Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#medycyna

Lider

w Medycyna

16piorunów

>Molly Gibson to amerykańska dziewczynka, która zyskała szeroką rozpoznawalność dzięki temu, że była zamrożona jako zarodek przez 28 lat, zanim przyszła na świat 26 października 2020 roku. Posiada rekord świata jako najdłużej zamrożony zarodek, który doprowadzono do narodzin.
>
>Tło
>Po oddaniu przez pewną parę w 1992 roku zarodek Molly został zamrożony i umieszczony w kriogenicznym zamrażarce. W lutym 2020 roku zarodek został rozmrożony i przeniesiony do macicy 28-letniej Tiny Gibson. Tina, urodzona w kwietniu 1991 roku, miała niecałe 2 lata, gdy pierwotna para oddała zarodek Molly do kliniki na Środkowym Zachodzie USA. Wcześniej para adoptowała zarodek Emmy, który miał 24 lata i był najstarszym ludzkim zarodkiem w historii, jaki doprowadzono do narodzin – aż do przyjścia na świat Molly.
>
>https://en.wikipedia.org/wiki/Molly_Gibson

GURU

w Medycyna

6piorunów

Prof. Członkowska: ok. 1,5 tys. osób w Polsce cierpi na rzadką chorobę Wilsona

Ok. 1,5 tys. osób w Polsce cierpi na rzadką chorobę Wilsona – powiedziała prof. Anna Członkowska, neurolog z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Ze względu na różnorodność objawów – od wątrobowych, poprzez neurologiczne na psychiatrycznych kończąc – schorzenie jest

Tytan

w Medycyna

16piorunów

Czy jest tu z nami jakiś internista albo reumatolog? Potrzebuję z kimś porozmawiać ale co trafiam do gabinetu to słyszę "nie wiem, 200-300 się należy" i w sumie nic z tego nie wychodzi i ciężko mi znaleźć jakiegokolwiek lekarza, który by się pochylił nad tym na dłuższą chwilę.

Sum1piorunów

@rm-rf jakby co to w szpitalu na Spartańskiej w Warszawie się działa rzecz

Fenomen1piorunów

A dlaczego akurat specjalizacja reumatolog skoro wykluczyles wiele rzeczy w tym koerunku.
To już może genetyka kliniczna by wchodziła w grę.
Sa lekarze. Tylko budżet też musi być.
Masz jakieś atypowe wyniki w podstawowych badaniach krwi?

Pokaż więcej komentarzy (23)

GURU

w Hydepark

26piorunów

W. Eugene Smith, Doktor Ernest Ceriani idzie na wizytę do pacjenta na nogach, Kremmling, Colorado, 1948. Fotografia jest z długiego fotoreportażu/eseju o życiu lekarza na prowincji. Bardzo solidna rzecz.

Cały esej
Od dzisiaj pod postem będzie link do angielskiego konta na Patreon. Jak ktoś kiedyś myślał, żeby wspomóc tą serie/blog to zapraszam, bo potrzebuje pieniędzy.

Lider1piorunów

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Jak na plecach czy gdzieś wyskoczy wam pod skóra 'grudka', nie wyciskajcie póki łba nie widać :smiley:
Ja wycisnąć chciałem, nie wywaliło syfa na wierzch ale było słychać 'pstryk'
I oto jestem po 2 tygodniach, ledwo uciekłwszy sepsie, po operacji wycięcia ropnia olbrzymiego :grimacing: chirurg tip top, nie bolało nic.
Kaszak którego zgniotłem zmienił się w ropień 5 cm szerokości i 2 grubości. Bolał tak jak bym miał nerwy wyjęte na wierzch skóry. Operacja przeprowadzona na cito bo coś mnie ruszyło i polazłem do chirurga.
Ropy ok 200 ml
2 dni może mniej dzieliło mnie od oiom xd

Osobistość3piorunów

@Michumi No i całe szczęście. Przerobiłeś "Pięć lat kacetu" w warunkach wolnościowych.

