Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#podsumowanieroku

Osobistość

w Książki

21piorunów

I z mojej strony również wchodzi czytelnicze podsumowanie zeszłego roku. W sumie podołałem 73 pozycjom, w tym 10 komiksom. Suma sumarum wyszło tego 34388 stron. Dominował MAG (18 książek), za nim ex aequo Vesper, Rebis i Panini z 10, a potem Albatros z 8 Mrocznymi Wieżami. Na równi z Marvelem czytałem również komiksy z Awatara (tego od żywiołów, a nie smerfów), ale nie uwzględniłem ich niżej, bo posiadam je niestety cyfrowo. Ogólnie był to bardzo różnorodny pod względem lektur rok, zwłaszcza względem 2022, gdzie przeczytałem 28 książek, wszystkie od Fabryki Słów (brrr, na szczęście to już za mną), oraz najbardziej intensywny, bo na drugim miejscu jest 2020 z 29 przeczytanimi pozycjami (tu z kolei było calusienkie Uniwersum Metro). A poniżej lista wszystkiego com przeczytał w roku minionym:

STYCZEŃ
1. Outpost 2
2. Witamy w Rosji
3. Apostata
4. Wyspa skarbów
5. Migawka
6. Legion: Wiele żywotów Stephena Leedsa
7. Coś
8. Całopalenie
9. Psychoza
10. Aukcjoner
11. Manuskrypt
LUTY
12. Avengers kontra Ultron
13. Strażnicy Galaktyki kontra Thanos
14. Deadpool kontra Deadpool
15. X-Men kontra Magneto
16. Spider-Man kontra Mysterio
17. Wolverine kontra Sabretooth
18. Venom kontra Spider-Man
19. Thor kontra Loki
20. Kapitan Ameryka kontra Red-Skull
21. Iron-Man kontra Whiplash
22. Pan Ciemności
MARZEC
23. Poklatkowa rewolucja
24. Kroniki Czarnej Kompanii
25. Księgi Południa
26. Powrót Czarnej Kompanii
KWIECIEŃ
27. Zagłada Czarnej Kompanii
28. Port Cieni
29. Drood
30. Machina dziejów. Spisek Maga
MAJ
31. Narrenturm
32. Boży bojownicy
33. Lux perpetua
34. Mapa wnętrza
35. Wieczna wojna
36. Wieczna wolność
37. Opowieści o Ojczyźnie
CZERWIEC
38. Kamień Filozoficzny
39. Komnata Tajemnic
40. Więzień Azkabanu
41. Czara Ognia
42. Zakon Feniksa
LIPIEC
43. Książe Półkrwi
44. Insygnia Śmierci
45. Adwokat diabła
46. Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze
47. Czekanie na smoka
SIERPIEŃ
48. Ziemia trwa
49. 7EW
50. Nakręcana dziewczyna. Pompa nr sześć
51. Obcy w obcym kraju
52. Objawicielka
WRZESIEŃ
53. Poławiacz
54. Rzeka bogów
55. Koniec Wieczności
56. Twierdza
57. Ziemiomorze
PAŹDZIERNIK
58. Urządzenie centauryjskie
59. Roland
60. Powołanie trójki
61. Ziemie jałowe
62. Czarnoksiężnik i kryształ
63. Wilki z Calla
LISTOPAD
64. Pieśn Susannah
65. Mroczna wieża
66. Wiatr przez dziurkę od klucza
67. Rytmatysta
68. Utwory wybrane (Gaiman)
GRUDZIEŃ
69. Wampirze cesarstwo
70. Córka żelaznego smoka. Smoki Babel
71. Matka żelaznego smoka
72. Drugie Odkrycie Ludzkości. Norstrilia
73. Drzwi do lata

I teraz kilka mini-zestawień:

NAJLEPSZE KSIĄŻKI:
1. Narrenturm (z perspektywy czasu dałbym dyszkę)
2. Drood
3. Objawicielka

NAJGORSZE KSIĄŻKI:
1. Aukcjoner
2. Córka żelaznego smoka. Smoki Babel
3. Wampirze Cesarstwo

POZYTYWNE ZASKOCZENIA:
1. Apostata
2. Objawicielka
3. Rytmatysta

NIESPEŁNIONE OCZEKIWANIA:
1. Ziemiomorze
2. Czekanie na smoka
3. Czarna Kompania (jako seria, bo pierwsza książka była świetna)

NAJBARDZIEJ SPIORUNOWANE WPISY:
1. Narrenturm
2. Boży bojownicy
3. Lux perpetua (widzę pewną prawidłowość)

Apostatę i Aukcjonera przeczytałem w styczniu, a bazgrać na Hejto zacząłem dopiero pod koniec kwietnia wraz z Droodem, tak więc zainteresowanych wcześniejszymi wpisami zapraszam na wypokowego bookmetera. No i oczywiście wszystkim użyszkodnikom życzę szczęśliwego nowego roku.

   

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Jak wszyscy to i ja polecę z  .

Tak, żeby nie przynudzać będę się streszczał. Pierwsza połowa 2023 była preludium do wszystkich wydarzeń, które nadeszły wraz z ostatnim kwartałem tego roku. W zasadzie końcówka roku to kulminacja efektów wszystkich podjętych ostatnio decyzji.

Przede wszystkim niedawno na świat przyszedł mój syn. Więc stosunek sił rodzice vs kaszojady wyrównał się, bo mam teraz dwoje. Jestem z tego powodu przeszczęśliwy, ale wiecie albo się domyślacie jak to jest z takim maluchem. Plus pierwsze dziecko, które wymaga teraz więcej uwagi. Bywają wzloty i upadki, ale myślę, że wszyscy dajemy radę i tworzymy fajną rodzinę.

Narastająca frustracja pracą zmotywowała mnie do zmiany. Udało mi się znaleźć pracę, w której mogę się rozwijać, a wynagrodzenie wzrosło o prawie 40%. Oczywiście musi być jakieś 'ale', więc frustrację i wypalenie zamieniłem na paraliżujący stres w nowej pracy, bo syndrom oszusta we mnie silny. Do tego na razie jestem na tymczasowej umowie i to też nie pomaga. Tym bardziej, że gdzieś tam w tle majaczy widmo niewypłacalności, jeśli firma nie zdecyduje się na dalszą współpracę ze mną.

Powyższe zgrało się jeszcze z pewnym 'kamieniem milowym' w karierze zawodowej mojej partnerki więc było sporo stresu i nerwów, ale na razie pomału wychodzimy na prostą.

Nawet udało się przeczytać trochę literatury - zarówno branżowej jak i beletrystyki, ale mam niedosyt i rozgrzebane kilka książek, do których chciałbym wrócić, plus ciągle wydłużająca się lista pozycji do przeczytania.

Z uwagi na powyższe moja forma i kondycja poleciały na pysk. Nie będę owijał w bawełnę - ulanym bardzo. Nigdy nie byłem super fit, ale nie pamiętam, abym kiedykolwiek był tak spasiony.

Jakie plany na 2024? Przede wszystkim utrzymać się w nowej firmie, zmienić mieszkanie na większe (najchętniej na własny dom), zadbać o kondycję fizyczną i jakimś cudem znaleźć ciut więcej czasu dla siebie i rodziny. No i trochę się w końcu wyluzować. Tylko tyle i aż tyle.

=======================

Z uwagi na to, że sporo tu zaglądam i Hejto jest moim ulubionym przerywnikiem pomiędzy całym moim prywatnym zamieszaniem, a ten Portal tworzycie Wy - chciałbym Wam życzyć dużo zdrowia i spokoju w Nowym Roku. Oby był lepszy niż 2023. Trzymajcie się tam kimkolwiek jesteście.

 

GURU

w Hydepark

7piorunów

Co to był za rok, nie zapomnę go nigdy.

Praca sprawia, że się chyba cofam zamiast rozwijać, ale za to płacą mocno średnie, ale za to po spięciu między mną (dziecięć lat w firmie) a nowa laską w dziale (trzy lata) kierowniczka kazała mi ustąpić nowej by jej nie denerwować i przykrości nie sprawiać. Ale za to dostałem premię jubileuszową (dziesięć lat) około 4 zł za miesiąc pracy... Moje pierdololo, że rzucam to w pzd'u i idę na pół roku depresji, skończyło się jak zwykle - albo jestem zbyt leniwy, niesprawczy, albo zdepresjonowany by iść na zwolnienie na depresję. Moje postanowienie, że wracam na basen skończyło się tylko odkładaniem kasy na koncie (z pozytywów mam odłożone z 1600zl ), powrót do hobby - kupieniem masy stuffu, który się kurzy, a chęć podrasowania portfolio i nowych skillów - wyrzutami sumienia. No ale sznur, który leży w szafie i kusi, jeszcze się nie zmienił w pętlę, więc tym optymistycznym akcentem wchodzę w nowy 24'y.

Bawcie się grzecznie i szczęśliwego nowego! :smiley:

GURU

w Hydepark

28piorunów


Mowa moja będzie krótka, chciałbym trafić do twego ogródka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wspaniały to był rok, nie zapomnę go nigdy.
Życie naprawione, lanos na chodzie, na uczelni ok, w pracy elegancko. Nie mam co narzekać. Na nowy rok planuję w końcu zadbać o siebie fizycznie i psychicznie oraz wrócić do dawnego hobby, które zacząłem kiedyś i porzuciłem, mianowicie astronomia. Lornetka i podręcznik już wygrzebany i czeka (° ͜ʖ °)
A sylwester z hejto obowiązkowy, petardy po taniości w Dino kupione. To już drugi mój sylwester z hejto, ale ten czas leci...
Trzymajcie się i czekamy na 21:37 i 00:00!

Osobistość1piorunów

@Okrupnik wszystkiego dobrego, pamiętam twoje wpisy o ogarnianiu burdelu w życiu, lanosie i kiedy pisałes że dostałeś się do tej roboty co chciałeś. Ja dziękuję za masę memów i wszystkiego najlepszego!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Rower

7piorunów

Prawie bym zapomniał, że miałem wstawić swoje podsumowanie rowerowania.
Niestety w tym roku same DPD, nic specjalnego. Częściowo próbuję przed samym sobą bronić się, że deszcz padał i w ogóle, ale wszyscy wiemy, że to leni... zdecydowana niechęć :smiley: Z resztą trochę też jeździłem przed i po pracy w różne dalsze zakątki miasta, czasem z dodatkowym gabarytem w bagażniku, no nie dało się rowerem.

Tak czy inaczej postanowienie na nowy rok mam takie, że wracam do równika, może uda się pozbierać kwadratów i powiększyć niebieski (a trasy przejechane paluchem mam już dawno). Przydałoby się jeszcze przeprowadzić proces odgrubiania, a tu kardio jak najbardziej dużo dobrze zrobi.

W tym roku na rower wpadła jedynie lemondka, z której nie jestem zadowolony. Mocowanie czegokolwiek na kierownicy ze zwiększoną średnicą na środku to słaba kwestia. To nad czym się zastanawiam to jak przejść na zasilanie koła paskiem napędowym, bo wymienianie łańcucha i patrzenie jak po kilku jazdach staje się rudy niezbyt mi się podoba.

