Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

AmhonKosmonauta

Dołączył/a:

  • 11 wpisów
  • 1680 komentarzy
  • 1 obserwujących

Osobistość

w Podróże

41piorunów

Hala i Wielka Rycerzowa - Bacówka z racuchami i hamakami w Beskidzie Żywieckim

Paradoksalnie zdobycie zalesionej i niewidokowej Wielkiej Rycerzowej o wysokości 1226 m n.p.m. sprawi, że zobaczysz wręcz bajeczne widoki. Zapewnia je Hala Rycerzowa, piękne miejsce w Beskidzie Żywieckim. Pętlę o długości około 12 km zaczęliśmy w Soblówce. Owa Hala znajduje się na żółtym szlaku

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

Jak oceniacie wasza energię życiową na przestrzeni lat ?

Mam na myśli chęci do
-rozwoju, uczenia się nowych rzeczy
- aktywności wymagających jakiegoś wyjścia z domu, ruchu, sportu
- ogólnego parcia na przód zamiast pasywnego utrzymywania status quo.

Pytam o taką naturalna energię - nie o to że zawaliliscie sobie życie obowiązkami pod korek w stylu praca dzieci i mocno napięty grafik i dopóki je realizujecie to uważacie że macie energię - w takim przypadku odpowiedź jest niemiarodajna i kwalifikuje się pod opcje nie dotyczy.

Z rozmów z bliskimi to obserwuje ogólny spadek w okolicach 30stki, poza wyjątkami.

Energia życiowa na przestrzeni lat

  • Spadła56% (162 głosy)
  • Jest taka sama20% (58 głosów)
  • Wzrosła19% (56 głosów)
  • nie dotyczy/sprawdzam5% (15 głosów)

291 głosów

Pokaż więcej komentarzy (28)

Kosmonauta

w Hydepark

75piorunów

Ogólnie się mówi że AI zbierze prace ludziom którzy coś robią umysłowo a nie mówi się o np serwisie AGD. Z Claude doszedłem że najprawdopodobniej walniety mam elektrozawór w pralce bo wpuszczala wode nawet jak była wylaczona. Naprawa była naprawdę prosta. Nawet mi znalazł zawór na popularnej stronie z częściami (firma z mojego Koszalina co śmieszne) zamówiłem wymienilem i działa 😉 chociaz pewnie jakby sie zrypało cos innego to nie wiem czy bym dal rade ale tu trafilo sie latwe

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Hydepark

37piorunów

Muszę wam się przyznać do wstydliwej rzeczy.

CHODZĘ NA ZAKUPY DO BIEDRONKI. Niestety jest to najtańszy sklep w okolicy, Lewiatan jest jednak droższy, acz i tak tylko w Lewiatanie kupuję mięso, sery i pieczywo oraz czasami owoce/warzywa jak biedra ma słabe.

No chyba cóż, paragony w Biedronce są legendarne, polowa paragon, połowa reszta. Ale dzisiejszy to już w ogóle. Natchnęło mnie to do stworzenia tagu . Na czym będzie to polegać? Na sprawdzeniu ile % świstka z biedry to faktyczny paragon a ile to wymysły sklepu. Im mniejszy współczynnik tym więcej papieru biedronka marnuje papiery. Dzisiejszy wynik: 19cm paragonu na 52cm, więc dzisiejszy wynosi 36,5%.

Zapraszam do dzielenia się własnymi wynikami xD

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Technologia

31piorunów

Niby coś wiedziałem że serwis/naprawa zegarków apple to jest porażka ale nie wiedziałem jak duża?! 😉

Apple nie przewiduje serwisu zegarków, zero opcji serwisu, tylko wymiana na gwarancji lub odpłatna wymiana po gwarancji.

Ta gwarancja też ciekawa, przy modelu Ultra z tytanową kopertą kiedy zegarek ulegnie uszkodzeniu mechanicznemu, gwarancja przestaje obowiązywać - zegarek upadnie, ekran ulega uszkodzeniu i elo, wyskakujecie z kolejnych 3 tysięcy.

Dokładnie taki przypadek sprawdzam i podejmuje się naprawy w postaci wymiany ekranu w modelu Ultra 2

Jak poszło, możecie zobaczyć sami, materiał mocno przycięty, finalnie calosc zajęła ok 3-4h i wodoszczelności nie gwarantuje ale działa 😉

https://youtu.be/u233DwZuw6M?si=VtMZRUwXx8Da5q7S

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

71piorunów

Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.

Podwórko

Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).

Podwórkowe legendy

Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.

Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.

Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.

Aktywności

Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.

Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.

Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.

Atrakcje

Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.

Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.

Lokalsi

Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.

Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.

Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.

I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

Osobistość2piorunów

@Shivaa

Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.

Wychowałem się na Gaju AMA ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (39)

Mistrz

w Hydepark

72piorunów

Ktoś kiedyś miał sytuację, że jego babcia albo ciotka były nazywane innym imieniem niż w dokumentach? Mam wyjaśnienie przynajmniej części tych przypadków, moja babcia tak miała.

Otóż miała mieć na imię Krysia, ale nie wolno było nadawać dziecku imienia zmarłego (wiejski zabobon), a ktoś akurat o tym imieniu umarł w okolicy. Była zatem Krysia, ale jej imię to było Zuzanna Krystyna. Przynajmniej tak mówi moja mama, bo sama była ciekawa i kiedyś pytała babcię.

Tytan0piorunów

@maximilianan znam Jakuba, który ponoć jest Janem Jakubem (ale nie wiem, bo to sltszlame z trzeciej ręki). Za to znam Amira Salara, który przedstawia się drugim imieniem, bo nie chce, żeby zwracano się do niego imieniem muzułmańskim.

GURU0piorunów

Moja babcia Ania jest albo Anna albo Marianna, bo się różni między dokumentami w urzędzie a nadanym na chrzcie chyba XD

Ni c⁎⁎ja nie wiem, które jest które i jak ona finalnie ma, nie pytałem XD

Pokaż więcej komentarzy (32)

GURU

w Hydepark

191piorunów

A to mnie trochę zaskoczyło.

Pokaż więcej komentarzy (94)

Debiutant

w Pomoc

2piorunów

Dzień dobry.

Jako samotna mama trójki dzieci zwracam się do Was z ogromną prośbą. Robię wszystko, co w mojej mocy, by zapewnić im dobre życie, jednak mój najmłodszy synek zmaga się z autyzmem i głęboką fobią społeczną. 9-latek codziennie walczy z paraliżującym lękiem oraz dużymi problemami z mową. Brak możliwości porozumienia się z otoczeniem sprawia, że coraz bardziej zamyka się w sobie. Czas ucieka, a leczenie publiczne nie daje mu realnych szans – terminy na NFZ są zbyt odległe, a liczba zajęć zdecydowanie niewystarczająca. Koszty prywatnej terapii całkowicie przerastają moje możliwości.

Tę zbiórkę założyłam z myślą o moim synku – by mógł lepiej funkcjonować, stawać się samodzielny i każdego dnia pokonywać barierę lęku oraz mowy. To nasza jedyna nadzieja na opłacenie całorocznej, intensywnej terapii. Tylko systematyczna pomoc daje mu szansę na lepszą przyszłość.

Rozumiem, że każdy ma teraz swoje wydatki i własne trudności, dlatego nikogo nie chcę naciskać. Jeśli jednak ktoś z Państwa ma możliwość nas wspomóc, będę ogromnie wdzięczna za każdą symboliczną złotówkę. Dla nas bardzo liczy się także każde udostępnienie zbiórki – to również ogromna pomoc, sprawi że informacja dotrze do kolejnych osób o wielkich sercach. Pomóżmy mu wspólnie przejść przez te trudności.

Z całego serca dziękuję za Wasze wsparcie i empatię

**pomagam.pl/4p6m7y**

Inspirator1piorunów

@Mama Proponuję rozważyć lekcje indywidualne z pedagogiem specjalnym najlepiej ze specjalizacją w kierunku oligofrenopedagogiki

Pokaż więcej komentarzy (12)

Specjalista

w Dyskusje

24piorunów

https://x.com/DSzlosowska/status/2076065825543373015

Pulmonolog: 2 tys. dniowki? Glodowa pensja! Nikt nie bedzie za tyle robil.

A Ty robaku biegnij do roboty za 7 tys. miesiecznie, bo Ci korporacja utnie premie jak sie spoznisz.

I nie zapomnij dac na WOSP, zebysmy mieli sprzet do dojenia kasy z NFZ.

GURU8piorunów

@Rotszyld gdzie pisze że 2k dniówki?

Lekarz specjalista z 25-letnim doświadczeniem niby dlaczego miałby być tani.

Poza tym mamy starzejącej społeczeństwo niedobór lekarzy więc jest rynek pracownika.

Gruba ryba6piorunów

Ehh ci lekarze. Od znajomego już lata temu słyszałem o ich zarobkach i tylko czekałem aż szambo wybije.

Publiczna służba zdrowia, ale zarobki lekarzy mają być rynkowe xD Jeszcze gdyby płacili za studia to bym rozumiał...

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fanatyk

w Hydepark

8piorunów

Co się stało z DeKompozytorem że na szaro cały kanał jest i piszą o zakończeniu działalności.

Osobistość0piorunów

Pomysły się skończyły, więc jutuby działalność zawiesiły.

Miniaturki wyszarzone zostały i zamknięty na zawsze kanał jest cały.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

czy zdarza wam się jeść kanapki posmarowane serkiem Feta? W mojej opinii jest to niedoceniany ser w odniesieniu do tych wszystkich twarogów i serków wiejskich

?

  • Tak14% (16 głosów)
  • Nie43% (49 głosów)
  • To tak można?30% (34 głosy)
  • Jedyna feta jaką toleruję ma postać proszku12% (14 głosów)

113 głosów

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Motoryzacja

41piorunów

Brytyjski importer Skywell kończy działalność, nabywcy zostają z kłopotem. Podobny los czeka słabe marki w Polsce

Brytyjski importer samochodów marek Skywell i DFSK, firma Innovation Automotive, kończy działalność. Nabywcy zostają z samochodami, które tracą gwarancję, do których może nie być części i w których oprogramowanie może przestać działać z dnia na dzień. Podobny los może spotkać tego typu małe marki w

Gruba ryba

w Hydepark

116piorunów

czy na hejto dozwolony jest marketing szeptany? bo mamy tu kolege, który usilnie promuje swoją stronkę o słodzikach slodziki.ru i udaje niewiniątko. I w dodatku celuje w naszych biegaczy i sportowców. I jeszcze wrzucił mnie na czarno wiec nie moge go szkalować w jego postach

Pokaż więcej komentarzy (22)