wonszFanatyk
22piorunów
Dołączył/a:
wonszFanatyk
22piorunów
kessy-kTytan
7piorunówDzień dobry
Zapraszam do cotygodniowego Waszego zestawienia najczęściej słuchanych albumów w serwisie last.fm -
Słucham z last.fm - Notowanie: 200
Notowanie będzie się pojawiać co tydzień w niedzielę 😉(subskrybuj tag: #sluchamzlastfm)
Polega ono na pokazaniu 9 najczęściej słuchanych przez Was płyt w minionym tygodniu.
Aby wziąć w nim udział należy:
1. Wejść tutaj: http://tapmusic.net/lastfm http://tapmusic.net/lastfm lub tutaj: http://www.nsfcd.com/lastfm
2. Wpisać swoją nazwę użytkownika w serwisie last.fm .
3. Następnie wybrać "7 days", gdyż zestawienie będzie z ostatnich 7 dni.
4. Następnie wybrać rozmiar "3x3", co wygeneruje obrazek z 9tką najczęściej słuchanych albumów.
5. Poniżej (lub po kliknięciu na "Advanced Features") można zaznaczyć: "Display album/artist captions" oraz (opcjonalnie) "Display playcount".
6. Kliknąć w guzik "Submit" aby wygenerować grafikę, która zawierać będzie nazwy artystów, tytuły albumów oraz (opcjonalnie) liczbę odsłuchań utworów zawartych na poszczególnych albumach danego artysty.
7. Zapisać obrazek lub skopiować jego adres i dodać poniżej (w komentarzu) jako załączone zdjęcie do komentarza (ikona aparatu fotograficznego).
Uwaga:
aby być na bieżąco z wstawianiem swoich notowań, zapraszam do subskrypcji tagu #sluchamzlastfm
tomilidzonsGURU
19piorunów
HumberdKosmonauta
53piorunówPodczas naszej wizyty w Los Angeles zajechaliśmy do Beverly Hills. No muszę przyznać, że robi to wrażenie. Wszędzie palmy, szerokie ulice i w większości zadbane, duże domy. Zaparkowaliśmy pod czyimś domem i poszliśmy na godzinny spacer po okolicy, żeby poczuć się jak bogacze i podziwiać domy. Później pojechaliśmy na wzgorza Beverly Hills, gdzie mieszkają multi milionerzy z chałupami wywalonymi w kosmos. Tam mieszkają Adele, Johnny Depp, czy Taylor Swift. Przejechaliśmy nawet obok domu Bezosa, ale jego żywopłot był gesty i wysoki na chyba 15 metrów, że nic nie dało się zobaczyć.

OpornikGURU
20piorunówShiiiieeeet
Różne, niezależne badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych (m.in. przez instytuty takie jak Pew Research, Talker Research czy cykliczny raport Singles in America) pokazują, że zjawisko to wyszło już głęboko poza margines internetowych ciekawostek:
Oficjalne procenty: W ogólnokrajowych badaniach z przełomu 2025 i 2026 roku od 11% do nawet kilkunastu procent dorosłych Amerykanów przyznało się do prowadzenia romantycznych lub intymnych rozmów z botami. W przypadku najmłodszych dorosłych (pokolenie Gen Z), wskaźnik ten w niektórych ankietach (np. Match/Kinsey Institute) przekraczał 30%.
Miliony użytkowników: Główne aplikacje oferujące wirtualnych partnerów, takie jak Replika czy Character.ai, mają bazę zarejestrowanych profili liczoną w dziesiątkach i setkach milionów. Nawet jeśli odsiejemy osoby, które włączyły aplikację tylko na chwilę z ciekawości, liczba użytkowników regularnie deklarujących głębokie przywiązanie emocjonalne i traktowanie bota jako stałego partnera idzie w samej Ameryce właśnie w setki tysięcy, a globalnie w miliony osób.
Czas zaangażowania: Przeciętny użytkownik Character.ai spędza w aplikacji ponad 90 minut dziennie (to dłużej niż statystyczny czas spędzany na TikToku czy Instagramie). Osoby korzystające z płatnych wersji premium (gdzie boty imitują narzeczonych czy mężów) rozmawiają z nimi średnio ponad 2,5 godziny każdego dnia.

SolarFenomen
31piorunówNie ma skuteczniejszego budzika niż odgłos rzygajacego kota 😒
JakTamCoTamKosmonauta
11piorunówJakby ktoś się zastanawiał ... siłownie, które subskrybują karty typu: multisport robią to po to, żebyś wiedział, że tam się nie chodzi.
