kitty95Gruba ryba
23piorunówUbogo lecz skromnie.

@kitty95 ale cię zaraz za te gniazdka zjedzą
Zrób sobie za zlewem na ścianę panel / szkło / osłonę. Szybciej będzie mycie tego niż szorowanie ścian
kitty95Gruba ryba
23piorunówUbogo lecz skromnie.

@kitty95 ale cię zaraz za te gniazdka zjedzą
Zrób sobie za zlewem na ścianę panel / szkło / osłonę. Szybciej będzie mycie tego niż szorowanie ścian
kitty95Gruba ryba
33piorunówTo już jest k⁎⁎wa gięcie pały.
Przychodzi push Aliora "Pilna wiadomość. To jest próba kradzieży".
O co cho? Klikam, loguję się, a tam przekierowanie do ofert handlowych i zgód marketingowych.
No k⁎⁎wa.
Jebanego c⁎⁎ja, który to wymyśla, powinno się przez 10 lat torturować, a potem publiczna egzekucja.
Mi też to dzisiaj przyszło, ale nie było żadnej oferty handlowej, tylko informacja o fałszywych wiadomościach dotyczących wyłudzenia danych poprzez blik
Dokładnie w momencie czytania tego wpisu mi przyszło to samo.
kitty95Gruba ryba
11piorunówPosiadanie różnych tanich gównosprzętów zdecydowanie ułatwia precyzyjną robotę. :clown_face:

@kitty95 proxxon i tani, wybierz jedno
Uważaj na paluszki
kitty95Gruba ryba
19piorunówPo udaniu się Klausa Schwaba na emeryturę, nowym tymczasowym przewodniczącym WEF-u zostaje Peter Brabeck-Letmathe, były CEO koncernu Nestle, znanego ze swoich antyludzkich praktyk w krajach 3-go świata.
Peter zasłynął swoją wypowiedzią z 2005 roku, o tym, że koncepcja wolnego dostępu do wody dla każdego człowieka jest "ekstremalna", a woda powinna być traktowana jak każdy inny artykuł spożywczy.
"Water is, of course, the most important raw material we have today in the world. It's a question of whether we should privatize the normal water supply for the population. And there are two different opinions on the matter. The one opinion, which I think is extreme, is represented by the NGOs, who bang on about declaring water a public right. _That means that as a human being you should have a right to water. That's an extreme solution._ The other view says that water is a foodstuff like any other, and like any other foodstuff it should have a market value. Personally, I believe it's better to give a foodstuff a value so that we're all aware it has its price, and then that one should take specific measures for the part of the population that has no access to this water, and there are many different possibilities there."
W 2013 sprostował swoją, budzącą ogromne kontrowersje, wypowiedź, że nie miał na myśli ograniczania dostępu do wody pitnej, a jedynie jej marnotrawienia, robiąc całkiem niezły fikołek. :clown_face:
"The water you need for survival is a human right, and must be made available to everyone, wherever they are, even if they cannot afford to pay for it. _However I do also believe that water has a value_. People using the water piped into their home to irrigate their lawn, or wash their car, should bear the cost of the infrastructure needed to supply it."
https://www.snopes.com/fact-check/nestle-ceo-water-not-human-right/

mmm,nestle.
Chyba najgorsze korpo na świecie,bedace w 100% odzwierciedleniem wszelkich zlych stereotypow o tego typu organizacjach
Wszystkie te k⁎⁎wy z WEFu mógłby spotkać los córki dugina
kitty95Gruba ryba
70piorunówCzemu ja nie mam szacunku do ludzi z "tytułami" i wszelkich "elyt" intelektualnych inaczej? No czemu?

@kitty95 nie mogę się zdecydować co mnie bardziej szokuje. Brak umiejętności pisania używania poprawnej polszczyzny po obu stronach, czy może jego odpowiedź. Trudne się wylosowało...
Co za troglodyci, ja pi⁎⁎⁎⁎lę...