Autorytet2piorunów

@Michumi
Współczuję. Przerabiałem takiego skurwola w pachwinie. Trzy dni się, durny, męczyłem, zanim poszedłem po rozum do głowy i trafiłem na chirurgię.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Medycyna

8piorunów

Czy uda się pokonać nowotwory złośliwe dzięki immunoterapii CAR-T?

Z immunoterapią CAR-T wiązane są bardzo duże nadzieje. Znalazła ona zastosowanie w walce z niektórymi nowotworami złośliwymi. Były to głównie konkretne typy białaczek i chłoniaków. Ostatnio rozważa się jej zastosowanie również w odniesieniu do guzów litych – raków, glejaków

Gruba ryba

w Polityka

17piorunów

O ile z karą 20k za krzyczenie „kulą w łeb” na posła z innego ugrupowania się zgadzam, o tyle badanie posłów alkomatem to moim zdaniem absurd.

Oprócz alkoholu, mamy jeszcze conajmniej kilka bardzo widocznych substancji (marihuana, mdma, amfetamina) ale mamy i takie, których nie widać (benzodiazepiny, kokaina). Wszystkie zmieniają postrzegania świata i podejmowanie decyzji, w różnych kierunkach.

No więc co dalej? Narkotesty? Opinia psychiatry przed objęciem urzędu? Jaki jest tego cel?

Moim zdaniem dowolność „prowadzenia się” w tym zażywania substancji jest częścią mandatu reprezentowania wyborców. Jeśli chcecie, żeby na⁎⁎⁎⁎ny albo skacowany chłop Was reprezentował, Wasza sprawa. Jeśli chłop potrzebuje wciągnąć szczura zanim wyda oświadczenie że potrzebuje amunicji a nie podwózki (wątpię żeby tak było, podaję wymyślony przykład) to na zdrowie.

Jeśli wydaje Wam się, że alkohol to jedyna używka znana posłom, to beka z Was w c⁎⁎j xD

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/ostra-reakcja-marszalka-holowni-po-skandalu-w-sejmie-bedzie-surowa-kara/3z9j5rt,79cfc278

trochę poprawcie mnie proszę jeśli się bardzo mylę

Gruba ryba1piorunów

W sumie spoko, mogą wciągać, chlać i wstrzykiwać co się któremu nawinie. Wprowadzić jednocześnie odpowiedzialność karną za złe lub zbrodnicze decyzje, do czapy włącznie i droga wolna.

Fanatyk7piorunów

Narkotesty, wyrywkowe kontrole - oczywiście. Za złamanie czystości - dymisja. Nie będzie 460 posłów? A co to za problem? Przy wyborach się dobierze. I tak ich jest za dużo.

Pokaż więcej komentarzy (50)

Lider

w Hydepark

72piorunów

hmmmmmmmm

GURU27piorunów

skurwesyny robią prywatę na sprzęcie NFZ

Kompan0piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing skąd wiesz, że sprzęcie nfz? To na zdjęciu to na 100% nie placówka zarządzana przez nfz, wygląda zbyt nowocześnie

Tytan1piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing bo NFZ nie chce za większy wymiar godzin zapłacić to muszą tak

