Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#filmmeter

Mistrz

w Seriale

14piorunów

1092 + 1 = 1093

Tytuł: W Głębinach

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Thriller / Fantasy

Reżyseria: Jesse McKeown

Czas trwania: 6x ok. 40min.

Ocena: 3/10

Serial stanowi dowód, że to co jest w TOP10 Netflixa i występują znani aktorzy nie zawsze jest dobre. Dziwny to jest serial. Powinna być tajemnica i dreszczyk, a w ogóle nie wciąga. Pomysł może i ciekawy (choć odgrzewany), ale realizacja słaba. A im dalej, tym dziwniej. Jedynym jasnym punktem jest rola Charliego Heatona ("Stranger Things"), któremu postać opóźnionego syna głównego bohatera wyszła całkiem zgrabnie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

15piorunów

1091 + 1 = 1092

Tytuł: Everytime

Rok produkcji: 2026

Reżyseria: Sandra Wollner

Czas trwania: 2h 1m

Ocena: 9/10

Dopiero po wyjściu z kina skojarzyłam, że ten film był na Nowych Horyzontach. No nic, nadrobione.

Potężna pozycja. Oglądało mi się wybornie, opowieść pod koniec ostro skręca, co wkręca spory szok, przynajmniej u mnie tak było, ale w sensie pozytywnej oceny na ogół obrazu.

Ella ma dwie córki, 17-letnią Jesse i młodszą Melli. Mają wyruszyć na wakacje, ale noc wcześniej Jesse wymyka się ze swoim chłopakiem Luxem. Dochodzi do tragedii.

Rok później znów wszyscy się spotykają, już bez Jessie - Lux mimowolnie szuka obecności matki jego zmarłej dziewczyny i siostry, zapewne burzony wyrzutami sumienia. Ale życie toczy się dalej, widocznie żałoba zaschnęła gdzieś w środku. Lux nie jest niemile widziany u Elli, nie przeszkadza jej nadmierna obecność nastolatka w ich życiu uboższym o jedną córkę.

Ella postanawia, że wyruszą w trójkę na te same wakacje, na które mieli wyruszyć rok wcześniej, tuż przed śmiercią Jessie. Tam dopiero kumuluje się w onirycznym klimacie żałoba, która zdziera strupy i domaga się swojego istnienia.

Wspaniały to był film, cudowny snuj codziennego życia, pogodzonych (czy w ogóle można być pogodzonym ze stratą dziecka?) z odejściem bliskiej osoby, który lekkim, prawie niezauważalnym krokiem zmierza do przedziwnego finału, którego nie musimy zrozumieć.

Musimy go poczuć.

9/10. Świetne kino, które w zastygnięciu emocji przejawia je w podskórny sposób. Niby w kinie czułam się jak neutralny obserwator, ale po seansie nie mogłam przestać myśleć o tym filmie i przeżywać go na nowo.

Nie dziwię się teraz już wcale Niemcom, że postanowili odrzucić "Ojczyznę" Pawlikowskiego (na rzecz Polski, hihi) i postawić na "Everytime" w wyścigu po tegoroczne Oscary.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

13piorunów

1090 + 1 = 1091

Tytuł: Czas, który nie nadszedł

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Dramat / Sci-Fi

Reżyseria: Julia Rogowska

Czas trwania: 1h 45m

Ocena: 5/10

Akcja filmu dzieje się w świecie, w którym zdecydowana większość ludzi wybrała rewolucyjną kurację antygeriatryczną - czyli zachowują młodość do końca życia. Ci, którzy wybrali naturalny tok życia, starzeją się w specjalnie stworzonych ostojach.

Jedną z takich osób jest Sara, która jednak ma dość życia tam. To typ babki, która zawsze idzie pod prąd więc udaje jej się uciec z takiego ośrodka (owe ostoje przypominają trochę więzienia - reszta "młodego" społeczeństwa nie chce widzieć staruchów na ulicach, więc tacy ludzie nie mogą opuszczać ostoi).

W wyniku niespodziewanej okoliczności Sara, zamiast od razu wylądować na promie, który ją wywiezie w jakieś bezpieczne miejsce, trafia do miasta. Tam odnajduje Oskara, typa z którym kiedyś była mocno związana, ale ich ich losy rozdzieliły się gdy on wybrał pozostanie młodym. Oskar ma swoje życie, swoją partnerkę i tak sobie dogorywa do tzw. deadlajnu (czyli gdy skończy się jego okres przydatności - jego młode ciało po prostu umrze).

W Oskarze budzą się dawne uczucia i mimo, że Sara wygląda jak 60-letnia babka, postanawia jej pomóc.

