TwojStaryJeSucharyAutorytet
22piorunówNie bądźcie mną.
Na drodze do szkoły zatrąbiłem na rowerzystę który okazuje się jechał poprawnie (myślałem że obok jest ścieżka okazuje się że nie). Koleś gonił mnie do szkoły (zjechał specjalnie ze swojej trasy by nas dogonić pod szkołą) i zacząłem się z nim kłócić jak wysiadłem z auta - podjechał pod drzwi (chodnikiem :smiley: )(kompletnie bez sensu) pod szkołą. Potem jeszcze się chwilę pokręcił i pozaczepial dzieci pod szkołą „patrzcie na tego pana, on trąbi na rowerzystów, patrzcie dzieci!!!” Moje dziecko wystraszone, ja wyszedłem na idiote, nerwy potargane. Potem okazało się że zapomnieliśmy wyjąć rzeczy z bagaznika, jechałem 2x do szkoły, szkoła zamknięta po dzwonku bo ataki i w ogole. Cały ranek skopany, serce mi kołacze, paliwo spalone niepotrzebnie x2.
Nie warto się pienić na drodze. Nie bądźcie mną.
@TwojStaryJeSuchary Spoko. Ty wyszedłeś na nerwusa, on na srogo jebniętego, któremu przydałaby się obserwacja, więc się nie martw za bardzo.
@TwojStaryJeSuchary abstrachując od tej sytuacji, bo sam bym oczywiście tak nie zrobił, nie jestem jebnięty xD Ale faktycznie jak ktoś mnie obtrąbia jak jadę prawidłowo i sugeruje, żebym gdzieś tam wjechał (a to gdzieś tam to najczęściej właśnie chodnik dla pieszych) to mnie c⁎⁎j strzela, bo za to jest mandat (i to nie taki teoretyczny, bo mój ojciec dostał za taką sytuację). Ale jak mówiłem, raczej kończę na poleceniu przeczytania kodeksu drogowego, a nie ścigam ludzi rowerem


































