Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gastronomia

Kosmonauta

w Hydepark

37piorunów


Napiwki to jest coś czego najbardziej nie rozumiem w jakiejkolwiek kulturze. W jakiej innej branży daje się napiwki? Oooo ale mi pan ładnie wymienił olej silnikowy, ma pan dodatkową stówkę! Oooo ale dobrze obcięte włosy nie no 50 złotych ekstra się należy!

Ale w gastro wymaga się żeby za wykonywaną przez kogoś pracę płacić ekstra, tzn. przerzucać koszty januszery na klienta. Zapłaciłeś 40 złotych za średniego burgera z frytkami, we no daj jeszcze dyszkę bo ktoś ci go przyniósł z kuchni do stolika (10 metrów). Zamawiasz na glovo, we no dorzuć 10% do zamówienia dla gościa co ci to dowiezie mimo że dobrowolnie zgodził się na wykonywanie usługi. Jedzenie na mieście i tak jest obecnie mega drogie bo marże poszły w górę ale zapewne obsługa tych pieniędzy nie widzi tylko Janusz, więc dokładaj się do obsługi, mimo że nawet nie wiadomo czy oni te pieniądze zobaczą.

Nigdy nie daję napiwków, i to nie dlatego że się nigdy nie należy, po prostu wydaję swoje ciężko zarobione pieniądze i chciałbym żeby ludzie którzy mnie obsługują zarabiali godziwie zamiast januszerskich sztuczek na wymuszanie dodatkowej kasy.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fenomen

w Hydepark

254piorunów

Też macie wrażenie, że gastro konkretnie pojebało? Ceny są wręcz szokujące. Ostatnio u mnie w mieście (średniej wielkości w skali kraju) zwykły Chinol ceny 40-45 zł za danie XD Dodam, że to typowy chińczyk, którego przygotowanie zajmuje im przed wydaniem 10 minut. To w Gdyni w dobrej tajskiej restauracji płaciłem 38 zł za pad thai i wszystko było świeże, nie mrożone i z gara aluminiowego do ogrzania.

Jadłem jeszcze w te sobote byłem ze znajomymi na mieście, bo ich zaprosiłem na weekend. Kotlet schabowy (duży) z ziemniakami i surówką 38 zł. 1 litr kompotu za 22 zł.

Głupi kebab to już +/- 30 zł, choć Podolski swojego w Niemczech sprzedaje za 7 euro. I prawda - jest mniejszy niż nasze, ale mięso i jakość składników bez porównania, nie wspomnę o zarobkach w Reichu w porównaniu do Polski.

Foodtrucki to w ogóle patola i temat na osobną dyskusję, ale obecnie jedzenie gdziekolwiek poza barem mlecznym to jest zamach na własną godność i szacunek do samego siebie.

Ktoś powie "nie stać cię, nie jedz". No stać i jeść nie będę za niedługo, bo to jest po prostu walenie w c⁎⁎ja klientów. Jeszcze najlepsze jest to, że Janusze przy zamówieniu na 8 osób doliczają sobie 10 % ekstra, co i tak nie idzie do kieszeni kelnerów. To taka jakby kara za to, że zostawisz im dużo kasy, bo olaboga wtedy kuchnia musi pracować, żeby wydać wszystko na czas, a nie odgrzać w tempurze mrożoną rybę z frytkami w 5 minut xDD

Polskie gastro otrzymało ogromne wsparcie od obywateli w czasach covidowych i odwdzięczyli się nam stałą podwyżką cen, tak jakby inflacja cały czas się kręciła jak karuzela. Głupia pizza (niewłoska) 40cm to w tej chwili 55 zł. Za w sumie coś, co w przyrządzeniu jest mega tanim daniem. Bardzo często te "amerykańskie pizze" walą zwykłą szynkę konserwową z biedronki, najtańszy ser, warzywa w skali hurtowej kosztują tyle co nic.

