Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Wytwór poniższy nie ma na celu wzbudzania w nikim poczucia winy, a jedynie zachętę do podjęcia aktywności. Również przez tych, którzy w wytworze (wyłącznie ze względów rytmiczno-rymowo-metrycznych!) nie zostali wymienieni. No, oprócz Splasza, bo on akurat napisał.

EDIT: Ale jakby chciał napisać jeszcze jeden, to nie mam nic przeciwko. :smiley: KONIEC EDITA

Za odzew zaś z góry dziękuję. :smiley:

*

O obowiązkach, ale krótko

Był z nami Mongoł i Dziwna Sowa.
I Łoś też bywał, i Smok z legendów.
Ptaszyna była! – pisała o rybach!
Ech! – byli z nami. Ale czy będą?

Bo choćbym nie wiem jak się wytężał
i żył z poezji (o chlebie i wodzie),
to nie udźwignę – taki to ciężar:
wiersze mam pisać samemu sobie?

Toż skończyć można w toniach wiślanych! –
takie już w głowie mam desperacje!
I tak spoglądam ku naczyniom szklanym,
bo nam z kawiarni robi się skansen.

I tęsknię do waszych sonetów śmiechowych,
a i zachęcam żeby rym dźwigać,
bo takie pytanie przychodzi do głowy:
jest się poetą? Czy się nim bywa?

*


Gruba ryba1piorunów

No i namówiłeś. Biorę się za pisanie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

No to jeszcze jeden proszę, skoro już się z łóżka podniosłem i siadłem do komputera, a później idę się zająć czymś pożytecznym. A przynajmniej pójść spróbuję.

*

Kotlet w cebuli i w grzybach

– „Proszę państwa: oto krowa.
Nam, w wyniku referendum,
wyszło, że samica ta wołowa
spędzi semestr na stypendium.”

Na to byk ze złości stężał:
„ – Że jak Teksas takiej krowie?!
Kowboj będzie ją ujeżdżał?!;
To nie wyjdzie jej na zdrowie!”

Zaś krowa się cieszy – to jednak Stany!
A takie stypendium? – to jak wakacje!
I redneck się marzy jej nieokrzesany,
i różne inne atrakcje.

I tyle było historii krowy,
bo – jak to z krowami bywa –
skończyła jako kotlet wołowy.
Kotlet w cebuli i w grzybach.

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Dzień dobry Państwu! Prowadzący edycję zadał nie dość że tekst bardzo ładny (no bo pana Tuwima), to jeszcze na dodatek łatwy i przyjemny do układania wytworów di risposta. W związku z tym mnie pisze się niemal samo (i to dość sporo), do czego (pisania) również i Państwa zachęcam.

No a wytwór poniższy inspirowany jest trochę historią doktora Frankensteina, która jednak nie bardzo pamiętam jak się skończyła, choć, na podstawie własnych doświadczeń z literaturą zakładam, że skończyła się nie za dobrze. Przynajmniej dla rzeczonego doktora:

*

Doktor Frankenstein-Dolittle

W zasadzie to był to zwykły konował,
taki tam lekarz – z trzeciego rzędu;
a nikt nie wiedział, że nocą klonował
kundle bezdomne. Z ichże psich swędów.

Do najpodlejszych dzielnic zajeżdżał,
co domem były tychże psów sforze,
i się przyglądał tym psom zza węgła
i plan układał – plan, że mój Boże!

Motyw to choćby z filmów nam znany,
że ład natury ma swoje racje
i lekarz-geniusz na śmierć skazany
stanowić będzie dla psów kolację:

gdy sukces odniósł już naukowy
kiedy głód Nobla się w nim odzywał,
ten jego sukces – cerber trzygłowy
na śmierć go właśnie zagryzał.

*


Lider1piorunów

No ciekawa koncepcja. xd

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Zgodnie z obowiązującym tematem obecnej edycji

SUFO

W mojej pracy jest umowa
Jest robotą całkiem pewną 
I jest przy tym nawet zdrowa 
W niej przechadzam się alejką
Jest tu spokój, żaden szał
Będąc czasem na obchodzie 
Wypatruję w Wiśle ciał 
Widzę nurt jej, ptaki, łodzie

Setki książek przeczytanych 
Budowane też relacje 
Wiele godzin w gry przegranych
Jakbym ciągle miał wakacje
Jest też trening bardzo zdrowy 
Aż mnie kiedyś piekła łyda
Mnóstwo praktyk też duchowych 
I pisana swa diatryba

Gruba ryba4piorunów

@splash545
Czemu na tej butelce jest przetłumaczone Amigo na brytolski i to jeszcze większą czcionką?

Lider4piorunów

@MrGerwant nie mam pojęcia, ale napój bardzo dobry, polecam. 😁

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Dzień dobry Państwu! Kolejny wiersz przyniesłem, wiersz z rodzaju wierszy porannych, to znaczy takich, z którymi czasami się budzę i one już są – chcą być napisane i wystarczy je tylko lekko doszlifować. Wiersz ten jest o tym, o czym napisano już wiele innych wierszy (jak choćby ten pana Tadeusza Różewicza , który tak bardzo mi się podoba – wiersz, nie pan Różewicz), jak również eksploatowano go w prozie (jak choćby ta myśl pana Charlesa Bukowskiego, którą zapisał w powieści Kobiety: „Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”). Wiersz napisany trochę na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń co prawda z przeszłości (i to dość odległej), ale jednak własnych. Bo, jak to w tekście _Sznurek_ , napisał pan Piotr Bukartyk: „dzisiaj tego już nie robię, ale lubię powspominać sobie”. No i faktycznie, lubię powspominać sobie, a wspominam jednakowo blaski i cienie opisanego tematu i na podstawie tych wspomnień dochodzę do wniosku, że lepiej jest się jednak budzić z wierszem niż z bólem w głowie. A więc – proszę bardzo:

*

Chyba

A kiedy rano boli cię głowa
to skutek twoich wczorajszych błędów;
to jakby zawał tysiąca pował,
bo łeb pulsuje od skroni do zębów.

Bo flaszka pękła nim żeś się obejrzał
a była to (chyba) czysta na lodzie,
i w denku drugiej wnet żeś się przejrzał,
a później to żeś już przestał rachować.

A mimo skutków, tak dobrze ci znanych,
za tydzień tę samą odstawisz akcję:
w piątek znów będziesz szczęśliwy – pijany.
Sobota? Słuszną przydzieli ci rację

przeróżnych proszków od bólu głowy,
z ogórków kiszonych wodę ci wyda,
a łeb bolący pomysł nie-nowy
podsunie: „Więcej nie piję. Chyba.”

*


Lider1piorunów

> „Więcej nie piję. Chyba.”
Takie proste, a tak trafne i prawdziwe.

A co do słów Bukowskiego
> A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.
to naszła mnie pewna refleksja, która już chodzi za mną od pewnego czasu. Otóż, wychodząc z nałogów, doszedłem do wniosku, że uciekałem w nie przed własnymi stanami emocjonalnymi i to prawda. Lecz ostatnio uświadomiłem sobie, że różnego rodzaju traumy i lęki były małą częścią tychże stanów, natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie.

Gruba ryba1piorunów

@splash545

natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie

Zgadzam się, że nałogi to ucieczka i głuszenie. Natomiast sposoby potrafię wyobrazić sobie głupsze: jakieś destrukcyjne związki albo oddanie się całkowicie pracy w taki sposób, że nie dość, że wykańcza się w niej siebie, to jeszcze i innych.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Ponieważ dziś zdrzemnąłem się popołudniem i nie mam jeszcze ochoty na szaleństwa piątkowej nocy w postaci wystawiania lewej nogi spod kołdry, to zaszalałem sobie pisząc kolejną odsłonę Cyklu Grudziądzkiego, proszę bardzo:

*

O toposach (czy innych archetypach)
czyli: _Co łączy starożytną Grecję z województwem Kujawsko-Pomorskim?_

Patrz go, cwaniaka! W rzece się schował!
I myślał, że grotów uniknie zębów,
kiedy tak w Wiśle będzie nurkował!
Ale spod wody wystawał piętą.

I Narcyz kiedyś w Wiśle się przejrzał,
i z przerażeniem przyglądał się sobie,
bo zajrzał do swego mrocznego wnętrza
skrytego w ciele o wielkiej urodzie.

I było wielu: znanych, nieznanych,
którzy przejazdem lub na wakacje
tam, na grudziądzkich błoniach wiślanych
życia skończyli fabułę i akcję.

Bo Wisła wszystkim uderza do głowy –
przestroga to jak najbardziej prawdziwa,
że tam, w Grudziądzu, pochłonie cię woda.
I będzie z ciebie topielec lub strzyga.

*

Dziękuję.


Gruba ryba1piorunów

Kurczę, muszę się w końcu przejechać do tego Grudziądza :grinning:

Gruba ryba1piorunów

@Piechur Pacz! A tydzień temu była taka okazja! 😉

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

to zabawa bardzo miła i przyjemna. Chyba, że zdarzy mi się ją wygrać, no to wtedy mniej. W każdym razie tym oto wpisem uroczyście otwieram już (ależ ten czas leci, kiedy się wierszydła kleci!) LXXXII edycję zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) , czyli zabawy miłej i przyjemnej (choć czasami mniej), wspomnianej w poprzednim zdaniu.

Ponieważ ostatnio wymieniliśmy w naszej wspaniałej kawiarni kilka zdań o pani Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (a nawet o jej twórczości!), w tym tygodniu weźmiemy na warsztat (albo na tapet; lub, jeśli ktoś woli na tapetę, to też można) wiersz pana Juliana Tuwima. Ale wiersz o tejże wspomnianej autorce właśnie:

*

Julian Tuwim
Do Marii Pawlikowskiej

O, staroświecka młoda pani z Krakowa!
Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!
Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,
Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą.

Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał
W księżycowej, źródłosłowej wodzie?
Już w to pono synod krakowski wejrzał
I wieść gruchnęła w narodzie.

W fiołkowych olejkach i w różanych
Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje,
W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych
Wyczytałaś owe inkantacje?

Co tak szepczesz słodko w wierszach _kolorowych_,
Że się lud bogobojny _wzdryga_?
Ach, na stos cię weźmie mistrz _ogniowy_,
Quia es venefica et _striga_!

Ćmy czartowskie, powiernice twoje,
Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,
A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje
W wierszach, jak w retortach szklanych.

*

Ładny, prawda? Tylko: ci poeci to byli jednak albo złośliwcy, albo lekkoduchy, ponieważ pisali te swoje wiersze w układzie rymów ABAB (na pewno mi na złość!) i teraz trudno zrobić z tego zgrabne czternaście wersów, które by się ładnie rymowały. W związku z tym, znów: albo dwanaście (końcówki pogrubione) albo szesnaście: (końcówki pogrubione oraz końców _pogrubione i pochylone_) wersów bierze udział w konkursie.

Zasady natomiast są takie, że piszemy przez tydzień, to jest do przyszłego piątku, 04.07.2025 do godziny, o której wrzucę podsumowanie, ale nie wiem o której to będzie nawet w przybliżeniu.

Zwycięzcę wyłonię natomiast bardzo subiektywnie, bo – w związku z tym, że popełniłem ostatnio błąd taktyczny i poszedłem do pracy – wygra osoba która napisze wiersz o pracy. Jeśli takich osób będzie więcej niż jedna, wówczas wygra ta, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej (nie mam pojęcia co się pod tym kryterium kryje, za tydzień będę się nad tym zastanawiał). Jeśli natomiast nikt nie napisze o pracy, to i tak wygra ta osoba, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej. Innymi słowy: wygra ten, który (w mojej ocenie) napisze o pracy najbardziej. Werdykt postaram się uzasadnić.

Dziękuję za wypowiedź, zapraszam do zabawy, proszę się bawić dobrze. :smiley:

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Siema,
Miało być wieczorem, ale raczej nie będę miał wtedy czasu, a dobrym kawiarenkowym obyczajem jest luźne trzymanie się ustalonych ram czasowych, także już teraz zapraszam na szybkie podsumowanie LXXXI edycji bitew [#nasonety](/tag/nasonety) :

Utwór di proposta:* _Zdarzenie prawdziwe_ Tadeusza Boy-Żeleńskiego,
Zasady wygranej:* wygrywa utwór o największej liczbie słów (bez uwzględnienia tytułu),
Liczba uczestników:* 3,
Liczba napisanych utworów:* 6,
Średnia sonetów na dzień:* 1,2.

Serdecznie dziękuję uczestnikom, piorunującym oraz czytającym za udział i zaangażowanie. Poniżej lista utworów, autorów, piorunów oraz - najważniejsze - liczby użytych w utworach słów:

W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy: , @pingWIN , 24:zap:, liczba słów: 36
Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka , @Wrzoo , 28:zap:, liczba słów: 80
Krzywa , @George_Stark , 15:zap:, liczba słów: 82
Sucho , @George_Stark , 12:zap:, liczba słów: 81
Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , @George_Stark , 15:zap:, liczba słów: 90 :exclamation:
Kostka przeznaczenia , @George_Stark , 14:zap:, liczba słów: 81

Tym samym na mocy ustalonych zasad ogłaszam [@George_Stark](/uzytkownik/George_Stark) zwycięzcą LXXXI bitwy [#nasonety](/tag/nasonety) ! :partying_face: Moje gratulacje, a także wyrazy współczucia :upside_down_face:

----------

Klasyczne nagrody dodatkowe:

@pingWIN otrzymuje nagrodę Szybkiego Strzała za napisanie pierwszego utworu o tytule, którego drugi raz nie powtórzę w niespełna 2 godziny od opublikowania di proposty.

@pingWIN otrzymuje nagrodę Krótko, zwięźle i o kupie za utwór o najmniejszej liczbie słów (36), który przy okazji poruszył nie tylko jeden z kluczowych tematów omawianych w kawiarnianej poezji, ale także moje jelita.

@Wrzoo otrzymuje nagrodę Kowal(ik)a Słowa za "wróblość mnożną" ze swojego ptasiarskiego utworu Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka .

@George_Stark otrzymuje nagrodę Sonetowca Stachanowca za nieustanne podtrzymywanie wysokiej liczby utworów oraz ich ponadprzeciętnej jakości ( Krzywa , Sucho , Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , Kostka przeznaczenia ).

----------

 i inna  w kawiarence  :coffee:🔥:bricks:, a konkretnie  i 

Mistrz8piorunów

@Piechur Kowalik 💛 dziękuję! Wspaniała nagroda dodatkowa.
No i gratulacje, @George_Stark 🎉

GURU25piorunów

@Piechur dwie nagrody specjalne i brak zwycięstwa, tyle wygrać!! xD

Dzięki za podsumowanie i gratuluję @George_Stark 😉

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Pamiętacie ten fantastyczny film? Mnie się właśnie przypomniał, więc napisałem:

*

Kostka przeznaczenia

Ten film wspaniały z tym Jackiem Blackiem!
Ja byłem wtedy młodym chłopakiem,
któremu diabeł filmowy rzekł: – Odnajdź
tę kostkę! – U diabła zawsze posługa groźna,

więc moja dusza się wtedy zlękła,
że trafi do siódmego kręgu piekła;
że ją głupota sprzedała Złemu.
Ale znalazłem kostkę. Na Temu.

Pan Chińczyk jednak fuszerę odwalił,
gdy grać zacząłem – gryf się zapalił,
a z pudła gitary lakier mi spływał.

Diabła zaś kara była dotkliwa:
za to, że misja skończyła się klęską,
to mnie pokarał muzyką anielską.

*


Lider0piorunów

:the_horns:

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Było tak: przyszedł mi jakoś tak na początku tej edycji do głowy ten pierwszy wers i przypomniało mi się to zdjęcie, które jest do wpisu rel. No i męczył mnie ten wers i – pierwszy chyba raz w życiu – napisałem kilka wersji tego samego wytworu, bo chciałem żeby było ładnie. No i czas konkursowy powoli dobiega końca, więc zamieszczam co mam.

A ze zdjęciem to było tak, że rzeczywiście jechałem kiedyś w Holandii do pracy. Jechałem rowerem (i to nawet nie z powodu chęci „życia jak lokals”, ale zwyczajnie nie miałem wtedy samochodu) i mijałem taki piękny widok. I nawet się na chwilę zatrzymałem, i nawet się nim zachwyciłem, i nawet go wtedy sfotografowałem, na co dowód niżej. No a później jednak – nie wiedzieć czemu? – pojechałem dalej. Ciekawostka natomiast jest taka, że Holendrzy raczej nie używają ekranów akustycznych. Raczej usypują wały, a na tych wałach kwitną później maki albo pasą się owce (akurat nie mam zdjęcia, a nawet szukałem). Bo Holendrzy trawy też raczej nie koszą, a przynajmniej nie poza centrum miast.

*

Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo

Kiedyś mnie wiosna witała makiem,
a ja popełniłem – niestety! – gafę,
bo choć urzekła mnie czerwień przydrożna
decyzja ma była, no cóż – nierozsądna:

czerwona fietspad* przez Venlo biegła,
ja spiąłem się w sobie (i w łydkach ścięgna)
i popędziłem – nie wiedzieć czemu? –
ku kołchozowi (wówczas mojemu).

A tak bym się tam w te maki uwalił! –
bym pojadł, bym popił i lulki palił,
i czułbym się niczym we wodzie ryba.

Lecz od leżenia euro nie wpływa.
Na szczęście Holandia to już jest przeszłość –
dziś bym tam został. Niech w pracy się pieprzą!

*

* – fietspad to w języku niderlandzkim ścieżka rowerowa



Lider1piorunów

Ładne 😉

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Podobno jest tak, że woda wysusza skórę. Stąd należy używać kremów nawilżających (lub myć się rzadziej, albo przynajmniej myć się w piasku). Kiedy połączyłem ten fakt z pogranicza biologii, kosmetologii i hydrologii z fantastycznymi pomysłami kolegi @splash545 wyszło mi coś takiego, choć wcale tego nie planowałem:

*

Sucho

Jerzy się schował na plaży za krzakiem
żeby zabawić się mógł z flisakiem.
Choć męska miłość nie jest mu zdrożna,
jednak w Grudziądzu nie bardzo tak można.

Nie żeby była jakaś tam grzeszna,
bywa po prostu ciut niebezpieczna
bowiem właściciel trupiego haremu
kupił ostatnio bejsbola na Temu:

– „Nie będą mi się tutaj pedalić!
Podbojem kobiet należy się chwalić,
kobiety mężczyzna powinien zdobywać!”

Cóż jednak, kiedy kobieta nieżywa
choć w Wiśle pływa, to jej się przeschło.
A kiedy sucho, to będzie piekło.

*



Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

A, coś nie umiem napisać żadnego błyskotliwego wstępu. Dziś będzie więc po prostu o nieszczęśliwej miłości i o tym jak można się z niej wyleczyć. A wszystko to – jakże by inaczej! – w grudziądzkiej scenerii:

*

Krzywa

Na plaży grudziądzkiej się schował za krzakiem,
zabawiał się swoim fiflakiem (flakiem)
i marzył, że siostra miejscowa (położna)
powie mu kiedyś: „Tak, Jerzy. Można”.

Chodziły słuchy, że była uległa,
że ponoć już pod wieloma legła,
więc Jerzy myślał: „właściwie czemu
każdemu można, tylko nie jemu?”

I Jerzy tak się do siostry zapalił,
że z tego wszystkiego aż sobie zwalił
(choć w wyobraźni sobie używał).

Siostra natomiast (z łaciny krzywa)
do Wisły weszła, bo tak ją piekło.
Jerzego już jednak to nie obeszło.

*



(pamiętałem!)

Lider3piorunów

@George_Stark po wstępie bylem prawie, że pewien, że z miłości można się wyleczyć poprzez utopienie i uważam, że byłaby to trwalsza metoda niż ta opisana przez autora.
Poza tym po słowach: zabawiał się swoim - sądziłem, że będzie - flisakiem. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba4piorunów

@splash545 I to są kapitale pomysły!

Kurde, tylko mnie tak robota widać szkodzi, bo do głowy mi nie przyszły. :confused:

Lider2piorunów

@George_Stark widocznie były dla Ciebie zbyt oczywiste i umysł je pominął. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

29piorunów

Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka

Cieszę się małym nakrapianym szpakiem
Drozdem, co wydaje dźwięki wszelakie
I gdy w krzewie szczebiocze wróblość mnożna
A w katedrze wiruje jaskółka pobożna

Gdy sroka wrony odgania śmigła
Od gniazda, zaciekła i niedościgła
Pożyczę też dobrze kosowi śpiewnemu
I puchaczowi w koronie skrytemu

A kawce, co ze mną się spoufali
Sypnę ziarko tak, by nie podebrali
Go od niej łakomy gołąb i mewa

Przez okno słyszę — skowronek śpiewa
Z pobliskiego drzewa, bo słońce wzeszło
Echo dzięciołowych prac wnet się rozeszło

Gruba ryba6piorunów

Koleżance widzę wizyty w Grudziądzu służą. Przynajmniej w kwestii poetyckiej. :smiley:

Mistrz6piorunów

@George_Stark wena wróciła :)

Fanatyk4piorunów

@Wrzoo Sonet p(t)aszkowy... :heart_eyes:

Mistrz3piorunów

@fonfi jak Paszka wróci, to z radości napiszę jeszcze jeden p(t)aszkowy :D

Fanatyk1piorunów

@Wrzoo jak wróci to wszyscy z radości napiszemy. 😁

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

36piorunów

_W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy:_

Dzień zaczynam dźwiękiem
Pierd akompaniowany jękiem
Rura g(ł)ówna drożna
Zapełnić znów można

Sraczka ubiegła
Bielizna uległa
Majtki z Temu
Oddam bezdomnemu

Kapuchy nawalił
Twarogiem poprawił
Tron mnie wzywa

Z gówna grzywa
Minuty nie zeszło
Huraganem przeszło

-------------------------
Jak widać sonet szybki jak dwójka o... ojć, chyba nie zdążę dokończyć...

Gruba ryba8piorunów

Taki piękny, że się chce zmienić zasady :hankey:

GURU24piorunów

@Piechur proszę zostawić zasady w spokoju xD zapraszam do napisania opowiadania jak Ci się nudzi, a nie głupie pomysłu w głowie (tam się takie mogą przydać!)... xD

Gruba ryba3piorunów

@Piechur Żeby pozostać w temacie, to te zasady zawsze można zwyczajnie osrać. 😉

Fanatyk7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU24piorunów

@onpanopticon Dziękuję za rzeczową recenzję. Tak zwany bagaż doświadczeń. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dziwi mnie skąd wiesz o mojej drugiej sekretnej pasji, ale może będę lepiej spał bez tej wiedzy. ಠ_ಠ

Pozdrawiam,
Prokurator generalny dziura w dupie.

Fanatyk7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Siema,
Decyzją szanownego kolegi [@fonfi](/uzytkownik/fonfi) niniejszym otwieram LXXXI edycję bitew [#nasonety](/tag/nasonety) !
Bezpośrednio pod spodem znaleźć możecie  , natomiast na końcu znajdują się zasady dotyczące wygranej :slightly_smiling_face:

-------------

Tadeusz Boy-Żeleński
Zdarzenie prawdziwe

Siedząc żałośnie nad _bakiem_
Dumałem o życiu _takiem_:
Żeby to tak było _można_,
By każda chęć płocha, _zdrożna_
Była ode mnie _odległa_,
By myśl moja zawsze _biegła_
Ku zacności, ku _dobremu_
I służyła tylko _jemu_.
I wciąż bym się _doskonalił_,
Tak żeby mnie każdy _chwalił_.
Ale, jak to zwykle _bywa_,
Że krótko trwa chęć _poczciwa_,
Jakoś mi to potem _przeszło_
I, co gorsza, się _obeszło_.

-------------

Zasady wygranej: W piątek, 27 czerwca 2025, w okolicach wieczornych będę robić podsumowanie, a wygra utwór o największej liczbie wyrazów (tytuły nie będą brane pod uwagę). W przypadku remisu o wygranej zdecyduje kolejno większa liczba piorunów, a następnie to, który sonet został dodany wcześniej.

Jak zawsze: powodzenia!

 

GURU23piorunów

@Piechur o, minimalistyczne sonety, fajno

GURU5piorunów

Ehh paszka to umiala przymemic

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Okazuje się, że ja Państwa perfidnie okłamałem. Co gorsza okłamałem Państwa nie raz - a dwa razy. W jednym wpisie.

Otwierając bieżącą LXXX (słownie: 80) edycję w Kawiarni napisałem po pierwsze, że edycja kończy się w piątek 19 czerwca. Okazuje się, że ani 19 czerwca nie jest piątkiem, ani piątek nie jest 19 czerwca. Szybki rzut oka na kalendarz i od razu widać, że 19 czerwca jest (a nawet był) czwartkiem a piątek jest (a nawet był) 20 dniem czerwca. To po pierwsze.

A po drugie napisałem, że postaram się nasz sonetowy kalendarz, który był się ostatnio trochę rozjechał naprostować. A mamy już weekend po wspomnianym 19.06, który okazał się czwartkiem i piątku, co okazał się 20.06 a ja dopiero piszę podsumowanie. Za obydwa powyższe kłamstwa serdecznie Państwa przepraszam, chociaż zaznaczam -nie były one umyślne. Niemniej, przyznaję się do winy. Bez bicia.

No dobrze, skoro drogą dedukcji wspólnie już ustaliśmy (przypominam, że największy w tym udział miał pan @onpanopticon ), że nie znam się na kalendarzu, to możemy spokojnie przejść do przeglądu prasy. Znaczy sonetów. Gdzie - jowialnie Państwa uprzedzam - również będę kłamał jak z nut, ale tym razem całkiem celowo i oficjalnie, zasłaniając się przy tym “licentią poeticą”.

A zatem zapraszam.

------------

Wycieczka Via Ferratą by @Statyczny_Stefek :zap:️18

Jakież było moje zdziwienie, kiedy chwilę po otwarciu edycji pojawił się sonet, którego autorem nie był @George_Stark . Tym razem proszę Państwa pierwszy z bloków startowych wystrzelił pan @Statyczny_Stefek ze swoją “Wycieczką Via Ferratą”. Jako, że nie znam języka włoskiego, ale znam angielski, więc “ferrata” momentalnie mi się z fretką skojarzyła. Tylko jak bym nie próbował to z żadnej strony nie mogłem tej fretki do kontekstu chodzenia po górach (które to chodzenie - przypominam - jest tematem sonetu) dopasować. Aż musiałem odwołać się do źródła wiedzy zbiorowej i sprawdzić w czeluściach internetu. Okazuje się, proszę Państwa, że “via ferrata” to z włoskiego “droga okuta” u nas zwana czasami “żelazną percią” - szyli górski szlak wyposażony dla bezpieczeństwa w stalową linę. Hejto bawi, hejto uczy - i nagle wszystko nabrało sensu!

Morze daleko poza sezonem by @Statyczny_Stefek :zap:️20

Pan @Statyczny_Stefek chociaż twierdzi, że jest raczej koneserem górskich krajobrazów, to ewidentnie podświadomie odczuwa bezmierną tęsknotę za kojącą aurą polskiego morza. A raczej za atrakcjami jakie to polskie morze oferuje: zapachem zużytego oleju ze smażalni, podchmielonymi rodakami, wrzaskiem bombelków na plaży mieszających się z głośną muzyką przez małe “em”… Ta melancholia znajduje ujście we wspaniałej elegii “Morze daleko poza sezonem”, gdzie wspomniana tęsknota wylewa się jak pot spod pachy (nie mylić z @UmytaPacha ) na plaży już w pierwszych wersach:  
Muzyczka nie gra, nikt rybki nie smaży
Nie czujesz z ogródków zapachu wódki…
Panie @Statyczny_Stefek już za tydzień ukoję pańską tęsknotę fotorelacją (na życzenie może być nawet udźwiękowioną) z samego centrum półwyspu Helskiego.

Stereotypem na Giewont! by @Statyczny_Stefek :zap:️12

Żeby szybko przykryć to swoje wzruszenie i tęsknotę za polskim morzem, pan @Statyczny_Stefek znowu ucieka myślami w góry. Jak zdążyliśmy się już wszyscy zorientować jest on jednym z kilku hejto-specjalistów od wędrówek po wszelkiego rodzaju szczytach, graniach, kotlinach, szlakach i innych wyrazach bliskoznacznych związanych z górami, w związku z czym, idealnie przed wakacyjnym sezonem postanowił przygotować dla nas Poradnik Górołaza. I tak proszę Państwa, na wyprawę w góry zaleca się:

* klapeczki, najlepiej japonki, żeby łatwo piasek i kamyki można było wytrzepać
* słodki, gazowany napój, wzmocniony rumem lub wódeczką (co kto lubi), wiadomo - na odwagę
* minimum odzienia wierzchniego, żeby nam nie ciążyło przy wchodzeniu pod górę, bo nie ma nic gorszego niż się zmęczyć i spocić
* najlepiej sprawdzają się krótkie spodnie, koszulka “żonobijka” i modne okulary przeciwsłoneczne, najlepiej zakupione od górala w ramach wspierania lokalnych biznesów na Krupówkach
* a z osprzętu to zdecydowanie smartfon z dobrym aparatem do selfiaków, resztę w razie czego dostarczy GOPR

I tak przygotowani możemy spokojnie iść w kolejkę na Giewont, gdzie swoim profesjonalnym strojem i ekwipunkiem idealnie dopasujemy się do towarzystwa na szlaku. Aha, jeszcze głośnik bluetooth się przyda, bo akustyka w górach jest ponoć fenomenalna. Ja Stefkowi wierzę więc prosto z plaży w Jastarni jadę po selfie do Zakopca.

Do Korsarzy by @Piechur :zap:️20

Hejto to nowoczesny portal dla starych ludzi. Fakt ten jest znany i jest niezaprzeczalny. Dlatego, co jakiś czas (nawet częściej niż rzadziej), za sprawą nas - leciwych użytkowników, pojawia się jakiś wpis nostalgiczny. Wspomnienie tych czasów co były, a co ich teraz nie ma. Takie wspomnienie, ba! nie bójmy się tego powiedzieć - westchnienie, zawarte jest w kolejnym sonecie, który został zgłoszony do konkursu przez pana @Piechur . Sonecie, którego sam tytuł - “Do Korsarzy” - przywołuje na kupki smakowe niewinną słodycz szkolnych lat. Dzisiejsza młodzież, przebierająca w Żabkach i Biedronkach w Snickersach, Marsach czy innych M&Msach, nie zna smaku Korsarzy. Ale nie tego oczywistego smaku. Tylko smaku draży zakupionych w lokalnym sklepie Społem za drobniaki uciułane na skupach butelek lub makulatury. Mówią, że to co dobre szybko się kończy. Jak dobrze, że producent draży Korsarzy nie zna tego powiedzenia przez co pan @Piechur mógł napisać o nich sonet, ja mogłem nostalgnąć, a społem (taka gra słów) mogliśmy po te “niebiańskie doznania” pobiec do Żabki.

Wódka by @George_Stark :zap:️17

Cztery sonety wytrzymał pan @George_Stark , zanim pojawił się ze swoim wytworem. Cztery! Gratuluję wytrwałości, powściągliwości i samokontroli. Sonet “Wódka” opowiada nam o nieuniknionych konsekwencjach, które czekają na nas ze strony płci pięknej po spożyciu tego narodowego trunku. Takim spożyciu w towarzystwie kolegów oczywiście, bo samemu to - wiadomo - alkoholizm. I tak jak pani Szymborska wprowadziła do naszego języka kilka nazw własnych dla krótkich form rymowanych, jak “odwódki, “lepieje”, etc. tak pan @George_Stark wprowadza nam do języka nazwę na towarzyskie spożycie alkoholu właśnie. A więc, moi drodzy, spożycie takie nazywa się “barzeniem”.
Co mnie jednak bardziej zaskakuje, to skąd pan @George_Stark , pomimo bycia bezżonnym tak doskonale zna te konsekwencje, z tą najpoważniejszą “w razie czego przyjmie mnie mama” szczególnie. No nic, zapytam go na następnym , kiedy będziemy się wspólnie “barzyć”. Przez “b” oczywiście!

Regaty by @George_Stark :zap:️16

Jak już się pan @George_Stark pojawił, to wiadomo - seryjnie. I nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił kolejnego wytworu do Cyklu Grudziądzkiego. I tak po uprzednim spożyciu “Wódki”, zabrał się za "Regaty". Wiadomo, że żeglarstwo i alkohol nie idą w parze. Nie inaczej jest tym razem, bo już w trzeciej zwrotce (a pierwszej tercynie) “do równowagi doszło zachwiania: wektory sił się stały niesforne” (piękne określenia na alkoholowe zaburzenia balansu) przez co teraz “zwłoki na plaży leżą dostojne”. Grudziądzkiej plaży. Chociaż jak wczoraj sprawdzaliśmy z panem @splash545 to już ich tam nie było. No ale może włodarze, ze względów estetycznych, postanowili je uprzątnąć przed koncertem Lady Pank. Wystarczy, że sam Borysewicz jest mało estetyczny. Choć śpiewa wybornie.

Do prezesów-kolejarzy by @George_Stark :zap:️15

Do prezesów-kolejarzy to wytwór, w którym autor - @George_Stark w 14 wersach, zawarł w naszym imieniu wyraz społecznego sprzeciwu wobec sposobu w jaki traktuje nas kolejowy monopolista. Sprzeciwu wobec tego jak gardzi naszym czasem, szydzi z naszych planów, drwi z naszych ciężko zarobionych pieniędzy, za które z masochistycznym uporem wciąż kupujemy bilety. Bilety na podróż przez wszystkie odcienie frustracji, malowane przesiadkami, opóźnieniami i zmianami w i tak nieczytelnych i niezrozumiałych rozkładach. Myślę, że pani @KatieWee mogłaby coś więcej na ten temat powiedzieć. Ale @George_Stark zawarł też groźbę. Groźbę alternatywy. Tylko Panie @George_Stark dlaczego ta alternatywa - Tiguan - jest po niemiecku? Kiedy ja wiem, że Pan miłością darzy wytwór wschodniej myśli technologicznej - Ładę Nivę. No chyba, że o rym chodziło - to ok.

Serca drgania by @fonfi :zap:️13

Klasycznie na ostatnią chwilę, korzystając z okazji, że edycja się przedłuża, wpada pan @fonfi . Zamyślony i rozmarzony. I pisze nam w swoim wytworze “Serca drgania”, że chciałby, ale tak jakby nie może. Uzewnętrznia nam się ze swoim pragnieniem bycia kochanym, kiedy chłop ma żonę przypominam. Wychodzi na to, że on też kocha, ale się udręczać. A słowami “Aż serca bicia nie umilkną drgania” twierdzi, że będzie się tak udręczać, aż zadręczy się całkiem. No dekadentyzm pełną gębą. Tylko śmiem twierdzić, że mu z tą dekadencją zupełnie nie do twarzy - do wąsów panu, panie @fonfi , nie pasuje.

Jowej by @onpanopticon :zap:️8

A na sam koniec, po tej całej poetyckiej uczcie - deser. Deser w postaci debiutu w sonetach. Pan @onpanopticon dołączył do naszych kawiarnianych zabaw już jakiś czas temu. I jest na szlaku, który przeszedł chyba każdy z nas. Zaczął w czterech rymach i teraz zjawił się z sonetem. Sonetem “Jowej”, co po polsku znaczy “Rower”. Muszę się przyznać, że podsumowując ten utwór jestem, proszę Państwa, daleki od obiektywizmu. Tak daleki jak długie są rowerowe wyprawy pana @onpanopticon a. Dlaczego - zapytacie? Dlatego, że moja cała przygoda z poezją (przez małe “pe”) również zaczęła się od roweru i pisania o nim, a miała swoje ujście w "endorfikach" (autoreklama). Dlatego ja w pełni rozumiem ten stan upojenia endorfinami, kiedy myśli szaleją a słowa i rymy same się cisną na usta. Albo na papier. Albo na ekran. Co kto woli. I całym sobą, każdym kawałkiem odbierałem i czułem te “gościńca grudki”, “rytm przerzutki”, “ślady kół w ziemi niezłomne” i coś co może Państwa zaskoczyć, a jest wspólne tak dla poezji, jak i jazdy na rowerze - “mego z sobą spotkania”. No wzruszyłem się, no. Cieszymy się Panie @onpanopticon z Pańskiego towarzystwa tutaj i proszę pamiętać, że czeka na Pana jeszcze tag .

----------------

Otwierając edycją napisałem Państwu, że pomysł na wyłonienie zwycięzcy mam odważny i szalony. Jednak tak jak się obawiałem pomysł spalił na panewce i niestety pan profesor Ryszard Koziołek, polonista i rektor Uniwersytetu Śląskiego moją wiadomość-prośbę pozostawił bez odpowiedzi. Niektórzy powiedzą, że może to i dobrze. W każdym razie, Panie Profesorze, jeśli jednak jakimś zrządzeniem losu zawita Pan tutaj do naszej Kawiarni, to moja propozycja pozostaje aktualna.

W związku z tym wygranego musimy wyłonić klasycznie. Na podstawie vox populi. Podliczając głosy, mam nadzieję, że zdecydowanie bardziej skrupulatnie niż komisje wyborcze, wyszło mi, że mamy remis pomiędzy panami @Statyczny_Stefek i @Piechur . W takiej sytuacji, pozostawiając decyzję ślepemu losowi, rzut monetą zadecydował, że laur zwycięzcy w LXXX (słownie: 80) edycji trafia do pana @Piechur .

Państwu dziękuję za uwagę a zwycięzcy gratuluję. I klasycznie już współczuję.

EDYP:

Wódka by @RogerThat :zap:️11
Jak słusznie Pan @RogerThat był zauważył w komentarzu poniżej, został pominięty w podsumowaniu powyżej. Trochę z własnej winy, chociaż chyba jednak z mojej bardziej. A na pominięcie absolutnie nie zasługuje. Pan @RogerThat zdążył zgłosić się do konkursu nawet przede mną i przed każdym z dwóch możliwych terminów czyli przed piątkiem co miał być 19, a nawet przed czwartkiem co 19 faktycznie był.

W ten sposób okazuje się, że w edycji mamy dwa wytwory o tym samym tytule “Wódka”. Jednak “Wódka” pana @RogerThat smakuje zupełnie inaczej niż ta od @George_Stark . Jego wódka jest zdecydowanie bardziej gorzka, chociaż smak jej osładzają kobiece usta. Ale żeby tylko jedne usta. Autor oddaje się “barzeniu” w towarzystwie wielu - naliczyłem sześć (słownie: 6) - kobiet. W pewnym momencie upojenie alkoholowe na tyle go zamracza, że dla jednej z dam, decyduje zadłużyć. Dam - bo już Bułhakow w "Mistrzu i Małgorzacie" pisał, że tylko damy piją wódkę. A może to o spirytus chodziło? Ale odbiegam. W każdym razie, z powodu zadłużenia, a więc barku środków na kolejne “kolejki” autor popada w przygnębienia i powoli trzeźwieje przy stoliku w kącie.
Sam.
Bez dam.
Co tylko dowodzi, że damy (a przynajmniej barowa ich odmiana) to jednak tylko na kasę są łase. Wniosek gorzki, jak wódka.

Fanatyk4piorunów

@fonfi ale tak merytorycznie: podsumowanie wspaniałe, jutro muszę przeczytać ponownie, bo dziś miałem ciężki dzień, a nie chciałbym ani słowa stracić.

Fanatyk3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk0piorunów

@onpanopticon Dziękuję, ale chyba tylko ja zamęczam Szanowne Towarzystwo takimi, do znudzenia długimi, podsumowaniami. Ale nic nie poradzę - ja po prostu to lubię. Lubię czytać te nasze wytwory po raz n-ty i albo doszukiwać się w nich smaczków, albo rzeczy, których sam autor nie spodziewał się tam znaleźć, albo po prostu bawię się skojarzeniami. No i pro-tip na przyszłość, jak nie chcesz czytać całości, to najważniejsze, czyli zwycięzcę zazwyczaj podaję na końcu 😁

A co do sonetów, to broń boże nie rób nam tego i nie przestawaj, bo chciałem zauważyć, że "kurde, fajnych" fraz wypisałem od Ciebie cztery (słownie: 4) a to i tak głównie dlatego, że trochę się muszę ograniczać :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk1piorunów

@onpanopticon W takim razie cieszę się, że daję Ci tę chwilę oddechu.
W kwestii sonetów, to uff po przestraszyłem się, że chcesz przestać. A na opowiadanie w takim razie czekam.

PS ten link też mam, odkąd pamiętam...

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Korzystając z okazji, że @fonfi - pomimo, że pisał że zabawa trwa do piątku 19 czerwca, a dzisiaj nie dość, że mamy piątek to na dodatek 20 dzień czerwca - nie zakończył jeszcze LXXX edycji , to pozwolę sobie wrzucić swój wytwór . :upside_down_face:

Serca drgania

Chciałbym się kiedyś w końcu odważyć,
Posłuchać serca, przegonić smutki,
Mentalnych blokad roztrzaskać kłódki,
I marzyć.

Aby uwagą ktoś dziś mnie obdarzył,
Bym poczuł się ważny, a nie malutki,
O byciu kochanym - choć przez moment krótki,
Bym marzył.

Lecz mnie ciągle trawią: obawy, wahania,
I bez odpowiedzi ulotne pytania,
Na wpół obłąkane pragnienia ułomne.

Wiem też, że widma tych cierpień ogromnych,
Nie będę władny się pozbyć, zapomnieć,
Aż serca bicia nie umilkną drgania.

PS
Że też nikt poza panem @onpanopticon takiego babola w datach mi nie wytknął.

Lider3piorunów

@fonfi a co my Ci kalendarz będziemy układać :rolling_on_the_floor_laughing:

Fanatyk2piorunów

@moll Układać nie, ale przecież to takie fajne wytknąć komuś tak oczywisty błąd. :stuck_out_tongue_closed_eyes:

Lider1piorunów

@fonfi jak widzisz, fcale nie xD

Fanatyk1piorunów

@moll Czyli, że to tylko ja? Wstydam się teraz :face_with_rolling_eyes:

Lider2piorunów

@fonfi najwyraźniej... Kawiarenka ma dość luźne obyczaje 😅

Fanatyk3piorunów

@fonfi jak już to przeczyta to może uznać za mocnego kandydata do zwycięstwa.
Btw ja zauważyłem babola w dacie, ale nie mam serca, żeby wytykać.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Ponieważ poezja (w moim rozumieniu) opiera się na emocjach, a są takie emocje, które już nawet nie wywołują gniewu, bo to się człowiek już dawno zdążył przyzwyczaić, to, żeby nie zwariować, chociaż ponarzekać sobie czasami warto:

*

Do prezesów-kolejarzy

Do prezesów-kolejarzy:
Wy parszywe małe fiutki!
To zaniedbań waszych skutki,
że se mogę tylko marzyć:

o byczeniu się na plaży,
żeby w górach wydać dutki,
o wyjeździe choćby krótkim.
Czy pasażer jest wam wraży?

Ani się dotrzeć da do Poznania,
na dworcach też już niejeden zbaraniał
czytając rozkład – męczarnie potworne!

Wrażeń z podróży się nie da zapomnieć,
punktualności nie śmiem tu wspomnieć.
Ech, kupię se, k⁎⁎wa, choć Tiguana!

*


O! Mam też ładną piosenkę w temacie kolejowym! :smiley:

Lider0piorunów

@George_Stark ja się nauczyłem, że jak chce się jeździć czy to pociągiem czy autobusem to należy celować w Warszawę, a potem stamtąd dojedzie się wszędzie.

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Dobrze, to jeszcze Grudziądzki Cykl, a teraz cyk! – i do spania.

*

Regaty

Wypadł więc z łódki na jednym z wiraży
denat z ciałem o głowę za krótkim
(ta krótkość ciała to były skutki
nieuważności więziennej straży).

Grudziądzki Związek tam Kajakarzy
dostarczył łódki, pagaje, dulki,
w szranki stanęły miejscowe trupki,
każdemu medal z tych regat się marzył.

W wyniku tego wodnego ścigania
do równowagi doszło zachwiania:
wektory sił się stały niesforne.

Piachy niż woda bardziej wyporne,
zwłoki na plaży leżą dostojne,
taki był efekt regatowania.

*


EDIT: Kurde, zapomniałem dać linka do tej pierwszej strofy.

Lider1piorunów

@George_Stark Grudziądz, śmierć i motywy marynistyczne, czego chcieć więcej. 😁

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Znów pozwolę sobie zlekceważyć tradycję (Tradycjo! – nie mścij się na mnie, bądź wyrozumiała!) i zacząć czymś innym niż kolejną osłoną Cyklu Grudziądzkiego. A pozwolę sobie na to z tego powodu, że niezwykle wyrafinowana gra słów związana z tytułem wiersza _di proposta_ (łódka – wódka, chyba sami rozumiecie) nie pozwoliła mi się powstrzymać żeby nie napisać tego, co zamieszczam poniżej. Tym bardziej, że ta niezwykle wyrafinowana gra słów przypomniała mi o pięknej piosence, która to piosenka opowiada o tym, że kiedy mężczyzna wraca do domu pijany, to nigdy nie jest to jego wina. Proszę bardzo:

*

Wódka

Każdemu mężczyźnie się czasem zdarzy,
że go koledzy namówią do wódki,
a choć postronek żony jest krótki,
to chłop się przecież musi odważyć

żeby nie ciśli mu od pantoflarzy,
choć wie, że jutro poczuje skutki,
choć wolałby może gazetę i butki,
to z kolegami wieczorem barzy.

I niech tam sobie żona zabrania,
niech kary daje, odmawia dania,
potrzeby z wiekiem to i tak skromne.

I niech spać nawet nie chce koło mnie,
w postanowieniu wytrwam niezłomnie,
a w razie czego przyjmie mnie mama.

*


Fanatyk1piorunów

@George_Stark Matko bosko - przeczytałem "to z kolegami wieczorem Parzy", ale jak przemyłem okulary to "barzy" (piękne słowo) zdecydowanie lepiej pasuje 😅

Gruba ryba1piorunów

@fonfi Freud miałby na ten temat coś do powiedzenia. 😉

Fanatyk3piorunów

@fonfi Co wydarzyło się na wódce z kolegami zostaje na wódce z kolegami.
Chyba że komuś się po drodze do wucetu nie doniesie, to zostaje na dywanie albo na butach.

Pokaż więcej komentarzy (4)