  

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Hydepark

37piorunów

Jak wszyscy, to wszyscy   

Jaki to był rok? To był rok wspaniały, nie zapomnę go nigdy 😉 Na poziomie prywatnym zdecydowanie bez porównania, zmian było sporo, ale finalnie czuję się szczęśliwy z tego, gdzie jestem i z kim w otoczeniu jestem. Teraz ciężka, acz przyjemna praca nad utrzymywaniem tego na tym poziomie. Studia w końcu zmierzają do końca, po zmianie pracy początek bardzo obiecujący, mieszkanie remontowo ogarnięte, świetna wyprawa do USA (do pełni szczęścia zabrakło tylko finału NBA, ale to nie ucieknie). Kwestie zdrowotne więcej niż zadowalające — zacząłem częściej chodzić na siłownię z fajnymi efektami, przeglądy zdrowotne ogarnięte, nie ma żadnych problemów, krew dalej oddawana regularnie (za 2 lata stuknie 18 litrów)

Kwestie zainteresowań trochę do poprawy. Widzę większą systematykę w tym co robię, w czym na pewno pomogło stworzenie pliczku do monitorowania swoich postępów. Jestem już po analizie i w ramach wniosków na przyszły rok przechodzę na system trymestrów dostosowanych do semestrów studenckich — dzięki nim mam nadzieję będę miał większą elastyczność co do wyznaczania celów i będzie tylko lepiej 😉 Z konkretów: książek w sumie przeczytanych 64 (z czego 61 po polsku i 3 po angielsku). O ile 60 polskich książek rocznie to idealnie to, co chcę osiągać, to muszę się poprawić w kwestii książek anglojęzycznych. Przejrzałem już bazę książek i wyznaczyłem sobie kolejność do czytania. Języki do przodu, przede wszystkim chiński. Jedyny co niezbyt wyszedł to francuski — będzie lepiej. Ruszyłem też bardziej z R.

A co z hobby nie wyszło, poza francuskim? Na pewno dzielenie się moją wiedzą o Azji Pd-Wsch na szerszą skalę. Wiem, co robić lepiej — trzeba tylko robić, a to najtrudniejsze :grinning: Mam nadzieję, że niedługo będzie widać efekty 😉

No i nie mógłbym nie wspomnieć o hejto — tak wyszło, że zgłosiłem się na moderatora i to przyniosło ze sobą zupełnie nowe wyzwania. Przepraszam za wszelkie moje błędy, dziękuję za wyrozumiałość i każde miłe słowo, to po prostu ciągła nauka co i jak robić lepiej. Nie był to pod tym względem najłatwiejszy okres, od botów ciężko się było odpędzić (pozdrowienia dla wschodnich przyjaciół), wybory przyniosły też gigantyczne wyzwania — mimo wszystko chyba wyszliśmy z kolegami z tarczą, a nie na tarczy.

Od siebie dziękuję również za wszystkie małe rzeczy, których mogłem się nauczyć: o Cesarstwie Rzymskim, o chemii, o elektryce, o depresji, o waszych przeróżnych zawodach, czy na morzu, czy na lądzie; w lesie, ale i na wysokości. Za Wasze pasje — od akwariów, LEGO czy minerałów po tajniki kultury japońskiej i objaśnianie zjawisk kosmicznych. Dziękuję za wszystkie grafiki: historyczne, nowoczesne, z Ziemi czy z kosmosu, faktyczne zdjęcia czy wyprodukowane przez AI. Za możliwość czytania, oglądania i podziwiania Waszych popisów sztuk wszelakich, czy to wizualnych, czy tekstowych, a nawet do spożywania. Za opisy Waszych podróży, niezależnie czy to były polskie góry, czy południowoamerykańskie Andy. Za wszystkie zwierzaki w pozach i warunkach najróżniejszych. Za wszystkie wspólnoty, które utworzyliśmy i w ramach których dzielimy się swoimi osiągnięciami. Finalnie za wszystko inne, co nie załapało się w powyższe ramy, ale w jakimś stopniu przykuło moją uwagę (i moje pioruny) choć przez jakąś chwilę i wywoływało pozytywne emocje podczas przeglądania hejto — a uwierzcie, widziałem prawie wszystko xD. Bardzo, bardzo głębokie ukłony ode mnie dla Was. Tylko tak dalej 😉

A na koniec mały apel do niektórych — mniej "samodzielnego myślenia" polegającego na przeklejaniu rzeczy z internetu bez żadnej refleksji, a więcej faktycznego ruszenia głową. Dyskutować można i trzeba — ale nie wtedy, kiedy próbuje się innym wciskać kit. Choć to pewnie i tak strzępienie języka na próżno. Takie życie moderacji ¯\\(ツ)

Ukłony i dobrego przyszłego roku 😉

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gwiazdor

w Książki

22piorunów

Dobra, z racji tego, że to mój pierwszy sylwester z hejto, to też naskrobię swoje książkowe podsumowanie tego roku. Cytując klasyka - wspaniały to był rok, nie zapomnę go nigdy – poszła życiówka i udało mi się przeczytać aż 42 książki! (choć zdaję sobie sprawę, że niektórzy tutaj, to tyle czytają w ciągu paru miesięcy :upside_down_face: ). Niemniej jednak jestem bardzo zadowolony, bo zawsze lawirowałem gdzieś w okolicach 10-20, więc uważam, iż progres został poczyniony. Zobaczymy, co przyniesie kolejny rok, chociaż zdziwię się mocno, jeżeli uda mi się dobić do zbliżonego wyniku, z uwagi na to, że moja uwaga będzie prawdopodobnie rozproszona czymś innym (udało mi się w tym roku spełnić jedno z moich marzeń, składając nowiutki komputer i jeszcze starczyło na zakup telewizora :smiley: ). A więc, bez zbędnego przedłużania, tak się przedstawia mój książkowy rok 2023:

STYCZEŃ (0):
LUTY (1):

* C.S. Lewis - Opowieści z Narnii

MARZEC (3):

* B. Cornwell – Zimowy monarcha
* B. Cornwell – Nieprzyjaciel Boga
* B. Cornwell – Excalibur

KWIECIEŃ (4):

* B. Cornwell – Ostatnie królestwo
* B. Cornwell – Zwiastun burzy
* B. Cornwell – Panowie Północy
* B. Cornwell – Pieśń miecza

MAJ (9):

* B. Cornwell – Płonące ziemie
* B. Cornwell – Śmierć królów
* B. Cornwell – Pogański pan
* B. Cornwell – Pusty tron
* B. Cornwell – Wojownicy burzy
* B. Cornwell – Strażnik ognia
* B. Cornwell – Wojna Wilka
* B. Cornwell – Miecz królów
* B. Cornwell – Pan wojny

CZERWIEC (3):

* Mario Puzo, Edward Falco – Rodzina Corleone
* Robert L. Stevenson – Wyspa skarbów
* Angus Konstam – Świat piratów. Historia najgroźniejszych morskich rabusiów

LIPIEC (2):

* Glen Cook – Kroniki Czarnej Kompanii
* Glen Cook – Port Cieni

SIERPIEŃ (3):

* Glen Cook – Księgi Południa
* Glen Cook – Powrót Czarnej Kompanii
* Glen Cook – Zagłada Czarnej Kompanii

WRZESIEŃ (3):

* Myke Cole – Legion kontra falanga
* Anthony Everitt – Chwała Aten. Dzieje najwspanialszej cywilizacji na świecie
* Anthony Everitt - Chwała Rzymu. Jak tworzyło się imperium

PAŹDZIERNIK (3):

* John Langan – Poławiacz
* Dan Simmons – Pieśń bogini Kali
* Dan Simmons – Dzieci nocy

LISTOPAD (4):

* Dan Simmons – Abominacja
* Dan Simmons – Piąty kier
* Andrew Neiderman – Adwokat diabła
* Michael Ende – Niekończąca się historia

GRUDZIEŃ (7):

* Neil Gaiman – Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne
* Neil Gaiman – Mitologia nordycka
* Neil Gaiman – Koralina
* Neil Gaiman – Ocean na końcu drogi
* Charles Dickens – Opowieść wigilijna
* J.R.R. Tolkien – Listy Świętego Mikołaja
* J.K. Rowling – Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Co tu dużo mówić, start w ten rok miałem słabiutki, ale za to w maju sporo nadgoniłem – głównie dzięki wolnej majówce i bardzo wciągającym przygodom Uthreda, od których nie mogłem się oderwać. Lato zdominowała Czarna Kompania, we wrześniu przekradło się parę pozycji z historii, zaś w październiku wiadomo - horrory, halloween i tego typu sprawy. W listopadzie genialne (przynajmniej dla mnie) dwie pozycje – Abominacja oraz Piąty kier. Pierwsza dla fanów wspinaczki górskiej, druga dla miłośników Sherlocka Holmesa. No i w końcu grudzień, gdzie można powiedzieć, że poszedłem na łatwiznę i czytałem same cieniutkie książki – ale liczy się!

   

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

No to i ja naskrobię    trochę 

Rok zaliczam do udanych, choć oczywiście nie wszystko ułożyło się idealnie. Ten czas raczej kategoryzuję bardziej jako 'mieć' niż 'być', ale na następny rok są inne cele :smiley: Muszę się troszkę pochwalić co udało się przeżyć w tym 2023.

Plusy:
-Udało się spłacić mieszkanie (120m2), równo 3 lata i 3 miesiące od podpisania cyrografu, choć rok czekałem na oddanie mieszkania i wtedy jeszcze nie nadpłacałem, ale udało się w tym czasie uzbierać na wykończenie i za gotówkę ogarnąć. Później poszło z górki i błyskawicznie udało się pozbyć pętli na szyi, bo nieco w ponad 2 lata faktycznego nadpłacania. Czuje dobrze człowiek :smiley:
-Urodził mi się syn (tak, żona wie) - zdrowy, co najważniejsze, no i jest świetny, choć jeszcze nie znamy się zbyt długo :smiley:
-Pierwsze autko z salonu, choć nie jakaś klasa premium. Miałem zmieniać starego gruza na coś innego używanego, choć lepszego, ze względu na dziecko, ale doszedłem do wniosku, że przy tych cenach używek lepiej dołożyć i wziąć nie pierdzany przez nikogo fotel.
-W pracy trochę zmieniło mi się na plus, odpadły obowiązki, których nie lubiłem, wpadły pewne ciekawe projekty, 2 podwyżki i kilka premii w ciągu roku. Nie zarabiam jednak jakoś rewelacyjnie (poniżej programisty 15k ;p), ale na ten moment jeszcze wstrzymuję się ze zmianą roboty.
-Codzienne spacery dla rozruszania kości i ogólnego zdrowia
-Ogarnąłem rower - co prawda marketowy, ale udało się troszkę pojeździć w ciepłe dni, żeby odpocząć po pracy
-Udało się pojechać w Bieszczady na kilka dni i m.in. zdobyć Tarnicę (nie pierwszy raz zresztą), ale lubię tam chodzić.
-Zrobiłem w końcu retrookonsolkę ze starymi grami na raspberry pi z bezprzewodowym kontrolerem, chodziło to za mną dłuższy czas. Tak, grałem może 2h i na tym się skończyło :smiley:
-Kupiłem synology na przechowywanie zdjęć (również rodziców zdalnie, bo nietechniczni) i dograłem kilka przydatnych mi rozwiązań, m.in. Plexa, z którego wygodnie oglądam na TV jak i rodzinka ma dostęp zdalny do bazy mediów.

Minusy:
-Miałem dość poważny epizod chorobowy, na szczęście udało się wyjść bez szwanku, ale trzeba bardziej o siebie zadbać
-2 poważne choroby w rodzinie, ale idzie w dobrą stronę, co mnie bardzo cieszy
-Brak podróży - odpuściliśmy wyjazdy w tym roku ze względu na kwestie finansowe, chcieliśmy dopiąć pewne sprawy do końca i ograniczyliśmy się do kilku bardziej lokalnych wycieczek.
-Dość dużo stresu, głównie w kwestii pracy, ale udało się to w pewnym stopniu rozładować
-W kwestii samorozwoju nie było jakichś bardzo znaczących postępów, tzn. cały czas się czegoś nowego uczę, ale nie było gamechangera. Odpuściłem, bo dość dużo się działo i nie chciałem sobie dokładać.

Plany na kolejny rok:
-Konkretniejsze wakacje, jakiś dłuższy wyjazd w fajne miejsce
-Mam działkę na wsi, dość zaniedbaną ze względu na brak czasu, której część chciałbym ogrodzić i zrobić trawnik, jakieś miejsce rekreacyjne. Ogrodzenie dlatego, że w tych rejonach śmigają czasem dziki i ryją ziemię, szkoda byłoby się napracować bez sensu.
-Chciałbym spróbować napisać proste programy, które mam w planie, wykorzystując Pythona. Nie jestem programistą i nie chcę zawodowo w tym kierunku iść, chciałem poznać temat dla własnej satysfakcji.
-4 ósemki do chirurgicznego usunięcia 😒
-Rozejrzeć się za jakąś lepszą pracą, ale bez wielkiego ciśnienia jeśli się nie uda
-Znaleźć jakieś hobby na wolne chwile, bo czasem wieje nudą
-mooooże rozejrzę się za jakimś niewielkim mieszkaniem na wynajem, jeśli się dostępność trochę poprawi

Pewnie wielu rzeczy nie uwzględniłem, ale to tak na szybko przyszło mi na myśl.

W kolejnym roku sobie jak i Wam wszystkim życzę przede wszystkim zdrowia i spokoju.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Twórca

w Hydepark

24piorunów

  

Dużo ludzi podsumowało ubiegły rok to i ja spróbuję :smiley:

Styczeń - w grudniu złożyłem wypowiedzenie w poprzedniej pracy (po 5 latach), nowa miałem zacząć po 2 miesięcznym okresie wypowiedzenia w lutym, a tu nagle bodajże 4 stycznia dzwoni rekruter że hehe głupia sprawa ale projekt jednak nie wypali, będą próbować coś mi znaleźć (dosyć niszowa branża - Business intelligence) ale no bardzo im przykro :stuck_out_tongue_winking_eye: nie powiem zdenerwowałem się trochę, ale miałem oszczędności i w zasadzie nie zaszkodziłoby mi trochę wolnego. Tak się stety/niestety złożyło że udało mi się ogarnąć nowy projekt od lutego, a więc zachować ciągłość, nie musiałem schodzić ze stawki, więc poza drobnym stresem wyszło ok :smiley: a i finalnie wyszło dobrze ale do tego wrócimy bliżej wakacji 😉
Luty - kwiecień - nowa praca, siłownia i poszukiwania drugiego mieszkania - aktualnie mieszkam na obrzeżach miasta, (mieszkanie kupione pod lekkim wpływem byłej i myśląc "przyszłościowo", ale jednak to nie dla mnie jak wszędzie trzeba jechać autem, bo na osiedlu deweloperskim są tylko podstawowe usługi)
Maj - kupno mieszkania 61m2 w centrum do totalnego remontu w starym budownictwie, wyjazd na majówkę w góry z aktualną dziewczyna (pierwszy poważny wyjazd w tym związku) i niestety z minusów - zawieszenie siłowni :confused:
Czerwiec - postanawiam że sam przygotuje mieszkanie do remontu, czyli codziennie po pracy jeżdżę do mieszkania żeby zrywać stare szafki, boazerię, tapety, zbijać płytki, itp. W międzyczasie poszukiwania ekipy (ceny masakryczne 😒 ), więc zaczynam od wymiany elektryki która robi mi kolega za ~9 tysięcy (z materiałem), co chyba jest stosunkowo tanim wyjściem za ponad 50 punktów.
Lipiec - urlop nad polskim morzem ze znajomymi z dzieciństwa (dalej się trzymamy pomimo 30+ lat na karku). W międzyczasie znajduje ekipę która ma wejść od połowy września, no i odzywa się gość z kontraktorni która mnie wystawiła w styczniu, że mają projekcik part time I ze "od razu pomyśleli o mnie żeby mi wynagrodzić wtopę z początku roku", co mi pasuje bo raz że kasa się przyda ;), a dwa że na nowym projekcie się nie przemęczam i mam sporo wolnego czasu.
Sierpień - grudzień - startuje z tym part time projektem, okazuje się że koleś który mnie do tego wprowadza odchodzi z pracy ale że dokończy to ze mną, od razu też mówi że projekt jest dobrze wyceniony i że przywalimy trochę godzin :smiley: long story short na koniec listopada gdy kończy się projekt na 240 zalogowanych godzin przepracowałem 99 :stuck_out_tongue_winking_eye: gdzieś w listopadzie wprowadza się do mnie dziewczyna, ekipa remontowa która wybrałem niestety okazuje się średnio słowna i remont który miał trwać miesiąc trwa już 3, i jeszcze drobne poprawki mają robić w styczniu 2024...

No i to by było chyba tyle, ogólnie to był bardzo dobry rok i mam nadzieję że 2024 będzie co najmniej tak dobry jak odchodzący 2023 :smiley:

Osobistość0piorunów

141 godzin za frajer to sprytnie ci się udało.

A ekipy remontowe to banda złodzieji, uważaj by nie podmieniali materiałów np. Farb. Niesłowne gnoje tylko czekają jak zrobić w kogoś innego hja. Pierdolone cwaniactwo!

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

38piorunów

Jakoś mnie tak naszło aby podsumować kończący się rok tutaj. Jestem z wami 9 miesięcy i nie często udzielam się w taki sposób, bo najczęściej po prostu nie mam na to czasu, ale czytając wasze podsumowania, stwierdziłem że spróbuję :)

W sumie to był dobry rok, wiele rzeczy udało się poukładać, zrealizować lub po prostu idą w dobrą stronę.
Z takich osobistych sukcesów to na szybko można wymienić:
- zrobiłem sobie małą instalacje off grid dzięki której mam w ogóle prąd na działce! Dodatkowo z pomocą starego telefonu zbieram dane i mam teraz pogląd na cały rok pracy takiej instalacji.
- na budowie jest duży progress. Co się da robię samemu. Wiele też zawdzięczam ludziom, dzięki którym całe przedsięwzięcie idzie do przodu.
- udało mi się przebiec półmaraton! Może i było trudno za to wynik był średni xD. Ale warto było patrząc na satysfakcję na finiszu.
- strasznie wkurzała mnie stara chińska pogodynka w domu, więc zrobiłem sobie projekt czujników temperatury, wilgotności i pyłów PM które wysyłają dane do Home Assistant i mam pogodynke w telefonie (p.s. kupię tani tablet z dobrym wyświetlaczem)
- wydostałem się z wykopu xD

Z mniej osobistych to radość z tego, że dziecko choruje mniej niż w poprzednim roku. Wszystko dzięki lekarzom i ich kompetencji, bo teraz żyje się nam lepiej.
No i to, że mam fajną pracę w której mogę się rozwijać i lekko wstaje mi się pracować na tego złodzieja .

Wszystkim wam razem i z osobna życzę aby w 2024 było wiele miłych zaskoczeń i jak najmniej niemiłych rozczarowań!

Pamiętajcie, że problemy będą. Zawsze są. Ale to od nas należy jak sobie z nimi poradzimy. Często wystarczy, że macie przy sobie drugiego człowieka, któremu możecie o tym powiedzieć i który was wysłucha.

Wszystkiego dobrego!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Chujowo, ale stabilnie

Z plusów dodatnich: finansowo ok, nadwyżka jest, poduszka jest. W pracy bz. Najbliższa rodzina zdrowa, ale..

Z plusów ujemnych: dwie osoby z najbliższej rodziny pochowane, jedna w marcu br, druga chwilę przed świętami.

Z kategorii samorozwój - tu stagnacja. Jest dużo czytane, ale czas wolny to głównie dziecko i żona. Próbuje sił we florkmeme dla rozrywki. Tęsknię za sezonem motocyklowym.

Z kategorii plany na 2024 - odświeżyć skila nurkowania i wyciągnąć/dołączyć do znajomych nurów na jakieś miejscówki. Reszta bz, jest mi dobrze, byleby ludzie nie umierali :pensive:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Hydepark

14piorunów

Nie było najgorzej, nie jest też najlepiej, czyli jako tako.

Z plusów dodatnich: kolejny akt notarialny do kolekcji bo kupiliśmy sobie działkę rolno rekreacyjną. Dużo wypoczywałem w tym roku no i ogólnie przeżyłem w zdrowiu przynajmniej w tym fizycznym aspekcie.

Z plusów ujemnych: kiepści się w robocie i coś czuję że w 2024 wcale nie będzie lepiej...
Miałem trochę problemów z psychiką, ale już ogarnięte, zostanie ojcem trochę się komplikuje, jak się chce to to nie takie proste niż jak się nie chce.

Gruba ryba1piorunów

@cebulaZrosolu 
>jak się chce to to nie takie proste niż jak się nie chce
salamba sarvangasana przez 20 minut po każdym zalaniu formy (tylko nie ty, ale przyszła mama) :see_no_evil:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Tytan

w Hydepark

22piorunów


(edit: dowiedziałam się że hasztag zdrowa kobita nie mówi o zdrowiu kobiet więc go usunęłam)

Zdrowie
Rok zaczęłam od przyglądania się omdleniom. Miałam EKG EEG holtera rezonans głowy, tomograf, USG serca - nic nie wiadomo dalej.

Założyłam aparat ortodontyczny. Nie wiem czy dobrze czy nie bo codzienne funkcjonowanie mi utrudnia, częściej mam za dużo bodźców, ale lepiej teraz niż później a zrobić trzeba i jak w końcu miałam kasę to zrobiłam

Zmieniłam terapeutę i psychiatrę. Było to bardzo na plus. Dostałam kolejną diagnozę.

Poszłam do dermatolog z pieprzykami, umówiłam się do chirurga, narazie obejrzał i mam umówić się na wycięcie ale wycinać będzie po jednym. Nie będę narzekać bo NFZ

Ginekologia - dalej nie wiem co mi jest ale jestem w trakcie procesu do założenia wkładki. Już przestałam im nawet mówić co mnie boli może wkładka pomoże a jak nie to chyba tylko wenerolog i jeszcze inny terapeuta

Plan na przyszły rok:
- wyciąć pieprzyki
- skontrolować pozostałe pieprzyki
- zdjąć aparat (trzymam kciuki)
- założyć wkładkę
- zbadać oczy (robię co 2 lata)
- może zbadać tarczycę jak fundusz pozwoli
- może zbadać alergie j.w.
- może wyciąć migdały j.w.

Gruba ryba2piorunów

@camonday

> Ginekologia - dalej nie wiem co mi jest ale jestem w trakcie procesu do założenia wkładki. Już przestałam im nawet mówić co mnie boli może wkładka pomoże a jak nie to chyba tylko wenerolog i jeszcze inny terapeuta

A co Ci się dzieje? Gin nie zlecał żadnych badań? Wkładka to działa antykoncepcyjnie, a nie leczniczo.

> przyglądania się omdleniom.

Jesz wystarczająco dużo? Jak z cukrem? Może za duże skoki insuliny? Początki inulinooporności/cukrzycy? Badałaś poziom żelaza?

Tytan2piorunów

@GtotheG jeden gin powiedział że taka moja natura, drugi że mam przed pójściem do łóżka walnąć kielicha na rozluźnienie, trzeci że to na podłożu psychicznym, czwartemu już nawet nie mówiłam. Na wszystkich USG wszystko wychodzi dobrze, więc oni rozkładają ręce. Jedna coś wspomniała że to moze od ginoringu a i tak chcę zmienić więc zobaczę może pomoże.

Jem wystarczająco wagę trzymam prawidłową, cukier miałam oznaczany z moczu, krzywej insulinowej nie miałam robionej. Żelazo badam co pół roku właśnie ze względu na te omdlenia i jak spada to suplementuje a tak to staram się dużo w pożywieniu dostarczać. Mdleje jak za szybko wstanę albo się przeciągam intensywnie albo jak mam gorączkę a czasem tak o. Teraz już rzadziej ale w styczniu lutym to było kilka razy w tygodniu nawet

Gruba ryba0piorunów

@camonday każdemu się trochę zakręci w głowie jak za szybko wstanie. Pytanie czy wcześniej aż tak nie miałaś i pojawiło się w jakimś konkretnym momencie. Może skutek antykoncepcji hormonalnej? Poproś o skierowanie na krzywą insulinową, powinnaś bez problemu dostać w tej sytuacji. Na żelazo to dużo wątróbki i innych podrobów. Powodzenia i zdrowia!

Tytan1piorunów

@GtotheG pojawiło się jak miałam 11 lat, powiedzieli że to późne drgawki gorączkowe i że wyrosnę, mam 23 i nie wyrosłam to postanowiłam zrobić wszystkie badania, i nic eh... No znaczy trzeba się cieszyć że nic złego ale jak coś się dzieje i nie wiadomo czemu to ciężko się cieszyć

Tytan1piorunów

Szanuje takie uporządkowane podejście do zdrowia, ja lecę na wszystkie badania raz na jakiś czas jak mi się przypomni a potem zapominam znowu na lata. Może teraz się zapiszę:thinking_face:

Tytan1piorunów

@panek To coś co pcha mnie do przodu, wiem że warto się starać bo mam jeszcze do zbadania to to to i to. Warto chociaż krew co roku badać i ząbki sprawdzać a reszta to albo badania krwi zaalarmują, albo raz na kilka lat wystarczy a w najgorszym przypadku organizm sam się przypomni. Ale cieszę się że mogłam Ci przypomnieć o badaniach :)

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

8piorunów

To moj rok w liczbach

Udany prawda

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Co z tego, że obiektywnie kończę rok bardzo na plus jak moje sukcesy nikogo nie obchodzą. Samotność mnie niszczy i nie mam widoku na zmianę.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gruba ryba1piorunów

@anonimowehejto rozumiem i współczuję. J⁎⁎ać tych co mówią żeby żyć tylko dla siebie bo poczucia bezsensu samemu ciężko się wyzbyć.

Wiem że to marne pocieszenie, ale ja zawsze chętnie posłucham pozytywnych historii.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Podsumowanie roku.

Chyba najwięcej działo się w kwestiach zawodowych. 
Rok 2022 kończyłem jeszcze jako junior data engineer pracujący głównie przy tradycyjnej hurtowni danych w SQL i z jakąkolwiek stycznością z pythonem na poziomie kursów online i pisania jakichś małych skryptów na personalny użytek.
W 2023 wszedłem jako członek nowego projektu polegającego na streamingu danych. Po raz pierwszy miałem do czynienia z projektowaniem i stawianiem systemu od zera i generalnie byłem (i dalej jestem) jedyną osobą w projekcie, która nie była senior devem albo architektem. Zostałem wrzucony w technologie, z którymi nie miałem wcześniej żadnej styczności, tj. Spark, Kafka, Delta Tables, Argo CD i Argo Workflows, k8s i przede wszystkim produkcyjne kodowanie w pythonie. 
Na początek trochę siadała psycha, czułem że jestem bezużyteczny w swoim zespole i że zaszła jakaś pomyłka, że się w nim znalazłem. Teraz dalej się tak czuję :grinning: Z tą różnicą, że jak biorę na siebie jakieś zadanie, to nie mam ataków paniki i jestem w stanie doprowadzić je z sukcesem do końca. Nie wiem, kiedy to się zmieniło, ale w porównaniu do początku roku progres jest widoczny gołym okiem.
Zyskałem trochę pewności siebie, ale to jeszcze nie to, czego bym oczekiwał. Coraz lepiej mam zakotwiczone w głowie, że uczucie "wiem, że nic nie wiem" jest w tej branży permanentne, ale dalej mam momenty zwątpienia i przerabiam to z psychologiem.
W międzyczasie odezwał się do mnie były CDO mojej obecnej firmy, który przeszedł do konkurencji jako dyrektor całego pionu IT. Przeszedłem całą rekrutację, byli na tak, ale koniec końców uznałem, że różnica w obowiązkach byłaby praktycznie żadna, a obecny pracodawca wyrównał ofertę, czyli skończyło się na +10%. Przy okazji odbyłem parę rozmów z kolegami z zespołu, z których wyniknęło, że naprawdę cenią sobie naszą współpracę, co jest dla mnie bardzo ważne, co widać po wątpliwościach wspomnianych wyżej.

Jeśli chodzi o relacje, to jest raczej in plus, chociaż nie bez minusów. Żona w sierpniu znalazła pracę w zawodzie, po bardzo długich poszukiwaniach i w końcu oboje czujemy, że przeprowadzka do Danii została "dopięta" i nie żyjemy już w takim zawieszeniu. Poza tym, mam wrażenie, że jesteśmy wobec siebie bardziej otwarci i empatyczni i że generalnie jest między nami lepiej niż kiedykolwiek wcześniej :smiley: Nie czujemy się jeszcze organizacyjnie gotowi na dziecko, ale dla obojga ta myśl jest coraz mniejszą abstrakcją. Uwielbiam też po prostu spędzać z nią czas. Niestety przeprowadzka sprawiła, że zmieniliśmy styl życia na mniej aktywny i oboje przytyliśmy przez ostatni rok, co niestety odbiło się na związku - do poprawy w 2024.

Co do samorozwoju, to pierwsza połowa roku upłynęła pod znakiem szkolenia się w pythonie. W pracy starałem się brać jak najwięcej tasków, które by to uwzględniały, a w czasie wolnym robiłem kursy. Głównie nastawione na takie ogólnoprogramisyczne rzeczy, których mi brakuje przez moje wykształcenie, np. poprawne stosowanie i projektowanie klas, bardziej zaawansowane struktury danych, algorytmy itp itd.
Z kolei druga połowa roku to język duński. Uczyłem się go już w miarę mocno pod koniec 2022 i w pierwszej połowie 2023, ale od lipca włączyłem tryb turbo. Miałem zajęcia 2x w tygodniu w pracy i 2x w tygodniu online prywatnie. Do tego codziennie czytanie artykułów, słuchanie wiadomości i podcastów i coraz częstsze próby rozmowy z kolegami z pracy. Progres w porównaniu do początku roku jest ogromny. Właściwie od raczej miernego poziomu rozumienia tekstu czytanego i zerowego poziomu rozumienia ze słuchu i mówienia doszedłem do momentu, gdzie jestem w stanie przeprowadzić rozmowę (pod warunkiem, że rozmówca jest świadomy, że musi mówić powoli i że nie może ode mnie oczekiwać fajerwerków), załatwić codziennie sprawy po duńsku (typu piekarnia, sklep itp) i przeczytać książkę, o ile nie jest pisana jakimś archaicznym albo zbyt upiększonym językiem.

Z mniejszych, ale też cieszących pozytywów:

* dobre relacje z rodzicami i teściami (choć rzadkie, ze względu na emigrację)
* dobre relacje z bratem, częsty kontakt i wspólne wakacje
* wyjazdy dłuższe i krótsze: Toskania zjeżdżona (i zjedzona) wzdłuż i wszerz, Malaga, Islandia, Paryż, Łańcut
* utrzymywanie dobrego kontaktu z przyjaciółmi z Warszawy (tam mieszkaliśmy przez przeprowadzką)
* dołączenie do lokalnej drużyny piłkarskiej i rozegranie kilku meczów w sezonie

Na koniec minusy:

Największy minus i porażka to zdrowie i forma. Nie doskwierają mi żadne większe choroby, ale nie czuję, żebym był w optymalnej formie. Przytyłem w tym roku 8kg, nie byłem w stanie na dłużej zagościć na siłowni i generalnie piłem za dużo alkoholu. To jest zdecydowanie do zmiany, szczególnie alkohol. Chciałbym ograniczyć do picia okazyjnego, zamiast chlania browaru co weekend.

Nadwaga sprawiła, że przypałętały się kontuzje grając w piłkę.

Zauważyłem też u siebie niechęć do zawierania nowych znajomości. W tym roku stuknęło mi 30 lat i mam często w głowie myśl, że nie chce mi się angażować w nowe znajomosci i otwierać przed nowymi osobami, bo mam już znajomych i przyjaciół. Ale nie tędy droga, szczególnie po przeprowadzce do innego kraju.

Gruba ryba3piorunów

@cweliat uczucie niewiedzy chyba nigdy nie znika w tej branży, podpisano Senior Ruby on Rails Developer który ma to samo xD

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Szybkie 
Rok zaliczam na plus.
Moze to przez moje nastawienie do swiata, ale niepamietam zebym jakis rok zaliczyl na minus.
Robilem to co lubie czyli duzo gotowalem, mam nadzieje ze w przyszlym roku bede robil wiecej skaplikowanych dan. Bo mnie to strasznie jara :).
Sporo tez podrozowalem udalo sie pojechac do Portugalii, do Stanow gdzie zwiedzilem Seattle, San Francisco, I dwie wyspy na Hawajah, i w Czechach jeszcze bylem.
I co mnie cieszy to na horyzacie pojawiaja sie pomysly na inne wyjazdy :slightly_smiling_face:
Z takich innych zeczy to zainstalowalem sobie kominek, o ktorym zawsze marzylem.

Oczywiscie jak bym sie uparl to bym znalazl jakies negatywy w tym roku. Ale po co, lepiej skupiac sie na pozytywach :slightly_smiling_face:

A i zaliczylem moj pierwszy oficjalny bieg na 5 km :smiley:
A i jeszcze rozwijam moje hobby 

Zycze wszystkim szczescia!
 

GURU0piorunów

Mieszkasz w UK? Sądzę po kartkach i płycie przed kominkiem.

Pokaż więcej komentarzy (4)