Rozumiem wszystko, co chciano przedstawić w tym filmie: rozważania nad sensem starzenia się (w tym filmie zrozumiałam, jak bardzo może być przydatna starość, choćby w identyfikowaniu wieku - np. aktualna partnerka Oskara chyba nawet nie wie, że typowi za kilka lat skończy się okres przydatności - Oskar udaje przed nią, że Sara to jego matka). Do tego okres przydatności widocznie jest z góry narzucony, a starzy żyją aż umrą, jakkolwiek to brzmi.

Rozumiem też, że można postawić pytanie o wielkiej miłości i czy ona przetrwa gdzieś tam w ludziach mimo takich odchyłów w wyborze ścieżki życia.

Ale mimo to nie czułam tam zbyt wiele. Agata Kulesza w roli Sary jest znakomita, ale nie oszukujmy się - miała dziesiątki lepszych ról.

Razi też sterylność "młodych". Wyglądają jak sztuczni ludzie, zmuszeni do cieszenia się swoją młodością, brak w nich naturalności, którą mają dogorywający staruszkowie w ostoi. Co ciekawe, Oskar wraz z obecnością Sary też odzyskuje kawałek dawnej naturalności.

Więc jak widzicie, wszystko jest tu czarno-białe, wyłożone jak na tacy.

O wiele fajniejszy motyw odsuwanych staruszków pojawia się w brazylijsko-meksykańskim "Błękitnym szlakiem", gdzie co prawda nie ma motywu "młodości" ale też jest zamykanie starszych w enklawach i ucieczka przed takim losem.

Ale w gruncie rzeczy to dwa odrębne filmy, choć mają wspólne warstwy - Sarze nie spieszy się na drugi świat, wciąż chce żyć buntowniczo, po swojemu.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

11piorunów

1089 + 1 = 1090

Tytuł: Tajny Agent

Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Kleber Mendonça Filho

Czas trwania: 2h 38m

Bez oceny, bo pogmatwała mi się fabuła, a nie wiem czy chce mi się oglądać ten film drugi raz tak szybko.

Akcja dzieje się w Brazylii w 1977 roku, w czasach dyktatury wojskowej.

Głównym bohaterem jest Marcelo (Wagner Moura), naukowiec, który wraca do rodzinnego miasta Recife, próbując uciec przed prześladowcami i zapewnić bezpieczeństwo swojemu synowi. Wplątany w konflikt z wpływowymi ludźmi, staje się celem skorumpowanego systemu i musi walczyć o przetrwanie.

Mimo wszystko polecam, bo choć film dość długi, nie ciągnie się ani sekundy i jest tam wiele smaczków typu już na początku filmu: typ ze stacji czeka aż policjanci zajmą się trupem leżącym niedaleko, ale gdy w końcu przyjeżdżają to w innej sprawie. Albo kwestia wynajęcia cyngli za grubą kasę, którzy... za ułamek otrzymanej forsy rekrutują do zadania miejscowego podwykonawcę. No bajer, po prostu takie smaczki.

Wątków jest natrzaskane sporo, ciężko ocenić ile z nich jest potrzebnych do ogółu fabuły, ale w sensie obserwowania trochę absurdalnego świata tamtych czasach sprawdza się dość dobrze.

Dużo tu humoru, akcji i empatii dla głównego bohatera, który wręcz nie ma wielkiego wyboru i jest targany niefortunnym losem.

Czasem film skręca w inne rejony - jak na przykład motyw współczesny z odsłuchiwaniem taśm.

Ten miszmasz moim zdaniem trzyma się ledwo na trytytkach, ale trzyma się. Z 5 nominowanych do Oscarów najmniej mi się podobał, ale to nie jest zła ocena, bo poziom tam był przepotężny w tym roku.

Do obejrzenia na HBO.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Zawodowiec1piorunów

@Mahjong Też się pogubiłam i gdyby nie pomoc mojej dziewczyny, która temat zna dość dobrze, to bym miała problem z oceną, co mnie też skłania do wniosku że drugi seans za parę lat mogę bardziej docenić. W każdym razie Filho trafia na moją listę obserwowanych reżyserów

Fenomen

w Filmy

12piorunów

1088 + 1 = 1089

Tytuł: Kid Galahad

Rok produkcji: 1937

Kategoria: Dramat / Kryminał / Romans

Reżyseria: Michael Curtiz

Czas trwania: 1h 42min

Ocena: 7/10

Ward Guisenberry (Wayne Morris) to naiwny młody mężczyzna, dorabiający jako goniec hotelowy. Podczas swojej pierwszej nocnej zmiany wdaje się w bójkę, stając w obronie Louise "Fluff" Phillips (Bette Davis). Świadkiem całego zdarzenia jest Nick Donati (Edward G. Robinson), który dostrzega w mężczyźnie potencjał i postanawia wypromować go na gwiazdę boksu. Ward pod pseudonimem "Kid Galahad" staje się częścią niebezpiecznego bokserskiego świata. Tymczasem Donati planuje wykorzystać nowego podopiecznego do odwetu przeciwko Turkey'owi Morganowi (Humphrey Bogart)

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

12piorunów

1087 + 1 = 1088

Tytuł: Akcja na Eigerze

Rok produkcji: 1975

Kategoria: Thriller / Akcja

Reżyseria: Clint Eastwood

Czas trwania: 2h 5min

Ocena: 8/10

Płatny morderca tropi zabójcę swojego przyjaciela. Udaje się na wyprawę alpinistów, wśród których znajduje się oprawca.

Adaptacja średnia z jednej strony część szczegółów się zgadzało a z drugie inne pominięte czy zmienione .

Z głównej obsady jedynie z nami są Clint, Brenda Venus - Indianka i Reiner Schöne  - filmowy Freytag. Reszta w młodym wieku odeszła

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Filmy

20piorunów

1086 + 1 = 1087

Tytuł: Lalka

Rok produkcji: 2026

Kategoria: dramatobyczajowy / Kostiumowy / Dramat obyczajowy

Reżyseria: Maciej Kawalski

Czas trwania: 162 min

Ocena: 7/10

Skoro powiedziało się "A" i obejrzało "Lalkę" na Netflixie, to trzeba powiedzieć "(Ę)Ą" i obejrzeć "Lalkę" filmową.

Film jest wierną adaptacją powieści, więc fabuły przedstawiać nikomu nie trzeba, bo zna ją każdy maturzysta w Polsce xD Mocną stroną są kostiumy i scenografie - czuć tutaj ducha epoki i realizm. Bogactwo lokacji działa na plus. Fabuła jest poprowadzona sprawnie, a wprowadzone ze względu na filmową formę skróty zrobione pomysłowo i zgrabnie. Mocny nacisk położono też na nierówności społeczne. Z minusów dzieła to lekko rozczarowało mnie aktorstwo - mimo plejady wielkich nazwisk, część postaci wydaje się źle wykreowana. Rozczarował mnie przede wszystkim Rzecki - po Kondracie spodziewałem się więcej. Podobnie hrabia Łęcki - Seweryn stworzył postać zdziecinniałą i niepoważną. Na drugim biegunie jest Kulesza i jej pani Meliton - postać pełna energii i wprowadzają dużo humoru do filmu. Dobrą rolę zaliczyła także Maria Dębska - w postaci Wąsowskiej widać głęboko skrywane emocje.

Podsumowując, mimo wymienionych przywar, film jest bardzo dobry, i warto obejrzeć go w kinie jeśli jeszcze ktoś nie był a planuje.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen2piorunów

Moim zdaniem Łęcki faktycznie był śmiesznym bankrutem.

Ale właśnie też się zgadzam z tym że Maria Dębska i Kulesza były przeganialne

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Filmy

10piorunów

1085 + 1 = 1086

Tytuł: Mścicielka

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Walter Hill

Czas trwania: 1h 35m

Ocena: 5/10

Moja podróż po filmach średnich trwa w najlepsze. Tym razem na tapetę trafił typowy film akcji z komiksową pojebanowością i dziwną aktorską śmietanką w tym dość krindżowym dziele kina akcji.

Frank Kitchen to bezwzględny i dokładny zabójca na zlecenie. W takim fachu łatwo narobić sobie wrogów. Jedną z nich jest wyniosła i przekonana o swojej wielkości doktor Rachel (w tej roli Sigourney Weaver), której Frank zabił brata.

Porywa więc pani doktor sposobem Franka i zmienia mu płeć w ramach zemsty. Tak, kurka wodna. Robi to idealnie, bo jest za⁎⁎⁎⁎sta w tym co robi - ale jeśli dalej wam to nie pasuje, to niech wytłumaczeniem będzie, że to na podstawie komiksu, a tam zawsze akcyjne po⁎⁎⁎⁎ne pomysły mają większy limit.

Więc Frank budzi się jako laska (Franka gra Michelle Rodriguez) i postanawia wymierzyć zemstę i chodzi sobie i zabija ludzi. To jedna strona tego filmu, druga to rozrywki psychologiczne, gdy po wszystkim już doktor Rachel siedzi w psychiatryku i rozmawia z psychiatrą.

Trzeba powiedzieć jedno, że starano się stosować charakteryzację, by zachować jedną aktorkę do grania i męskiego Franka i po operacji zmiany płci - więc Michelle z gęby wygląda jak facet i nawet mamy obnażenie, owłosiona klata i przyrodzenie, a tymczasem z tyłu kobiece plecy i kształtna dupka - niby chcieli się przyłożyć, ale chyba budżetu starczyło tylko na przednią część ciała XD

Ale już gdy Michelle jest laską i gra Franka w ciele faceta - to wszystko działa.

