Agent Interpolu oraz asystentka prokuratora okręgowego natrafiają na ślad przestępczej działalności olbrzymiego banku.
Porządny thriller, wciąga i sprawnie buduje, a także podtrzymuje napięcie, w czym pomaga wiecznie napięty Clive Owen. Od razu muszę zaznaczyć, że to nie jest Bourne: brak tu intensywnych scen akcji, bijatyk, czy pościgów. Bohaterowie bywają nieporadni, a przede wszystkim nie są niezniszczalni - dostajesz kulkę, to wiotczejesz i umierasz. Mogłoby być trochę mniej szczęśliwych zbiegów okoliczności, czy nagle sprzyjających warunków, podbiłoby to w moim odczuciu wrażenia. Polecam osobom lubiącym thrillery ze spiskami.
Fun fact: Historia zainspirowana została prawdziwym bankiem, BCCI. Był to międzynarodowy bank, który okazał się być uwikłanym w oszustwa finansowe, pranie pieniędzy i ukrywanie nielegalnych transakcji, m.in. związanych z handlem narkotykami i bronią. Jego działania zostały ujawnione w latach 80. i 90.
Constantine, egzorcysta wypędzający demony z ludzkiego wymiaru, trafia na ślad szerszego spisku.
Rany, jak ja lubię wracać co kilka lat do tego filmu. Tak powinien wyglądać przyzwoity akcyjniak przygodowy w klimacie fantasy. Ma podobną wartość do ponownego oglądania jak Mumia z Brendanem Fraserem (choć tamten film jest jednak bardziej komediowy). Co łączy obydwa filmy? Charyzmatyczny główny bohater ze świetnie dobranym odtwórcą (Keanu pasuje jak ulał), pobudzające wyobraźnię pomysły, wartko płynąca akcja, no i oczywiście Rachel Weisz. Uwielbiam wersję piekła z tego filmu, uchwyconego momentu po wybuchu bomby atomowej, utrwalonego w nieskończoności. Podobają mi się wszystkie pomysły związane z walką i ochroną przed demonami, tego jak funkcjonuje ten świat, i że w sumie niewiele z tego jest tłumaczone - tak to właśnie powinno wyglądać. Polecam na przyjemny seans na rozluźnienie.
Tom Cruise znajduje mumię, która chce go wyruchać kozikiem.
Taki tam gniot: ani śmieszny, ani straszny, ani trzymający w napięciu. Cringe się z tego wylewa okropny. Był chyba apetyt na stworzenie uniwersum, ale coś nie pykło i raczej na szczęście. Nie chce mi się więcej pisać. Nie polecam.
@FodiJoster ten drugi film to Dracula - Historia nieznana. Oba miały być częścią nowej serii Universalu, wskrzeszającej postacie z ich klasycznych (z lat 30.) horrorów do standardów współczesnego kina superbohaterskiego, ale nie pykło, co nie dziwi, bo nie da się klasycznego horrowego bohatera przerobić na Avengersa.
Pochodzący z biednej warstwy społecznej bogaty kupiec zakochuje się bez pamięci w zubożałej, ale wyniosłej pannie z arystokracji.
Tytułem wstępu: nie oglądałem poprzednich ekranizacji, ani serialu od Netflixa, a z samej książki pamiętałem mniej więcej zarys fabularny. Zdjęcia, scenografia i kostiumy są zdecydowanie najmocniejszą stroną tej ekranizacji - nic nie raziło taniością ani tandetą, praktycznie każdy kadr wyglądał bardzo dobrze i ciężko tu się do czegoś przyczepić. Aktorsko było ok. Według mnie wyróżniała się świetna, niezwykle naturalna Maria Dębska grająca Kazimierę Wąsowską, natomiast Dorociński i Urzędowska, wcielający się w głównych bohaterów, byli po prostu w porządku. Nie podobali mi się Szyc ani Ostaszewska (której osobiście w ogóle nie trawię), wcielający się w baronostwo Krzeszowskich. Kondrat fajnie grał twarzą, szkoda tylko, że nie miał bardziej "zdziadziałego", niepewnego głosu, który, wydaje mi się, pasowałby lepiej do postaci Rzeckiego. Ogólnie oglądało się to dobrze, choć czasem czuć było w prowadzeniu dialogów nieco serialowy klimat, nie pasujący do dużego ekranu; było jakoś za szybko i z taką dziwną intonacją, charakterystyczną dla polskiej szkoły aktorskiej. Sceny z panią Meliton, graną przez Kuleszę, były ewidentnie nakręcone pod ludzi oglądających polskie kabarety i stand upy, co mnie osobiście mierziło. Najmniej podobał mi się fragment . Wydaje mi się też, że mogło być bardziej emocjonalnie, introspektywnie, ale to już moje osobiste preferencje. Zastanawiałem się mocno, czy jednak nie dać 6, ale zostawiam 7, bo to na prawdę jedna z lepszych polskich produkcji kinowych ostatnich lat i warto to docenić. Polecam tym, którzy zastanawiają się, czy warto iść.
Byłem, widziałem. Ja dałbym spokojnie nawet 8/10, szczególnie że jestem dość świeżo po serialu z 1978. Szyc jak to Szyc, on w zasadzie grał jak w Testosteronie czy innych filmach z nim :grinning:
2/3 filmu było spoko, na poziomie 6/10. Ale ta końcówka jakaś taka niepasująca do całokształtu.
Zdecydowanie stara wersja z Anim bardziej mi się podobała i chętniej bym tą wersję oglądnął ponownie. Do nowego tytułu raczej nigdy nie wrócę.
Nie wiem co napisać bo po filmie 6/10 albo 4/10 niewiele pozytywnego można się spodziewać. Jest akcja, jest trochę humoru, biją się, ścigają, strzelają, są wybuchy. Kino ok na jakiś wieczór. Obniżyłem ocenę za zbyt moralizatorską końcówkę? Istnieje spore ryzyko, że to tylko mi się zdawało, albo to było moje subiektywne odczucie i Tobie będzie się podobać. Nie skreślaj tego filmu bo Boogie dał 4/10 :slightly_smiling_face:
Wchuj ludzi nie lubi Powella a ja właśnie tak bo on chyba sam wie, że jest taki przerysowany. Mam wrażenie, że jakbym się z nim napił wódki to by sam przyznał, że wygląda jak tania podróbka (tutaj wstaw imię przystojnego aktora)
Tytuł: Władcy Wszechświata / Masters of the Universe
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Fantasy / Komedia / Familijny
Reżyseria: Travis Knight
Czas trwania: 2h 20min
Ocena: 7/10
Bawiłem się lepiej, niż bym się spodziewał. Kolega powiedział "oglądaj" nie patrz na oceny innych, będzie się podobać i miał rację.
Czy ten film jest tandetny? Tak. Czy jest jeszcze bardziej plastikowy niż Marvel? Zdecydowanie tak. Czy jest głupkowaty, niedorzeczny, ale śmieszny? Jak najbardziej.
No więc w czym problem?! No ja nie mam problemu, ale inni chyba tak. Czasami filmy są "sprzedawane" jako nieco coś innego niż to czym faktycznie są. Mam wrażenie, że widzowie oczekiwali, iż będzie to "na poważnie" (jaki Interstellar czy inny Arrival), ale He-Man nosi "miniówkę" i sam się śmieje z własnego stroju. Szkieletor jest opisany, jako złol bo ma czaszkę zamiast twarzy :slightly_smiling_face:
Może jeszcze kalendarzowo nie ale ja się już czuję na trzydzieści lat, i jak każdy trzydziestolatek najbardziej cieszę się gdy jakiś znajomy da mi jakiś gift z ogródka tak że niedzielę zaczynam od pieczenia buraków. Dostałem też pomidory,cukinię oraz dwie dynie więc na tygodniu będzie zupa dyniowa z mlekiem kokosowym. Uh jako samotny samotnik poszedłbym do kina na szybkich i wściekły u cześć 1 bo grają w Heliosie wieczorem ale nie wiem czy chodzenie samemu do kina to nie jest szczyt przegrywu?
jako samotny samotnik poszedłbym do kina na szybkich i wściekły u cześć 1 bo grają w Heliosie wieczorem ale nie wiem czy chodzenie samemu do kina to nie jest szczyt przegrywu?
Jestem na tyle stary, aby lubić MJ za jego muzykę, a nie nie lubić za kontrowersje z nim związane.
Film delikatny i skupiony na jego muzyce (ogląda się nieco jak 2h teledysk) oraz jego relacji z ojcem. czy jakoś tak i nie pokazali upadku króla popu i jego śmierci. Słyszałem, że mają kręcić "part 2", mam nadzieję, że się uda.
