Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Inspirator

w Książki

23piorunów

320 + 1 = 321

Tytuł: Popiół i kurz

Autor: Jarosław Grzędowicz

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: e-book

ISBN:  9788379646562

Liczba stron: 324

Ocena: 6/10

Jako niezobowiązujący tytuł daje radę. Trzeba przyznać, że Grzędowicz potrafi stworzyć opisy które są jednocześnie zwięzłe, barwne oraz świetnie przedstawiające postać/lokację/sytuację.

Fabuła jakaś jest - niespecjalnie angażuje ale też nie za bardzo przeszkadza -  bardziej pretekst umożliwiający autorowi przedstawianie głównego bohatera w różnych sceneriach i sytuacjach. Na minus trochę zakończenie - silnie sprawia wrażenie, że autor stwierdził, że nie wie w którą stronę to pociągnąć albo po prostu nie chce mu się dalej tego robić przez co fabuła zawiązuje się i kończy dosyć nagle. Sam klimat świata przedstawionego w książce całkiem ciekawy, ale nie jest to nic czego wcześniej już byśmy nie widzieli. Postaci nie ma za wiele -główny bohater, którego nawet da się lubić, kilka drugoplanowych które da się policzyć na palcach jednej ręki oraz postacie epizodyczne. Niewiele, ale przyzwoicie wykreowane.

Jako zapchajdziura albo lektura do zabrania na urlop się nada, jeżeli jednak ktoś szuka czegoś bardziej angażującego to moim zdaniem powinno się sięgnąć po inny tytuł.

Mistrz

w Książki

37piorunów

319 + 1 = 320

Tytuł: Owady Polski. Tom 1

Autor: Marek W. Kozłowski

Kategoria: Flora i fauna

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza MULTICO

Format: książka papierowa

Liczba stron: 360

Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3981706/owady-polski

"Tyle zwlekałam z tym albumem o owadach... Ale ej, on ma tylko 360 stron i dużo zdjęć, pewnie przeczytam go w trzy dni i fajrant!"

O, moje niedoczekanie. Ta książka to gęścioch.

Jest to skarbnica wiedzy o polskich owadach, a konkretnie wszystkim tym, co nie jest chrząszczem (z uwagi na liczność gatunków, o chrząszczach powstał oddzielny tom). Mamy błonkoskrzydłe, mamy pluskwiaki, mamy parazytoidy wszelkie. Paskudztwa małe i duże. A jednocześnie są to niezwykle ciekawe paskudztwa. To, jak różną budowę, życie i zwyczaje mają poszczególne owady, budzi zachwyt. Masa zdjęć i ilustracji dopełnia przyjemności z lektury.

Autor, bardzo znana postać świata entomologii, potrafi naprawdę przekazywać wiedzę. Opisy gatunków czyta się z ogromnym zainteresowaniem, choć nie jest to prosta lektura dla laika. Niemniej, autor dokłada wszelkich starań, by zaciekawić czytelnika. Widać, że jest to pasjonat — człowiek, który poświęcił swoje życie badaniom insektów, bo to po prostu uwielbia. Zaraża wręcz taką dziecięcą uważnością i ciekawością wobec świata owadów.

Chyba jedyny minus, który muszę przedstawić, to... rozmiar i waga książki. Ciężko było czytać ją nawet w łóżku.

Przy okazji, jest to realizacja drugiego z trzech wyzwań w ramach , a mianowicie:

Przeczytaj książkę, którą od dawna trzymasz na półce i odkładasz na później

Zalegała już od dłuższego czasu na stoliku kawowym, ale wreszcie udało mi się ją ukończyć i mogę ją teraz bez wyrzutów sumienia odłożyć na półkę.

Prywatny licznik (od początku roku): 10/52

Mistrz5piorunów

@Wrzoo książka na lubimy czytać ma teraz tyle samo opinii co na hejto :neutral_face:

GURU1piorunów

@Wrzoo Czas na tom 2. A później Chrząszcze. :hugging_face:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

34piorunów

318 + 1 = 319

Tytuł: Jest u nas fabryka w Warszawie - Opowieść o FSO 1951-1996

Autor: Praca Zbiorowa

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Daewoo-FSO Motor

Format: książka papierowa

ISBN: 83-909310-0-1

Liczba stron: 166

Ocena: 8/10

Książka spisana jako świadectwo pamięci o FSO w momencie wejścia w spółkę joint venture z koreańskim Daewoo. Opowieść głównie o fabryce i ludziach będących jej częścią. O samych szczegółach technicznych produkowanych samochodów jest stosunkowo niewiele. Książka skupia się na tym jak powstało FSO, jak się rozwijało i czym było na tle Warszawy i PRL-u.

GURU2piorunów

@efceka jest o tym jak Koreańczycy kazali wszystkim zakasać rękawy i sprzatać wszystko?

Osobistość4piorunów

@Opornik Coś tam było niby o poprawianiu jakości i spełnianiu norm ISO, ale historia generalnie kończy się na podpisaniu memorandum z Kim Dzong Daewoonem.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

38piorunów

317 + 1 = 318

Tytuł: Obcy

Autor: Albert Camus

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Format: e-book

Liczba stron: 168

Ocena: 9/10

Rewelacja. Camus tworzy intensywny i udzielający się czytelnikowi portret bohatera, któremu jest wszystko jedno, w bardzo skrajnym wydaniu. Domyślam się, że powstało mnóstwo analiz psychologicznych czy filozoficznych o tym kim jest bohater i o tym jak to ponadczasowe, ale nawet odkładając na bok tę intelektualną otoczkę, to jest to bardzo emocjonująca i oryginalna historia od której trudno się oderwać. Jeden z najciekawszych bohaterów literackich jakich poznałem, co jest paradoksalne, bo bohater jest nikim, jest bierny, istnieje obok świata i społeczeństwa. Obcy.

Autorytet1piorunów

Ta okładka się rusza jak przewijam 🤨

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Książki

18piorunów

316 + 1 = 317

Tytuł: Tyrania wiary

Autor: Richard Swan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367793889

Liczba stron: 560

Ocena: 6/10

W wielkim skrócie: to zdecydowanie jedna z książek, która powstała. A na poważnie: tak jak w poprzedniej części, dzieje się niemało, tym razem jednak teatr działań jest znacznie bardziej rozległy i nie ogranicza się właściwie do jednego miasteczka i terenów przyległych - nie wykluczając kilku pierwszych rozdziałów. Drużyna udaje się wreszcie do stolicy Imperium i doświadcza na własnej skórze zarówno jej przytłaczającego ogromu i mnogości opcji, ale i ciężaru obowiązków oraz czyhających w niekoniecznie oczywistych miejscach przeszkód.

Brzmi jak standardowa kontynuacja, która kieruje bohaterów w centralne punkty na mapie, podbija stawki, dopakowuje niemilców, komplikuje i rozwija relacje między postaciami, rzuca ich w coraz to bardziej beznadziejne kabały, przędzie jeszcze bardziej misterne sieci intryg oraz niekiedy próbuje trzymać czytelnika na skraju fotela czy gdzie on tam siedzi i pochłania kolejne strony? Tak. Ale czy robi to dobrze? Jak to u mnie zwykle bywa: no tak średnio bym powiedział. Z rzemieślniczego punktu widzenia wszystko jest niejako na swoim miejscu, ale z personalnego ani mnie ta seria nie zachwyca, ani angażuje.

Vonvalt okazuje się nie być czystym jak źródlana woda bezwzględnym strażnikiem prawa, Helena na zmianę płacze, strzela fochy i lata za tym pierwszym, a Bressinger i Radomir są z reguły sobą. Nie czuję chemii do tych postaci i nie wiem, czy złożyć to na karb ciągle rosnącego licznika przeczytanych książek, a tym samym coraz bardziej zapełniającego się mózgu, który po prostu nie jest w stanie stworzyć więzi z każdym pojedynczym bohaterem każdej pojedynczej książki i śledzić jego losów z zapartym tchem, czy może najzwyczajniej w świecie ich kreacja nie jest najwyższej próby. Skłaniam się ku odpowiedzi dwukrotnie twierdzącej.

Nie wspomniałem o tym przy pierwszej okazji, ale autor w kreacji świata - czy to nazw obszarów i miast, czy to nazwisk - w dużej mierze posiłkuje się klimatami germańskimi i wschodniosłowiańskimi. Ważnym graczem jest Zakon Templariuszy, który z tymi prawdziwymi pewne nieznaczne podobieństwa dzieli. No i raz nawet została wspomniana Europa, ale nic z tego nie wyniknęło, więc w sumie nie rozumiem sensu zamieszczania tego słowa.

Dosyć obszernie zostaje rozwinięty wątek (nie)świętych i innych wymiarów, przy czym odgrywa on tutaj istotną rolę w więcej niż jednym przypadku. Nie mogę nazwać się jego fanem: wolałem te bardziej przyziemne problemy, których skala koniec końców może i rosła później do rangi wręcz cesarskiej, ale jednak nie wiązała się z jakimiś niepojętymi bytami. Lepiej szlachtować podłych ludzi niż bezmyślne demony.

W pewnym momencie zaczęły mnie z deczka wytrącać z rytmu częste, irytujące i głupiutkie porównania, nic niewnoszące sobą do historii, zalatujące grafomanią, nabijające - w stopniu mikroskopijnym, ale jednak - objętość. No i w pierwszej części Westenholtz miał pod swoimi rozkazami aremkę liczącą sobie 500 osób, tutaj z kolei, na początkowych stronach, wspomina się o 5000. To jednak zasadnicza różnica.

Fanatyk

w Książki

40piorunów

315 + 1 = 316

Tytuł: Przebudzenie Lewiatana

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: książka papierowa

ISBN: 9788374809153

Liczba stron: 570

Ocena: 8/10

1 tom cyklu "Ekspansja" dziejący się w odległej przyszłości, gdzie Ziemię zamieszkuję 30 mld ludzi, Mars przeszedł terraformację, a cały układ słoneczny został skolonizowany/eksploatowany przez ludzkość.

Na wstępie przyznam, że obejrzałem cały serial.

Mimo, że od 1 sezonu minęło przeszło 10 lat, to wszystkie postaci z książki dostały w mojej wyobraźni twarze odgrywających ich aktorów. Okazało się, że pamiętam dużo z fabuły. Co pewnie wpływało na sam odbiór książki.

Aczkolwiek, bardzo dobrze się czyta, podział na 2 punkty widzenia Holdena i Millera nadaje odpowiednią dynamikę akcji. Czytając miałem też wrażenie, że ta książka jest wprost napisana pod adaptację serialową. Co chwilę mamy zmianę okoliczności, które można zamknąć właśnie w jednym osobnym odcinku.

Chwila oddechu i czas brać się za 2 tom 😉

Gruba ryba1piorunów

W drugim tomie jeszcze lepiej widać znakomity dobór aktorów do ról - Avasarala dostała dopasowana perfekcyjnie.
Rozpocząłeś fajną przygodę, miłej lektury!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

27piorunów

314 + 1 = 315

Tytuł: Rozpad połowiczny

Autor: Edmund Wnuk-Lipiński

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Czytelnik (seria z kosmonautą)

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 7/10

Druga część trylogii o Apostezjonie, totalitarnym państwie położonym na wyspie o tej samej nazwie. Pierwszą recenzowałem ~niedawno~ w 2024 o tutaj, jakby ktoś był ciekawy..

Na wyspie narasta napięcie między władzą państwową a zwolennikami starego porządku, zwanymi temporystami. Organizują oni swoją strefę w jednej z części wyspy, gdzie starają się żyć po swojemu. Państwo ogranicza dostawy jedzenia i wody do strefy, jednak nie pomaga to wiele, temporyści - o zgrozo - zamiast zajadać się syntetycznym jedzeniem, reaktywują rolnictwo i hodowlę zwierząt, starając się być samowystarczalni. Sytuacja zaognia się, gdy do strefy zaczyna przybywać coraz więcej osób niezadowolonych z polityki władz.

Tom dużo lepszy od poprzedniego. W końcu jest to prawdziwa fantastyka socjologiczna, a nie thriller sensacyjny jak tom pierwszy. Poznajemy kulisy Zespołu Ekspertów, który de facto kontroluje ten świat a także, wraz z bohaterami, wchodzimy do jednego z Ośrodków Resocjalizacyjnych. Ośrodki te, będące skrzyżowaniem szpitala psychiatrycznego z ciężkim więzieniem zajmują się korektą osobowości "dewiantów", którzy nie zgadzają się z linią władzy. Jak to ktoś ładnie opisał na okładce "Jeżeli rzeczywistości nie można dopasować do ludzi, wobec tego trzeba przystosować ludzi do rzeczywistości".

Ocenę zaniżają niekiedy irracjonalne decyzje dwójki głównych bohaterów, pracowników ośrodka a także drętwe dialogi i ogólna toporność jaką przejawia autor w opisie świata. Tym niemniej za zawrotne 7zł kupiłem właśnie na allegro ostatni tom, recenzja wkrótce :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU4piorunów

@trixx.420 Jakie są imiona bohaterów? W PRLu ludzie uwielbiali pisać różne "socjologiczne" SF i pod tym pretekstem krytykować zbrodniczy system, byle przeszło przez cenzurę, bo przecież władzy krytykować wolno nie było.

Gruba ryba2piorunów

@Opornik Jorgen i Claire

Tak, aluzje do PRL są bardzo wyraźne :smiley:

GURU1piorunów

@trixx.420 Zauważyłeś że przez całe SF stworzone za komuny, nigdy nie ma polskich imion ani nazwisk? Tak kurewsko byliśmy wygłodniali "zachodu" (plus wielu liczyło na publikacje na zachodzie).

Fanatyk1piorunów

@Opornik a Klapaucjusz to nie po polsku?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

26piorunów

313 + 1 = 314

Tytuł: Dwa ognie

Autor: Christopher Buehlman

Kategoria: horror, dark fantasy

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

Liczba stron: 417

Ocena: 9/10

Rok 1348. Francja gnije od środka za sprawą zarazy, głodu i wojen. Thomas de Givras, były rycerz spod Crecy, włóczy się jak zwierzę, aż spotyka dziewczynkę (Delphine), która twierdzi, że widzi anioły. Ruszają razem na południe, w stronę Awinionu. To brzmi jak klasyczna droga przez mrok, ale "Dwa ognie" szybko pokazują, że to coś więcej niż postapokaliptyczne fantasy w historycznym kostiumie. To średniowieczny koszmar teologiczny, w którym piekło jest równie realne jak błoto na butach bohaterów.

Najbardziej uderzyło mnie to, jak Buehlman miesza brutalny realizm z oniryzmem, który jest... zbyt realny. Sny nie są tu mglistymi wizjami - są cielesne, lepkie, brudne, bolesne. Kiedy Thomas doświadcza piekła, to nie jest metafora. To rozbiór duszy na części pierwsze:

...Tamten z ogromnym wysiłkiem podszedł do Thomasa i zasiadł na swoim stołku. Bił od niego zapach przypominający dno studni. Wyglądał, jakby zbierało mu się na płacz.

– Thomasie de Givras – odezwał się, rzucając Thomasowi ojcowskie spojrzenie – Skazuję cię na potępienie...

czy

...Zapomniał, jak się nazywa… Doznawał jednej męki za drugą… obdzierano go ze skóry i zmuszano, by włóczył ją za sobą...

Te fragmenty są przykładem, że piekło nie jest tu efektem specjalnym. Jest konsekwencją wyborów, działań i rozkładu świata, który przyszło naszym bohaterom przemierzać.

Z drugiej strony mamy sceny tak przyziemne, że czuć zapach zgniłego zboża i końskiej derki (cytując Tomka Kopyra z blogu blog kopyra kom). Bitwa pod Crecy, spalony Paryż, głód, rabunki - wszystko jest historycznie dokładne, niemal dokumentalne. A potem nagle: galaretowate bestie w Rodanie, anioły spadające z nieba, potwory rodzące się z trupów, czy posąg matki boskiej z rozkładającym się dzieciątkiem trzymanym za kostkę. I co najważniejsze - to nie gryzie się ze sobą. Ten świat jest tak przekonująco zbudowany, że wszystko, co nadprzyrodzone, wydaje się być logiczną konsekwencją zepsucia świata.

Bardzo podobał mi się też motyw milczącego Boga. Boga, który postanowił zakończyć żywot ludzi raz na zawsze, zasłał na nich plagę w postaci Czarnej śmierci i przestał odpowiadać na ich modły.

Pokazuje to refren powracający jak cios:

A Pan nie odpowiadał.

To zdanie wybrzmiewa przez całą książkę. Bóg milczy, anioły działają po cichu, diabły eksperymentują z materią. Czarna Śmierć nie jest tu tylko chorobą - to element wojny. A człowiek? Człowiek jest między dwoma ogniami, ale też i pierwszym jej przegranym, bo z tej wojny nie uda mu się wyjść zwycięsko.

Thomas jako bohater to absolutny majstersztyk. Brutal, bluźnierca, cynik. A jednocześnie ktoś, kto mimo wszystko wybiera ochronę dziecka. Jego droga - od "nie mam nic i nie mam po co żyć" do świadomego wejścia w ogień - jest jedną z lepiej napisanych przemian, jakie czytałem w fantasy ostatnich lat. W jego ustach bluźnierstwa brzmią jak tarcza przed rozpaczą, a nie tania prowokacja, choć Delphine go za każde z nich gani i rozlicza.

Delphine z kolei to postać balansująca między niewinnością, a czymś znacznie większym. Nie jest mesjaszem wprost, ale jej obecność zmienia wszystko. To przez nią Thomas zaczyna walczyć o siebie i lepsze jutro.

Jeśli miałbym wskazać, co najbardziej trafiło w moje czytelnicze gusta - to właśnie to przemieszanie realizmu z wizjami, które są tak konkretne, że aż fizyczne. Sen i jawa mają tu tę samą wagę, co tu i teraz. Piekło jest równie materialne jak kolczuga. To książka brudna, momentami obrzydliwa, trudna do czytania, ale jednocześnie głęboko metafizyczna. Weird fiction w historycznym przebraniu i upudrowaną peruką. Postapo XIV wieku - Teologiczny horror.

Niektóre fragmenty są nietypowe i dziwne, ale w tej książce nic nie było w stanie mnie zaskoczyć:

Kiedy dotarli do miejscowości Ponchelvert, powitał ich przedziwny widok. Ktoś ukrzyżował karła. A karzeł wciąż był żywy. Nawet bardzo. Gdy wóz podjechał bliżej, zauważyli, że ukrzyżowany został przywiązany, nie przybity, a jego stopy opierają się na niewielkiej platformie.
Całkiem prawdziwa była natomiast tkwiąca na jego głowie cierniowa korona. Opodal w trawie leżała drabina, obok której czekały wiaderko i przytwierdzona do długiego kija gąbka.

Karzeł milczał, choć przez cały czas bacznie wędrowców obserwował. Pere Matthieu zatrzymał muła i wszyscy obrzucili krzyż osłupiałymi spojrzeniami.

Karzeł wskazał ruchem głowy wiaderko.

Delphine wyskoczyła z wozu, namoczyła gąbkę i podniosła ją do ust ukrzyżowanego.

Karzeł oblizał ją tak, że dziewczyna odruchowo pomyślała o owcy

Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że polska okładka jest do d⁎⁎y i przypomina słodko-pierdzące fantasy, a chyba nie ma dalszego określenia na to, co znajdziemy w treści. Dorzucam oryginalną okładkę do porównania.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@WujekAlien To jest świeże! Nie, jednak zgniłe...

Wstyd się przyznać, ale poleciałem na opracowanie graficzne okładki (tej czerwonej).

Leżakuje u mnie w koszyku od kilku tygodni, chyba pora na zakup.

Lider1piorunów

@Trupus Ja trochę też, sporo polecajek mrocznego fantasy ma ją w top5 a nawet czasami w top3, dlatego postanowiłem sam sprawdzić.

Gruba ryba1piorunów

@WujekAlien Magowska jest nijaka, wygląda sztampowo.

Ale może skasuj ten fragment na końcu, bo to podwójny spoiling ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Lider1piorunów

@Trupus dalej czekam na oznaczenie <spoiler> 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

313 + 1 = 314

Tytuł: Dzieci Arbatu. Tom 1

Autor: Anatolij Rybakow

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10

*

Stalin!” To jedyne słowo, wypisane na wszystkich plakatach i transparentach, ludzie wykrzykiwali, skandowali, unosiło się ono w mroźnym powietrzu, wszystkie spojrzenia zwrócone były ku trybunie na mauzoleum, gdzie stał On – w szynelu i prostej czapce uszance z opuszczonymi nausznikami. Wszyscy na trybunie byli w ciepłych czapkach, ale opuszcone nauszniki miał tylko Stalin, było mu zimno, i to czyniło go w oczach miliona manifestantów kimś jeszcze bardziej zwyczajnym i ludzkim – im też jest zimno, ale on marznie dotkliwiej, oni idą, a on przez kilka godzin musi stać bez ruchu na trybunie mauzoleum, żeby ich pozdrowić.

Bohaterów jest w tej książce mnogo. Jest przede wszystkim to tytułowe arbackie towarzystwo, jest Sasza Pankratow, jest Jura Szarok, są Nina i Waria Iwanowne (nazwiska jakoś nie zapamiętałem, a znaleźć nie mogę), jest Lena Budiagina. Jest matka Saszy, Sofia Aleksandrowna i jest wujek Saszy, Mark Riazanow, jest nawet ojciec Saszy, Paweł Nikołajewicz. Są też postaci autentyczne, wysoko postawieni urzędnicy, członkowie KC, tacy jak na przykład Nikołaj Jeżow (ten któremu zdarzyło się w pewnym momencie zniknąć, również ze zdjęcia). No i jest jeszcze towarzysz Stalin.

W związku z takim nagromadzeniem postaci, wątków również jest w tej książce mnogo. Dla mnie, który czytam ją po raz pierwszy przede wszystkim wybijają się trzy z nich: wątek Saszy Pankratowa – ofiary systemu, Jury Szaroka – beneficjenta systemu i Józefa Stalina, tego systemu twórcy, podopory i gwaranta. Szczególnie ten trzeci wątek zasługuje na uwagę, bo pan Rybakow przedstawił bardzo obszerny portret psychologiczny nie tylko wodza, ale i całego stworzonego przez niego paranoicznego reżimu. O ile w sprawie reżimu Dzieci Arbatu przedstawiają solidny, umocowany w rzeczywistości obraz, tak w sprawie wodza nie mam pojęcia ile jest w tym wszystkim prawdy, a ile licentia poetica. Ech, chciałoby się przeczytać coś jeszcze, na przykład to i móc porównać, tylko czasu brak.

Technicznie, tak pod względem konstrukcji fabuły, jak i literacko, ta książka jest na wskroś radziecka (antyradziecką ma wyłącznie wymowę), co akurat mnie niekoniecznie przeszkadza, a w przypadku języka jest nawet swego rodzaju perwersyjną zaletą. I mimo nawet tego, że Dzieci Arbatu niczym mnie nie zaskakują, to, kiedy tylko znajdę czas, pewnie zapoznam się z drugim tomem tej opowieści, choć wiem przecież czego mogę się w nim spodziewać. I ze współczuciem, będę towarzyszył Saszy Pankratowowi w jego zesłaniu na Syberię (ta część ponoć oparta jest na doświadczeniach własnych autora), z pewnym być może niedowarzaniem, a już na pewno z brakiem zrozumienia będę śledził rozwój kariery Jury Szaroka obserwując, jak w imię kolektywu dba o swój własny interes i będę poznawał kolejne odcienie szarości z całej ich palety w sposobie myślenia towarzysza Stalina, ze zgrozą znajdując analogie w tym, co coraz częściej niestety obserwuję na co dzień.

GURU1piorunów

@George_Stark Coś pamiętam, może warto odświeżyć. Ważna historycznie książka, ale chyba dość smutna, z tego co pamiętam.

Gruba ryba1piorunów

@Opornik

ale chyba dość smutna, z tego co pamiętam.

Na a jaka ma być, jak jest o Związku Radzieckim?

Swoją drogą, to stwierdzenie ważna historycznie książka, w zestawieniu z moimi wrażeniami estetycznymi z jej lektury uświadomiło mi, że w zasadzie większość ważnych (głośnych) książek jest napisana literacko dość słabo (pierwsze z brzegu przykłady: 1984_,_ Nowy, wspaniały świat). I może to jest ich zaleta, jeśli chodzi o szeroki odbiór?

GURU1piorunów

@George_Stark Miałem namyśli że pokazuje dobitnie zbrodnie i życie w czasach totalitaryzmu których wielu ludzi nie zna.

O Holokałście i naziolach mamy milion książek i filmów, o Komuniźmie trochę książek z których zaledwie kilka zyskało większy odbiór, a filmów prawie żadnych.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

19piorunów

312 + 1 = 313

Tytuł: Wielkie nadzieje

Autor: Charles Dickens

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Virtualo

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 5/10

Trochę ciężko ocenić taką książkę. W momencie, gdy powstawała to pewnie przecierała szlaki i była czymś świeżym. Czytając dzisiaj jest mało interesująca. Przekaz dość prosty, intrygi i zwroty akcji z dzisiejszej perspektywy tandetne, mało ciekawych bohaterów, tło historyczne też skromne. Nie wiem jak z tłumaczeniem, może ono też pozbawiło tę historię życia.

Gruba ryba1piorunów

Nadzieje wielkie, ale beznadzieja też wielka

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Książki

30piorunów

311 + 1 = 312

Tytuł: Szczygieł

Autor: Donna Tartt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: e-book

ISBN: 9788324027385

Liczba stron: 844

Ocena: 9/10

Szczególna dla mnie lektura dlatego, że sięgnąłem po nią tuż po zachwycie nad "Tajemną historią". Tamta powieść ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko - intelektualnie, emocjonalnie i stylistycznie - więc wchodząc w "Szczygła" miałem w sobie ogromne oczekiwania. I właśnie dlatego książka zrobiła na mnie tak duże wrażenie: Tartt po raz kolejny udowodniła, że potrafi budować świat powoli, gęsto i z niezwykłą precyzją emocji.

Historia Theo Deckera zaczyna się od tragedii, ale bardzo szybko staje się czymś więcej niż opowieścią o stracie. To wielowymiarowa narracja o dorastaniu w cieniu traumy, o pamięci, o sztuce jako czymś, co może być jednocześnie ratunkiem i ciężarem. Tytułowy obraz - mały, niepozorny "Szczygieł" - staje się osią całej historii, symbolem wszystkiego, czego nie da się cofnąć, ale co wciąż definiuje życie bohatera.

Czytanie tej powieści było dla mnie cudowną, intensywną podróżą u boku Theo. Tartt pozwala być bardzo blisko jego myśli, lęków i decyzji, dzięki czemu emocje działają z ogromną siłą. Książka rozpisana na lata życia, pełna refleksji o przypadku, winie i przeznaczeniu. Bardzo wysoka ocena za skalę, za głębię i za to, że po raz drugi mogłem zanurzyć się w świat stworzony przez autorkę, która potrafi pisać literaturę naprawdę dużego formatu.

5/52

5/25: Książka nagrodzona

Lider

w Książki

20piorunów

309 + 1 = 310

Tytuł: 438 Days: An Extraordinary True Story of Survival at Sea

Autor: Jonathan Franklin

Kategoria: reportaż

Liczba stron: 269

Ocena: 6/10

E, ok.

José Salvador Alvarenga (ur. 1975) – rybak, który przez 14 miesięcy dryfował po Pacyfiku na uszkodzonej łodzi. Zaginął 17 listopada 2012 roku na Oceanie Spokojnym w okolicy meksykańskiego stanu Chiapas, a został odnaleziony 30 stycznia 2014. Przeżył dzięki diecie złożonej z surowego mięsa ryb, żółwi, ptaków wodnych oraz wody deszczowej[1].

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jos%C3%A9_Salvador_Alvarenga

Lider

w Hydepark

42piorunów

309 + 1 = 310

Tytuł: Droga królów

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 1136

Ocena: 9/10

Dobrze napisane postacie, narracja nie nudzi. Książka nie udaje, że jest czymś innym niż jest. Porządne, wciągające, dostarczające świetną rozrywkę high fantasy.

Dokładnie tego potrzebowałem aby ponownie wzbudzić w sobie miłość do czytania.

No i co najważniejsze: wątki kobiece nie są nudne!

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum4piorunów

Shallan top

Kosmonauta3piorunów

@mnchk676 Nie bliuźnij człowieku, do Burzą Błogosławionego Shallan nie ma podjazdu.

Lider2piorunów

@Umpolung proszę się nie kłócić. Jeden lubi dziewczynki drugi chłopców. Nie mnie to oceniać.

Tutaj akceptujemy wszystkich.

