Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5747 członków
  • 249678 wpisów

GURU

w Hydepark

7piorunów

Szybkie zakupy w biedronce oznaczają drugi odcinek z serii XD

Dzisiaj małe zakupy ale nie wiem po co wyciągnąłem te ich naklejki, więc współczynnik poszedł mocno w dół. Mamy 11cm paragonu na 31.5cm świstka, co daje 34.9%, co jest najniższym dotąd zaobserwowanym wynikiem xd

Mistrz

w Hydepark

7piorunów

Dużo się zmieniło odkąd w 2018 papryk jaki chciał zostać prezydentem Warszawy i odkąd w 2020 minister czarnek wpisał dietę planetarną w program żywienia dzieci w szkołach.

Lider7piorunów

@maximilianan a ja dalej kisnę z tego, że zamiast po prostu nazwać to zmianami w szkolnym żywieniu, to wymyślili jakieś diety planetarne, jakby liczyli, że wszyscy będą k⁎⁎wa orbitować wokół jowisza czy coś...

Gruba ryba0piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Bo trzeba było pokazać, że są eko. Poza tym wybór opisanej, zdrowej diety nie jest złym pomysłem - inaczej trzeba by wypisywać wiele wskazań i robić pracę która jest już dawno zrobiona i udostępniona. Kontrowersyjny jest tylko wybór diety - można było wybrać nordycką, Dash, śródziemnomorską - które również są nieźle udokumentowane, a nawet je wszystkie - dając po prostu decydować szkołom na wybór jednej z listy.

Dieta planetarna - to świadomy wybór żywieniowy, który może podjąć dorosły człowiek skupiony na ekologi i zdrowiu. Szokowanie dziecka strączkami, skończy się traumą na całe życie.

Planetarna - wybrana dla dzieci jest tutaj w rankingu na 7 miejscu - nadal zdrowa, nadal dobra - ale są lepsze.
https://dietetycy.org.pl/najlepsza-dieta/

Najlepsza dieta 2026 według polskich dietetykówPoznaj ranking najlepszych i najskuteczniejszych oraz najgorszych diet w 2026 roku stworzony przez ekspertów - polskich dietetyków.DIETETYCY ORG PL
Gruba ryba0piorunów

@GazelkaFarelka Ile dorosłych ma uraz bo karmiono ich jak byli mali produktem x którego wtedy nie lubili ?

Teraz mamy dwie opcje - albo stołówka/catering zrobi strączki tak, żeby były smaczne - tym się uda, albo zrobi je tak, żeby były, smak i konsystencja mniej ważna - wtedy mają szansę zniechęcić dzieci do jedzenia strączków na całe życie.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Twórca

w Hydepark

6piorunów

Człowiek już jest "stary" i rzadko przegląda Instagram, Tik Tok czy YT, ale mając ostatnio trochę wolnego czasu na odpoczynek, poprzeglądałem sobie to i owo i już wiem czemu młodzi (i niektórzy starzy) mają tak zryte łby. Tam produkują się w znacznej mierze ludzie z jakimiś problemami psychicznymi, którzy chcą zaistnieć, a że rodzina i najbliższe otoczenie ich już dobrze zna i często unika, to wybierają zaistnienie w internecie.

Pooglądałem to przez 4 dni i wystarczy mi tej psychozy na jakiś czas szkoda zdrowia psychicznego.

GURU0piorunów

@tomek-kowalski Ale wiesz, że to ci się wyświetla bo treści dostosowują się do usera? Mi się wyświetlają rolki o historii, archeologii, sztuce, trickach w szyciu i jakieś przepisy kuchenne, w ogóle nie mam żadnego contentu z debilami...

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Pijcie ze mną kompot, były zleceniodawca zapłacił mi dziś zaległy rachunek z odsetkami i kosztami sądowymi :D

Nie wiem, co się odjaniepawliło u nich. Zawsze się spóźniali o tydzień-dwa z zapłatą, a w kwietniu zapłacili mi 3 z 4 wystawionych w styczniu rachunków i głucha cisza, tematu nie ma. Maile bez odpowiedzi, wezwania do zapłaty bez odpowiedzi. Jak złożyłem pozew, to dopiero jedna pani zadzwoniła, ale powiedziałem, że kontakt tylko mailowy lub listowny i znów głucha cisza.

Niby żadna wielka kwota, ale cieszy człowieka, że nie dał się zrobić w bambuko :3

Autorytet

w Hydepark

1piorunów

taka to by mnie mogła wyssać

Zacząlem sobie ostatnio czytac mangi. Czytałem rozne krotkie, ktory byly takie ok, nic poza tym. I przypomnialem sobie ze przecież anime OPM się "skończyło" to mogę sobie poczytać.

Pierwsze tomy póki co równie dobre co anime. Chociaż sceny akcji w anime są bardziej czytelne dla mnie, ale ja nieoczytany, to może dlatego.

Ciekawi mnie jak będzie przy sezonie 2, bo ten już był dla mnie nudny.

Gruba ryba1piorunów

@wewerwe-sdfsdfsdf Do zakończenia aktu (jak przetłumaczyć "arc" na polski??????) z Monster Association można poczytać. Potem robi się dosyć mydlaste, widać że tam się kompletnie rozjechał pomysł na kontynuację tego. Oryginalny webcomic jest moim zdaniem bardziej konsekwentny i spójny z rdzeniem serii ale no... takich dupeczek tam nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen

w Hydepark

18piorunów

Opowiem trochę o ciężkim okresie szkolnictwa podstawowego, w którym miałem okazję uczestniczyć w okres przypadający na wczesne lata 90.

W tamtejszej rzeczywistości nie analizowało się poziomu nauczania w placówkach, po prostu stawiano na rejonizację i wszystkie dzieciaki z danego osiedla uczęszczały do tej szkoły, która przypisana była do nich z uwagi na miejsce zamieszkania. Dla moich starych, jak również dla rodziców pewnie większości pozostałych dzieciaków - szkoła była szkole równa, przez co tym sposobem trafiłem w miejsce, które obsadzone było dość obficie przez lokalną patologię.

Jakby mało było tego, że w tej podstawówce uczyły się dzieci z dysfunkcyjnych środowisk, pociechy z cygańskich rodzin zamieszkujących znajdujące się niedaleko baraki, to ktoś decyzyjny uznał, że świetnym pomysłem będzie zorganizowanie w tejże placówce programu OHP. Nie wiem jakie były naiwne założenia tej inicjatywy, ale z naszego punktu widzenia wyglądało to tak, że brali takich kompletnych degeneratów, którzy nawet szkoły podstawowej nie potrafili ukończyć, zbierali ich do kupy z całego miasta i próbowali wyedukować ich do zawodu, który nie wymagał myślenia wychodzącego dalej niż wykonywanie prostej, powtarzalnej czynności. Były to zatem osoby przyuczane do pracy w cementowni lub innych, podobnych instytucjach, gdzie trzeba było po prostu machać łopatą lub przekładać rzecz z jednego miejsca na drugie. Dlaczego zdecydowano się robić to w szkole podstawowej? Dobre pytanie!

Jak się kończyło wymieszanie dzieci wraz z osobami, które mają poważny problem z agresją, emocjami, logiką i kulturą, można sobie wyobrazić.

Ohapowcy oczywiście imponowali swoim zepsuciem niektórym dzieciakom, które za wzór stawiały sobie bycie gitem, więc patologia niczym wirus rozprzestrzeniała między szkolnymi ławkami i nieprzyzwoite zachowania pojawiały się także wśród tych normalniejszych uczniów.

Największym problemem było ryzyko wpierdolu. Widmo dostania w ryj wisiało w powietrzu praktycznie ciągle. Twarz wyklepaną można było mieć z byle powodu. Bo się na kogoś popatrzyło, bo się szło za wolno lub za szybko, bo plecak miałeś za bardzo czerwony. Ciągłe zaczepki, plucie na innych, zastawianie drogi, walenie z bara przy mijaniu się to był dzień powszedni. Szkoła nie stanowiła bezpiecznej przestrzeni, bo nigdy nie wiadomo było gdzie natkniesz się na agresora. W kiblu, na boisku, na korytarzu, w szatni - a także w drodze do domu, trzeba było mieć oczy z każdej strony i konieczne było strategiczne omijanie miejsc, w których zbierały się oprychy. Do tego to były czasy, kiedy nie było żadnej ochrony na wejściu, więc do budynku szkoły wejść mógł kto tylko chciał, co zachęcało znajomków młodych gangusów do odwiedzin. Czasami dzieciaki otrzymywały od rodziców jakieś drobne, aby kupić sobie drożdżówkę lub jakiś napój. W szkole sklepiku nie było, trzeba było wyjść poza jej teren. Najkrótsza droga do delikatesów była rzecz jasna obstawiona przez szkolnych zakapiorów, którzy kasowali kasę przeznaczoną na zakupy. Trzeba było chować do buta lub w majty i potem płacić zmiętolonym, zawilgoconym banknotem o nominale 10 000zł.

Nie tylko gotówki uczniowie byli pozbawiani. Normą było zabieranie plecaków lub koszulek. Był to czas, kiedy popularność zyskały tshirty z grafikami zespołów heavy metalowych lub punkowych (wiadomo: czachy, pentagramy - takie rzeczy jarają dzieciaki) a także kurtki typu flek - z pomarańczową podszewką. Plecaki typu kostka lub worki na sznurku a także inny "mercz" to był towar przechodni i nawet jeśli jednego dnia to ja miałem koszulkę Pantery lub Guns'n'Roses, to kolejnego dnia paradował w niej już ktoś inny, a ja wracałem do domu z gołą klatą. Czasami patusy jeszcze próbowały zachowywać resztki "przyzwoitości" i np. pytali o skład zespołu lub dyskografię (że niby nie było się godnym noszenia koszulki, jeśli nie było się zagorzałym fanem), ale często także po prostu grożono piąchą lub nożem sprężynowym i tyle było rozmowy.

Pozwolę sobie przytoczyć jedną z sytuacji:
Wracałem z kolegą pieszo do domu, gdy nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Przede mną stał wyższy o dwie głowy typ, któremu towarzyszył kolega z mojej klasy. Na nic zdała się ta znajomość, bo podejrzewam, że sam był lekko wydygany i robił wszystko, co mu ten większy rozkazał.
~ Ściągaj kostkę!
Ja wtedy nie wiedziałem nawet że ten plecak się tak nazywa "fachowo".
~ Co? - odpowiedziałem
~ Chujów sto, nie będziesz jej miał.

Jakoś złączyłem kropki, zacząłem powoli ściągać, po czym koleś wziął ją i rzucił przez ogrodzenie znajdującego się obok domu. Potempo prostu odszedł mówiąc, że "i tak ch⁎⁎⁎wa była". Musiałem pukać do obcych ludzi i pytać czy mogę swój plecak wyciągnąć z ogrodu, bo mi ktoś go tam wrzucił. To była jedno z takich łagodniejszych spotkań.

Innym razem, wychodząc z sali lekcyjnej, przy otwierani drzwi, zahaczyłem nimi o leżący na korytarzu plecak. Koleś do mnie podskoczył, jedyne co powiedział to "k⁎⁎wa!" i oczywiście zbliżył groźnie swoją twarz do mojej, jakby nie wiem, chciał się pocałować czy coś. Ja na to odparłem "sorry" - no nie dało się otworzyć drzwi nie trącając torby, która leżała centralnie przed nimi. Na co typ odpowiedział "K⁎⁎WA!" dwa razy głośniej. Ominąłem go i uciekłem. Takie były standardy komunikacji z tymi jednostkami.

Tacy co się nie umieli bić, to wcale nie byli lepsi. Normą było "nasyłanie" kogoś na kogoś innego. Co ciekawe, patusy nasłani na kogoś, lali go nierzadko pro bono, nie prosząc o żadną zapłatę. Ten kto miał możliwość nasłania, określany był jako "posiadający znajomości". Posiadanie znajomości było dla przetrwania podbazy równie ważne, co zdawanie do następnej klasy.

Kończę tą przygnębiającą historię, nieco bardziej komicznym wydźwiękiem.

Tyle ile widziałem rysunków penisów w tamtych czasach, to chyba nigdy więcej w życiu tyle nie przewinęło się przed moimi oczami. Siurami były pokryte ławki, krzesła, pojawiały się one na ścianach - no po prostu był to nieodłączny motyw, towarzyszący każdej czynności. Szedłeś do kibla z drzwi kabiny patrzył wielki fiut narysowany markerem. Siedziałeś podczas lekcji cały czas posuwała cię od tyłu fujara narysowana na siedzisku krzesła. Jak się spóźniłeś, to w szatni pozostawał tylko wieszak z narysowanym nad nim ogromnym prąciem i dopiskiem "tu kurtkę wiesza c⁎⁎j". K⁎⁎⁎sy były rysowane, malowane sprejem, wydrapywane w tynku - a jak już brakło weny plastycznej, to wykrzykiwane były na korytarzu podczas ciszy panującej w trakcie lekcji.

Jak to się ma do czasów współczesnych? Czy dzisiaj dzieciaki są bardziej bezlitosne, mając w ręku oręż w postaci social mediów? Nie wiem, nie mi to oceniać, ale faktem jest, że każde pokolenie miało własne demony.

Gruba ryba1piorunów

@Spleen najlepsza terapia to odszukać nazwiska takich zjebków w lokalnej wiosce (bo przecież nigdzie nie wybyli nic nie osiągnęli - zmywak w UK czy NL się nie liczy) i sie trochę po pastwić nad nimi psychicznie, pokazać jak sie człowiek w życiu ustawił, a nie stary passat, bebzol i 4-pak ale tyskiego co najwyżej.

Momentu gdy typ który mnie pobił za dzieciaka za wyjebanie piłki w pole, przyszedł do mojej firmy się zatrudnić nie zapomnę do końca życia takiego mam banana na ryju - wyżyłowałem go jak j⁎⁎⁎ną szmatę na próbnym po czym poszła dyscyplina... smakowało na zimno, ale oj smakowało :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

Lol co się dzisiaj dzieje. Jedne pracownik klienta, pisze, że składa wypowiedzenie. Od drugiego klienta, piszą że zwalniają pracownika, co ze mną (kiepsko) współpracował. Mżonka pisze, że u nich też ktoś rzucił papierami. Aż boję się z biura wyjść 😛

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Jeszcze nigdy nie miałem niechęci do aktualnej roboty jak od zeszłego tygodnia. Normalnie odczuwałem chęci w skali 0-10 a aktualnie jestem na warstwach ujemnych, że odczuwam sam ból myśląc o robocie.

Lore: Od kilku miesięcy muszę notować swój czas na wykonanie każdego zadania. Potem czas jest zliczany na końcu miesiąca i generowany jest raport.

Sytuacja właściwa: Dostałem zadanie zaprojektować bilboard. Bilboard w ilości 1 sztuk w jednym miejscu na kilka miesięcy. Zrobione. "Ale zrób jeszcze kilka wersji". Posiedziałem zrobiłem. "To fajne ale zrób dwie wersje tego". Znowu posiedziałem i zrobiłem. "Nie umiemy wybrać, weź wydrukuj wszystkie, popatrzymy na papierze". Zrobione. "A weź przejdź się po biurze popytaj wszystkich które ich zdaniem najlepsze". Robi się cyrk ale nie kwestionuję tylko wykonuję. "Hmm zrobimy jeszcze zebranie ogólne i wtedy wybierzemy". Zebranie się odbyło.

Przez te cyrki to całość zajęła 300% czasu co normalnie. Na koniec miesiąca wpadł raport. Trafiłem na dywanik ze zjebą, że marnuję pieniądze bo jeden bilboard to ja robiłem prawie miesiąc. Zjeba od góry do dołu, że za drogi jestem dla firmy. Nawet ciężko się pokłócić bo gdy wygarnąłem czemu to tyle zajęło, przez szefostwo właśnie to po prostu zignorowali to.

Naprawdę chciałem w tym momencie pierdolnąć wypowiedzeniem i wyjść i więcej ich nie słuchać. Tylko k⁎⁎wa kilka ostatnich miesięcy byłem w dołku z kasą i potrzebuję odkuć się i zbudować poduszkę finansową. I teraz nienawidzę każdego dnia gdy wstaję i idę k⁎⁎⁎ić się za nędzne 5000zł. A z drugiej strony drugiej roboty w tej branży szybko nie znajdę chociaż perspektywa jeżdżenia paleciakiem zaczyna wyglądać sensowniej od biura.

Sum10piorunów

Spisywanie czasu ile co ci zajmuje brr... Wypierdalałbym stamtąd w podskokach za samo to. Paskudne mikrozarządzanie i kompletny brak zaufania do pracownika.

W tym położeniu, nic tylko robić jakieś kursy na ładowarkę, koparkę, śmieciarkę i mieć czystą głowę. Szkoda się szarpać w takim psychiatryku za niewiele więcej jak minimalna.

Lider3piorunów

@SzubiDubiDU

Lore: Od kilku miesięcy muszę notować swój czas na wykonanie każdego zadania. Potem czas jest zliczany na końcu miesiąca i generowany jest raport.

uuuu, to widzę grube działa zaczynają być wytaczane jak już każą ci co do minuty się spowiadać co robiłeś dzień w dzień, a i tak potem cię nie słuchają jak im tłumaczysz. Ale w sumie to ja bym to rozegrał inaczej. Jak się kolejny raz takie coś pojawi, to dostajesz zadanie- robisz billboard i tak jak hindus: zadanie zakończone, task zamknięty, c⁎⁎j mnie to co się będzie działo potem. Ktoś chce od ciebie poprawkę? To niech otwiera nowe zadanie, niech to zgłasza, rejestruje czy jak wy to tam rozliczacie. I tak za każdym je⁎⁎⁎ym razem. I bez tego nawet nie zaczynaj roboty, ani nie słuchaj, że "to tylko 5 minut no weź". Ty będziesz mieć krytą d⁎⁎ę, a jełopy, które tak gonią jak na sraczkę i wymyślają jakieś zebrania szybko z tego porezygnują, jak się okaże, że takie coś będzie powodowało wrzucenie ci całego rozliczalnego zadania, a nie, że będzie to takie wrzucanie innym na partyzanta jakichś widzimisię bez konsekwencji.

Osobistość0piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu @SzubiDubiDU

A jak masz takie nowe "korpo" zadanko, którego nie ogarniasz, to można na pierwsze kilka razy zasugerować się jakimś byle nie najtańszym LLMem. W internecie pewnie jest od groma sposobów na takie rzeczy, zwłaszcza od amerykanów, mistrzów nie przestrzegania prawa bez łamania go.

Chujowa akcja, też bym się wkurwił. I faktycznie robienie tego bilboardu powinieneś był inaczej rozpisać. Np każda nowa wersja oddzielnie, każde "wołanie" jako spotkanie itd. Bo w sumie zrobiłeś w chuj różnych rzeczy.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Hydepark

3piorunów

Mood check

  • 16% (1 głos)
  • 217% (3 głosy)
  • 328% (5 głosów)
  • 46% (1 głos)
  • 50% (0 głosów)
  • 611% (2 głosy)
  • 70% (0 głosów)
  • 833% (6 głosów)
  • 90% (0 głosów)

18 głosów

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

22piorunów

Odkąd zobaczyłem zdjęcie tygrysa pijącego wodę z rzeki/jeziora w national geograpihc to pojawiło się marzenie żeby zobaczyć to osobiście i może nawet zrobić zdjęcie.
Byłem kilka razy na safari w Afryce, „polowałem” ale kotowate nie są łatwym celem.
Ale marzenia same się nie spełniają więc trzeba działać :) i je spełniać :)

Biały tygrys w zoo borysewo. Przez brudną szybę, z daleka, iphonem. Close enoguh :)

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

16piorunów

Duzo dyskusji kreci sie wokol Szatana, natomiast zupelnie w cieniu jest jego bliski kuzyn Krwistoborowik świerkowo-jodłowy

Wizualnie rozni sie tym, ze takze kapelusz wchodzi mniej lub bardziej w czerwony kolor, no i jak nazwa wskazuje lubi rosnac w innych lasach. Jak Szatanski i ogolnie wiekszosc borowikow preferuje drzewa lisciaste, tak ten rosnie w gorskich lasacg iglastych. W Polsce bardzo rzadki, ale wystepujacy - znane sa stanowiska w Beskidzie i na Orawie (jego stara nazwa to Borowik Orawski wlasnie)

Niejadalny.

Fanatyk3piorunów

Ok, ok , wrócę z wczasów to pójdę szukać, nie musisz mi co roku przypominać. 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

14piorunów

Przedwczoraj pod filmem z korkami w Rosji, @bartek555 wywołał dyskusję na temat samochodów elektrycznych w imperium cara. Czy ktoś je kupuje i czy nich sprzedaż wzrosła w związku z małymi niedogodnościami .

A więc:)

Sprzedaż nowych samochodów elektrycznych i hybrydowych pojazdów osobowych typu plug-in w Rosji wyniosła 26 543 sztuki między czerwcem a sierpniem tego roku, według dostawcy analiz Autostat.

W tym samym okresie ubiegłego roku sprzedano 12 187 pojazdów typu plug-in. Sprzedaż wzrosła zatem ponad dwukrotnie, osiągając wzrost o 117,80%. W ubiegłym roku samochody elektryczne i hybrydy typu plug-in stanowiły zaledwie 4,3% całkowitej sprzedaży samochodów w Rosji, podaje Autostat.

Zauważalny wzrost popytu na rosyjskim rynku samochodów elektrycznych jest zaspokajany niemal wyłącznie przez chińskich producentów, którzy wykorzystują nową dynamikę rynku.

A w Rosji dla elektryków nie ma łatwego: historycznie trudne warunki rynkowe dla samochodów elektrycznych, w tym słabo rozwinięta sieć ładowania, ogromne odległości i surowy klimat.

Według danych Mosgortransu - Moskwa obsługuje drugą co do wielkości flotę autobusów elektrycznych w Europie, zaraz za Londynem. Stan na grudzień 2025 r. W Moskwie jeździ ponad 2700 autobusów elektrycznych (źródło Wikipedia).

Wracając do rynku aut osobowych. Liderami rynku są chińscy producenci Zeekr i Li Auto,

Jednocześnie lokalne marki zarządzane przez państwo, takie jak Evolute czy odrodzony koncern Moskwa, wchodzą na rynek, montując i dystrybuując chińskie modele (w tym te od partnerów, takich jak Dongfeng czy JAC) pod własnymi nazwami. Przykładem jest kompaktowy elektryczny SUV Evolute i-Joy, oparty na modelu Dongfeng Fengon E3. Do montażu w fabryce Evolute w Lipiecku wykorzystywane są głównie zestawy CKD (kompletnie składane) firmy Dongfeng. Nabywcy otrzymują obecnie dotację w wysokości 35% ceny zakupu w ramach państwowego programu wsparcia.

Na filmie ulice Petersburga, drugiego co do wielkości miasta Rosji. Żyje się dobrze - brak zmory wielkich miast: hałasu, zatłoczonych ulic i korków.

https://streamable.com/7qyy12

Fanatyk4piorunów

@alaMAkota

Według danych Mosgortransu - Moskwa obsługuje drugą co do wielkości flotę autobusów elektrycznych w Europie

W czym??

Zobaczyła świnia, że konie kują, i sama racice nadstawia.

Pokaż więcej komentarzy (12)