą trzymane osobno, wywoła to u nich nadmierny stres, gorsze zdrowie i w konsekwencji śmierć. Podobnie jest u ludzi. To jest takie proste.

Można na nas patrzeć jak na biologicznie zaprogramowane roboty, które wykonują swój program. Taka jest nasza natura - ten kod wypracowany w toku ewolucji. Tego się już nie da zmienić w ciągu jednego życia czy nawet wielu pokoleń, bo to miliony lat ewolucji. I tyle, tak jest po prostu.

Trzeba to zrozumieć, zacząć dbać o kontakty społeczne, przyjąć swoją rolę i traktować to po prostu jak codzienną rutynę i mycie zębów. Jeśli będziemy dbać o sieć naszych kontaktów społecznych - relatywny poziom szczęścia się poprawi.

Takie jest moje zdanie na ten temat.

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab Niestety ale wykonywanie pracy "taśmowo", bez realnego kontaktu z innymi ludźmi, to jest dramat społeczny. Nawet przed erą pracy zdalnej to dostrzegałem - człowiek niby miał te pięć minut rozmowy podczas kawy czy przerwy śniadaniowej ale pozostałe 95% czasu spędza tak naprawdę w samotności klepiąc bezmyślnie w komputer. A jeśli praca naprawdę jest wymagająca to po tych ośmiu godzinach nie masz kompletnie ochoty na interakcje z innymi ludźmi. I tutaj z "pomocą" przychodzą media społecznościowe i wszelkiego typu platformy rozrywkowe - zamiast się wysilać na rozmowę odpalasz hejto, youtube, netflixa itd.

Dlatego lubię jeździć do rodziców bo są na emeryturze i u nich się żyje zupełnie inaczej. Trzeba pomalować płot - kilka osób pracuje obok siebie i gada o jakiś pierdołach. Trzeba wykopać warzywa z ogródka - też wszyscy pracują razem i wiodą niekończące się rozmowy o niczym. Totalnie inny świat, taki bardziej naturalny. To jak wygląda dzisiejsze społeczeństwo młodego pokolenia jest nie do zrozumienia dla starszych ludzi. Moja babcia uważa za żart i stale niedowierza jak mówię o mojej pracy i wspominam, że potrafię przez cały dzień nie odezwać się do nikogo nawet słowem. Czasy się strasznie zmieniły pod tym względem ale nasza psychika raczej nie odrzuci tylu lat ewolucji w społeczeństwie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

97piorunów

Dzisiaj pierwszy dzień mojego leczenia wypalenia zawodowego. Na razie Pani doktor powiedziała że mam odstawić ten konkuter, zrobić badania krwi i zgłosić się do niej. Zobaczymy jak to będzie, na razie mój organizm ma różne reakcje obronne na samą myśl o pracy. Jak tylko o tym pomyśle to mnie rwie na wymioty. Dostałem L4 posiedzę trochę :smiley: życzcie zdrowia!

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Hydepark

66piorunów

11 lat w IT. Ostatnio dużo myślę.

Nie powiem że nienawidziłem każdej chwili. Były momenty kiedy coś zadziałało, kiedy rozwiązałem problem, kiedy system stanął na nogi. Ale to nigdy nie była pasja. To był sposób na życie. Dobry sposób - płacił, wychodził mi jako tako, dawał stabilność.

Na studiach uczyłem dzieciaki robotyki na LEGO Mindstorms. Sam to rozkręciłem - poszedłem do szkoły językowej z pomysłem, oni dali sprzęt i klientów, ja opracowałem program. Robiłem też szkolenia dla nauczycieli jak uczyć na tych zestawach. Ale to była "popierdółka", nie prawdziwa praca. Więc poszedłem w programowanie, bo to poważne, bo płaci, bo tak wypada.

I tak minęło 11 lat.

Java, C, Python, embedded, backend, CI/CD, Docker, Kubernetes. Międzynarodowe zespoły, praca zdalna, projekty dla automotive, rolnictwo precyzyjne, telematyka. CV wygląda solidnie. Zarobki? Nie narzekam.

Ale siedzę ostatnio nad code review i myślę - po co? Kolejna dyskusja o tym czemu zrobiłem X a nie Y. Kolejna obrona każdej linijki jakbym bronił pracy doktorskiej. Kolejny refaktor który trzeba tłumaczyć, testować, uzasadniać.

