No nic odkrywczego tu nie ma. Jeśli ktoś przez całe życie maxuje jedną umiejętność/talent do poziomu mistrzowskiego, to raczej ciężko oczekiwać by jednocześnie zgłębiał inne dziedziny. Tak jest zresztą w każdej pasji/zawodzie. Pamiętam ze studiów typa co uchodził za genialnego matematyka, ale jak żona mu koszuli w spodnie nie wsadziła, to mu wisiała spod swetra...
Nie zmienia to faktu że w topie szachistów raczej nie ma przygłupów. To są ciągle bardzo inteligentni ludzie, zdolni przewidywać i analizować na daleko ponad przeciętnym poziomie. Po prostu swoje talenty pchnęli w szachy :slightly_smiling_face: