Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hans.KropsonTytan

Dołączył/a:

  • 205 wpisów
  • 158 komentarzy
  • 11 obserwujących

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

Zagadka szachowa: spójrzcie teraz na diagram, ruch białych, mat w dwóch.

Już? Proste?

Tak, ale nie dla mnie 😉 To jest partia mojego siedmioletniego bratanka z botem na ChessKid. Przeglądałem ją sobie i zmarszczyłem się, gdy młody zagrał pionem; ja tam widziałem wymuszonego mata "schodkowego" w trzech i ruch gońcem był z tempem, więc pomyślałem sobie: szkoda, ale niech się dzieciak uczy. Bot w odpowiedzi pchnął swojego pionka i odebrał hetmana, a dzieciak zakończył dyskusję gońcem i pokazał, że uczyć się to powinien stryjek, który ledwo parę miesięcy temu nauczył go mata schodkowego dwoma wieżami 😁

On w sumie to nie umie jeszcze liczyć wariantów, nie zna schematów matowania, ot pyka sobie z botami dla rozrywki. Więc chyba tego nie policzył, tylko się ruszył na czuja. Ale czy to zła wiadomość, że młody ma intuicję? 😎

P.S. Pokazałem tę pozycję swojemu ojcu, który czterdzieści lat temu nauczył mnie mata dwoma wieżami. On też nie widział mata w dwóch, też by się ruszył gońcem. A Wy?

#gry #szachy #zadaniaszachowe #dzieci #chwalesie

GURU2piorunów

Ja oczywiscie widze mata w 2, ale mat z szachami zawsze lepszy xD

Autorytet2piorunów

@xniorvox spoiler

.

.

.

.

.

.

.

.

1. h7 cokolwiek

2. Gf6#

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Szachy

2piorunów

Ludzie strasznie przeceniają Tala. Trochę tak jak przeceniają Ronaldinho z uwagi na widowiskowość zagrań. Nie zrozumcie źle, oczywiście Mistrz Świata i wybitny szachista, ale z jakiegoś powodu ludzie dają go na poziomie Carlsena i Kasparowa, którzy statystycznie go niszczą. Patrząc na statystyki przeciwko innym wielkim lat 60-80 widać, że miał niezłe, ale z pewnością nie wybitne wyniki.

W drugą stroną niedoceniani są zawodnicy pragmatycznie skuteczni co bili rekordy w czasie bez porażki i wygranych turniejach międzynarodowych, czyli Capablanka i Karpow

#szachy #gownowpis

Tytan1piorunów

@Ragnarokk Te wyniki to skąd wziąłeś? AI wygenerowało? :grinning:
Korchnoi wygrał mecz pretendentów z Talem w 68 z wynikiem +2 -1 =7 , a w całej karierze miał chyba kilkanascie klasycznych wygranych z Talem. Ogólny wynik był strasznie niekorzystny dla Tala.

Karpow na pewno wygral z Talem w 1980 w Bugojno w Jugosławii (niedawno analizowałem ta partię)

Innych wyników nie chce mi się sprawdzać, ale tak na oko to jakiś bullshit.

Generalnie Tal rozgrywał i rozumiał pewne typy pozycji (szczególnie z nierównym materiałem) na niesamowitym poziomie, ale jednocześnie popełniał dużo błędów w obliczeniach i pozycyjnie grał nie najlepiej.
Najlepszy swój poziom uzyskał pod koniec lat 70-tych kiedy pomagał Karpowowi w meczach o MS,

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Książki

56piorunów

Takie cacko kiedyś znalazłem - na śmietniku - wyobrażacie sobie? Z 1939 roku.

Znam trochę niemiecki ale tego gotyku nie jestem w stanie odczytać, oczy mi od tego krwawią.

muszę się kiedyś przysiąść z Google Lens i sobie popatrzeć, sporo ciekawych rzeczy.

#ksiazki #historia #niemcy #niemiecki #ciekawostkihistoryczne

Fenomen10piorunów

@Opornik no to ja nie mam problemu z przeczytaniem tej gotyckiej czcionki za to nic nie rozumiem po niemiecku 😁

GURU2piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (36)

GURU

w Ciekawostki

26piorunów

Dziś w nocy zmarł najstarszy żyjący Mistrz Świata. Jeden z tych, co pomimo bycia świetnym szachistą (inni nie zostają mistrzami świata) raczej nie zdobył serca publiki i mało kto jest w stanie powiedzieć coś o tym, jakim był szachistą (jego siłą była właśnie elastyczność), jakie grał debiuty. W sumie najbardziej będzie zapamiętany ze słynnego przegranego meczu z Fischerem w Reykaviku. A o tym meczu to książki można pisać, więc ten temat zostawię.

Po przegranej z Amerykaninem stał się trochę kozłem ofiarnym, w rezultacie kilka lat później wyemigrował do Francji.

#szachy

Tytan4piorunów

@Ragnarokk Myślałem, że juz dawno nie żyje...:thinking_face:

Prawdziwy dżentelmen. Miał swoje wzloty i upadki. Kilka lat temu myslałem że Duda pójdzie w jego ślady i też zostanie mistrzem swiata...

A co do tego jak grał? Ja najbardziej zapamiętałem ta pozycję z 1961 roku.

Spasski grał białymi. Gdyby zagrałby 34. Kf6 Hxd4+ 35 Kf7 to wygrałby jedną z piekniejszych partii w karierze i został pretendentem.
Ale zagrał 34. Kh5 Hb5+ 35. Kh4 Ge7+ 36. Kh3 Hg5 i partie przegrał (po kolejnych 15 posunieciach), nie został pretendentem i musiał czekać kolejne 3 lata na swoja szansę.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Historia

12piorunów

Procesy Pokazowe w ZSRR - Piatakow - cześć V

     #rewolucja1917

_Proces antysowieckiego centrum trockistowskiego (23-30 stycznia 1937)_

_SESJA PORANNA 29 STYCZNIA 1937_
_Ostatnie słowo oskarżonego Piatakowa_

_Obywatele sędziowie! Odmówiłem wygłoszenia mowy obrończej, ponieważ oskarżenie państwowe było słuszne w sensie ustalenia faktów, było słuszne również w sensie zakwalifikowania mojego przestępstwa. Ale nie mogę się zgodzić, nie mogę się pogodzić z jednym stwierdzeniem prokuratora: że nadal jestem trockistą. Tak, jestem trockistą od wielu lat. Ramię w ramię szedłem z trockistami, ale w końcu jedynym motywem, jedynym motywem, który skłonił mnie do złożenia zeznań, które złożyłem, było pragnienie, przynajmniej teraz, jeśli nie za późno, pozbycia się mojej obrzydliwej trockistowskiej przeszłości._

_I dlatego zdaję sobie sprawę, że moje wyznanie, moja relacja o tych działaniach - nikczemnych, kontrrewolucyjnych, przestępczych działaniach, które prowadziłem i które były prowadzone przez moich wspólników, że przyszło to zbyt późno w sensie czasu, abym osobiście wyciągnął z tego jakiekolwiek praktyczne wnioski. Ale nie odbierajcie mi prawa do uświadomienia sobie tego, tylko do uświadomienia sobie, że choć było już za późno, to i tak wyrzuciłem z siebie to plugastwo, tę ohydę._

_Najtrudniejszą rzeczą dla mnie, sędziowie, nie jest sprawiedliwy werdykt, który wydacie. Jest to świadomość, przede wszystkim dla mnie samego, świadomość podczas śledztwa, świadomość dla was i świadomość dla całego kraju, że w wyniku całej poprzedniej zbrodniczej walki podziemnej znalazłem się w samym środku kontrrewolucji - kontrrewolucji najbardziej obrzydliwego, nikczemnego, faszystowskiego typu, kontrrewolucji trockistowskiej._

_Myliłby się ten, kto by sądził, że kiedy zaczynałem działalność trockistowską, wiedziałem, dokąd to wszystko doprowadzi. Błędem byłoby sądzić - nie umniejsza to w najmniejszym stopniu moich obiektywnych czynów przestępczych - ale błędem byłoby sądzić, że subiektywnie wyznaczyłem sobie kontrrewolucyjne zadania i byłem świadomy bagna obrzydliwości i zbrodni, w które w końcu wpadniemy._

_Tak, raz podjąłem próbę odejścia od trockizmu. Było to w latach 1928-30 i próba ta nie została doprowadzona do końca. Nie wyrzuciłem z siebie wszystkich pozostałości mojej przeszłości, pozostał trujący odłam pozostałości ideologii trockistowskiej. Pozostała drzazga, która początkowo nie miała dla mnie większych praktycznych konsekwencji, ale dalej wokół niej narastał ten złośliwy wrzód, który doprowadził mnie na ścieżkę zbrodni, zdrady, odstępstwa. Ten wrzód został otwarty._

_Nie myślcie, obywatele sędziowie - chociaż jestem przestępcą, jestem człowiekiem - że przez te lata, lata duszącego trockistowskiego podziemia, nie widziałem, co dzieje się w kraju. Nie myślcie, że nie rozumiałem tego, co robiono w przemyśle. Powiem wam wprost. Czasami, wychodząc z trockistowskiego podziemia i wykonując inną praktyczną pracę, czasami czułem rodzaj ulgi i oczywiście, po ludzku istniała ambiwalencja nie tylko w sensie zewnętrznego zachowania, ale także ambiwalencja wewnętrzna._

_Rozumiałem nie tylko to, co było robione. Widziałem, mimo że w najmniejszym stopniu nie zmniejszało to ani haniebności zbrodni, ani ich obiektywnego znaczenia, ale widziałem, że byliśmy grupą trockistów, jak słusznie powiedział prokurator, zaawansowanym oddziałem faszystowskiej kontrrewolucji, że nie mogliśmy tak naprawdę zmienić obiektywnego kierunku rozwoju przemysłu i gospodarki poprzez nasz sabotaż. Ale tak właśnie było. I kiedy pod koniec 1935 r., w 1936 r. zbliżyliśmy się, a raczej, niepoprawnie, nie zbliżyliśmy się, ale znaleźliśmy się w gąszczu zdrady, zdrady i najbardziej rażącej faszystowskiej kontrrewolucji, kiedy było dla nas jasne, że stajemy się agentami faszyzmu, wtedy nie tylko ja chciałem od tego uciec. Nie znalazłem w sobie ani wystarczającej odwagi, ani wystarczającej stanowczości, aby obrać jedyną otwartą drogę, którą była droga dobrowolnego opowiedzenia o mojej działalności, oddania organizacji i oddania wszystkiego, co zrobiłem w przeszłości, czyli zrobienia tego, zanim to zrobiłem._

_Nastąpiło aresztowanie. Aresztowanie spełniło swoją rolę pozytywną w sensie złożenia przeze mnie wyczerpującego, pełnego świadectwa o działalności trockizmu. Ale odegrało swoją rolę tylko pod tym względem, że jeśli wcześniej próbowałem wyjść z tego bagna w niewłaściwy sposób, aresztowanie postawiło mnie przed dylematem: albo pozostać wrogiem do końca, nie przyznając się, nie ujawniając się, pozostając trockistą do ostatniego dnia, albo obrać drogę, na którą wkroczyłem._

_Zdaję sobie sprawę, że nie może to służyć jako motyw do złagodzenia kary. Wyjaśniam tylko sądowi, co ostatecznie skłoniło mnie do złożenia tych wyczerpujących zeznań, które, mam nadzieję, pomogły choć trochę zrozumieć tę nikczemną intrygę._

_Nie powiem, obywatele sędziowie - śmiesznie byłoby tak tutaj mówić - że oczywiście nie stosowano wobec mnie żadnych metod represji czy nacisku. Te metody, przynajmniej dla mnie osobiście, nie mogły być zachętą do składania zeznań._

_To nie strach zmotywował mnie do opowiedzenia o moich zbrodniach. Co może być gorszego niż sama świadomość i przyznanie się do tych wszystkich zbrodni - najcięższych i najbardziej szkodliwych - które musiałeś popełnić?_

_Każda kara, którą przyjdzie mi ponieść, będzie lżejsza niż sam fakt przyznania się do winy. Dlatego nie mogłem pogodzić się ze stwierdzeniem prokuratury, że nawet teraz, na ławie oskarżonych, nadal jestem trockistą._

_A potem, kiedy nie tylko zostałem postawiony przed sowieckim sądem, kiedy jestem w pełni odpowiedzialny karnie zgodnie z sowieckimi prawami przed sowieckim sądem za moje zbrodnie, kiedy jesteśmy odpowiedzialni w pełni za wszystkie nasze czyny - ten, w którego imieniu to zrobiliśmy, na którego bezpośrednie instrukcje i podżeganie zrobiliśmy to wszystko, znając go bardzo dobrze, jak sądzę - nie znajdzie nic innego, jak tylko zaprzeczyć temu, co zrobiliśmy razem z nim i pod jego przywództwem, oczerniać nas, kłamać, oskarżać nas o tchórzostwo i cokolwiek innego._

_Trocki nie zrobi nic innego. Znam go zbyt dobrze, by w to wątpić. Zamiast odpierać lub rzucać mi te oskarżenia tutaj w sądzie twarzą w twarz, które niewątpliwie rzuci na mnie, zamiast konfrontować się z nami, z pewnością łatwiej, prościej, bezpieczniej jest kontynuować jego sabotażową pracę._

_Mnie osobiście, obywatele sędziowie, bardzo to nie rusza. Żałuję tylko głęboko, że razem z nami na ławie oskarżonych nie zasiada ten bezwzględny zbrodniarz, nieskruszony, zbrodniarz do końca, jakim jest Trocki._

_Jestem zbyt świadomy swoich zbrodni i nie śmiem prosić o pobłażliwość. Nie śmiem nawet prosić o litość._

_Za kilka godzin wydacie wyrok. I oto stoję przed wami w błocie, zmiażdżony własnymi zbrodniami, pozbawiony wszystkiego z własnej winy, straciwszy partię, nie mając przyjaciół, straciwszy rodzinę, straciwszy samego siebie....._

_Nie pozbawiajcie mnie jednej rzeczy, obywatele sędziowie. Nie pozbawiajcie mnie prawa do świadomości, że również w waszych oczach, nawet jeśli zbyt późno, znalazłem siłę, by zerwać z kryminalną przeszłością._

Źródło Rosyjskie Archiwum Państwowe РГАСПИ Ф. 671, Оп. 1, Д. 237, Л. 1-65.

Przetłumaczono z DeepL.com (wersja darmowa)

Tytan4piorunów

30 stycznia 1937 skazany na śmierć z zarzutu o „organizację _Równoległego antysowieckiego centrum trockistowskiego_ i kierowanie działalnością szkodniczą, dywersyjną, szpiegowską i terrorystyczną”. Rozstrzelany 1 lutego 1937.

Tytan

w Historia

11piorunów

Procesy Pokazowe w ZSRR cześć II

List od G.L. Piatakowa Do I.V. Stalina o zeznaniach I.I. Reinoglda i N.V. Gołubienko

_Drogi Towarzyszu Stalinie!_

_Właśnie wróciłem od tow. Jeżowa, który pokazał mi oszczercze, ohydne zeznania Reingolda i Gołubienki. Rozumiem, że ci ludzie, którzy stracili wszystko, co w człowieku dobre, stali się bandytami-mordercami, próbują obrzucić błotem także i mnie. Rozumiem, że Wy, którzy widzieliście tyle zdrad, nie możecie nie podejrzewać mnie, tym bardziej że z powodu mojego niedopuszczalnego roztargnienia przeoczyłem wroga[żona] we własnym domu. Zrozumcie mnie: jak mogę rozwiać w Waszych oczach, w oczach Sergo[Sergo Ordżonikidze przełożony Piatakowa], w oczach KC, w oczach Partii te oszczerstwa? Ci łajdacy tak się naginali, tak oszukiwali wszystkich, że nawet uczciwy człowiek, jakim byłem i jestem, czuje, że oszczerstwo jakoś do niego przylega i jego słowom nie ma pełnej wiary._

_Właśnie dlatego, że nie dwulicowo, nie politykując, ale uczciwie, bezpowrotnie rozliczyłem się ze swoją trudną przeszłością, to właśnie wzbudzało i wzbudza w tych łotrach nienawiść do mnie i nic ich nie kosztuje, by na mnie kłamać i łżeć._

_Co mogę przeciwstawić tym oszczerstwom? Całe swoje życie i pracę po zerwaniu z opozycją. Jest ona przecież na widoku u wszystkich. Nie miałem ukrytego życia. Od rana do późnej nocy w Ludowym Komisariacie starałem się, na ile sił i zdolności, w praktyce realizować linię partii, Waszą linię, tow. Stalinie. Nieraz musiałem publicznie występować, nie z pokutnymi, przebiegłymi przemówieniami, ale w obronie ogromnej pracy, która jest prowadzona w naszym kraju. Tysiące rozmów, które prowadziłem, zawsze były przepełnione radosną pewnością w słuszność tego, co wszyscy my, Wy, Biuro Polityczne, KC i ja w tym robimy. Z własnej inicjatywy stworzyłem czasopismo "СССР на стройке" [ZSRR na budowie], którym kieruję od ponad 6 lat – całe to czasopismo, moje dzieło, którego jestem redaktorem naczelnym do dziś, jest panegirykiem naszemu socjalistycznemu budownictwu, naszej partii, naszemu KC, naszym przywódcom, a zwłaszcza Wam. W dniu Waszych 50. urodzin, nikt mi tego nie proponował, napisałem o kierownictwie partią i o Waszym kierownictwie to, co myślałem i myślę. Stałem się wiernym stalinowcem. To dało mi największą radość w życiu. Nigdy, nigdy jeszcze nie żyłem tak pełnym, radosnym życiem właśnie dlatego, że nie miałem żadnego wewnętrznego rozdarcia. Przeciwnie, czułem się uczestnikiem największego dzieła historycznego i to napełniało mnie radością i dumą. Wszyscy ci Trocki, Kamieniew, Zinowiew i inni łajdacy, którzy stoczyli się do roli białogwardyjsko-faszystowskich morderców, interesowali mnie jak zeszłoroczny śnieg._

_I nagle jakiś kłamca i łotr mówi, że nie wyobrażam sobie kierownictwa partią bez tych bandytów, a inny posunął się nawet do tego, że jakoby dawałem wskazówki o konieczności zabicia Was, Was, którym jestem oddany do końca, których kocham i szanuję, którymi się szczycę! Toż to potworne!_

_Przez te ciężkie dla mnie dni przemyślałem całe swoje życie po opozycji. Szukałem – czy nie było we mnie gdzieś jakiejś skazy, wewnętrznej zgnilizny, wahania, wątpliwości. Nie i nie. Nie znalazłem ani jednej plamki! Prawda, jest nie plamka, ale duża plama – to sprawa mojej byłej już żony (mówię byłej, bo oczywiście teraz nie uważam jej za swoją żonę). Jestem winny, że zbyt zagłębiłem się w pracę i niedbale, lekkomyślnie, roztargnionie odnosiłem się do tego, co działo się w naszym domu. Za to jestem winny._

_A jednak oszczercy z tej bandyckiej szajki mogą mówić przeciwko mnie, co tylko chcą, a ja jestem bezsilny, by obalić te oszczerstwa. Mówiłem setki, tysiące razy, że szczęściem dla Partii jest, że kontrrewolucyjny blok Trockiego-Zinowiewa został rozbity, że Partia ma wspaniałe kierownictwo, że geniusz Stalina pozwolił nam znakomicie radzić sobie z wieloma trudnościami, mówiłem, że mamy teraz wspaniały, przenikliwy i silny KC, że kierownictwo partią i państwem ukształtowało się po raz pierwszy tak zwarte, silne, przenikliwe i słuszne, a jakiś Reingold twierdzi, że ja mu mówiłem, że bez Kamieniewa, Zinowiewa, Trockiego nie wyobrażam sobie kierownictwa Partią! I obalić te oszczerstwa nie mogę niczym. On kłamie i będzie kłamał, a ja mogę tylko powiedzieć, że tego nie mówiłem! Jestem gotów umrzeć za Partię i za Was, a jakiś Gołubienko twierdzi, że jakobym podżegał przeciwko Wam osobiście i wypowiadał się w kontrrewolucyjnym duchu. Ja Gołubience opowiadałem, jak u nas dobrze idą sprawy, a on mówi coś wręcz przeciwnego._

_To po prostu jakiś koszmar!_

_Cokolwiek by się nie stało, tow. Stalinie, jakkolwiek by ci łajdacy nie opluwali, oświadczam Wam, że stałem się twardym, przekonanym, oddanym stalinowcem i takim pozostanę. Znacie moją przeszłość. Mam za sobą ciężkie błędy polityczne. Minęło już 8 lat, odkąd udało mi się zrzucić ciężar tych błędów, rozliczyłem się z nimi. Z pełnym przekonaniem mówię, że stałem się stalinowcem i jako stalinowiec uczciwie, twardo, bez wahania i chwiejności prowadziłem swoją pracę, która mi była powierzona, całe życie było przepełnione tą ideą. Cokolwiek Wy i KC postanowicie, pozostanę takim samym oddanym stalinowcem, jakim się stałem. A łajdacy, oszczercy i bandyci mogą mówić, co tylko chcą. Wy i ci, których kocham i szanuję, macie prawo odnieść się do mojego oświadczenia z nieufnością, ale ja sam wiem, co myślę, co czuję, co było, a czego nie było. Właśnie dlatego mówię, że oszczercy mogą oszczędzać, a ja stalinowcem byłem i pozostanę._

_G. Piatakow. 11.VIII.36 r._

_Chcę jeszcze dodać._

_Mam córeczkę 14 lat – pionierkę. Wyjaśniałem jej przedwczoraj: jest partia i są wrogowie partii. Tymi wrogami są Trocki, Kamieniew, Zinowiew i inni. Twoja matka poszła drogą wrogów, więc nie masz matki. Dziewczynka to zrozumiała i powiedziała, że będzie pomagać ojcu._ _Sergo[Sergo Ordżonikidze przełożony Piatakowa] zapytał mnie: czy jestem gotów wystąpić jako oskarżyciel przeciwko tym bandytom – dla mnie to była radość. Z powodu oszczerstw jestem teraz pozbawiony możliwości wystąpienia. Moja nienawiść do tych ludzi jest tak wielka, że gdybym miał możliwość na procesie rzucić im w twarz wszystkie oskarżenia, to z radością osobiście wykonałbym wyrok na nich, i to nie po cichu, ale publicznie._

_Ciężko płacę za swoje błędy sprzed ponad 8 lat. To mnie nie złamie i nie niepokoi. Nie do zniesienia jest tylko jedna myśl: że Wy, Sergo[Ordżonikidze], Mołotow, Woroszyłow, Kaganowicz i inni możecie pomyśleć, że krzywiłem duszą, żyłem politycznie nieuczciwie, miałem cokolwiek wspólnego z całą tą szajką (jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio). Trudno w obliczu brudnych kłamstw tych łotrów prosić Was, byście mi uwierzyli. Ale mam nadzieję, że swoim dalszym życiem, pracą i, jeśli będzie trzeba, śmiercią pokażę raz jeszcze, że moja rozmowa z Wami w lutym 1928 roku nie była polityczną grą, nie „posunięciem”, ale uczciwą rozmową człowieka, który swoje błędy i swoją winę wobec partii zrozumiał, przemyślał i przeżył do końca._

_[11.VIII.36 r.]_

Źródło Rosyjskie Archiwum Państwowe РГАСПИ Ф. 17, Оп. 171, Д. 232, Л. 136-140. Машинописная копия. Л. 141, 141об, 142. Автограф.
Przetłumaczone przez DeepSeek.com

Na zdjeciu Sergo Ordżonikidze minister przemysłu ciężkiego.

GURU1piorunów

Chyba nie pomogło

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Historia

14piorunów

119 lat temu urodziła się Vera Mencik. Była pierwszą i ostanią aż do czasu Judit Polgar ponad pół wieku później zawodniczką, która na poważanie weszła w męski świat szachów (choć trzeba powiedzieć, że też dużo mniej jak Węgierka, która była w stanie rozwalić każdego szachistę). Zginęła tragicznie podczas bombardowania Londynu w 1944

https://pl.wikipedia.org/wiki/Vera_Menchik

#szachy #historia

Tytan1piorunów

@Ragnarokk
Judith Polgar, to taki poziom Dudy.
Tez raz w zyciu zagrala w "turnieju pretendentow" i zajela w nim tez ostatnie miejsce.
A w pojedynczej partii mogla wygrac z kazdym szachista.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Tytan

w Historia

16piorunów

Front Bałkański w I wojnie światowej część 23, na podstawie "Through the Serbian Campaign -The Great Retreat of the Serbian Army" By Gordon Gordon-Smith wyd. 1916

Poprzednie części pod tagiem

_Po przybyciu do kwatery głównej w czwartek, 23 listopada 1915, w dniu mojego przybycia do Prisrend, otrzymałem kilka szczegółów na temat ostatnich ruchów wroga. Serbski Sztab Główny przybył do Prisrend 17 listopada. Dwa dni później otrzymał wiadomość, że austriacko-niemiecka armia pod dowództwem generała von Gallwitza zajęła Raszkę i Nowy Bazar. 22 listopada siły te wkroczyły do Mitrowicy i posuwając się naprzód, 25 listopada dołączyły do armii feldmarszałka von Mackensena w Prisztinie. W ten sposób całe siły austriacko-niemieckie na Bałkanach zostały zmasowane w tym mieście. Tego samego dnia Bułgarzy, zajmujący Lipljan z dwiema dywizjami, połączyli siły ze swoimi austriacko-niemieckimi sojusznikami. Posuwając się w kierunku Prisrend, cała armia austriacko-niemiecko-bułgarska rozłożyła swoje siły w półkolu, otaczając wszystko, co pozostało z armii serbskiej i spychając ją tyłem do granicy Albanii._

_W dniu mojego przyjazdu odwiedziłem cytadelę, wznoszącą się na wzgórzu, na którego zboczach zbudowany jest Prisrend. Znajdują się tu ostatnie ślady twierdzy wzniesionej przez cara Stefana Duszana, serbskiego Karola Wielkiego. U moich stóp płynęła Bystryca, rwącym potokiem przepływająca przez miasto. Na wschodzie, na krańcu wąwozu, między wysokimi górami, mogłem dostrzec ośnieżone szczyty pasma gór Szar, które tworzyły wyniosłą barierę między nami a Bułgarami w Tetowie. Po lewej stronie ukazało się miasto Prisrend, rozległa aglomeracja tureckich i albańskich domów, z której wyłaniały się wdzięczne minarety pięćdziesięciu meczetów. Wśród nich można było wyróżnić dzwonnicę pojedynczego greckiego kościoła prawosławnego. W ciemnym zakątku ukryta była mała katolicka kaplica, której kapłan jest dotowany przez rząd austriacki. Po południu nadeszła wiadomość, że droga z Dibry do Monastyru została odcięta, ponieważ Bułgarzy byli w Prilepie i nacierali na Monastyr. To przekreśliło ostatnią nadzieję na to, że część serbskiej armii dotrze do tego miasta, by ruszyć pociągiem przez Grecję do Salonik. To była klęska na całej linii._

_Wieczorem, po kolacji, major Sekcji Operacyjnej Sztabu Głównego przedstawił mi techniczne podsumowanie działań na różnych frontach w ciągu ostatniego miesiąca. „28 października”, powiedział, „armia serbska dysponowała niewielkimi siłami na południu, na linii Tetovo-Gostivar-Kičevo oraz oddziałem na Babunie. Był też oddział na linii Ferizović-Giljane. „W Starej Serbii siły były zgrupowane w następujący sposób: Na lewym brzegu zachodniej Morawy znajdował się korpus armijny na froncie Gorny-Milanowac-Kricz. Drugi korpus znajdował się na prawym brzegu Wielkiej Morawy w okolicach Ćupriji i Paraćina. Trzeci korpus zajmował okolice Plotcz w pobliżu Niszu”. Główną ideą Sztabu Głównego w tym czasie było skoncentrowanie wszystkich dostępnych wojsk w kraju między zachodnią Morawą a południową Morawą oraz wzmocnienie wojsk na froncie Giljan-Ferizović i oczekiwanie na przybycie wojsk francuskich”. 2 listopada oddziały na lewym brzegu Morawy Zachodniej musiały ustąpić przed przeważającymi siłami Niemców i wycofać się na prawy brzeg. Oddziały, które znajdowały się w okolicach Ćupriji i Paraćina zostały w konsekwencji zmuszone do wycofania się w kierunku góry Jastrebac, podczas gdy oddziały w okolicach Niszu musiały opuścić swoje pozycje i wycofać się na Leskovac. Pozycja tych sił pod koniec 7 listopada stała się niezwykle krytyczna, ponieważ jedna z ich dywizji doznała poważnych strat w okolicach Leskovaca. Linia odwrotu tego korpusu, Lebane-Medvedje, była zagrożona. Był to główny powód przyspieszenia odwrotu wszystkich korpusów armijnych, podczas gdy oddziały, które utrzymywały się na prawym brzegu Morawy Zachodniej, zostały zmuszone do wycofania się w kierunku Raszki._