I nie chodzi o to że ktoś jest dla mnie nieuprzejmy. Nikt nic złego nie powiedział. Po prostu patrzę na to wszystko i czuję: dość. Spokojnie, bez dramatu. Po prostu dość.

Mam 35 lat. Spłacone mieszkanie, zero kredytu, trochę odłożone. Żona zarabia. Rok przeżyję bez problemu.

Ale nie o to chodzi.

Dotarło do mnie ostatnio jedno zdanie i nie mogę się go pozbyć z głowy: robię rzeczy których nie lubię za pieniądze których nie potrzebuję w strachu że stracę coś, czego tak naprawdę nie muszę mieć.

Mam siłę konia, zdrowie, głowę na karku. Znam skromne życie, jestem zaradny. Umiem gotować, majsterkować, naprawiać rzeczy, znam się na elektronice. Mogę pracować fizycznie, dobrze prowadzę pojazdy. Czego tu się bać?

Nie wiem jeszcze co z tym zrobię. Może wrócę do uczenia ludzi - kiedyś mi to wychodziło. Może coś zupełnie innego. A jak nie wyjdzie - ofert w IT nie brakuje.

Ale pierwszy raz w życiu mam luksus żeby się zatrzymać i pomyśleć. I chyba z tego skorzystam.

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab to ja od drugiej strony - od zawsze chciałam być programistą i od kilkunastu lat jestem. Nadal mam z tego dużo frajdy, zmaganie się z czymś, układanie w głowie i w kodzie kawałków w jak najlepszy sposób, a potem działający, elegancki rezultat dają mi satysfakcję. AI tego nie zmieniło, i tak rzadko napisze coś z sensem, zwykle mam tę rozrywkę, że z politowaniem mogę mu pokazać "pacz, debilu, jak to ma być zrobione" - zdejmuje ze mnie głównie inwestygację i debugowanie.

Lat mam sporo więcej niż większość w tym wątku, do emerytury zostało mniej niż 10. Myślę, że istotnym czynnikiem jest to, że jestem w sensownym projekcie z dojrzałym zespołem. Z poprzedniej pracy zrezygnowałam, bo frustracja mi się wylewała uszami - nie widziałam żadnego sensu w tym, co robiliśmy. Teraz - jak renkom odjął. Na code review patrzę jak na dupochron, jeśli przejdzie jakiś babol, to jest to wspólna odpowiedzialność i nie ma pokazywania palcami, kto winny, tylko szukamy rozwiązania i sposobu, żeby problem się nie powtórzył. Kiedyś wysadziłam kawałek produkcji i miałam okazję przetestować, że to nie są czcze deklaracje.

Nie wiem, czy kiedyś mi się ta praca znudzi. Chyba nie, skoro po tylu latach i wielu frustrujących projektach jest nadal dobrze.

Fanatyk8piorunów

Ja prawie całe życie zawodowe pracowałem w korpo. Tylko, że dużo mniej płatne niż poważne IT i praca na excelu i jakiś programikach do obsługi papierów i klienta. Potem dali mi mały 4 osobowy zespół do zarządzania i tak lata lecialy. Ja tam siedziałem bo było stabilnie ale motywacja szła w dół. W końcu miałem bardzo poważny kryzys, nie widziałem sensu w niczym, byłem blisko końca i to było straszne. Jak teraz o tym myślę to obudziłem się w ostatniej chwili.

W końcu rzuciłem wypowiedzenie bez żadnego planu i poszedłem na 6 miesięczne płatne L4. Stwierdzilem, że i tak nic gorszego się nie zdarzy. Załatwiłem zwolnienie od psychiatry żeby ZUS się nie przyczepił (co miesiąc płatne 150zł).

W między czasie odpoczywałem i zastanawiałem się czym się zająć. Lubiłem dłubać w drewnie i padło na to. Poszukałem pracy jako stolarz i zmieniłem robotę na fizyczną. Na początku było ciężko się przestawić, nie powiem. Jak w memie "inny świat, inni ludzie" ale się przełamałem i to była dla mnie dobra lekcja. W między czasie postanowiłem zbudować własną małą przydomową stolarnię. Rozbudowałem istniejące pomieszczenia gospodarcze z 25m2 na 100m2. Aktualnie mam stan zamknięty, jeszcze bez maszyn. (pomagał mi emerytowany sąsiad budowlaniec, któremu płaciłem na godziny). Budynek wyszedł 1 klasa, sam go murowałem, sam ocieplałem, kładłem klej i siatkę a teraz kładę wełnę na dach. Największej pomocy potrzebowałem przy budowie dachu.
Już samo zbudowanie budynku dało mi ogrom satysfakcji i jestem bardzo dumny z siebie.

Chociaż bardzo mało znam się na stolarce drewnianej to mimo wszystko stawiam wszystko na jedną kartę i idę w to na 100%. Póki co dalej pracuję u kogoś, a po pracy buduję swoje, by docelowo przejść na własną działalność.

Od kiedy znalazłem swój cel w życiu i namacalnie dążę do jego realizacji, jest mi dużo lepiej. Aktualnie mam 36 lat i czuję się jakbym zmartwychwstał i wiem, że mogę bardzo dużo. Dziś jest ciężko fizyczne ale super psychicznie. Mam konkretne cele, trzymam dyscyplinę i odnalazłem swój sens. Oczywiście nadal zdaję sobie sprawę, że jestem tylko nic nie znaczącym pyłkiem w wielkim świecie ale zmieniam cały swój i mojej rodziny świat na lepsze i to mi w zupełności wystarcza.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Hydepark

157piorunów

Rozkminiłem, o co chodzi w Hejto. Chodzi o to, że wy nie jesteście przypadkowi. Macie świadomość na solidnym poziomie, skoro obsługujecie multimedia i dotarliście aż tutaj. To miejsce jest dość ekscentryczne. Mało kto o nim wie, a to już o czymś świadczy. Nie zawsze muszę się z wami zgadzać, ale miło mi tu z wami. Reprezentujecie dobry poziom świadomości i macie własne spojrzenie na świat, które szanuję. Fascynuje mnie zawsze wasze zdanie na różne tematy. Dziękuję za waszą obecność.

Pokaż więcej komentarzy (47)

GURU

w Ciepłownictwo

2piorunów
Far over, the Misty Mountain's cold
To dungeons deep and caverns old

https://youtube.com/watch?v=Pyy_FIYE7EE

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kompan

w Hydepark

13piorunów

Znów pobłądziłem i napisałem równy rok temu groźby do jednej pani psychoterapeutki i po pół roku namierzyli mnie śledczy i dobrowolnie poddałem się karze wyrażając skruchę i teraz mam prace społeczne jako karę. Nie pierwszy raz. Już mój drugi, wcześniej też za groźby i od jutra zaczynam prace w hospicjum. Porządki, sprzątanie, zieleń, odśnieżanie w zależności od pogody, bo jest tam duży ogród też. Biegli stwierdzili, że przez zaburzenia depresyjne, ale tym razem poczytalny. Przy pierwszym razie znacznie ograniczoną poczytalność miałem, od dziecka mam też zaburzenia obsesyjno kompulsyjne między innymi i traumę ze szkoły. Nie mam jakoś kosmicznie dużo bo łącznie 100 godzin, 5 miesięcy po 20 godzin w miesiącu. Postaram się być teraz grzecznym chłopcem. A moje kuzynostwo ma problemy, kuzynka chce zostawić męża i dziecko i pić tylko alko, a jej matka ma psychozy alkoholowe i szuka zmarłych rodziców i brata i wzięli ją na detoks.

Gruba ryba14piorunów

Pisanie, że będę grzecznym chłopcem to już ironizowanie dla mnie.
Panuj nad popędami, jak jesteś poczytalny to tylko emocje nad Tobą panują, a tłumaczenie się zaburzeniami w takich przypadkach to jak tchórzostwo, aby spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć szczerze to i owo.

Życzę Ci na nowy rok wyciągnięcia refleksji i ogółem poprawy staniu psychicznego, bo na to każdy zasługuje. Trzymaj się i miłej pracki, bo i taka może być przyjemna.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Hydepark

105piorunów

Właśnie dowiedziałem się, że przyjaciel, który wyszedł przedwczoraj z odwyku, do domu dojechał już na⁎⁎⁎⁎ny. Później spędził 24h na izbie. Teraz żegna rok kolejnym dniem ciągu.

Żona przestała walczyć o niego i małżeństwo. Teraz rozwodem walczy o siebie i syna.

Ja starałem się ogarnąć mu terapeutę, ośrodek odwykowy, nawet wszywki. Wybrał swoją drogę. Nie widzi problemu w sobie i nawet utratę pracy nie łączy z tym, że przyszedł na spotkania z inwestorami na⁎⁎⁎⁎ny kilka razy, a z tym, że poszedł na odwyk.

Gość z jednej strony jest DDA, a z drugiej HFA. Jeszcze. Mam nadzieję, że kiedy skończą się zaproszenia na panele i konferencje, a banki zapukają po leasingi, to wtedy się ocknie i na prawdę zacznie się leczyć.

Fanatyk6piorunów
Mam nadzieję, że kiedy skończą się zaproszenia na panele i konferencje, a banki zapukają po leasingi, to wtedy się ocknie i na prawdę zacznie się leczyć.

Wtedy to już będzie za późno.

Żeby chociaż widział, że jest problem, to by była jakaś nadzieja, a jak problemu nie widzi, to życzę mu powodzenia. Przyda mu się.

Gruba ryba1piorunów

Wszyscy chcecie, zeby Typ sie odbijał od dna...

Ale to właśnie może jest jego sposób na problemy, które go trawią od wewnątrz i jego strategia na spierdolenie z tego świata.

Bo zwyczajnie może juz nie mieć siły, ochoty, pomysłu i to jest jego najlepsze rozwiązanie.

Miałem kolegę, który wpieprzył się tak głęboko w tematy medytacji, samorozwoju, ezoteryki (tak to była jego "wódka"), ze skończyło się samobojem...Bo nie widział już dla siebie innego rozwiązania.

Zrobił bilans dla siebie i dla świata, zaplanował i konsekwentnie dążył do celu.

Nikt sie nie zorientował, Agile 100%.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Osobistość

w Hydepark

37piorunów

jak spedzacie święta?

ja w sumie chwilę u mamy zjeść coś dobrego, potem spacerek na cmentarz do taty i siostry, a potem joint, jagerek i końputer

jak spedzacie święta?

  • z partnerem/partnerką (plus dzieci jak ktoś ma)15% (40 głosów)
  • z najbliższą rodziną (partner, rodzice)57% (147 głosów)
  • ze znajomymi/przyjaciółmi2% (6 głosów)
  • w większym gronie (dalsza rodzina)14% (35 głosów)
  • solo przed kąkuterem8% (22 głosy)
  • inna opcja - napisz proszę w komentarzu3% (9 głosów)

259 głosów

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gwiazdor

w Hydepark

33piorunów

Taka trochę nostalgia dziś.

W 2018 roku firma wysłała mnie na konferencję. Jako druga opcja, bo ktoś nie mógł, żeby się nie zmarnował bilet. AWS re:Invent w Las Vegas. Fajnie, trochę farta, człowiek zobaczy sobie miejsce, pojechałem.

AWS ogłosił wtedy AWS DeepRacer: zdalnie sterowane autko z kamerką uczone jazdy przez uczenie maszynowe.

Dziś jest ostatni dzień DeepRacer w konsoli AWS.

Czemu to piszę? Poszedłem na warsztaty i dostałem auto. W maju 2019 wystartowałem w zawodach w Londynie i zająłem trzecie miejsce. Dołączyłem do grupy osób z wyścigu, z czego powstała społeczność DeepRacera. Zostałem jednym z jej liderów, a przez grupę przetoczyło się 50K ludzi. Amazon zaprosił mnie do społeczności AWS Heroes, zrzeszającej jedne z najmądrzejszych osób jakie poznałem.

Wygrywałem i przegrywałem wyścigi.

Jedno z aut w symulatorze było nazwane moim aliasem.

Komentowałem zawody w Toronto.

Prowadziłem kursy dla ludzi w Peru, Stanach, Indiach, Polsce, Wielkiej Brytanii.

Poznałem setki absurdalnie wspaniałych ludzi z całego świata.

Jestem też po moim siódmym re:Invencie.

Po ostatnim wyścigu w zeszłym roku dostałem kartkę podpisaną przez wszystkich

Fajnie wyeskalowało. Mam nadzieję że bilet się nie zmarnował. Jak ślepej kurze ziarno.

Fanatyk7piorunów

@tptak - niezły z Ciebie zawodnik - ja jedynie mam zwykły cert architekta z AWSa - wygasły zresztą bo w obecnej firmie niepotrzebny 🤷

Czasem mnie korci by opisać moje przygody związane z pracą, które też notabene mają epizod związany z eventem w Las Vegas, ale wtedy bym się tym totalnie zdeanimizował - czego robić nie chcę i szczerze dziwię się gdy ludzie to robią (chociaż tyś tu rangą świeżak to może właśnie o to Ci chodzi 🤷).

Pokaż więcej komentarzy (4)