No i koniec końców zakończyłem męczący sezon w pracy, czas wracać na rower. Idealnie, bo ma być zimno xD
Ile udało się zarobić? Otóż nic. Pominę kwestię płacenia pracownikom jak powalony, bo mam fetysz jakości i jak łapnę kogoś dobrego, to za wuja nie chcę zmieniać.
Chodzi o to, że po długim, długim czasie zwlekania, powolutku zmieniam profil działalności - nadal w obrębie tematu, ale nie chcę być już wytwórcą, a na pewno w takim stopniu, bo okrojoną bazę sobie zostawię (skoro działa i wygeneruje utrzymanie). Produkcja przy takim obłożeniu podatkowym mija się z celem w tym kraju. Za mały "przemiał" wychodzi. Stąd zarobek od razu szedł w materiał, inwestycje i choć jestem na sporym ryzyku, to czuję się z tym dobrze. Zebrałem wystarczająco wiedzy, informacji i wiem o branży za wiele, aby nie być bardziej konkurencyjny od tych, u których się zaopatrywałem. Kiedyś jeszcze myślałem, że tą jakością wejdzie się na wyższą cenówkę, że będą powracający klienci i co? I tak dokładnie jest. Ceny rok do roku mam dużo wyższe, powracający klienci to trzon, więc można ograniczać reklamę, ale zawsze jest ale. To rośnie zbyt wolno na moje potrzeby. Nie potrzeby finansowe, ale żeby móc tę swoją firemkę bardziej zostawiać innym, a nie być absolutnym jej trzonem, że jak zaniemogę, to jest nara. Przy tej prędkości prędzej zdechnę, niż to komuś oddeleguję.
Wszystkim zawsze był internet i internet, a teraz mnie jara otwarcie własnej placówki, własnego fizycznego sklepu 😉 Będzie się działo.
Sezony są zbyt wykańczające, liczę, że to ostatni w takiej formie. Bo mogę spędzać tyle samo czasu, ale nie na takiej orce. No i jeśli wszystko pójdzie chociaż w połowie tak jak planuję, to raczej będzie duży skok pod względem wielkości firmy. Tego akurat nie chciałem. Wolałbym takie stabilne 6-10 pracowników i spokojne życie. No nie wyjdzie, paradoksalnie więcej spokoju wyjdzie mi większym zatrudnieniu i innym profilu.
A wpis dodaję dlatego, że jakby ktoś coś chciał, to wróciłem i będę teraz shitopostował. xD
#firma #gownowpis