A zjeść w dobrej cenie też się da i uczciwie zarabiać, co pokazuje naprawdę marginalna ilość knajp, które i tak mają za małą renomę na rynku, żeby się przebić przez rozbujanych Januszy. No, ale wiadomo, jak nie będzie nowego samochodu w leasing co pół roku, to Janusz ogłasza upadłość.

A ceny to tylko wierzchołek góry lodowej tej patologii, bo pod nią kryje się jeszcze syf, brak higieny, mrożone żarcie, stary olej, serwowanie resztek z talerzy innym klientom i tym podobne cuda.

Pokaż więcej komentarzy (141)

GURU

w Wiadomości Polska

3piorunów

W kurortach 37 proc. przebadanych próbkek z lodami zawierało bakterie

Bakterie Enterobacteriaca wykryto w 37 proc. zbadanych próbek lodów pobranych w województwie zachodniopomorskim - przekazał w poniedziałek sanepid. Najwyższy wskaźnik zanieczyszczenia lodów występuje w pasie nadmorskim. Pracownicy sanepidu pobrali do badań próbki lodów w miejscach, gdzie przyjeżdża

Gruba ryba

w Hydepark

31piorunów

Co sądzicie o napiwkach w restauracjach?

Czy dajesz napiwki?

  • Tak, uważam to za słuszne16% (191 głosów)
  • Tak, ale niechętnie19% (226 głosów)
  • Nie, choć czuję, że powinienem4% (45 głosów)
  • Nie, od płacenia kelnerom jest pracodawca47% (548 głosów)
  • Inna opcja / sprawdzam13% (154 głosy)

1164 głosów

Fanatyk1piorunów

Zwykle daje. Robiłem ledwie pare dni w gastro, i był taki zapieprz że zwykle daje pare złoty ot tak

Kosmonauta4piorunów

@CoryTrevor daje tylko wtedy jeśli widze, że kelner/kelnerka sie stara, robi cos więcej niż minimum. Podawaczom, prostakom czy debilom nigdy w zyciu. Niech sie naucza ze na hajs se trzeba zasluzyc.

Pokaż więcej komentarzy (78)

Kosmonauta

w Hydepark

5piorunów


O co chodzi z tym całym Manekinem? Z tego co kojarzę to jest naleśnikarnia, ale w każdym mieście w którym go mijałem (Warszawa, Bydgoszcz itd.) straszne kolejki, serio chce się ludziom stać godzinę w kolejce po naleśnika? Czy to kolejna moda na instagramka?

Ja nawet jak jestem mega głodny jak widzę kolejkę na dłużej niż 20 minut to po prostu szukam innego lokalu, chyba że to byłby jedyny w okolicy kilku km, ale no one są w centrach gdzie obok nie brakuje gastro.

Kosmonauta0piorunów

Są smaczne i niedrogie. Przynajmniej kiedyś jak tam bywałem. I nie wiem czy wiesz, ale ci ludzie nie stoją po sam placek, bo jest w nim jeszcze zawartość. Może dlatego jesteś zdziwiony. Ty za to szukasz 30 min kolejnej knajpy a w niej czekasz 2h na podanie jedzenia.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Hydepark

2piorunów

Sytuacja tak absurdalna, że musiałem sprawdzić w innych źródłach. No i to nie fejk.
   

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Wiadomości Świat

11piorunów

Tysiące restauracji na Wyspach bankrutuje. Każdego dnia zamykanych jest 10 lokali

Tysiące barów, restauracji i pubów w całej Wielkiej Brytanii zamyka swoje drzwi dla klientów, ponieważ wymykające się spod kontroli czynsze, wysokie koszty energii i wynagrodzeń oraz niskie rezerwacje stały się plagą branży. Według danych branżowych, liczba licencjonowanych lokali w Wielkiej

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Przyzwyczaiłem się już do tłumaczenia, że ceny w restauracjach są drogie, ponieważ rosną koszty minimalnego wynagrodzenia, rosną ceny prądu i gazu i tak dalej.

Ale cholernie ciężko jest mi w to wierzyć, kiedy przypomnę sobie sytuacje z przeszłości. Np taką jedną, zabawną i pouczającą zarazem, kiedy 2 lata temu odwiedziłem pewną knajpę, zlokalizowaną w budynku ze starej cegły. Wnętrzne surowe, wyglądało jakby to była jakaś stocznia.

W każdym razie właściciel nie zadbał o generalny remont, ale zamiast tego dorobił do tego otoczkę, że to jest fancy miejscówka, więc domalował sprejem jakieś grafiti i git xD W środku były krzesła z taką wysuwaną deską do pisania w zeszycie, przez co miałem podejrzenia, czy oni z woźnym jakiegoś deala nie zrobili i nie zajebali tego ze szkoły XDDD Na dworze stoły i krzesła z krzywymi nogami, podkładało się jakieś chusteczki, żeby się nie gibało. Na dodatek wszystko stało na dziurawym asfalcie, przez co stabilności i tak nie było żadnej i raz jak się wychyliłem powiedzieć coś do znajomych, to prawie zaliczyłem glebę.

Przejdę do sedna. 2 lata temu za danie główne płaciłem tam ok 37 zł, na tamte ceny to było dość drogo jak za zwykłe orientalne danie, w dodatku w słabej lokalizacji. Ale przecież to FANCY HIPSTERSKA KNAJPA XD

Byłem ze znajomymi, chłopak koleżanki mojej dziewczyny to dość rozrzutny typ. Wiecie co zamówił na przystawkę? Grillowanego arbuza, marynowanego w sosie sojowym (na talerzu jeszcze chyba trochę liśći roszponki i kiełki fasoli)

Cena? 28 zł XDDDDDD Rozumiecie to? Prawie 30 zł za kilka plastrów arbuza z sosem sojowym i szczyptą zieleniny. I to wszystko w miejscu, które było w środku brudne, obskurne i posiadało stoły i krzesła z jakiejś szkoły podstawowej xD

Oczywiście wszystkie braki na mocy fajnizmu zostały zamienione w zalety i np na obskórnej toalecie był napis "kibel" i pomalowane sprejem jakieś bazgroły, dzięki czemu wszystko miało sprawiać wrażenie, że "to jest tak specjalnie", a to po prostu przycięcie na kosztach.

Na koniec dodam, że zostaliśmy poczęstowani ekstra serwisem za dużą grupę (a było nas mniej niż 10 osób, bo dokładnie 8), odmówiono nam też rozbicia kwoty na 2 rachunki. Nigdy nie zrozumieniem karania klientów za to, że przyszli zostawić więcej kasy i jest więcej pracy dla obsługi + jeszcze robienie problemów z płatnością, bo szef ksycy xD

Sprawdziłem jak zmieniły się ceny i obecnie moje danie kosztuje nie 37, a 48 zł. Dobre, ale nie jest to nic specjalnego, czego nie zjadłbym w kilku innych knajpach w dużym mieście.

Żyjemy w erze takiego konsumpcjonizmu, że ludzie i tak będą płacić i będą sobie pozwalać na wszelkie niedogodności. Dziś konsumpcja jest wartością nadrzędną. Dla najmłodszego pokolenia jedzenie to wręcz rytuał. Można zapłacić nawet i 70 zł za zwykłe jedzenie i 20 zł za drinka, ale posiedzenie 1,5h w "fancy knajpie" ze znajomymi i celebrowanie jedzenia innego niż domowe to jakieś spotkanie z najwyższym i rzecz warta poświęcenia wszystkich wolnych środków i życia od 1 do 1.