Osobistość0piorunów

"Szanowny" ale tylko jak zapłaci

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Zalesie

10piorunów

😉

Ech.. Zwykle nie piszę takich rzeczy, bo myślę sobie, że kogo to interesuje i niby jak mi ma to pomóc. Ale dziś napiszę, bo już mnie to bardzo irytuje i może chociaż podzielenie się tym ze swiatem mi pomoże, a może dochtór Dom będzie przechodził i powie "ej! przecież to.."
Otóż jestem chory. Ale nie, że śmiertelnie. Oczywiscie nie mogę tego wykluczyć (o czym później), ale nic mi o tym nie wiadomo. Nie jestem niestety też tak chory, że 36.8, koniec chuopa. Tak bym chciał.
Inaczej jestem chory ¯\\(ツ)
Zacznę od takiej ciekawostki, że od 5 lat.. Nie. Przesadziłem - od 4 i 4 miesięcy boli mnie gardło i ucho. Cały czas. Mieliście kiedyś taką infekcję, jakąś anginę? Najpierw jest tak ostro, a potem tak bardziej tępo, ale to potem przechodzi. No u mnie nie przeszło. Ale jak się pomyśli, że przez ileśtam lat, gdyby było to coś poważnego, to bym już chyba zmarł, a nie zmarłem, więc nie jest to nic poważnego, to można się przyzwyczaić.
Ból jest silniejszy po jakimś przechłodzeniu czy przemęczeniu, ale da się żyć, bo zwykle nie wiąże się to z jakimiś ogólnoustrojowymi objawami. Ale czasem się wiąże. I jak się już powiąże - tak jak np 3 tygodnie temu, to potem to trwa i trwa i trwa.. Ostatnio trwało 3 miesiące. Takiego stanu nieostrego, ale też nie takiego, do jakiego jestem przyzwyczajony. Takiego, że cały czas, w najlepszych momentach czuję się jak na krawędzi grypy, a w najgorszych jakbym tę krawędź przekraczał. Nie mogę normalnie wiele zrobić, bo to jest dość osłabiające, a poza tym - jak np spędzę chwilę na zewnątrz przy (przecież bynajmniej nie ekstremalnej przecież) temperaturze 0 stopni Celsjusza, to od razu jest pogorszenie.

Ten ostatni raz, te 3 miesiące zakończyły się po prostu dwoma dniami wysokiej gorączki i zaczęło to mijać. No nie jestem doktorem Housem, ale..
Dlaczego te dwa poprzednie zdania napisałem? Bo wyniki krwi są dobre, nie widać stanu zapalnego w gardle i tyle. Pora na CSa.

Nie mam teraz trzech miesięcy czasu, ale nie mam też pomysłu. I trochę mnie to martwi.

(nie, nie mam wyzwania "zdobądź 300 piorunów litości" 😉 )

Autorytet8piorunów

@KLH2 Piszesz, że miałeś rezonans ale czy on dotyczył też zatok? Chodzi mi szczególnie o zatoki klinowe?

Gruba ryba0piorunów

@LeniwaPanda Obraz obejmował również ten obszar.

Autorytet6piorunów

@KLH2 A wszystkie potasy, żelaza, magnezy itp w normie?
I czy miewasz jakieś jeszcze objawy np od strony żołądka?

Gruba ryba0piorunów

@LeniwaPanda A to są osobne badania krwi czy nie? Nie, nie mam żadnych innych objawów. Jedynym objawem jest to co w sumie sugeruje jakiś przewlekły stan zapalny z okresowo pojawiającymi się zaostrzeniami. Do tej poprzedniej sytuacji nawet nie było tak, że ten okres pogorszenia trwał tak długo. Hmm.. Przyszło mi teraz do głowy, dlaczego trwał tak długo i że to dobra decyzja, że zmieniam lekarza.

Autorytet7piorunów

@KLH2 Tak to są osobne badania krwi. Wszystko zależy od tego co lekarz zalecił w takich badaniach

Autorytet1piorunów

@KLH2 Ja bym Cię wysłał do najlepszego prywatnego otolaryngologa w Twoim województwie. U mnie, we Wrocławiu, taka wizyta kosztowała 400 zł.

A brałeś na to leki sterydowe?

Gruba ryba1piorunów

@fisti Ja mogę się wysłać w sumie do takiego specjalisty 😉 więc pewnie go poszukam. Tu jest równocześnie problem i pozytyw. Problem jest taki, że nikt tego do tej pory nie zdiagnozował, więc przyjąłem tę bezradność, a pozytyw jest taki, że mogą mnie z tej bezradności wybić chociażby takie komentarze jak Twój.

Nie, nie brałem.

Fanatyk5piorunów

No ja byłem dziś z przeziębieniem chociaż już mi przechodzi ale jak wizyta zaklepana. Doktor mnie osluchała, powiedziała że nie podoba się jej moje serce( romantyczka psiakrew) No i EKG wyszło tak se a ciśnienie 180/110. I podobno jedno napędza drugie: kaszel ciśnienie, ciśnienie serce a serce duszności i kaszel. Poszedłem po l4, wróciłem z książeczka do zapisywania ciśnienia. Tyle, że sobie z blogoslawienstwem Żony kupię nowego smartwatcha bo stary tętno 100 to mi pokazuje jak na Babią idę.

Pokaż więcej komentarzy (21)

GURU

w Wiadomości Polska

8piorunów

Pogłębia się brak wojskowych kadr medycznych. System ich kształcenia wymaga pilnej reformy

Wojskowa służba zdrowia może niedługo stanąć przed poważnym kryzysem kadrowym, który wpłynie na bezpieczeństwo i zdolności obronne kraju. Problem niedoborów personelu stale się pogłębia, na co wpływają system kształcenia, niedostosowany do specyficznych realiów służby w armii

Lider

w Medycyna

8piorunów

&źródło

„Obrzydliwe” badanie oceniające atrakcyjność kobiet z endometriozą wycofane przez czasopismo medyczne
Czasopismo Fertility and Sterility potrzebowało siedmiu lat, aby usunąć włoskie badanie, które było krytykowane przez lekarzy ze względu na kwestie etyczne i wątpliwe uzasadnienia.

https://www.theguardian.com/society/2020/aug/05/disgusting-study-rating-attractiveness-of-women-with-endometriosis-retracted-by-medical-journal
Koneser1piorunów

Znajoma to ma, i jest dość atrakcyjna, ale nie widzę w tym żadnego związku z choroba

GURU

w Nauka

14piorunów

Wrocław/ Naukowcy badają wpływ mikrobioty jelitowej na poziom testosteronu

Identyfikacja bakterii jelitowych metabolizujących testosteron, a przez to mogących powodować jego niedobory, oraz mikrobów, które mogą odwracać ten niekorzystny proces to główne obszary badawcze projektu prowadzonego przez prof. Tomasza Janeczkę z Uniwersytetu Przyrodniczego we

GURU

w Medycyna

7piorunów

Teoria ewolucji i leczenie depresji: wszystko kręci się wokół kałamarnic i okonia morskiego

Streszczenie Zgodnie z hipotezą analitycznego rozmyślania, depresja jest ewolucyjną adaptacją (podobną do bólu lub lęku), która w naszej przodkowej przeszłości służyła do utrzymywania ludzi skupionych na złożonych problemach interpersonalnych, dopóki nie mogli dojść do rozwiązania

Inspirator

w Hydepark

19piorunów

Tabsy i ich efekty - życie z depresją oraz nerwicą lękową.

*nie zagłębiam się czasem w szczegóły, aby chronić swoją prywatność. Nie jestem pisarzem, więc będzie może nieco chaotycznie, z pominięciem wielu kwestii, ale nie chcę zanudzać.

Złe początki złego.
_[skocz do następnego rozdziału jeśli kontekst Cię nie interesuje]_

To co opiszę w tym rozdziale, zrozumiałem dopiero w ostatnich latach. Przeżycia które opiszę były wtedy dla mnie nie tyle „normalne”, co nie łączyłem ich z żadną przypadłością. Pojawiały mi się myśli, że może jakieś stany depresyjne mam, albo że mam niską tolerancję na stres (w istocie tak jest), ale to wszystko. Dopiero z perspektywy czasu, wiem, że zaczęło się dosyć wcześnie tj. w w okresie dorastania, prawdopodobnie końcówka liceum i początek studiów. Wahania nastroju (często z niewiadomego powodu), które z błachego powodu powodowały nawet myśli samobójcze, czarna rozpacz bo czekam od kilku godzin na kontakt od dziewczyny… po czym uspokojenie, marazm. Niczym reset komputera, wracałem do względnego balansu, prawie jak po medytacji z Dalaj Lamą. Bardzo lubiłem ten stan, bo mogłem działać, choć na relatywnie niskich obrotach, jednocześnie miałem w sobie zdrową „wyjebkę”. Czułem się spokojny, czułem się jak prawdziwy praktyk stoicyzmu.

Te myśli samobójcze szczególnie towarzyszyły mi w okresie dojrzewania i na studiach. Tylko raz było na tyle źle, że przestudiowałem materiały w internecie o sposobach na „dobre” samobóje (ah ten internet circa 2000 rok) że po celowo nieprzespanej nocy, wykończony wziąłem dodatkowo tabletki ziołowe (:D) na wspomaganie snu, zszedłem do garażu i uruchomiłem auto. Po 15 minutach, nie mogąc zasnąć i będąc z własnymi myślami, otrzeźwiałem, że przecież ktoś tu będzie musiał w końcu wejść i od razu padnie po paru wdechach. To była jedyna próba „samobója”. Nawet trochę ciężko mi nazwać to próbą 😉

W okolicach studiów zaczęły się u mnie rozwijać „nadprogramowe” lęki. Zwykły egzamin powodował u mnie takie natężenie emocji jakbym zaraz miał lądować na plaży Omaha. W nocy przed egzaminem nie spałem, byłem sparaliżowany, ciśnienie gigantyczne itd. Im lepiej byłem przygotowany, tym bardziej się stresowałem. Jak niewiele umiałem, to z góry pojawiała mi się „wyjebka”. I to był spory problem, bo skoro dobrze się czuję wtedy kiedy mam wyjebkę, a wyjebka jest tylko wtedy jak nie umiem… Egzamin na 11, pojawiałem się na uczelni o 6. Dopiero wtedy lęki oraz chęć zaliczenia powodowały dużą dozę skupienia (coś z czym miałem problem wcześniej) i miałem kilka godzin nauki.

Imperium upada.

Pierwsza bomba atomowa (Hiroshima) spadła na mnie na początku kariery zawodowej, gdy rozsypał się mój związek z prawdopodobnie miłością mojego życia. Nawet nie opiszę Wam tego dobrze, ale byłem w takim stanie psychicznym, że do teraz jest kilka sytuacji które nie wiem czy miały miejsce czy tylko w mojej głowie zaszły (!!!) Minęło wiele lat zanim się z tym jako-tako pogodziłem, ale więcej nie chcę o tym pisać, bo nadal czuję ból. Druga bomba atomowa (Nagasaki) spadła na mnie w pracy. Śmieszne, bo przecież moje pierwsze lata w tej bardzo fajnej firmie przebiegały dosyć dobrze (mimo sytuacji które powodowały u mnie palpitacje 😉 Doczłapałem się nawet stanowiska managerskiego z fantastycznym zespołem, a następnie po zaledwie kilku latach kolejny awans na managera „średniego” (kontrowersyjne stwierdzenie) szczebla, ale z zespołem i managerem, który spowodował lawinę. Jak tu być managerem gdy struktura ogranicza decyzyjność, przy jednoczesnych oczekiwaniach że „dowieziesz”. Mój dyrektor dobry człowiek, ale w komunikacji bardzo szorstki, czasem z dnia na dzień wymagał przygotowania podsumowań na specjalne spotkania. Zespół przejęty na miesiąc przed pandemią i całkowitą pracą z biura, więc żadnych głębszych relacji nie stworzyłem, a co więcej mój brak umiejętności czytania ludzi, oraz ich reakcji na odległość spowodowało, że przez 2 lata żyłem w ciągłym stresie. Pomijam już to, że trafiły mi się dwa gagatki które latały dwa szczeble wyżej za każdym razem gdy im się coś nie podobało. Managerowie dawali mi wsparcie, ale funkcjonowanie w ciągłym napięciu co nowego zaraz się odjebie, nie służyło mi. I pewnego dnia, siedzę sobie na podłodze w mieszkaniu, oglądam YouTube, jest piątek wieczór, a ja mam totalną pikawę w klatce piersiowej i nie wiem jak sobie z nią poradzić. Stan paniki, stan totalnego pomieszania - myślę „przecież nic się nie dzieje, przecież już weekend, czas odpocząć, wszystko ok”. Bańka w końcu prysła i wiedziałem, że zadziało się coś złego, wiedziałem, że muszę zobaczyć lekarza… oczywiście zacząłem od neurologa 😉

Neurolog jakieś tam badania porobił, okazało się że w spoczynku mam ciśnienie 160/110, powiedziałem o częstych migrenach i bólach głowy od ciśnienia, dostałem tabletki na migreny i tekst „pójdzie Pan do psychiatry”.

To był ten moment, w którym zacząłem mocno się zastanawiać nad swoim zdrowiem, również psychicznym. Symptomy takie jak częsta pikawa w klatce piersiowej, nieprzerwany stres przeplatany stanami depresyjnymi, bóle głowy które średnio raz na tydzień wyłączały mnie z dnia, tendencje ucieczkowe, regularne wybudzanie o 5 nad ranem, no i przecież rzecz najważniejsza - potwornie obniżone libido 😉

Leczenie czas zacząć, czyli psychiatra, psycholog i tabletki dla pojebów.

Jak dziecko we mgle zacząłem się zastanawiać jak sobie pomóc. Zacząłem od psychologa, a na początku pandemii w grę wchodziło tylko spotkanie wirtualne. Po godzinnym spotkaniu byłem w lekkim szoku jak bardzo niezainteresowana była pani prowadząca spotkanie, po czym od razu skierowała mnie na tabletki. Nawet nie zaproponowała drugiego spotkania itd. Drugie spotkanie z inną psycholog było równie owocne - kompletny brak zainteresowania. Pomyślałem - j⁎⁎ać tych „specjalistów”, idę do psychiatry. A wierzcie mi, to był ogromny krok, bałem się tabletek.

Nie wiedząc gdzie iść i jak to wygląda, wybrałem psychiatrę z dobrymi ocenami niedaleko miejsca zamieszkania. Po krótkim 5-10 minutowym wywiadzie, gdzie głównie ja mówiłem jak się czuję, dostałem Trittico CR („pan się wyśpi, uspokoi, i libido wróci”). Wbrew tego co mi mówiono i czego oczekiwałem już po pierwszej lub drugiej nocy i przyjęciu 25mg wstałem rano z drągiem i przede wszystkim życie było w innych kolorach. Moje obawy, że będę innym człowiekiem po przyjęciu tabletek dla pojebów zupełnie się nie sprawdziły. Popatrzyłem na siebie w lustrze - „ten sam człowiek” pomyślałem. Co więcej… przyszła do mnie przerażająca myśl: „To tak się czuje zdrowy człowiek? Tak normalnie?” I to uświadomienie, że żyłem okropny sposób przez ostatnie ~15 lat, a ostatnie lata wręcz równia pochyła.

Niestety Trittico CR po 2 miesiącach „przestało działać”, spróbowaliśmy Trittico XR. Przez 5 miesięcy było dobrze, ale zwiększane dawki dawały coraz więcej efektów ubocznych (np. senność w trakcie dnia) a coraz mniej korzyści. Trittico odrzuciliśmy i zaczęliśmy spokojnie… tj od Agomelatyny. Z której jestem zadowolony i nadal korzystam. Lek pierwszego rzutu tj. z tego co mi powiedziano często przepisywany osobom relatywnie zdrowym ale z „lekkim” snem - oczywiście dramatycznie upraszczam. Agomelatyna jest miła ( i nie dawała żadnych efektów ubocznych), ale niestety niewystarczająca. Czułem że kręcę się w koło, a dodatkowo zacząłem zwracać uwagę na to że w zasadzie lekarz po prostu strzela i próbuje.

U innego psychiatry przepisano mi Bupropion po 5-10 minutowym wywiadzie. Tym razem musiałem poczekać na efekty 3 tygodnie. I tylko się poirytowałem, ponieważ (ponoć nie jest to standardowa reakcja!) zwiększyła mi się senność, nie odczuwałem żadnej poprawy jeśli chodzi o nastrój, a dodatkowo moje libido sięgnęło absolutnego dna.

Zacząłem czuć pewnego rodzaju desperację, bo już wiedziałem jak się czuje zdrowa osoba i wiedziałem że tabletki mogą pomóc… Do trzech razy sztuka. Poszedłem do psychiatry dosyć młodego, być może nawet młodszego ode mnie (no zabrzmiało to jakbym był młodziakiem!) i tu po raz pierwszy poczułem różnicę w jakości lekarza. Wywiad trwał 40 minut, nie tylko mówiłem, ale pytania jakie mi zadawał psychiatra były bardzo przenikliwe, w punkt i doskonale pomagały mi wyrazić swój stan. Dodatkowo empatia z drugiej strony (nawet jak wyuczona) i jasne komunikaty jak widzi moją terapię, jakie będą wyzwania i czego się spodziewać spowodowały że się trochę uspokoiłem. Podtrzymał Agomelatynę, ale w pierwszym okresie leczenia dołączył Tianesal, który może być pomocny w przypadkach wieloletniego uporczywego stresu. Nie dawał żadnych efektów ubocznych i po wielu miesiącach mogłem odstawić czując poprawę w moich reakcjach na stres - mój system się zresetował i mózg i organizm zaczął bardziej prawidłowo interpretować i reagować na bodźce. Dostałem też pół roku temu Mozarin, który okazało się pozytywnie zaczął wpływać na stany lękowe. Spowodował że mam bardziej „normalne podejście” do życia. Nie jest to jeszcze to czego oczekuję, i mamy w zanadrzu jeszcze jedno rozwiązanie ale to dopiero za dwa miesiące, w trakcie których również będę odstawiał Agomelatynę.

Efekty uboczne

Jeśli chodzi o efekty uboczne terapii, w zasadzie większość tabletek miała niewielkie minusy (głównie senność w trakcie dnia przy większych dawkach - aby była jasność dla tych którzy nie mają nic wspólnego z takimi tabletkami - ta senność jest taka, że jak pracujesz z domu, to w końcu nie dasz sobie rady i Twoja drzemka w trakcie dnia będzie trwała 3 godziny np. , więc nie można zignorować tego efektu).

Trittico XR: gdy testowałem większe dawki, powodował u mnie brak skupienia, „pustkę” w głowie (np. brałem książkę i nie mogłem przebrnąć jednej strony!). Efekt nieprzyjemny.
Trittico CR: większa dawka powodowała u mnie senność w trakcie dnia.
Bupropion: działał na mnie najgorzej - spowodował prawie całkowity zanik libido, przesadzony spokój (w zasadzie marazm), brak energii itd. Nie było też pozytywnych efektów więc szybko odpuściłem ten lek.
Agomelatyna - wspomaga sen, brak efektów ubocznych
Tianesal - brak efektów ubocznych - uregulował reakcje na stres.
Mozarin - brak efektów ubocznych, dobre efekty terapeutyczne, jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że polepszyło mi się trochę libido (aczkolwiek bez szału), i mogę znacznie przedłużyć stosunek (ale bez problemu z osiągnięciem orgazmu, co ponoć czasem niektórzy pacjenci zgłaszają gdy się leczą psychiatrycznie..)

O przygodach z psychologami mógłbym poopowiadać, ale i tak już przesadziłem z długością tego tekstu… dość powiedzieć, że w końcu jestem na terapii z psychologiem z którym znalazłem wspólny język i wsparcie którego potrzebuję.

Przede mną długa droga (dlatego zapodam sobie Krejzi Froga), ale jest światełko w tunelu - mam tylko nadzieję, że to nie pociąg towarowy.

Autorytet0piorunów

Bardzo ciekawy tekst, pisz więcej. Mnie też zapewne czekają tabletki.

Pokaż więcej komentarzy (2)