Dziwny, nierówny film, niepozbawiony wad, a jednak nie narzekam, oglądałam bez nudy, czując ową komiksową formułę przenikającą do filmu, co niwelowało krindż do zaledwie kilku dawek.

Nie polecam ogólnie, bo to można by ocenić jako akcyjne gówno, które mimo, że ma motyw gender, nie ma nic tam genderowego. Ale ja lubię zgłębiać kino na wielu płaszczyznach i od jakiegoś czasu lubię też po prostu to, że się dobrze bawię. Tu się dobrze bawiłam, nic wybitnego, ale dało mi fun, zresztą lubię Michelle, pewnie sentyment po Rain z Resident Evil.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Filmy

17piorunów

1084 + 1 = 1085

Tytuł: Czarownice

Rok produkcji: 1922

Kategoria: Dokumentalny / Horror / Niemy

Reżyseria: Benjamin Christensen

Czas trwania: 1h 45min

Ocena: 8/10

Christensen łączy dokument z fabułą, bierze na warsztat średniowieczne opętanie czarownicami. Ukazując ilustracje z epoki, daje najpierw widzowi wgląd w świat wyobrażeń owych czasów, aby następnie, juz w scenach sfabularyzowanych, przedstawić plastycznie wiarę w czarownice.

PS. W filmie podano że na stosach itp stracono 8 mln czarownic. Obecnie przyjmuje się około 40 - 50 tysięcy.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Autorytet

w Anime

16piorunów

1084 + 1 = 1085
Tytuł: Asobi Asobase - workshop of fun -
Rok produkcji: 2018
Kategoria: Anime / Komedia / Slice of Life
Reżyseria: Seiji Kishi
Czas trwania: 4h 48min
Ocena: 7/10

Tytuł oryginalny: Asobi Asobase
Format: TV, 12 odc, 24min/odc | Źródło: Manga | Studio: Lerche | Ocena na AniList: 7.9/10 | AniList | MyAnimeList

Z polecenia @2138

Fajne, lubię takie głupotki. Cały humor polega tu na absurdalnych codziennych przygodach bohaterek i ich przesadzonych reakcjach. Dużo głupich min, mówienia w śmieszny sposób i wydawania z siebie dziwnych dźwięków.

Bardzo podobają mi sie tu zbliżenia na twarze, świetna ekspresja, fajna zabawa stylem.

Wygenerowano za pomocą https://animemeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

13piorunów

1083 + 1 = 1084

Tytuł: Żyjemy dalej

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Tyler Perry

Czas trwania: 1h 48m

Ocena: 6/10

Ten film jest dość słaby, to trzeba przyznać. Scenariusz taki se, dialogi jak wyjęte z harlekina, aktorstwo szoruje po dnie. A jednak ten wzruszający dramacik dostarcza na swój nieco komiczny sposób.

Anika nie ma łatwo w życiu. Sparzyła się na jednym kolesiu i będzie samotnie wychowywać jego dziecko, chce iść na pielęgniarstwo, ale brak kasy na semestr. Do tego musi opiekować się chorą matką, gdy jej siostry mają wyjebane.

Dorabia jako strażniczka więzienna. Pewnego dnia wybucha bunt i więźniowie chcą ją zgwałcić. Z opałów ratuje ją Carousel, młody facet, który resocjalizuje się tutaj już od 14 roku życia (został skazany jak dorosły). Potem wymieniają między sobą listy, a gdy mężczyzna wychodzi na wolność - zaczynają się spotykać.

Oczywiście matka i siostry gdy dowiadują się, że Anika spotyka się ze skazańcem - dostają jobla i suszą głowę dziewczynie.

Cały myk polega na tym, że Carousel to po prosto pan Jezus w ciele młodego, przystojnego mężczyzny, który przez więzienie nigdy nie poczuł co to miłość z kobietą. To znaczy, nie dosłownie Jezus - koleś jest po prosty DOBRY. To chodzące dobro, chce każdemu pomóc, Anice w wychowaniu córeczki, nawet nienawistnej matce, która co chwilę go obraża.

Chociaż to skazaniec i pracuje jako śmieciarz jest najbardziej wartościowym człowiekiem chodzącym po tej ziemi. Dlatego też mocno kibicujemy Anice, by pokochała typa i z nim była, mimo przeciwności losu.

Naprawdę, ten film jest naiwny, ckliwy, dialogi czasem powodowały u mnie wybuchy śmiechu już, a jednak muszę przyznać, że bardzo dobrze mi się oglądało ową historyjkę.

Można powiedzieć, że to taki komfort typu oglądanie bajki dla dzieci, gdzie dobro wygrywa i jest happy end. Comfort movie style.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

18piorunów

1082 + 1 = 1083

Tytuł: Lalka

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Horror

Reżyseria: Rod Blackhurst

Czas trwania: 83 minuty

Ocena: 6/10

Nie czytałem książki, ale wydaje mi się, że to niezbyt wierna adaptacja. Fabuła standardowa dla takich filmów: zła postać porywa i torturuje dobrą postać, i tak się miotają dopóki jedna nie zabije drugiej.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

14piorunów

1081 + 1 = 1082

Tytuł: Rzymskie wakacje

Rok produkcji: 1953

Kategoria: Komedia rom.

Reżyseria: William Wyler

Czas trwania: 1h 58m

Ocena: 8/10

Z Filmweb: Księżniczka Anna (Audrey Hepburn) podróżuje po Europie. Od zawsze towarzyszy jej sztab doradców, guwernantek i lokajów. W Rzymie znużona życiem według sztywnych reguł, Anna ucieka służbie, by zasmakować normalności. Spotyka dziennikarza, Joe Bradleya (Gregory Peck), który oferuje jej gościnę w swym skromnym mieszkaniu.

Ode mnie: uwielbiam Audrey Hepburn. Ta dziewczyna mogłaby malować pokój na biało i tak bym oglądał :slightly_smiling_face: Uwielbiam jak się porusza, uwielbiam jej mimikę, jak mówi, jej akcent powoduje, że dostaje rumieńców (chyba jestem psychofanem :P) Nie wiem dlaczego. Tak jest.

Sam film też jest mega przyjemny i ma w sobie to coś czego dzisiaj już nie da się dostrzec w komediach. Jest grzeczny, ale ciekawy. Jest romantyczny, ale nie wulgarny. To komedia romantyczna, a nie jest głupia :slightly_smiling_face:

A jak ktoś ma zajawkę historyczną to też warto oglądnąć: film nakręcony na początku lat 50tych, więc stroje i technologie z tamtych lat, które potrafią zaskoczyć i zaciekawić.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk3piorunów

@boogie i te Vespa. Ten film był chyba jej najlepszą reklamą. Podobno od cholery ludzi kupiło Vespy po obejrzeniu go.

No i... te oczy.

Lider3piorunów

@WatluszPierwszy niedawno widziałem taką Vespę w czerwieni. Piękna maszyna, chętnie bym sobie taką pojeździł, choć chyba wolałabym mieć ją elektryczną, aby mi nic nie pierdziało 😛

Fanatyk1piorunów

@boogie jak taka Vespa śmiga włoskimi uliczkami, to jest piękny widok. Jestem tak pierdzielnięty, że co roku we Włoszech na wakacjach robię fotki tych "pierdziawek" i mam ich całkiem sporo w telefonie.

Tytan1piorunów

@WatluszPierwszy @boogie fanom Vespy mogę polecić pierwszą część filmu Dziennik intymny/Caro Diario (na chomiku jest wersja oryginalna + napisy), tutaj zajawka jak Moretti sobie jeździ po Rzymie na Vespie https://m.youtube.com/watch?v=jghZPW0nsB0

caro diario, Nanni Moretti in vespaAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Lider3piorunów

Zapomniałem wspomnieć: Audrey Hepburn mieszkała i jest pochowana na miejskim cmentarzu w malutkiej miejscowości Tolochenaz w Szwajcarii i byłem niedawno przy jej domie i grobie. Na są zdjęcia :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Filmy

10piorunów

1080 + 1 = 1081

Bank robi bang bang. Zapraszam na :popcorn:

---------

Tytuł: The International

Rok produkcji: 2009

Reżyseria: Tom Tykwer

Kategoria:

Czas trwania: 118 min

Moja ocena: 7/10

Agent Interpolu oraz asystentka prokuratora okręgowego natrafiają na ślad przestępczej działalności olbrzymiego banku.

Porządny thriller, wciąga i sprawnie buduje, a także podtrzymuje napięcie, w czym pomaga wiecznie napięty Clive Owen. Od razu muszę zaznaczyć, że to nie jest Bourne: brak tu intensywnych scen akcji, bijatyk, czy pościgów. Bohaterowie bywają nieporadni, a przede wszystkim nie są niezniszczalni - dostajesz kulkę, to wiotczejesz i umierasz. Mogłoby być trochę mniej szczęśliwych zbiegów okoliczności, czy nagle sprzyjających warunków, podbiłoby to w moim odczuciu wrażenia. Polecam osobom lubiącym thrillery ze spiskami.