_„Oddziały, które wycofały się w okolice góry Jastrebac, otrzymały rozkaz wycofania się w kierunku Kuršumliji, Prepolac i Prisztiny. Ich instrukcje brzmiały: wycofywać się powoli, broniąc każdej możliwej pozycji tak długo, jak to możliwe. Inne mniejsze oddziały wycofały się na Jankovą Klissurę. „W międzyczasie korpus armijny, który odpierał ataki w pobliżu Lescovaca, nieco poprawił swoją pozycję. Został wzmocniony i przeprowadził udany atak na Bułgarów, co pozwoliło mu wykorzystać linię odwrotu przez Lebane-Medvedje, która w pewnym momencie była poważnie zagrożona. Była więc w stanie wycofać się w kierunku Prisztiny._

_„W rezultacie udało się uratować serbskie armie, i to pomimo faktu, że odwrót musiał być prowadzony przez kraj posiadający niewiele dróg. To, co sprawiło, że sytuacja była niezwykle trudna, to fakt, że presja ze strony niemieckich armii na północy była połączona z bułgarską ofensywą nadchodzącą z południa, która została rozmieszczona na linii biegnącej od Vranje do Lescowaca”. Armia serbska pod Rašką otrzymała następnie rozkaz zajęcia linii Raška-Novi Bazar, by zagrodzić drogę do Mitrowicy. Wszystkie pozostałe serbskie armie zostały przeniesione na Równinę Kossowa, by wzmocnić oddziały w Macedonii i podjąć generalną ofensywę. Wojska w Macedonii otrzymały rozkaz, aby w miarę możliwości odbić Giljane i zapobiec wycofaniu się Bułgarów z Kačanika._

_„W bitwie pod Kačanikiem Serbom udało się odzyskać bardzo ważną pozycję Jegovac; ale zadanie, które przed nimi stało, było ponad siły oddziałów wyczerpanych tygodniami zmęczenia i trudów. Sforsowanie silnie okopanych linii bułgarskich przez armię, której tyły były zagrożone przez dwie armie niemieckie i bułgarskie, było ponad jej siły i musiała wycofać się do Prisrend”._

_Od 24 do 26 listopada byliśmy zajęci przygotowaniami do wyjazdu. Sztab Kwatery Głównej, dowodzony przez feldmarszałka Putnika, liczył, wraz z eskortą, ponad 300 osób, z ponad 400 końmi wierzchowymi i bagażowymi. Wiekowy wojewoda jest, jak już wspomniałem, astmatykiem i nie jest w stanie wsiąść na konia ani stawić czoła przenikliwemu zimnu albańskich gór. Przemierzanie górskich dróg jakimkolwiek pojazdem kołowym jest jednak całkowicie niemożliwe. W związku z tym postanowiono skonstruować coś w rodzaju lektyki, w której weteran mógł być przenoszony przez góry na ramionach serbskich żołnierzy. Francuzi w Prisrend, składający się z lotnictwa i innych jednostek, liczący w sumie prawie 250 oficerów i żołnierzy, postanowili przekroczyć góry tą samą trasą, co Sztab Główny, wyruszając dzień wcześniej, bezpośrednio za królem i Królewskim Dworem. Oddział ten był dowodzony przez pułkownika Fourniera, francuskiego attache wojskowego, mającego za porucznika majora Vitrata, szefa francuskiej sekcji lotnictwa. Sekcja ta oddała ogromne usługi armii serbskiej podczas całego odwrotu. Major Vitrat jest oficerem, który zasłużyłby się każdej armii. Rzadko spotykałem człowieka o bardziej zdecydowanym charakterze, a już na pewno o większej odwadze. Jego przykład zainspirował Korpus Lotniczy od pilotów po ostatnich szoferów transportowych. Francuski oddział składał się z trzech marynarzy z baterii dział marynarki wojennej w Belgradzie, 94 mechaników samochodowych, 125 oficerów i żołnierzy sekcji lotnictwa oraz 5 operatorów łączności radiowej. Personel został wykorzystany zgodnie ze swoimi predyspozycjami. Komisja ds. zakupu niezbędnych zwierząt jucznych została utworzona z dwóch obserwujących oficerów Sekcji Lotniczej, jednego kapitana huzarów i drugiego kapitana artylerii. Oficerowie zebrali pieniądze, które jeszcze posiadali, na zakup prowiantu niezbędnego do podróży, czyli 18 000 franków._

_Okazało się to najtrudniejszą częścią organizacji, ponieważ żywność i pasza stawały się rzadkością. Znaleziono pewną ilość kukurydzy dla 70 koni jucznych ekspedycji w cenie jednego franka za „oka” (tureckie „oka” to około trzech funtów angielskich) oraz dziesięć owiec, które towarzyszyły kolumnie i były zabijane i zjadane w zależności od potrzeb. Kolejną trudnością była kwestia transportu pół tuzina chorych z oddziału. Nie można było znaleźć koni do ich transportu, a noszenie ich na noszach przez towarzyszy nie wchodziło w rachubę. Pułkownik Fournier rozwiązał tę trudność, zarządzając transport samolotem. Sekcja nadal dysponowała sześcioma maszynami zdolnymi do lotu, pomimo faktu, że przez dwa i pół miesiąca byli wystawieni nocą i dniem bez schronienia na wiatr, deszcz i śnieg. W czwartek, 25 listopada, sześć samolotów wyruszyło przez góry do Scutari. Był to pierwszy raz w historii wojskowości, kiedy samolot został wykorzystany w służbie pogotowia ratunkowego. Ale ta innowacja okazała się bardzo udana - samoloty dotarły do Scutari w czasie o połowę krótszym niż reszta oddziału, która potrzebowała dni na marsz przez pokryte śniegiem wzgórza._

_Rzeczywiście, z pewną zazdrością obserwowaliśmy start tych samolotów-ambulansów, gdy przypomnieliśmy sobie o trudnym zadaniu, które czekało nas, zanim będziemy mogli dołączyć do nich w Scutari. Du Bochet i ja zorganizowaliśmy podróż z francuską kolumną i przekazaliśmy majorowi Vitratowi listę prowiantu, który mogliśmy wnieść do wspólnych zapasów. Pierwsza trasa, z Prisrend do Lioum-Koula, wiedzie dość dobrą drogą. Postanowiono wysłać zwierzęta juczne dzień wcześniej i pokonać trzydzieści kilometrów do Lioum-Koula, która jest ostatnią wioską na terytorium Serbii, samochodami Korpusu Lotniczego. Ponieważ droga z tego punktu dalej jest zwykłym szlakiem dla owiec przez góry, całkowicie niepraktycznym dla pojazdów kołowych, samochody zostaną tam zniszczone, aby zapobiec ich wpadnięciu w ręce wroga._
Przetłumaczono z DeepL.com (wersja darmowa)

Poniżej cytadela w Prisrend i mapy z kampanii Serbskiej jesienią 1915 roku.

GURU1piorunów

Ciekawe jakie to były samoloty.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Dyskusje

18piorunów

British Pathe wrzuciło świetny film, podsumowanie tego co działo się na świecie 1925 roku z użyciem zachowanych oryginalnych nagrań filmowych.

#historia #ciekawostki
https://www.youtube.com/watch?v=ftcXTW5H9KU

Osobistość1piorunów

A obejrzę. Dzięki.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Książki

37piorunów

193 + 1 = 194

Tytuł: Wojna Stuletnia
Autor: Jean Fabier
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Astra
Format: książka papierowa
Liczba stron: 800
Ocena: 7/10

O Wojnie Stuletniej prawie każdy z nas słyszał. Długa wojna na zachodzie naszego kontynentu, Joanna D'Arc spalona na stosie, bitwy pod Crecy i Agincourt gdzie łucznicy zrobili z rycerzy mięsnego jeża. Ale czy coś więcej wiemy? Choć jest to wojna bardzo mocno osadzona w kulturze i popkulturze (w kultowym Age Of Empires II są aż dwie różne kampanie z tej wojny, dla przykładu) to przyznam bez bicia, że bardzo, bardzo pobieżnie znałem ten temat.

Książka Jeana Fabiera jest pisana z perspektywy francuskiej. Nie oznacza to, że nie jest obiektywna (może nie jest, nie mam wiedzy by oceniać), ale bardzo wyraźnie czuć że autor pisze z perspektywy kontynentalnej. Nie jest to jednak też aż tak dziwne - 99+% walk lądowych odbywało się po tej stronie Kanału Angielskiego, a rywalami królów Francji nie tylko byli rycerze i żołnierze znad Tamizy. Bardzo często były to walki wewnętrzne a wrogiem nie był tylko Anglik, ale Nawarczyk, Bretończyk, Flamand, Gaskończyk czy oczywiście Burgundczyk i była to często bardziej wojna o wpływy wewnątrz francuskich dziedzin niż inwazja z zewnątrz. Zresztą przecież cała wojna zaczęła się od króla, który uważał się za prawowitego króla Francuzów

Autor nie skupia się na bitwach. O samych akcjach militarnych nie jest dużo. O bitwach co wzmiankowałem we wstępie jest parę stron - nieproporcjonalnie mało w stosunku do tego co siedziało w mojej głowie o tej wojnie zanim zacząłem lekturę. Książka skupia się na polityce, w tym dynastycznej, na gospodarce i fiskaliźmie, na codzienności życia różnych grup społecznych a nie na to kto komu i kiedy wpierdol spuścił. Zresztą obraz który wyłania się z książki jest trochę taki, że to nawet nie walki z Anglikami czy ich sprzymierzeńcami były najgorsze - a zapaść gospodarcza, dżuma czy bandy pozbawionych zajęcia żołnierzy, którzy pomiędzy kampaniami wojennymi dorabiali sobie na boku łupiąc ludzi niezależnie od pochodzenia czy poglądów. Ze stron wyłania się widok kraju złamanego, zdziesiątkowanego i skonfliktowanego, ale jednocześnie takiego, co potrafi stanąć na nogi po kolejnym ciosie.

Lektura daje też dobry obraz epoki końca średniowiecza. Ideały rycerskie i feudalizm zostały zderzone z pragmatyzmem wojny. W ciągu tego wieku z hakiem zmieniło się mnóstwo. Dlaczego koniec końców Francja wygrała tę wojnę (poza tym, że jednak w tamtym czasie była też o wiele większym ludnościowo krajem) - bo niepewnych, skłócownych i pysznych rycerzy zastąpiła zawodową armią i coraz mniej zawodną artylerią. Konsekwencje tego widać ładnie w opisanej Bitwa o Formigny, przedostatniej wielkiej bitwie tej wojny - gdzie Anglicy liczyli na kolejne Crecy czy Agincourt, a dostali wpierdol od skoordynowanego wojska wspieranego przez artylerię. Trochę jakby przyszyli z łukami na strzelaninę. Odeszły czasy gdzie feudalni rycerze stawiali się na wezwanie króla by spełnić rycerski obowiązek, zaczęły się czasy, gdzie opłacone wojsko stworzone z ludzi o dowolnym pochodzeniu wykonywało swoją robotę. Nie oznacza to, że rycerzy czy książąt już nie było - ale nie byli oni już trzonem wysiłku zbrojnego.

Co do oceny to wahałem się czy nie dać ciut wyżej, ale kilka zarzutów mam i do książki i do wydania - czasem bywa chaotyczna, autor omawiając różne aspekty trochę miesza w chronologii, a że kurna każdy miał tam tak samo na imię (Jan, Henryk lub Karol) to nie pomagało laikom jak ja. Brakowało też ilustracji - mimo wszystko przydałyby się mapy, przeglądanie ksiązki z pomocą Google Maps bywa męczące, a jednak sporo z tych miejscowości o których była mowa to nawet dla geograficznych freaków jest nieznanych. Trochę też była duża powtarzalność. Ok, rozumiem że pobieranie podatków jest istotne, ale jak babcię kocham jak jeszcze raz przeczytam o tym że ktoś zwołał Stany by uchwalić podatek to wybuchnę 😛

Ogólnie warto przeczytać dla fanów historii, choć oczywiście jest mocno uproszczona - nie da się 150 lat dwóch królestw i ich okolic opisać dokładnie na 800 stronach.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#historia

Tytan0piorunów

@Ragnarokk Mam ta ksiazke na polce od jakiegos czasu, ale ciezko mi sie zabrac za jej czytanie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

#ciekawostki #ladnapani #szachy na zdjęciu szachistki:
Anna Cramling (Woman FIDE Master)
Nemo Zhou (FIDE Master/Woman Grandmaster)
Jennifer Yu (FIDE Master/Woman Grandmaster)
Andrea Botez (no FIDE title)
Julia Schulman (no FIDE title)
Alexandra Botez (Woman FIDE Master)

A w komciach random z internetu, któremu przepaliło zwoje... No i przepis na gównoburzę w światku szachowym gotowy:
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1270271237475436&set=a.717041969465035

GURU4piorunów

Napiszę jako osoba lepsza w szachach jak te zawodniczki:

Tak, każdego z Was one rozpierdolą na drobny mak.
Nie, ani jedna z nich nie liczą się szczególnie w świecie szachów jako zawodniczka i robią karierę dzieki zarówno umiejętnościom szachowym jak i dzięki temu że są ładne :smiley:

Gruba ryba0piorunów

dobre geny

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Zdrajcy. Dla obcego umio grać. A dla Polski nic nie grają. Jak ten Lewandowski Robercik cały.
#szachy #pilkanozna #takaprawda #pdk #heheszki

Tytan0piorunów

@jelonek @solly @GrindFaterAnona
Patrząc na team Gukesha, na usta ciśnie sie pytanie.
Dlaczego Gukesh zdobył mistrzostwo świata, a Jan-Krzysztof Duda nie zdobył? I nie zanosi się żeby zdobył?

Większy talent? Gukesh jest bardziej pracowity? Psychika? Uważam, że wszystko to Janek ma.

Czy może brak kogoś klasy Ananda w teamie od najmłodszych lat?

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Sport

14piorunów

Jutro startuje kolejny mecz o MŚ w szachach. Pierwszy raz od bardzo dawna mamy sytuację, że jest jeden zdecydowany faworyt. Oczywiście i w poprzednich latach wielu wskazywało na Carlsena, ale mecze były zacięte i wyrównane (poza jednym z Nepo). Jest to o tyle też niespotykane, że wyraźnym faworytem jest chłopak urodzony w 2006 roku - Dommaraju Gukesh z Indii, zawodnik który arcymistrzem został mając 13 lat i ogólnie już nie od teraz jest uważany za bardzo prawdopodobnego następce Carlsena na pozycji najlepszego szachisty (choć Norweg jeszcze iść na emeryturę chyba nie zamierza, w końcu ma dopiero 34 lata)

Obecny mistrz świata, Chińczyk Ding Liren jest wybitnym szachistą. Nie miejcie co do tego złudzeń. Ale jest też szachistą, dla którego tytuł był chyba apogeum kariery i od wygrania meczu w 2022 już nie zanotował żadnego dobrego występu. W światowym rankingu spadł na 23 miejsce (Gukesh jest piąty). Pytanie czemu tak się dzieje trzeba by zadać zainteresowanemu i ludziom co bardziej śledzą, ale na pewno to też kwestia wieku (Ding ma 32 lata i choć to mniej jak średnia hejto, to obecnie jest to sporo powyżej średniej światowego topu).

Dodatkową ciekawostką jest to, że to pierwszy mecz o MŚ, w której nie gra nikt z "białego świata zachodu". Drugą ciekawostką jest to, że trenerem Gukesha jest znany polski arcymistrz, Grzesiek Gajewski.

Choć sam już patrzę szachy jednym okiem, to jednak postaram się codziennie wrzucać komentarz po partii. Grają 14 rund i później ewentualny tie-break. I dodaję tag do blokowania.

#szachy

Gruba ryba1piorunów

Nie zgadzam się z tą narracją, że Gukesh jest faworytem, ale nie mam nic przeciwko niej, bo zdejmuje ona sporo presji z Dinga. Jego spadek w rankingach i przeciętne wyniki w ostatnich występach to nie kwestia wieku, tylko najprawdopodobniej jakichś głębszych problemów z motywacją i niestety zdrowiem psychicznym. Najpierw zostało to niezbyt elegancko podniesione przez widzów i komentatorów, ale w końcu sam przyznał, że ma pewne problemy. Liczę, że do meczu większość już sobie poukładał i zwyczajnie będzie to ciekawy pojedynek, na fajnym poziomie. Pamiętajmy, że gdy pokonywał Nepo był absolutnym niszczycielem.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Historia

73piorunów

Dzień dobry,
Postanowiłem się podzielić zdjęciem, które niedawno znalazłem. Przedstawia ono SdKfz 164 Nashorn tudzież Hornisse w Alpach ( w tle najwyższy szczyt Austrii Grossglockner)

Zdjecie wykonane mniej więcej z tego miejsca: https://maps.app.goo.gl/V9ef1yWgHb86c6jd8

Polecam pokręcić sie po okolicy bo jest przepiękna.

#ciekawostkihistoryczne #historia nieśmiało #gory #iiwojnaswiatowa

Fenomen6piorunów

Podróżnikom polecam Großglockner Hochalpenstraße - to płatna drogą widokowa tamże.
Niebywałe wrażenia geoturystyczne.

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Hydepark

4piorunów

U kobiet też. Dominacja.

GURU0piorunów

A Polki dostały wpierdol i bez medalu. W sumie o ironio faceci chyba wyżej skończą

Tytan1piorunów

>W sumie o ironio faceci chyba wyżej skończą
@Ragnarokk
Troche się zagalopowałeś, nie doceniłeś umiejętności Szymona i Radka.😉

Gdyby Szymon zagrał 42.Rxc7 (po kontroli czasu) to tą pozycję, nawet ja z pierwszą kategorią bym zremisował. U Radka wygrana nie była taka prosta i Radek nie dał rady.
Z drugiej strony Mateusz powinien swoją partię przegrać, a Janek wycisnął "wodę z kamienia" w końcówce 3 na 2 pionki jednym skrzydle.
Generalnie słabo wypadli w całym turnieju.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Wiadomości Świat

98piorunów

https://forsal.pl/biznes/artykuly/9600176,apple-przegrywa-wojne-z-ue-musi-oddac-irlandii-zalegle-podatki-o-wart.html

#apple #irlandia

Osobistość18piorunów

Nie mam iphona i nie lubię appla ale skoro się umówili na tak niski podatek to niech mi ktoś wytłumaczy gdzie tu przestepstwo

Osobistość4piorunów

@mrocznykalafior no właśnie :p eeee nie jednak nam się po latach odwidziało xD chuj że ludzie mogli się rozwijać w technologicznym gigancie

Fanatyk18piorunów

@mrocznykalafior nieuprawniona pomoc publiczna, naruszenie zasady równej konkurencji, osłabianie budżetu państwa co mogło powodować zaniżeniem składki/zawyżeniem przyznawanych środków z UE.

Tytan2piorunów

@mrocznykalafior umowili sie na siedzibe spolki. Tzn przynajmniej zarzad tej spolki powinien tam pracowac. A spolka Apple, byla tylko skrzynka pocztowa. W skrzynce zarzad sie nie zmiesci. :slightly_smiling_face:
Spokojnie inne korpo tak nie robia. Zakladaja biuro na kilkanascie osob, gdzie wysylaja zastepcow pionkow I twierdza ze sa p.o. zarzadu.