Ciekawostka, aktorem grającym MJ jest jego bratanek (Jaafar Jackson, syn Jermaine Jacksona). Chłopak jest mało podobny (poza tym, że jest czarny), ale głos i jej barwę "identyczną" do MJ. Zamykało się oczy i słyszałeś MJ. Nie wiem ile w tym sztuczek komputerowych, a ile to jego prawdziwy głos, ale robiło wrażenie.
Lubisz muzykę MJ? Oglądnij. Lubisz musicale? Oglądnij. Chcesz oglądać męczącą biografię? Nie oglądaj. To lekki film, który ogląda się z przyjemnością i nie porusza ciężkich tematów z kresów jego życia.
@boogie jestem ciekawa, czy rzeczywiście nakręcą drugą część, film powstaje z błogosławieństwem i udziałem Jacksonów i wydaje mi się wątpliwe, aby chcieli rozgrzebywać kontrowersje wokół Michaela.
Naciągane 6/10. Mocno naciągane. Jest tak samo niedorzeczny jak stare filmy, choć zdecydowanie mniej niegrzeczny. Można się pośmiać. Można sobie nieco przypomnieć starych bohaterów i ich przygody (w pewnym sensie), ale z jakiegoś powodu to już nie jest to samo. Trochę w duchu naszego motta "wtedy to były czasy...".
Fajnie, że wzięli do grania piękności 😉 Pamelę Anderson. To już kobieta w poważnym wieku i to po niej widać. Kiedyś czytałem jakąś jej wypowiedź, że chce się zestarzeć z godnością i w pewnym sensie to robi (chodziło o operacje plastyczne i naciąganie skóry itd.). Wygląda staro i promieniście:-)
Czy Liam Neeson pasuje do takiej roli? Trochę tak, a trochę nie. Chyba wszyscy znają jego hasło "I do have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career", które powodują, że idealnie pasuje do odegrania parodii samego siebie, ale w tym samym czasie jego pamięta rola w Taken trochę kłóci się z tym co wyprawie w tym filmie.
No cóż. To debilny film, który można oglądnąć jak się ma chwilę czasu.
Poziom strasznie nierówny, połowa w miarę ok, potem już nic śmiesznego. Wystarczy włączyć parę shortow na youtubie z niego, aby obejrzeć wszystkie warte obejrzenia sceny, nic nie stracicie.
Solidny, niespokojny thriller. Duńsko-holenderska produkcja Christiana Tafdrupa, która odwołuje się do tradycji skandynawskiego kina zimnego i precyzyjnego.
Mocne strony:
Budowanie napięcia — powolne, skuteczne, nie opiera się na krwi
Sceny przypominają dobre surowe skandynawskie powieści kryminalne
Finał uderza mimo braku widowiskowych efektów
Słabe strony:
Logika bohaterów szwankuje — celowa parabola, ale dla niektórych to za mało wiarygodne
Dla znających konwencję: od początku przewidywalny
Nie jest to horror w stylu Piły czy Hostelu — jeśli oczekujesz gore, będziesz zawiedziony
Nudzisz się? Jesteś fanem japońskiej motoryzacji (zwłaszcza tej starszej)? Szukasz filmu/anime/serialu na wieczór?
Moje propozycje: 1. Main theme (1984) - lekka opowiastka miłosna o młodym magiku i nauczycielce podstawówki 2. VIolent cop (1990) - kryminał policyjny gdzie główny bohater jest wybitnie skuteczny przez swoje brutalne metody ale nawet on nie zawsze wygrywa 3. Seria filmów Shuto Kousoku Trial - młodzi i gniewni na japońskich autostradach 4. Shakotan Boogie (film 1987) - lekka komedia o dwóch durniach co nabyli tuningowaną Toyotę i teraz próbują wyrywać na nią różne panny 5. Hairpin Circus (1972) - instruktor nauki jazdy musi zmierzyć się z przeszłością i bierze udział w nielegalnych wyścigach po Tokyo, wszystko polane podkładem jazzowym
W sumie to zrobiłem już trzy listy filmów z japonii związanych mocno z motoryzacją. Więc jak chcesz poczytać albo szukasz pomysłu to zapraszam:
Autor filmu przedstawia dowody i opinie różnych osób wskazujących na to, że ludzkość żyje w sieci kłamstw, a światem rządzi spisek.
