Skoro zostałem już posądzony o jakieś inklinacje muzyczne, to nie odmówię sobie parafrazy:
było ich dwóch,
w każdym z nich inny duch
ale jeden przyświecał im wiersz.
*
Wiersz, który przyświecał nam obu, to fragment pochodzący z utworu pana Zygmunta Marka Miszczaka.
Mnie ten wiersz przyświecił na południe, przyświecił w kierunku Krakowa, a przyświecił światłem tak jasnym, że przebiło się ono nawet przez tamtejszy smog i pozwoliło dostrzec pałętającego się po mieście _Czarnego Stopę_.
Koledze @fonfi ten wiersz przyświecił z zachodu, przyświecił mu wieczorową porą, kiedy to powietrze jest już chłodniejsze, _A niebo tak różowe_. Przyświecił mu ten wiersz u zmierzchu konkursu, kiedy to już myślałem, że edycja nam się wy⁎⁎⁎ie. Nie wy⁎⁎⁎⁎ła się jednak, kolega ją uratował. Ciekawe jak to skończyło się z Brajanem?
*
Zwycięzcą CXXXV edycji zabawy [#nasonety](/tag/nasonety)w kawiarni [#zafirewallem](/tag/zafirewallem) zostaje kolega [@fonfi](/uzytkownik/fonfi)! Gratuluję!
Jeśli miałbym jakoś uzasadnić ten werdykt, to mógłbym odwołać się do licznych zalet, tak wiersza kolegi, jak i samego kolegi, ale nie będę tego robił. Najważniejszym kryterium, jakie zdecydowało o zwycięstwie kolegi w tej edycji jest to, że kolega nie jest mną. Co również można rozpatrywać w kategorii zalet. 😉
#podsumowanienasonety