Gruba ryba1piorunów

Fun fact: Historia zainspirowana została prawdziwym bankiem, BCCI. Był to międzynarodowy bank, który okazał się być uwikłanym w oszustwa finansowe, pranie pieniędzy i ukrywanie nielegalnych transakcji, m.in. związanych z handlem narkotykami i bronią. Jego działania zostały ujawnione w latach 80. i 90.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

8piorunów

1079 + 1 = 1080

Tytuł: Nic do Oclenia

Rok produkcji: 2010

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Dany Boon

Czas trwania: 1h 45m

Ocena: 6/10

Opis filmy z filmweb: 1 stycznia 1993 roku – Zniesienie granic celnych w UE. Dwóch agentów służby celnej – jeden Belg i jeden Francuz – dowiaduje się, że ich posterunki graniczne, ta w francuskim Courquain i ta w belgijskim Koorkin, niedługo znikną. Frankofobiczny ze strony ojca, zagorzały agent belgijskiej służby celnej Ruben Vandevoorde zostaje zmuszony do stworzenia pierwszego mobilnego francusko-belgijskiego posterunku granicznego. Jego francuski partner, Mathias Ducatel, odbierany przez Rubena jako odwieczny wróg, jest potajemnie zakochany w siostrze Rubena. Wywołując szok otoczenia, zgadza się zostać partnerem Vandevoorde’a, aby patrolować razem bezdroża po obu stronach zniesionej granicy, w specjalnym pojeździe międzynarodowej jednostki celnej – rozpadającym się Renault 4.

Kilka słów ode mnie: przyjemna komedia w typowym francuskim stylu. Trochę bardzo głupkowata, ale bardzo pozytywnie. Trochę zawiewa nostalgią: stare sprzęty, stare samochody, stare komputery, no i coś co my, Polacy, pamiętam z 2004 roku :slightly_smiling_face:

Gra aktorska? Przerysowana do granic możliwości (to chyba typowe dla komedii francuskich i stylu wyznaczonego prze Louis de Funès). Nie rozpoznałem, ani jednego aktora, ani aktorki, ale to chyba nie ma znaczenia :slightly_smiling_face:

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen1piorunów

@boogie

Nie rozpoznałem, ani jednego aktora, ani aktorki,

Poważnie? Dany Boon grał chyba w każdej głośnej francuskiej komedii od 20 lat (bo połowę sam wyreżyserował 😁) a ten drugi typ był w Asteriksie.

Lider2piorunów

@Cinkciarz nie jestem jakimś fanem kina francuskiego, choć czasami coś oglądnę (tak jak to). Aktorzy są dla mnie zawsze przypadkowi 😛

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Filmy

18piorunów

1078 + 1 = 1079

Film, do którego można wracać i zawsze bawić się dobrze. Zapraszam na :popcorn:

---------

Tytuł: Constantine

Rok produkcji: 2005

Reżyseria: Francis Lawrence

Kategoria:

Czas trwania: 121 min

Moja ocena: 7/10

Constantine, egzorcysta wypędzający demony z ludzkiego wymiaru, trafia na ślad szerszego spisku.

Rany, jak ja lubię wracać co kilka lat do tego filmu. Tak powinien wyglądać przyzwoity akcyjniak przygodowy w klimacie fantasy. Ma podobną wartość do ponownego oglądania jak Mumia z Brendanem Fraserem (choć tamten film jest jednak bardziej komediowy). Co łączy obydwa filmy? Charyzmatyczny główny bohater ze świetnie dobranym odtwórcą (Keanu pasuje jak ulał), pobudzające wyobraźnię pomysły, wartko płynąca akcja, no i oczywiście Rachel Weisz. Uwielbiam wersję piekła z tego filmu, uchwyconego momentu po wybuchu bomby atomowej, utrwalonego w nieskończoności. Podobają mi się wszystkie pomysły związane z walką i ochroną przed demonami, tego jak funkcjonuje ten świat, i że w sumie niewiele z tego jest tłumaczone - tak to właśnie powinno wyglądać. Polecam na przyjemny seans na rozluźnienie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Filmy

12piorunów

1077 + 1 = 1078

Gówno owinięte w papier toaletowy. Zapraszam na :popcorn:

---------

Tytuł: The Mummy

Rok produkcji: 2017

Reżyseria: Alex Kurtzman

Kategoria:

Czas trwania: 110 min

Moja ocena: 4/10

Tom Cruise znajduje mumię, która chce go wyruchać kozikiem.

Taki tam gniot: ani śmieszny, ani straszny, ani trzymający w napięciu. Cringe się z tego wylewa okropny. Był chyba apetyt na stworzenie uniwersum, ale coś nie pykło i raczej na szczęście. Nie chce mi się więcej pisać. Nie polecam.