Przecież oni nawet po polsku pisać nie potrafią.
kitty95Gruba ryba
6piorunówJak do roboty po świętach, to do roboty i improwizujemy jak z szafki 20cm zrobić 12 centymetrów. 😁

@kitty95 musisz uciąć 8 cm.
kitty95Gruba ryba
8piorunówTak się zastanawiam o co chodzi z tą Polską powiatową i tym, że ludzie pchają się do dużych aglomeracji, jak muchy do gówna.
Zrobiliśmy sobie wczoraj motowycieczkę W-wa-Płońsk-Sierpc-Rypin-Brodnica-Iława-Lubawa-Lidzbark-Działdowo-Mława-W-wa.
I muszę powiedzieć, że na tej strasznej prowincji, to biedy nie widać. Wszędzie pełno firm, w tym przemysł, fabryki, również międzynarodowych koncernów. Wszędzie dużo się buduje, zarówno eleganckich bloków, które na ogół mają ciekawszą stylistykę, niż wielkomiejskie klocki, jak też domów. Zwłaszcza nowych domów jest zatrzęsienie, a wiele to wypasione i ciekawe architektonicznie rezydencje. Praktycznie nie ma łanówki i szpetnych szeregówek czy kołchozów deweloperskich klonów, które zdominowały duże miasta. Estetyka przestrzeni jest większa.
W każdym miasteczku sklepy, jakieś knajpki, przynajmniej jedna minigaleria handlowa, tam gdzie większy ruch turystyczny, to pełno hoteli, pensjonatów i to często wypasione nówki sztuki. Ulice pełne bryk i to bynajmniej nie 20+ letnich.
Miasteczka zadbane, czyste, wszędzie jakieś parczki, skwery, porobione nowe drogi, jakieś mini obwodnice, ścieżki rowerowe, pomosty, przystanie, itp.
I tak się zastanawiam, na ile te parcie migracyjne do dużych miast, to efekt wykreowanej sztucznej mody na "dostęp do filharmonii", a na ile gross tej migracji to małorolna bieda ze wsi, dla której jakaś elegancka powiatówka, to ujma na honorze.
Mając wybór "kariery" za około minimalkę i życie na wynajmie w pokoju w Stolicy, to chyba jednak lepiej żyć na spokojnie za to samo w takiej zadbanej powiatówce. O ludziach z kasą i wolnym zawodem nawet nie wspomnę, bo w wielkim mieście są przeciętniakami jakich wielu, a na prowincji ich status społeczny jest nieporównywalnie wyższy.

To nie jest dostęp do filharmonii tylko dostęp do uczelni, kapitału i zdecydowanie większej ilości firm, w których można pracować czy się rozwijać. Dla młodego człowieka to ogromny przeskok. Sam pochodzę z miasteczka powiatowego i z perspektywy czasu mogę wywnioskować, że każdy kto nie ruszył po szkole średniej w świat, zostanie z tą "minimalką" do końca życia. Wynajem pokoju w mieście to tylko chwilowy stan dla osób zaradnych życiowo.
@kitty95 oj byq 😉
Pochodzę z lubelskiej wsi, której liczba mieszkańców kręci się w okolicy 300. Pobliskie miasto gminne to 1500 osób. Miasto powiatowe liczy sobie 25000 i znajduje się od mojej rodzinnej miejscowości 17 km.
Mój ojciec pracuje od 20 lat w fabryce mebli. Moja matka nie ma pracy, ale oboje tez tyrają w polu, którego nie mają za wiele. No i tak jak większość swoich sąsiadów, pochodzą z biednych rodzin.
Oboje wiedzieli, że jeśli chcą zapewnić jakąkolwiek przyszłość dla swoich dwóch synów, to muszą im dać dobrą edukację. Czytaj: studia.
Bo widzisz, minimalna? Status? Spokojne życie w małym miasteczku? W praktyce to wygląda że dla takich jak ja, perspektywy wyglądały tak: albo będę całe życie tyrał w polu, co mnie przerażało, bo z pierwszej ręki doświadczyłem z czym to się wiąże (a propozycje w stylu: dokup pola i uprawiaj więcej rozbiają się o to, że lokalni bogacze dawno temu wykupili co się da w okolicy i nie ma opcji rozwoju dla takich małych gospodarstw.) - mordercza praca i pieniądze które ledwie wystarczają na życie. No to może praca w mieście gminnym/powiatowym? W tym pierwszym jedyną opcją na zdobycie pracy są znajomości. Tyle, koniec i kropka, moja matka się o tym przekonała, bo przez lata próbowała zdobyć pracę ale pomimo dobrego jak na tamte czasy wykształcenia nie miała szans z ludźmi, który mieli rodzinę w gminie czy szkole. Prywatne firmy? Nie ma takich poza paroma sklepami prowadzonymi rodzinnie.
