Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

koniecswiataKosmonauta

Dołączył/a:

  • 146 wpisów
  • 947 komentarzy
  • 11 obserwujących

Fenomen

w Książki

29piorunów

Chciałbym zrobić dla siebie listę książek do przeczytania na ten i przyszły rok, szukam inspiracji i stąd też mam prośbę.

Serdecznie zapraszam Cię do napisania w komentarzu tytułu jednej książki, którą według Ciebie warto przeczytać minimum raz w życiu. Tematyka i kategoria jest dowolna, fajnie jakbyś napisał/a w komentarzu również parę swoich słów o danej pozycji, ale nic na siłę, sam tytuł wystarczy.

Taka lista na pewno bardzo przyda się mi, ale jednocześnie może też ktoś inny skorzysta z takiego wątku.

Dziękuję za każdą aktywność!

#ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Pokaż więcej komentarzy (32)

Debiutant

w Dyskusje

4piorunów

Mam strasznie suchą skórę na piętach, szczególnie zimą. Czasami pęka do tego stopnia, że aż boli. Smarowałem się różnymi kremami do stóp, ale to pomaga tylko na chwilę. Może ktoś miał podobnie i wie, co naprawdę działa? #kosmetyki #zdrowie

Fanatyk0piorunów

Retimax, a ostatnio znajoma poleciła mi markę swederm. Na razie eksperymentuję na dłoniach.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

44piorunów

Wiecie co się okazało? Że tak naprawdę to @hejto świętuje moje urodziny. Dziękuję za update (może nie najlepszy, ale doceniam gest) i urodzinowe logo. Naprawdę przemiły prezent. No i pijcie ze mną kompot lub częstujcie się cukierasem (klasycznie: można po dwa), bo dziś wbiłem kolejny lvl. Spokojnie. Nogi trzymam w wiaderku z piaskiem, żeby przywyknąć. Zapas Voltarenu jest, a ze śmieciarzami jestem na Ty.

#urodziny #hejto30plus #portalstarychludzi

Gruba ryba2piorunów

Wszystkiego Najlepszego proszę Pana.

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kompan

w Dyskusje

6piorunów

Zakupoholizm. Czy mam paranoję, czy faktycznie coś jest na rzeczy.
Chciałem zasięgnąć waszej opinii o zakupoholizmie. Może mam lekką paranoję i w ogóle nie ma tematu ale chcę znać zdanie innych gdzie przebiega granica między rozrzutnością a uzależnieniem. Czy jak ktoś kupuje sobie od razu 3 kurtki bo podobno jest to okazja to klasyfikuje się to jako nałóg? Może jestem przewrażliwiony widząc uzależnienie tam, gdzie go nie ma. Nie chcę od razu iść do specjalisty więc szukam opinii tutaj.
Od kilku miesięcy mieszkam z moją partnerką. Znamy się od dwóch lat, planujemy wspólne życie i uważam moją dziewczynę za naprawdę wartościową i inteligentną kobietę. Oboje mamy trochę po 30stce, pracujemy i raczej nieźle zarabiamy więc nie musimy jakoś specjalnie oszczędzać. Planujemy zakup wspólnego mieszkania więc  skalkulowałem, jaki musimy wziąć kredyt, jaka będzie rata i wyszło mi, że jest temat do ogarnięcia ale trzeba będzie zrewidować nasze wydatki. Problem polega na tym, że moja partnerka wydaje kasę na bezsensowne rzeczy, głównie na ubrania i kosmetyki. Gdy mieszkaliśmy oddzielnie nie zdawałem sobie sprawy ze skali tych zakupów. Zawsze była ładnie ubrana, ale nigdy nie widziałem jej ciuchów w tej masie co teraz. Przez kilka miesięcy wspólnego mieszkania zapełniła wszystkie szafy. Gdy kupuje buty to od razu kilka pary.  Wiele z tych nowych rzeczy leży potem w pudłach i torbach bo ich nie nosi więc to nie jest tak, że kupuje bo potrzebuje. Przynajmniej ja tak to widzę, ale facet ma tak, że idzie kupić nowe spodnie gdy stare się podrą albo zniszczą. Moja poprzednia dziewczyna na pewno nie kupowała takiej ilości ciuchów, fakt, że nie miała tyle kasy. Moja obecna partnerka to trochę rozpieszczona jedynaczka, rodzice mieli kasę więc patrzy na pieniądze inaczej niż ja.                                                                                                                Po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać, czy wspólny kredyt to dobry pomysł. Przeczytałem kilka artykułów o zakupoholizmie i widzę wiele objawów u mojej dziewczyny. Kilka dni temu po raz pierwszy pokłóciliśmy się na ten temat. Ja po prostu powiedziałem jej o moich wątpliwościach a ona zareagowała bardzo nerwowo.  Według niej to ja mam problem bo chcę ją kontrolować i ograniczać. Sam jestem z rodziny, gdzie był problem nałogu więc to może ona ma rację, że mam jakąś obsesję i wszędzie widzę uzależnienie. Nie za bardzo mam z kim pogadać na ten temat. Chcę znać wasze obiektywne zdanie.  Sorry za tyle literatury - taki nałóg ;/
#zdrowiepsychiczne

Gruba ryba1piorunów

czy to patologiczne zachowanie to nwm - może to być specyfika kobiet po prostu. Moja ma zajebane szafy, komody ciuchami, butami. Ma tego tak spokojnie ze 4x tyle co ja. Kosmetyków to pewnie z 10x tyle co ja. Nigdy nie ma w co się ubrać, zawsze ma w planie zakupy XD Z tego co widzę to jej koleżanki mają to nawet bardziej posunięte.

Osobistość4piorunów

Wydaje mi się to dosyć standardowe zjawisko u kobiet. Z moich obserwacji to widzę 2 typy.
Jedne pomimo średnich zarobków potrafią oszczędzać, nie kupują tony ciuchów, i mają typowo męskie wydatki czyli więcej długotrwałych praktycznych rzeczy itp a mniej " kupowania emocji"
A drugi typ to taki że ile by nie miała to ta kasę wyda, jeżeli zarabia słabo to idzie to na ciuchy a jeżeli lepiej to do tego dochodzą podróże itp, chyba że przekroczy taki poziom zarobków że pomimo obu tych rzeczy jest w stanie odkładać, przy czym często to musi być tak że na początku miesiąca musi robić przelew/blokadę żeby nie kusiło.

Najważniejsze pytanie to ile teraz odkłada miesięcznie i ile ma zgromadzonych oszczędności. Bo to jest wyznacznikiem tego jak sobie radzi finansowo i czy warto brać wspólny kredyt. Jeżeli to ma być kredyt na zasadzie że kalkulujesz że zarabia tyle, wydaje mniej więcej tyle i jak zaciśnie pasa to będzie was stać, to odpusc temat, wspólny kredyt bierze się z osobą która ogarnia finanse a nie dopiero ma zacząć to robić. A jak oboje nie jesteście pewni to niech po prostu spróbuję co miesiąc odkładać tyle ile według planu na jakieś obligacje roczne/dwuletnie.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Wiadomości Polska

11piorunów

Jakoś nawet nie jestem zdziwiony.

https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/wyciek-danych-w-eurocert-objal-miedzy-innymi-numery-pesel-st8263527?source=rss

#wiadomoscipolska

Kosmonauta3piorunów

W dzisiejszych czasach mozna śmiało założyć, że nasze wrażliwe dane latają już dawno po sieci. Z mojej perspektywy, wprzeciagu dwóch lat były wycieki danych z przynajmniej czterech firm, w których podawałam swoje wrażliwe dane (więcej niż adres i numer telefonu), w tym od jednego z pracodawców. Wszystko mam pozastrzegane, więc wyj*bane.

Wirtuoz0piorunów

@RogerThat ok, wszystko rozumiem ale który pracownik z imienia i nazwiska uruchomił wirusa w systemie firmowym? bo te wirusiki to same się nie instalują

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Koty

148piorunów

Pożegnałem dzisiaj swojego kumpla.

Zdjąłem go z drzewa z jego bratem 14 lat temu. Wujostwo, które mieszkało z nami w jednym budynku przygarnęło go. Od 2019 wszystko zaczęło się sypać. Najpierw w maju odszedł na raka mój pies, w czerwcu zmarła moja mama, w listopadzie wujek, w następnym roku, w marcu jego żona. W międzyczasie zmarł jeszcze mój dziadek. W listopadzie, jak byłem za granicą zmarł mój tata. Ostatni, który się ostał był mój pocieszyciel Mruczek, aż do dzisiaj.... Miał raka trzustki, od ponad 3 tygodni chodziłem z nim prawie dzień, w dzień do weterynarza próbując go ratować. W 6 lat z jednego domu zmarły 4 osoby i 2 zwierzaki, zostałem sam. Cały zeszły rok był koszmarny, ile jest w stanie znieść człowiek?

Do zobaczenia po drugiej stronie tęczy.

#koty #smierc #zalesie

Autorytet1piorunów

Szanuję w opór, że znalazleś siłę i podzieliłeś się tym z nami.

Kosmonauta1piorunów

trzymaj się

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Hydepark

8piorunów

Sparowało mnie na tinderku z d⁎⁎a która ma jako imię wpisane

"Anilewe"

Myślicie ze powinienem jej napisać

Aniprawe

I usunąć parę? XD

Nie lubię być świnia ale k⁎⁎wa mac no kusi okrutnie xD

#tinder #zwiazki

Kosmonauta2piorunów

@Sweet_acc_pr0sa
>Nie lubię być świnia ale k⁎⁎wa mac no kusi okrutnie xD

Dawaj, nie musisz ukrywać swojej prawdziwej natury XD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Inspirator

w Dyskusje

7piorunów

#psychologia

Dlaczego niektóre osoby do pewnego momentu zachowują się w relacji zupełnie normalnie, angażują się, poświęcają dużo czasu, robią nadzieje, zapowiada się interesująca relacja, znajomość, i nagle w pewnym momencie wszystko ucinają bez żadnego większego powodu? Ograniczają kontakt do minimum, unikają kontaktu? Jest na to jakaś nazwa w psychologii, żeby móc zgłębić temat?

Miał ktoś z kimś takim do czynienia, poznaliście kogoś takiego?

Gruba ryba2piorunów

@Prucjusz Dużo opcji wchodzi w grę. Może lepszy bolec się zdarzył i po prostu straciła zainteresowanie? Albo czymś ją zraziłeś a ona nie jest konfrontacyjna i po prostu ucięła kontakt?

Ja np. jakbym trafił na jakąś jebniętą antyszczepkę albo astroloszkę to od razu bym uciął i nawet się nie tłumaczył ^^

Kosmonauta3piorunów

@Prucjusz Ja tak robiłam, np. kiedy zdałam sobie sprawę, że facet nie szuka partnerki, tylko robi rekrutację na mamusię albo służącą.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

4piorunów

#gownowpis
ale mam ochote napisać jednej osobie coś niemiłego
musze sobie dosłownie ciągle powtarzać w głowie "nie bądź fiutem. Nic ci to dobrego nie przyniesie, i sprawisz tej osobie przykrość. Nie bądź fiutem. Nic ci..."

GURU5piorunów

Nie badz fiutem

Kosmonauta0piorunów

@redve No ale dlaczego chcesz coś takiego powiedzieć? Ta osoba przekracza Twoje granice, nie lubisz jej czy o co chodzi?

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

#stoicyzm

Ostatnio dużo myślę o tym, dlaczego tak wielu ludzi (w tym ja) ma problem z poczuciem szczęścia. Wydaje się, że źródło tkwi w ciągłym poczuciu, że „powinno być inaczej”, że zasługujemy na coś lepszego. Próbując znaleźć odpowiedź, opracowałem coś, co nazwałem Egzystencjalnym Determinizmem Moralnym – w skrócie EDM.

Podstawowa idea jest prosta: szczęście zaczyna się gdy akceptujemy, że nasze życie jest dokładnie takie, na jakie zasłużyliśmy. Wszystko, co nas spotyka – dobre i złe – jest efektem zasług naszych i naszych przodków. Tak, zasługi i winy mogą przechodzić między pokoleniami. Może się wydawać niesprawiedliwe, że ktoś rodzi się bogaty, a ktoś inny biedny, ale jeśli spojrzeć na to przez pryzmat historii rodzinnej i moralnej równowagi, wszystko nabiera sensu.

To nie znaczy, że mamy się poddać losowi – wręcz przeciwnie. Działanie jest ważne, ale zaczyna się od akceptacji. Życie jest częścią większego porządku, w którym każde doświadczenie ma sens.

Możemy polepszyć nasze życie przez pozytywne działania, mamy też wybór i możliwość pogorszenia swojego losu, ale także naszych potomków więc nie wszystko jest zdeterminowane. Warto działać ale też mniejsze efekty niż się spodziewamy nie powinny nas unieszczęśliwiać: widać nasze zasługi były za małe, trzeba starać się więcej.

To oczywiście tylko wstęp. Zastanawiam się, co myślicie o takim spojrzeniu na życie? Może ktoś z Was czuje podobnie albo ma inne przemyślenia?

Wirtuoz1piorunów

@NatenczasWojski Zgadzam się, nie ma obiektywnego szczęścia. Jest to zawsze subiektywne odczucie, osadzone w konkretnej perspektywie czasowej i związane z doświadczeniami krótko-, jak i długoterminowymi. To wypadkowa dominujących emocji w danym momencie. Możesz na przykład odczuwać stres w pracy i czuć się nieszczęśliwy, ale gdy spojrzysz na swoją sytuację życiową w szerszym kontekście, może się okazać, że tak naprawdę jesteś szczęśliwą osobą.

Mam jeszcze wątpliwości czy ta idea 'szczęścia', potrzeby jego posiadania, nie jest przypadkiem kreacją marketingowców - ale to już inna kwestia. Możesz sobie o tym poczytać w niedawno wydanej 'Przemysł szczęścia' z PIW.

Osobistość2piorunów

To co piszesz nie ma sensu. Moja żona zachorowała w momencie gdy planowaliśmy powiększenie rodziny. Do tej pory wszystko było ok "normalne" problemy jakie ma każdy.
W momencie gdy stwierdziłem, że wszystko jest ok i moglibyśmy powiększyć rodzinę, żona się pochorowała. Więc w jakim kontekście ma to pomóc naszemu przyszłemu potomstwu, jeśli musiałem z niego zrezygnować praktycznie w "tym momencie?"
10 lat pracowałem aby moja rodzina i przyszłe dzieci miały dobry start. Teraz w sumie zyje bo chce zadbać o żonę. Większego celu już nie widzę. Nie mam się po co starać, bo w sumie po nas nie będzie już nikogo.
----
Tak więc po co były studia? Przeprowadzka? Dom? Kilka awansów? Zmian pracy itd? Na dziej dzisiejszej liczy się dla mnie zdrowie żony, reszta to jakiś dodatek do życia - które skończy się dla mnie w momencie gdy żona odejdzie.
----
3 domy, w chooj pola - to wszystko odziedziczę a po mnie nie odziedziczy tego nikt bo już nie zdążę... -> a więc jak się to ma do twojej wizji?

Pokaż więcej komentarzy (23)