Kosmonauta2piorunów

@Piechur szkoda, ze to tak zjebali bo oryginaly na kartach komiksów były naprawdę pomyslowe.
Jeszcze chyba jakiś drugi film z tego uniwersum wyszedl

Tytan2piorunów

@FodiJoster ten drugi film to Dracula - Historia nieznana. Oba miały być częścią nowej serii Universalu, wskrzeszającej postacie z ich klasycznych (z lat 30.) horrorów do standardów współczesnego kina superbohaterskiego, ale nie pykło, co nie dziwi, bo nie da się klasycznego horrowego bohatera przerobić na Avengersa.

Gruba ryba1piorunów

Fun fact: Gdybym tego nie oglądał, to poszedłbym do łóżka dwie godziny wcześniej i może w końcu bym się wyspał.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Filmy

16piorunów

1076 + 1 = 1077

Najnowsze ekranizacja powieści Bolesława Prusa w :popcorn:

---------

Tytuł: Lalka

Rok produkcji: 2026

Reżyseria: Maciej Kawalski

Kategoria:

Czas trwania: 162 min

Moja ocena: 7/10

Pochodzący z biednej warstwy społecznej bogaty kupiec zakochuje się bez pamięci w zubożałej, ale wyniosłej pannie z arystokracji.

Tytułem wstępu: nie oglądałem poprzednich ekranizacji, ani serialu od Netflixa, a z samej książki pamiętałem mniej więcej zarys fabularny. Zdjęcia, scenografia i kostiumy są zdecydowanie najmocniejszą stroną tej ekranizacji - nic nie raziło taniością ani tandetą, praktycznie każdy kadr wyglądał bardzo dobrze i ciężko tu się do czegoś przyczepić. Aktorsko było ok. Według mnie wyróżniała się świetna, niezwykle naturalna Maria Dębska grająca Kazimierę Wąsowską, natomiast Dorociński i Urzędowska, wcielający się w głównych bohaterów, byli po prostu w porządku. Nie podobali mi się Szyc ani Ostaszewska (której osobiście w ogóle nie trawię), wcielający się w baronostwo Krzeszowskich. Kondrat fajnie grał twarzą, szkoda tylko, że nie miał bardziej "zdziadziałego", niepewnego głosu, który, wydaje mi się, pasowałby lepiej do postaci Rzeckiego. Ogólnie oglądało się to dobrze, choć czasem czuć było w prowadzeniu dialogów nieco serialowy klimat, nie pasujący do dużego ekranu; było jakoś za szybko i z taką dziwną intonacją, charakterystyczną dla polskiej szkoły aktorskiej. Sceny z panią Meliton, graną przez Kuleszę, były ewidentnie nakręcone pod ludzi oglądających polskie kabarety i stand upy, co mnie osobiście mierziło. Najmniej podobał mi się fragment . Wydaje mi się też, że mogło być bardziej emocjonalnie, introspektywnie, ale to już moje osobiste preferencje. Zastanawiałem się mocno, czy jednak nie dać 6, ale zostawiam 7, bo to na prawdę jedna z lepszych polskich produkcji kinowych ostatnich lat i warto to docenić. Polecam tym, którzy zastanawiają się, czy warto iść.

Gruba ryba3piorunów

Byłem, widziałem. Ja dałbym spokojnie nawet 8/10, szczególnie że jestem dość świeżo po serialu z 1978. Szyc jak to Szyc, on w zasadzie grał jak w Testosteronie czy innych filmach z nim :grinning:

Gruba ryba1piorunów

@JackDaniels Ja zwyczajnie nie rozumiem fenomenu Szyca, ma strasznie irytujący sposób wypowiadania kwestii, jest tak nienaturalny, jak tylko można być

Gruba ryba2piorunów

@Piechur z Szycem jest jak z McDonalds - biorą go, bo z góry wiedzą czego się spodziewać. Może szału nie będzie, ale zrobi swoje na 4- i wystarczy 😁

GURU6piorunów

Mnie w scenie z Paryza rozjebalo "To jest Paryz" i natychmiast kadr ze kazdy mieszkaniec Wroclawia pozna ze to Festung Breslau 😛

Bylem, widzialem, sympatyczny film. Drugi raz nie obejrze, ale dobrze ze obejrzalem pierwszy raz

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Filmy

10piorunów

1075 + 1 = 1076

Tytuł: Ponad wszelką wątpliwość

Rok produkcji: 1956

Kategoria: Film-Noir

Reżyseria: Fritz Lang :heart_eyes:

Czas trwania: 1h 20min

Ocena: 9/10

Dziennikarz i jego przyszły teść podejmują ryzykowną grę dt. zasadności wykonywania kary śmierci, w której stawką może być życie niewinnego człowieka.

Oglądając ten film pomyślałem że jakbym kręcił remake to bym zrobił tak że teść by wyrolował zięcia i zostawił go bez dowodów uniewinniających

A sama końców zaskoczyła i to bardzo.

