Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gownowpis

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Boomerzy w Polsce to za grosz godności nie mają i szacunku do pieniędzy (nie mylić ze skąpstwem). Żeby przelewać hajs na jakąkolwiek telewizję, partię, polityków, to trzeba mieć mentalność kalego.

I ten grubas Sakiewicz co pierze mózgi staruchom tylko sobie dziurki nowe w pasku dorabia dzięki temu XD Super korzyść.

Tak samo pluję na przelewanie na Rydzyka i nie ma to związku z religią, bo na Caritas dla realnie potrzebujących zawsze dam, ale najczęściej to po prostu wrzucę jakieś żarcie do koszyka.
**
W sumie wszystko co ten kraj złego spotyka, to wszystko przez to, że politycy sobie teatr kukiełek zrobili z ludzi 50+**.

Millenialsom i Zoomerom tak łatwo nie jest wjechać na głowę i zrobić sobie z nich poddanych, ponieważ są bardziej refleksyjni, szybciej zmieniają zdanie, ciężko o ich zaufanie i łatwiej ich wkurwić. Natomiast nawet najbardziej tępe jednostki - najwyżej jedna propaganda wyprze drugą, więc nawet tu nie ma takiego betonu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Czy pesozłom z bochunem to prawdziwa kolej?

Wiadomo, że jedynym słusznym składem jest GAGAR Z BIPOM. Ale są też inne poważane składy typu stonka z bonanzą czy byk z bochunem.

Na zdjęciu plastikowy złom ciągnie prawilny wagon. Zdarzało mi się korzystać z tego pociągu.

I zanim zacznę swój bezsensowny wywód ustalmy coś.

Pewnie wiele osób może powiedzieć coś w stylu ,,Narzekasz, a jak w stanie wojennym podjechał kibel na peron to był tak zapchany, że musiałem na sprzęgu siedzieć."

Po pierwsze:

Utkaj. 😛

Po drugie: Będę opisywał lata naste, a nie komunę czy 00.

No to skoro mamy to za sobą zacznijmy.

Wracając myślami do ,,przyjemności' korzystania z regio w tamtych latach mogę domyślić się, skąd u mikoli wzięła się niechęć do plastikowego złomu.

Jazda szynobusami (tym że zdjęcia, czy dwuczłonowym) to była katorga. I nie przez fotele, które były tragiczne. Nie wiem dlaczego, ale cały rok działało ogrzewanie. I to na Full. Jeszcze zimą dało się przeżyć, ale latem czy wiosną szło tam zejść.

Zazwyczaj podstawiali same szynobusy, zawsze był w nich straszny tłok.

Gdy łaskawie dali wagon wszyscy do niego uciekali przez problem z ogrzewaniem. XD

Kolejna sprawa. - opóźnienia. Bardzo rzadko ,,pociąg rozpoczynał bieg" o czasie. Zawsze czekał na inny. I nie chodzi o to, że tory były zajęte. Czekał na przyjazd ic ze studentami do Szczytna (do szkoły policyjnej). Było ich tyle, że jak wpadli do pesozłoma to nie było jak przejść.

Podsumowując GAGAR Z BIPOM TO PRAWDZIWA KOLEJ, A NIE PLASTIKOWY ZŁOM

A tak na poważnie, kilka lat temu podczas pobytu w Poznaniu, korzystałem z kolei mazowieckich i nie miałem żadnych zastrzeżeń. Ale tam to chyba głównie impulsy jeździły, nie pamiętam.

Może połączenie lat nastych z wypizdówkiem sprawiło, że nie korzystało mi się z pociągów przyjemnie. Może w innych rejonach Polski było inaczej

Zdjęcie z neta, nie mam za wiele pamiątek z tamtego okresu

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

Dzisiaj kupiłem używaną drukarkę i sprzedawczyni zachwycała się, jaką mam fajną torbę z IKEI do zapakowania (wiadomka).

Kilka godzin później odpalam i widzę znowu tę samą torbę z zamkiem.

Trochę matrix

GURU3piorunów

Miałem niedawno trochę podobną sytuację. Byłem na planszówkach w Miejskim Ośrodku Kultury w Mysłowicach i jak wyszedłem i wsiadłem do samochodu (zaparkowałem przodem do wejścia) to zobaczyłem napis Znicz nad wejściem i przypomniałem sobie że tam kiedyś było kino o takiej nazwie i jakoś mi ten obraz utkwił w głowie. Wróciłem do domu, włączyłem telewizor i zobaczyłem dokładnie ten sam obraz wejścia i tego napisu, filmowany praktycznie z tego samego miejsca z którego go widziałem na żywo niecałą godzinę wcześniej. Przez chwilę miałem niezłego mindfucka, okazało się że to był reportaż z wydarzenia kulturalnego które tam się odbywało niedawno.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

37piorunów

Rok temu edukowałem różową której bankomat zeżarł kartę, żeby używała jej tylko opcją przyłożenia a nie wkładania do środka. Potrzebowałem szybko gotówki i głupi włożyłem do bankomatu, który nie miał dostępnego przykładania. Sprzęt na nic nie reagował.

Infolinia: No tak, karta została zjedzona i zostanie zutylizowana, proszę zablokować ją w banku.

Czy zeżarł tobie kiedyś bankomat kartę?

  • Tak17% (43 głosy)
  • Nie83% (215 głosów)

258 głosów

Osobistość1piorunów

Jedyna karta która została mi zeżarta to karta telefoniczna w telefonie z budki xd

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

POW: kiedy od dwóch dni nie możesz ustawić krzywej przepustnicy w nowym mikrodronie, tak żeby ci się dobrze latało po mieszkaniu i postanawiasz sprawdzić co na ten temat mówi dronowy guru:

film w komentarzu.

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

Pomyślałem, że raz się żyje, więc zamiast kupić Thermomix, nabyłem erfrajera za 150 zł, wersja bez AI.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Pracbaza

71piorunów

Kiedyś mnie wyjebali z roboty za zapytanie managera „jak mogę cie przekonać ze projekt nad którym pracuje rozwija się w dobrym kierunku i zbliżamy się do końca” na pytanie „ile to jeszcze zajmie”.

Kosmonauta9piorunów

Ja nie mam jednego dokładnego wydarzenia przez które zostałem zwolniony. Aczkolwiek z dużą pewnością mogę zakładać że zwolniono mnie gdy na spotkaniu całego zespołu powiedziałem do tech leada że "bez pisania testów i zatrudnienia QA musimy pogodzić się z tym że na produkcji będą bugi" na co on zapytał "chcesz mi powiedzieć że zamierzasz pisać kod z błędami?". Nie powiem, zaskoczyło mnie jak głupi on był xD a mniej niż dwa tygodnie później dostałem wypowiedzenie

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Pracbaza

67piorunów

90% mojego dnia pracy polega na wymyśleniu na czym powinien polegać mój dzień pracy

Osobistość2piorunów

Co masz zrobic dzisiaj zrób pojutrze, bedziesz miał 2 dni wolne!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Ciekawe czy Jarosław Kaczyński peklował Karola Nawrockiego

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

100piorunów

Z różnych powodów mam ostatnio dużo przemyśleń "mieszkaniowych", którymi się czasami tutaj dzielę. Po trosze sam dla siebie żeby mieć zapisane, a może dla kogoś będzie to jakaś wskazówka...

Historia sprzed kilku/kilkunastu lat. Zacznę od tego, co wydarzyło się kilka lat temu. Sprawa dotyczy naszej koleżanki, z którą na studiach dawno temu przyjaźniła się moja różowa. Harda babka, sympatyczna, twardo stąpająca po ziemi. Ma męża i dwójkę dzieciaków, które w tym okresie miały około 12 - 14 lat. Owe kilka lat temu odwiedzili ją rodzice, mający gospodarstwo na wsi, od słowa do słowa matka zaczęła jej nawijać makaron na uszy, nie wdając się w konkrety, że będą musieli się chyba przenieść do niej, bo są różne sytuacje. Gdy nam to opowiadała, bardzo obrazowo przytaczała wypowiedzi ojca, który przeplatał tyradę matki jakby bitem "wieś nie dla nas, nie dla nas" xD Gdy kumpela próbowała się czegokolwiek dowiedzieć, to matka na nią naskakiwała, konkludując, że to nie ma znaczenia bo oni będą MUSIELI się do niej wnieść xD Na pytanie, jak sobie wyobraża mieszkanie w 6 osób na 3 pokojach, to matka od razu stwierdziła, że dzieci do jednego pokoju, oni do drugiego. Kumpela powiedziała, że nie ma opcji, żeby nastoletni chłopak i dziewczyna mieszkali na kilku metrach, to stary nucąc bit zaczął łazić po mieszkaniu i planować ścianki z kartongipsu xD Skończyło się ponoć spięciem, matka stwierdziła że SOBIE NIE WYOBRAŻA żeby córka się migała od odpowiedzialności i wyszli. "Wieś nie dla nas, nie dla nas".

Cofnijmy się o około 20 lat. Kumpela wchodziła wówczas w dorosłe życie, miała już męża i kupione mieszkanie. Ot taki charakter, chciała się szybko usamodzielnić, pracowała jeszcze na studiach, po ich skończeniu od razu poszła do pracy i wzięła ślub z zamiarem zakładania rodziny. Kto pamięta tamte czasy, to wie jak było fajnie na rynku kredytów. Harowała, mąż też, ale po cichu liczyła na pomoc rodziców. No miała prawo. Kolejnym elementem tej wesołej opowieści jest jej brat. Człowiek orkiestra, rolnik, mechanik, elektryk, sól ziemi ojcowskiej. Poznałem go na weselu i jak bywaliśmy u kumpeli na wsi. Prosty chłopak, pracowity, z tysiącem pomysłów na minutę. Ni z gruchy ni z pietruchy kumpela przy odwiedzinach u rodziców usłyszała to co na obrazku. Ty się wyniosłaś, Seba tu zostaje, rodzinę ma, on tu gospodarzy to to wszystko idzie na niego, a koleżance ch.. w d..ę :confused: Tak jakby jej ktoś coś fundował. Ok, pewnie rodzice płacili jej za akademik, ale na wszystko inne zarabiała sama - tyrała wieczorami, udzielała korepetycji po zajęciach. Moja różowa pamięta, jakim wrakiem wtedy była moja kumpela. Kredyt, ciężki rynek pracy, a tu jeszcze taki but w mordę. Nie tylko brak pomocy, zabolał ją także sposób komunikacji i fakt, że nic z tego co rodziców nie dostanie - a trochę się przy tym narobiła jako dzieciak i nastolatka. W wakacje zawsze zapieprzała tam jak wół. I ch..., nie ma. Seba potrzebuje, bo on gospodarzy i kręci biznesy.

Ale powróćmy do świeższych czasów. Kumpela nie dowiedziała się od rodziców, co się dzieje. Była przerażona, czy to nie jakaś choroba albo czy brat z żoną nie wyrzucili ich z domu po jakiejś inbie, bo z mamusią jak się domyślacie mieszkało się średnio. Do brata też się nie mogła dodzwonić. W końcu dodzwoniła się do szwagierki, która ze łzami jej wyjaśniła sytuację:

* Wszystko, dom, ziemia, maszyny, gospodarstwo, było na Sebę.

* Seba z tysiącem pomysłów na biznesy powchodził w jakieś spółki, nakupował maszyn na kredyt, zadłużył się, jak się okazuje kredyty brał on na przedsięwzięcia z których profity mieli czerpać także inni.

* Zaczął sprzedawać ziemię po kawałku.

* Zamiast spłacać wymyślił jakieś dziwne konsolidacje w parabankach, pod którymi niestety się podpisał.

* Długi urosły jak kula śniegowa, a kredytodawcy zaczęli wchodzić na nieruchomości.

* W końcu się okazało, że żeby jakkolwiek myśleć o spłacaniu tego wszystkiego to trzeba sprzedać wszystko i ogłaszać upadłość, bo inaczej u jakichś dziwnych wierzycieli inaczej nie przejdzie. Nie wiem jakie tam mechanizmy zadziałały, ale ponoć nie było innej opcji jak sprzedać i spieprzać, inaczej szybka licytacja komornicza.

* Brat jak się wyczołgał z butelki to zaczął zasuwać na prawo i lewo, ale to było gaszenie pożaru szklanką wody.

* Wisienka na torcie - rodzice-debile ani pomyśleli zapisać sobie jakieś dożywocie na domu XD

* Co ciekawe, szwagierka, ponoć porządna osoba, wyniosła się z dziećmi i mężem do swoich rodziców. I powiedziała kumpeli, że zaproponowali to samo rodzicom (za zgodą swoich) ale ci odmówili, bo nie będą na niczyjej łasce siedzieć xD

Niby były jakieś możliwości ale oni uznali, że "duma" to zwrócenie się o pomoc a raczej z roszczeniami i żądaniami do córki, którą kilkanaście lat wstecz finansowo spuścili w klozecie. Jakby mieli mózgi i zostawili sobie chociaż dom, to by nie było problemu, ale oni ceremonialnie wszystko co mieli przepisali na syna, co to będzie gospodarzył na ojcowiźnie i na pewno o rodziców zadba na stare lata. No to zadbał xD Skończyło się awanturą, bo kumpela powiedziała, że za cudzą głupotę nie będzie sobie życia do góry nogami wywracała. "Dumni" rodzice wynajęli gdzieś tam w powiatowym niewielkie mieszkanie obrażeni na cały świat, ale o zgrozo najbardziej na "wyrodną córkę". Rozstroiło ją to na tyle, że (na krótko na szczęście) wróciła do palenia szlugów. Ale zdania nie zmieniła. Ponoć jakieś relacje z rodzicami ma, niemniej wie, że jest uważana za wyrodną, jakby to ona była motorem napędowym tej chryi. Ale jak pisałem na początku, to harda babka więc ma w d....e :smiley:

Nie jest to jedyny przypadek jaki znam, gdzie ktoś na stare lata nie zadbał o siebie, ale chyba najbardziej jaskrawy. Także Kasie i Tomki - zadbajcie o spokojną starość. Bo inaczej wieś nie dla Was, nie dla Was.

Kosmonauta6piorunów

Znam bardzo podobną sytuację tylko tam jeszcze pada argument że brat został na wsi i nie poszedł na studia a za siostrę to rodzice latami płacili za studia także bratu się należy gospodarstwo. Tylko że siostra była na dziennych i rodzice jej się może dokładali po 1500-2000zł przez 3-4 lata (potem zaczęła już pracować i się utrzymywać, czyli łącznie koło 50tys, a brat dostał ojcowiznę całą z prężnie działającą firmą wartą z 2 bańki. Ale kto tam by się co do grosza rozliczał.

Gruba ryba4piorunów

Ehh. Kiedyś też mieliśmy pomysł z różową wyremontować piętro u jej rodziców, bo fajna bryła, ustawna itp itd. Jakiś tam plan zaczęliśmy lepić. Szwagier w DE, mieszkanie dostał po babce. Szwagierka we Wro, mieszkanie również posiadająca. Tylko moja stara i ja, bez niczego. Oczywiście teście zadowoleni, bo piętro ktoś ogarnie, i piec wymieni i w ogóle koń sam się bije. W którymś momencie (na szczęście dla mnie, wtedy żadnej złotówki nie wydałem) szwagier i szwagierka zaczęli się już o jakiś hajs upominać za piętro. Bo to jest ich, a może szwagier by jednak chciał tam remontować itp itd. Po tej zagrywce pożegnałem ten plan i całe szczęście bo pewnie teraz jezdzilbym po sądach. Do dnia dzisiejszego pięterko stoi puste, tak jak 12 lat temu xD

Pokaż więcej komentarzy (21)

Gruba ryba

w Hydepark

61piorunów

Ostatnio zacząłem pracę nad dioramą typu "Amerykańskie suburbia w latach 50tych". Aby lepiej ogarnąć temat to naoglądałem się różnych dokumentów z tamtych czasów aby lepiej zrozumieć estetykę epoki. Ale przy okazji dowiedziałem się sporo ciekawego (oprócz azbestu w ścianach)

Jak być dobrym mężem w latach 50tych:
-nie bijesz żony
-trzeba mieć robotę (jeżeli praca biurowa to z jednej pensji bez problemu wyżyjecie we dwoje)
-kupisz dom (dom kosztuje jakieś 6000 roboczogodzin przeciętnego robotnika, na współczesne to jakieś 150k pln)
-jak żona spali obiad to jej nie bijesz tylko pocieszasz i zabierasz na kolację
-nie jesteś alkoholikiem
-nie bijesz żony
-kupujesz drugi samochód aby żona mogła być niezależna, albo wozisz ją wszędzie gdy poprosi i nie wypominasz jej tego (wszędzie czyli do sklepu spożywczego)
-nie bijesz żony
-żeby żonie nie rozwinęła się kobieca histeria to często się z nią kochasz (oficjalnie wtedy wolno było tylko na misjonarza, ale nieoficjalnie 50% par uprawiało seks oralny w obie strony), a z resztą nie ma Internetu więc co innego macie do roboty?
-gdy idziecie do restauracji to pozwalasz jej na normalny posiłek a nie sałatkę
-nie zdradzasz żony z głupią sekretarką z pracy
-czy wspominałem, że nie bijesz żony?

Próg wymagań był tak niski, że nawet ja bym dał radę xD



Mocarz1piorunów

Czy w tych dokumentach było przedstawione jak te chłopy biły żony?luj ogłuszacz? W wątrobę? Generalnie to nie wyobrażam sobie bym miał kogokolwiek bliskiego uderzyć; generalnie brzydzę się agresją

Pokaż więcej komentarzy (13)