 

Autorytet0piorunów

@Lopez_ jeszcze jedno, często w takich restauracjach do picia dostępne są tylko napoje w butelkach 0,2. To jest k⁎⁎wa kpina z klienta

Gruba ryba0piorunów

@Lopez_ tak szczerze, to w Polsce jest po prostu bieda. Jak ktoś jest młody to gdzie ma spędzać czas? I wszędzie właśnie drogo jak sukinsyn. Lubię tańczyć - nie ma gdzie a ja pod Warszawą k⁎⁎wa mieszkam. Nawet pomijając ceny to jest taka nędza, że pomimo że nic nie odwalam to dziewczyna się na mnie obraża, idzie do ochrony i mnie wyćpany typ wynosi, bo zacząłem tańczyć z inną. Scenariusz przerabiałem w paru miejscach, zawsze to samo, plaga dosłownie, po pierwszym razie bałem się nawet kropli alkoholu tam nawet napić zresztą żeby nie było kombinacji że mi po pijaku coś odwaliło czy coś. Patologia jak sukinsyn, muzyka do bani i drogo. W Holandii podobnie płaciłem i nigdy, nawet raz, nie miałem dziwnej sytuacji.

Z braku-laku dzieciaki się na szpanowanie po restauracjach umawiają, jedyna alternatywa to domówki ale przecież na to rzadko są warunki. Zaś miasta tak się zabodowywuje, że nawet w plener coraz gorzej jest gdzieś wyjść.

Ja bym wszystkiego na konsumpcjonizm nie zwalał, po prostu ciężko się towarzysko w Polsce wyżyć. W najlepszym wypadku drożyzna, w najgorszym drożyzna, obskórny lokal, beznadziejna obsługa i ogólnie nic specjalnego. Za komuny były za⁎⁎⁎⁎ste densingi itp. ale nic z tego nie zostało.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fenomen

w Hydepark

120piorunów

Jestem ciekaw, ile jeszcze ludzie będą tolerować tę patolę w gastro.

Zawsze miałem taki punkt widzenia, że narzekanie na ceny w restauracji jest januszowe, bo jak cię nie stać, to nie idziesz, ale obecnie zostały przekroczone pewne granice dobrego smaku. Bo o ile można uzasadnić zapłacenie kilkadziesiąt złotych za steka z talarkami i bukietem surówek, tak 25 zł za "rozgrzewającą herbatę" (torebka z któregoś parzenia, łyżka soku malinowego, plaster pomarańczy i szczypta goździków XD) czy 20 zł za gorącą czekoladę (300ml najtańszego kakao), czy 20 zł za dzbanek lemoniady to są szczyty absurdu.

A ludzie płacą. Płacą i nie podskoczą. Gastro może szarżować i nikt nie fiknie, bo przecież narzekanie na ceny to wiocha, ciemnogród, a co najgorsze - przyznanie się do tego, że CIĘ NIE STAĆ. Pieniądze w Polsce to temat tabu, tak samo jak nie istnieje coś takiego jak świadomość konsumencka. Ludzie boją się powiedzieć, że cena czegoś jest nieadekwatna do jakości, bo UUUU CHYBA KTOŚ TU JEST BIEDNY XD Gałka loda za 8 zł? Łeee jak cię nie stać to nie kupuj!!! I takim oto sposobem ludzie sami robią sobie krzywdę, bo akceptując pewne patologie, psują rynek. Według mnie nie trzeba już nawet używać takich przymiotników jak kraftowy, rzemieślniczy, bo ludzie zapłacą i bez tego, byle nie czuć się gorzej od innych.

Poza tym, że kebab czy burger (prosty i tani street food) jest traktowany w Polsce jako produkt luksusowy, premium i poza tym, że przepłacić można za każdą pozycję z menu, patologią jest też obligatoryjne naliczanie 10-20 % za SERWIS, kiedy przyjdzie większa grupa ludzi XDDD

Rozumiecie to? Obsługujesz 10 osób, którzy zostawią ci X siana więcej niż para czy 3-osobowa rodzina, ale dojebiesz im jeszcze karnie kasę, że przyszli ci dać zarobić XD Co najlepsze, te 10-20 % za serwis nie idzie do kieszeni kelnerki za to, że się naharowała, tylko dla janusza dobrodzieja xD

W Polsce jest dziki rynek, a Polacy są zakompleksieni. Można narzucać zasady jakie się chce i Polak nie fiknie, bo nie chce się poczuć gorszy.

