Przy wystawianiu ogłoszenia można sobie zaznaczyć "cena do negocjacji" lub nie. Tylko co z tego, jak to jest tylko mały napis pod ceną, a sam portal ma wyskakujące okienko "zaproponuj swoją cenę" niezależną od tego zaznaczenia.
Więc ostatecznie przychodzi jeszcze większy spam niż wcześniej, nawet z zaznaczoną "negocjacją" xD
Są już jakieś alternatywy do takiej ogólnej garażowej wyprzedaży (tu mebel, tam stara elektronika, etc)?
Czas na losowanie #hejtozeszyt Komora maszyny losującej jest pusta, zwolnienie #hejtolosauth nastąpi w poniedziałek rano (czyli znając mnie jakoś koło 12 :D)
Ja jeszcze plusuję, bo chcę ten zeszyt, ale przyznam, że im dłużej czytam, że to pudło pełne jakichś gratów i do tego śmierdzi, to mi powoli entuzjazm opada.
Jest i on, #hejtozeszyt Razem z całym pudłem dupereli i co najważniejsze: toną tekstu w postaci wpisów od użytkowników.
Jednak zeszyt rzeczywiście opuścił Trójkąt Herbaciany. Swoją drogą, chyba wiem skąd były takie problemy na granicy. Albo @xepo stracił węch, albo to ja otworzyłem go na jakiejś niewywietrzonej stronie. Zeszyt dalej śmierdzi jak jakaś broń chemiczna😅
Losowanie zrobię przez weekend.
Najpierw muszę oszacować ile zajmie mi przeczytanie tego wszystkiego i ponowna nauka ręcznego pisania (A wiecie kiedy ostatnio ręcznie pisałem więcej niż parę zdań? Nie wiecie, bo sam nie mam pojęcia xD)
Właśnie odnalazłem 2/3 swojego wpisu na #my9games więc może warto dokończyć :grinning:
1. Baldur's Gate - bezkonkurencyjnie gra o największym wpływie na moje życie. To Baldur, przypadkiem podejrzany przez ramię wujka, zapoczątkował moją fascynację RPG'ami co doprowadziło mnie do mojej jedynej realnej pasji czyli #grybezpradu To Baldur spowodował, że "zmarnowałem" grube godziny na tworzenie postaci, przygód, czy mojego pierwszego w pełni poważnego biznes-planu o tytule "odbudowa doków Waterdeep po apokalipsie". To Baldur w końcu był jedną z tych gier, przez które razem z kumplem zarwałem cały miesiąc wakacji... Ech, jakbym miał wybrać top 10 gier, które mnie kształtowały to podium zajmują same Baldury (1, 2 i trombal, trójka pojawiła się za późno i nawet jej nie ukończyłem :grinning: )
2. Populous - ta gra pokazała mi, że strategie to nie tylko typowe RTS'y. Nie tylko różne wariacje na temat bijących się ludków jak WarWind, AoE czy inny Earth 2140, ale też budowanie, praca z terenem czy w końcu symulacja społeczności. W prymitywnej formie, ale jednak ziarno zostało zasiane (choć kiełkowało z 20 lat xD). Niewykluczone, że to również Populous spowodowała że w mojej dziecięcej biblioteczce pojawiło się trochę książek o cywilizacji, religii, etc.
3. Time Commando - dziwna pozycja. Sam nie wiem czemu tu jest, ale po prostu uznałem że musi się pojawić. Grałem za młodu, mam bardzo szczątkowe wspomnienia, ale są zdecydowanie trwałe. Ostatnio widziałem że jest na Steamie i boję się ją kupić bo zwyczajnie spodziewam się nieprzyjemnego odgłosu roztrzaskanych wspomnień 😒
4. Wolfenstein: Enemy Territory - gra przy której liznąłem e-sport. Godziny przegrane na serwerach otwartych, klanowych treningach, czy solo treningu trick jumpów. Do tego bardziej techniczne rzeczy jak np. tuning ustawień czy mierzenie osiągów w trick jumpach zależnie od fps... Ach, to były dobre czasy...
5. Star Wars: Jedi Academy - podobnie jak ET, co prawda tam głównie grałem solo, ale wciąż: Ta gra była jednym z elementów wzmacniających moje połączenie ze światem Gwiezdnych Wojen i działała tu znacznie lepiej niż Jedi Outcast (ciekawe dlaczego?)
6. Disciples II - tu mogłyby być Herosy, w które rozegrałem zdecydowanie więcej partii, ale imho to właśnie ta mroczniejsza wersja strategii turowych pokazała mi, że nie tylko RTS'y są warte uwagi. Mam sporo wspomnień związanych z graniem w to przy dźwiękach Kata.
7. Rock Band - i inne gry rytmiczne. Dalej mam antytalent muzyczny, ale to jednak dzięki temu typowi gier coś tam potrafię odegrać na perkusji, a co najważniejsze - zwielokrotnić przyjemny efekt muzyki stukając sobie do rytmu (co wcześniej wcale nie było takie oczywiste xD)
8. Mass Effect - Długi czas zastanawiałem się czy nie wrzucić tu KotOR'a albo Dungeon Siege'a. Ale pierwszy był turowy, a drugi hack'n'slashem. Dopiero Mass Effect pokazał mi, że to już czas gdy pełnoprawny RPG może być trójwymiarową grą akcji i nie stracić na tym w moich oczach.
9. NFSU 2 - jedyna "ścigałka" oprócz Re-Volta do której regularnie wracam i w ogóle gram. Jednak nie mam jakiegoś realnego parcia na zdalnie sterowany samochodzik, a zglebiona MX-5 z porządnym aerografem lub winylami nie opuszcza tyłu mojej głowy już od dobrych 20 lat :grinning:
Honorowe miejsca poza klasyfikacją
* Lemmings: W zasadzie nic z tamtych czasów nie pamiętam, ale to podobno żądając odpalenia tej gry potrafiłem złośliwie wyłączyć tacie komputer w trakcie pracy :smiley:
* Quake 3 Arena: Przegrałem godziny, ale bez jakiegoś wybitnego szału. Jest to jednak prawdopodobnie gra, której zawdzięczam posiadanie wciąż obu oczu. To na etapie gdy młóciłem w "Arenę", złapałem przypadkowo lecący przez klasę cyrkiel na ostatnich milimetrach przed swoją gałką oczną w #gimbaza 😠
Ehh Wolfenstein ET. Lubiłem ta grę, bo nawet mimo słabego aima byłem w stanie coś ugrać kampiac medykiem, czy pomagać lecząc innych. Wydaje mi się że ten gatunek umarł, bo w tych nowych sieciowkach chyba już nie ma takiego podziału na znaczące klasy postaci - miejsca dla noobów takich jak ja.
@pokeminatour Ten wyraźny podział ewoluował raczej w hero shootery. Tam masz wybitnie różne "klasy" które ze sobą współpracują. Osobiście naprawdę dobrze bawiłem się w Overwatchu, a przynajmniej zanim nie zszedł na Acti-Blizza 😒
@Aramil ja bardzo lubię Wspaniałą panią Maisel - komedia dziejąca się w latach 60. o żydówce z konserwatywnej rodziny, która postanowiła zostać standuperką
@kris@ebe jeśli wpis zawiera wideo to przy jego edycji kliknięcie na "Zapisz zmiany" nie robi nic. Nie widać nawet requesta w konsoli. (wersja web)
Z tego co widzę, usunięcie i dodanie wideo naprawia sytację - przycisk znów jest aktywny. (jakby z samym wideo nie udało się wam potwierdzić - post testowy zawierał również dwa obrazki)
Wczoraj wrzuciłem film z pytaniem czy jest to AI, a jeśli tak to w jakim stopniu. Nie bez powodu, bo sam spędziłem dłuższy czas na przyglądaniu się z przemożnym wrażeniem "tu jest coś nie tak, ale nie wiem co".
A więc:
TLDR:
- 35% zaznaczyło "pełne AI". Nie, film nie został w całości wykonany w AI. Całe otoczenie jest w porządku, znaki są ustawione logicznie i zgodnie z miejscem (Brazylia), brak artefaktów generacji (są tylko kompresji). Film daje dziwny vibe, ale tylko z powodu konkretnej części, reszta jest skopiowana z rzeczywistego nagrania (niestety osoba która podobno je widziała, nie pochwaliła się linkiem 😒 )
- 11% zaznaczyło "lepszy trick". Sztuczka jest całkowicie realna do wykonania, choć warto zaznaczyć że tutaj wykonanie jest wręcz mistrzowskie (i może stąd trochę tego wrażenia "coś tu nie gra"). Jak najbardziej da się balansować motocyklem "na kole" w taki sposób (choć osobiście raczej nigdy nie spróbuję xD), da się też muskać asfalt palcami i ich nie stracić (co już mogę osobiście potwierdzić 😉 ). I tak, są idioci robiący to "na zdrapkę", choćby w załączonym wideo (Tu mam wrażenie że koleś trochę jednak dłonie docisnął, stąd tak szybki powrót do poziomu xD PS: źródła nie podam, nie chcę małpy promować)
- 13% zaznaczyło "zmienili kierowcę" - gratulacje, właściwy jeździec został podmieniony na roznegliżowaną kobietę, w narastającym ostatnio trendzie kradzieży rzeczywistych filmów do przerobienia w bardziej "klikalny" AI slop. Tym co zdradza przeróbki są:
* Na chwilę wyraźnie widoczny jest oryginalny cień kierowcy w kasku (Ale nawet tu jest podchwytliwie, bo przez otwartą szybę pojawia się coś a'la cień włosów, trzeba dosłownie złapać te parę klatek aby być pewnym). Ogółem generacja tego cienia wyszła trochę przerażająco, bo wcale nie został pominięty, po prostu AI (jeszcze) go nie do końca ogarnęło.
* Minimalne artefakty w ruchu dziewczyny (tak @Arkil - na przykład piersi zachowują się nienaturalnie :smiley: )
* Noga i stopa dziewczyny w pewnym momencie przenikają przez bak, nie da się tego złapać na stopklatce, ale przy spowolnieniu da się zauważyć nienaturalną trasę ruchu.
- Niemal 28% zaznaczyło "nie mam pojęcia" - w pełni z wami sympatyzuję, sam czułem perfidne uncanny valley w trakcie oglądania ale nie byłem w stanie wypunktować nic konkretnego dopóki nie odpaliłem klatka po klatce w VLC (zauważyłem przenikającą nogę, ale nie stopę co spowodowało brak pewności bo to może być kompresja, nieprawidłowo zastanawiałem się czy światło stopu działa ok, coś mi nie pasowało w samym kierowcy, ale nie byłem w stanie powiedzieć dokładnie co)
- Pozostałych 13% zapraszam na PW :upside_down_face:
@Aramil prawda jest taka, że dopóki nie ma do wglądu oryginalnego nagrania, to można sobie gdybać. Nawet "podmiana samego kierowcy" w praktyce jest generowaniem całego obrazu, jedynie z zostawieniem części pozornie bez zmian. No a przede wszystkim - jaką to robi różnicę, czy wygenerowane jest wszystko, czy tylko część? Jako filmik wciąż jest to wytwór ai.
No a przede wszystkim - jaką to robi różnicę, czy wygenerowane jest wszystko, czy tylko część? Jako filmik wciąż jest to wytwór ai.
Zależy jak głęboko chcesz patrzeć. Od strony "czy AI slop nas zaleje" - fakt, nie ma różnicy.
Mnie to osobiście dodatkowo zaciekawiło bo sam używając AI przy generacji obrazków od jakiegoś czasu używam podobnej techniki i daje znacznie lepsze rezultaty. A poza tym to po prostu chwilowe umysłowe swawole, niektórzy oglądają TV, niektórzy grają na kompie, inni analizują głupie filmiki (a wielu po prostu wszystko z tej listy przy różnych okazjach 😉 )
@growl Nope. Na tym filmiku skończyło się moje mocne zainteresowanie tematem i nie ma szans na tak rozbudowane wpisy w przyszłości 😛 Byłyby tam co najwyżej reposty z r/isthisai.
