Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#tajlandia

Lider

w Języki

14piorunów

:flag-th:

&źródło

Osobistość4piorunów

A podobno język polski jest trudny. Ja wiem że przypadki i ogonki są trudne, ale u nas jak źle zaintonujesz to co najwyżej ktoś pomyli pytanie z twierdzeniem, a tutaj usłyszy zupełnie inne słowa.

Osobistość0piorunów

Niech lepiej zmienią język na polski, dobrze im radzę :)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

6piorunów

Do sprzedaży trafiło nowe wydanie książki prof. Bogdana Góralczyka Zmierzch i brzask. Notes z Bangkoku:

O fascynującej Tajlandii, jednym z najciekawszych krajów azjatyckich, słyszał każdy, lecz dla większości pozostaje ona jedynie rajskim kierunkiem turystycznym. „Za pobieżnym poznaniem Tajlandii wcale nie idzie wiedza” – pisze Bogdan Góralczyk, były ambasador RP w Bangkoku i najsłynniejszy współczesny polski badacz Azji. Próbuje to zmienić swoim „Notesem”, wieloaspektowym dziennikiem łączącym diariusz z dygresjami historycznymi, politycznymi, kulturowymi i społecznymi. Jak zawsze świetny styl Autora współgra z pogłębioną wiedzą i szerokim spojrzeniem, obejmującym oprócz Tajlandii również wątki birmańskie, laotańskie, khmerskie i chińskie. Dziś Czytelnik otrzymuje najnowsze, uaktualnione wydanie „Notesu”, opisujące wydarzenia polityczne błyskotliwie, ze swadą i kolorytem godnym prywatnego życia obecnego tajskiego króla Vajiralongkorna (Ramy X), którego postać Autor nam przybliża. Naszkicowane w książce problemy społeczno-polityczne jeszcze bardziej nabrzmiały i sprawiają, że Tajlandia jest dziś ponownie beczką prochu, a chcąc zrozumieć dlaczego, trzeba przeczytać niniejsze wydanie.

Mistrz

w Wiadomości Świat

89piorunów

Tajlandia: partii opozycyjnej grozi rozwiązanie

3 kwietnia tajlandzki Trybunał Konstytucyjny przychylił się do rozpatrzenia petycji o rozwiązanie opozycyjnej partii Move Forward Party (MFP). Powodem tego ma być obietnica, którą partia złożyła przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi, żeby znieść obowiązujące obecnie surowe prawo dotyczące obrazy majestatu monarchii. Wiele wskazuje na to, że będzie to kolejny taki przypadek wymierzony w antyestablishmentowe partie i MFP powtórzy los Future Forward z 2020 roku czy Thai Rak Thai Party z 2007 roku.

By zakreślić tło w możliwie największym skrócie – Tajlandia jest krajem bardzo niespokojnym politycznie. W 1932 roku kraj ten przestał być rządzony przez dotychczas panującą monarchię absolutną. W wyniku przeprowadzonego zamachu stanu zmuszono monarchę do wprowadzenia konstytucji, a w konsekwencji do oddania władzy w ręce demokratycznie wybieranych rządów (acz monarcha pozostał symbolicznym  przywódcą państwa). W ciągu kolejnych 90 lat kraj był świadkiem 11 kolejnych zamachów stanu, z czego ostatni został przeprowadzony w 2014 roku. W jego następstwie co prawda aktualnie mamy przeprowadzane wybory, jednakże znaczący głos w kwestii wyboru rządu mają niewybieralni wojskowi (do wyboru premiera potrzeba większości w Zgromadzeniu Narodowym, na który składa się 500 wybieralnych członków Izby Reprezentantów oraz 250 członków Senatu, który to w całości składa się z niewybieralnych wojskowych).

Monarcha, pomimo swojej symbolicznej władzy, wciąż ma bardzo duże oparcie w prawie, a jego pozycji bardzo mocno pilnują wojskowi (to zaszłość kontynuująca się od czasów zimnej wojny). Jednym z najważniejszych tego elementów jest Artykuł 112 Tajskiego Kodeksu Karnego. Stanowi on, że w Tajlandii nielegalne jest zniesławienie, obrażanie lub grożenie monarchowi Tajlandii. Za każdy z tych zarzutów grozi do 15 lat więzienia, a sam przepis jest na tyle niedokładny, że podlega bardzo dużej przestrzeni do interpretacji. Co więcej, przepis „chroni” także wszystkich byłych monarchów czy nawet ich zwierzęta.

Artykuł 112 pełni bardzo ważną rolę w obecnej polityce Tajlandii – jakakolwiek próba podważania obecnego ustroju państwa może być uznana za jego naruszenie. Był on jednym z powodów niepokojów politycznych w 2006 roku, zakończonych zamachem stanu, jak i w 2014 roku, również zakończonych zamachem stanu, a także wydarzeń z ostatnich lat. W tym roku za złamanie Artykułu 112 została nałożona rekordowa kara: 50 lat więzienia dla 30-letniego aktywisty, któremu zarzucono publikację 25 postów na Facebooku oczerniających monarchę. Jak widać, posty na FB to naprawdę poważna sprawa…

Wracając do bieżącej polityki – wśród swoich postulatów podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej, MFP mówiła między innymi o potrzebie zmiany właśnie tego przepisu. W styczniu tego roku tajlandzki Trybunał Konstytucyjny orzekł, że partia naruszyła tym samym konstytucję i stwierdził, że kampania była tym samym próbą podważenia monarchii. To pozwoliło tajlandzkiej Komisji Wyborczej w marcu złożyć wniosek do sądu o rozwiązanie partii, który to w środę Sąd Konstytucyjny zobowiązał się w najbliższym czasie rozważyć. MFP zaprzecza, że jej celem była próba obalenia monarchii konstytucyjnej i w lutym usunęła swój postulat zmiany Artykułu 112.

Bez żadnej wątpliwości (patrząc na styczniowe, jak i historyczne rozstrzygnięcia) będzie to oznaczało konieczność rozwiązania partii będącej zwycięzcami ubiegłorocznych wyborów, która jednak nie zdołała stworzyć wystarczającej koalicji, by przeforsować swoich kandydatów na premiera kraju. Ponadto będzie to się wiązało z wieloletnimi zakazami aktywności politycznej dla najważniejszych przedstawicieli partii – w toku jest petycja o dożywotnie zakazy dla 44 polityków (15 byłych i 29 obecnych parlamentarzystów). Podobny los czekał partię i polityków Future Forward w 2020 roku (choć wtedy pretekstem było wzięcie pożyczki przez partię u jej założyciela, miliardera Thanathorna Juangroongruangkita, zaś politycy otrzymali zakaz na 10 lat).

Ostateczna decyzja Trybunału Konstytucyjnego ma zapaść wkrótce po okresie 15 dni, podczas których partia ma czas na wyjaśnienie sytuacji. Niewykluczone, że pozytywna decyzja o rozwiązaniu partii spowoduje powstanie nowej fali protestów, podobnie jak to miało miejsce w 2020 roku, jak i powstanie kolejnej nowej partii opozycyjnej, co zacznie kolejny tak cykl polityczny w Tajlandii.

   

Mocarz1piorunów

U na powinien byc taki zakaz sprawowania funkcji za korupcje. I cyk 10 lat na banicji.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Lider

w Wiadomości Świat

14piorunów

Parlament Tajlandii przegłosował legalizację małżeństw tej samej płci. Następnie poprzeć ją musi senat i król.

https://www.bbc.com/news/world-asia-68672318

Gruba ryba2piorunów

@smierdakow W Tajlandii to w sumie ciężko poznać czy to chłop czy baba. Pracowałem kiedyś z takim Stevem który był kierowcą w laboratorium, gościu koło 60 - w młodzieńczych latach z kolegami w latach 70/80 latali za grosze wschodnioeuropejskimi liniami lotniczymi do Bangkoku, co on tam opowiadał to się nawet nie nadaje do cytowania xD Np. raz jeden jego kolega zachlał i obudził się w łóżku z dwoma chłopami! xD

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

57piorunów

Kontynuacja mojego z :slightly_smiling_face: Cześć druga!

Oryginalny wpis: https://www.hejto.pl/wpis/jak-obiecalem-tak-czynie-podsumowanie-mojego-pobytu-w-tajlandia-czesc-pierwsza-b

Wszystkie wpisy dostępne pod tagiem 

Najpierw odpowiem na kilka pytań

Pytania i odpowiedzi :slightly_smiling_face:

@ten_kapuczino pyta o koszt pojedynczego noclegu. Spieszę z pomocą 😉 Tak jak napisałem w Pattaya kosz wyniósł 30k THB za 12 nocy czyli 2500 THB, a to znaczy, że za pokój, za jedną noc, za 3 osoby płaciłem około £55, a w złotówkach około 276. W Bangkoku kosz wyniósł około 2000 thb za noc. Tak jak napisał @galencjusz, ja nie opisują całej Tajlandii tylko mój rodzinny urlop w Pattaya oraz Bangkoku :slightly_smiling_face:

Języki obce i obcokrajowcy.

Językami obcymi posługują się obcokrajowcy :slightly_smiling_face: Tajowie być może znają mandaryński czy japoński lub koreański, ale z angielskim mają ogromne kłopoty. Faktycznie, ich język jest kompletnie inny: inny alfabet, inne cyferki, inne wszystko :slightly_smiling_face: Tak samo jak mi ciężko spamiętać cokolwiek po Tajsku tak im zapewne ciężko pamiętać coś po angielsku. To jednak nie znaczy, że nie da się angielskim dogadać, jednak jest to sporadyczne i często bardzo "skromne". Po kilku dniach dałem sobie spokój z poprawnym angielskim bo mnie nie rozumiano i używałem "tajskiej wersji angielskiego". Pojedyncze wyrazy, bez gramatyki, bardzo podstawowe słownictwo. To bardziej przypominało język polski przetłumaczony na angielski, niżeli angielski:-) Podejrzewam, że polska gramatyka bardziej przypomina tajską niżeli angielską.
Obcokrajowców jest bardzo dużo. W popularnych miejscach są ich (nas?) ogromne ilości, jak mrówek w mrowisku. A najwięcej jest ludzi z  Mam teorię, że większość tych ruSSkich to emerytowani wojskowi, którzy spierdolili z kraju w obawie przed wojną. Dlaczego? Jakieś 90% tych ruSSkich ma po 190cm wzrostu, szerokie bary, i wyglądali jak ogromne góry mięsa. Czy tak jest naprawdę, tego nie wiem. Z żadnym nie rozmawiałem. Co mnie zaskoczyło, to zachowywali się całkiem normalnie. Nie widziałem żadnej rozróby, nikt się nie bił, ani nie łamał krzeseł. Pili i się bawili. Prawie jak cywilizowani ludzi :slightly_smiling_face:
Bywały i inne narody, sporo Amerykanów, trochę Brytoli, Niemców, Hiszpanów i Portugalczyków (lub nacji mówiących w tych językach). Byli tez Polacy :slightly_smiling_face:

Bezpieczeństwo

Tak jak napisałem powyżej, pomimo ogromnych ilości różnych nacji, którzy stoją na codziennie bo różnych stronach "barykad", to nie widziałem żadnych burd. Nikt się nie bił, nikt nikogo nie zaczepiał, wszystko względnie kulturalnie. Wielokrotnie przechodziłem obok "shanków" (domki z kilku cegieł i blachy) i nigdy nie czułem się zagrożony. Rozmawialiśmy o tym z rodziną i każdy miał podobne odczucia. Jest sporo "Tourists Police" wszędzie dookoła, ale nie było potrzeby korzystać z ich usług.

Gotówka oraz płatności

W Tajlandii płaci się gotówką :slightly_smiling_face: Na targowiskach nie mają czytników kart, więc trzeba mieć gotówkę. W klepach (np. świecówkach 7EVELEn można płacić od 100 thb, a czasami dodają 2-4% prowizji do takiej płatności). Wielu "lokalsów" płaciło kodem QR, to chyba jakiś lokalny blik, ale niestety nie mam więcej info. Wymiana kasy w kantorach tylko za okazaniem paszportu (robią zdjęcie i wprowadzają jakieś dane do jakiegoś systemu, zapomnijcie o GPRD xD) Jeżeli się nie zgodzisz na paszport to nie wymienią gotówki. Same waluty USD czy tam GBP, musza być w nieskazitelnej jakości. Nie mogą być porysowane, stare i zużyte, nie mogą być uszkodzone. Brat chciał wymienić 100 USD, nówka banknot, ale prezydent miał jakąś kreskę (chyba ołówkiem) na nosie, długości może 3mm i kobitka oddała. Później się uddało go wymienić gdzies indziej, ale to pokazuje, jak bardzo o to dbają. Jak będziesz jechać, bierz banknoty "nówki" po $100. Wyższe nominały mają lepszy kurs :slightly_smiling_face:

Internet.

Pierwszą rzeczą jaką bardzo polecam zrobić, to po wylądowaniu w Bangkoku na lotnisku kupić lokalną kartę sim. Trzeba okazać paszport (znowu!) i zapłacić od około 300-400 thb. Internet się bardzo przydaje, aby używać google maps, zamawiać Ubera, zadzwonić i wysłać wiadomości to członków rodziny, którzy przepadli gdzieś w tłumie :slightly_smiling_face: Ja nie kupiłem od razu i bardzo tego żałuję. W hotelu internet był mega szybki, można było oglądać streaming TV, grać w cloud gaming, Hejto działało idealnie 😉 Poszukałem i ich lokalny dostawce Internetu True, oferuje nawet 2 Gbps za 1399 thb. W Szkocji płacę £36 za 1 Gbps. Więcej info o ich ofertach tutaj: https://www . true.th/trueonline/packages (skasuj spację po WWW.)

Prostytutki

Nie używałem :slightly_smiling_face: Ale ceny mogę podać: widziałem oferty "beer and dance" za 100 THB. Nie wiem ile w tym piwa czy tańca, ale takie oferty podsuwają pod sam nos. Dziewczyna na "chwilę" kosztuje od 500-1500 thb, na dłużej cena rośnie do 2000-3000 thb i to się wydaje "standardową ceną". Niestety nie wiem co to znaczy "na chwilę" albo na dłużej, ale to możecie sobie sprawdzić sami :slightly_smiling_face: Białe dziewczyny (zazwyczaj rosjanki), zaczynają się od 6000 thb. Zanim jednak pójdziecie na "dziwki", to polecam się zastanowić: tuż za ulicą czerwonych latarni widziałem ogromny plakat (tak na 4 piętra), ostrzegający o HIV and AIDS...

Znowu ściana tekstu. Kolejna część za dzień albo dwa :slightly_smiling_face: A w niej:

Kultura i ludzie
Śmieci / recycling / plastik
Masaże 💕
Ceny (generalnie) oraz odliczenie VATu.
Podsumowanie.
Wołam:

@emdet @Johnnoosh @utede @Szoguniasty @bendyz @RogerThat @Taxidriver @JontraVolta @Ilirian @Bintang @BND @VonTrupka @lubieplackijohn @MuojemuKotu @Topia @vredo @FoxtrotLima @Odwrocuawiacz @Konto_serwisowe @hellgihad @Xianth @osobliwy @Mielonkazdzika @ucieklem_z_wykopu_jak_zostal_sciekiem @Szoguniasty @Shinek @madhouze @Analnydestruktor @Ilirian @koszotorobur @GtotheG @Opornik @HolQ @cebulaZrosolu @SwiatlaMiasta @LaMo.zord @bartek555 @jajkosadzone @Fausto @otoczenie_sieciowe @zuchtomek @the_good_the_bad_the_ugly @Semicolon @Sveg @damw @madhouze @hesuss @Tytanowy-Owsik @rebe-szunis @Augustyn_Benc-Walski @Pawelvk @Szoguniasty @HolenderskiWafel @galencjusz

Osobistość0piorunów

@boogie To moze ja moje 5 groszy dorzuce:
Jezyk angielski - zalezy kto i gdzie. 80km na polnocny wschod od Pattayi, w okregu przemyslowym, spotkalem 'na ulicy' 5 osoby
mowiace plynnie po angielsku - dwie farmaceutki, wlasciciela knajpy, jego zone i bywalca tejze knajpy, z ktorymi sie zakolegowalem. Poza tym jedynie angielski sluzacy do handlu - podanie ceny, chociaz czesciej poslugiwali sie kalkulatorem. Reszta - totalnie zero. W hotelu szczatkowy, ale komunikatywny. Co ciekawe, kadra zarzadzajaca i inzynieryjna, mowila co najwyzej 'jako-tako' - z bledami gramatycznymi i z bardzo, bardzo ciezkim akcentem, czasami 5 razy kazalem im tlumaczyc, a czasami musieli mi napisac o co im chodzi, no ale koniec koncow byl to poziom wystarczajacy do prowadzenia spotkan o tematyce technicznej i wspolnego imprezowania.
Najlepszy angielski jaki spotkalem, to u pani sprzedajacej z kozyka bibeloty w bangkoku - w pelni poprawny i zrozumialy.

Potwierdzam ogromne ilosci ruskich.

Potwieedzam duzy poziom bezpieczenstwa. Szlajalem sie nie tylko po Bangkoku i Pattayi po nocach, ale tez po zapadlych, slumsowatych uliczkach w Pluak Daen i ani razu nie poczulem sie zagrazony, nie wylapalem zadnej wrogiej intencji. Ogolnie jest spokoj.

Koszt mojego hotelu to 35.000 thb za 35 dni, czyli jakies 120zl za dobe. Niby 4 gwiazdki, pokoje duze, duze tv, balkon, wanna, na miejscu 2 baseny, silownia, spa itd, ale wszystko slabo utrzymane, widac ze przydalby sie remont. No ale w stosunek jakosci do ceny fenomenalny. Podobne ceny mozna znalezc w Bangkoku przy Khaosan Road, ale za znacznie mniejsze pokoje z mikro lazienka, bez okna itd - dla backpackera wystarczy, na rodzinny relaks juz sie nie nadaje.

Zarcie pyszne i tanie, jesli lubi sie owoce morza, to mozna ucztowac za ulamek tego, co zaplacilibysmy w Europie. Zarlem z roznych miejsc, od hotelowych restauracji, przez lokalne restauracje lubiane przez wspolpracownikow, do bud, co do ktorych nie mialem pewnosci czy w ogole prowadza jakis biznes, czy to tylko stolik i krzeselka wystawione przed czyjas chatke z gowna i patykow, nic mi nie zaszkodzilo na dluzej niz kilka godzin z rana po przebudzeniu - raz mialem taka sytuacje.

Mega tanie ubrania na night marketach. Oczywiscie podroby, ale fajne jakosciowo, koszulki, dresy, paski, koszule, torby w lokalne wzory - srednia cen to jakies 150-200thb za sztuke czyli do 22zl. Mozna przyleciec z kilkoma sztukami odziezy i przywiezc sobie nowa, letnia garderobe za 1/3 polskiej ceny.

Piwo w sklepach troszke drozsze lub w podobnej cenie jak w PL, w knajpach znacznie tansze - my pilismy na Khaosan Road piwka 620ml za 80thb czyli jakies 12zl. Cena w sklepie to 60thb.

Osobistość1piorunów

@boogie żadna freelance nie pójdzie na układ bez zabezpieczenia 😉 szorty to jeden numerek, long to cała noc tytułem rozwinięcia dopisuję

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Ogromny wyciek pokazuje, że chińska firma zhakowała zagraniczne rządy i aktywistów

PEKIN: Chińska firma zajmująca się bezpieczeństwem technicznym była w stanie włamać się do zagranicznych rządów, infiltrować konta w mediach społecznościowych i hakować komputery osobiste, co ujawnił ogromny wyciek danych przeanalizowany przez ekspertów w tym tygodniu.

Według firm zajmujących się cyberbezpieczeństwem, SentinelLabs i Malwarebytes, zbiór dokumentów z I-Soon, prywatnej firmy, która rywalizowała o chińskie kontrakty rządowe, pokazuje, że jej hakerzy narazili na szwank ponad tuzin rządów.

I-Soon naruszył również "organizacje demokratyczne" w półautonomicznym mieście Chin Hongkongu, uniwersytety i sojusz wojskowy NATO, napisali badacze SentinelLabs w środowym poście na blogu.

Wyciekłe dane, których treści AFP nie była w stanie natychmiast zweryfikować, zostały opublikowane w zeszłym tygodniu w internetowym repozytorium oprogramowania GitHub przez nieznaną osobę.
"Wyciek dostarcza jednych z najbardziej konkretnych szczegółów, jakie do tej pory pojawiły się publicznie, ujawniając dojrzewający charakter chińskiego ekosystemu cyberszpiegostwa" - stwierdzili analitycy SentinelLabs.

I-Soon był w stanie włamać się do biur rządowych w Indiach, Tajlandii, Wietnamie i Korei Południowej, między innymi, Malwarebytes powiedział w osobnym poście w środę.

Strona internetowa I-Soon nie była dostępna w czwartek rano, choć z archiwum internetowego z wtorku wynika, że ma ona siedzibę w Szanghaju, a jej spółki zależne i biura znajdują się w Pekinie, Syczuanie, Jiangsu i Zhejiang.

Firma nie odpowiedziała na prośbę o komentarz.

Zapytane w czwartek przez AFP o to, czy Pekin zatrudnił hakerów, chińskie ministerstwo spraw zagranicznych stwierdziło, że "nie jest świadome" tej sprawy.

"Co do zasady, Chiny zdecydowanie sprzeciwiają się wszelkim formom cyberataków i rozprawiają się z nimi zgodnie z prawem" - powiedział rzecznik Mao Ning.

HACKI NA UMOWY
Wyciek obejmuje setki plików pokazujących czaty, prezentacje i listy celów.

Wśród wycieków AFP znalazła coś, co wyglądało na listy tajlandzkich i brytyjskich departamentów rządowych, a także zrzuty ekranu z prób zalogowania się na konto danej osoby na Facebooku.

Inne zrzuty ekranu pokazywały kłótnie między pracownikiem a przełożonym o wynagrodzenie, a także dokument opisujący oprogramowanie zaprojektowane w celu uzyskania dostępu do wiadomości e-mail programu Outlook.

"Jak pokazują dokumenty, które wyciekły, zewnętrzni wykonawcy odgrywają znaczącą rolę w ułatwianiu i wykonywaniu wielu ofensywnych operacji Chin w domenie cybernetycznej". - stwierdzili analitycy SentinelLabs.

Na jednym ze zrzutów ekranu z rozmowy na czacie ktoś opisuje prośbę klienta o wyłączny dostęp do "biura sekretarza spraw zagranicznych, biura ASEAN ministerstwa spraw zagranicznych, biura premiera, krajowej agencji wywiadowczej" i innych departamentów rządowych nienazwanego kraju.
https://www.channelnewsasia.com/asia/massive-leak-shows-chinese-firm-hacked-foreign-government-activists-analysts-4141581
    

Kosmonauta

w Hydepark

3piorunów

Nieco ponad rok temu za 1zł dostawało się 7.50 thb a teraz ponad 9.00. Mój portfel czuje dobrze :grinning:

Gruba ryba3piorunów

@Ilirian Czytaj: dziwki w Tajlandii są tańsze? :grinning:

Gruba ryba4piorunów

@Ilirian O ile nie napatoczysz się na pijaną dziewkę na dyskotece, to zawsze za to płacimy. W niektórych przypadkach do końca życia.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

37piorunów

 w  to najczystsze miasto jakie widziałem w moim średniej długości życiu. Zero śmieci, zero gum, dworce niemal sterylne.

A Azjatki robiące zdjęcia są kufa przekomiczne xD To chyba inny gatunek homo-instagramus :rolling_on_the_floor_laughing:

Miasto jest ogromne. Tutaj jest wszystko daleko. Komunikacja miejska całkiem dobrze działa i jest opisana w łatwy sposób. Nie trzeba znać tajskiego, aby się orientować. Stacje metra i wagoniki bardzo podobne do nowych stacji w  :smiley:

Dzisiaj miałem tylko późne popołudnie, a jutro mam cały poranek. Postaram się wrzucić jakieś zdjęcie :smiley:

 

Twórca1piorunów

@boogie słodkie to jak jarasz się azją i patrzysz na wszystko przez różowe okulary. Pozdro z Bangkoku - zdecydowanie nienajczystszego miasta w jakim byłem 😉

Lider2piorunów

@JontraVolta ale centrum naprawdę jest czyste :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hydepark

80piorunów

Jadłem owoc duriana ❤️❤️❤️

Śmierdzi... Nie, nie śmierdzi. J⁎⁎ie niczym jakaś padlina. Koleś który mi to sprzedał zaczął nagrywać jak jadłem :smiley:

Pomimo strasznego smrodu to smak ma całkiem przyjemny. Choć to kwestia gustu :smiley:

Sprzedawca, przemiły Taj, śmiał się z "białasa" jedzącego owoc. Smak ciężko opisać bo nie jest podobny do niczego. Jak mu powiedziałem, że smaczniejsze jak się spodziewałem oraz mniej śmierdzące to powiedział mi, że środek owocu, który jest bardziej dojrzały śmierdzi bardzo mocno i ma dużo bardziej intensywny smak. Oczywiście poprosiłem o "najgorszy" możliwy kawałek. No i dostałem.

Pierwszy kawałek jaki dostałem miał konsystencję nie dojrzałego awokado, lekko słodki, nieco mdły, w pewnym sensie nieco podobny to przejrzałego mango. Jego won była lekka i tylko trochę nieprzyjemna.

Druga porcja, już zdecydowanie bardziej jebała. Poważnie jebała. Konsystencja jakiegoś bardzo dojrzałego owocu, niemal jak miękkie masło, cała reszta bardzo podobna, tylko bardziej intensywne.

Osobiście w smaku ten śmierdzący kawałek lepiej smakował, jednak maślana konsystencja nie była zbyt przyjemna.

Porcja o wadze 175g kosztowała 175 thb (około 20 zł).

Te kawałki "maślane" dostałem za free :smiley:

Jutro wrzucę zdjęcie mojego owocu bo jeszcze kawałek mi został. Cała lodówka w hotelu będzie j⁎⁎ać durianem 🤣

    

Gruba ryba2piorunów

owoc żywota twojego, durian ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (25)

Osobistość

w Podróże

25piorunów

I tak sobie siedzimy, pijemy i nic sie nie dzieje.
No siedzimy, jedzenie jest, troche smierdzi, bo 30stopni jest, muchy siadaja, ale piwo zimne.
No nic sie nie dzieje, fajnie jest.

Tak wyglada every day po pracy w Tajlandii.
Wszyscy przyjezdzaja swoimi samochodami, pija, czasami do blackoutu, a potem wracaja samochodami do domku.
A rano do pracki, na kacu do poludnia, jakos trzeba odpekac do fajrantu, bo tuz za rogiem czeka knajpka, a w niej zimne Changi xD

I tak sie zyje po malu na tej wsi ;)

Zawodowiec0piorunów

No i ale co z tego xd sam bym tak z miesiąc się pobawił. No może bez picia do upadłego

Fanatyk6piorunów

@hesuss u nas to patologiczna zachlana wieś, ale jak jest ciepło i ładne słonko to lokalny koloryt warty podróży ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hydepark

35piorunów

Kolejny dzień w 

Jestem dzisiaj na wyspie. Tuż przy brzegu, raptem 40 min na jakimś mini promie. Koszt podróży to zawrotne 30 thb :smiley:

Ko Lan jest urocze i maleńkie. Ma śnieżno białe plaże, dużo turystów i turkusową wodę. Ślicznie. Ta popularność wpływa na ceny. Jest nieco drożej. Dwa razy :smiley:

 

Osobistość1piorunów

@boogie a ile to 30 thb? Nie każdemu chce sie specjalnie w google sprawdzac:upside_down_face:

Osobistość2piorunów

@Szoguniasty 40 minut na promie za 3 zeta? To zamiast silnika chyba aligator ciągnie te barke xD

Lider2piorunów

@Shinek mięso z aligatora jest droższe niż paliwo :smiley: Litr kosztuje około 45 thb a porcja mała aligatora to 250 thb :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

45piorunów

Uwielbiam lokalne jedzenie ❤️ Zanim przyjechałem do  to naczytałem się, aby uważać na to co się je bo można spędzić urlop w toalecie. Osobiście jem wszystko zachowując jedna lub dwie zasady: jem tylko to co jedzą inni (np. Krewetki, squids), nie jem czegoś nikt zazwyczaj nie zamawia (np. Mielonego mięsa) oraz stanowisko musi być choćby względnie czyste. Czasami obserwuję jak są inni obsługiwani w kolejce i jak zachowane są jakieś standardy to ok. Do tej pory ten system się sprawdzał :smiley:

Na zdjęciu widomo z południowej strony miasta w kierunku północnym.

Dodatkowo ryż z mango i mlekiem kokosowym (60 thb), Pad Thai z krewetkami (150thb) oraz coś podane w ananasie co nie pamiętam jak się nazywało, ale było bardzo smaczne (250 thb). Przez ananasa jedzenie było lekko słodkawe. Trochę jakby pizza hawajska, ale smaczne :smiley:

Dzisiaj temperatura to +31C, odczuwalne +36C. Wiatr 13 SW.

 

Autorytet2piorunów

To nie kwestia "czy" tylko "kiedy" 😉
>@boogie naczytałem się, aby uważać na to co się je bo można spędzić urlop w toalecie

Lider2piorunów

@madhouze jest w tym dużo racji, dlatego zazwyczaj jemy w tym samym miejscu :smiley:

Osobistość1piorunów

@boogie nie ma się czego bać z jedzeniem. Byłem w taj dwa razy, 4 tyg i 5 tyg. Tylko jeden raz na Phuket miałem przygodę gastryczna, zjadłem bułeczki bapao z sate, tylko że jadłem nad ranem i możliwe że ręce nie do końca;) czyste, średnio pamiętam XD tak patong XD już jedząc miałem dziwne wrażenie.. jadałem w najdziwniejszych miejscach i nigdy nic. W Tajlandii nie ma się czego bać. Tak samo zęby myłem zawsze woda z kranu.

Pokaż więcej komentarzy (12)