       

Specjalista3piorunów

@Lopez_ Przestałem chodzić do knajp w swoim mieście. Nie przeszkadzały mi ceny, które są IMO z kosmosu (nawet biorąc pod uwagę inflację, podniesione ceny energii itd.), ale JAKOŚĆ jedzenia i obsługi. Jeżeli płacę 100-300 zł za swój obiad, to oczekuję doświadczenia kulinarnego, a nie żarcia na poziomie baru mlecznego, a i tego czasami nie dostaję. Gotujemy teraz w domu... jest taniej, smaczniej, szybciej. Czuję też, że składniki, które kupujemy, są lepszej jakości niż w "restauracjach".

Autorytet1piorunów

To nie tylko Polska. To cały świat. Bo jak wytłumaczyć wydać setki dollarów burgera z płatkiem złota, który nic nie dodaje do smaku, właściwie ujmuje.

Pamiętam nawet jak chleb z tłustym i ogórkiem sprzedawali po 20 zł. na jakimś evencie.

Ja generalnie nie chodzę do restauracji bo jest tłusto i za słono. Dlatego żeby wcisnąc ci te napoje z 1000% marżą.

Pokaż więcej komentarzy (46)

Gruba ryba

w Hydepark

35piorunów

xD

Osobistość31piorunów

Niestety obsługa kelnerska w Polsce jest zwykle w najlepszym razie przeciętna.
Jak człowiek coś pojeździ po świecie i zobaczy uśmiechniętych, zainteresowanych klientem kelnerów, którzy potrafią się komunikować po angielsku i bez bólu opowiedzieć co mają w karcie, jakie gramatury, co dziś dobrego, jakie wino do tego (i nie "białe czy czerwone"), to potem smutna pani z hasłem "u państwa wszystko w porządku?" robiąca za podajnik jedzenia zupełnie nie nastraja do tipowania.

W ogóle polecam Tallin, w każdym dowolnym lokalu od najbardziej wyszukanych po dziwne bary, dosłownie wszyscy mówili totalnie swobodnie po angielsku i nawet jak nie dało się palca wsadzić między gości, to mieli energię poszukać stolik, pogadać chwilę, no inna jakość, a jedzenie też wszędzie bardzo dobre :smiley:

Fenomen22piorunów

@Klopsztanga
Patrzę i widzę że dodane z jakiegoś firmowego konta - keenonroboty.pl
Z ciekawości wchodzę, żeby zobaczyć co za lewicowa firma wrzuca takie rzeczy....
.... a to firma która sprzedaje robotów-lokajów xD

Czy ten robot będzie na tyle szybki żeby dogonić kapitalistę kiedy nadejdzie rewolucja? xD

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów


Cena za tak skromny obiad nawet w miarę ale kompotu to ja się już w tym lokalu nie napiję. Nie, żeby był niedobry bo nawet był ale jak to powiedział Vincent Vega "ale nie wart 7zł". 0,25 kompotu za 7 żetonów to spora przesada. Za butelkę 2l to by wyszło prawie 56zł a za tyle tobym miał bimbru dobrej jakości. Jakby dolewali tam bourbona tobym jeszcze zrozumiał a tak to, ech.

Gruba ryba1piorunów

A tu wspomniany posiłek. Jakby tam zamiast kapusty i ryżu nawalić mięska to może bym się najadł.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Czy w warszawie jest jakaś dobra Argentyńska restauracja? Najlepiej coś ala typowa padrilla - czyli argentyński grill gdzie griluje się duże kawałki wołowiny kiełbasy i warzywa, oczywiście grilowanie na drewnie albo mieszance drewna i węgla drzewnego. Wiadomo że prawdziwej padrilli w warszawie nie będzie bo się nie utrzyma.

---------------------------------------------------------------------------------------
Znalazłem steak house hoża ale ta mają tylko zwykłe steki i burgery, brak informacji z kąt pochodzi mięso i czy jest robione na na grilu elektrycznym /gazowym z kamieniami z lawy czy na węglu drzewnym

no i te warszawskie ceny
butelka taniego hiszpańskiego trempanillo 300zł
jakieś lepsze wino typu barolo czy brunello włoskie 600-1000zł
najtańszy szampan 690 Xd nie dla mnie ceny dziewczyny tam nie zabiorę 😒
https://steakhousehoza.pl/menu/

    

Gruba ryba0piorunów

@SiostraNieZdradziDziewczynaTak w Krakowie (jakbys kiedys zawital) jest jakis ze stekami argentynskimi czy jakimis tam, ale tez w uj drogie. Od siebie NIE polece Salta Resto bar - tam zjadlam najgorszego steka ever, nawet sama na chacie zrobilam lepsze. To co oni tam serwuja niejadalne. Jeszcze w jakims innym jadłam i tez mega sredni.
Za to za granicą jak zamawiałam zawsze dostawałam dobre steki... Nie wiem o ciul tu chodzi - czemu w Polsce ciezko kupic dobrze zrobiony stek :smiley: tak czy inaczej powodzenia. Jak cos ogarniesz dobrego to wrzucaj recenzje!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kompan

w Hydepark

1piorunów

Wiecie co mnie śmieszy? Że ludzie mówią, że Gdańsk jest niesamowicie drogi xD zapraszam do Lublina, tu jest serio drożej niż w stolicy Pomorza, a zarobki są zdecydowanie niższe. Wczoraj rozmawiałem z kierowcą w uberze - mówił, że wynajem w Gdańsku kosztuje fortunę -2.5k z oplatami za kawalerke xd w Lublinie są miejsca gdzie kawalerkę masz za 3k i to bez oplat..   

Fenomen

w Hydepark

97piorunów

A wy przestańcie oferować ceny większe niż w Niemczech czy Austrii, gdzie zarobki są 3-razy wyższe i nikt wtedy nie będzie mówił o drożyźnie.
Ostatnio jakiś wykopek wrzucał paragon z Wiednia gdzie za dwie kawy i dwa ciastka zapłacił 12.80 euro czyli około 55 zł. Proponuję spróbować w tej cenie kupić 2 kawy i 2 ciastka nad morzem lub w Warszawie. Nie ma szansy, bo koszt samej latte to około 17-20 zł. To samo burgery za 6 dych itp.

Ja rozumiem, że firma musi zarabiać, ale jak przebijecie pewną barierę cenową i na 1 kliencie chcecie zarobić bardzo dużą kwotę, to nie dziwcie, że ludzie wolą stołować się w domu produktami z Lidla, niż płacić ceny wyższe jak u zachodnich sąsiadów.

Gruba ryba0piorunów

@Lukato dzieki za ten wpisik, zawsze jak place w Euro to sobie przeliczam "o boze, to kosztuje az 50 zł", a faktycznie jak idę teraz do kawiarnii w Krakowie to kawa 20 zł, ciasto 15, to już 35. A jak jeszcze pójdziesz gdzieś pić to w jeden wieczór spokojnie teraz co najmniej 100 leci na wyjście ;( Co raz mniejszy rozdźwięk cenowy. Ostatnio w barze za piwo 0.5 zapłaciłam 28 zł 0_o

Pokaż więcej komentarzy (25)

Kompan

w Hydepark

2piorunów

Ktoś zna jakieś fajne knajpy w Gdańsku, które poleca? Byłem w pueblo, redneku (jedne z najlepszych burgerów jakie w życiu jadłem), el medina, ostro, sexy bull, underbeer, mandu kilka innych knajp, których już nie pamiętam, bo nie warto było nimi sobie zaprzątać głowy.

Interesuje mnie dowolne jedzenie oprócz wege i polskiej kuchni typu schabowe czy gołąbki(choć pierogi z mięsem zawsze chętnie wciągnę).

Możecie polecać również knajpy w  

    

Mocarz1piorunów

Tutti santi we wrzeszczu, o panie jaka pitca... W sensie, ze najblizej jej do wloszczyzny z tych co jadlem przez cale zycie.

Pokaż więcej komentarzy (2)