Osobistość1piorunów

@eloyard jak dla mnie to są zarzuty dla Irlandzkiego rządu

Fanatyk1piorunów

@mrocznykalafior może i tak, ale niedozwoloną pomoc trzeba i tak zwrócić. ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Fenomen1piorunów

@mrocznykalafior Musisz też wziąć po uwagę celowość prawa UE. Gdyby przyjąć twoje rozwiązanie - tzn. zwolnienie podatkowe jest ważne, a Irlandia powinna zapłacić karę (komu? UE?), to korporacja utrzymuje nieuzasadnioną pomoc publiczną. Masz element "kary", ale rezygnujesz wtedy z naprawienia "szkody" jaką jest wsparcie prywatnego podmiotu i ułatwienie mu konkurencji na rynku europejskim.

Mówiąc o Apple nie mówimy o zwykłej JDG mogącej pogubić się w gąszczu krajowych i międzynarodowych przepisów. Mówimy o międzynarodowym korpo, które powinno być doskonale świadome istniejących wówczas umów międzynarodowych i które zdawało sobie sprawę z nielegalności tej umowy. Przekonałbyś mnie co do niesprawiedliwości rozwiązania, gdybyś mówił o małych firmach zaskoczonych zmianą "interpretacji" którym najpierw dano, a potem wstecz zabrano przywileje podatkowe.

Osobistość8piorunów

Amerykańskie korpo płacą w Irlandii niskie podatki, za to obywateli nie stać na mieszkania.

Inspirator0piorunów

@Boski yebać korpo, ale tak w zasadzie to w jaki sposób apple jest obecne w Irlandii poza papierkiem, że tam mają siedzibę? Z infrastruktury raczej nie korzystają. Nie wiem, bredzę.

Osobistość2piorunów

@powodzenia W Irlandii siedzibę mają amerykańskie korpo na Europę. Tam rozliczają swoje żałośnie niskie podatki. Zatrudniają głównie tysiące specjalistów od obsługi europejskiego rynku, co powoduje wzrost cen nieruchomości, bo płacą lepiej niż średnia rynkowa. Przez te działania mają PKB wydmuszkę, bo miliardowe zyski są transferowane do USA. Cierpią zwykli ludzie, których nie stać na życie w Dublinie.

Gruba ryba1piorunów

@Boski a ci, co zarabiaja w tych korporacjach i za to stac ich na zycie w Dublinie i winduja ceny to nie sa zwykli ludzie?

Osobistość0piorunów

@5tgbnhy6 problemem moze byc tutaj mocne uzaleznienie od rynku USA. Bo taka Irlandia w przypadku kryzysu w USA dostaje najmocniej po dupie a ratowana jest z funduszy EU. Jest koniunktura - masz potezne pieniadze. Konczy sie koniunktura, firmy szukaja oszczednosci za granica - obrywa irlandia ktora musi na koncu ratowac EU :smiley:

Osobistość0piorunów

@5tgbnhy6 łapiesz za słówka. Zwykli, mam na myśli osoby zarabiające znacznie ponad przeciętną płacę. Ich zagęszczenie jest na tyle wysokie, że przeciętniacy odczuwają koszty społeczne nagłego przybycia takiej liczby dobrze zarabiających osób. U nas podobna sytuacja ma miejsce w Sopocie.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Tytan

w Historia

15piorunów

Józef Dąbrowski "Katastrofa kaliska : opowieść naocznego świadka" wyd. Warszawa 1914 część XVI (ostatnia)

Poprzednie części pod tagiem

_Życie‎ ‎publiczne‎ ‎Kalisza‎ ‎koncentruje‎ ‎się‎ ‎dziś na‎ ‎trotuarze‎ ‎przed‎ ‎kamienicą‎ ‎Michla‎ ‎przy‎ ‎ul.‎ ‎Stawiszyńskiej,‎ ‎gdzie‎ ‎mieści‎ ‎się‎ ‎komendantura‎ ‎i‎ ‎„Magistrat‎ ‎miasta‎ ‎Kalisza" ‎—‎ ‎Jakoż‎ ‎w‎ ‎oczekiwaniu‎ ‎na pozwolenie‎ ‎wywiezienia‎ ‎nieco‎ ‎zapasów‎ ‎i‎ ‎bielizny z‎ ‎miasta,‎ ‎zastaję‎ ‎tam‎ ‎garść‎ ‎znajomych.‎ ‎Część‎ ‎powróciła‎ ‎ze‎ ‎wsi,‎ ‎niewielu‎ ‎zaś‎ ‎takich,‎ ‎co‎ ‎przetrwało całą‎ ‎tragedję‎ ‎kaliską,‎ ‎w‎ ‎porównaniu‎ ‎z‎ ‎którą‎ ‎chyba pogrom‎ ‎Magdeburga‎ ‎przez‎ ‎żołdacto‎ ‎Tilly’ego‎ ‎pod czas‎ ‎Wojny‎ ‎Trzydziestoletniej‎ ‎iść‎ ‎może_
_Dowiaduje‎ ‎się‎ ‎nieco‎ ‎szczegółów‎ ‎tej‎ ‎okropnej historji‎ ‎miasta._

_W‎ ‎sobotę‎ ‎8‎ ‎sierpnia‎ 1914 roku ‎przed‎ ‎wieczorem,‎ ‎opowiadają‎ ‎naoczni‎ ‎świadkowie,‎ ‎silne‎ ‎oddziały‎ ‎prusaków‎ ‎i‎ ‎sasów‎ ‎weszły‎ ‎do‎ ‎miasta.‎ ‎Za‎ ‎wojskiem ciągnęły‎ ‎setki‎ ‎podwód,‎ ‎spędzonych‎ ‎z‎ ‎okolicy. Żołnierze‎ ‎podzieleni‎ ‎na‎ ‎małe‎ ‎grupy‎ ‎rozeszli‎ ‎się‎ ‎po mieście‎ ‎całem,‎ ‎wszędzie‎ ‎wypędzając‎ ‎z‎ ‎domów mieszkańców.‎ ‎_

_„Alle‎ ‎heraus"‎ ‎"„Alle‎ ‎weg“!‎ ‎były‎ ‎jedyne‎ ‎słowa,‎ ‎które‎ ‎słyszano.‎_

_‎Wypędziwszy‎ ‎z‎ ‎domów‎ ‎mieszkańców,‎ ‎niemcy‎ ‎rozpoczęli‎ ‎rabunek mieszkań‎ ‎i‎ ‎sklepów.‎ ‎Rabowane‎ ‎rzeczy‎ ‎składano na‎ ‎podwody‎ ‎i‎ ‎wywożono‎ ‎szosą‎ ‎Skalmierzycką. W‎ ‎razie‎ ‎najmniejszego‎ ‎oporu‎ ‎mordowano‎ ‎bez‎ ‎litości. — Wymordowano‎ ‎np.‎ ‎rodzinę‎ ‎kupca‎ ‎Kapłana z‎ ‎rodziców‎ ‎i‎ ‎dzieci‎ ‎złożoną. Z‎ ‎mieszkań‎ ‎zabierano‎ ‎kosztowności,‎ ‎bieliznę,‎ ‎garderobę‎ ‎i‎ ‎pościel;‎ ‎same‎ ‎zaś‎ ‎mieszkania‎ ‎stosownie‎ ‎do‎ ‎humoru‎ ‎rabusiów — albo‎ ‎demolowano,‎ ‎jak‎ ‎np.‎ ‎stylowo‎ ‎umeblowane‎ ‎mieszkanie‎ ‎adwokata‎ ‎Kożuchowskiego,‎ ‎albo też,‎ ‎porozrzucawszy‎ ‎rzeczy,‎ ‎pozostawiano‎ ‎w‎ ‎spokoju._

_Rabunek‎ ‎trwał‎ ‎prawie‎ ‎dwa‎ ‎dni‎ ‎w‎ ‎oczach osłupiałych‎ ‎z‎ ‎przerażenia‎ ‎mieszkańców,‎ ‎poczem zaczęto‎ ‎palić‎ ‎domy.‎ ‎Znowu‎ ‎usunąwszy‎ ‎ludność, żołnierze‎ ‎jeździli‎ ‎na‎ ‎wozach‎ ‎z‎ ‎beczkami‎ ‎nafty,‎ ‎oblewali‎ ‎schody,‎ ‎sienie‎ ‎i‎ ‎wogóle‎ ‎dostępne‎ ‎dla‎ ‎nich wnętrza‎ ‎domów,‎ ‎poczem‎ ‎zapalali‎ ‎i‎ ‎jechali‎ ‎dalej...Gasić‎ ‎ogień‎ ‎zakazano‎ ‎pod‎ ‎karą‎ ‎śmierci...‎ ‎do‎ ‎próbujących‎ ‎cośkolwiek‎ ‎wynieść‎ ‎z‎ ‎mieszkań‎ ‎zagrożonych,‎ ‎strzelano..._

_Wkrótce‎ ‎też‎ ‎Kalisz‎ ‎przedstawiał‎ ‎jedno‎ ‎jezioro ognia,‎ ‎gryzący‎ ‎dym‎ ‎wypełniał‎ ‎okolicę‎ ‎w‎ ‎kilkunasto wiorstowym‎ ‎promieniu.‎ ‎—‎ ‎Wiatr‎ ‎daleko‎ ‎unosił strzępy‎ ‎papierów‎ ‎i‎ ‎wszelakich‎ ‎rzeczy...‎ ‎Widok‎ ‎był tak‎ ‎straszliwy,‎ ‎że‎ ‎mieszkańcy‎ ‎okoliczni‎ ‎nie‎ ‎mogąc znieść‎ ‎jego‎ ‎grozy,‎ ‎uciekali‎ ‎w‎ ‎panice.‎ ‎Tak‎ ‎np.— opowiada‎ ‎mi‎ ‎p.‎ ‎Chrystowska — w‎ ‎ogromnej‎ ‎i‎ ‎bogatej‎ ‎kolonji‎ ‎Tłokińskiej‎ ‎nie‎ ‎pozostał‎ ‎ani‎ ‎jeden‎ ‎mieszkaniec...‎ ‎W‎ ‎chatach‎ ‎tej‎ ‎wsi‎ ‎jedynie‎ ‎obrazy‎ ‎świętych‎ ‎wystawione‎ ‎w‎ ‎oknach,‎ ‎świadczyły,‎ ‎że‎ ‎mają one‎ ‎właścicieli,‎ ‎i‎ ‎kilka‎ ‎dni‎ ‎trzeba‎ ‎było‎ ‎na‎ ‎uspokojenie‎ ‎się‎ ‎jakie‎ ‎takie‎ ‎ludności...‎_

_‎Pożar‎ ‎Kalisza trwał‎ ‎tydzień‎ ‎bez‎ ‎mała.‎ ‎Zaznaczyć‎ ‎należy,‎ ‎że‎ ‎niemcy‎ ‎oszczędzali‎ ‎gmachy‎ ‎rządowe,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎poza pocztą,‎ ‎ani‎ ‎jeden‎ ‎nie‎ ‎spłonął,‎ ‎a‎ ‎jedynie‎ ‎Bank‎ ‎Państwa‎ ‎został‎ ‎poważniej‎ ‎uszkodzony.‎ ‎Za‎ ‎to‎ ‎mienie osób‎ ‎prywatnych‎ ‎i‎ ‎społeczne‎ ‎niszczono‎ ‎zaciekle: poza‎ ‎domem‎ ‎Tow.‎ ‎Pożyczkowo-Oszczędnościowego‎ ‎spłonęły:‎ ‎nowo‎ ‎wybudowany‎ ‎„Pałac‎ ‎Pracy“ kaliski — Dom‎ ‎Rzemieślników‎ ‎Chrześciańskich,‎ ‎stacja‎ ‎telefonów‎ ‎miejskich,‎ ‎Dyrekcja‎ ‎szczegółowa‎ ‎T. K.‎ ‎Z.,‎ ‎Klub‎ ‎wioślarski‎ ‎i‎ ‎w.‎ ‎in.‎ ‎Podpalano‎ ‎widocznie,‎ ‎lecz‎ ‎ogień‎ ‎zgasł‎ ‎w‎ ‎gmachu‎ ‎Tow.‎ ‎Muzycznego, kolebce‎ ‎życia‎ ‎korporacyjnego‎ ‎Kalisza... Śmiało‎ ‎też‎ ‎można‎ ‎powiedzieć,‎ ‎że‎ ‎niemal wszyscy‎ ‎kupcy‎ ‎i‎ ‎przemysłowcy‎ ‎kaliscy‎ ‎są‎ ‎dziś mniej‎ ‎lub‎ ‎więcej‎ ‎bankrutami,‎ ‎bardzo‎ ‎często‎ ‎zupełnemi,‎ ‎a‎ ‎przynajmniej‎ ‎połowa‎ ‎ludności‎ ‎straciła wszystko,‎ ‎co‎ ‎posiadała._

_Pożądane‎ ‎przez‎ ‎nas‎ ‎pozwolenie‎ ‎na‎ ‎wywóz rzeczy‎ ‎okazało‎ ‎się‎ ‎niedościgłym‎ ‎ideałem...‎ ‎Towarzysz‎ ‎nasz‎ ‎inż.‎ ‎M.‎ ‎zaczyna‎ ‎w‎ ‎pięknym‎ ‎djalekcie berlińskim‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎miną,‎ ‎nad‎ ‎wyraz‎ ‎uprzejmą‎ ‎prosić służbowego‎ ‎rycerza‎ ‎o‎ ‎pozwolenie‎ ‎widzenia‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎komendantem._

_„Weg!‎ ‎weg!‎ ‎weg!“‎ ‎raptem‎ ‎krzyczy‎ ‎w‎ ‎odpowiedzi‎ ‎zagabnięty‎ ‎i‎ ‎równocześnie‎ ‎bagnet‎ ‎saski zmierza‎ ‎w‎ ‎kierunku‎ ‎żołądka‎ ‎uprzejmego‎ ‎p.‎ ‎M._

_Oczywiście,‎ ‎p.‎ ‎M.‎ ‎nie‎ ‎kontynuował‎ ‎rozmowy, a‎ ‎ja‎ ‎wobec‎ ‎tak‎ ‎krańcowej‎ ‎treściwości‎ ‎dawnego sprzymierzeńca‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎Raszyna‎ ‎nawet‎ ‎jej‎ ‎nie‎ ‎zaczynałem. Że‎ ‎zaś‎ ‎wywieźć‎ ‎potrzebne‎ ‎nam‎ ‎rzeczy‎ ‎postanowiliśmy‎ ‎koniecznie,‎ ‎radzi‎ ‎nie‎ ‎radzi,‎ ‎musieliśmy zaryzykować‎ ‎nielegalność._

_Z‎ ‎minami‎ ‎lordów‎ ‎naładowaliśmy‎ ‎tobołkami bryczki‎ ‎i‎ ‎jedziemy‎ ‎przez‎ ‎kordony.‎ ‎Na‎ ‎pierwszej bryczce‎ ‎siedział‎ ‎przybyły‎ ‎z‎ ‎nami‎ ‎łaskawie‎ ‎sąsiad Kalisza‎ ‎p.‎ ‎Ch.‎ ‎mający‎ ‎stały‎ ‎glejt‎ ‎i‎ ‎bywający‎ ‎często‎ ‎w‎ ‎mieście.‎ ‎Jako‎ ‎znajomy‎ ‎ekwipaż,‎ ‎puszczały też‎ ‎kordony‎ ‎jego‎ ‎bryczkę,‎ ‎my‎ ‎zaś‎ ‎z‎ ‎dumą‎ ‎oświadczyliśmy‎ ‎zaczepiającej‎ ‎nas‎ ‎warcie,‎ ‎że‎ ‎jesteśmy z‎ ‎nim‎ ‎nierozłączni.‎ ‎Już,‎ ‎już‎ ‎dojeżdżaliśmy‎ ‎do‎ ‎ostatniej‎ ‎barykady‎ ‎na‎ ‎szosie,‎ ‎gdy‎ ‎nagle..._

_„Halt!‎ ‎Alle‎ ‎zuriick“! Robimy‎ ‎kwaśne‎ ‎zweifel‎ ‎miny...Jakiś‎ ‎grzeczny‎ ‎sas‎ ‎objaśnia‎ ‎nas,‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎przykrością‎ ‎wypuścić‎ ‎nas‎ ‎z‎ ‎miasta‎ ‎nie‎ ‎może,‎ ‎bowiem‎ ‎przejazd‎ ‎absolutnie‎ ‎dla‎ ‎wszystkich‎ ‎zamknięty.‎ ‎„Die Russen‎ ‎kommen“!‎ ‎rzuca‎ ‎tajemniczo. Mimo‎ ‎należnej‎ ‎za‎ ‎taką‎ ‎troskę‎ ‎o‎ ‎naszą‎ ‎skórę wdzięczności‎ ‎—‎ ‎klniemy‎ ‎w‎ ‎duchu‎ ‎tego‎ ‎najuprzejmiejszego‎ ‎z‎ ‎niemców‎ ‎okropnie...‎ ‎Ale‎ ‎trudno..._

_Zawracamy‎ ‎konie...‎ ‎Lecz,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎chwilach‎ ‎dziejowych‎ ‎człowiek‎ ‎orjentuje‎ ‎się‎ ‎szybko,‎ ‎skręcamy‎ ‎za więzieniem‎ ‎na‎ ‎szosę‎ ‎Turecką...‎ ‎mijamy‎ ‎znów‎ ‎kilka‎ ‎kordonów,‎ ‎które‎ ‎jakoś‎ ‎nas‎ ‎nie‎ ‎zaczepiają...‎ ‎widzimy‎ ‎obozujących‎ ‎obok‎ ‎szosy‎ ‎sasów,‎ ‎wyprzedzamy‎ ‎jakiegoś‎ ‎zielonego‎ ‎kawalerzystę‎ ‎z‎ ‎piką,‎ ‎już,‎ ‎już domy‎ ‎rzadsze,‎ ‎wreszcie‎ ‎przez‎ ‎niedawno‎ ‎przez‎ ‎nas opuszczone,‎ ‎a‎ ‎dziś‎ ‎zdemolowane‎ ‎gruntownie‎ ‎letnisko‎ ‎nasze‎ ‎—‎ ‎Pólko,‎ ‎wydostajemy‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎boczną drogę..._

_Uff!‎ ‎jesteśmy‎ ‎wreszcie‎ ‎za‎ ‎miastem‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎przebyciu‎ ‎mili‎ ‎zakazanemi‎ ‎piaszczystemi‎ ‎drożynami stajemy‎ ‎nakoniec‎ ‎w‎ ‎gościnnym‎ ‎dworze‎ ‎Tłokińskim.‎ ‎Dajemy‎ ‎koniskom‎ ‎wypocząć,‎ ‎a‎ ‎sami‎ ‎zabieramy‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎gustem‎ ‎do‎ ‎podwieczorku... Nagle‎ ‎nowa‎ ‎przeszkoda,‎ ‎przychodzi‎ ‎wieść,‎ ‎że rozbici‎ ‎prusacy‎ ‎w‎ ‎odwrocie‎ ‎cofają‎ ‎się‎ ‎ku‎ ‎Kaliszowi...‎ ‎Jak‎ ‎się‎ ‎wiedzie,‎ ‎to‎ ‎się‎ ‎wiedzie...‎ ‎_

_Zacni‎ ‎państwo‎ ‎Chr.‎ ‎ani‎ ‎słyszeć‎ ‎chcą‎ ‎o‎ ‎wypuszczeniu‎ ‎nas wobec‎ ‎tego‎ ‎od‎ ‎siebie,‎ ‎szczególniej‎ ‎przed‎ ‎zbliżającą się‎ ‎nocą.‎ ‎My‎ ‎jednak,‎ ‎rozzuchwaleni‎ ‎dotychczasowem‎ ‎powodzeniem‎ ‎nie‎ ‎chcemy‎ ‎ryzyka‎ ‎na‎ ‎dwa dni‎ ‎rozkładać...‎ ‎Wydostaliśmy‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎Kalisza,‎ ‎co przecie‎ ‎było‎ ‎trudniejsze...‎ ‎Przemkniemy‎ ‎się‎ ‎po‎ ‎nocy‎ ‎właśnie‎ ‎między‎ ‎oddziałami,‎ ‎niemcy‎ ‎zresztą‎ ‎więcej‎ ‎chyba‎ ‎o‎ ‎sobie,‎ ‎niż‎ ‎o‎ ‎nas‎ ‎będą‎ ‎myśleli...‎ ‎Okolica‎ ‎znana,‎ ‎kraj‎ ‎własny...‎ ‎Myśl‎ ‎o‎ ‎niepokoju‎ ‎oczekujących‎ ‎nas‎ ‎rodzin...‎ ‎Leżące‎ ‎przed‎ ‎nami‎ ‎nieomal 5‎ ‎mil‎ ‎drogi,‎ ‎z‎ ‎koniecznością‎ ‎możliwego‎ ‎kołowania dla‎ ‎omijania‎ ‎prusaków — wreszcie‎ ‎—‎ ‎rezolutna‎ ‎determinacja‎ ‎p.‎ ‎inżynierowej‎ ‎M.‎ ‎przeważają‎ ‎szalę wątpliwości..._

_Przeładowujemy‎ ‎tobołki‎ ‎i‎ ‎paczki‎ ‎na‎ ‎bryczkę i,‎ ‎nadrabiając‎ ‎humorem,‎ ‎siadamy...‎ ‎Ostatnie‎ ‎perswazje...‎ ‎i‎ ‎wreszcie‎ ‎—‎ ‎chyłkiem‎ ‎ruszamy,‎ ‎żegnani tysiącem‎ ‎życzeń..._
_Nad‎ ‎nami — wark‎ ‎motoru,‎ ‎tak‎ ‎od‎ ‎chwili‎ ‎wybuchu‎ ‎wojny‎ ‎znany‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎stronach,‎ ‎to‎ ‎eskortuje‎ ‎nas‎ ‎przez‎ ‎czas‎ ‎jakiś‎ ‎samolot.‎ ‎Przypuszczamy jednak,‎ ‎że‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎więcej‎ ‎my‎ ‎na‎ ‎niego,‎ ‎niż‎ ‎on‎ ‎na nas,‎ ‎zwraca‎ ‎uwagi.‎ ‎Wkrótce‎ ‎też‎ ‎znika‎ ‎w‎ ‎stronie Błaszek._

_Dojechaliśmy‎ ‎do‎ ‎domu‎ ‎zupełnie‎ ‎bez‎ ‎przygód. Na‎ ‎zakończenie‎ ‎dodam,‎ ‎że‎ ‎trudno‎ ‎sobie wyobrazić,‎ ‎jak‎ ‎straszną‎ ‎nienawiść‎ ‎ku‎ ‎prusakom i‎ ‎wogóle‎ ‎—‎ ‎niemcom,‎ ‎wznieciły‎ ‎wypadki‎ ‎kaliskie wśród‎ ‎ludu‎ ‎okolicznego.‎ ‎Słysząc‎ ‎rozmowy‎ ‎chłopskie‎ ‎i‎ ‎obserwując‎ ‎ich‎ ‎zachowanie,‎ ‎widziało‎ ‎się,‎ ‎jak przyrodzona‎ ‎każdemu‎ ‎słowianinowi‎ ‎odwieczna niechęć‎ ‎rasowa‎ ‎pod‎ ‎wpływem‎ ‎dokonanego‎ ‎zwierzęcego,‎ ‎bezmyślnego‎ ‎okrucieństwa,‎ ‎przeradzała‎ ‎się w‎ ‎żywiołową‎ ‎nienawiść._

_„Żeby‎ ‎tak‎ ‎nas‎ ‎powołano‎ ‎—‎ ‎od‎ ‎małego‎ ‎—‎ ‎do starego‎ ‎szlibyśmy‎ ‎dźgać‎ ‎tych‎ ‎złodziei‎ ‎i‎ ‎rozbójników‎ ‎“ — to‎ ‎był‎ ‎głos‎ ‎powszechny._

_Jakoż‎ ‎i‎ ‎„dźgał“‎ ‎chłop,‎ ‎gdzie‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎dało. Gdy‎ ‎w‎ ‎okolicy‎ ‎spadł‎ ‎samolot‎ ‎i‎ ‎lotnicy‎ ‎pruscy,‎ ‎spaliwszy‎ ‎go,‎ ‎ukryli‎ ‎się...‎ ‎kilka‎ ‎wsi‎ ‎samorzutnie‎ ‎urządziło‎ ‎obławę...Biada‎ ‎było‎ ‎pojedynczym‎ ‎niemcom,‎ ‎przemykającym‎ ‎się‎ ‎ku‎ ‎swoim...‎ ‎Trudno‎ ‎też‎ ‎było‎ ‎wyobrazić‎ ‎sobie‎ ‎strach‎ ‎podjazdów‎ ‎niemieckich,‎ ‎zapuszczających‎ ‎się‎ ‎dalej...‎ ‎Oto‎ ‎np.‎ ‎obrazek. Pod‎ ‎cmentarzem‎ ‎jednej‎ ‎z‎ ‎wiosek‎ ‎nocował podjazd‎ ‎kilku‎ ‎ułanów;‎ ‎mimo‎ ‎blizkości‎ ‎wsi,‎ ‎żadnemu‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎nie‎ ‎przyszła‎ ‎myśl‎ ‎zażądania‎ ‎noclegu... Przez‎ ‎całą‎ ‎noc‎ ‎nie‎ ‎zmrużyli‎ ‎oka.‎ ‎Tymczasem‎ ‎we dworze — parobcy‎ ‎formalnie‎ ‎oblegali‎ ‎dziedzica. —‎ ‎„Niech‎ ‎jaśnie‎ ‎Pan‎ ‎pozwoli‎ ‎zadżgać‎ ‎tych zbójów —błagają — konie‎ ‎to‎ ‎my‎ ‎już‎ ‎jaśnie‎ ‎panu‎ ‎do fornalki‎ ‎oddamy,‎ ‎a‎ ‎co‎ ‎przy‎ ‎nich‎ ‎weźmiemy‎ ‎—‎ ‎ta i‎ ‎zakopiemy — a‎ ‎przecie‎ ‎pomsta‎ ‎im‎ ‎się‎ ‎należy“..._

_Nienawiścią‎ ‎tą‎ ‎można‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎tłomaczyć‎ ‎klęski podjazdowe‎ ‎niemców‎ ‎zaszłe‎ ‎w‎ ‎końcu‎ ‎sierpnia i‎ ‎początkach‎ ‎września‎ ‎w‎ ‎Kaliskiem.‎ ‎Ani‎ ‎o‎ ‎przewodniku,‎ ‎ani‎ ‎o‎ ‎informacjach‎ ‎niemcy‎ ‎nie‎ ‎mogli nawet‎ ‎marzyć,‎ ‎podczas‎ ‎gdy,‎ ‎rosjanie‎ ‎mieli‎ ‎to‎ ‎na każde‎ ‎zawołanie..._
_I‎ ‎nie‎ ‎mogły‎ ‎tej‎ ‎nienawiści‎ ‎żywiołowej‎ ‎osłabić‎ ‎zastępy‎ ‎landwery‎ ‎poznańskiej,‎ ‎maszerujące z‎ ‎korpusem‎ ‎saskim‎ ‎w‎ ‎głąb‎ ‎Królestwa‎ ‎za‎ ‎Wartę...Bodaj‎ ‎też,‎ ‎czy‎ ‎chłop‎ ‎nasz‎ ‎zastanowił‎ ‎się‎ ‎choć chwilę,‎ ‎gdy‎ ‎patrzał‎ ‎osłupiałemi‎ ‎ze‎ ‎zdumienia‎ ‎oczami‎ ‎na‎ ‎kościół‎ ‎w‎ ‎Kalinowej,‎ ‎wypełniony‎ ‎„prusakami“,‎ ‎co‎ ‎zatrzymawszy‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎pochodzie‎ ‎przeciw „‎naszym‎‎“ — poszli‎ ‎na‎ ‎nieszpory‎ ‎i‎ ‎wespół‎ ‎z‎ ‎rzetelnemi‎ ‎parafjanami‎ ‎z‎ ‎Kobylnik,‎ ‎Góry,‎ ‎Habierowa, a‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Kalinowej‎ ‎samej‎ ‎śpiewali:‎ ‎„Święty‎ ‎Boże... Święty‎ ‎mocny...‎ ‎Święty‎ ‎a‎ ‎nieśmiertelny...‎ ‎zmiłuj się‎ ‎nad‎ ‎nami“..._

_Do‎ ‎dziejowych‎ ‎porachunków‎ ‎polsko-pruskich przybyła‎ ‎nowa‎ ‎straszna‎ ‎i‎ ‎trudna‎ ‎do‎ ‎wyrównania pozycja!..._

Zawodowiec0piorunów

@Hans.Kropson Dziękuję

Tytan1piorunów

@Carthago Cieszę się, że komus spodobał sie mało znany fragment historii Polski i przecztał całą książkę.
Zachecam do przejrzenia innych moich wpisów dotyczących I wojny swiatowej.

Zawodowiec1piorunów

@Hans.Kropson mieszkałem w Kaliszu kilka lat, nie znałem takiego dokładnego opisu. Myślałem nawet, że oni z marszu zaczęli ostrzał miasta

Pokaż więcej komentarzy (3)