Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pieniadze

Fenomen

w Hydepark

103piorunów

W Polsce żyjemy w zakłamaniu. Żyjemy tak, jak chcielibyśmy żyć, bo tak żyją na zachodzie, a nie tak jak powinniśmy żyć biorąc pod uwagę jak rozwiniętym jesteśmy krajem na tle krajów zachodnich i ile nam jeszcze brakuje. Poza tym, bardzo często jesteśmy nabijani w butelkę i sami na to pozwalamy.

Podałem ostatnio przykład gastro, który spotkał się ze sporą aprobatą ze strony użytkowników (120 piorunów i masa komentarzy). I ten przykład pokazuje dobitnie naszą mentalność. Koszt espresso, burgera czy czegokolwiek, co na zachodzie nie stanowi dużej wartości, dla nas jest dobrem luksusowym. Okej, stać cię = zapłacisz, ale teraz szybka matematyka

Jaki % twoich zarobków (np licząc stawkę dzienną) stanowi kawa za 25 zł lub burger za 50 zł? Na regularne wydatki tego typu pozwolą sobie ci, którzy zarabiają co najmniej nieźle. Szybkie spojrzenie na zachód - niestety ceny za takie coś są podobne (niekiedy nawet tańsze), natomiast wydatek tego rzędu nie jest dla nich obciążeniem dla portfela i ludzie nie muszą zastanawiać się nad tym czy może sobie coś kupić.

Spotykałem się już z opiniami ludzi z zagranicy, że w Polsce jest drogo. Drogo jest nie tylko przez inflację, ale przez to, że sami akceptujemy to co dzieje się na rynku. Herbata z sokiem malinowym za 20 zł to nie są "koszty przedsiębiorców" ani "inflacja" tylko czysty wyzysk, a kupujący to płacą, żeby wyzbyć się kompleksów niedostatecznie majętnych. Teraz szybkie spojrzenie na rynek nieruchomości - oczywiście zachód jest nieporównywalnie droższy, ale czy na pewno? Najczęściej zwolennicy tej teorii lubią porównywać turystyczne miasta, takie jak: Barcelona, Amsterdam, Paryż, Madryt, Berlin, Londyn do Warszawy, Trójmiasta czy Krakowa. Co jest bzdurą.

Nieważne, że z punktu widzenia Polaka nasze miasta są atrakcyjne. Powyższe zagraniczne są bardzo częstym miejscem odwiedzin turystów i międzynarodowego biznesu. A nasze? Do Gdańska czy Krakowa to zagraniczny turysta może przylecieć raz na weekend, pozwiedzać i wrócić, bo tu się nie dzieje absolutnie nic godnego uwagi, zwłaszcza w Trójmieście (sorry, Opener czy syfiasty Bałtyk to żadna wartość dla kogoś, kto mieszka na zachodzie xD A ile można oglądać stare miasto?)

Więc rynek mieszkaniowy to kolejna patola. Mieszkania w Polsce są srogo przewartościowane i podobnie jak gastro - kompletnie nie odpowiadają realiom życia w tym kraju. Warto dodać, że Polaków na mieszkania nie stać bez zadłużania się na ogromną skalę. Kredyt na 30 lat przy posiadaniu dzieci oznacza dla ludzi po prostu wegetację.

Urbanizacja nie sprzyja dzietności, a małe miasta nie sprzyjają życiu na poziomie. Szczere mówiąc, zarobki rzędu 12-13 tysięcy na parę to w skali kraju naprawdę dobra sytuacja, ale w skali dużego miasta? Mieszkanie 60m2 żeby mieć chociaż 1 dziecko przy tych zarobkach + koszty utrzymania dzieci to już coś mało realnego, a trzeba doliczyć wakacje i własne wydatki. I tutaj rozwiązaniem nie jest "to nie będę mieć dzieci" (jeśli to kogoś powstrzymuje przed decyzją), bo to akceptacja tej chujni.

Jedyna droga dla młodych, żeby mieć dzieci i wypłatę, to praca zdalna/hybrydowa i życie w mniejszym mieście. Niektórzy sobie chwalą, bo zostali w tych miastach znajomi, jest rodzina co się zajmie dziećmi, ale niektórzy mają tak, że rodziny albo nie ma, albo jest kilka osób, a znajomi się rozjechali i już nie jest tak fajnie.

Polacy nie są gospodarzami we własnym kraju, a często polski przedsiębiorca dla swoich rodaków jest jak żydowski kapo w Auschwitz lub jak jakiś szmalcownik.

      

Gruba ryba6piorunów

Polak ma to do siebie, że chce wyglądać na bogatszego niż jest. Nie bez powodu Audi i BMW są na czele najlepiej sprzedających się marek spośród samochodów używanych. Jak powiesz komuś, że chcesz kupić młodszą Dacię to Cię wyśmieje.

Sum1piorunów

Moim zdaniem nie jest aż tak źle. Biorąc pod uwagę to jak młoda demokracja jesteśmy, powiedziałbym że jest nawet w porządku. Po prostu musimy się jeszcze sporo nauczyć :smiley:

Ale z drugiej strony łatwo mi mówić, bo żyje bardzo dobrze, a i moi pracownicy też nie narzekają

Pokaż więcej komentarzy (45)

Fenomen

w Hydepark

15piorunów

Rynek pracy w Polsce w pigułce. Bierzemy pod uwagę stanowiska specjalisty, pracując cały czas na tym samym stanowisku (bez awansów kierowniczych).

KROK 1: Zaczynasz pracę w firmie ze stawką (dla przykładu) 5000 zł netto

KROK 2: Pracujesz 2-2,5 roku , gdzie już poznałeś firmę, wiesz jak pracować, masz doświadczenie. Świat idzie do przodu, pensje też, ty młodszy nie jesteś. Mimo to po tym czasie dostałeś łącznie 700 zł netto więcej (ok tysiak brutto) wynikającą z podwyżek inflacyjnych.

KROK 3: Po powiedzmy 2,5 roku uznajesz, że to jest za mało i idziesz do kierownika. Twoja stawka początkowa to 5000 zł netto, a obecna 5700 zł netto. Twój przełożony uznaje, że okej, możesz dostać więcej, ale da ci 500 zł netto. I masz 6200 zł, bo to jest i tak o 1200 zł netto więcej niż 2,5 roku temu

KROK 4: Znajdujesz pracę, gdzie ktoś oferuje za to stanowisko z twoim doświadczeniem 8000 zł netto. A więc rzucasz wypowiedzenie

KROK 5: Twój pracodawca nagle ma olśnienie, że ty jednak zasługujesz na lepszą wypłatę XD I chce cię przekonać, żebyś został, spełniając twoje warunki.

A) Przyjmujesz je, ale potem czujesz, że ktoś patrzy ci na ręce i czujesz oddech na plecach, bo wykłóciłeś się o kasę
B) Odrzucasz ofertę i idziesz w nieznane za lepsze pieniądze, gdzie w sumie firma nie kłóciła się z tobą o stawkę na start.

Prawda jest taka, że w znakomitej większości przypadków, żeby zarabiać więcej, trzeba zmieniać pracę co 2-3 lata. Inna droga to wspinanie się po drabinie, co oznacza często nadgodziny, włażenie po cudzym garbie i lizodupstwo.

Ludzie nie chcą płacić więcej, bo lubią przyzwyczajenia, nie chcą, by inni szli masowo po podwyżki, poza tym nie widzą za bardzo sensu premiowania kogoś za pracę, jeśli nie dostał awansu na kierownicze stanowisko, a na końcu budzą się z ręką w nocniku, kiedy okaże się, że trzeba szukać kogoś od 0, kto będzie musiał się wdrożyć, a zawoła i tak więcej niż miał poprzednik.

      

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

120piorunów

Jestem ciekaw, ile jeszcze ludzie będą tolerować tę patolę w gastro.

Zawsze miałem taki punkt widzenia, że narzekanie na ceny w restauracji jest januszowe, bo jak cię nie stać, to nie idziesz, ale obecnie zostały przekroczone pewne granice dobrego smaku. Bo o ile można uzasadnić zapłacenie kilkadziesiąt złotych za steka z talarkami i bukietem surówek, tak 25 zł za "rozgrzewającą herbatę" (torebka z któregoś parzenia, łyżka soku malinowego, plaster pomarańczy i szczypta goździków XD) czy 20 zł za gorącą czekoladę (300ml najtańszego kakao), czy 20 zł za dzbanek lemoniady to są szczyty absurdu.

A ludzie płacą. Płacą i nie podskoczą. Gastro może szarżować i nikt nie fiknie, bo przecież narzekanie na ceny to wiocha, ciemnogród, a co najgorsze - przyznanie się do tego, że CIĘ NIE STAĆ. Pieniądze w Polsce to temat tabu, tak samo jak nie istnieje coś takiego jak świadomość konsumencka. Ludzie boją się powiedzieć, że cena czegoś jest nieadekwatna do jakości, bo UUUU CHYBA KTOŚ TU JEST BIEDNY XD Gałka loda za 8 zł? Łeee jak cię nie stać to nie kupuj!!! I takim oto sposobem ludzie sami robią sobie krzywdę, bo akceptując pewne patologie, psują rynek. Według mnie nie trzeba już nawet używać takich przymiotników jak kraftowy, rzemieślniczy, bo ludzie zapłacą i bez tego, byle nie czuć się gorzej od innych.

Poza tym, że kebab czy burger (prosty i tani street food) jest traktowany w Polsce jako produkt luksusowy, premium i poza tym, że przepłacić można za każdą pozycję z menu, patologią jest też obligatoryjne naliczanie 10-20 % za SERWIS, kiedy przyjdzie większa grupa ludzi XDDD

Rozumiecie to? Obsługujesz 10 osób, którzy zostawią ci X siana więcej niż para czy 3-osobowa rodzina, ale dojebiesz im jeszcze karnie kasę, że przyszli ci dać zarobić XD Co najlepsze, te 10-20 % za serwis nie idzie do kieszeni kelnerki za to, że się naharowała, tylko dla janusza dobrodzieja xD

W Polsce jest dziki rynek, a Polacy są zakompleksieni. Można narzucać zasady jakie się chce i Polak nie fiknie, bo nie chce się poczuć gorszy.

       

Twórca2piorunów

Najgorsze jest naliczanie kroci za najtańsze składniki. Paluszki do piwa za 10gr - 5zł, woda butelkowa za 1zł - 10zł itp. itd. Za granicą potrafią ci przynieść do dania garść chipsów / frytek / oliwek czy innej drobnicy za darmo, a w Polsce za garstkę pieczonych ziemniaków za kilka groszy płacisz dychę.

Specjalista3piorunów

@Lopez_ Przestałem chodzić do knajp w swoim mieście. Nie przeszkadzały mi ceny, które są IMO z kosmosu (nawet biorąc pod uwagę inflację, podniesione ceny energii itd.), ale JAKOŚĆ jedzenia i obsługi. Jeżeli płacę 100-300 zł za swój obiad, to oczekuję doświadczenia kulinarnego, a nie żarcia na poziomie baru mlecznego, a i tego czasami nie dostaję. Gotujemy teraz w domu... jest taniej, smaczniej, szybciej. Czuję też, że składniki, które kupujemy, są lepszej jakości niż w "restauracjach".

Pokaż więcej komentarzy (46)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Zastanawiam się co się odwali od stycznia. Koniec zerowego VATu na żywność i najniższa ostro w górę.

Według mnie rynek w ogóle nie jest na to przygotowany, żeby najniższa krajowa była 3200 złotych netto, bo to jest totalny absurd. Pytanie co z tymi ludźmi, którzy zarabiali 4 tysiące złotych netto? A pomyślmy o tych, którzy zarabiali rok temu 3500 zł netto, kiedy minimalna była jakieś 2100 zł netto i teraz po 2 podwyżkach płacy minimalnej dostaną może 400-500 zł netto (i to pewnie 2 ratach w ciągu roku, albo tylko połowę tego xD) i takim sposobem są nie 1400 zł, a max 700-800 zł powyżej minimalnej xDD

Bo przecież nie w każdym zawodzie czy branży są podwyżki inflacyjne, zwłaszcza tak duże i częste i nie każdy jest programistą15k.

Ja znalazłem teraz pracę na UOP za 5k na rękę + prowizje (sprzedaż b2b), jak na osobę w moim wieku źle nie jest (27 lvl), ale co mają powiedzieć ludzie, którzy muszą zakładać działalność żeby im wyszło na czysto tyle co moja podstawa, albo ludzie co pracują w zawodach, gdzie nie ma szans na to, żeby jednorazowo dostać nawet te 500 zł netto podwyżki. A ja i tak czuję, że nawet jak będę robić niezłe premie, to będzie co najwyżej wystarczająco, ale nie dobrze :V

Zaraz landlordzi będą podwyższać opłaty za wynajem, ceny w sklepach poszybują, masakra. I zanim ktoś napisze, że trzeba się uczyć, doszkalać itd - TRZEBA. Ale ktoś też musi być motorniczym, kierowcą autobusu, pracownikiem marketu, magazynierem, piekarzem, mechanikiem, bo tak działa świat.

     

GURU3piorunów

Poziom minimalnej to pojebalo srogo i napedza i tak mocno inflacje( ona dalej jest na poziomie 15-20% tylko na czas wyborow gus i obajtek ostro kombinowali).
Niestety, teraz przez kilka lat nie powinno sie w ogole podwyzszac minimalnej i usunac niektore przywileje socjalne typu 13 i 14 emeryta.
Skonczylo sie przejadanie pieniedzy na kredyt i czas to glosno powiedziec.
A umysł bieda jest biedny i zawsze bedzie zyl na chujowym poziomie.
Czemus biedny? Bos glupi
Czemus glupi? Bos biedny

Pokaż więcej komentarzy (15)

Inspirator

w Ciekawostki

4piorunów

Co warto KUPIĆ w KOREI i przywieźć do POLSKI?

Każdy ma kraj posiada produkty tańsze lub droższe. Oprócz Polski, która posiada jedynie te droższe. W Korei natomiast ceny są całkiem przyzwoite, a produkty bardzo jakościowe. Niektóre rzeczy są kilkanaście razy tańsze niż w PL  #podroze #ciekawostki #korea #azja #pieniadze

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Jakie jest według was najbardziej przereklamowane miasto w Polsce pod kątem możliwości, jakości życia, pracy i zarobków?

Według mnie Gdańsk. Choć miasto jest naprawdę ładne, ceny nieruchomości są totalnie z kosmosu. Sam Bałtyk też nie jest morzem śródziemnym, żeby był to jakiś super czynnik, zwłaszcza że raczej mówimy o zatoce.

Poza tym, korzystać z uroków Gdańska można też mieszkając w Gdyni, która jest zdecydowanie tańsza. Jeśli chodzi o rynek pracy, Warszawa jednak nokautuje Trójmiasto. Poza tym jest jeszcze aglomeracja śląska, gdzie ceny mieszkań są dużo niższe, natomiast pracy jest od groma w różnych sektorach.

Problem jest też taki, że gro ofert dotyczy w Gdańsku mieszkań będących na totalnym wypizdowiu - Łostowice, Jasień i tak dalej. Trasa nie zahacza o SKM, a dojechać stamtąd do centrum (Wrzeszcz, Oliwa do pracy np) w godzinach szczytu to koszmar, chyba szybciej już dotrzeć do Tczewa, pracując w centrum Gdańska.

      

Wirtuoz1piorunów

Poznań. Taka Bydgoszcz na sterydach. Mieszkania drogie. Robota niby jest, ale nisko płatna i wymagająca niskich kwalifikacji: magazyny, produkcja, itp. IT, consultingu, BPO, SSC, finansów jak na lekarstwo. Nic tu nie ma i się nie dzieje, wszelkie wydarzenia kulturalne, rozrywkowe, ogólnokrajowe to Warszawa, Kraków, Wrocek, Trójmiasto, Spodek w Katowicach. Odpływ ludzi, atomizacja i zlewaczenie społeczeństwa. Brak aglomeracji , jest Poznań, trochę dużych wioch dookoła i to wszystko. Do tego okolica nudna: Trójmiasto ma morze, Wrocław, Śląsk, Kraków góry, a Wielkopolska jest płaska jak stół, nudna, rolnicza i ciężko to nawet o lasy czy fajne jeziorka. Ponadto wszędzie stąd daleko, pół dnia jazdy samochodem.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

15piorunów

Nie potrafię znaleźć balansu pomiędzy wydawaniem, a oszczędzaniem kasy. Tak sobie chomikuję te pieniądze, a bo przyda się na stare lata, a bo coś się może stać, kiedyś sobie coś kupię. I tak w sumie niewiele sobie kupuję, a moja kasa jest tylko ciągiem wirtualnych cyfr na koncie. Chciałbym wiedzieć kiedy umrę, wtedy mógłbym to zaplanować żeby wydać co do złotówki. A dzieci mieć nie chcę, więc spadku też nie mam komu zostawić.

 

Mocarz1piorunów

Powinienneś sobie robić prezenty. Możesz raz na jakiś czas albo jak osiągniesz coś, co sobie założyłeś. To podobno dobrze wpływa na zdrowie psychiczne (nie moja opinia lecz doświadczonego psychologa)

Osobistość4piorunów

Ja bedąc w takiej sytuacji - gdy kupiłem to co miałem kupic, spłaciłem kredyt hipoteczny, odłozyłem poduszke na rok zycia zdecydowałem się przejść na pół etatu i problem naturalnie sie rozwiązał - nie musisz zastanawiać sie co zrobić z nadwyżkami gdy nie są duże.

Według mnie należy odrózniać dwie rzeczy, gdy odczuwasz jakieś potrzeby i pragnienia których nie spełniasz bo oszczedzasz mimo ze nie musisz - to można uznać że coś jest nie tak. Gdy nie masz potrzeb i przez to masz nadwyżki - to jest to normalna sytuacja i jezeli masz przez to poczucie winy ze nie wydajesz to oznacza że kapitalizm dobrze działa i wmówił Ci je przez to ze nie konsumujesz a możesz.

Jeżeli chcesz jakies konkretne limity to w przypadku oszczedzania na starość są to limity IKZE, IKE i teraz wchodzacy OIPE.
A spadek możesz przeznaczyć na róznego rodzaju fundacje.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Twórca

w Ciekawostki

2piorunów

Z cyklu: N*ajbardziej Pojbane Pomysły na Zarobek.**
Ten mężczyzna ma 22 lata. Zarabia na godzinę od 600 do 1200 funtów brytyjskich, czyli w przeliczeniu dużo więcej niż najbardziej znane "modelki xD" na OnlyFans. Jak? Nie - nie kryptowaluty xD

Chłopak oferuje godzinne sesje poniżania i dręczenia innych mężczyzn. Mężczyźni, którzy z jakiegoś powodu chcą doświadczyć przemocy fizycznej i psychicznej ze strony drugiego mężczyzny, płacą od 600 do 1200 GBP za m.in:

* bicie
* wyzwiska
* opluwanie
* wyśmiewanie
* zmuszanie do czynności erotycznych tj. lizanie stóp, pach, siadanie pośladkami na twarzy
* wykonywanie obowiązków domowych tj. sprzątanie, pranie, gotowanie dla swojego "oprawcy"
* porzucenie nago w lesie/na przedmieściach (dodatkowa opłata)
* i inne.

22- latek nagrywa część ze spotkań, co stanowi materiały promocyjne jego działalności gospodarczej. Jego usługi cieszą się tak wysoką satysfakcją ze strony klientów, że mężczyźni umawiają się nawet na kilka tygodni do przodu. Zawdzięcza to głównie ciętemu językowi i aparycji typowego "dresa". Z usług mężczyzny korzystają nawet znane osoby, podpisywana jest jednak klauzula poufności, a czasami nawet sam chłopak nie zna tożsamości swojego klienta, gdyż celebryci pojawiają się u niego w kominiarce, której usługodawca zobowiązuje się nie ściągać pod żadnym pozorem.

Chłopak zaczynał do pokazywania stóp i wysyłania zużytych skarpet pocztą do chętnych mężczyzn, dzisiaj tak naprawdę w jeden wieczór zarobi więcej niż większość Polaków na etacie, i nikt go nawet nie wyrucha xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Polityka

45piorunów

"Dobra zmiana" doradcy premiera. Milionowe dotacje dla Mariusza Chłopika i zlecenia dla spółki jego żony

Z polityki, nawet pozostając w jej cieniu, da się dobrze żyć. W ciągu kilku lat nieformalnego doradzania premierowi do fundacji związanych z Mariuszem Chłopikiem trafiły miliony dotacji, a on wraz z żoną Elżbietą — córką byłego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, której prywatna spółka zarabia

Fanatyk

w Wiadomości Polska

25piorunów

"Szukaliśmy grzybów, znaleźliśmy leśne billboardy". 35 mln zł ukryte w lesie pod Poznaniem

Billboardy, na które przeznaczono 35 mln zł z Funduszu Leśnego, miały stanąć przed wyborami. Czasu jednak zabrakło, a dystrybucja stalowych konstrukcji dopiero teraz staje się faktem. Zdziwienia nie kryli grzybiarze, którzy natknęli się na przedsięwzięcie w lesie pod Poznaniem. "Za tajemniczy

Fanatyk

w Polityka

84piorunów

"Bankomat Morawieckiego". Tak wydawał pieniądze z rezerwy budżetowej przed wyborami

Pod koniec września Mateusz Morawiecki przyznał Kancelarii Premiera 5 milionów złotych z ogólnej rezerwy budżetowej. Cel? Realizacja działań informacyjnych na temat referendum, które odbyło się wraz z wyborami do Sejmu. Pieniądze z rezerwy wydano również na podmioty powiązane z PiS. polityka

Fanatyk

w Wiadomości Polska

134piorunów

28 mln zł od PARP dla spółki związanej z Obajtkiem. "Start-upy wyrolowane"

Tuż przed wyborami Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przyznała 28 mln zł spółce TT Plast. W jej władzach jest bliska krewna Daniela Obajtka, a sam prezes Orlenu jest związany biznesowo ze współwłaścicielem firmy - donosi "Gazeta Wyborcza". polska #orlen #pieniadze #bekazpisu

Fanatyk

w Polityka

16piorunów

Fortuna na "dzieła" Rydzyka. Za rządów PiS dostał miliony z publicznej kasy

Na projekty o. Rydzyka, nazywane przez niego "dziełami", państwowe instytucje i spółki wyłożyły za rządów PiS ponad 380 mln zł. Najhojniejsze było ministerstwo Piotra Glińskiego, które sfinansowało budowę otwieranego dzisiaj muzeum. Ogromne kwoty wyłożyły też resort Ziobry i kancelaria

GURU

w Hydepark

77piorunów

    

Wszyscy obywatele, zwłaszcza ludzie u "władzy" powinni otrzymywać wynagrodzenie w kwocie brutto, samodzielnie płacąc wszystkie należne składki i podatki. W ciągu kilku lat mielibyśmy totalną rewolucję w państwie.

Fanatyk1piorunów

@Lubiepatrzec może aż tak to nie, bo byłby straszny burdel w biurokracji.
Natomiast myślę że ciekawie by było jakby firmy zrobiły prostego bota, który przy wysyłaniu wypłaty wysyłał maila z tym ile wypracował brutto w tym miesiącu.
Można by to spiąć z jakimś API które na podstawie kwoty odeśle ile z tego poszło na pałacyk obajtka, ile na urojone wybory, ile na telewizje publiczną... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (39)

Fanatyk

w Polityka

53piorunów

Bal za publiczne pieniądze. Tak się bawiło stowarzyszenie wiceministra z rządu PiS

Niewielkie i mało znane stowarzyszenie z Piły, krótko po powstaniu, dostało prawie 200 tys. zł dotacji publicznych pieniędzy. W "Patriotycznej Braci" działa poseł Grzegorz Piechowiak, obecnie wiceminister rozwoju w rządzie PiS. Członkowie stowarzyszenia, w tym Piechowiak, pytani przez