Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

hmvvirusKoneser

Dołączył/a:

  • 15 wpisów
  • 154 komentarzy
  • 3 obserwujących

Fanatyk

w Dyskusje

88piorunów

Caly swiat ma prawie juz wszystko, ale nie ma tego co kacapy, logistycznego centum dystrybucji trupow wojennych. Obiekt postawny w ktorym moznaby produkowac/handlowac/skladowac, nie wiem czy chlodzony ale chyba nie. Sa za to rozne dzialy, pakowania, skladowania i nawet sekcja vip.

teraz tylko dodac ze tylko ~20% jest zbieranych albo nawet i mniej, analoga nie bedzie

https://streamable.com/qvcqdf

Pokaż więcej komentarzy (20)

Mocarz

w Hydepark

18piorunów

Dawne zamki i pałace miały wiele pokoi, a ich liczba była związana z kilkoma czynnikami. W średniowieczu i renesansie zamki pełniły nie tylko funkcje mieszkalne, ale również obronne i administracyjne. W miarę upływu czasu, w epoce nowożytnej, pałace stawały się bardziej miejscami reprezentacyjnymi, które miały pokazywać bogactwo i wpływy ich właścicieli. Oto kilka głównych powodów, dla których w zamkach i pałacach znajdowało się wiele pokoi:

Funkcje obronne i logistyczne: W średniowiecznych zamkach pokoje były wykorzystywane do różnych celów związanych z obroną, magazynowaniem zapasów i utrzymaniem garnizonu. Każda funkcja wymagała osobnej przestrzeni.

Dwór królewski i służba: Królowie i możnowładcy mieli liczny dwór, składający się z urzędników, doradców, strażników, służby, a czasem także artystów i rzemieślników. Wszyscy oni potrzebowali miejsca do życia i pracy, co generowało potrzebę wielu pomieszczeń.

Goście i rodzina: Władcy często gościli innych możnych, dyplomatów i rodzinę. Wymagało to licznych pokoi gościnnych, które mogły pomieścić dużą liczbę osób naraz.

Status i reprezentacja: Duża liczba pokoi była symbolem prestiżu i bogactwa. Właściciele pałaców chcieli pokazać swoją potęgę i wpływy poprzez wielkość i wystawność swoich rezydencji.

Funkcje administracyjne: Zamki i pałace były często centrami administracyjnymi regionu. Wymagało to wielu pomieszczeń dla urzędników, skrybów i sali audiencyjnych.

Przykłady historyczne:

Zamek Wersalski (Francja): Budowla ta, będąca dziełem Ludwika XIV, miała około 700 pokoi. Pałac w Wersalu był nie tylko siedzibą króla, ale także centrum administracyjnym i politycznym Francji. Król utrzymywał liczny dwór, a także przyjmował wielu dygnitarzy, co wymagało dużej liczby pomieszczeń.

Zamek Windsor (Anglia): Jest to największy i najstarszy zamieszkały zamek na świecie, z ponad 1,000 pokojami. Używany przez brytyjską rodzinę królewską, zamek służył jako rezydencja oraz miejsce reprezentacyjne i administracyjne.

Pałac Potala (Tybet): Siedziba Dalajlamów, ma około 1,000 pomieszczeń, w tym kaplice, sale modlitewne i komnaty mieszkalne dla mnichów i urzędników. Pełnił funkcję religijną i polityczną.

Wszystkie te przykłady pokazują, że liczba pokoi była związana z funkcjonalnością budowli, koniecznością pomieszczenia dworu, służby oraz reprezentacyjnych i administracyjnych potrzeb właścicieli. Pokoje te były wykorzystywane w różnorodny sposób, a ich ilość była często odzwierciedleniem statusu i potęgi właściciela zamku lub pałacu.

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Hydepark

44piorunów

Uwielbiam "styl" wnętrz w polskich małych sklepikach spożywczych. Zupełnie jakby się zmówili.

W każdym, dosłownie w każdym, nie ważne gdzie w Polsce, jest ciemno jak w d⁎⁎ie, bo wąsatym bieda-żydkom szkoda pieniędzy na dodatkowe świetlówki.
Nawet jeśli nie jest brudno, to masz wrażenie jakby był syf od tego chaosu stylistycznego/kolorystycznego, produkty też często poupychane bez składu i ładu.

Ale hej - to wina Rydzyka że Żabki wygryzają "małe rodzinne sklepy"*.

*miałem znajomą która w ten sposób tłumaczyła czemu jej nora traci klientów.

Pokaż więcej komentarzy (31)

Lider

w Ocenzurowano

106piorunów

Jednym prostym trikiem przechytrzył przemysł homeopatyczny, zobacz jak!

Wpadł mi w oko dzisiejszy wpis z gorących i zauważyłem pewne niezrozumienie fenomenu homeopatii.
https://www.hejto.pl/wpis/podczas-opieki-nad-moja-chrzesnica-dostalem-instrukcje-jakimi-lekami-i-w-jakich-

Dla wyjaśnienia przeliczę, ile trzeba dodać czego, żeby uzyskać preparat homeopatyczny z tego wpisu.
https://www.aquavitae.com.pl/product-pol-13117-Heel-Lymphomyosot-krople-30-ml.html

Jako bazę weźmy basen olimpijski głębokość 2 m, szerokość 25 m i długość 51,3m.
To 2565 metrów sześciennych.
Stężenie alkoholu to 35%, zatem potrzebujemy 900 metrów sześciennych alkoholu i 1670m3 wody. Fenomen zmniejszania się objętości mieszaniny po zmieszaniu alkoholu z wodą pozwolę sobie ominąć, może za to nie spłonę na stosie jak średniowieczni alchemicy.
Wróćmy do tych 900m3. Kojarzycie cysterny co wożą paliwo na stacje? Taka typowa wielka cysterna ma 30 tysięcy litrów pojemności,czyli 30m3.
Potrzebujemy 30 cystern alkoholu i ponad 55 cystern wody.
Baza gotowa, teraz bierzemy się za składniki "aktywne". Na szczęście według homeopatów ten preparat jest dosyć słaby (według nich im bardziej rozcieńczysz tym mocniej daje w palnik) więc da się coś policzyć.

Do tego gara (ze Słowakami, hehe) wrzucamy kolejno:
Składniki na 100g według etykiety:
>Myosotis arvensis D3, Veronica officinalis D3, Teucrium scorodonia D3, Pinus silvestris D4, Gentiana lutea D5, Sarsaparilla D6, Scrophularia nodosa D3, Calcium phosphoricum D12, Natrium sulfuricum D4, Fumaria officinalis D4, Levothyroxinum D12, Araneus diadematus D6 ana 5 g; Geranium robertianum D4, Nasturtium aquaticum D4, Ferrum jodatum D12 ana 10 g,.
>
No go do basenowego gara potrzebujemy:

1. Myosotis arvensis, niezapominajka polna. D3, czyli całkiem zacne 2500 litrów kwiatka. Może płatków, może całego. Na pewno nie ekstraktu.
2. Veronica officinalis, Przetacznik leśny, również D3, czyli 2500 litrów kwiatka. Nie ekstraktu, kwiatka.
3. Teucrium scorodonia D3,Ożanka nierównoząbkowa, takie coś między pokrzywą a chmielem. Znowu D3, 2500 litrów
4. Pinus silvestrus, sosna zwyczajna, tym razem D4, a więc 250 litrów, zapewne igieł.
5. Gentiana lutea, goryczka żółta. Lecimy w górę z mocą, pewnie droższa od igieł sosnowych. D5, czyli 25 litrów tego krzaczka.
6. Sarsaparilla, kolcorośl. Taki zamiennik melisy, zalecane dawkowanie łyżeczka na szklankę naparu lub pół łyżeczki proszku doustnie 2-3 razy dziennie. Niestety to już kosztuje, więc znowu lecimy z mocą w górę: D6. 2,5 litra dorzucamy do gara.
7. Scrophularia nodosa, Trędownik bulwiasty. Wykazuje działanie przeciwzapalne przy stosowaniu tak jak w punkcie poprzednim. Do naszego olimpijskiego gara wrzucamy D3, czyli 2500 litrów.
8. Calcium phosphoricum, fosforan wapnia. przeciwutleniacz, prostymi słowami - konserwant. D12, czyli wrzucamy 2.5g, pół łyżeczki od herbaty. Według wierzeń homeopatów to jesteśmy już jak w formalinie xD
9. Natrium sulfuricum, siarczan sodu. Suplement diety dla kur w stężeniu 0.05% do 0.5%. tutaj mamy D4, czyli 0.01%. wrzucamy 250 litrów do gara
10. Fumaria officinalis, Dymnica pospolita, łagodzi wzdęcia i niestrawności (bardzo ważne w leczeniu przeziębienia), D4, a więc 250 litrów.
11. Levothyroxinum, lewotroksyna, syntetyczny zamiennik hormonu tarczycy. Jako lek dawka w jednej tabletce wynosi 25-125 mikrogramów. Wrócimy do tego później. Na razie wlewany zgodnie z potencją D12, a więc 2.5g, pół łyżeczki od herbaty wlewamy do naszego basenu olimpijskiego.
12. Araneus diadematus, j⁎⁎⁎ny PAJĄK KRZYŻAK. No i się okazuje, że produkt nie jest wegański. Niestety nie jestem pewny co znaczy "ana 5g", prawdopodobnie, że d6 by wyszło, gdyby wlać to na 5g produktu. a nie na 100g. Czyli mamy 2.5 litra *5/100. 125ml, pół szklanki pająka krzyżaka do basenu. Fujka.
13. Geranium robertianum, bodziszek cuchnący. Zioło do leczenia biegunki i krwotoków z nosa. Co prawda zewnętrznie, a nie wewnętrznie, ale brzmi spoko. Dorzucamy D4, żeby nie było za mocno, 250 litrów.
14. Nasturtium aquaticum, rukiew wodna, takie coś między rukolą a brukselką. D4, 250 litrów.
15. Ferrum jodatum , prawidłowo ferrum iodatum, jodek żelaza. Znowu popularny jako suplement jodu dla kur. D12 ana 10 g,., czyli z tego co rozumiem D13, 0.25 ml, umoczony czubek łyżeczki.

Przypominam, że pisałem ilości potrzebne do wrzucenia do basenu olimpijskiego, czyli 85 cystern dowożących paliwo na stację benzynową.

Wróćmy do lewotroksyny, hormonu tarczycowego: 2.5g to 2500mg, czyli 2500000ug. 100000(słownie sto tysięcy) dawek tego leku mamy w basenie.
Butelka ma 30ml, jeden litr z basenu wystarczy na 33 butelki.
Basen ma 2565m3, czyli 2565000 litrów (słownie dwa i pół miliona i jeszcze trochę litrów).
napełnimy tym 85 milionów butelek specyfiku.
2500000ug lewotroksyny rozlewamy do 84000000 butelek.
Jeśli jeszcze mi się nie pojebało z zerami, to trzeba wypić 33 butelki żeby otrzymać 25ug lewotroksyny, czyli minimalną dawkę leczniczą.

Preparat ma zalecane dawkowanie 15-20 kropli. Dajmy 20 dla równych szans. Kropla ma 0.2ml, czyli jedna dawka to 4ml. Jakieś 8 dawek w butelce (za 60zl).
33 butelki to jakieś 260 dawek.

A wiecie,co jest jeszcze śmieszniejsze? Drogi ten preparat, co nie? 60zł za 8 dawek. To żeby nie płacić tyle to należy wlać te 30ml do szklanki, uzupełnić 300ml wody i potrząsnąć.
Dostajemy 330ml roztworu o 10x mocniejszym działaniu. Czyli z 8 dawek zrobiło nam się 800 dawek. TAK PROSZĘ PAŃSTWA DZIAŁA HOMEOPATIA

Pokaż więcej komentarzy (47)

GURU

w Hydepark

49piorunów

Andrew Testa, Nobisa Begam (15 lat) 3 dni po tym jak oblano ją kwasem za odmowę małżeństwa, 2005. Fotografię ocenzurowano na stronie.

Galeria, ale nie dla wrażliwych-photographed-three-days-after-acid-was-thrown-in-her-face/gallery-13-400-422-5/detail-0_00038238.html)

Autorytet14piorunów

@myrmekochoria aż sprawdziłem statystyki i to jest niesamowicie przerażające. W samym Bangladeszu, który od lat słynie z ataków kwasem, przeżyło to 4000 osób, z czego 2/3 to kobiety.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Wiadomości Świat

39piorunów

Premier Słowacji Robert Fico został zabrany helikopterem do szpitala. Został postrzelony, podobno w kończynę, klatkę piersiową i brzuch.
Napastnik został zatrzymany.

Zanim padły strzały, zatrzymany krzyknął „Chodź tu, Robo” – od nazwiska premiera Roberta Fico.

Fico został postrzelony przez 71-letniego mężczyznę z Levic. Jego motywy są obecnie nieznane.

Premier Słowacji Robert Fico postrzelony po posiedzeniu rządu - RMF 24 https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-premier-slowacji-robert-fico-postrzelony-po-posiedzeniu-rzad,nId,7512432

https://t.me/pilotblog/12093

Lider2piorunów

Słowacki nadawca TA3 podaje, że w kierunku Fico oddano cztery strzały. Jedna z kul trafiła premiera Słowacji w brzuch.

Koneser0piorunów

A to pamiętacie?
https://en.wikipedia.org/wiki/Assassination_of_Andrei_Karlov
"Andrei Karlov is the fourth Russian diplomat to have died in the line of duty, after Alexander Griboyedov (killed as Imperial Russian ambassador to Qajar Persia in 1829), Vatslav Vorovsky (killed as Soviet representative to the Lausanne Conference in 1923), and Pyotr Voykov (killed as Soviet ambassador to Poland in 1927).[33]"

Assassination of Andrei KarlovAndrei Karlov, the Russian Ambassador to Turkey, was assassinated by Mevlüt Mert Altıntaş, an off-duty Turkish police officer, at an art exhibition in Ankara, Turkey on the evening of 19 December 2016. The assassination took place after several days of protests in Turkey over Russian involvement in the Syrian Civil War and the battle over Aleppo. Background The assassination took place after a long period of a highly polarized political atmosphere in Turkey, and after several days of protests by Turks against Russian involvement in the Syrian Civil War and in particular the battle over Aleppo. Russian and Turkish officials held talks on brokering a ceasefire in Syria during the evacuation of Aleppo. Russia, Turkey and Iran planned to meet to negotiate a settlement over the Syrian Civil War. ...Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (23)

Tytan

w Hydepark

158piorunów

Jest i on 😁 . Pierwszy z wielu, no chyba, że szybko spadnę z rowerka;).

Tak tylko chciałem się podzielić swoim małym sukcesem.

   (nie zawsze)

Pokaż więcej komentarzy (56)

Autorytet

w Ciekawostki

102piorunów

Historia górniczego miasta Centralia w Pensylwanii, miejsca które zainspirowało twórców gry Silent Hill.

••• POCZĄTEK KOŃCA •••
Wszystko zaczęło się w maju 1962 roku, w Centralii, górniczym mieście w Pensylwanii. Mieszkańcy, chcąc posprzątać przed obchodami Dnia Pamięci, postanowili spalić śmieci w opuszczonej kopalni odkrywkowej. W tamtych czasach nikt nie poświęcał większej uwagi zasadom bezpieczeństwa. To pozornie nieszkodliwe działanie zapaliło lont do katastrofy. Ogień znalazł drogę do ogromnych złóż węgla pod ziemią, zapalając płomień, który przeciwstawił się wszystkim próbom ugaszenia.

••• REAKCJA MIASTA •••
Początkowo mieszkańcy Centralii nie pojmowali powagi sytuacji. W końcu to był tylko ogień. Ale gdy ziemia pod nimi zaczęła się nagrzewać, rzeczywistość dała o sobie znać. Dym i toksyczne gazy zaczęły wydobywać się przez szczeliny w ziemi, zamieniając miasto w niebezpieczną strefę. Rząd po jakimś czasie zaczął monitorować jakość powietrza i rozprzestrzenianie się ognia.

••• PUNKT BEZ POWROTU •••
Sytuacja dramatycznie zmieniła się w 1979 roku, gdy właściciel stacji benzynowej, sprawdzając swoje podziemne zbiorniki, odkrył, że benzyna miała szokującą temperaturę 78°C. Następnie, w 1981 roku, 12-letni chłopiec niemal wpadł do leja krasowego, który nagle otworzył się w ogrodzie jego rodziców, wydobywając gorącą parę i gazy. Te incydenty sygnalizowały, jak niebezpieczna stała się Centralia.

••• WIZUALNY UPADEK ••• 
Krajobraz miasta przekształcił się w coś z historii grozy. Ulice, niegdyś pełne życia, były teraz popękane, zadymione i pełne szczelin prowadzących głęboko pod ziemię. Roślinność uschła, a powietrze było gęste od zapachu siarki. Domy i budynki zostały opuszczone, nadając miastu upiorny wygląd.

••• RELOKACJA I OPÓR •••
W połowie lat 80. rząd rozpoczął program relokacji, oferując mieszkańcom pieniądze za przeprowadzkę z niebezpiecznego obszaru. Większość zaakceptowała, zostawiając za sobą swoje domy i wspomnienia. Kilka osób zdecydowało się zostać, trzymając się swojego miasta pomimo ryzyka. Budynki zostały zburzone po relokacji, aby zapobiec ponownemu zasiedleniu, pozostawiając za sobą miasto-widmo.

••• OBECNA SYTUACJA •••
Ogień pod Centralią wciąż płonie, a szacunki sugerują, że może to trwać jeszcze 250 lat. Miasto stało się przestrogą przed ryzykiem związanym z działalnością górniczą i długoterminowymi konsekwencjami pozornie małych decyzji.

••• CIEKAWOSTKI ••• 
- Kod pocztowy Centralii został oficjalnie unieważniony w 2002 roku, skreślając ją z niektórych map.
- Miasto zainspirowało scenerię do filmu grozy i serii gier wideo "Silent Hill".
- Tylko kilka struktur wciąż stoi nie zburzona, w tym kościół i kilka domów mieszkańców, którzy zdecydowali się pozostać
- Na jednym z poniższych zdjęć znajduje się Ted Dabrowski, chłopiec, o którym była mowa w tekście. Zaraz za nim znajduje sie lej krasowy, do którego wpadł
- Droga nr 61 na pewnym etapie stała się atrakcją turystyczną. Ludzie zaczęli spontanicznie malować na niej graffiti, tworząc mieszankę memów, głębszych wyznań i prostych symboli. Stosunkowo niedawno jej właściciel podjął dość kontrowersyjną decyzję o pokryciu jej kupkami ziemi, ze względów bezpieczeństwa

Nie zmieściłem tu wszystkich zdjęć, dlatego dodatkowe są w komentarzu.

••• OD SOWY •••
Czytając niektóre wpisy na hejto uznałem, że moja nowa seria (mam kilka) będzie miała styl narracji faktu. Niektórym brakuje takich informacji, zamiast rozwleczonego tekstu, który ma marnować czas. To jest pigułka najważniejszych informacji o wydarzeniach, które uznałem za zarówno dziwne, jak i interesujące. Tagiem do obserwowania w jej przypadku będzie . Jak zwykle tag ogólny z moją  to  . Inne serie znajdziecie na moim profilu. W tym tygodniu wejdzie jeszcze kolejny wpis z serii  i możliwe, że pilotowe .

Koneser0piorunów

Fajnie, ale wygląda jak jakieś nieudolne tłumaczenie. Nieskładne strasznie te zdania. Raz chłopiec "niemal" wpadł do leja. W dalszej części tekstu opisano, że jednak wpadł. Kupki ziemi rozłożone na drodze dla bezpieczeństwa to też jakieś dyrdymały.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Góry

39piorunów

Siema,
Dziś w  :hiking_boot: obiecane Tatry. Zapraszam i zachęcam do obserwowania tagu 😊
---------
Szczyty: Zawrat, Świnica (Tatry)
Data: 30 sierpnia 2022 (wtorek)
Staty: 33.5km, 11h25, 1.920m przewyżyszeń

2022 rok był całkiem owocny jeśli chodzi o ilość wypraw górskich, ale też biorąc pod uwagę to, jak często udawało mi się odwiedzić Tatry. Każdy z wypadów był możliwy tylko dzięki żonie, która w tym czasie opiekowała się Myszą. Ich planowanie ograniczało się do jednej konkretnej idei: zobaczyć jak najwięcej w ciągu jednego dnia.

Świnica kusiła mnie od dłuższego czasu - na trasie są łańcuchy, co wydało mi się fajnym urozmaiceniem od klasycznych wycieczek. Szukałem jakiegoś fajnego okienka pogodowego, które miało wypaść we wtorek. Na wyprawę dołączył brat, z którym dojechaliśmy na parking w Brzezinach jeszcze przed świtem i z latarkami ruszyliśmy w trasę.

Szliśmy Doliną Suchej Wody, podziwiając ogromne bloki skalne znajdujące się w korycie potoku. Doszliśmy do Psiej Trawki i stamtąd czerwonym szlakiem udaliśmy się na Rówień Waksmundzką. Niebo zaczynało się już rozjaśniać, a widoczne w oddali szczyty skąpane były już w pierwszych promieniach wschodzącego słońca. Było rześko, nad łąkami unosiła się delikatna mgiełka. Klimacik był iście magiczny.

Dość szybko dotarliśmy na Rówień, na której powitała nas sporych rozmiarów łania. Szliśmy dalej rozkoszując się pięknie wyglądającym lasem, który powoli zalewany był ciepłym światłem. W dalszym ciągu czerwonym szlakiem udaliśmy się w stronę Wodogrzmotów Mickiewicza. Tempo nadawał brat, który po górach nie chodzi, tylko zasuwa, ale na tym etapie jeszcze bez problemu byłem w stanie za nim nadążyć. Ścieżka prowadziła momentami pomiędzy wysokimi chaszczami, na których wciąż pełno było rosy, i niebawem rękawy mojej bluzy były kompletnie mokre.

W końcu dotarliśmy do drogi Oswalda Balzera, którą ciągnęły już pielgrzymki zmierzające na Morskie Oko i Dolinę Pięciu Stawów Polskich (D5S). Zamiast iść od razu w stronę Świnicy, postanowiliśmy jeszcze zejść do schroniska w Dolinie Roztoki - głównie dlatego, że jeszcze tam nie byliśmy i w sumie nie wiem po co miałbym tam ponownie iść. Weszliśmy do środka, napiliśmy się gorącej herbaty, doładowaliśmy się bułkami i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Wraz z innymi turystami odbiliśmy na zielony szlak, prowadzący Doliną Roztoki. Z każdym kilometrem nachylenie wzrastało, a ja zacząłem mieć już problemy z tym, aby nadążyć za bratem, który szedł tak samo szybko po płaskim terenie, jak i pod górę. Trasa była bardzo malownicza, okolona wysokimi górami, zielonymi drzewami, z towarzyszącym potokiem szemrzącym w bliskiej odległości.

Zbliżaliśmy się powoli do wodospadu Siklawa. Stało się oczywiście to, co było nieuniknione - nadałem sobie zbyt szybkie tempo i zacząłem słabnąć, przez co szedłem wolniej. Na dodatek jak na złość przyczepiła się do mnie turystyka ze Szwecji, z którą na początku rozmawiało się w miarę ok, ale później zaczęła mnie traktować jako prywatnego fotografa: dawała mi co chwila swój telefon, mówiła, żebym jej robił zdjęcie i nawijała znowu makaron na uszy jak gdybyśmy znali się od długiego czasu, a nie od kilku minut.

Doszedłem tak do Siklawy, gdzie odnalazłem brata. Wodospad robił wrażenie, huk spadającej wody był ogromny, a i widoki bardzo przyjemne. Postaliśmy przy nim chwilę, po czym ruszyliśmy do schroniska w D5S. Pożegnałem Szwedkę i wycisnąłem z siebie resztkę sił idąc na tyle szybko, żeby nie mogła mnie dogonić. Zemściło się to jednak i gdy w końcu dowlekłem się pod schronisko byłem wyczerpany i kręciło mi się w głowie. Usiadłem obok brata przy Przednim Stawie i starałem się coś zjeść, ale towarzyszyły mi nudności i trwało całe wieki zanim udało mi się wchłonąć bułkę. Brat czekał cierpliwie, a ja starałem się dość do siebie, co niestety trochę trwało.

W końcu osłabienie puściło, więc założyliśmy plecaki i niebieskim szlakiem skierowaliśmy się na Zawrat. Pogoda była przednia, a widoki po prostu obłędne. Nie mogłem przestać się uśmiechać, dawno nie czułem takiej przestrzeni. Postanowiłem się już nie nadwyrężać i szedłem swoim tempem. Krajobraz zachwycał, stawy wspaniale komponowały się z otaczającymi je szczytami, a w oddali widać było Tatry Wysokie po stronie słowackiej.

Trasa, jak to w Tatrach, złożona była z dużych bloków skalnych, także wchodzenie w dużym stopniu angażowało uda. Było ciężko, ale idąc swoje poruszałem się stale do przodu. Gdzieś w oddali majaczyła pomarańczowa podkoszulka brata, który miał nade mną sporą przewagę. Wkrótce moim oczom ukazała się Świnica, królująca nad okolicą. Powoli dotarłem do Zawratu, gdzie poza nami była masa turystów korzystająca z dobrej pogody. Zrobiliśmy przerwę na posiłek, założyłem kask i postanowiliśmy zaatakować szczyt.

Z Zawratu trzeba było zejść kawałek w dół, po czym zaczynała się prawdziwa frajda. Łańcuchy towarzyszyły praktycznie na sam szczyt, ułatwiając znacznie wchodzenie, a w kilku kominach powbijane były klamry. Trasa była mocno eksponowana i ktoś z lękiem wysokości mógłby mieć tam nie lada problem. Warto pamiętać również, że odcinek z Zawratu na Świnicę jest jednokierunkowy. Dodam z niego kilka zdjęć w formie komentarza do tego wpisu.

W końcu dotarliśmy na szczyt, niestety do tego czasu zdążyło się zachmurzyć i nie było nam dane pozachwycać się widokami. Było dość ciasno, skały były ostro nachylone, także zachowywaliśmy czujność. Na Świnicy dochodziło już do wielu wypadków, a sama góra nazywana jest też Górą Samobójców. Posiedzieliśmy chwilę na szczycie po czym stwierdziliśmy, że nie ma co czekać na niespodziewane załamanie pogody i zaczęliśmy schodzić w kierunku Świnickiej Przełęczy. Na tej trasę znowu były łańcuchy, a samo zejście należało do stromych. Chmury, mimo, że przeszkadzały na szczycie, tutaj dodawały niesamowitego klimatu, przewalając się przez grań prowadzącą na Kasprowy Wierch.

Z przełęczy zeszliśmy czarnym szlakiem do schroniska Murowaniec, mijając po drodze Zielony Staw Gąsienicowy. Podczas schodzenia zaczęły się odzywać moje kolana i ten odcinek był mało komfortowy - zdecydowanie bardziej lubię wchodzić niż schodzić. W drodze do Murowańca mieliśmy okazję zobaczyć kozicę szukającą smakowitych kąsków na jednym ze zboczy. W samym schronisku spędziliśmy natomiast dosłownie kilka chwil, bo ludzi było mnóstwo i ledwo udało nam się znaleźć miejsce do siedzenia na zewnątrz.

Po posiłku zebraliśmy bety i czarnym szlakiem zeszliśmy do Brzezin. Droga prowadząca przez Dolinę Suchej Wody była bardzo szeroka, na szczęście nie asfaltowa, jak w przeklętej Dolinie Chochołowskiej, dzięki czemu szło się ok. Wkrótce dotarliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.

Trasa była bardzo wymagająca i zajęła nam sporo czasu (głównie przeze mnie), ale zrealizowaliśmy plan maksimum, wykorzystując w pełni świetne warunki pogodowe. Na Świnicę z pewnością wrócę: do tej pory to jeden z moich ulubionych szczytów w Tatrach, w mojej opinii o wiele ciekawszy niż Rysy.

Trasa dla zainteresowanych.

    

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Wiadomości Polska

43piorunów

Przed wyborami szykuje się bunt listonoszy.

Aż 26 związków zawodowych domaga się podwyżki rzędu 800 zł miesięcznie. Do żądań dołączyła również »Solidarność«, przebijając stawkę – postuluje wzrosty wynagrodzenia o 1 tys. zł. Teraz, jak ustaliliśmy, do wojny z pracodawcą dołącza druga największa organizacja w firmie — Związek Zawodowy Pracowników Poczty (ZZPP). Również chce wzrostu wynagrodzeń zasadniczych dla pracowników objętych Zakładowym Układem Zbiorowym Pracy, ale już o 1 tys. zł brutto na etat. I to od października.

Poczta Polska twierdzi, że nie ma pieniędzy na podwyżki, które mogłyby pochłonąć ok. 600 mln zł. Do spółki wkroczył już mediator, a związkowcy nie zamierzają odpuszczać.

https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/listonosze-szykuja-bunt-chca-natychmiastowych-podwyzek/4mytrfh?utm_source=tw_bi&utm_medium=social&utm_campaign=onetsg_fb

Gruba ryba5piorunów

@smierdakow Nie wiem jak u Was, ale u nas listonosz już nawet nie przynosi listów poleconych, tylko same awiza. Wczoraj obszedł mieszkania, wsiadł na rower i pojechał. Patrzę, a minutę później sąsiad wybiegł przed blok z awizo i rozgląda się, gdzie k⁎⁎wa ten listonosz! Był w mieszkaniu, ale teraz z tym awizo może sobie jechać na pocztę i odebrać polecony.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Lider

w Polityka

177piorunów

Państwo prawa i demokracji.

    

GURU0piorunów

@wombatDaiquiri
Na jednym portalu musisz zainwestowac X kasy,zeby zyskac rozglos.
A na hejto wystarczy 1/1000 X zeby zaistniec- wpisy polityczne na bank maja swoje trolle i boty,a pozostale? Nie wiem,nie chce mi sie robic researchow ani tego weryfikowac- internet obecnie to jest gowno pelne kontrolowanych tresci,komentarzy,uzytkownikow...
A im wieksze medium tym gorzej

Gruba ryba6piorunów

@Wyrocznia ja pierdyka, teraz Kołodziejczyk jest na celowniku? Człowiek od kalarepa od rolnika za 3 zł jest jechany przez Morawieckiego którego cichaczem podstawił nasz cierpiący niczym Werter-Napoleon kaczoparte dyktator z kompleksem wyższosci xD

Pokaż więcej komentarzy (14)

Koneser

w Hydepark

20piorunów

Wyjebali mi bana na vikop.pis, bo napisałem o komentatorach tvpis, że to jebane dzbany wypełnione przelewającym się gównem i lepiej, żeby zamknęli mordy. Zdanie podtrzymuję, bo te cwele gadają gorsze bzdury niż nachlany Mietek pod sklepem. Jak się komuś k⁎⁎wa nie podobają słowa niecenzuralne, to niech je sobie wyłączy.

Teraz te pajace pałują się nad WOT, że to niby mają potężny i sprawny aparat powiadamiania, ale je⁎⁎⁎ej rakiety w lesie nie potrafili znaleźć. Bardziej merytoryczny komentarz był na WFDiF podczas obchodów 3 maja. Za pierdolenie o kobietach w wojsku przy byle okazji powinni kogoś oprawić batogiem. Pokazywanie obesranych polityków co chwilę zakrawa na komedię.
Sama gównodefilada jest zrealizowana przez telewizję tak spierdolenie statycznie, nudno, frajersko, że to się w głowie nie mieści. Jak już pokazali widok z kokpitu samolotu, to tylko na pół ekranu, bo oczywiście trzeba zmieścić na ekranie ohydne, polityczne ryje.

PS Zrobię sobie tutaj nitkę wkurwienia.

Fenomen2piorunów

@hmvvirus skoro wyzywaleś innych to nie dziw się że wyłapałeś bana, moim zdaniem to prawidłowa reakcja moderacji

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Memy

309piorunów

  

Osobistość86piorunów

@Cekyo Ziomek z Tygodnika NIE, dzwonił do polityków proponując popracie ze strony "weteranów obrońców Monte Casino". Oczywiście większość nie widziała w tym nic złego :man-facepalming:

Zawodowiec14piorunów

Wiem, że psuje mema, ale ona nie powiedziała, że "zwycięzca Powstania" czyli Niemcy to zwycięstwo dobra nad złem tylko samo Powstanie Warszawskie jest zwycięstwem, czyli mówi o samym wydarzeniu, a nie o losach tego wydarzenia :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Wiadomości Polska

497piorunów

Dzień dobry.

Dotychczas w historii Polski premierem była tylko jedna osoba, jak zapewne wiecie.

Natomiast dziś pierwszy raz w historii na miejscu Premiera Rzeczpospolitej Polskiej podczas posiedzenia rządu zasiadły dwie osoby.

Parodia państwa.

    

Pokaż więcej komentarzy (37)