Mam porównanie, bo ostatnio korzystam tylko z takich i chodzę na Zdrofit. Jestem pod wrażeniem jaki chlew ludzie zostawiają. Nie mowa nawet o ilości osób, bo w takim Krk jest zawsze ścisk w godzinach szczytu, ale to jaki jest rozpierdol ... Codziennie akcesoria leżą w innym miejscu, nieraz potrafisz przyjść i wszystkie gum pęknięte, talerze w losowych miejscach, pasy i rękawice gdzieś pie⁎⁎⁎⁎⁎ięte. Szukanie to część rozrywki ... Ludzie nic nie odkładają. Do tego są zajęcia na środku siłowni i gryfy zostawione na ziemi. Ostatnio to czułem się jakby tu była bitwa hoplitów. Bierzesz, używasz i rzucasz na ziemie. Jak w indiach.
Natomiast lata temu nawet na sieciówce CityFit przed wprowadzeniem kart to była w miarę kulturka (teraz nawet większe gówno niż Zdrofit, bo pół siłowni zajebane bieżniami). Wszystko ustawione na swoim miejscu, ludzie z ręcznikami i pamiętam, że czułem się tam znacznie milej. Nie było takiego ścisku.
Nie wiem czy to upadek obyczajów czy te korpobenefity są faktycznie nic nie warte. Jak to u was wygląda? Ktoś z #krakow moze potwierdzić?
EndrevoirGURU
63piorunów
pół chłop pół grzyb
alaMAkotaGURU
97piorunów
alaMAkotaGURU
56piorunówKolejny ciekawy wpis płk Korowaja.
"Matrioszka" to nie tylko rosyjska sieć dezinformacyjna. W analizie ppłk. Korowaja to także nazwa operacji wymierzonej w przejścia graniczne. Mołdawia, Rumunia, Polska – to nie są trzy incydenty, to jedna sekwencja.
Glazomier, czyli etap Operacji Matrioszka. Granica jako cel, a Warszawa jako przedmiot ryzykownej rozgrywki
Premier mówi o udaremnionym zagrożeniu dla przejścia z Ukrainą, ale nie mówi, czego udaremniono. Ja spróbuję. Od Suworowa i GRU Serguna po drony nad Dunajem, tak rosyjski planista czyta polską granicę.
Jak rosyjski planista czyta polski korytarz kolejowy?
Od 20 sierpnia Rosja uderzyła w ukraińskie przejścia graniczne co najmniej 6 razy.
Tabaki 21 sierpnia, Wynohradiwka 25 sierpnia, Orliwka na Dunaju 1 i ponownie 6 września, Starokozacze w nocy na 9 września, gdzie zginęło 2 cywilów. Wszystkie w obwodzie odeskim, wszystkie na granicy z Mołdawią i Rumunią, wszystkie dronami. Równolegle 1 września w Kijowie spłonęła lokomotywownia Kolei Ukraińskich, a wśród zabitych byli kolejarze. To nie są dwa osobne wątki. To jedna kampania, którą warto przeczytać oczami tego, kto ją planuje, a nie tego, kto ją odbiera.
W jednej z moich ulubionych książek, „Nauce zwyciężania” («Наука побеждать»), Suworow otwiera wykład trzema słowami. Glazomier (глазомер), bystrota (быстрота), natisk (натиск).
Glazomier to ocena na oko odległości, terenu i przeciwnika, zanim ruszy się do przodu.
Suworow uczył, że przed natarciem idzie ocena, ile przeciwnik wytrzyma i gdzie stoi. Kampania odeska jest dokładnie tym, pomiarem reakcji NATO przed ruchem na północ. Od 20 sierpnia rosyjski sztab mierzy w obwodzie odeskim, ile wytrzyma NATO, kiedy drony spadają kilkaset metrów od jego granicy.
Pytanie, które zadaje sobie Warszawa, brzmi czy następne będą przejścia z Polską. 10 września przestało ono być pytaniem analityka. Premier Donald Tusk (@donaldtusk) powiedział w Bratysławie, że w nocy dzięki współpracy polskich i ukraińskich służb udało się uniknąć bezpośredniego zagrożenia dla jednego z przejść granicznych z Ukrainą, i sam powiązał to zdarzenie z rosyjskimi uderzeniami w Mołdawii.
Odpowiedź nadal jednak wymaga odłożenia na bok emocji związanych z tym zdarzeniem i wejścia w logikę rosyjskiego myślenia, czyli planowania rosyjskiego sztabu w ramach doktryny „Nowej Wojny”, którą sam określam mianem Wojny Zrównoważonej. Ten sztab od kilku miesięcy rozwiązuje jedno konkretne zadanie, które roboczo nazywam Operacją Matrioszka.
ZADANIE
Rosyjski planista nie atakuje przejść granicznych, bo są symbolem. Atakuje je, bo są wąskimi gardłami.
W artykule w „Wojenno-promyszlennym kurjerze” z lutego 2013 Gierasimow napisał, a moim skromnym zdaniem są to słowa jego zastępcy gen. Kima, że akcent przesuwa się w stronę środków niewojskowych, stosowanych w proporcji 4 do 1 wobec wojskowych. To był początek ujawnienia doktryny „Nowej Wojny”, później omyłkowo nazywanej doktryną Gierasimowa lub wojną hybrydową, choć ta ostatnia jest tylko jedną z 4 jej części.
Praktycznie od początku minionej dekady generałowie ówczesnego GRU, Igor Sergun, a po Krymie także jego zastępca Aleksiej Diumin, budowali zaplecze operacyjne do działań niewojskowych prowadzonych tak, by dobrze prosperujące państwo w ciągu dni mogło stać się areną walki. To zaplecze pracuje dziś na naszej granicy, bo efekt na polskim przejściu osiągnięto bez jednego uderzenia.
Od wiosny rosyjska kampania przeciw kolei przeszła z frontowego zaplecza na całe terytorium Ukrainy. Między grudniem a połową maja jawne źródła odnotowały 127 uderzeń w obiekty Kolei Ukraińskich, a geografia operacji uderzeniowych rozszerzyła się na obwody wołyński, lwowski i rówieński.
Cel został nazwany wprost w rosyjskim obiegu ekspercko-wojskowym i potwierdzony z drugiej strony przez Serhija Beskrestnowa. Chodzi o zniszczenie logistyki łączącej Ukrainę z Europą, zarówno wojskowej, jak i cywilnej.
W tej logice przejście graniczne jest najtańszym punktem w całym łańcuchu. Nie trzeba niszczyć setek kilometrów toru ani całego węzła. Wystarczy spalić budynek odpraw, uszkodzić zasilanie i systemy łączności, a przepustowość spada do zera na 24 do 48 godzin, bo tyle według ukraińskich danych trwało awaryjne przywracanie pracy przejść po sierpniowych i wrześniowych uderzeniach.
Przy kosztach jednego Shaheda to najlepszy stosunek nakładu do efektu, jaki rosyjska armia ma dziś w arsenale.
A masy nie brakuje. W samym sierpniu Rosja wystrzeliła w Ukrainę ponad 2800 dronów o napędzie odrzutowym, a 8 września na Kijów poszły 32 pociski manewrujące i 166 Shahedów. Rosyjski sztab dysponuje nadwyżką środków, którą może przesuwać na cele drugorzędne bez uszczerbku dla głównego wysiłku.
DLACZEGO ZACZĘTO OD MOŁDAWII I RUMUNII
To najważniejsza część analizy MGŁY WOJNY i tu widać, jak Rosjanie nauczyli się kalkulować w nowoczesnym targetingu, jak ktoś, kto liczy koszty polityczne równie starannie jak tonaż ładunku.
Tu przypomina mi się cytat z V księgi Tukidydesa. „Silni robią to, co mogą, a słabi znoszą to, co muszą”. Dlatego Operację Matrioszka zaczęto od Mołdawii, państwa poza sojuszem.
W 416 roku p.n.e. posłowie ateńscy powiedzieli mieszkańcom Melos, wyspy, która nie należała do żadnego sojuszu i chciała pozostać neutralna, że silni robią to, co mogą, a słabi znoszą to, co muszą. Melos odmówiło kapitulacji, zostało oblężone i zniszczone.
Co ciekawe, podobną taktykę zastosował 200 lat później Hannibal, który przez 8 miesięcy oblegał Sagunt, miasto sprzymierzone z Rzymem, i patrzył, czy Rzym przyjdzie. Rzym słał poselstwa. Kiedy Sagunt padł, Hannibal wiedział już, ile naprawdę warta jest rzymska gwarancja, i wiosną 218 roku przekroczył Ebro.
Mołdawia nie jest w NATO. Rumunia jest, ale między Orliwką a Isaccea leży Dunaj, który daje naturalny bufor i pozwala uderzać kilkaset metrów od terytorium Sojuszu bez naruszania jego przestrzeni.
Bukareszt reaguje spokojniej niż Warszawa, nie ma za sobą własnego Przewodowa i nie podrywa myśliwców przy każdym nalocie na sąsiedni obwód.
Tu mój wniosek jest prosty. Rosyjski sztab wybrał odcinek, na którym może przetestować całą sekwencję, od pierwszego uderzenia przez odbudowę po drugie uderzenie w ten sam obiekt kilka dni później, i zmierzyć reakcję państwa NATO przy minimalnym ryzyku.
Wynik tego testu jest dla Moskwy zachęcający.
Orliwka została trafiona dwukrotnie w ciągu tygodnia, a poza komunikatami służb granicznych i ukraińskiego MSZ nie nastąpiło nic, co podniosłoby koszt kolejnego uderzenia. Cytując analityków ISW, z którymi tym razem wyjątkowo się zgadzam, to podwójna strategia izolowania Ukrainy od Europy i wywierania presji na sąsiadów.
Z perspektywy rosyjskiego planisty, w którego zawsze się wcielam, to raczej kalibracja. Sprawdza, jak daleko może przesunąć linię celów na zachód, zanim ktoś po drugiej stronie granicy zrobi coś więcej niż wyda komunikat i sięgnie po artykuł 5.
CO WIDZI ROSYJSKI SZTAB, PATRZĄC NA POLSKĘ
Granica polsko-ukraińska ma 6 kolejowych przejść, od Dorohuska i Hrubieszowa na północy przez Hrebenne i Werchratę po Przemyśl i Krościenko na południu.
Rosyjski planista patrzy jednak nie na punkty graniczne, lecz na to, co jest za nimi. Kluczem jest zmiana szerokości toru. Cały ruch towarowy z Europy musi zostać przeładowany lub przestawiony na wózki w terminalach po ukraińskiej stronie, w Mostyskach, w Jahodynie i węźle kowelskim, w Rawie Ruskiej.
To tam, kilkanaście do kilkudziesięciu kilometrów od granicy, leży realna przepustowość korytarza. Tam też są podstacje trakcyjne, bez których elektryczna kolej staje niezależnie od stanu torów.
Rosja wie to od dawna, bo już w maju 2022 uderzyła rakietami w infrastrukturę kolejową rejonu jaworowskiego 20 kilometrów od granicy, a w marcu 2026 pozbawiła prądu Lwów i Wołyń, trafiając w energetykę zasilającą między innymi kolej. W maju obwód rówieński dostał uderzenie 70 kilometrów od Polski, z ofiarami śmiertelnymi.
Korytarz polski jest więc w rosyjskim targetingu i katalogu celów od dawna. Nowością nie jest cel, lecz metoda.
Kampania odeska pokazuje, że Rosja przestała zadowalać się podstacjami w głębi i zaczęła schodzić do samej linii granicznej, gdzie efekt jest natychmiastowy, a ukraińska obrona przeciwlotnicza najrzadsza i strzela w stronę granicy, co po naszej stronie skończyło się tragedią w Przewodowie.
Przeniesienie tej metody na kierunek polski oznacza uderzenie dronami z osi północnej, znad Wołynia i Polesia, w terminal i stację graniczną w Jahodynie lub Rawie Ruskiej.
Odległość od polskiego terytorium mierzyłaby się w pojedynczych kilometrach. Moskwa rozumie, że to zupełnie inny szczebel eskalacji niż operacje wzdłuż Dunaju.
Polska podrywa lotnictwo przy każdym większym nalocie na zachód Ukrainy, ostatnio 5 września, gdy alertami RCB objęto Lubelszczyznę i Podkarpacie.
Pamięć Przewodowa z listopada 2022 nadal wyznacza w Warszawie próg, którego przekroczenie oznaczałoby wejście do gry NATO jako instytucji, a nie tylko dyplomatów.
To jest koszt, którego dotąd Kreml nie chciał płacić. Moje pytanie analityczne brzmi, czy po udanym teście na Rumunii nadal go tak wycenia.
WARSTWA INFORMACYJNA ZAPALA SIĘ PIERWSZA
W rosyjskiej kulturze planowania uderzenie kinetyczne poprzedza przygotowanie narracyjne, które ma rozmyć odpowiedzialność i przenieść ją na ofiarę.
Ta warstwa już pracuje. Piotr Panasiuk, polski działacz figurujący od grudnia 2023 w bazie Myrotworec, ogłosił na Telegramie, że Dorohusk i Hrebenne powinny się przygotować, bo Rosja atakuje przejścia, przez które płynie broń.
Ten wpis natychmiast podchwyciły prorosyjskie portale w Mołdawii, dopisując do niego tezę, że polski rząd wykonuje polecenia Brukseli i Londynu kosztem życia własnych obywateli.
Nie ma znaczenia, czy Panasiuk wie coś o planach rosyjskiego sztabu. Prawie na pewno nie wie. Znaczenie ma to, że rosyjski ekosystem informacyjny buduje z jego słów gotowe uzasadnienie na wypadek, gdyby uderzenie nastąpiło. To model S.E.D.E.S., o którym nie raz pisałem, czyli selekcja, edycja, dystrybucja, ewaluacja, sekularyzacja.
Schemat jest znany z Przewodowa i z każdego incydentu dronowego nad Polską. Najpierw pojawia się teza, że to Polska sama ściąga na siebie ryzyko, potem teza, że przejście było celem wojskowym, a na końcu teza, że Zachód i tak nie zareaguje.
W ramie operacji kaskadowej, którą stosuję do monitoringu presji poniżej progu wojny, to klasyczny sygnał domeny informacyjnej wyprzedzający domenę kinetyczną. Sam nie przesądza o niczym. Skorelowany z kolejnymi wskaźnikami staje się ostrzeżeniem wyższego rzędu.
ZAPOWIEDŹ, O KTÓREJ MÓWIŁ PREMIER
O takim scenariuszu mówiłem 9 września w rozmowie z Mateuszem Lachowskim (@LachowskiMateus) dla „Gońca” i „Racji Stanu”, nagranej na kilkanaście godzin przed nocnym zdarzeniem i przed wypowiedzią premiera.
Podobną dyskusję prowadziłem z Krzysztofem Wojczalem (@KWojczal) na jego kanale, polemizując o kierunkach rosyjskiej eskalacji i jej warunkach.
Nie piszę tego, by podkreślać trafność moich prognoz, lecz by pokazać, że sekwencja od Dunaju do Bugu była czytelna dla każdego, kto śledził działania rosyjskie i powietrzną kampanię odeską, a więc była czytelna także dla rosyjskiego sztabu, który liczył na to, że Warszawa zareaguje dopiero po fakcie. Stąd, w mojej ocenie, wizyta ministra koordynatora służb specjalnych (@TomaszSiemoniak) w Waszyngtonie, by w reakcji Polski i całego NATO, a szczególnie jego wschodniej flanki, nie doszło do falstartu.
Wypowiedź premiera z 10 września trzeba czytać równie uważnie w tym, co mówi, jak w tym, czego nie mówi.
Premier użył słów o współpracy służb, o zapowiedzi i o gotowości także na sabotaż wewnętrzny. Nie padło słowo o wojsku, nie było komunikatu Dowództwa Operacyjnego (@DowOperSZ), alertu RCB ani podrywanych myśliwców, jak 5 dni wcześniej.
Tej nocy nad polską granicą nic nie leciało, co trzeba by zestrzelić. To zawęża pole interpretacji do dwóch wariantów.
Pierwszy to ukraińskie ostrzeżenie o planowanym uderzeniu w ukraińską stronę konkretnego przejścia, na które zareagowano prewencyjnie po obu stronach linii.
Drugi to wykryty zamiar dywersji na obiekcie granicznym, wykonywanej rękami kogoś rekrutowanego zdalnie, w schemacie znanym z wcześniejszych spraw prowadzonych przez ABW (@ABW_GOV_PL).
Oba warianty mieszczą się w modelu rosyjskiego planowania, który opisałem wyżej, bo przejście graniczne pracuje dla Rosjan jednocześnie w warstwie kinetycznej i w warstwie ukrytej, a wybór narzędzia zależy od tego, które jest w danym tygodniu tańsze lub politycznie bliżej celu.
Do tego dochodzi zdanie o raporcie szefa CIA, który premier określił jako dość precyzyjny i dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach. Dwa dni wcześniej minister koordynator służb specjalnych rozmawiał z Johnem Ratcliffem w Langley.
Chciałbym zauważyć, że ta sekwencja jest czytelna także dla Moskwy. Sojusznicy widzą ten sam obraz, który wynika z odczytu kampanii odeskiej, i przekazują go w trybie, który uzasadnia mówienie o tym publicznie na europejskim szczycie.
Trzeba przy tym zachować ostrożność wobec komunikatu o sukcesie naszych i ukraińskich służb, bo jest z natury niesprawdzalny i pada w kontekście sporu o to, kto w Unii komu robi łaskę, co premier sam nazwał wprost.
Nie zmienia to jednak faktu, że sekwencja Mołdawia, Rumunia, Polska została po raz pierwszy wypowiedziana nie przez analityków takich jak ja, lecz przez szefa rządu państwa NATO.
To pierwsza odpowiedź na Operację Matrioszka.
OCENA I WSKAŹNIKI RYZYKA
Rozdzielam tu 3 różne zdarzenia, bo zbijanie ich w jedno prowadzi do fałszywego alarmu albo do fałszywego spokoju.
Uderzenia w kolejową logistykę korytarza polskiego w głębi zachodniej Ukrainy, w węzły, terminale i podstacje, oceniam jako wysoce prawdopodobne w horyzoncie tygodni.
To nie jest prognoza, to kontynuacja trwającej kampanii, która rozszerza geografię o kolejne obwody.
Uderzenie w samą infrastrukturę przejścia przy granicy z Polską, w odległości kilku kilometrów od naszego terytorium, oceniałem jeszcze 9 września jako umiarkowanie prawdopodobne.
Po nocy z 9 na 10 września przesuwam tę ocenę w stronę wysokiego prawdopodobieństwa, a horyzont z miesięcy na tygodnie, z przewagą wariantu dronowego nad rakietowym i z większym ryzykiem dla Jahodyna i Rawy Ruskiej niż dla Mościsk.
Trzecie zdarzenie, czyli upadek środka napadu na terytorium Polski w efekcie takiego uderzenia, pozostaje mało prawdopodobne, ale przy dronach odrzutowych lecących po zachodnich trajektoriach i przy ukraińskiej obronie strzelającej w kierunku granicy nie jest to ryzyko zerowe.
Wskaźniki, które przesunęłyby tę ocenę w górę, są też czytelne.
Pierwszym byłoby przeniesienie kampanii odeskiej z przejść drogowych na kolejowe, bo pokazałoby, że Moskwa testuje na południu dokładnie tę kategorię celu, którą ma na północy.
Drugim byłoby uderzenie w węzeł kowelski lub terminal Mostyska II, czyli zejście z podstacji na obiekty przeładunkowe.
Trzecim pojawienie się w komunikatach Ministerstwa Obrony FR i u głównych milblogerów sformułowań o polskich hubach uzbrojenia jako uzasadnienia bieżących uderzeń.
Czwartym wzrost rozpoznania dronowego nad Wołyniem i Polesiem od strony białoruskiej.
Jeśli 3 z tych 4 wskaźników zapalą się w jednym oknie tygodniowym, przejście kolejowe z Polską przestaje być hipotezą i staje się celem następnej kolejki.
Obecnie to nocne zdarzenie nie mieści się w żadnym z tych 4 wskaźników, bo jest czymś więcej. Jest samym zdarzeniem w formie udaremnionej.
Z mojej perspektywy to nie porażka Rosjan, lecz cenny wynik testu. Dowiedzieli się, że polskie i ukraińskie służby wymieniają się informacją w czasie zbliżonym do rzeczywistego, co podnosi koszt wariantu dywersyjnego, i dowiedzieli się zarazem, że sama groźba wobec polskiego przejścia wystarcza, by premier mówił o tym na europejskim szczycie i wiązał to z raportem CIA.
W logice operacji kaskadowej to efekt osiągnięty bez jednego uderzenia i taniej niż jakikolwiek nalot.
Jak już wspominałem, Rosjanie nauczyli się, że nie muszą uderzać w Dorohusk, żeby osiągnąć swój cel. Wystarczy im, że Warszawa zacznie o tym myśleć, że przewoźnicy podniosą stawki ubezpieczeń, a część ładunków przesunie się na wolniejsze trasy.
10 września ten efekt osiągnęli bez jednego uderzenia, bo o zagrożeniu dla polskiego przejścia mówił szef polskiego rządu. Kampania odeska pokazała, że potrafią zamykać przejścia na 2 doby jednym nalotem i wracać po tygodniu.
Kierunek polski jest dla Rosji kosztowniejszy politycznie, ale logistycznie ważniejszy niż Dunaj. Dlatego Kreml czyta nasze reakcje na alerty RCB, podrywane myśliwce i konferencje prasowe tak samo uważnie, jak my czytamy jego uderzenia w Orliwkę.
Sedno tej mojej MGŁY WOJNY nie polega na tym, że nie wiemy, co Rosja chce zrobić. Polega na tym, że nie wiemy jeszcze, ile jest gotowa za to zapłacić, eskalując na granicy z NATO i czy ta eskalacja nie jest szyta po to, by małym kosztem sprowokować Sojusz do przedwczesnego sięgnięcia po artykuł 5 i wejścia w uszytą przez Rosję rolę agresora.
I to jest pytanie, na które Warszawa powinna dziś szukać odpowiedzi, zanim odpowiedź przyleci sama z Waszyngtonu lub Brukseli.
Pozdrawiam i dziękuję.

A tutaj świetny artykuł strony rosyjskiej, który pięknie uzupełnia i powietrza operację niszczenia tranzytu DO Ukrainy
Dziś istnieje tylko jeden sposób na powstrzymanie śmiercionośnego „polskiego tranzytu” – brutalny i systematyczny atak na punkty wjazdowe. Lwów, Równe, Kowel – to nie ma znaczenia. Uczciwie rzecz biorąc, stacje węzłowe, których, patrząc na mapę połączeń kolejowych na zachodniej Ukrainie, jest niewiele, powinny zostać zrównane z ziemią przez samoloty i 3-tonowe FAB-y. Jednak możliwości odrzutowców Geranium i nowych Iskanderów-1000, nie wspominając o Oreszniku, pozwalają na wyłączenie infrastruktury Ukrzaliznycji na miesiąc lub dwa, a może i na zawsze. Lokomotywy elektryczne nie mogą ciągnąć pociągów bez prądu. Dlatego w „polskich korytarzach” należy zgasić światło.
https://svpressa.ru/war21/article/530960/
Смерть под стук колес идет в Россию по «польским коридорам», есть лишь один способ ее остановить - Свободная Пресса - Новости СВО. Новости Украины. Украина новости. Когда закончится СВО? Когда закончится война на Украине? Удары по Украине на сегодня.Узловые станции «Укрзализниця» во Львове, Ковеле, Ровно давно пора превратить в руиныSvpressa@alaMAkota sorki, że nie przeczytałem całości, ale pomijając chwilowe nazewnictwo i polanie całości chwytliwy filozofią, Ruscy uderzające dostawy broni do Ukrainy. No wow, dopiero to do nich dotarło? Geniusze
AirbagGruba ryba
117piorunówXD
Nie róbcie tak, ja się wyleczyłem wiele lat temu z kopania grzybów xd
#heheszki #memy #lesnapracbaza
Tak, ukradłem. Trzeba było pilnować.

@Airbag takie drogie grzyby kopać? Po⁎⁎⁎⁎ni.
EvivalarteFenomen
87piorunówOd kilku dni obserwuje rozwój komentarzy pod postem #goodlood
Może zacznijmy od tego że cenię sobie te lodziarnie bo jak mieszkałam jeszcze w Krakowie chodziliśmy tam na lody i mają dobre lody.
Ta akcja rodzi wielokontrowersji w temacie który powinien być jasny i klarowny. Może pokrótce o co chodzi: a firma staje w obronie pracowników a w zasadzie pracownic do których klienci potrafią rzucać mi wybredne teksty o podłożu erotycznym.
I w tym miejscu w komentarzach wyłaniają się samcy Alfa którzy twierdzą że już nic nikomu nie można powiedzieć. Że ktoś dorabia sobie filozofię i to w ogóle nie jest tak jak się myśli.
Osobiście bardzo mnie brzydzi i przeraża fakt że jakiś Stefan czy inny Marek i nieważne czy ma on 20 30 czy 65 lat, potrafi podejść do obcej kobiety i strzelać takie teksty. I oczywiście również wkurwia mnie fakt że są osoby które będą jeszcze typa bronić.
Gdzieś tam w komentarzach nie omieszkałam zaproponować żeby tacy obrońcy stanęli za ladą w gejbarze. Ale to oczywiście nie to samo.
No i się zagotowałam.

Komentarz usunięty przez moderatora
@Evivalarte Kiedy jakieś 15-20lat temu jeździłem z busem i ciągałem przyczepę z lodami i goframi po festynach to takie chamskie teksty w stronę dziewczyn były normą. Dziwię się, że nadal tylu oblechów funkcjonuje.
błogosławiony między paliwami

@Half_NEET_Half_Amazing 185? Ty grubasie
bojowonastawionaowcaMistrz
63piorunówCo Wy na to? 11.09.2026
W zeszłym tygodniu ukazała się wiadomość o kolejnych niekontrolowanych działaniach agentów AI. Zaczęły one wykorzystywać różne strony internetowe do wzajemnego komunikowania się ze sobą metodami obchodzenia zadań testowych czy omijania ograniczeń w ramach optymalizacji procesu działania. Do tego dochodzą regularnie pojawiające się informacje o włamach do infrastruktury innych firm; najgłośniejszym przypadkiem tego typu było HuggingFace. Pojawiają się doniesienia od niektórych pracowników największych firm zajmujących się tworzeniem narzędzi AI, że firmy te w niedostatecznym stopniu zwracają uwagę na potencjalne ryzyka. Nie można zapomnieć o kolejnych raportach mówiących o potencjale zabierania ludziom pracy umysłowej. Na ile dalszy rozwój narzędzi AI jest dla nas zagrożeniem?
Pytanie na dziś: Czy obawiam się rozwoju AI?
Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.
_Podziękowania dla kolegi @Fly_agaric który_ _podrzucił_ ten temat wraz z paroma linkami do dyskusji, zapraszam do takiego podrzucania mi pomysłów ;)
#cowynato #ai #cyberbezpieczenstwo
#owcacontent
Czy obawiam się rozwoju AI?
359 głosów
Jeszcze niedawno nie. Po ostatnich doniesieniacb coraz bardziej
W temacie Ai to tylko podcast https://podcasts.apple.com/au/podcast/moonshots-with-peter-diamandis/id1648228034 (nie mylić z MoonshotAi)
generalnie ciekawe jest stanowisko Anthropic, które chce jak najwięcej regulacji a Amodei regualrnie mówił (z Altmanem), że AI wykończy większość pracy, teraz obaj się uspokoili bo chcą zrobić IPO.
manstainOsobistość
184piorunów
@manstain Nie wierzę, że daję ci plusa.
Jedyna szóstka z polskiego jaką dostałem była za wypracowanie z lektury, którą koledzy streszczali mi na przerwie przed lekcją. Samą pracę kończyłem jeszcze podczas sprawdzania obecności, a końcówkę improwizowałem, bo nie zdążyłem napisać xd Piękny to był dzień
TaxidriverGURU
60piorunówNa dobry początek dnia :/

Firma od AI policzyła, że AI przejmie wszystko. Firma produkująca gumowe kaczki policzyła, że w każdym domu będą minimum 3 gumowe kaczki. Firma produkująca prezerwatywy policzyła, że za 100 lat liczba ludzi spadnie o 99%
Nie wiem jak w pozostałych 2 przypadkach, ale co do AI, to miało już wygryźć dawno ludzi z pracy, a nic takiego się nie stało. Prognozowano że prace fizyczne (i nawet tutaj tak jest) to jedyne gdzie AI się nie wciśnie. A jednak coraz częściej słyszę o usługach typu gotowanie/sprzątanie za free, ale pozwalasz nagrywać, żeby potem AI miało co analizować dla robotów, które miałyby pozwolić na pracę fizyczną.
Często też i głośno przede wszystkim bywało o masowych zwolnieniach, bo AI. Niezbyt się przebijały komentarze, że to może być tylko wygodny pretekst w wielu przypadkach. Ale nawet jak to pominiemy to po podliczeniu wszystkich oficjalnych zwolnień z powodu AI i zestawieniu do wszystkich zwolnień ogółem, to wychodzi w zasadzie jakiś promil całości.
Za to zatrudniali ludzi, których celem było sprzątnięcie bałaganu po AI, tam gdzie mogło takiego bałaganu narobić (i narobiło).
Zapomina się też o jednym. AI opiera się przede wszystkim na tym co już zna. Nie potrafi wymyślać, myśleć abstrakcyjnie, czy wpaść w środku nocy na jakiś pomysł. Jest odtwórcze. Jest w tym piekielnie dobre, ale tam gdzie pojawia się własna inwencja, tam AI zaczyna mieć problemy. I dopóki to się nie zmieni (a to nie jest już kwestia większej ilości ramu, większej bazy wiedzy, czy większej mocy obliczeniowej), to większość pracy umysłowej dalej będzie miała miejsce moim zdaniem tak jak do tej pory.
Nie dziwi jednak że firma zajmująca się głównie AI próbuje przekonać że AI się nie kończy, a dopiero rozkręca i dlatego tworzy artykuł tłumaczący że AI niedługo przejmie wszystko. Nie oddają tego jednak zachowania wszystkich (również antropicu) firm zajmujących się AI, lub ściśle z nimi współpracujących, które nakręcają wszystkich dookoła, nawzajem sobie udzielają pożyczek na grubą kasę i obiecują jeszcze większą, ale uparcie nie chcą wejść all-in. Co jest jednym z powodów rosnących cen przez AI. Nikt nie chce inwestować w coś co będzie tylko dla AI, bo nikt nie wierzy z wystarczającą pewnością że AI to przyszłość, aby ryzykować swoim majątkiem. Firmy po prostu wolą przekierować produkcję z kowalskich na big-techy, bo to bezpieczne, a jak coś to się wróci do kowalskich. Nikt jednak nie ma tyle odwagi, żeby otworzyć nową nitkę produktów dedykowanych głównie pod AI.
Dlatego też ciężko mi uwierzyć w takie prognozy. A tym bardziej jeśli prognozuje to firma, która na takich prognozach skorzysta. Choćby i teraz, bo ktoś to przeczyta i uzna, że to może być ostatni moment, aby załapać się na tanie akcje ej ajowych firm.
@Taxidriver pamiętasz o czym rozmawialiśmy ostatnio? Myślisz dlaczego rzuciłem robotę w korpo? Bo nie ma przyszłości. Zostało kilka lat żeby coś z tym zrobić. Zawód programosty który wykonywałem przez 10 lat już można odłożyć na półkę. Na szczęście mam kilka zawodów i w zasadzie nie muszę się przekwalifikowywać. Próbuje zrobić ten projekt o którym pisałem bo to jest prosta droga żeby w przyszłości utrzymać się na czele technokracji - takie właśnie projekty prowadzone przez AI. A jak się nie uda to właśnie mam w zanadrzu elektrykę i automatykę. Dlatego jak pytałeś czy w to wejść powiedziałem Ci wprost - to nie jest przyszłość. Elektryka, energetyka, automatyka przemysłowa - to są sektory które przetrwają. Inne będą miały ciężko.
FurtoGruba ryba
41piorunówW ogóle się nie znam na grzybach, ale takiego bydlaka zobaczyłem w Puszczy Białowieskiej.

@Furto faktycznie bydlak, a grzyb też fajny
@Furto mieszkam w najgorszym rejonie podkarpacia, co roku to gorsza susza. U nas wióry, a nie grzyby.
Zawsze zazdroszczę innym grzybowych lasów
WujekAlienLider
35piorunów
@WujekAlien tak było
g0r0madskaTytan
41piorunówNa styku swiatów #zwierzeta i #motoryzacja
Jakaś kuna złożyła mi jajko pod maska kolo akumulatora. Nie wiem czy to najlepsze miejsce do wyklucia. Wziąłem wiec do domu i grzeje na pc. Powiedzcie mi jak dbac o rozwój w jajku i czym karmic małe kuny? Wychowam jak swoje.

jajca to chiba trzeba co jakiś czas obracać, coby rzułtko się nie przykleiło do skorupki
@g0r0madska samochód się zaczął nieść
boogieLider
162piorunów1. Weź udział w treningu o Copilot w corpo.
2. Slajdy przygotowane przez AI.
3. Cały tekst wygenerowany przez AI.
4. Lektor AI.
5. Transkrypt AI.
Wszystko skopiowałem do mojego Copilot, podał mi odpowiedzi do pytań z testu, 100% poprawne. Zdałem.
Nie mam pojęcia o czym był trening xD
W firmie wysyłamy maile wygenerowane przez AI, po to, żeby ktoś je podsumował z AI i odpisał z AI. Jeszcze chwila i każdy będzie miał awatara AI, bo człowiek będzie zbędnym hamulcowym przy komunikacji.
Ostatnio poznałem termin na takie osoby jak ja XD