Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wspomnienia

GURU

w Hydepark

112piorunów

Xdd fotka dziadzi sp jak gral po weselach, moze nigdy nie nauczylem sie grac tak jak on ale za to Udalo mu sie przekazac ten wspanialy gen lini wlosow ehh tyle wygrac.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Wszystko co bym teraz chciał, to cofnać się do 2016/2017 roku w wakacje kiedy jako młody student ze stówą na koncie bankowym, siedziałem z ziomkami nad Wisła, robiliśmy jednorazowego grilla, piliśmy browarki i słuchaliśmy podchmieleni dla beki gangu albanii

heszke w meszke, riszki sziki to król albanii

a teraz praca i powazne życie 30 letniego typa

Pokaż więcej komentarzy (3)

Zawodowiec

w Dyskusje

33piorunów

Hejka. Przychodzę do Was z problemem. Miałem wspaniałego wychowawcę w podstawówce. Zawsze nas uczył fajnych rzeczy o kulturze i kreował w nas kawał silnej tożsamości, wskazywał nam drogę. Natomiast w roku 2005 nie pojawił się już w szkole na początku nowego roku. Chodziły pogłoski, że gdzieś wyjechał. Jedyne co mam to Jego stare zdjęcie z tamtych czasów. Zachowało się na starym dysku, dlatego sobie o Panu Sławku przypomniałem. Miejsce w którym się wychowywałem to południe - nie chce dokładnie podawać lokalizacji. Czy kojarzy ktoś z Was taką osobę? Podejrzewam, że mógł się w międzyczasie trochę zmienić. Jedyny facet, który miał honor i był niesamowicie szczery, ale jednocześnie dumny z tego kim jest. Proszę o info priv CYA

Zawodowiec1piorunów

Znalazłem na dysku jeden tekst piosenki, który pisaliśmy razem z klasą, a Pan Sławek przygrywał radośnie na fortepianie:

Urodzony w przyjaźni możesz tu budować swój dom
Urodzony w radości na tej ziemi jesteś jak plon
Wieki przeminęły niosąc radość dla Twojej szkoły
Która bezustannie radosnym blaskiem wciąż się tli

Ref:

Nasze dzieciństwo, klasy całej głos
Której przyszłość zależy dziś od Ciebie
Jeszcze niedawno plan mógł być ocalony
Dziś jest inaczej więc klasy swojej broń

Siłą swojej wiedzy klasówkę zdaj na 5!


By na zawsze niezależny miłości tonem zabrzmiał Twój głos
Świadectwa z paskiem płomień niech rozjaśnia zawsze Twój dom
Duma Twojej mamy kiedyś znów zagości tu znów

Ref 2x zawsze śpiewaliśmy chórkiem na koniec

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

142piorunów

Historia pewnych schodów

i trochę

Mój dziadek pracował jako spawacz w Centrum Szkolenia Wojsk Inzynieryjnych w przy ulicy Obornickiej. Jako pracownik otrzymał mieszkanie w barakach na przeciwko jednostki.

Moja rodzina mieszkała tam od około 1960 do 2004 kiedy została przeniesiona do nowych bloków czynszowych, a baraki z czasem, kolejno burzono.

Osobiście mieszkałam tam przez pierwszy rok swojego życia. Natomiast przez resztę mojego dzieciństwa mieszkała tam moja kuzynka z rodzicami oraz babcia. My z rodzicami i bratem wyprowadziliśmy się do bloku w centrum, ale przyjeżdżałam do babci w każde wakacje i ferie, to był dla mnie inny świat.

Warunki nie były najlepsze. Barak był drewniany, nie ocieplony, z dachem pokrytym papą. Grzało się węglem w piecach, a woda w kranie ogrzewana była z boilera, przynajmniej u nas, biedniejsze rodziny radziły sobie na własne sposoby.

Początkowo baraków było 5. W każdym 5 mieszkań podzielonych zwykle na 2 rodziny, choć moja rodzina miała całe mieszkanie dla siebie, oraz po bokach po jednym mieszkaniu wielkości średniego pokoju, nigdy w żadnym z tych skrajnych nie byłam, pomieszkiwala tam zazwyczaj największa patologia.

Mieszkanie dwurodzinne zawierało 3 pokoje oraz wspólną łazienkę i kuchnię. Nie wszystkie rodziny żyły ze sobą w zgodzie, co przy współdzieleniu kluczowych pomieszczeń sprawiało, że wielu żyło się tam źle, ale zwykle nie mieli oni możliwości wyprowadzki 'na swoje'.

Wśród młodych dorosłych zawiązywały się bandy, które sprawiały różnorodne problemy z braku perspektyw na ambitniejsze spędzanie czasu. Niektórzy trafiali do więzień, inny bez konsekwencji wykorzystywał swoją młodszą siostrę. Za dzieciaka nie wywoływało to we mnie tylu emocji co teraz.

Ale nie tylko patologia tam pomieszkiwała, moja rodzina miała szczęście, ponieważ najbliźsi sąsiedzi byli ludźmi porządnymi. Jak i my, chociaż ja długo uważana byłam za czarną owcę w rodzinie.

Miałam tam też własną bandę, składającą się głównie z dzieciaków młodszych ode mnie, mojego brata, kuzynkę i parę innych, choć miewaliśmy w swoich szeregach częste roszady. Jako najstarsza i najkreatywniejsza w głupich zabawach, zwykle stałam na czele grupy i od rana do wieczora walczyliśmy z wrogami na patyki z gównem.

Zwykle mi się za to obrywało, bo dzieciaki za mną lazły, znikaliśmy na całe dnie, po czym wracaliśmy poobijani i brudni.

Mimo że miejsce znajdywało się w granicach Wrocławia, była to dla mnie wieś. Do najbliższego sklepu daleko, a wokół pola, działki i jednostka wojskowa. Zaraz obok baraków był mały park. Ten park kręcił mnie jak cholera, ponieważ wcześniej w jego miejscu znajdował się cmentarz żydowski. Ciocia mi mówiła że jak była mała, to ze zniszczonego grobu wystawała noga nieboszczyka, ale ja tam jej nie wierzę. Wierzyłam za to w jedno: w parku w wykopany był dół, niezbyt głęboki ale rozmiarami wydawał się być przeznaczony na pochówek do którego nigdy nie doszło. Jak można nie skorzystać z takiej okazji i nie bawić się w pogrzeby? Zwykle to ja grałam nieboszczyka, choć nieco mnie ten dół schizował.

Poza tym w parku było sporo cmentarnych pozostałości, jakieś słupki, resztki nagrobków oraz klimat. Niepowtarzalny klimat, wysokie szumiące drzewa, ścieżki wysypane białym żwirem, stare ławki na których obmyslaliśmy plany oblężenia wrogiej grupy, która miała swoją siedzibę przy garażach. Wokół parku szła asfaltowa ścieżka, którą potrafiłam objeżdżać rowerem setki razy kiedy wiało nudą.

Moja babcia miała w pobliżu 3 działki oraz zajmowała się ogródkiem z przodu i z tyłu domu. Była w tym niezła, mieliśmy niezliczone ilości owoców i warzyw, które częściowo sprzedawaliśmy a reszta szła na bieżące potrzeby oraz w słoiki na zimę. Uwierzcie mi, odchowana jestem na najzdrowszych dobrach, uprawianych bez pestycydów. A najsmaczniejsze były owoce jedzone z drzewa na które trzeba się było wspiąć. Na szczęście nigdy nic nie złamałam a co pojadłam jabłek i czereśni to moje.

Wydaje mi się że te ogródki w dużej mierze nauczyły mnie ciężkiej pracy. Mimo że kręciłam nosem i wolałam się bawić to wiedziałam że trzeba przekopać grządki, oblecieć wszystkie ogródki z wodą w konewce bo pomoc babci to rzecz święta. W zimie też nie było lekko, węgiel przechowywaliśmy w szopie po drugiej stronie baraków, trzeba go było przynieść do domu, co nawet z sankami nie było łatwą sprawą.

Ale odbiegłam od tematu schodów.

W cieplejszym sezonie było to najfajniejsze miejsce w domu. Mój dziadek zbudował nad schodami zadaszenie i ławkę. Wykładałam ją poduszkami i w leniwe popołudnia czytałam na niej książki. Obok pięły się piękne różnokolorowe róże, o które moja babcia bardzo dbała.

Mieszkania nie były zbyt duże, dlatego siedząc na własnych schodach można było rozmawiać z sąsiadami obok bez podnoszenia głosu.

Grill. Wiadomo, to co Polacy lubią najbardziej. Na niezbyt szerokim pasie zieleni przed domem, stawiało się grilla, plastikowy stół i krzesła jeśli zjechało się nas więcej.

Basen. Miałam własny, dmuchany. Dzieciaki z okolicy zazdrościły, ale z przykazu babci, oprócz mnie mógł korzystać tylko mój brat i kuzynka.

Barak na przeciwko. Jak daleko sięgam pamięcią, to pamiętam tam tylko jedną starszą babkę, którą uważaliśmy za wiedźmę. Prawdopodobne zmarła, a cały barak pozostał nie zamieszkamy, powoli staczając się w ruinę. A to było to co najbardziej mnie pociągało. Szybko przedni ogród zarósł, zaczęliśmy nazywać to miejsce wysoką trawą, a rodzice nie pozwalali nam tam chodzić. Czy może być większa zachęta? Tam po raz pierwszy spotkałam się z pornografą, chociaż potrzebowałam paru lat aby zrozumieć, co widziałam w tej porzuconej gazetce, którą przypadkowo znaleźliśmy na wysokiej trawie.

Najwięcej emocji dawał mi sam opuszczony budynek. Zawsze miałam świra na punkcie historii, w dzieciństwie chciałam zostać archeologiem a ten budynek był moim małym guilty pleasure, kiedy odkrywałam w nim różne pozostałości cywilizacji sprzed kilku lat. Ale najlepszy był wieczorem po zmroku, kiedy siedząc na ławce przy moich schodach, czarne okna jak otchłań dotykały mojej dziecięcej duszy. A czytywałam wtedy dużo horrorów i interesowałam się zjawiskami paranormalnymi, więc dla mnie to było przeżycie, którego smak pamiętam do dziś.

Wkrótce barak zburzono, co otwarło nam kolejne drzwi do poszukiwań zaginionych skarbów.

Ehh, dużo mogłabym opowiadać a i tak się rozpisałam za bardzo.

Po decyzji o zburzeniu przybytku i przeniesieniu mieszkańców miałam straszną chandrę. Mimo że miałam już z 17 lat i przestałam jeździć do babci na wakacje, to strasznie kochałam to miejsce.

Moją rodzinę, oraz tych bardziej zaradnych szybko wysiedlono, została tylko garstka bezrobotnych, którzy żyli ze zbierania puszek, widocznie był problem z rozwiązaniem ich sytuacji. Zakładam że w końcu pomarli, bo baraki kilka lat temu całkowicie zniszczono.

Z niektórych rzeczy nigdy nie wyrosłam. Do opuszczonych ale wciąż stojących baraków zaciągałam po nocach różnych znajomych, oprowadzalam ich po pustych salonach opowiadając historie z dzieciństwa, które wspominam z wielką nostalgią.

To miejsce to dla mnie to symbol mojego dzieciństwa, pomnik historii mojej rodziny.

Obecnie zarośnięty krzakami i zdziczałymi drzewkami owocowymi mojej babci.

Na zdjęciach:

1. Moja mama, ok 1970 r.

2. 1988 mój tata i ja

3. Ja, tata, mama, babcia trzymająca mojego brata i wujek ok 1991 r.

4. 2014 r. Moje odwiedziny opuszczonego baraku

5. 2025 r. z Google maps bo coś nie mogę znaleźć własnego zdjęcia

Pozwoliłam sobie nie cenzurować twarzy bo osoby ze zdjęć nie żyją lub wyglądają zupełnie inaczej

Pokaż więcej komentarzy (54)

Fanatyk

w Dyskusje

157piorunów

Kto nie grzał się nigdy przy piecu kaflowym, ten nie wie co to życie. Jedno ze wspomnień z mojego wczesnego dzieciństwa to 5.00 rano, zaśnieżone pola, mróz, chłód w domu, pierzyna i babcia rozpoczynająca dzień od rozpalenia w piecu i upieczenia chleba w dużych blachach.

Na śniadanie chleb z masłem i solą (obficie), kakao pół na pół z mlekiem i wodą i trzaskający pod fajerami ogień.

Piękne, przaśne i niezwykle ciepłe wspomnienie sprzed ponad 30 lat.

Osobistość3piorunów

Jedna z traum młodości. Mieszkanie w kamienicy z piecami- może rano zimno, ale za to wieczorem też bo kaflak nigdy doby nie wytrzyma z ciepłem.

Zawodowiec1piorunów

@Kaligula_Minus Jezu, nienawidziłem tych czasów. Z rana lodówa, a ja jestem ciepłolubny. Ledwo otwierałem oczy i już nic mi się nie chciało.

Czasami kibicuję globalnemu ociepleniu, ale też mam wiadomość, że nie dozyję wiecznego lata w Polsce, za to tych gorszych konsekwencji jak najbardziej mogę. I, paradoksalnie, nawet gorszych mrozów wynikających ze zmian klimatycznych spowodowanych ociepleniem i w jego wyniku "przesunięciami pogód".

Pokaż więcej komentarzy (30)

Mocarz

w Hydepark

37piorunów

Człowiek przyjechał do rodzinnego domu i rusza w sentymentalną podróż. Mam takich perełek więcej.
I wiecie co? Mam wrażenie, że to było dziesięć lat temu

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Dyskusje

11piorunów

Osz kurde ale mi googe zarzuciło dziś wspomnienie .... 2019 rok, z brytyjskiego kołchozu dla niepoznaki nazywajacego sie laboratorium kontraktowym xdxdxd

Dzieło wykonane z ciasta, które dostawaliśmy raz na kilka dni do testów xdxd. Ja pi⁎⁎⁎⁎le jak ja sie cieszę, ze juz tam nie pracuje, ale w sumie atmosfera i (większość) ludzi była naprawdę spoko. Z kilkoma do dzisiaj mam kontakt.

Jeszcze 6h do 2 tygodni urlopu....chyba ze sie wy⁎⁎⁎ie i wyjdę o 14 xdxd

Gruba ryba

w Terra incognita

13piorunów

Kilka fragmentów pochodzących ze wspomnień góralki dorastającej w dwudziestoleciu międzywojennym. Fragmenty dotyczą dawnych sposobów radzenia sobie z wszelkim nawiedzającym domy robactwem(i pasożytami).

Karaluch

"Nieraz miałam okazję widzieć dorosłe osobniki przebiegające po rozpalonej do czerwoności blasze pieca kuchennego. Tego nieprzyjemnego owada zwalczano w bardzo prosty sposób. Codziennie przed snem myliśmy nogi w dużej miednicy(czwórka dzieci, przeważnie chodząca boso), którą z brudną wodą z mydłem pozostawiano w kuchni na noc. Rano powierzchnia wody pokryta była martwymi karakonami. Ponadto w domu trzymano jeża, który nie tylko zjadał karakony we wszystkich stadiach rozwojowych, ale potrafił ryjkiem wyłuskać kokony ze szpar między deskami. Podłogi myto co tydzień, a zamiatano codziennie. W ten sposób do szpar trafiały kokony, a z nich rozwijały się młode osobniki".

Wesz ludzka

"W niedzielne popołudnia matki siadały przy oknach i iskały swoje dzieci. Szukały we włosach wszy i je zabijały, a widoczne gnidy ściągały paznokciami. Idąc ulicą widziałam wielokrotnie matki dbające w ten sposób o higienę dzieci. Moja mama również to czyniła. Włosy po umyciu szarym mydłem płukano naftą, która miała ograniczyć wszawicę".

Wesz łonowa

"Usuwano je mechanicznie, głównie przy myciu lub kąpieli".

Pluskwa domowa

"Gaździny dość dobrze radziły sobie z tym pasożytem zewnętrznym. Przykładały lampę naftową do ściany kierując koniec szkiełka ku szparze z pluskwami, które spadały do płonącej lampy i spalały się. Czuliśmy wtedy na początku bardzo przyjemy zapach fiołków, który szybko zamieniał się w odór. Drewniane łóżka co roku przy wiosennych porządkach wynosiło się na podwórze i polewało wrzątkiem. W łóżkach była jedynie żytnia słoma, którą co roku się wymieniało".

Mucha domowa

"Dawniej zwalczano powszechnie muchy za pomocą lepów, które zwisały przypięte(głównie w kuchni) do drewnianej powały. Bardzo szybko były całkowicie oblepione martwymi owadami. Do dzisiaj bije się muchy packą".

Świerzbowiec ludzki

"Mój brat cierpiał na to i sam się wyleczył. Rozgniatał łebki zapałek zawierające siarkę i mieszał z piaskiem. Nacierał tym mocno swędzące miejsca, czasami aż do krwi".

Owsik ludzki

"Moja mama podawała nam buraki ćwikłowe z chrzanem, co usuwało z jelita owsiki przy defekacji".

Mistrz

w Hydepark

5piorunów

@maximilianan tym wpisem: https://www.hejto.pl/wpis/heheszki-7123

uruchomił mi wspomnienie z 2 klasy podstawówki. Moja ówczesna wychowawczyni chodziła do jednej klasy z Panią Agnieszką Pilaszewską. No i w tym 2000r w TV był program "ananasy z mojej klasy". Nawet sobie nie wyobrażacie jaka miałem podnietkę, że "nasza pani" jest w TV xD

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Dyskusje

32piorunów

Jako że bywa tutaj starsze społeczeństwo bo Pozwoliłem sobie na jak to się człowiek jarał tą mamuśką. A mowa o Jennifer Coolidge (64) Znało się ją jako "mama Stiflera".

To była sex bomba lat 90'!

Gruba ryba5piorunów
Tytan2piorunów

@Alawar z tego co pamiętam to na pewno była ich sąsiadką już w pierwszym sezonie. Grała emigtantkę z Polski (trigerowały mnie trochę jej teksty kiedy wspominała Polskę - że np. zamiast poczty e-mail, to używamy faxu i takie tam, buehehe). Miała własną firmę sprzątającą i u niej się zatrudniły brunetka i blondyna.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Remember, remember the 5th of November, the Gunpowder Treason and plot, I know of no reason why the gunpowder treason should ever be forgot...

A tak na serio, dzisiaj swoje urodziny obchodzi niejaka Brzydal vel Rzerzucha, moja dobra koleżanka jeszcze z czasów liceum. I właśnie o jednej z jej imprez urodzinych (sweet sixteen) chciałbym Wam opowiedzieć.

Impreza miała się zacząć o godzinie 18:00, a już o 16:00 był pierwszy zgon. Nastolatkowie, punk rock i zdecydowanie za dużo alkoholu. Ślady wymiocin na elewacji bloku były widoczne jeszcze przez kilka miesięcy. Sam nie pamiętam zbyt wielu szczegółów - wypiłem szklankę wódki na hejnał (bez zapitki oczywiście) i później urwał mi się film. Imprezę podobno zakończył okrzyk "Brzydal, nie masz już kibla!". Niezła patologia, co?

Owszem, niezła patalogia. Ale najlepsze że mniej więcej 1/3 ludzi, którzy byli na tej imprezie, skończyło z doktoratem. Dobrych kilku lekarzy też by się znalazło. Może jeszcze jakiś prawnik. Ja zostałem skromnym inżynierem, a jedynym powodem dla którego nie mam dwóch literek "dr" przed nazwiskiem, jest fakt że nie trafię żadnej uczelni wyższej. Sama Brzydal nie tylko zrobiła doktorat, ale jest ważnym dyrektorem w big pharma.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że od pięciu lat jestem abstynentem z wyboru xDDD

https://www.youtube.com/watch?v=6_1ax5Fgwvs

Mistrz

w Hydepark

5piorunów

Babcia mi zawsze mówiła, że jestem podobny z wyglądu i charakteru do jej starszego brata, Janka. Jak z nią jeździłem na wieś to też go odwiedzaliśmy, bardzo sympatyczny był dla mnie.

Dzisiaj się dowiedziałem, że był partyzantem podczas wojny i na początku PRL, nawet siedział za to w pierdlu.

Ciekawe co babcia miała na myśli.

Pokaż więcej komentarzy (10)