No to może miasto powiatowe? Jedynymi miejscami są fabryki, jak ta, w której pracuje mój ojciec. Po dwóch dekadach pracy (w tym roku przechodzi na emeryturę) zarabia w okolicy 5000 zł na rękę. A to i tak nie jest źle.
Ale głównym powodem, dla którego ludzie tacy jak ja uciekają do większych miast, jest edukacja. Bo nie przenosisz się w wieku lat 30, tylko dzieje się to kiedy idziesz na studia i de facto zaczynasz układać sobie życie jeszcze na etapie edukacji. A opcji na rozwój w mieście wojewódzkim (mieszkam od kilkunastu lat w Rzeszowie) jest milion razy więcej.
Mam 34 lata, faktem jest że nie mam jeszcze swojego mieszkania, ale dzięki studiom i ludziom których poznałem w mieście, mam swoje JDG, zarabiam kilkanaście tysięcy miesięcznie, planuję rozwijać działalność i zacząć zatrudniać ludzi. A żeby było śmieszniej, moja praca jest w 100% zdalna i teraz mogę nawet wynieść się z powrotem (co rozważam) w moje rodzinne strony.
I dopiero teraz to ma sens. Ale nie byłoby to możliwe gdybym nie wyrwał się z tej "polski powiatowej". Bo wielu moich rówieśników, co najmniej tak bardzo zdolnych jak jak, zostało w tym powiecie i ich życie opiera się na pracy w tartaku, wódzie i wyjazdach do Niemca na szparagi.
Przepraszam za tak chaotyczny wpis, ale wkurwia mnie postrzeganie emigracji do wielkich miast jako coś dziwnego, bo przecież można sobie życie układać tam, gdzie się urodziło. No da się, jeśli masz bogatych rodziców lub znajomości. Czyli tak jak wszędzie. Tylko łatwiej jest być biedakiem w mieście, niż być biedakiem na wsi. A i łatwiej jest się z tego wyrwać w metropolii, niż w miejscu gdzie jest więcej alkoholików niż dzieci w szkołach.
Aha, nigdy nie byłem w filharmonii.
kitty95Gruba ryba
8piorunów
Komentarz usunięty
kitty95Gruba ryba
15piorunówI co się gapi? Kaczki nie widział?

LeniwaPandaAutorytet
8piorunówna pokładzie z Ari Vatanenem
Ari Vatanen's big Rally moment in the Opel Manta 400
#hydepark #motoryzacja #wrc #wrcgrupab #niewiemjaktootagowac

MrHardy_Gruba ryba
8piorunówOjojoj proruski papaj nie żyje. Na Kremlu żałoba.
dradrian_zwierachsGruba ryba
9piorunów
kitty95Gruba ryba
3piorunówTak sobie czasem myślę, że w stosunku do tego, co ludzie robią w krajach całkiem rozwiniętych, to ta nasza sztukokultura jest taka dość przaśnomarnochujowa.

kitty95Gruba ryba
1piorunówJakieś alternatywne polecajki do cyberfolks dla hostingu paru stronek i paru maili na starym php?
Cenowo mnie podkurwiają ostatnio.
@kitty95 - PHP w starej wersji na gównohostingu to proszenie się o kłopoty :face_exhaling:
kitty95Gruba ryba
4piorunówJaki błogi spokój nastał, jak wszystkie słoje wypierdoliły ze Stolicy i okolic na swoje podlasko-lubelskie zadupiewa. Normalnie rozkosz funkcjonowania i przyjazne miasto.
No musiałem. 😂
@kitty95 a ja przyjechałem
kitty95Gruba ryba
18piorunówBieda powinna mieć rekord Guinessa za je⁎⁎⁎ie na cenówkach. I nieodmienny dowód na to, jakim to państwo jest paździerzem.

Biedra to szybciej powinna dostać solidny wpierdol za blokowanie paletami nie tylko alejek z towarem ale i wyjść ewakuacyjnych...
@kitty95 Te ich cenówki to jest kpina. To jest wszystko tak małymi literami napisane, żeby ciąć ludzi aż miło. Mi się już kilka razy zdarzyło, że starsi ludzie prosili mnie o przeczytanie tego, co tam jest napisane.
AlvaroSolerAutorytet
28piorunówA tak w ogóle to parę lat temu zacząłem jeździć na deskorolce.
A nigdy wcześniej nie jeździłem, więc na stare lata nie było to łatwe tak zacząć.
Ale udało się przełamać wewnętrzną barierę pod tytułem "głupio mi".
Na początku miałem sporo frajdy obserwując swój progres z samego jeżdżenia.
Ale nawet najprostsze triki są strasznie trudne!
Ollie nie udało mi się zrobić, choć po prawdzie za długo nie ćwiczyłem, bo w owym czasie trochę kolana się odzywały i odpuściłem 2 lata temu. Pomyślałem, że ogólnie ryzyko kontuzji wszelakich jest zbyt duże i lepiej znaleźć mniej ryzykowny sport.
Ale znowu mnie korci, żeby wrócić na deskę...
#deska #deskorolka #tonyhawk #hydepark
@AlvaroSoler zacząłem jeździć na desce od zera jak miałem 32 lata :grinning: jest trudniej i warto wspierać organizm dodatkowymi ćwiczeniami dla wzmocnienia. Wspaniałe uczucie zrobić pierwszego kickflipa :grinning: i nie przejmuj się zgredami! Kanapowi sportowcy znawcy wszystkiego mają zawsze najwięcej do powiedzenia
@Adehade o, ciekawe. To ile już jeździsz? Może coś więcej napiszesz?
@Adehade szanuje, w tym wieku uczuć się i zrobić Kicka to wyczyn
@AlvaroSoler co chcesz wiedzieć, pytaj śmiało :grinning: w tym roku skończę 38 lat, odpuściłem tylko jeden sezon po wycięciu wyrostka robaczkowego (akurat końcówka czerwca).
Wcześniej prowadziłem bardzo siedzący tryb życia (zarówno praca jak i gierki na pc po pracy). Uważam, że deskorolka mi przychodzi bardzo wolno ale daje bardzo dużo frajdy. Pierwszego kickflipa zrobiłem po roku nauki flipa (nie tak, że wychodziłem i ćwiczyłem tylko to ale z 2h na desce było np 20-30 minut próbowania) i umiałem już jako tako ollie tak aby coś niewielkiego przeskoczyć.
Nie porównuj się do innych, ćwicz to na co masz ochotę. Bardzo dużo daje sama jazda jeśli jesteś w stanie zjechać/podjechac/zawrócić na przeszkodach itp. warto grać w skate z obcymi bo wychodzisz ze strefy komfortu i próbujesz nowych rzeczy. Deskorolkowa rodzina jest wspaniała bo kocha wszystkie swoje dzieci. Każdy wie jakie to jest trudne i pomoże niezależnie ile ma lat
@Adehade gdzie mieszkasz? Może jakaś wspólna sesja
@Zapster pod Lesznem wielkopolska. Będę pewnie organizował dzień deskorolki w Lesznie 😉 zapraszam!
@Zapster kurde bez przesady, 32 lata to jeszcze spokojnie pełna sprawność o ile się nie siedzi na dupie
@GoferPrzeznaczenia ja siedziałem dużo na dupie, a po komentarzu raczej wnioskuje, że uogolniasz odnośnie sprawności ruchowej, a nie deskorolki. Polecam spróbować, dla większości nauka samej jazdy jest zbyt wymagająca.
@Adehade tak, chodziło mi o sprawność ruchową, może i z deskorolką jest inaczej. Ale znam ludzi którzy w tym wieku uczą się sportów wymagających koordynacji i równowagi i wydaje mi się że jak ktoś jest ogólnie sprawny to mu nauka idzie nie gorzej niż nastolatkowi. No i pod warunkiem że się komuś chce, dorośli się szybciej zniechęcają i myślę że to ma też duży wpływ
@GoferPrzeznaczenia tak więc polecam spróbować deskorolki i obstawiam, że zweryfikujesz swój komentarz. Uważam, że obojętnie w jakim wieku robić kickflipa to wyczyn. Co do tego czy dorosłym się szybciej zniechęcają to w przypadku deskorolki mam dość dobry kontakt "ze środowiskiem" i dorośli są akurat bardziej zdeterminowani niż dzieci. Na 10 osób, które kupiło deskorolkę to z dzieciaków zostaje może 2-3, a w przypadku dorosłych 5-7 na 10. Dane z doświadczenia, po jakimś czasie od rozpoczęcia mojej przygody rzuciłem wszystko i zamiast wyjechać w Bieszczady otworzyłem skateshop.
@Adehade za gowniaka coś tam się uczyłem i do teraz jeździć i zrobić ollie raczej umiem więc może przez to mi się wydaje ze to nie powinno być trudne
@AlvaroSoler Tomek Jastrzębowski ma obecnie 56 lat, czym ty się przejmujesz
LarryCroftSpecjalista
5piorunówkitty95Gruba ryba
7piorunówBardzo mi się nie podoba, że religijne k⁎⁎⁎ie rozpętały nagonkę na tę lekarkę z Oleśnicy.
Szkoda, że taka imba nie była rozkręcana przy okazji "klauzul sumienia" albo jak doktory się trzęsły ze strachu w zamkniętych izbach przyjęć za covidka, a ludzie zdychali na podjazdach.
Braun, ktory jest tu bezpośrednio winny imby, powinien trafić do pierdla na długie lata.
Po raz kolejny wychodzi hipokryzja i sku⁎⁎⁎⁎⁎⁎stwo cechujące osoby tzw. "religijne".
@kitty95 Dlatego w rozkładzie jazdy zawsze musi być... jazda z katotalibańskimi ku⁎⁎⁎mi.
Wychodzi słabość państwa i to, że lepiej od politycznych spraw trzymać się daleko. Aborcja jest dyżurnym tematem politycznym w Polsce, a co kilka miesięcy staje się tematem numer 1. Wiadomo, że lekarz podejmujący się zabiegu zaangażuje się w spór - i chwała mu za to, bo jest o co walczyć.
Jeśli chcemy w Polsce aborcji, to należy to jasno powiedzieć: przyjąć jakiś konsensus w sejmie, zdobyć podpis prezydenta i weryfikację (prawdziwego) TK. Następnie wypracować metody ochrony lekarzy i pacjentów przed nagonką. W tej chwili krążymy dookoła tematu i każda ze stron stara się zademonstrować swoją determinację. Nie możemy wymagać od lekarzy aby byli wojownikami o prawa kobiet - należy stworzyć jasne i przejrzyste warunki prawne.
kitty95Gruba ryba
4piorunówW treningu zwierząt jest coś takiego jak pozytywne wzmocnienie (positive reinforcement). Polega to z grubsza na tym, że chcąc nauczyć jakiegoś zachowania, czy sztuczki, nagradza się każdą udaną próbę, np. smakołykiem - utrwalając (wzmacniając) skojarzenie wykonania danej czynności z czymś przyjemnym. Jedną z odmian tej metody jest wzmacnianie rekacji jakimś zewnętrznym impulsem, np. urządzeniem wydającym "klik", gwizdkiem, czy odpowiednią intonacją głosu.
I czemu to na zwierzęta dobrze działa?
Ano temu, że nie są intencjonalnie złośliwe jak podgatunek człowieka.
@kitty95 to na wszystkich dobrze działa. Dlatego jak dzieciak coś narysuje i powiesisz na lodówke, to zapierdala narysować jeszcze. Dlatego Jak pochwalą cię w szkole czy w robocie, to poprawia ci się humor.
Rzecz cała w tym, że w świecie ludzkim częściej używa się pozytywnej kary, bo "powinieneś to już umieć, rozumieć"
W przypadku zwierząt się od tego odchodzi, ludzi nadal się opierdala jakby jutra miało nie być.
I dlatego też, jak robisz, w swoim mniemaniu, swoje w robocie, a ktoś cię opierdala, to tylko bardziej ci się nie chce. Bo dostałeś krytykę nie do końca wiesz z czego, bo robiłeś normalnie i jest źle. To po co się starać?
W przypadku i psów, i ludzi, korzystanie z metody awersyjnej jako głównej osi wychowania porwadzi do wycofania, zamknięcia w sobie i gromadzenia się negatywnych emocji i lęku przed zrobieniem czegoś nie tak, aż do "nagłego" wybuchu (ugryzienie, pierdolnięcie papierami)
@Rozpierpapierduchacz przeczytaj jeszcze raz co napisałem :smiley:
@jimmy_gonzale miałem dwa
@kitty95 No przeczytałem
>I czemu to na zwierzęta dobrze działa?
>Ano temu, że nie są intencjonalnie złośliwe jak podgatunek człowieka.
I cię informuję, że na złośliwy podgatunek człowieka też dobrze działa
Więc ostatnie zdanie nie pasuje do niczego
@Rozpierpapierduchacz no właśnie nie zrozumiałeś 😁
Jak chcesz czegoś zwierzaka nauczyć, to on ci nie zareaguje świadomą złośliwością, co najwyżej może się "wkurwić" albo znudzić. A spróbuj przykładowo peciarza nauczyć, żeby petów nie rzucał. 😁
@kitty95 no właśnie ty nie rozumiesz XD
Twoja wypowiedź sugeruje, że na ludzi pozytywne wzmocnienie nie działa, a ja ci mówię, że działa, bo działa XD
Więcej, sporą częścią tego, co ty uważasz za złośliwość, to są właśnie efekty tej awersji XD
Gdyby podchodzić do wychowania ludzi inaczej od samego początku, to życie wyglądałoby inaczej.
Część ludzi pewnie i tak byłaby jebanymi bucami, ale z reguły to bycie jebanym bucem kształtuje się przez lata. Mało w nas jest nas, jesteśmy wypadkową genów i tego, co nas w życiu spotkało.
Ot, wychowanie
@kitty95 to miałeś farta. Są rasy które jak ich dobrze nie wychowasz najlepiej z trenerem to każde ograniczenie terenu łowieckiego będzie dla nich powodem do robienia Ci na złość.mozesz wołać prosić a i tak odwróci się tyłkiem i poleci szukać zwierzyny. On kuma o co chodzi, taki Beagle.
@kitty95, @Rozpierpapierduchacz wydaje mi się, że oboje macie rację :grinning:
Mam psa, 3 letniego potworka i żonę :grinning:
Pies zawsze chętny na naukę i wystarczy pozytywna energia i już ogon lata, zresztą umie wuchte sztuczek w tym "idź kupę" bo zawsze po klocku był szał radości (szczerej, bo latanie po z nim po schodach w bloku do najprzyjemniejszych nie należało) :grinning:
3 latek podobnie, pozytywna energia działa w 85% przypadków, reszte to znudzenie albo już pomału świadoma złośliwość.
A weź coś żonie powiedz...
Niemniej, myślę że pozytywna energia to podstawa żeby nauczyć lub przekazać (z sukcesem) coś zarówno psu jak i drugiemu człowiekowi.
@jimmy_gonzale Nope, psy nie ogarniają "na złość". Nie ogarniają w ogóle takich emocji złożonych. Psy żyją tym, co się dzieje teraz, już. Tak samo z winą. Wymaga to zbyt złożonego myślenia i kojarzenia faktów. Psy żyją tu i teraz, nie potrafią wybiegać wprzód, planować i mścić się. Nie ogarniają powiązań z tym, co działo sie wcześniej.
Jak wpierdoli buta i pójdzie spać, a mu najebiesz za buta, to dla niego dostał wpierdol z powietrza jak spał
@Rozpierpapierduchacz od dupy strony patrzysz, więc nie dostrzegasz. Nie wyjaśnię. 😁
Ale sam piszesz, że zwierzę nie ogarnia świadomej złośliwości. Zastanów się nad tym.
>Niemniej, myślę że pozytywna energia to podstawa żeby nauczyć lub przekazać (z sukcesem) coś zarówno psu jak i drugiemu człowiekowi.
@Paciu06 i mnie tylko o to chodzi. Że to działa XD
Że to nie jest tak, że złośliwe ludzie nie mogą być tak chowani.
>A weź coś żonie powiedz...
No i tu masz razem z @kitty95 błąd poznawczy, bo "weź jej coś powiedz" to już nie jest pozytywne wzmocnienie, tylko pozytywna kara, korekta. Czyli odwrotność tego, o czym my rozmawiamy w tej chwili.
Ale jak ci ugotuje obiad na przykład i powiesz jej "Dziękuję kochanie, był pyszny" to już jest pozytywne wzmocnienie i będzie jej na pewno milej i zrobi to chętniej ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
>od dupy strony patrzysz, więc nie dostrzegasz. Nie wyjaśnię. 😁
Właśnie ty się sam gubisz w swojej rozkminie XD
@Rozpierpapierduchacz hmm, bo tu widzisz są dwie różne sprawy. Żona robi obiad i ja pochwałę, to zrobi następny raz chętniej lub równie chętniej ale to nie jest trening :grinning:
Spróbuj teraz wziąć żonę do kuchni i z pełnym uśmiechem zacznij jej pokazywać jak poprawnie używać noża :grinning: albo cieszyć się jak super coś pokroi 😛
https://youtu.be/0ac_G-8qDHM?si=yGe7m2j5Dxcyd-wa
"Mocna kawa wcale nie jest taka zła" (fragment)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube@Paciu06 ale ja nie rozmawiam z wami, czy ludzi można trenować dokładnie tak jak psa, tylko czy pozytywne wzmocnienie działa XD
Zresztą, jak macie baby takie jak na tym filmie komediowym, to problem z treningiem zaczął się jakieś dzieścia lat wcześniej XD
@Rozpierpapierduchacz ale psy czują winę tj kiedy pan będzie zły mimo że instynkt nakazał zjeść kupę czy zrobić siku w łóżko. Doskonale rozumieją ten stan.
@jimmy_gonzale nie czuja winy, tylko odczytują emocje. Wiedzą, że jesteś wkurwiony, ale nie ogarniają na co, bo nie są w stanie przeprowadzić skomplikowanego toku myślowego, który określi co jest "dobre", co jest "złe" i osadzić tego w czassie.
Więc nie rozumieją tego kompletnie. Rozumieją, że jesteś wkurwiony, bo inaczej wyglądasz, inaczej się zachowujesz i inaczej pachniesz
@Rozpierpapierduchacz ale wiedzą często za co jestem wkurwiony. Doskonale wiedzą.
@jimmy_gonzale co nie oznacza, że rozumieją dlaczego. Więc nie ma mowy o jakimkolwiek poczuciu winy.
Wszystkie reakcje "winnego psa" to sygnały uspakajające. Tylko i wyłącznie
@Rozpierpapierduchacz no to Ci mówię, że na psa działa zawsze a na ludzi nie.
Hihi, z tego co wiem to Ty baby nie masz i chyba już widzę dlaczego :grinning: za bardzo byś ją pozytywnie wzmacniał, tyle, że na siłę :grinning:
Komentarz usunięty
Komentarz usunięty
@Paciu06 @kitty95 jest nawet książka o tym, jak pozytywne wzmocnienie działa na różne zwierzęta (psy, koty, delfiny, kury) oraz na ludzi. Ewidentnie nie rozumiecie, jak się takie pozytywne wzmocnienie stosuje i bez sensu dyskutujecie na zasadzie "bo ty baby nie mosz".
Książka nazywa się "najpierw wytresuj kurczaka" i może przeczytajcie, będzie wam łatwiej w życiu ogólnie, nie tylko w życiu "z babom"
Komentarz usunięty
@kiri nie nazywam swojej żony babą, użyłem to tylko w odpowiedzi na wcześniejsze takie stwierdzenie. Zresztą, szkoda strzępić ryja...
@kiri a wiesz że nawet są studia o tym, behawiorystyka zwierząt się to nazywa i jest np. na AR w Lublinie?
Strasznie sie spocileś, trzeba przerwę treningową zrobić.