Ta kategoria "film dokumentalny" to trochę na wyrost. Rozkręca się to topornie, potem widz bombardowany jest szokującymi obrazami, by nareszcie autor przeszedł do sedna, czyli przedstawienia teorii spiskowych. Obraz podzielony jest na trzy części traktujących o religii (głównie skupia się na chrześcijaństwie i osobie Jezusa), zamachach na WTC, oraz Systemie Rezerwy Federalnej w USA. Jako pierwszy film, który kwestionuje mainstream i zachęca do sceptyzmu, działa pewnie ok i może robić wrażenie, ale raczej nie na dzisiejszym widzu, który z podobnymi, albo i jeszcze bardziej odjechanymi teoriami, może mieć do czynienia na co dzień dzięki powszechnemu dostępowi do internetu. Nie jestem w stanie zweryfikować przedstawionych w tym dokumencie "dowodów", ale sposób ich prezentacji i połączenia wzbudził raczej moją czujność: wszystko wydawało się zbyt proste, oczywiste. Gdy coś jest tak pokazywane, to zaczynam podejrzewać wybiórczość i manipulacje. Ale nie powiem, że nie było to w jakiś sposób ekscytujące, zwłaszcza część druga. Pierwsza jest zdecydowanie najsłabsza, taki gimboateizm z kilkoma tezami, z którymi można się zgodzić. Do oglądania przy prasowaniu w sam raz. Polecam jako ciekawostkę, bo ten obraz wydaje się być szkieletem dla wielu z dzisiejszych internetowych produkcji.
Fun fact: Film początkowo funkcjonował w formie spektaklu, który trwał przez sześć wieczorów. Po jednym z nich autor wrzucił go na Google Video, bez specjalnej akcji marketingowej, i niespodziewanie zyskał on ogromną popularność.
Jeżeli planujecie wybrać się na Warszawski Festiwal Filmowy, ale nie wiecie na jaki film to mamy dla was ściągę. W sumie jest 190 filmów, z czego 102 obrazy będą miały swoją światową premierę właśnie w Warszawie. My polecamy 13 z nich. #warszawa #filmy #kino \
W tym klipie sprzed prawie 16 lat opisuje swoje różne nadchodzące role w amerykańskich filmach i serialach, które ostatecznie nie przełożyły się jednak na jakąkolwiek znaczącą rozpoznawalność. Jedyną prawdziwą polską gwiazdą Hollywood pozostaje po dziś dzień Pola Negri - kres kina niemego
To najbardziej pechowy duet jaki widziałem w kinie :slightly_smiling_face: Bohaterowie mieli pod górkę od samego początku. Nie chcę opisywać fabuły bo powiedzmy zaskakuje tu i tam, ale po oglądnięciu będziecie mieć takie same odczucie: jakim cudem można mieć tyle pecha.
Trochę ocen:
Oglądałem w 4DX i fotelem tak rzucało, że musiałem się mocno zapierać: 10/10
Sam film to takie średnie: 6/10
"Alaska" jest piękna i chętnie odwiedzę: 10/10 (film kręcony w Kanadzie, ale klimat podobny).
Brad Pitt: 8/10 - wie co robi. Trochę mnie zdziwił jego angaż, ale pewnie samo go wyprodukował, więc nie musiał płacić rachunku za swoją pensję 😛
Pies Odyn (a w sumie psy bo ich było chyba z 5 wg napisów końcowych): 12/10. Piękna bestia, która wiedziała dokładnie co, gdzie i kiedy.
Do kina bym specjalnie nie szedł. W domu w leniwe popołudnie można oglądnąć.
Oglądałem w 4DX i fotelem tak rzucało, że musiałem się mocno zapierać. Do kina bym specjalnie nie szedł. W domu w leniwe popołudnie można oglądnąć.
Wyobraziłem sobie scenkę, jak siedzisz w salonie na fotelu przed Samsungiem, z tyłu dzieciaki trzęsą meblem, a z boku żona psika co jakiś czas spryskiwaczem i dymi papierosem xD
@sireplama XD :slightly_smiling_face: Faktycznie trochę ułomny skrót myślowy :slightly_smiling_face: Poszedłem do kina bo 4DX, a nie dlatego, że chciałem to oglądnąć. Film był w jakiejś promocji za £5 (zamiast £20) i pomyślałem, że czemu nie :slightly_smiling_face: