Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anonimowehejtowyznania

Mistrz

w AnonimoweHejtoWyznania

80piorunów

Przekazuję zlecenie z PW:

Mam pewien dylemat: Jechać na święta Bożego Narodzenia do teściów, czy nie?

Skąd te wątpliwości? Teść to burak, łagodnie to ujmując. Ciągle ma do mnie jakieś przytyki. Zachowuje się jak gimbus. Nie znam go długo, nie znam go dobrze, bo z teściową jest od 2 lat.

Cały czas tylko chodzi w koszulkach ulubionych zespołów punkrockowych, mówi komu to by nie przywalił, udaje młodzieżowego luzaka i jest ruską onucą. Na moim weselu, które odbyło się kilka miesięcy temu, przy głupiej weselnej grze mi groził, że wyląduję w gipsie, jeśli on nie wygra. Po ostatnim spotkaniu z nim stwierdziłem, że nie chcę mieć z tym człowiek więcej do czynienia.

Problem w tym, że różowa nie jest z mojej decyzji zadowolona, choć też go nie lubi. Boi się, że jej matka się na nas obrazi.

Dla mnie spotykanie się w trakcie świąt z takimi ludźmi jest bez sensu. Niby mogę tam się zjawić, zacisnąć zęby i udawać, że wszystko jest OK, ale po co?

Co Wy byście zrobili w takiej sytuacji? Pojechali na chwilę, żeby zachować jakieś pozory relacji, normalności, czy raczej trzymali się z daleka?

Pokaż więcej komentarzy (52)

Gwiazdor

w Hydepark

52piorunów

@GitHub @peposlav @LondoMollari @AdelbertVonBimberstein @Amhon @Stashqo @K44 @k44tajemnicza @koszotorobur @wonsz @Mikel @ciszej @Michumi @rogi_szatana @wiatrodewsi @onpanopticon @ten_kapuczino @Jarem @TRPEnjoyer @Budo

Wołam udzielających się we wpisie

https://www.hejto.pl/wpis/mialem-pisac-z-jakiegos-anonima-ale-w-nosie-zwiazki-rodzina-seks-zdrowie-psychol

A jeśli jesteś nowy to przeczytaj powyższy wpis i zapraszam do dalszej lektury...

Miałem pisać, miałem nie pisać. Czekałem do miesięcznicy naszej dramy, by się pochwalić jak cudownie nam idzie! Ale się nie doczekałem. I wy też się nie doczekacie. Dwa tygodnie po tej dramie były na prawdę fajne, udane. Wprowadziliśmy pewne zmiany w naszym życiu, wywaliliśmy młodą do jej pokoju, co wcale nie jest proste, ogarnialiśmy wspólnie dom, więcej rozmawialiśmy, byliśmy na randce, poszliśmy na fajny koncert, w między czasie rozwiązaliśmy pewien nasz problem finansowy i całkiem fajnie to wyglądało. Aż przyszedł zeszły weekend i w sumie nie wiadomo czemu zaczęła chodzić jakaś naburmuszona. Niby okres, niby coś...wiecie, takie wszystko i nic. Na wszelki wypadek unikałem konfrontacji. Przyszedł poniedziałek, a że niania młodej miała dwa dni wolne to zostałem z nią w domu. Lubię z nią zostawać bo to świetny bobas, bezproblemowy. No i tak sobie z nią siedziałem i w między czasie ogarnąłem dwa prania, naczynia, sprzątnąłem kuchnie (a było co sprzątać po weekendzie) i łazienkę a jak bobas poszedł na drzemkę to zamówiłem suszarkę do ubrań, bo kurde tyle prania przy dwójce dzieci, że nie ma gdzie tego suszyć! Wróciła z pracy i jak to zobaczyła to była, ja wiem, zdegustowana? Nie bardzo rozumiałem o co chodziło. Następnego dnia ona została z młodą. No i jak wróciłem to nie ukrywam zagotowałem się w środku - w kuchni syf jakby reaktor atomowy wywalił, śmieci wylewają się z kosza, w pralni rozpierdol, do salonu nie szło wejść a ta siedzi na fotelu z telefonem w łapie. Nie chcąc rozpoczynać kłótni poszedłem montować suszarkę. Kurde, jak ja mogłem bez niej funkcjonować!? Oczywiście z jej strony foch nie wiadomo o co (od dawna planowaliśmy ten zakup). Pojechała na jogę, wróciła późno i ani be, ani me, ani pocałuj mnie w d⁎⁎ę. Wzięła prysznic i poszła spać. W środę było już po staremu, czyli brak kontaktu i jej wieczór w telefonie. Żeby na to nie patrzeć poszedłem ogarniać pokoje dzieciakow. Czwartek podobnie, znowu była na jakimś aerobiku, znowu wróciła i znowu siedziała w telefonie. Zwróciłem jej na to uwagę, chciałem pogadać (a cholernie trudno mi to przychodzi) i zostałem przez nią wyśmiany. Tak, wyśmiany. Odpuściłem. W piątek wygarnąłem jej to wszystko przez Messenger, bo tak mi łatwiej i znowu stała się agresywna, zarzucała mi, że to ja nic nie robię a jak robię to tylko wtedy gdy się kłócimy, że to ona ma źle bo się dzieckiem zajmuje, że boi się mnie dotknąć by to się seksem nie skończyło i w ogóle o wuj mi chodzi, nic tylko się przypierdalam o coś co mi kiedyś nie przeszkadzało. Ale wiecie, jak jest w domu syf taki, że wstyd kogoś do środka zaprosić, to jak to może nie przeszkadzać? Nie mam już siły. Wygarnąłem, że pieprzyć ją, jej seks, że jak tak lubi to mogę nasrać na środku salonu i ogólnie że mam dość. Jakoś nie specjalnie zareagowała. Może trzeba było już miesiąc temu ją z domu wywalić... Może po tamtym już całkiem czuje się pewna w tym, że nie odejdę...

W weekend planuje skoczyć do teściowej i z nią pogadać. Super babka, życiowa, po przejściach, mądra, chłodno patrzy na świat, bezstronna...może ona by coś podpowiedziała, może jest coś o czym ja nie wiem, może ona wie jak do niej dotrzeć.

Także ten, jakieś pytania? :neutral_face:

PS. Ale jest tego wszystkiego plus - nie mam już poczucia winy, że to ja coś robię nie tak.

Pokaż więcej komentarzy (65)

Gwiazdor

w Hydepark

93piorunów

Miałem pisać z jakiegoś anonima ale...w nosie.

Mam problem, wielki problem. Rzekłbym ogromny. Mam cholernie wysokie libido....i o ile samo libido nie jest złe o tyle moja żona wręcz odwrotnie. Po paru latach razem jej potrzeby seksualne spadły dość nisko. Ja to rozumiem - dwójka dzieci, powrót na rynek pracy (domu nie wykazuję, bo większość prac domowych wykonuję ja)...tylko ona nie chce zrozumieć moich potrzeb. Ilość zbliżeń spadła do jednego czy dwóch na miesiąc, przy dobrych wiatrach. Nie uważam, że to przeze mnie, staram się jak mogę - nakręcam za dnia, świntuszę, romantyzuje, dotykam, całuję a wieczór często kończy się tak samo - podstawia mi giry i każe masować, bo przecież ona jest taka zmęczona. A jak pójdzie spać to, no cóż, trzeba rozładować to napięcie co w konsekwencji daje masę negatywnych emocji, jakiś wstyd, frustracje, łapanie doła. Ogólnie popadam w paranoje, czuję się jak śmieć, chodzę cholernie zdołowany, psychicznie wypluty, zmęczony tym wszystkim. I wiem, że to przez to, bo był krótki epizod w tym roku, gdzie jakimś cudem nabrała siły i przez dwa tygodnie bawiliśmy się jak króliki, dorzucając do tego jakieś gadżety czy ubrania w efekcie czego chodziłem jak skowronek, aż żyć się chciało!
Powiecie: 'Pogadaj z nią!', no i gadałem nieraz, i co? I jajco. Jak pytam czemu nie chce to zawsze pada 'a bo zmęczona, a bo ja zasypiam na kanapie (no kurde, po godzinie siedzenia wieczorem na kanapie co można innego robić), a bo mam być bardziej czuły, delikatny, romantyczny (a jak jestem to i tak jest zawsze coś nie tak)' i ja staram się poprawiać i robić według jej zaleceń. Natomiast jak mówię, że potrzebuję trochę więcej niż raz w miesiącu, że nie musi mnie ujeżdżać jak ogiera, nie musi mnie wyssywać jak rurkę z kremem, że wystarczy ręką raz na jakiś czas to...jak grochem o ścianę, jakby nie słyszała co do niej mówię, a potem narzekanie że jestem wkurzony, smutny, że się nie odzywam, i takie tam. I znowu wracam do tematu moich potrzeb a ona znowu wykręca kota ogonem, że ona zmęczona, że mam być bardziej [tu wstaw dowolne pierdoczenie kobiety] i takie tam...
I nie, nie była taka. Przed dziećmi potrafiliśmy kilka razy dziennie, nie nadążałem gumek kupować - przed pracą, po pracy, w dzień, w nocy, w domu, w lesie, w trasie... Jak się pierwsze dziecko pojawiło to wystarczyło, że bobas poszedł na drzemkę i już wskakiwaliśmy pod kołdrę. Potem zaczęło się rzadziej i rzadziej. Problemy zaczęły się jeszcze przed drugim bobasem aż do momentu jak opisałem w akapicie wyżej.
Czasami aż się trochę o siebie boję, bo wyobrażam sobie różne dziwne i niemoralne rzeczy gdy mijam na ulicy ładną dziewczynę i...wpadam w jeszcze większego doła. Non stop się nakręcam i zarazem boję, że gdy trafię kiedyś na 'okazję' to z niej skorzystam, choć w okresach jasności umysłu nie wyobrażam sobie zdradzić żony.
Mam iść do lekarza - rodzinnego, psychologa, psychiatry? Nieraz o tym myślę, ale pochodzę z dość porządnej, konserwatywnej rodziny i taka słabość jest...słaba, no bo jak to, facet, nie potrafi sobie poradzić z problemami? Pff, to nie facet. Z drugiej strony co by było jakby się żona dowiedziała? No i na dobicie, największa moja bariera, mój introwertyzm - myślę, że trudno by mi było rozmawiać z kimś o tym wszystkim. Co innego pisać wiadomości (to przychodzi łatwo)...
Więc z jednej strony chcę coś z tym zrobić, bo na żonę chyba nie ma co liczyć, z drugiej wstydzę i boję.
Weźcie coś doradźcie, bo zwariuję.

Pokaż więcej komentarzy (131)

Mistrz

w AnonimoweHejtoWyznania

48piorunów

Dzień dobry, dziś nietypowo, bo w zastępstwie za @anonimowehejto - przed godziną jeden z użytkowników mnie zapytał, czy mogę to opublikować jako - co niniejszym czynię:

"Chyba się zakochałem, poznałem człowieka w internecie na głupiej stronce, trochę gadaliśmy i za każdym razem mi go zaczyna brakować. Nigdy go nie widziałem, jedno zdjęcie gdzie twarzy nie widać. I tak trochę rozumiem, dlaczego się tak czuję, byłem lata tak samotny, że chwila atencji mnie po prostu zaskoczyła. I teraz czuję się rozbity, zakochany w kimś, kogo nie znam. I z uczuciem, że teraz pragnę tego, żeby ktoś na mnie zwrócił uwagę. Nie wiem, jak to opisać. Nigdy się tak nie czułem, nawet jak za małolata się spotykałem z dziewczynami. Pokoleń chyba teraz jak samotny jestem i jak mi brakuje kogoś, kogo mogę przytulić i posiedzieć razem."


<- do blokowania moich wpisów

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Wyzwania

26piorunów

Pierwszej osobie która da tutaj komentarz dam 50 grzmotów w komentarze.

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Hydepark

32piorunów

Ej wlasciciel spi to sie przyznam do tego mojego ostatniego zboczenia; tak sobie dumam i mam straszna ochote siedziec i wpierdalac kurczaczka/ ziemniaczki z airfryera podczas gdy @AdelbertVonBimberstein siedzi napzeciwko i mowi do mnie “ ty szmato sprzedawczyku wstretny zdrajco piekarnikow”.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w Hydepark

42piorunów

Siedzę.sobie tak teraz po ciemku. Obok powoli zasypiają moje potomkiem. Żona coś tam się krząta po domu a mnie dopadają kolejny wieczór feelsy...
Już kolejny rok z rzędu sezon jesienno-zimowy nie smakuje tak jak kiedyś. A te kiedyś nie było przecież wcale tak dawno. Pamiętam początki lat nastych. Abstrsvhujac, że człowiek był jeszcze na studiach ale przyszłość malowała się w tych jasnych barwach. Sytuacja polityczny była ch⁎⁎⁎wa ale stabilna. Na świecie też względny spokój. Kończąc studia myślałem od razu o kupnie mieszkania bo niewiele trzeba było żeby dostać kredyt. Gospodarka zaczynała się rozkręcać dając fajne perspektywy. Jednak potem pisdzielcy skutecznie dojechali sobie na jej pędzie pierwszą kadencję a drugą zaczęli już skutecznie wyhamowywać. Następna stacja pandemia z której rycia bani ledwo co wyszliśmy a tu wojna u sąsiada i znowu niepokój o jutro... I właśnie ten pieprzony niepokój od kilka lat odbiera mi smak wszystkiego. Wieczorami człowiek tylko siada i rozkminia już nie o sobie ale o przyszłości tych bąbli które zasypiają obok. Co ich czeka w tym po⁎⁎⁎⁎nym aktualnie świecie? Jeszcze 10lat temu świat był całkiem fajnym miejscem (wiem może to.moaj perspektywa wtedy, ze względu na wiek). Jarałem się, że będę mógł pokazać go moim dzieciom. A teraz? Co im pokazać? Tą jedną wielką chujnie która.nas otacza?
I tutaj mam pytania do bardziej doświadczonych stażem Tomków. Czy też mieliście takie rozkminy an tym etapie życia? Jak sobie z tym poradziliście i jak na to patrzycie z perspektywy czasu?
Sorry za słowotok ale jakoś potrzebowałem to wyrzucić z siebie. Zapraszam do dyskusji o wszystkim i o niczym.ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Osobistość3piorunów

Ta jedna wielka ch⁎⁎⁎ia która nas otacza - nie wiem do czego porownujesz że ci to wychodzi.

Ekonomia - to że wzrost zmalał lub może mamy lekka recesję nie zmienia faktu że stopień bezrobocia mamy najniższy w historii i płace na poziomie pierwszego świata. A wyższe płace nie będą tylko pozytywnym zjawiskiem bo im większe zarobki tym droższe usługi i większa akumulacja kapitału. I to też jeden z powodów cen mieszkań, ludzie po prostu mają za dużo oszczędności i nie wiedzą jak nimi zarządzać więc lokują w mieszkania.
Nawet jeśli poziom zarobków się nie zwiększy i zostanie utrzymany to nie ma w tym nic złego, daleko nam od biedy czy nawet niedostatku, jesteśmy w topce zarobków na świecie. Po prostu zamiast brać realna obecną sytuację to brakuje wam wzrostów i perspektywy wzrostów.

Polityka - obawiacie się wojny teraz, kiedy Rosja się mocno wykrwawia przepalając to co wyprodukowało ZSRR a im dłużej się wykrwawia tym trudniej będzie jej prowadzić kolejne konflikty a przecież były gorsze momenty dla nas również w najnowszej historii - gdy Ukraina była prorosyjska, a Rosją miała sprzęt i ludzi których obecnie straciła w konflikcie, wtedy nie było powszechnej paniki w obawie o wojne.

Zbytnio analizujesz i to nie koniecznie poprawnie i do tego jesteś zalewany zbyt duża ilością informacji. Kiedyś pewnie żyłeś nie analizując tego, patrzyłeś na bieżące własne problemy związane ze studiami, własnym mieszkaniem i nie analizowałes tego co się dzieje wokoł. Teraz tych problemów nie masz, więc szukasz innych, pewnie gdyby pojawily się znów jakieś bliskie ci problemy typu choroba to właśnie nimi byś się przejmował a nie geopolityką.

Wydaje mi się że człowiek jest maszyną do rozwiązywania problemów, a gdy ich nie ma, to albo próbuje je znaleźć albo popada w marazm.

Pokaż więcej komentarzy (31)

Fanatyk

w Hydepark

82piorunów

Cześć!

Mało ostatnio bywałem na hejto, bo druga połowa roku to w moim zawodzie po spory zapierdol. Luźniej będzie pewnie dopiero tuż przed świętami :smiley:

--> tag do blokowania lub śledzenia

Ale… wracamy do opowieści z pracy.

Link do części 1 (https://www.hejto.pl/wpis/czy-sa-chetni-na-historyjki-z-moich-poprzednich-firm-malej-kancelarii-oraz-firmy?commentId=57b12b3a-3267-433c-85fc-4ffb55b2065c))

Link do części 2 (https://www.hejto.pl/wpis/to-idziemy-za-ciosem-opowiastkigordona-gt-tag-do-blokowania-lub-sledzenia-link-d))

No więc – byłem sobie prawnikiem (tzw. in-housem) w małej firmie produkcyjnej.

Jednym z moich pierwszych zadań było odzyskanie 100 tysięcy zł netto od firmy, która sprzedała i zamontowała pewien produkt w domu moich szefów – dość ładna rezydencja z jakimiś 350m2 powierzchni użytkowej.

Zadanie wydawało się proste – urządzenie nie działało jak trzeba, nie spełniało oczekiwań, więc robimy wezwanie a potem jedziemy z pozwem.

Zebrałem informacje, dokumenty, przeanalizowałem, przedstawiłem opcje i lecimy dalej z tematem.

Od razu zwróciłem uwagę na takie jedno pokwitowanie na kwotę 15 tys. zł netto, które nie pasowało do niczego, bo nie miało pokrycia w wystawionych fakturach, było za serwis, podpisane przez serwisanta, ale niepotwierdzone przez szefa firmy, która sprzedała.

Nie udało mi się niestety ustalić dokładnych okoliczności oprócz tego, że ekipa przyjechała na serwis i tyle żona szefa zapłaciła za ten serwis. Dziwne. Ale nic to – wezwiemy serwisantów na świadków.

Sprawa sama w sobie nie jest interesująca, ale jej rozwój mnie i tak zaskoczył. Tak ogólnie to przegraliśmy, bo:
- okazało się, że urządzenie działa tak jak ma działać, a jest po prostu źle dobrane do domu i dlatego są pewne zastrzeżenia do wydajności (biegły potwierdził);
- obie strony wystawiały sobie puste faktury i poszło zawiadomienie do prokuratury oraz do ówcześnie istniejących izb skarbowych (była z tego inba);
- serwis urządzenia odbył się zgodnie ze wskazaniami producenta i był bezpłatny.

Chwila, co? Jak bezpłatny? A te 15 koła?
Kazali mi nie drążyć. No to nie drążyłem. Oficjalnie :smiley:

Okazało się, że szefowej oraz jej koleżance (pracowniczce firmy w której pracowałem) spodobali się serwisanci i wynajęły sobie hotel z nimi, grały w pokera i takie tam.

A na koniec – z JAKICHŚ POWODÓW – musiały ich spłacić, więc szefowa użyła firmowej karty i zażądała pokwitowania, które oni dali. Ale szef drugiej firmy tych 15 tysięcy nigdy nie widział na oczy.

Yup, tak się niektórzy bawią. Jeśli komuś szkoda jej męża to niech mu nie będzie, bo to jeszcze większy k⁎⁎as był - ciągle jeździł na dziwki i ciągle próbował mi zamówić jakąś. Również proponował wyjazdy zagraniczne, bo tam miał ogarnięte burdele.

Osobistość5piorunów

@GordonLameman Dobre pato xD Mam wrazenie, ze ludzie ktorzy mają morze pieniędzy odpoerdalają takie cyrki. Moja ostatnio sledzi afere z tym P. Diddym, srodowisko miliarderow. No i tam porywanie dzieci, jakas pedofilia. Normalnemu czlowiekowi to nawet do glowy nie przychodzi.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Wirtuoz

w Hydepark

25piorunów

Jako że mamy piątek postanowiłem się czymś podzielić. Od jakiegoś czasu udzielam się na tagu i zauważyłem pewien schemat. Trafiają się osoby które przejawiają cechy uzależnienia ale odsuwają od siebie potrzebę udania się na terapię. To jest pewien że schematów osoby uzależnionej od substancji. To że ktoś zrobił sobie jakąś przerwę to dobrze ale często daje to tylko poczucie złudnej kontroli nad uzależnień i bez dodatkowych umiejętności zdobywanych podczas terapii prowadzi często do powrotu do picia. Skąd to wiem? Bo sam piłem, chodzę od ponad roku na terapię i większość z uzależnionych tak działa. Samemu można ale ze wsparciem poprostu jest łatwiej. Każde większe miasto posiada ośrodki leczenia uzależnień, są za darmo, nie chodzą tam tylko "menele" do których mimo uzależnienia zawsze było mi daleko. Terapia zwykle opiera się na spotkaniach grupowych i indywidualnych. Dla osób które choć raz pomyślały że coś jest nie tak, polecam poszukać koło siebie, zadzwonić i poprostu zobaczyć. Poczucie kontroli dla uzależnionych jest poprostu bardzo mocnym złudzeniem. Niestety

Wirtuoz1piorunów

@Jarem Zgoda, ale ryzykowne picie to coś na co trzeba zwrócić już uwagę bo granica jest cienka. Jak się komuś urwał raz albo dwa film to luz. Gorzej jak uzna że to spoko i leci dalej. I warto o tym mówic bo naprawdę wiele osób myśli że pije normalnie(długo ja) a tak naprawdę rozkręca sobie nałóg. A czemu tak naprawdę to Cię denerwuje, myślałeś może o tym?

Lider4piorunów

@Jnchl ja dodam, że jeśli ktoś ma problem ze zmobilizowaniem się do pójścia na terapię to można próbować samemu ale z głową. Uczyć się tego w jaki inny sposób ogarnąć swoje stany emocjonalne niż przy pomocy ucieczki w używki. Sam się w ten sposób ogarnąłem przy pomocy technik stoickich i mogę polecić 83 odcinek podcastu 'Ze stoickim spokojem' właśnie w tym temacie. Albo poszukać sobie jakichś książek, podcastów o radzeniu sobie z emocjami bo jak ktoś przestanie pić i nic poza tym to prędzej czy później wróci do tego

Pokaż więcej komentarzy (36)

Kosmonauta

w Hydepark

4piorunów

Co się stało z ?

miesiąc temu ktoś tu pisał że projekt znowu startuje (domyślam się że autor) ale teraz widzę że jego konto jest już skasowane a domena anonimowehejto.pl nie działa… coś ktoś?

Lider2piorunów

@mati3654 Najlepszym wyjściem byłoby stworzenie formularza, który po prostu wrzucał wyznania bez akceptacji twórcy apki a pozostałe funkcjonalności by pozostały.

Jeżeli byłoby coś niezgodne z regulaminem w opisie wyznania to wtedy moderatorzy odpowiednio by reagowali.

Obecnie sam mam teraz mniej czasu ale w okolicach nowego roku mógłbym napisać apkę jeżeli obecna do tego czasu by nie powstała z martwych.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

53piorunów

Witam! 🙋

W życiu przychodzi czasami taki czas że człowiek potrzebuje się wyłączyć na zewnętrzne bodźce, oraz skupić się na najbliższych więc ze względów prywatnych, przez pewien dłuższy okres, @anonimowehejto zeszło niestety na dalszy plan za co przepraszam tych którzy regularnie obserwowali tag. Nie jestem pewien czy jest jeszcze jakiekolwiek zainteresowanie tym tagiem oraz samą koncepcją, ale postanowiłem przywrócić projekt z zaświatów. Swoje baterie naładowałem i tak oto wracają na hejto.

Chciałem tylko na szybko poinformować tych którzy z tego korzystają oraz będą lub chcą korzystać choć jestem w pełni świadom że projekt mógł umrzeć śmiercią naturalną.

Pozdro 🖖

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

51piorunów

To idziemy za ciosem - --> tag do blokowania lub śledzenia

Link do cześci 1 (https://www.hejto.pl/wpis/czy-sa-chetni-na-historyjki-z-moich-poprzednich-firm-malej-kancelarii-oraz-firmy?commentId=57b12b3a-3267-433c-85fc-4ffb55b2065c)

Część 2

Spodobała się ta z ośrodka dla niepełnosprawnych, więc dalej będzie stamtąd.

Mieliśmy tam uczestniczkę, nazwijmy ją Basią. Basia miała wtedy jakieś 45-49 lat i dość głębokie upośledzenie umysłowe. Coś tam potrafiła robić, ale słabo się komunikowała. Umiała pojedyncze słowa i miała napady szału.

Miała też jeszcze jeden problem, ale o tym za chwilę.

Byliśmy na wyciecze w Sejmie, ośrodek cyklicznie jakieś takie wycieczki organizował, zazwyczaj dość podły nocleg i jakaś aktywność nie do końca przystająca do niepełnosprawności podopiecznych, ale ja na to wpływu nie miałem :smiley:

Jesteśmy w Sejmie, trzeba przejść przez bramki na których sprawdzają czy nie mamy broni (te standardowe). Oczywiście jest z tym gigantyczny problem, bo tam połowa podopiecznych ma coś metalowego (a było ich ok. 50) przy sobie, na sobie albo w sobie. Jeden z asów miał scyzoryk nawet, więc kazali mu wywrócić kieszenie do góry nogami, a potem przeszedł normalnie (scyzoryk do depozytu).

No i przyszła kolej Basi na przejście przez bramkę - Basia widząc, że kolega przed nią musiał zdjąć pasek od spodni i wywalić kieszenie zrobiła to co najbardziej lubiła robić w miejscach publicznych. dwoma ruchami - po jednym na każdą część garderoby - zdjęła spodnie razem z majtkami oraz podciągnęła bluzkę razem ze swoim biustonoszem. Mina straży marszałkowskiej - bezcenna. Nie wiedzieli co z tym bobrem zrobić.
Na szczęście koleżanki szybko zareagowały i ubrały dziewuchę.

Basia, jak się okazało, była prostytuowana przez swojego tatusia. To znaczy - przychodzili koledzy popić i pograć w karty, a jak się któremuś zachciało to szedł do pokoju Basi i tam robił z nią co chciał (oczywiście za opłatą uiszczaną na rzecz tatusia). Czasem kazali jej się rozbierać i siedziała z nimi nago przy kartach.

I od razu uprzedzam - nie, nikt nie poniósł za to odpowiedzialności. Nie było wiarygodnych dowodów - jedynie strzępki słów Basi, relacje sąsiadów i trochę domysłów. Za mało na to, żeby zrobić z tego sprawę.

Spędziłem tam trochę czasu, ale z przyjemnością poszedłem do małego korpo po tych doświadczeniach :smiley:

Kosmonauta19piorunów

Mam w bliskiej rodzinie sędziego. Niestety to, co ludzie potrafią zrobić swoim dzieciom to jest horror. Głodzenie (nie dawanie żadnego!!! jedzenia przez lata, dzieci jadły resztki, które znalazły), chowanie ich ze zwierzętami, wykorzystywanie seksualne kilkulatków, płodzenie kolejnych dzieci z nastoletnimi córkami, zabijanie noworodków i grzebanie gdzieś na posesji, bicie do nieprzytomności. Polska ubolewała nad Kamilkiem, ale takich dzieci są w Polsce setki jak nie tysiące. Gwałcone, bite, głodzone codziennie, przez lata! I co? I do sądu trafia sprawa po kilkunastu latach takiego horroru, zazwyczaj gdy w środowisku znalazł się ktoś nowy, obcy, z zewnątrz i zareagował (nowy nauczyciel w szkole, nowy sąsiad, nowa pani w MOPSie), bo ci "starzy" dotknięci byli znieczulicą, zamknięci na swoje sprawy wyznawali religię "niemieszajsieizmu"

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

200piorunów

Czy są chętni na historyjki z moich poprzednich firm - małej kancelarii oraz firmy produkcyjnej, gdzie byłem prawnikiem „in House”?

historyjki są dość po⁎⁎⁎⁎ne z perspektywy normalnych ludzi - grupy przestępcze, gwałty małżeńskie, zdrady szefowej z asystentem szefa, zdrady szefa z wszystkim co dziurę miało i na drzewo nie uciekało xd i tego typu klimaty.

niektóre miały miejsce 15 lat temu, inne 10, ale są już dość stare - moich znajomych jednak wciąż bawią.

To na zachętę historyjka z mojej pierwszej pracy - w trakcie studiów byłem terapeutą zajęciowym w ośrodku dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Trudna, frustrująca praca, bez perspektyw i dobrych zarobków.

rok: 2006
miejsce akcji: Śląsk
bohaterowie: grupa niepełnosprawnych chłopaków w wieku od 19 do 35 lat

Co się stało?
jedna z dziewczyn zaszła w ciążę. Trzecią w ciągu 3 lat. Każda poprzednia skończyła się aborcją, bo nie było szans na zdrowe dziecko, ani nawet na to, że donosi ciążę (miała jakiś zespół, który to wykluczał). Babcia, która się nie opiekowała to była typowa rydzykowa babcia kościelna, więc nie dopuszczała żadnej antykoncepcji. Po tym trzecim razie udało się ją namówić na spiralę, która powinna załatwić temat (na prezerwatywy i tabletki nie ma szans przy osobach o poziomie intelektualnym tej dziewczyny).

No, ale trzeba było ustalić który to chłopak jest za to odpowiedzialny.

Kandydatów było 6.
Czemu tak dużo? A bo była impreza sylwestrowa, która sobie zrobili u jednego z nich w mieszkaniu (mieszkał sam). Na tej imprezie wpadli na pomysł zrobienia orgii jak w porno i bardzo szybko przeszli do realizacji pomysłu.

Jeden z nich wyznał nam to wszystko przy okazji pokazując w ręce ok. 3 cm i mówiąc „Jo ino tyle wsadził”.

Pamietam, że miałem wtedy 19 lat i nie miałem jeszcze wtedy okazji brać udziału w orgii xddddd

Tak wygląda życie seksualne osób niepełnosprawnych w Polsce - jest zupełnie niezaopiekowane.

:smiley:

i może autorski tag:

Czy mam publikować historyjki?

  • Dawaj wincyj81% (395 głosów)
  • Super, ale nie pisz już więcej3% (17 głosów)
  • Usuń konto6% (28 głosów)
  • Sprzedam Opla9% (46 głosów)

486 głosów

Fanatyk3piorunów

Czy ja wiem, czy tak wygląda życie seksualne osób niepełnosprawnych? Nie wszystkich. Znałem gościa, który dziś (tak żyje) to już około 50ki i pomimo różnych ośrodków itp raczej wciąż prawiczek... Tym bardziej, że ostatnie 10 lat wciąż mieszka w domu na, na zadupiu przy jakiejś parafii, ksiądz częściowo opłacał bo chłop (ten niepełnosprawny) zakręcił się na radio Maryja... Różne są historie. A poczytać zawsze można 😉

Pokaż więcej komentarzy (38)