Gdzieś podobną widziałem - chyba w Zębatym ostrzu

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Seriale

18piorunów

1075 + 1 = 1076

Tytuł: Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów

Kategoria: Animacja / Sci-Fi

Czas trwania: 133 odcinki po średnio 25 minut

Ocena: 8/10

Szukałem jakiś czas temu czegoś do kotleta i pomyślałem, że skoro mam Disneya to może warto nadrobić Wojny Klonów. Pamiętam, że za dzieciaka oglądałem pojedyncze odcinki na Cartoon Network i mi się podobało, więc czemu by nie sprawdzić teraz.

No i prawie się odbiłem... pierwszy sezon wygląda jak coś na zasadzie - robimy serial dla dzieciaków, pierwszy sezon zrobimy lajtowy, jak bajeczkę, dostaniemy rating wiekowy, a potem nikt nie będzie sprawdzał. I się udało. Bo faktycznie początek jest ciężki, nawet bardzo. Może najmłodszym by się spodobało, ale z drugiej strony czemu miałyby oglądać most między Atakiem Klonów, a Zemstą Sithów, skoro na to byli za młodzi? Nie wiem, ale w każdym razie bardzo się cieszę, że przetrwałem to, bo z każdym kolejnym sezonem było coraz lepiej, a finał... ahhh, jedna z lepszych rzeczy, jaką Gwiezdne Wojny dostały.

Historia w serialu opowiada szereg działań, jakie miały miejsce między drugą, a trzecią częścią sagi Skywalkerów. Galaktyka pogrążona jest w wojnach klonów, a my śledzimy losy przede wszystkim Anakina oraz jego uczennicy Ahsoki Tano, ale też i innych postaci. Część wątków jest mocno pobocznych, część ma wymiar humorystyczny (zwłaszcza te z robotami czy Jar-Jarem), ale też są poważne rzeczy i to rzekłbym, że dostajemy tutaj przekrój całej wojny oraz jej koszty, zarówno wśród wojskowych, ale i cywilów (nawet są obozy pracy ^^). Podane jest to z odpowiednim filtrem (np. nie widzimy procesu rozczłonkowania, ale widzimy jego efekty), ale były odcinki, gdzie człowiek siedział i czuł, że ogląda Helikopter w Ogniu albo Grę o Tron dla nastolatków.

To co jest najlepszego w Wojnach Klonów to nie tylko to, że uzupełniają lukę fabularną w filmach (a z tą miałem problem, bo no kurde - wybucha wojna, a my widzimy jej początek i koniec), ale przede wszystkim rozwój postaci, bo w przeciwieństwie do filmów tutaj faktycznie mają kiedy się rozwinąć i możemy ich lepiej zrozumieć. Jednocześnie też to, że Jedi zostali zaskoczeni Rozkazem 66 boli jeszcze bardziej, bo mamy pokazane wątki, które powinny im zapalić kontrolki, że coś jest nie tak. Ale to Gwiezdne Wojny - kiedyś podchodziłem do tego bardziej konserwatywnie, ale stwierdziłem, że to właśnie ortodyksyjni fani niszczą uniwersa (wszystkie, nie tylko GW), więc teraz traktuje to jako rozrywkę. Miecze świetlne mają robić wzium, blastery piu-piu, ja mam się dobrze bawić, a nie rozkminiac i to Wojny Klonów robią dobrze. Chociaż finał to takie ambiwaletne uczucia. Bo przynajmniej dla mnie był emocjonalny i czułem się po nim smutny, chociaż dobrze wiedziałem, co się stanie. Chyba najwięcej emocji wywołał w tym świecie. Chyba tylko końcówka Łotra 1 była dla mnie mocniejsza.

Ogólnie bardzo polecam (poza pierwszym sezonem) fanom Gwiezdnych Wojen. Ja czuję się połechtany przez twórców i już wiem, że teraz do kotleta lecimy z Parszywą Zgrają by zobaczyć co się działo bezpośrednio po wojnie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk2piorunów

Świetne były. I też widać jak pierwsze sezony były typowo dla maluchów, podczas gdy ostatnie już za bardzo nie. Ostatnie dwa odcinki zbierałam szczękę z podłogi. I trochę płakałem

Kompan3piorunów

@Loginus07 Ostatnie odcinki finalnego sezonu to dla mnie 10/10. Pierwsze sezony trzeba przeżyć bo straszna dziecinada, ale potem im dalej w las tym lepiej. Bardzo wielka pustka po obejrzeniu choć Rebels też było niezłe. The Last Batch też niczego sobie choć mógłby być trochę dojrzalszy, dłuższy i dla starszej widowni.

Pokaż więcej komentarzy (11)