Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Dobry wieczór!

Nikt już chyba nic więcej nie napisze, więc napiszę ja. Ale i ja napiszę niewiele, no bo wiele do napisania to nie ma.

Zrobimy sobie teraz takie dziwne odliczanie. W dół i nie po kolei, a może po kolei, ale wyrywkowo:

Siedemdziesiąt – no bo ten wpis to w LXX edycji zabawy w kawiarni . A rymowaliśmy w niej do fragmentu utworu _Śmierć poety_ autorstwa pana Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego , patrona mojego gimnazjum, co przypomniało mi się już po zadaniu zadania.

Dwa – no bo tylu uczestników wzięło w tej edycji udział, co być może symbolizują te dwa iksy w liczbie LXX. Co miałoby symbolizować el? – pojęcia nie mam.

Dwa – no bo tyle wierszy zostało w tej edycji napisane. A były to:

**_Latający Grudziądzanin_** autorstwa kolegi @George_Stark oraz

piękna **_Przewrotność losu_** autorstwa kolegi @fonfi – pod wierszem nie pochwaliłem, no to tutaj pochwalę, bo chwalić jest za co, a już szczególnie to za wyrażenie „Zrobiłem z Ciebie wuja!", bo bardzo mi się to wyrażenie spodobało i skłoniło mnie do uśmiechu, a i do pewnych przemyśleń nawet.

Jeden – no bo tylu może być zwycięzców i już miałem nadzieję, że to ja nim zostanę drugi raz z rzędu, co w historii jeszcze nigdy się nie zdarzyło, więc byłbym pierwszym, któremu się to zdarzyło, no ale wobec takiego obrotu rzeczy, jakim się te rzeczy obróciły, no to zwycięzcą ogłaszam kolegę [@fonfi](/uzytkownik/fonfi) !

Serdeczne gratulacje, z ulgą jednak! 😉

Fanatyk4piorunów

@George_Stark Dziękuję. No nie mogłem Cię zostawić samego. Nawet te dzisiejsze czteryrymy to piją do mnie, bo skończyłem z sonetem (co nie jest sonetem) grubo po 2 w nocy - jak ta sowa. Bałem się zostawić do rana, żeby się nie okazało, że znowu będę zmuszony wrzucać po zamknięciu. Ale faktycznie ten układ rymów to ciężka sprawa była, żeby to się jakoś posklejało.

No i cieszę się, że Ci się "wuj" spodobał - w mediach mówią, że takie "wujowanie" to podobno teraz na czasie jest... 😉

Fanatyk5piorunów

Chyba aż wrócę do sonetów, jak tak patrzę. Do samego końca, mojego lub kawiarenki. A może nie. Zobaczę.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

33piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Sądząc po średniej wieku jaką udało mi się zaobserwować na ostatnim , to większość z Państwa może nie pamiętać czegoś takiego jak paczki z Ameryki. A ja, ze względu na swój wiek, jeszcze pamiętam. Jak przez mgłę, ale jednak. Pamiętam jakie to w domu było święto. Pamiętam słodycze. Pamiętam kosmetyki. Nawet pieluchy dla rodzeństwa i za duże ubrania... Dzisiaj, kiedy obserwuję w mediach, ale również za pośrednictwem przekazów bezpośrednich, co się dzieje za oceanem - tam, gdzie aktualnie żyje moje młodsze (choć już nie takie młode) rodzeństwo, w osobie mojego jedynego brata - nie sposób jest mi pozostać obojętnym. Dlatego biegnę pakować dary do pudła, a Państwa zostawiam z poniższym wytworem. W jakże ciekawych czasach przyszło nam żyć...

Przewrotność losu

W samolot wsiadł kiedyś mój brat do Ameryki,
Bo życie tam lepsze (tak mówią statystyki),
Urządził się szybko od ojczyzny daleko:
Ślub, praca, samochód, aż wreszcie - alleluja!
Zadzwonił z nowiną: "Zrobiłem z Ciebie wuja!"
Dom jeszcze nabył - za dolary, z hipoteką...

I żyli tak sobie spokojnie w tym domu,
Na suburbiach miasta, nie wadząc nikomu,
Korzystali z życia na wysokiej stopie,
I razem wciąż snuli plany wieloletnie,
W amercian dream'ie pławiąc się kompletnie.
A za oceanem - pożar w Europie...

Lecz zasiadł imć Donald w Białym Domu na tronie,
Sielanki znienacka zadekretował koniec,
Kraj doprowadzając do totalnej demolki,
Aż nagle na pólkach wszystko strasznie zdrożało.
Więc wyślę bratu - by mu się przeżyć udało,
Złotówki w kopercie, i jaj ze trzy worki...

Osobistość5piorunów

Paczki z Ameryki i paczki w kościołach tudzież talony na buty w szkołach też pamiętam. Zakładanie masek pgaz tzw. słoników w szkole podstawowej na PO i alarmy atomowe były częścią mojego dzieciństwa. Tak że ten...

Fanatyk3piorunów

@Farmer111 O! To jest nas przynajmniej dwóch. 😁

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

7piorunów

Znacie legendę o Latającym Holendrze? O tym niby okręcie-widmo z równie widmową trupią załogą? No to z tą legendą jest podobnie jak z tym że to my, Wielcy Lechici, uczyliśmy Francuzów jeść nożem i widelcem, który to sukces Francuzi teraz sami sobie przypisują. Widmowo-marinistyczne opowieści również wywodzą się z Wielkiej Lechii, a konkretnie to z Grudziądza właśnie:

*

Latający Grudziądzanin

Stanęły żałobniki
we chłodzie bazyliki;
kapłan nad księgą
przy żałobników wtórach,
i przy anielskich chórach
zamknął mi wieko.

Złożyli mnie do dołu
i na stypę pospołu
już się wynoszą.
W grobie jest raczej szpetnie,
leżeć mi się tu nie chce:
marzę szeroko!

Bo śmierć to nie jest koniec,
to port po drugiej stronie –
trumny to łodzie,
a że żyć mi się chciało,
wiatr w żagle łapię śmiało:
nurt niech mnie porwie!

*


Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

7piorunów

No dobra, otwieramy LXX edycję zabawy w kawiarni !

Ponieważ nazwisko pana Juliana Tuwima działa na mnie jak magnes to, kiedy dowiedziałem się, że kielecki amatorski Teatr bez Suflera (piękna inicjatywa!; całkiem niedługo może uda mi się na coś podobnego załapać) planuje premierę spektaklu _Na pięterku w Ziemiańskiej_, który to spektakl jest oparty na twórczości patrona naszej kawiarenki, no to musiałem tam być. I byłem.

I właśnie w związku z tym wydarzeniem (i trochę po to, żeby poeksperymentować z ciekawym układem rymów), weźmiemy sobie na warsztat jako wiersz utwór innego bywalca Ziemiańskiej, a mianowicie pana Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a będzie to wiersz pod tytułem Śmierć poety, w którym to wierszu zresztą w jednym z wersów pada nazwa wspomnianej wcześniej kawiarni. Cały ten utwór wygląda tak:

*

Konstanty Ildefons Gałczyński
_Śmierć poety_

Nie pomogły zastrzyki,
recenzje i pomniki
ni kwaśne mleko:
Przyszedł szarlatan-szuja,
opukał go, pobujał:
– Dementia praecox.

Toż radość była w domu,
nareszcie koniec sromu,
skończony kłopot!
Dozorca śmiał się setnie:
– Zaraz mu nitkę przetnie
panna Atropos.

Żona klaskała w _dłonie_:
- Ach, przecie nadszedł _koniec_
pijackich _orgii_.
Bólów miałam _niemało_,
nareszcie twoje _ciało_
wezmą do _morgi_.

Wszyscy stanęli kołem
z czołem bardzo wesołem:
Prasa, kuzyni;
i szacowne to grono
orzekło unisono:
– Dobrze tak świni!

Po co dziewki uwodził,
nocą domy nachodził,
sen rwąc dzieciątek;
i po co Pod Zegarem
lał w brzucho wino stare
świątek i piątek?

Zna go dobrze Warszawa:
Pożyczał – nie oddawał,
nasienie drańskie;
a "poetyczne dale"
to były te skandale
w Małej Ziemiańskiej.

Dobrze ci, stary draniu,
za grzechy nad otchłanią
inferna zwisasz.
Najprzód gwiazdy i róże,
potem stołek w cenzurze –
sprzedajny pisarz!

Tak to nadobne grono
radziło unisono
w śmiertelnej sali.
A że lico miał bladsze
orzekli: – Pewnie nadszedł
koniec kanalii.

Zapachniały zefiry,
brzękły potrójne liry,
pierzchnęła tłuszcza.
Serce alkoholowe
unieśli aniołowie
na złotych bluszczach.

*

No ale, jak z wierszami niebędącymi sonetami, a na dodatek jeszcze charakteryzującymi się nietypowymi układami rymów bywa, powodują one pewne problemy. Problem ze Śmiercią poety jest taki, że wykorzystany przez pana Gałczyńskiego układ rymów ciężko jest skroić do czternastu wersów. Proponuję wobec tego albo wersów dwanaście (pogrubione końcówki) albo też wersów osiemnaście (dodatkowo _końcówki pogrubione i pochylone_). Albo, jak to mamy w zwyczaju: piszcie po prostu jak komu pasuje, mniej więcej tylko przejmując się tym, co ja tutaj o zasadach powypisywałem. Proszę się tylko przy tym pisaniu dobrze bawić, bo przecież o to wszystkim nam tutaj chyba chodzi. :grinning:

Ale: – Zaraz, zaraz, Dżordżu – może ktoś powiedzieć. – A piękna aranżacja muzyczna? Przecież zwykle do wiersza dodajesz jakąś piękną aranżację muzyczną?
– Racja – odpowiedziałbym na takie pytanie. – Piękna aranżacja muzyczna tutaj .

Lider0piorunów

@George_Stark
praecox - rozumiem, że się to wymawia 'praeko'?

Gruba ryba1piorunów

@splash545 Na potrzeby pisania można dwa razy zrymować do "mleko". Takie oszukanie systemu powinno zadziałać. 😉

A jeśli ktoś jest purystą, no to w ilustracji muzycznej pan Staszewski śpiewa tam coś jak prekoks.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Piątek, zatem czas podsumowania tygodnia poetyckich zmagań w kategorii .
Zgodnie z przedstwioną przeze mnie tydzień temu regułą, tę edycję wygrywa @George_Stark , którego sonet "Remis" zdobył w chwili liczenia 20 piorunów.

W tej edycji opublikowano, jeśli się nie mylę, a mylę się często, dwanaście sonetów, przy czym niezowodnie twórczo płodny @George_Stark napisał aż siedem.
Nie wiem, czy mogę przyznać nagrodę jury, czy nie, ale przyznam. Chciałbym wyróżnić @RogerThat za jego sonet
"Smutek miasta", ale jeszcze chyba bardziej za wstęp do tego sonetu. Smutne, piękne, prawdziwe.
Muszę się odnieść również do dyskusji, która wywiązała się między poetami @George_Stark a @fonfi . Nie będę wchodził w szczegóły, gdyż jako osoba starsza wiekiem (po czterdziestce) mam pewne kłopoty ze sprawnością intelektualną i trudno mi te wszystkie wzajemne odniesienia, prztyczki i kalumnie ogarnąć. Uważam jednak tego rodzaju dyskusje za twórcze i mobilizujące do pracy nad sobą.
W edycji tej wzięli udział również @Piechur z Sonetem szytym na miarę, który dotyczył krawiectwa oraz @splash545 z lotniczym Sonetem samolotowym.
Wszystkim bardzo dziękuję za piękne utwory liryczne. Bardzo przyjemnie się z wami rymuje.
Teraz czekamy na ruch @George_Stark i rymy na dziś!

Fanatyk4piorunów

Panu @George_Stark gratuluję zasłużonej, choć pewnie nie całkiem chcianej wygranej, a panu @adamszuba dziękujemy za doprowadzenie do szczęśliwego końca LXIX edycji (numerek dla Georga, żeby nie musiał liczyć :stuck_out_tongue_winking_eye:)

Gruba ryba4piorunów

@fonfi Dziękuję :confused:
@splash545 Dziękuję :confused:
@adamszuba Również dziękuję, najbardziej chyba :confused:

Do Ciebie miałbym jeszcze jedną prośbę, a w zasadzie dwie, ale jedną bardziej:
- ta bardziej: mógłbyś dodać tag ?; czasami wracam do starych edycji i tak jest łatwiej znaleźć
- ta mniej: mógłbyś dodać listę wytworów z linkami?; z tego samego powodu co wyżej - ale jeśli nie dasz rady, ja to zrobię później w komentarzu, o ile nie zapomnę.

Gruba ryba0piorunów

@George_Stark Niestety już nie mogę edytować, żeby dodać tag. Listę zrobię, ale w komentarzu (z tej samej przyczyny). Ale chwilowo jestem zajęty, więc: wszystko później kochanieńki!

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Jakaś ta edycja rekurencyjna się w moim wykonaniu zrobiła. Ledwie wczoraj pisałem o moim stanie kawalerskim i o moich męskich marzeniach, a tu dziś mi się te dwie rzeczy połączyły w głowie. Bo – owszem, muszę się do tego przyznać przyznać – marzę czasami o żonie. Dziś mi się właśnie takie marzenie zamarzyło. A że moja ewentualna żona musiałaby być co najmniej równie udana jak i ja jestem (żebyśmy oboje mogli z uzasadnionych przyczyn narzekać na siebie nawzajem i mieć się czym i o co wzajemnie denerwować), no to to moje marzenie wyglądało mniej więcej tak:

*

Prezent dla żony

Piątkowy wieczór. Obskurna kawalerka z umeblowaniem w stylu lat ‘70. Para leży pod kołdrą na rozłożonej wersalce. Wieczór zapowiada się rozrywkowy: oboje wystawiają po jednej nodze spod kołdry – on nogę lewą, ona prawą. Odzywa się ona:

– „Ty zawsze z jakimś wyskoczysz gównem!” –
ton zrównoważył miękkość pierzyny –
komentarz do daru na urodziny,
który sprawiłem żonie mej ślubnej.

Następnie ze dwie, trzy(?), cztery(??) godziny
przywoływała wspomnienia róże:
z całego życia „nie”, „może”, „później”
i wszystkie inne moje przewiny.

A zanim sen nam powie buon giorno
film mieliśmy włączyć (komedię, nie porno!),
ale poziomo się nie chciał wyświetlić.

Lecz nim reklamację pójdę i złożę
mówię do żony: – „Weź, spróbuj może
i ten telefon w bok trochę przechyl?”

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Siema,
na utwór _di proposta_ w bitwie . Miałem ten pomysł w głowie już od dłuższego czasu, a inspiracją do napisania była moja babcia, która całe życie zajmowała się krawiectwem (ile ja miałem od niej koszul i piżamek!), a także miała duże zamiłowanie do poezji - cały czas jest w stanie recytować Pana Tadeusza, Tuwima oraz inne utwory, a na każde urodziny czy inne święta przygotowuje nam okolicznościowe wierszyki. Wiem, że ma też zeszyt z własną, bardziej poważną twórczością, ale niechętnie go pokazuje, bo chyba uważa, że nie jest to coś wartego uwagi. Mam nadzieję, że zgodzi się upublicznić tutaj kilka ze swoich wierszy :slightly_smiling_face:

----------

Sonet szyty na miarę

Nie straszne jej są wyzwania trudne,
wszak słowa ważne są tak jak czyny:
z zapałem siada do swej maszyny
i tworzy formy iście przecudne.

Tutaj skróci wers jedyny,
by wszystko było ładne i schludne,
i łatwym czyni zajęcie żmudne
sylaby wszywając do wiersza tkaniny.

Szyje wytrwale myślą swawolną,
rymem haftuje dłonią swą zdolną,
z wysiłku twarz jej zdobią wypieki.

Lecz już powstaje w całym ferworze,
dobrym humorze oraz uporze,
wierszyk na miarę, zgrabny i lekki.

----------

Różna , choć głównie , w kawiarence 🔥:bricks::coffee:

Fanatyk2piorunów

@Piechur Piękne. Ale zazdroszczę @adamszuba, który będzie miał przyjemność to wszystko podsumować...

Gruba ryba3piorunów

@fonfi Nie będę o tym myśleć terez. Pomyślę o tym w piątek.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Powiem nieskromnie, że uważam samego siebie za wyborny temat do żartów, jeden nawet z lepszych jakie przychodzą mi do głowy. Wiersz poniższy, o zabarwieniu lekko seksistowskim, no bo jestem przecież zwolennikiem konserwatywnej rodziny i tradycyjnego podziału ról w małżeństwie (wiecie pewnie dobrze, kim jest konserwatywna), całkiem mi się podoba. Jest on jednakowoż trochę dłuższy niż zwyczajowe czternaście wersów, no bo w czternastu wersach nie udało mi się samego siebie przekonać o tym, że przecież dobrze jest jak jest:

*

Stan kawalerski

Psiakrew, cholera! – skarpety znów brudne!
Psiakrew, cholera! – chyba od zimy
zlew okupują talerzy zwaliny!
Jeszcze by dywan ustroić gównem! –

w głowie rozbrzmiewa mi głos matczyny,
więc biorę się za to zadanie trudne
i chociaż poty wylewam siódme,
z obowiązkami przegrywam babskimi.

To mała cena za wieczorną wolność,
za to że mogę gdy chcę sobie golnąć –
tak to tłumaczę mój stan kawalerski.

Bo na cóż jest mi czysty klozet,
na cóż przeżywać pretensji zgrozę,
o jakąś tam może się starać symbiozę,
a (nie daj Boże!) dostać poroże –
te wszystkie małżeńskie gadżety.

*


Lider4piorunów

@George_Stark Piękne, ale nie musisz być aż tak bardzo samokrytyczny 😉

Gruba ryba3piorunów

@Yes_Man Dziękuję. "Tak bardzo" jeszcze nie jestem. Potrafię bardziej. 😉

Lider1piorunów

@George_Stark ta pierwsza strofa to jak zwrotka punkowego utworu. :the_horns:

Gruba ryba2piorunów

@splash545 A mogę też być punkiem, co mi tam. Nikt mi nie będzie głowy suszył o irokeza. 😉

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Mieszkam w okolicy, gdzie nie ma gdzie wyjść. Same mieszkania i sklepy, w sensie bloki i markety. Serio, czasem po mieście można się przejść i jest nawet przyjemnie, ale nie tu. Wyjątkowo nieatrakcyjna okolica.
I tak się wyszedłem przejść, do sklepu, bo dobrze mieć cel jakiś mieć. Worki na śmieci wziąłem, bo to jedyne, co mogłem mieć do wzięcia. Celem było bardziej chodzenie, ale chodzenia dla chodzenia bez choćby pozornego celu to nie do mnie tak. Nie do mnie. Znaczy mogę, mógłbym, być może, ale z rzadka raczej. I przy okazji kupiłem też chipsy. Podkusiło, ale na usprawiedliwienie dodam, że a) mała paczka, b) zaraz przyszoruję za to jakieś pompki czy coś, c) na kolację zjem sałatę. I tak się zastanawiam, czy zdrowiej było wyjść i zjeść, czy nie wyjść i nie zjeść tych chipsów.

I w sumie jak już tu jestem to walne sonet.

Smutek miasta

Nic nie było tak przecież proste, a tak trudne
Mimo że dobre były tory, a jeszcze lepsze szyny
Mimo że serce mam ludzkie, ale nerwy maszyny
To jednak decyzje głupie, a nadzieje złudne

Kiedy już znudziły mnie uległe oraz stare dominy
Gdy zmęczyły decyzje głupie a obłudne
Gdy postanowiłem zejść ze sceny i schować się w pudle
Czytać sonety Staffa i nie wystawiać nosa z meliny

Przyszła jak zwykle ona, tu wstaw w sumie dowolną
Uwiodła uśmiechem i pokaźną działką rolną
I ja dla niej gotowy rozstąpić zasieki

Dlatego proszę cię szybko i mocno panie boże
Że jak już z nią za mąż pójdę i w łożu się położę
To żeby coś jednak wyszło z tej obiecanej mi pasieki

Nie wiem, jakieś to wszystko takie nie wiem. I chyba jednak mi się nie chce tych pompek. Eh.

GURU20piorunów
I chyba jednak mi się nie chce tych pompek. Eh.

@RogerThat Panie Roger, co było mówione o pompeczkach? Hop hop hop!

No i miłego przyszłego pasiekowania, co by cel był wyjścia dodatkowy 😉

Lider2piorunów

@RogerThat bardzo fajny sonet. A co do pompek to się chce czy nie robić trza. Ja też wracam do rutyny i jutro wrzucę moje wczasowe opierdalactwo 😛

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Jeżeli nie można kopać się z tym koniem, z którym akurat kopać by się chciało, bo koń ten okazuje się być niewzruszonym na nasze kopnięcia, no to – w ramach wylewu frustracji być może – zmuszonym jest się kopać z tym koniem, który akurat się na to nasze kopanie wystawia. Szczególnie, że koń ten pozwolił sobie ugryźć mnie w bardzo wrażliwe miejsce, to jest w moją łysinę.

*

No ja pi⁎⁎⁎⁎lę
czyli _Powinno wyjść inaczej_

Prowokowanie nie jest zbyt trudne –
przykładem to nawet udowodnimy;
a choć efekty grzmią: – Nadchodzimy!
to od oczekiwań bardzo są różne.

Miło mi, @fonfi , że razem płodzimy
– może to do powieści podejście próbne? –
ja jednak dalej w nastroju marudnem:
bo chciałem kopnięcia. Lecz pewnej Ptaszyny.

Dlatego też chciałbym – o ile mi wolno –
wiekowi cześć oddać: godną, pokorną;
jednak coś jeszcze muszę tu zmieścić:

do naszych wierszy obronę więc złożę
(w sprawie łysiny? – to też, być może):
me rymy wspaniałe! – paskudność w treści.

*


Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Oburzyłem się. Oburzyłem się już wczoraj po przeczytaniu jeremiady pana @George_Stark na temat wieku. Postanowiłem jednak to swoje oburzenie na chwilę odłożyć, żeby zobaczyć czy mi po przejdzie. No nie przeszło. Dlatego w drodze powrotnej napisałem ripostę, którą chciałem jeszcze wczoraj opublikować ale... zasnąłem. Co dowodzić może niestety, że pan @George_Stark miał trochę racji pisząc to co napisał na temat czterdziestolatków. Niemniej, oburzony jakby troszkę mniej, poniższym utworem (diriposta podwójna, bo w i do kolegi poety) wyrażam swój protest w kwestii stygmatyzacji osób w wieku 40+.

Nie ma szacunku dla starszych…

Z kosiarką spędziwszy swe przedpołudnie,
Siadłem przy stole, ze zmęczenia siny, 
Hejto włączyłem by przejrzeć nowiny.
Patrzę - a cóż to za rymy paskudne?!

Oczom nie wierzę - To jakieś są kpiny!
Że niby czterdziestka to popołudnie?!
Że ja skamieliną?! No wprost przecudnie!
Mnie, proszę Pana, brak nawet łysiny!

Od wysiłku wargę wysunąwszy dolną,
Nad ripostą dumam: ciętą, a swawolną.
Aż na policzkach dostałem wypieków!

Wymyślić mi pomóż, zaklinam cię Boże,
Kąśliwy wers taki, co w pięty pójść może...
Mam: Zetrzyj spod wąsów - nygusie - mleko!

Gruba ryba3piorunów

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Napisałem ten sonet siedząc w samolocie, oczywiście z włączonym trybem samolotowym, dlatego też nie mogłem pomagać sobie wyszukiwarką rymów. Był to fajny sposób na rozruszanie swoich szarych komórek i będę musiał robić tak częściej. Poniższy sonet jest zapowiedzią wznowienia mojej aktywności w 😉

Sonet samolotowy

Powroty są łatwe, chyba, że są trudne
Choćby celnik miał wziąć na to nadgodziny
Sprawdzi przed wylotem wszelkie twoje płyny
Podróży kompani miny mają smutne

Rzekłem wtedy do nich co za smutne miny
Jak chcecie się martwić włóżcie worki pokutne
Po chwili w samolocie wszyscy już siedzimy
Sonet w nim napiszę, no chyba, że usnę

Ciężkość moich powiek podkręca myśl swawolną
Myślę jakbym zginął gdybym w ziemię pierdolnął
Może bym utonął gdybym wpadł do rzeki?

W rzekę trafić ciężko, ale może w morze?
Czy, że dobrze pływam wtedy mi pomoże?
Być może lecz nie dam se uciąć za to ręki

Gruba ryba2piorunów
oczywiście z włączonym trybem samolotowym

Nawet jakbyś nie włączył, to samoloty latają tak wysoko poza zasięgiem stacji nadawczych, że i tak nic z tego by nie było. No chyba że masz internet satelitarny. To po pierwsze primo.

Po drugie primo cieszę się ogromnie z tego:

Poniższy sonet jest zapowiedzią wznowienia mojej aktywności w 

i nawet trzymałbym za to kciuki, gdyby nie to, że zajęty jestem zacieraniem rąk.

Wreszcie po trzecie primo ultimo, to sonet wspaniały:
- te przemyślenia o tonięciu! - widać, że artysta grudziądzki!
- ten piękny wers obrazujący sytuację podmiotu lirycznego: Sonet w nim napiszę, no chyba, że usnę!
- to piękne zwieńczenie utworu wyrażające wahanie i niepewność tegoż podmiotu: Być może lecz nie dam se uciąć za to ręki!
- ten piękny rytm!

Nie mówiąc już o pewnej mojej bliskości z podmiotem lirycznym, bo mnie samemu czasami takie myśli przychodzą do głowy. :smiley:

Lider1piorunów

@George_Stark dziękuję bardzo. :smiley: Z tym tonięciem to było celowe nawiązanie do Twojego cyklu grudziądzkiego. 😁

Gruba ryba2piorunów

@splash545

Kurde, taką mam skuteczność ostatnio w odgadywaniu intencji poetów, że może jakimś filologiem zostanę? 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Jako organizator tej edycji, nie biorę udziału w konkursie, ale ostatnie [spotkanie z norką amarykańską]( https://www.hejto.pl/wpis/tak-sie-przestraszylem-ze-hej-malo-telefonu-do-wody-nie-upuscilem-a-ona-nic-zero ) zrobiło na mnie tak duże wrażenie, że muszę je przelać na sonet. A nawet dwusonet.

Norka amerykańska - gatunek inwazyjny
I
Kaczuszkę w pyszczku trzyma i przez wody brudne
Płynie pełna gracji, by karmić swe syny
Co w gnieździe czekają wieczerzy godziny
Kaczęciem ich uraczy, bo czasy są trudne

Ryb już tutaj nie ma i z tej to przyczyny
Ptaki musi łowić, a to bardzo żmudne
Lecz pamięta dobrze jeszcze czasy cudne
Kiedy to przybyła do tej to krainy

Przywieźli ją sowieci, uczynili wolną
Choć gdzieś w Ameryce biegali drogą polną
jej rodzice i tam zamieszkiwali rzeki

Tu wody czyste były i ryb wielkie złorze
W każdym rozmiarze i w każdym kolorze
Lecz ryb już tutaj nie ma, Wisłą płyną ścieki.

II
Choć pyszczek ma piękny i futerko cudne
Niech nie zwiodą cię jej najsłodsze miny
Bo apetyt ma wielki i z tej to przyczyny
Krajobraz podobny zostawia pustyni

Przyrodę niszczy jak fabryczne kominy
Złe ma zwyczaje, maniery paskudne
Dla ekosyetemu zaś to bardzo trudne
By znieść obecność tej podłej gadziny

Wszystko bowiem zżera, choć nikomu nie wolno
Czynić spustoszenia manierą tak swawolną
I z ryb ogałacać nasze polskie rzeki

Jeśli na drodze swej spotkasz ją, być może,
To pomnij me słowa i ten wiersz o potworze,

Który napisalem ot tak sobie - dla beki.

Gruba ryba7piorunów

Ładnie ładnie! Aż się wzruszyłem losem norki amerykańskiej zabranej z ojczyzny do obczyzny i to w dodatku jeszcze przez Sowietów!

A i końcówka ładna, bo mi się skojarzyła z końcówką _Celiny_ , aż sobie tę Celinę włączyłem, a Celinę to przecież zawsze miło jest sobie włączyć. :smiley:

KULT - Celina [OFFICIAL AUDIO]Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Gruba ryba4piorunów

@George_Stark Dobrze trafiłeś, bo taka była moja inspiracja! Brawo!

Gruba ryba5piorunów

@adamszuba O!

To jeszcze jedno mi się przypomniało. Ponoć kiedy pan Stanisław Staszewski pierwszy raz zagrał Knajpę morderców (o, nawet jest jego wykonanie!), któryś z jego kolegów stwierdził że to przecież o żołnierzach AK. Pan Staszewski miał wówczas być zadowolony i stwierdzić: czyli dobrze napisałem.

Stanisław Staszewski - Knajpa mordercówAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Gruba ryba2piorunów

@George_Stark Ja ten tekst, mimo, że znam od dziecka, zrozumiałem dopiero będąc dorosłym. Dobrze jest napisany 😀

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Ponieważ moja (no, chyba nie tylko moja, ale tymczasowo sobie ją przywłaszczyłem) Inspiracja zdecydowała się skomentować jeden z moich wcześniejszych wytworów – czym mnie ubodła! – również pozwoliłem sobie rzecz skomentować, a może nawet lekko się w tym moim komentarzu do jej komentarza wyzłośliwić. I może za pomocą tego lekkiego wyzłośliwienia się uda mi się rozpętać tutaj jakąś poetycką awanturę – jak u Słowackiego i Mickiewicza – i w ten właśnie sposób oboje trafimy kiedyś do podręczników. Bo czegóż najbardziej pragnie tłum (w tym także i tłum polonistów oraz innych filologów), jeżeli nie rozlewu krwi?

*

Trochę mi jednak przykro

I niby były poszlaki różne,
że z nie najświeższej jestem ja gliny,
bo chociaż liczne już za mną godziny,
to nie wieczór życia. To jest południe.

I choć nie pamiętam ja Kartaginy,
PRL wspomnieć! – zadanie już trudne,
bo urodziłem się niż myślisz później,
a porównałaś mnie do skamieliny.

Ech, wyjątkowo trzeba być zdolną
– złośliwą?; matematycznie „mądrą”? –
ażeby czterdziestką już mnie oszpecić.

I komentarza znieść tego nie mogę:
trochę mi przykro i zachodzę w głowę:
jak można tak bardzo pomylić wieki?!

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Możecie wierzyć, albo i nie, ale obudziłem się dziś z tym wytworem poniższym w głowie. No, tak naprawdę to tylko z jego połową – może za krótko spałem? Tak czy tak, nie pozostawało mi nic innego, jak tylko wstać i go dokończyć. Malarze wszak dzielą los podobny do losu poetów.

Pięknie się ten dzień dzisiaj zaczął! :grinning:

*

Malarzom –
niech mażą.
I marzą.

Ot – coś tam namazał sobie na płótnie;
ot – ciut tempery i terpentyny
i jeszcze dumny jest z tej mazaniny!
A na dodatek, gdy tylko uśnie

(zazwyczaj kiedy my się budzimy)
marzenia senne nachodzą go różne,
czasem koszmarne, lecz zwykle próżne:
ot – Petersburgi, Paryże, Londyny.

Drogo zapłacił za twórczą wolność:
codzienność jego – nie bardzo spokojną,
od egzystencji minimum daleki.

I wiedzie mu się z dnia na dzień gorzej
więc przed snem modli się: „Daj, Panie Boże,
niechże docenią mnie przyszłe wieki”.

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Nie mam pojęcia, czy kolega-organizator @adamszuba zrobił to celowo (chyba raczej nie) i wybrał wiersz, który kończy się takim słowem, jakim się kończy, no ale przecież nie mogłem z tego nie skorzystać! A że nie miałem za bardzo pomysłu, a obowiązek to obowiązek – zwłaszcza obowiązek poetycki! – no to postanowiłem wykorzystać metodę kolegi @fonfi i odwołać się samemu do siebie:

*

Rekurencja
albo _Upamiętnienie_

Były problemy związane z grudniem,
byli Krzyżacy, niemieckie syny,
były topione już całe rodziny,
a i kieleckie występy próbne;

było topielców wesele (czy chrzciny?),
i z Pachą były przygody różne:
ta jedna wcześniej, ta druga później,
i naukowców też oględziny.

Grudziądz zaskoczy cię rzeczą dowolną –
za ich tradycję toast by golnąć:
jak woda ze źródła niechże im leci!

I tylko w Gdańsku jest coraz gorzej
bo wszystkie zwłoki przyjmuje morze
z Grudziądza nurtem niesione rzeki.

*


Fanatyk5piorunów

@George_Stark To nawiązywanie mnie do mnie, mnie do Ciebie, Ciebie do mnie, Ciebie do Ciebie w opowiadaniach to taka gra wstępna do powieści co mi ją obiecałeś. Ani się obejrzysz, a zaraz uzbieramy ze trzy rozdziały... :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba6piorunów

@fonfi Ja bym naprawdę miał ochotę z tą powieścią i wierzę, że nam się kiedyś uda, ale teraz naprawdę nie mam czasu ani możliwości się w to zaangażować. :confused:

Fanatyk5piorunów

@George_Stark Luzik, poczekam. A co jakiś czas kontrolnie szturchnę 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Ze względu na wyjątkowość tego dnia, na moje nasycenie się błyskotliwością, piękną polszczyzną i nienachalnym optymizmem tudzież równie nienachalną dynamiką, pozwolę sobie złamać tradycję i wytwór w ramach Cyklu Grudziądzkiego w tej, LXIX (zaznaczam dla porządku) edycji konkursu w kawiarni opublikować jako drugi. Zacznę czymś innym. Ale najpierw wstęp, bo te kilka zdań, które przed chwilą mieliście okazję przeczytać to było dopiero przedwstępie.

*

Wraz z upływem lat nieubłaganie przychodzi na człowieka taki wiek, kiedy to szaleństwa piątkowego wieczoru ograniczają się do spraw w rodzaju wystawienia lewej stopy spod kołdry. Młodość jednak, ta młodość utracona tak dawno, że zdarza się coraz częściej, że również i zapomniana, czasami się jednak do człowieka odzywa. Krzyczy gdzieś tam pomiędzy strzykaniem w kolanach a wypadniętym dyskiem. I czasami ta młodość krzyczy tak głośno, że człowiekowi – mimo przytępionego już słuchu – udaje się ją nawet usłyszeć.

Tak właśnie przydarzyło mi się dzisiaj. Wyszedłem więc z domu i, udając się do Wojewódzkiego Centrum Kultury w Kielcach spacerem, bo pogoda była piękna, a i u mnie sił jakby nagle się pojawiło więcej, zastanawiałem się kiedy to ostatnio zdarzyło mi się tę placówkę swoją obecnością zaszczycić. Wyszło mi, że na pewno było to przed rokiem 2007, bo w tym roku pisałem maturę, ale nie udało mi się ustalić, czy było to z okazji organizowanego tam przeglądu produkcji ZF Skurcz, w którym to brałem udział jako widz, czy też może z okazji jakiegoś przeglądu szkolnych grup teatralnych, w którym to brałem udział jako aktor. Bo brałem kiedyś w takim przeglądzie udział. Z naszą szkolną grupą teatralno-kabaretową występowaliśmy często. Głównie w szkole, ale rzeczywiście, raz udało nam się na taki międzyszolny przegląd zakwalifikować. Nie pamiętam jednak ani z czym na nim występowaliśmy, ani jak się ten nasz występ zakończył, choć usilnie próbowałem to sobie przypomnieć.

A więc przed rokiem 2007, to na pewno. Czyli, kierując się logiką, na scenie Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach wystąpiłem na długo przed panem Andrzejem Poniedzielskim, bo pan Andrzej Poniedzielski wystąpił na tej scenie właśnie dzisiaj. Piękny, wspaniały był to występ i to dlatego, wciąż jeszcze będąc pod wpływem emocji, jakie ten występ we mnie wywołał, napisałem wytwór poniższy:

*

Remis
czyli _Amerykanie mieli, II RP miała, ale i my, współcześni, na szczęście również mamy, a więc nie mamy się czego wstydzić ani nad czym ubolewać_

O zgrabne słowa coraz to trudniej:
słowotok bez treści i kulawe rymy –
bo językowo też w przód kroczymy
a nowoczesność krzyczy nam: Równiej!

Równo piszemy, równo mówimy
– a w nowomowie to wszystko głównie –
pustymi słowami owijamy próżnię;
jakby pod SEO to wszystko tworzymy.

Jak mi się tęskni za mową frywolną!
Za błyskotliwością, za składnią dowolną
– byle z logiki nie zrobić kaleki.

Pan Cohen już dawno w grobie za morzem,
u pana Tuwima znicz tylko złożę –
dobrze, że jest pan Poniedzielski!

*

Jeszcze kilka uwag na koniec:

Bardzo mnie cieszy, że pan Poniedzielski zdecydował się zadedykować mi ostatni utwór (ten przed bisem). Co prawda słowa o tej dedykacji nie padły ze sceny, ale Artysta na pewno domyślił się, że ja się domyślę, no bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że koncert zakończyło wykonanie _Jerzego_ ?

I słowo do koleżanki @UmytaPacha: pani gruppie pana Poniedzielskiego, o której kiedyś opowiadałaś, mało zdaje się być wytrwała i zdeterminowana, bo nikt żadnych ciasteczek nie przyniósł. A szkoda – trochę na tym koncercie zgłodniałem.

GURU4piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba3piorunów

@UmytaPacha Po tej bardzo krótkiej rozmowie, po obcowaniu z taką kulturą, błyskotliwością i elegancją, moje młodzieńcze marzenie żeby w przyszłości zostać panem Andrzejem Poniedzielskim odżyło.

Może prawdą jest to, co powiedział ten portugalski reżyser, którego pan Poniedzielski cytuje, że młodość przychodzi z wiekiem? I może do mnie przyszła?

Wie Jerzy,
że pięknie można życie przeżyć. :smiley:

GURU3piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba3piorunów

@UmytaPacha Dziekuję. Chyba?

Ale konkurencja jest duża. Panów Andrzejów Poniedzielskich jest mniej. 😉

Jerzy IJerzy I – chalcedoński patriarcha Aleksandrii w latach 621–630 Jerzy I – chalcedoński patriarcha Antiochii w latach 640–656 Jerzy I – Katolikos-Patriarcha Wschodu oraz metropolita Margi Jerzy I – patriarcha Konstantynopola 679-686 Jerzy I – w latach 758-790 syryjsko-prawosławny Patriarcha Antiochii Jerzy I – władca nubijskiego królestwa Makurii od około 860 do około 920 Jerzy I Dołgoruki (zm. 1157) – wielki książę kijowski 1149-1151 Jerzy I Terter (zm. 1308/09) – car Bułgarii 1280-1291 Jerzy I (1247/54-1308) – książę halicko-wołyński 1301-1308 Jerzy I (1481/83-1521) – książę legnicko-brzeski 1488-1521 Jerzy I (1493-1531) – książę pomorski 1523-1531 Jerzy I Wirtemberski-Mömpelgard (1498-1558) – hrabia Wirtembergii-Mömpelgard 1526-1534, 1558-1593 Jerzy I Pobożny (1547-1596) – landgraf Hesji-Darmstadt 1567-1596 Jerzy I Rakoczy (1593-1648) – książę Siedmiogrodu 1630-1648…Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Dzięki wyjątkowemu talentowi żony przypadł mi dziś honor wybrania sonetu - dawcy rymów. Żona, która na poezji się zna, wskazała na Staffa. Poszedłem więc tym tropem. Najbardziej spodobała mi się Syrena, ale ona już na tutejszym tapecie była. Biorę więc to (mam nadzieję, że tego sonetu nie przerabialiście):

Leopold Staff
Smutek miasta

Z sercem ściśniętem w piersi, jak śródmieście brudne,
Gdzie się w uliczkach wąskich, a gwarnych, jak młyny,
Brakiem tchu duszą domy: w wieczornej godziny
Smętek patrzę przez okno, jak podwórze, nudne.

Widzę czerwone dachy i szare kominy,
Które zachodnie słońce stroi w złoto złudne
Pod niebem szarem z dymu... A gdzieś, hen, są cudne
Blękity, szumne drzewa i wolne równiny.

Jak trudno wierzyć choćby w rośną trawę polną
Tu, gdzie jedynie wróbel przypomina wolną
Przyrodę, skrzydłem tłukąc się o rynien ścieki.

A tak mało do szczęścia teraz starczyć może:
Iść w zmierzch z głową odkrytą pod zachodnią zorzę
Zielonym brzegiem cichej, przedwieczornej rzeki.

Wygrywa sonet z największą ilością piorunów. Chyba, że zadecyduję inaczej, wtedy nie. Połamania piór!

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Sonet o infantce i karle zrobił robotę! Sonetów w tej edycji Ci u nas pod dostatkiem. W debiuty obrodziło takoż!

Ponieważ @George_Stark napisał tylko 9 (słownie: DZIEWIĘĆ) sonetów, edycji tej nie wygrywa @bojowonastawionaowca . W związku z tym wygrywa żona [@adamszuba](/uzytkownik/adamszuba) swoim bardzo ładnym debiutem. A ponieważ nie ma tutaj konta, za to w myśl zasady "mąż i żona jedno ciało" to może i jedno konto na hejto. W związku z tym kolejną edycję ogarniają wspólnie lub sam @adamszuba.

Gratulacje, Robaczku! - zwycięstwo poza laurem sławy i szacunkiem w kawiarence to także obowiązki. Także teraz szukasz sonetu, wstawiasz z tagiem , otwierając kolejną edycję. A w kolejny piątek wybierasz zwycięzcę (za piorunki lub inaczej) i robisz podsumowanie.

Z kronikarskiego obowiązku, wymieniam wszystkie sonety, którymi uraczyli nas poezji pisarze - dziękuję Wam za wspólną zabawę:

@George_Stark - Wycieczka (1)
@adamszuba - Uśmiech dla karła (debiut nr 1)
@George_Stark - Jak sobota to tylko… (2)
@adamszuba - utwór bez tytułu (debiut nr 2 - "Moja żona też napisała")
@splash545 - Nim polecę
@George_Stark - Uroki podróży z PKP (3)
@George_Stark - O przyjaźni (4)
@George_Stark - Nawet bez kota. wersja optymistyczna (5)
@George_Stark - Wierszyk całkowicie bez sensu, ale brzmi dobrze i jest dość zabawny (przynajmniej według autora), dlatego też autor zdecydował się go opublikować (6)
@George_Stark - Szwagrowi – w podzięce (7)
@George_Stark - Szczotka zaradzi! - https://www.hejto.pl/wpis/jednak-do-trzech-razy-sztuka-bo-kiedy-uswiadomilem-sobie-ze-nastapila-w-calej-na (8)
@George_Stark - Nocny wypas świni męskiej (9)
@fonfi - Atrapa - https://www.hejto.pl/wpis/dzien-dobry-wieczor-sie-z-panstwem-pod-koniec-poprzedniej-edycji-nasonety-obieca
@moll - List napisany w przyszłość - https://www.hejto.pl/wpis/wygrac-nie-wygram-ale-sobie-chociaz-cos-napisze-wink-list-napisany-w-przyszlosc-

Fanatyk4piorunów

@adamszuba Gratuluję dwóch wspaniałych debiutów. A uprzedzałem... :stuck_out_tongue_winking_eye:
@moll dziękujemy za edycję i podsumowanko, Sonet o karle faktycznie zrobił robotę. A może to ta wiosna za oknem...? :thinking_face:

Lider2piorunów

@fonfi albo wszystko na raz 😉

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Wygrać nie wygram, ale sobie chociaż coś napiszę 😉

List napisany w przyszłość

Za kilka lat list odpakuję, jak słodką pralinę,‎ ‎
Z pełną ceremonią, nie zakłóci mi tego żaden pośpiech.‎ ‎
Pozbędę się ciebie koperto - strażniczko i łupino, ‎
Wzrok mój przez moment cię tylko muśnie. ‎ ‎

Bo kiedyś siąść i pisać mi się zachciało,‎ ‎
Zostawić samej sobie kilka słów, co wzruszy, ‎ ‎
Co przywoła dawne nadzieje, domknie przeszłość, ‎
Może coś na dnie serca, poruszy?‎ ‎

Może przypomni dawną w piętkę gonitwę?‎ ‎
W rachunku sumienia może na moment zniknę? ‎
Docenię, od czego, upływ czasu mnie wybawił. ‎

Docenię, sama samą siebie, swoją własną siłę,‎ ‎
Śmiech wykrzywi usta, zdziwienie uniesie brew,‎ ‎
Na myśl, że nie wiedziałam, jak się Los ze mną zabawi/ł. ‎

Gruba ryba1piorunów

Bardzo ładnie, kiedy podsumowanie? 😉
Bo mam ochotę coś o Grudziądzu napisać!

Gruba ryba1piorunów

@moll Nie no, bo to musi być jeden na edycję, takie zasady. Nie można topić nikogo na kredyt, nie można przesadzać, bo kandydatów zabraknie. Stąd czekam na otwarcie kolejnej.

Pokaż więcej komentarzy (8)