@Aramil jakich czasów dożyliśmy :grinning: Kiedyś to murzyny robiły takie cuda na żywo a teraz trzeba się zastanawiać.
Ale mnie nie pasuje klamka od sprzęgła, bo widać moment jej wciskania ale potem już przegazówka jest na niewciśniętym sprzęgle - a nie zauważyłem żeby tak błyskawicznie wybiła bieg.
Ikea przeszła już na Matter, używek brak więc szukam nowych żarówek do pracy z #homeassistant Polecacie coś konkretnego? Potrzebuję E27, CRI 85+, barwa ciepła lub regulowana. Do tego osobno RGB (tu wymogi to tylko kolor :)).
Ma ktoś może save'a z końcówki misji ratowania So Mi w #cyberpunk2077 ? Ostatnie achi których brakuje mi do 100%, a nie mam ochoty znowu przechodzić tej całej pseudo-horrorowej sekwencji w Cynosure...
@Aramil Jeśli ratujesz So Mi to nie masz Cynosure i horrorowej sekwencji, te ścieżki się totalnie rozjeżdżają po wyborze nad matrycą. Ale może coś źle zrozumiałem, bo skoro brakuje Ci tylko jednego to znaczy że masz drugi z tej ścieżki (czyli oddanie jej Reedowi na koniec, lub wystrzelenie rakietą w kosmos)?
waga: 121,3 kg (+0,2 / +0,3 od ostatniego/początku)
bebech: 117,5 cm (-0,5)
Zasadniczo to zgodnie z moim prywatnym planem - na razie nie waga, a zwiększenie aktywności do normalniejszego poziomu. Teraz w końcu rower, hantle czy inne rozciąganie to nie jest u mnie aktywność od święta, a codzienna aktywność.
Choć miałem nadzieję, że jednak będzie lepiej. Niestety wygląda na to że dodatkowe "motywatory" również w kwestii odchudzania działają u mnie odwrotnie. Swego czasu przy aktywnym używaniu Stravy odechciało mi się jeżdżenia (bo to upierdliwe zawsze załączać Stravę, tu zapomniałem, tam gps zgłupiał, etc.), a teraz próbując "podgonić" do świniobicia wpadłem w pułapkę zajadania stresu...
najważniejsze to złapac rytm w tym co się robi i starac się go utrzymac. Nie da dużo na raz bo się człowiek zakrztusi albo jedzeniem albo ciało nie będzie miało siły na powtórkę treningu. No i jak ise czasami coś rozjedzie to wracać spowrotem. Kazdemu żdazy się krzywo coś zagrac.
@D21h4d Dokładnie. Ja dla przykładu: - pierwszy tydzień nie liczyłem w ogóle kcal, tylko starałem ograniczyć słodycze i trochę ilościowo żarcie, - drugi tydzień dołożyłem 2x w tygodniu cardio i mniej więcej liczyłem kcal, - trzeci tydzień już konkretniej liczyłem kcal w apce fitatu i starałem się zwiększyć białko, - czwarty nic nie zmieniłem.
Waga leci powoli, ale leci. Zero presji, zero potrzeb, koń zwalony. Mógłbym próbować urwać dodatkowe 200kcal i szybciej chudnąć, ale czułbym więcej stresu, myślałbym ciągle o żarciu, a mi nie o to chodzi. Dla przykładu celuję w 2500kkcal dziennie i to mi zakłada deficyt 300-500kkcal. Jak jednego dnia zjem 2700kkcal, to nie próbuję kolejnego dnia tego odrabiać, bo to wciąż jest jakiś deficyt. Dużo pomogło mi porzucenie podejścia "wszystko albo nic", które jest męczące psychicznie i dla mnie nie do utrzymania w dłuższej perspektywie, bo mam słabą wolę. Sama dieta mnie nie męczy prawie w ogóle, bo jem wszystko co jadłem, męczy mnie trochę wpisywanie tego do apki. Jak jeszcze jem pakowane rzeczy z kodem kreskowym to jest git. Gorzej jak jem coś niestandardowego, to wtedy trudno mi się wstrzelić z wartościami i jest to upierdliwe/demotywujące.
Za to przede mną dwutygodniowe wakacje i nie zamierzam na nich liczyć kcal, ani specjalnie ograniczać się w jedzeniu. Co prawda moje wakacje są zawsze bardzo aktywne, wiec przewiduję utrzymanie masy ciała, za to boję się, że po powrocie do szarej rzeczywistości nie będzie mi się chciało liczyć kcal i pozostanę świniakiem :c
Za to przede mną dwutygodniowe wakacje i nie zamierzam na nich liczyć kcal, ani specjalnie ograniczać się w jedzeniu. Co prawda moje wakacje są zawsze bardzo aktywne, wiec przewiduję utrzymanie masy ciała, za to boję się, że po powrocie do szarej rzeczywistości nie będzie mi się chciało liczyć kcal i pozostanę świniakiem :c
Nie rób tego. U mnie tak właśnie zaczęło się perfidne jojo z którym aktualnie walczę. Ze stabilnych 110 ze średnią/dużą ilością mięśni złamane biodro+stres wystrzeliły mnie do 140, potem zbiłem poniżej 100 więc było już bardzo dobrze (sztanga większa od własnej masy to zdecydowanie "jest dobrze" 😉 ). Niestety właśnie takie "jadę na wakacje, potem wrócę do liczenia i zdrowych potraw" razem z przejściem na pracę zdalną doprowadziły mnie tu gdzie jestem teraz - otyłość bez sensownej ilości mięśni.
Niestety, z jedzeniem i ruchem jest chyba podobnie jak z alkoholem, nie bez powodu AA mówią o sobie "niepijący alkoholicy", jak raz musiałeś to potem już musisz trzymać dyscyplinę 😉
A co do podejścia to imho jedyne sensowne. Zarówno z tego co czytam, jak i z paru wcześniejszych prób na pół gwizdka wyraźnie widzę, że "diety cud" przynoszą zwykle jojo i wzrost masy w długim okresie.
@HmmJakiWybracNick Nie licze kalorii. Staram się jeść dużo białka typu jajka, skyry, biały ser na śniadanie póxniej na obiad coś z dużą ilościa zieleniny i mieska, na kolacje jakaś bułka. Dołoże ze 2 bezalko dla przyjemności wieczorkie i trochę ksiażki. Rano 30 minut rowerka lub innego ruchu co by pompa podeszła do 160 i jakoś powoli to idzie. Wieciej nie dam rady na codzień bo dzieci zona praca i inne hobby zabieraja mi za dużo czasu. Grunt ze jestem z siebie zadowolony i nie męzy mnie to co robię.
waga: 120,3 kg (+0,1 / -0,7 od ostatniego/początku)
bebech: 118 (tym razem można by powiedzieć że zmalau, ale w milimetry się nie bawię 😉 )
Biorąc pod uwagę, że w 5 z tych 7 dni moja "dieta" wyglądała jak pic rel, zazwyczaj "chapane" na szybko gdy miałem moment - jest całkiem nieźle. Chyba podejście "kcal to na luzie, ale przede wszystkim rozpędzić metabolizm" jednak coś daje :grinning:
Teraz skupiam się na pilnowaniu, aby codziennie "rozpędzić" się do 130+ BPM na 15+ minut (rower, VR, cokolwiek). I nawet bez efektu tych 3x30k kroków przez Woodstock, tragedii nie ma (powiedzmy, bo -20 powinno być już na starcie xD)
@AdelbertVonBimberstein Tu nie było decyzji. Na co dzień mam swoje warzywa, grani i powolną eliminację łatwych węgli. Tu było piwkowanie z premedytacją. Gorzej, że w Sierpniu tego piwkowania jest znacznie więcej ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