Sum4piorunów

@Umpolung a czy mówiąc, że jakaś postać jest fajna, to z automatu musi znaczyć, że innej się nie lubi/jest gorsza? Kaladina też lubię, nawet bardzo (a już najbardziej jego relację z Syl), ale motyw jego postaci jest dość powszechny. Taki standardowy wojownik-kapitan-lider. Shallan ma za to bardziej unikalne i tajemnicze wątki, klimaty szpiegowskie, na które ja przynajmniej, w fantasy nigdy nie wpadałem.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Książki

24piorunów

308 + 1 = 309

Tytuł: Zabijemy Stellę / Piąty rok

Autor: Marlen Haushofer

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

Liczba stron: 144

Ocena: 8/10

Dwa opowiadania autorki "Ściany", którą czytałem kilka lat temu i bardzo mi się podobała.

Tym razem dostajemy 2 teksty, które są bardzo różne od siebie, choć skupiają się wokół młodych kobiet, dziewczynki i nastolatki. Każda z nich jest inna, ale każda uczy się doświadczania życia. Każda też przeywa na swój sposób tragedię, jedna traci niewinność, druga traci godność i szacunek do świata. Obie nie mają rodziców, obie żyją w czyimś domu i stosują się do panujących w nim reguł.

"Zabijemy Stellę" opowiada o nastolatce (Stelli), choć narratorką jest dorosła kobieta (Anna). Anna przyjmuje ją pod swój dach. Z jednej strony opiekuje się nią, z drugiej - traktuje jak projekt do uformowania. Poprawia jej zachowanie, ubiór, cywilizuje ją, wydobywa z niej atrakcyjność i kobiecość. Jednocześnie doskonale wie, że jej mąż Richard jest typem mężczyzny, który nie przepuści takiej okazji.

Richard zaczyna romans ze Stellą. Anna widzi to. Rozumie to. I… nic nie robi. Najmocniejsze w tym tekście jest właśnie to "nic". Nie ma scen dramatycznych konfrontacji. Nie ma wybuchów złości czy płaczy. Jest milczenie, racjonalizowanie, wygodne samozakłamanie. Anna woli utrzymać pozory stabilnego małżeństwa niż stanąć w obronie dziewczyny.

Stella nie wytrzymuje psychicznie. Popełnia samobójstwo. To nie jest historia o jednym winowajcy. To historia o współudziale. O biernej zgodzie. O systemie, który pozwala silniejszym wykorzystywać słabszych, a reszcie udawać, że to nie ich sprawa i nie muszą z tym nic robić. Anna nie jest potworem. I to jest najbardziej niepokojące. Jest zwyczajna. Tłumaczy się, analizuje, rozkłada winę na czynniki pierwsze, ale nigdy naprawdę jej nie przyjmuje na swoje barki.

"Piąty rok" to opowieść o małej dziewczynce (Marili), która mieszka na wsi u dziadków. Fabuła jest prosta, wręcz minimalistyczna - obserwujemy codzienność dziecka: dom, obejście, rytuały, drobne lęki i fascynacje. Ale to, co ważne, dzieje się pod powierzchnią.

Opowiadanie jest o momencie granicznym - symbolicznym końcu niewinności i dzieciństwa. Marili zaczyna dostrzegać, że świat nie jest jedynie bezpiecznym miejscem. Pojawiają się elementy niepokoju: religijne obrazy (np. Ukrzyżowanie), sny, zwierzęta, dziwne przeczucia. Dziewczynka nie rozumie jeszcze świata dorosłych, ale wyczuwa jego napięcia: milczenia, ukryte konflikty, coś, co wisi w powietrzu.

Autorka genialnie pokazuje, jak dziecko interpretuje rzeczywistość po swojemu. To nie jest historia o jakimś dramatycznym wydarzeniu. To historia o pierwszym pęknięciu w poczuciu bezpieczeństwa. O chwili, kiedy wyobraźnia przestaje być wyłącznie schronieniem, a zaczyna też produkować lęk.

Obie te historie przywołały mi na myśl wyznanie @Fafalala i jeszcze bardziej uświadomiły z czym musiała się mierzyć.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

23piorunów

307 + 1 = 308

Tytuł: Ślady palców bogów

Autor: Graham Hancock

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Amber

Format: książka papierowa

ISBN: 83-7169-223-3

Liczba stron: 408

Ocena: 6/10

Licznik : 3/12

Książka z pogranicza nauki i zakazanej archeologii. Autor, znany szkocki pisarz i publicysta, na kolejnych stronach opowiada o różnych zabytkach, tajemnicach, tradycjach i wierzeniach z całego świata: zagadce dawnych map i naniesionej na nie Antarktydy, budowlach, geoglifach i wierzeniach Ameryki Południowej, budowlach i wierzeniach Ameryki Środkowej, zbieżnościach religii Ameryk i Starożytnego Egiptu, zjawiskach astronomicznych i precesji Ziemi, piramidach Egiptu i Wielkim Sfinksie, prahistorii Egiptu i "zapomnianych" Faraonach, zagadkach świątyń Egiptu, legendarnych kataklizmach w mitach i podaniach oraz przeszłości Antarktydy. Z przedstawionych hipotez i wysnutych wniosków autor konkluduje, że w przeszłości naszej planety istniała zaawansowana cywilizacja, która wskutek globalnego kataklizmu upadła, a jej przedstawiciele rozpierzchli się po świecie, nauczając prymitywne ludy co pozostawiło po sobie liczne ślady w postaci wierzeń oraz monumentalnych budowli.

Książka jest całkiem ciekawa, o ile nie reaguje się alergicznie na klimaty "zakazanej archeologii". W dzieciństwie z chęcią czytałem Danikena, więc do lektury tej pozycji zasiadłem z ciekawością. W dużej części powtarzała ona fakty oraz teorie mi już znane, ale dowiedziałem się też kilku nowych rzeczy. Pozycja została wydana w 1995 roku, więc już liczy sobie ponad 30 lat, ale moim zdaniem się nie zdezaktualizowała. W komentarzach wrzucam dwie ciekawsze teorie które powstały od momentu jej wydania.

To, na co książka zwróciła mi uwagę, a z czego nie zdawałem sobie do tej pory sprawy, to szczegóły detale pewnego stylu budownictwa przyporządkowanego do okresu Starego Państwa w Egipcie, opartego na wielkich kamiennych blokach, które sprawiają, że jeszcze bardziej nie mają one praktycznego sensu.

Lider1piorunów

@bori może to nie Daniken, ale z blurbem od Danikena :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Książki

24piorunów

306 + 1 = 307

Tytuł: Pragnienie

Autor: Marina Yuszczuk

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Echa

Format: książka papierowa/audiobook

ISBN: 9788383820286

Liczba stron: 208

Ocena: 3/10

XIX wiek. Mająca już na karku parę stuleci wampirzyca z Europy Południowo-Wschodniej ucieka ze Starego Kontynentu w obawie przed łowcami wampirów i trafia do dynamicznie rozwijającego się Buenos Aires. Przez kilka dekad bezkarnie poluje na ludzi, jednak gdy pewnego dnia zabija młodzieńca z wpływowej rodziny, sama staje się zwierzyną i musi wycofać się do bezpiecznego schronienia.

Ponad 100 lat później Alma, młoda rozwódka z dzieckiem, przeżywająca powolną śmierć matki, przypadkowo wybudza wspomnianą wyżej wampirzycę. Bestia znów rozpoczyna polowanie na mieście. Podczas gdy mieszkańcy Buenos Aires odczuwają strach przed niezidentyfikowanym seryjnym mordercą, Alma pragnie jedynie ponownie spotkać się z wampirzycą...

Jeśli ten opis zachęcił kogokolwiek z was do przeczytania tej powieści, mam smutną wiadomość - zmęczona po całym tygodniu roboty, w parę minut stworzyłam o wiele lepszy tekst, niż pani Yuszczuk w trzy lata. "Pragnienie" to powieść pozująca na ambitną literaturę, jednak literackie nagrody dostaje jedynie za modny w libkowych kręgach intelektualnych wątek lesbijski, bo poza tym zwyczajnie ssie.

Pierwszym głównym mankamentem powieści jest fabuła. Historia wampirzycy jest nudna i nic nie wnosi do wampirzego lore, co nie dziwi, bo stanowi zlepek (tak, zlepek - nie luźne nawiązania, nie trawestację) kanonicznych wampirycznych historii - czarnej legendy Elżbiety Batory, "Draculi", "Carmilli" i "Wywiadu z wampirem". W tej części na plus wyróżnił się jedynie krótki wątek Leonory, nie na tyle jednak, bym miała podwyższyć powieści ocenę końcową - motyw zamordowanej i zmienionej mimo woli w wampirzycę dziewczyny, która swoją nową naturę wykorzystuje do zemsty na dawnych oprawcach, lepiej przedstawiła Stephenie Meyer w "Zaćmieniu" https://m.youtube.com/watch?v=IHWw3kx4OWA. Druga część powieści, skupiająca się na życiu codziennym Almy, jest jeszcze gorsza - do połowy nudna obyczajówka, zamienia się w festiwal robienia kurtyzany z logiki, gdy tylko na horyzoncie pojawia się wampirzyca.

Jak można się spodziewać po powyższym akapicie, kreacja bohaterek stoi na tym samym, bardzo niskim poziomie, co fabuła. Wampirzyca to takie tamagotchi z piosenki Taco, tylko że zamiast "pić, jeść, spać", działa w trybie "pić, roochać". Nie jest więc ani ciekawą protagonistką, której można kibicować, jak np. Selena z "Underworld", ani wzbudzającą fascynację antagonistką jak Dracula. Alma zaś to zwyczajna bezrefleksyjna idiotka, może lepiej by wypadła, gdyby autorki nie piliło jak najszybciej spiknąć ją z lesbijską wampirzycą, bez względu na sens fabuły i prawdopodobieństwo psychologiczne postaci.

Autorka tak jak nie potrafiła stworzyć dobrej historii ani interesujących bohaterów, tak nie zdołała też przenieść na papier klimatu rodzinnego miasta - jeśli ktoś myśli, że czytając tę książkę poczuje klimat Buenos Aires tak, jak u Zafona można było poczuć klimat Barcelony, to się srogo zawiedzie.

Naprodukowałam się, żeby zjechać tę powieść, a prawda taka, że użytkownik Goodreads o nicku H.Sapiens w dwóch zdaniach lepiej podsumował tę książeczkę, cytując:

"Szukacie ciekawej historii o wampirach? 🔥

Szukajcie dalej 😎"

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

41piorunów

305 + 1 = 306

Tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli

Autor: Wiesław Myśliwski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

Liczba stron: 446

Ocena: 7/10

Tajemniczy bohater pod pozorem zakupu fasoli odwiedza innego bezimiennego bohatera w domku nad zalewem, gdzie ten dożywa swoich dni pilnując okolicy i domków letniskowych pozostałych mieszkańców. Musiało go to bardzo wynudzić, gdyż łuskając wspólnie fasolę opowiada nieznajomemu historię całego swojego życia. Od czasów przed- i wojennych, przed edukację zaraz po wojnie, odbudowę ludowej ojczyzny aż przez wyjazd na "saksy z saksofonem" (kmwtw).

Dla miłośników wysłuchiwania historii czyjegoś życia a także historii w ogólności. Fanów metafizycznych rozważań, filozoficznych przemyśleń i kontemplacji jak to się pletą losy człowieka. Kompletnie nie moja bajka, ale doceniam kunszt autora i niespieszną narrację w formie monologu. To bardzo dobra książka - tyle że zupełnie nie dla mnie :smiley:

Ostatnia książka wygrana w rozdajo świętej pamięci tagu .

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk8piorunów

@trixx.420 książka w której pozornie nic się nie dzieje. Zero akcji. Ludzie patrzą w przestrzeń. Coś dla mnie. Muszę to wreszcie kiedyś przeczytać.

Fanatyk2piorunów

@WatluszPierwszy u mnie w top 3 ever a z ostatnich 10 lat, to zdecydowany numer 1. Ale fakt - nie dla każdego i nie poleciłbym tej książki każdemu.

Gruba ryba3piorunów

@Modrak za pozno, juz mi poleciles. Poki co utknalem na drugiej stronie

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

304 + 1 = 305

Tytuł: Mechanicum

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: audiobook

Ocena: 7/10

Czas trwania: 13h 58m

Czytał: Krzysztof Polkowski

Dziewiąta pozycja z cyklu Herezji Horusa jest smutną historią Schizmy Marsa.

Mars jest planetą‑zbrojownią imperium, to w jego kuźniach i fabrykach powstają pancerze kosmicznych marines oraz tytani dla armii imperialnej. Podzielony jednak pomiędzy liczne frakcje i sprzeczne interesy, nie jest monolitem.

Narracja obejmuje dwa główne, prowadzone równolegle wątki. Pierwszy ma formę przygodową i dotyczy prac zespołu specjalistów nad nową, rewolucyjną technologią oraz odkrywaniem sekretów kryjących się za marsjańskimi legendami. Drugi ma charakter trzymającego w napięciu dreszczowca wypełnionego polityką, prowokacjami, szantażem i zdradą.

Dialogi są drewniane, a postacie płaskie, szczególnie te drugoplanowe. Książka nadrabia jednak bogactwem detali fabularnych dotyczących Marsa i Mechanicum, umiejętnie budowanym napięciem oraz epickimi bitwami potężnych tytanów.

- nietypowy system magii lub technologia - bóg-maszyna, połączenie technologii z mocami demonicznymi, maszyny samoświadome, “zły” kod

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

303 + 1 = 304

Tytuł: Legion Wspomnień

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10

Książka jest zbiorem 8 opowiadań z uniwersum Expanse: Napęd, Rzeźnik stacji Anderson, Bogowie ryzyka, Kocioł, Życiowa otchłań, Dziwne psy, Auberon oraz Grzechy naszych ojców. Akcja osadzona została w różnych przedziałach czasowych zarówno przed, w trakcie, jak i tuż pod wydarzeniach głównej linii fabularnej.

Mam mieszane uczucia.

Przede wszystkim w oczy razi słaby styl części opowiadań, chaotyczne przeskoki i brak spójności narracji nawet w ramach tego samego opowiadania. Nie jestem pod tym względem jakoś wyjątkowo wymagający, ale momentami odnosiłem wrażenie, że pisały je zupełnie inne osoby niż podstawowe 9 tomów cyklu albo nawet różne akapity pisały różne osoby. Być może autorzy powierzyli to zadanie stażystom. W ostatnim opowiadaniu, aby sięgnąć jeszcze niżej, ktoś zdecydował się zastosować idiotyczne gender-bender formy czasowników. Podejrzewam, że w oryginale były to po prostu wyimaginowane zaimki, ale w polskiej wersji wyszło z tego kalectwo językowe, które przy pierwszym wystąpieniu wziąłem za literówkę, a po przeczytaniu najeżonego nimi akapitu podejrzewałem początki wylewu.

Również strona fabularna nie trzyma stałego poziomu. Część opowiadań w wiarygodny sposób wyjaśnia przeszłość bohaterów (np. jak Timothy został Amosem) lub uzasadnia ich motywacje (Fred). Inne są wyraźnie inspirowane istniejącymi wzorcami popkultury (Smętarz dla zwierzaków), a jeszcze inne sprawiają wrażenie wymyślonych naprędce podczas defekacji.

Mając cykl Expanse na świeżo można jednak przymknąć oko na niedostatki i uznać ten zbiór za miłą ciekawostkę.

Najbardziej spodobały mi się: Napęd, Rzeźnik stacji Anderson, Kocioł

Gruba ryba2piorunów

Za to z perspektywy czasu dwóm pierwszym tomom podniósłbym ocenę o jedno oczko.

Lider

w Książki

30piorunów

301 + 1 = 302

Tytuł: Czas zapłaty

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 608

Ocena: 6/10

"Czas zapłaty" to powrót do Clanton i do Jake’a Brigance’a - prawnika, którego poznaliśmy w "Czasie zabijania". Tym razem stawką nie jest życie oskarżonego w sprawie, która dzieli całe miasto na dwa wrogie obozy, ale testament nieboszczyka. Seth Hubbard, bogaty i zgorzkniały samotnik, tuż przed popełnieniem samobójstwa, zmienia wolę i zapisuje majątek czarnoskórej opiekunce/gosposi, pomijając dzieci i wnuki. Rodzina oczywiście rusza do sądu. I zaczyna się proces, w którym Jake będzie odpowiedzialny za wykonanie administracyjnej i prawnej części testamentu.

Warsztatowo książka Grishama wciąż jest solidna. Procedury sądowe, przygotowania do procesu, napięcie budowane wokół strategii procesowej - to wszystko działa. Jake to nadal bohater, którego łatwo polubić, a klimat małego miasteczka z jego układami, plotkami i lokalną polityką jest wiarygodny. Problem w tym, że tematyka - choć społecznie istotna - nie niesie już takiego ładunku emocjonalnego jak w pierwszym tomie. Spór o testament, po raz kolejny z mocno nakreślonym tłem rasowym i tajemnicą z przeszłości, po prostu nie angażuje tak mocno.

Momentami miałem wrażenie, że historia toczy się poprawnie, ale bez iskry. Jest napięcie, są zwroty, jest finał, który domyka sprawę - tylko że brakuje tej moralnej eksplozji i ciężaru, które sprawiały, że "Czas zabijania" długo siedział w głowie. Tu czyta się dobrze, ale bardziej z przyzwyczajenia i chęci poznania zakończenia, niż z autentycznego poruszenia. To rzetelny, sprawnie napisany dramat sądowy, który trzyma poziom serii, ale tematycznie nie dorównuje sile i emocjonalnemu uderzeniu pierwszego tomu, a szkoda.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz