Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze dyskusje

gość

Typ wpisu

Fenomen

w Filmy

0piorunów

854 + 1 = 855

Tytuł: Ocalenie

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Emin Alper

Czas trwania: 2h

Ocena: 7/10

Daleka wioska na krańcach Turcji. Po wojnie wraca wygnany ród, co nasila obawy mieszkańców o ich dalszy los. Mesut, starszy brat szejka wiochy, bierze swoje sny za boskie wizje i zaczyna namawiać do walki z przybyłym rodem. Odbiera szejkowską władzę swemu bratu i rozsiewa swoje wizje pośród ludu, co kończy się czystką i rzezią.

Dla mnie te "religijne wizje" to monstrum nie tylko społeczności, ale także głównego bohatera, którego od środka zżerają różne lęki. Gdy dowiaduje się, że żona prawdopodobnie urodzi bliźnięta to przechyla szalę - mówi się, że tylko we wrogim rodzie rodzą się bliźniaki - to diabeł wkłada tam "dodatkowego" dzieciaka.

Mesut doskonale odczytuje swoje lęki i równie doskonale "podkłada" je swojej społeczności, wysiudając pokojowo nastawionego brata i rozpoczynając misję "ku ocaleniu".

Ogólnie pokazanie tego wszystkiego - jak własne lęki pojedynczy człowiek może przełożyć na więcej ludzi i do czego to prowadzi - jest niestety bardzo współczesne.

W samym filmie czegoś mi brakowało - może bardziej ludzkiego czynnika. Doceniam to, o czym chce opowiedzieć ten film, ale coś mi kulało w sensie realizacji.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU

w Hydepark

2piorunów

Podlaskie Święto Chleba w Ciechanowcu - minirecenzja

Młyn Ciechanowiec słynie na polskich grupach piekarskich z uważanej za najlepszą polskiej mąki 750 pszennej do wypieku chleba. Duża zawartość białka, odpowiedni stopień zmielenia - sprawia, że dobrze chłonie wodę i wytwarza mocną siatkę glutenową. Sama od paru lat na niej piekę, zamawiam pięciokilgramowe worki przez internet.

Tak więc, jak już w zeszłym roku padł temat Ciechanowca, chciałam pojechać - ale mąż nie był zainteresowany, a mi samej się nie chciało. Nie namawiałam go, bo szczerze mówiąc wyobrażałam sobie, że będzie bardziej hmm.. tematycznie chlebowo i że faktycznie nic ciekawego nie będzie miał tam do oglądania. W tym roku nadarzyła się okazja wyjazdu autokarem z większą grupą, więc niewiele myśląc, od razu się zapisałam. Byłam najmłodszą osobą w ekipie XD Podczepiłam się pod chodzenie z moimi rodzicami i ich znajomymi.

Na miejscu okazało się, że jest to po prostu wielki festyn, ale muszę przyznać, że dobrze zorganizowany. Po pierwsze miejsce - olbrzymie tereny kompleksu pałacowego i skansenu. Dużo zieleni, starych drzew - mimo, że cały dzień dawała lampa, chodzenie nie było męczące. Alejki w cieniu, miejsca do siedzenia i jedzenia także. Jak ktoś chciałby się rozłożyć z kocykiem gdzieś na uboczu, to też było gdzie. Nie było jakichś ekstremalnie wielkich kolejek do niczego, poza damską toaletą, jak ktoś nie chciał skorzystać z koedukacyjnego toitoia XD

Stoiska i wystawcy podzieleni na sektory - osobno stoiska kół gospodyń, osobno rękodzieło, osobno sprzedawcy ludowych wyrobów (kiełbasy, sery itp), osobno inne gastro (czyli jakaś kiełbasa i szaszłyki z grilla itp), oraz osobno sektor straganów z całą resztą badziewia, typowy jak we wszyskich turystycznych miejscowościach. Jak ktoś nie chciał, bo interesowały go tylko craftowe wyroby mięsne, z drewna, wikliny, woski i miody lub tłoczone na zimno oleje, mógł tam w ogóle nie zaglądać.

Kilka scen, na każdej inne koncerty. Nawet przyjemne nuty, żadnego siermiężnego umpa umpa. Jakieś kapele ludowe, zespoły rockowo-folkowe. Może później w nocy były jakieś bardziej dyskotekowe rytmy, ale nas już tam wtedy nie było.

Przez 8 godzin (z przerwami na jedzenie i kawę) wszystkiego nie obeszliśmy i nie obejrzeliśmy. Nie widzieliśmy ani jednego pokazu z tych, które tam były prowadzone. Nie obejrzeliśmy też przede wszystkim Muzeum Chleba, dla którego tam pojechałam XD Kompletnie mi to wyleciało z głowy i przypomniało mi się dopiero w autokarze, jak już wracaliśmy.

Minus to masa ludzi - 70% energii było stracone na mijanie się w alejkach i uważanie, żeby się z kimś nie zderzyć i na nikogo nie wejść i nie zgubić z resztą naszej grupki. Wiadomo, że to dobrze, im więcej odwiedzających - tym lepiej organizatorów. Zdaję sobie sprawę, że ciężko oczekiwać, że ktoś zorganizuje imprezę z takim rozmachem dla garstki osób. Cieszę się, że nie zabrałam dzieci, bo jakbym jeszcze miała ich pilnować żeby się nie zgubiły to już po godzinie chyba miałabym dość. I jeszcze dodatkowo przy każdym straganie prowadzić bitwę pt. "nie kupimy tego bo nie".

Chleba żadnego nie kupiłam (bo miałam w domu jeszcze nie zjedzony XD), zjadłam pierogi z mięsem i babkę ziemniaczaną, kupiłam - tradycyjnie - magnes na lodówkę oraz solidną bukową deskę z jednego kawałka drewna do klepania schabowych dla męża, bo te bambusowe już ze cztery zajechał. Cena jak przez neta, dodatkowo na żywo mogłam wybrać sobie taką z kawałka z odpowiednim usłojeniem - tata mi podpowiedział, która nie będzie się wyginać. Zobaczymy, zaimpregnuję ją jeszcze olejem lnianym z woskiem.

Ogólnie na plus, może pojedziemy tam kiedyś w jakimś spokojniejszym terminie, żeby sobie pozwiedzać wszystko bez tłumów ludzi.

i dam a co mi tam

GURU

w Ciekawostki

6piorunów

Kocie :cat2: wsie w Polsce.

Gruba ryba2piorunów

@zuchtomek Honorable mention: Kociewie

Kociewie – Wikipedia, wolna encyklopedia

KociewieKociewie – region etnograficzny na Pomorzu Gdańskim, położony na zachodnim brzegu Wisły w dorzeczu Wdy i Wierzycy, obejmujący wschodnią część Borów Tucholskich. Terytorium Obszar Kociewia wytyczać można z różnych punktów widzenia. Najpopularniejszymi perspektywami, z których opisuje się to zagadnienie, to spojrzenia: administracyjne, geograficzne, językowe. Pod względem administracyjnym Kociewie leży na terenie województwa pomorskiego (w całości powiat starogardzki, tczewski oraz fragmentarycznie obszar gminy Trąbki Wielkie z powiatu gdańskiego, gminy Liniewa i Stara Kiszewa z powiatu kościerskiego oraz gminy Czersk z powiatu chojnickiego) oraz województwa kujawsko-pomorskiego (powiat świecki z gminą Nowe, Warlubie, Osie, Drzycim, Jeżewo, Dragacz, gmina Świecie z miastem, częściowo gmina Bukowiec i Lniano oraz fragmentarycznie obszar gminy Śliwice z powiatu tucholskiego). Geograficzne granice Kociewia…Wikipedia
GURU1piorunów

@Thereforee

"Do tej pory badaczom nie udało się jednoznacznie ustalić etymologii słowa Kociewie. Na ten temat powstało wiele różnorodnych koncepcji i hipotez, ale żadna z nich nie uzyskała całkowitego poparcia. Zdecydowana większość etymologii koncentruje się na rdzeniu Koć-. Według tych koncepcji nazwa Kociewie wywodzi się od słów:

* kociełki, czyli liczne kotliny, bagna i bagienka otoczone górami (koncepcja ks. Fankidejskiego);

* kotten, czyli chaty (wg J. Łęgowskiego);

* kocza, kuczen – lekko sklecone szałasy (wg ks. J. Kujota);

* kociewie – pierz, wiórzysko, namuł (wg S. Kozierskiego, A. Brücknera);

* kocanki – nazwa roślin (wg W. Taszyckiego);

* koc – samołówka rybacka (wg J. Tredera);

* kaczy – Kociewie, czyli Kacewie 'kraina nad Kaczą rzeką’ (wg J. Haliczera);

* Gocie – Gotowie (wg F. Bujaka, J. Czekanowskiego).

Hanna Popowska-Taborska w swoich badaniach nad nazwą Kociewie nawiązała do ks. Bernarda Sychty, który porównał Kociewie z wyrażeniem kocie wiarë, czyli 'głucha, zapadła okolica’ oraz do wyrazu kocevinë o podobnym znaczeniu. Dla Popowskiej – Taborskiej nazwa Kociewie ma charakter przezwiskowy, genetycznie pejoratywny (co może tłumaczyć fakt, że w trakcie badań prowadzonych przez Z. Stamirowską ludność regionu nie przyznawała się do tej nazwy). Jej podstawą słowotwórczą byłaby nazwa apelatywna 'kot’, a więc mielibyśmy do czynienia z formacją analogiczną, jak cytowane w „Słowniku kociewskim” chrószczewie 'zarośla, krzaki’. Sporadycznie notowana postać koćejeve zawierałby rdzeń rozszerzony przyrostkiem -ej.

Z kolei Bogusław Kreja uważa, że nazwa Kociewie jest zapożyczona z któregoś języka wschodniosłowiańskiego. W języku rosyjskim jest wyraz kočevьe o znaczeniu 'koczowisko, miejsce koczowania’. Jest to rzeczownik odczasownikowy utworzony przy pomocy przyrostka -ьe od czasownika kočevat, czyli 'koczować’. Nazwa Koczewie, która występuje u Ceynowy jest zbliżona do źródłosłowu rosyjskiego.

Kreja przyjął pogląd Kujota o mniejszym obszarze Kociewia w przeszłości (tj. tereny po Wierzycy, pomiędzy Nową Cerkwią a wsią Królów Las) i wyszedłz założenia, że zanim nazwa pojawiła się w źródłach pisanych, musiała funkcjonować w świadomości mieszkańców, czyli według Krei w XVIII w. W tym czasie przez Pomorze maszerowały wojska, w tym wojska rosyjskie, które również stacjonowały na tym terenie. W źródłach brakuje bezpośrednich dowodów na to, że w okolicach Gniewa i Pelplina przebywali Rosjanie, natomiast w klasztorze w Pelplinie odnaleziono monety rosyjskie z lat 1759-1762. Kreja przytacza ponadto przykłady toponimiczne (np. wieś Rusek, folwark Rusin) i antroponimiczne (np. nazwy Sobków, Kołokołcow), które mogą świadczyć o obecności wojsk rosyjskich na Pomorzu w XVIII w."

Pokaż więcej komentarzy (3)