DeykunLider
9piorunów
DeykunLider
9piorunów
zomersFanatyk
41piorunówDzisiaj wywiadówka w szkole u mojego syna i dostaliśmy powiadomienie, że mamy zostać po niej, na konsultacje, z wychowawczynią. Ogólnie w nauce wszystko w porządku, nawet ponad przeciętną i wysyłają go na jakiś konkurs wojewódzki (pierwszoklasista), ale wychowawczyni klasy i świetlicy miały obserwacje, że młody generalnie nie jest często odklejony, w Swoim świecie (robi czasem na lekcji co chce, pochłania książka po książce w świetlicy), notorycznie czegoś zapomina (a potem wypiera się tego), wszystkie dzieci go uwielbiają, ale on sam do innych trzyma dystans (bo ma jednego przyjaciela od przedszkola i innych nie chce) i generalnie sugerują konsultację w kierunku spektrum autyzmu. No takich obchodów Światowego Dnia Świadomości Autyzmu się nie spodziewałem, myślałem, że na niebieskiej koszulce i o rozmowie na tema dziecka przyjaciół z Autyzmem, się skończy. Biorąc pod uwagę, że on jest ten normalniejszy z dwójki, będzie ciekawie.
#rodzicielstwo #dzieci #zycie #autyzm
2 kwietnia:
* Międzynarodowy Dzień Książki Dla Dzieci
* Światowy Dzień Świadomości Autyzmu
* Międzynarodowy Dzień Sprawdzania Faktów
#nietypoweswieta #kalendarz #dziendobry #ciekawostki #autyzm #ksiazki

redveFanatyk
13piorunów
DeykunLider
4piorunów
@Deykun - Call of Duty nie zrobił jeden autystyczny gość - zrobił go cały zespół autystycznych gości :zany_face:
Statyczny_StefekFanatyk
9piorunów
MusztardaInspirator
23piorunów
DeykunLider
2piorunów#koty #autyzm #wikipedia #depthsofwikipedia
https://en.wikipedia.org/wiki/Special_interest_(autism))
Za: https://bsky.app/profile/depthsofwikipedia.bsky.social/post/3lgvsobxb522x
Around 75–90% of autistic people develop a special interest,[4] with some studies claiming as high as 95%.[14] Special interests are often developed between one and four years of age but may not develop until adulthood.[4] Many special interests start in children as a fascination with a particular object (e.g. Thomas the Tank Engine) and later develop into an interest in a specific topic (e.g. trains).[2] A special interest may change over time or last a person's whole life.[15] A 2014 survey found that the average number of special interests an autistic person has is 2, and the average longevity is 13 years.[2]
Engaging in special interests can bring autistic people great joy[24][25] and many autistic people spend large amounts of time engaged in their special interest.[26] In adults, engaging with special interests has been shown to have positive outcomes for mental health,[27]self-esteem,[28] and can be used to manage stress.[23]
Special interests can sometimes interfere with other areas of a person's life, such as school.[29] In children, incorporating a child's special interest into their education has been shown to improve learning outcomes,[30][28] increase attention on learning topics[31] and teach behaviours such as sportsmanship.[32] Students have been shown to write better when writing about their special interest compared to a control topic.[33] A 2022 study showed 25% of autistic people who worked had employment in their area of special interest and that adults with employable special interests may have better employment outcomes.[26] Special interests may lead people to become child prodigies or savants in their area of interest.[23]

redveFanatyk
17piorunów#gownowpis #autyzm
jak zacząć rozmowe jak sie nie ma ważnego powodu szukaj
@redve
Nigdy tego nie rozszyfrowałem, pozdrawiam.
Ale ppodziwiam ludzi, którzy potrafią podejść do kogoś znajomego-ledwo-z-widzenia albo widzianego pierwszy raz (np. w kuchni w robocie) i zagadać o pierdołę typu, że nigdy w kuchni nie ma łyżek, a 5 minut później - nieistotne czy przy współpracy rozmówcy - opowiadać o swoim weekendzie albo czym tam innym.
@redve "ciebie też piecze po wczorajszej nocy?"
67 + 1 = 68
Tytuł: Synu, jesteś kotem
Autor: Katarzyna Michalczak
Kategoria: Psychologia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Cyranka
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-67121-20-0
Liczba stron: 174
Ocena: 4/10
Książka o relacji matki z synem w spektrum autyzmu.
Myślę, że najlepszym podsumowaniem tej pozycji jest jej krótki fragment tak z 2/3 długości.
-Mamo, brzmisz jak zupełna atencjuszka!
- Ja jestem atencjuszką, tylko mam to przepracowane i tak bardzo tego nie widać.
- To masz szczęście, bo nie znoszę atencjuszy i atencjuszek.
-No każde z nas ma w sobie części, których nawzajem nie znosimy. Ja na przykład zawsze nie znosiłam ludzi, którzy tak totalnie nie zwracają uwagi na innych.
-Czyli jeszcze raz, co mówiłaś? Że kim jesteś?
I to widać- autorka jest atencujszką. Około 90 procent książki to "ja, ja zrobiłam, myślałam, żałuję" i gdyby więcej było tej relacji, a nie emocjonalnej, czasami zbyt tkliwej i chaotycznej autoterapii polegającej głównie na użalaniu się autorki, to zdecydowanie zagrałoby na korzyść. Bo to co opowiadasz psychologowi na sesji nie zawsze będzie ciekawe i znośne dla czytelnika.
Zdecydowanie najlepiej wypadają komentarze syna i gdzieś 15-20 stron napisane z jego perspektywy. Najbardziej wartościową część tej krótkiej książki.
Chaotyczna w przedstawieniu tematów.
No i gdyby nie to, że otrzymałem ją od kolegi to cena okładkowa 42 zł to takie mocne xd
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

@AdelbertVonBimberstein Czasami mam wrażenie, że takie książki przynoszą więcej krzywdy niż pożytku, przez to jak są napisane. Bo sam zamysł wydaje się dobry, mam chore dziecko, opowiem wam jak wygląda życie z autyzmem, może komuś to pomoże zrozumieć.
@AdelbertVonBimberstein sporo książek tego typu niestety cierpi na coś podobnego. Nawet tytuły typowo naukowe potrafią mieć więcej o autorze, niż o temacie, który omawia. W tym temacie niby to ma jakiś sens, ale podejrzewam, że autorka przekroczyła granicę między "książka o relacji", a "książka o autorce".
wombatDaiquiriGruba ryba
14piorunówJeśli nie przypomnę sobie raz na jakiś czas że jestem i dorosły i mogę robić co chcę, to przyznaję że się zapominam i staję bardzo podatny na wpływy. #autyzm #psychiatria #gownowpis
Też mam przemyślenia, że mógłbym kurde żyć inaczej i to wcale nie jest takie nieosiągalne. Wpadło się w jakiś tryb, pewnie moja wina, wkleiłem się w standardowy tryb spoleczeństwa.
A wcalenie jestem bogaty, a przynajmniej beztroski finansowo.
Najlepsze jest to, k⁎⁎wa, że tym gardziłem jako młody buntownik xD
Tylko plan B stał się planem A. No i poszło.
maximiliananMistrz
59piorunówBTW wśród ludzi, których poznałem zauważyłem, że im bardziej inteligentny i im bardziej autystyczny ktoś jest tym większa szansa, że za młodu czytał encyklopedie do poduszki xd

@maximilianan Jako kilkuletnie dziecko uwielbiałem czytać encyklopedię. To było podłe ze strony autorów, że w opisach haseł podawali odnośniki do innych haseł. Więc czytałem też te odnośniki. W związku z tym lektura encyklopedii trochę u mnie trwała.
Lubiłem też atlas historyczny, encyklopedię II wojny i encyklopedię zdrowia, ale ona mnie trochę przerażała, bo tam były zdjęcia zdeformowanych ludzi, a najstraszniejsze były dzieci z jakimiś naroślami.
Nie dawajcie swoim dzieciom do czytania encyklopedii zdrowia. :pleading_face:
Nie wiem czy mam Zespół Aspergera. Pewnie coś tam ze spektrum mam.
Hm, ja za dzieciaka dostałem od ciotki ilustrowaną encyklopedię, która nawet miała rekomendowany wiek (oczywiście byłem młodszy niż sugerowany wiek :D ). A o zaczytywaniu się w atlasach historycznych czy geograficznych nie wspomnę ;)
MusztardaInspirator
61piorunów#musztardoweasd #asperger #autyzm
[Opisuję śmieszne, nietypowe, zaskakujące sytuacje wynikające z ZA mojego syna. Każda osoba z Aspergerem jest inna, każdy z inną intensywnością odczuwa trudności w poszczególnych sferach. To, co charakterystyczne dla mojego syna, może zupełnie nie odzwierciedlać problemów i mocnych stron innych osób z ZA.]
"Spektrum autyzmu" czy "Zespół Aspergera"?
Nowa klasyfikacja chorób i zaburzeń ICD-11 zamyka pod jedną nazwą "Spektrum autyzmu" wszystkie przypadki Całościowych Zaburzeń Rozwojowych, które w poprzedniej klasyfikacji występowały w jednej grupie, ale jako odrębne jednostki (np. Autyzm dziecięcy, Zespół Aspergera, Autyzm atypowy, zaburzenia hiperkinetyczne).
Dlaczego uważam, że ta zmiana jest zła?
Absolutnie rozumiem, że z pewnością istnieje medyczne uzasadnienie, dla umieszczenia tej szerokiej gamy zaburzeń pod jednym punktem. Nie mam zamiaru się wymądrzać, bo nie mam wykształcenia medycznego. Wiem jednak, jak ta zmiana rezonuje w grupie społecznej pod tytułem rodzice dzieci w Spektrum Autyzmu.
Teraz całe Spektrum Autyzmu stało się tak szeroką kategorią, że mieszczą się w niej zarówno dzieci, po których "nie widać", które funkcjonują w społeczeństwie w miarę normalnie (oczywiście kosztem dużego wysiłku, ale jednak są w stanie się zmobilizować na jakiś czas), jak i dzieci, które mają szeroką gamę tików i stimów i duże trudności w płynnej mowie, aż po dzieci niewerbalne i takie, które nawet w dorosłym życiu nie będą nigdy samodzielne.
W relacjach międzyludzkich, wśród rodziców dzieci z szeroko pojętym spektrum, jesteśmy dla siebie nawzajem z innych światów. Tworzą się np grupy wsparcia, ale nie jesteśmy realnie wsparciem dla wszystkich siebie nawzajem. O jakim wzajemnym wsparciu możemy mówić, kiedy do grona rodziców wysokofunkcjonujących dzieci trafia rodzic dziecka niewerbalnego, niemal stale zamkniętego w swoim wewnętrznym świecie, z którym kontakt jest mocno ograniczony? Reszta pomstuje na system szkolny, na nieudolnych nauczycieli i wieczne uwagi w dzienniku elektronicznym. On chciałby mieć takie problemy. Nasze światy są zupełnie różne, nasze problemy są zupełnie różne i potrzeby naszych dzieci także.
Jednak ci rodzice pomstujący na system edukacji - mimo że ich problemy są zupełnie innej natury, może z tej perspektywy bardziej błahe, to nadal mają prawo nad nimi załamywać ręce, odczuwać swoje emocje, szukać rozwiązań i domagać się systemowego wsparcia.
Ilekroć pojawia się jakiś serial czy program z udziałem osób w Spektrum, natychmiast wybucha wojna w środowisku, na ile dobrze odwzorowane zostały realia życia rodzin i poziom funkcjonowania osób z tym zaburzeniem. Po emisji każdego odcinka "Autentycznych" na TVN obserwowałam tę dyskusję o niewłaściwie dobranej grupie uczestników programu. Był ogrom głosów mówiących, że za mało było wysokofunkcjonujących osób, przez co buduje się zakrzywiony obraz autystów w społeczeństwie.
Teraz głośny jest nowy serial na Netflixie "Matki pingwinów". I tu z kolei spotkałam się z licznymi opiniami, że przedstawiony chłopiec funkcjonuje na takim poziomie, że w ogóle nie odzwierciedla realnych - o wiele większych przecież trudności. Zawsze będzie duża grupa osób, która nie będzie w stanie utożsamić się z przedstawionym bohaterem.
Dopóki wszystkie tak różnie funkcjonujące przypadki będą wrzucone do jednego worka, dopóty nie znajdziemy porozumienia.
Myślę, że wielu z nas potrzebuje doprecyzowania, podkategorii, czegokolwiek, co pozwoli jednym słowem (a nie elaboratem) przybliżyć poziom funkcjonowania dziecka.
Kiedy rodzic zapisuje dziecko z cukrzycą na obóz, to w rozmowie z organizatorem już samo hasło "cukrzyca" wiele mówi o funkcjonowaniu dziecka. Od razu wiemy, że na pewno musi być na specjalnej diecie, możliwe, że musi od czasu do czasu przyjąć insulinę. Tu jeszcze mamy trzy grupy cukrzycy, które temat jeszcze bardziej precyzują.
Kiedy mówisz, że dziecko jest w spektrum autyzmu, to nie wiadomo w ogóle nic. I w tym miejscu stało się nawet niepoprawne politycznie używanie sformułowań "wysoko- i niskofunkcjonujący". Ja i wiele innych rodziców potrzebujemy tego lub jakiejkolwiek innego sformułowania dla uproszczenia życia i komunikowania do ludzi zakresu potrzeb mojego dziecka.
Podejrzewam, że #niepopularnaopinia, a na pewno trochę niezgodna z aktualnie forsowanym trendem politycznej poprawności.
Teraz całe Spektrum Autyzmu stało się tak szeroką kategorią, że mieszczą się w niej zarówno dzieci, po których "nie widać", które funkcjonują w społeczeństwie w miarę normalnie (oczywiście kosztem dużego wysiłku, ale jednak są w stanie się zmobilizować na jakiś czas), jak i dzieci, które mają szeroką gamę tików i stimów i duże trudności w płynnej mowie, aż po dzieci niewerbalne i takie, które nawet w dorosłym życiu nie będą nigdy samodzielne.
Ten słynny Elon Musk ma aspergera i funkcjonowanie w społeczeństwie nie sprawia mu dużego problemu/wysiłku. Mnóstwo "aspie" radzi sobie zupełnie normalnie nie licząc 1 sfery (patrz screen). Wrzucanie wszystkich do jednego wora to jak wrzucanie chłopa bez 1 palca i takiego sparaliżowanego od szyi w dół do kategorii "niepełnosprawność".
Podejrzewam, że #niepopularnaopinia,
Na hejto pewnie tak, oni tu bardzo nie lubią "chłopskiego rozumu", pewnie dlatego, że sami go nie mają i tylko wysryw z renomowanego czasopisma z publikacjami ma racje bytu.
@Musztarda uproszczenie jest fajne pod kątem spraw nieistotnych - przy starym nazewnictwie wiele osób zupełnie nie w temacie uważało np. aspergera za zupelnie inny rodzaj zaburzenia niz autyzm.
Ale w praktyce jest to wg mnie "problematyczne" głównie w przypadku wysoko funkcjonujących, bo po powiedzeniu komuś że mlody ma autyzm ludzie głównie spodziewają się dziecka które gapi się w ścianę i nie ma z nim kontaktu, a potem się okazuje że w sumie to może być całkiem normalnie. Także jakikolwiek sposób stopniowania tego jest bardzo pomocny głównie dla ludzi którzy z dzieckiem widzą się np. po raz pierwszy.
Druga kwestia - dotacje. Sam fakt tego, że bardzo "głębokie" przypadki autyzmu dostają na szkołę tę samą kasę co dzieci które w sumie to może potrzebują jakiegoś wwr'a ale też bez większej spiny, jest dość słaby.
redveFanatyk
2piorunów#pytanie #autyzm
czy ktoś korzystał z trenerów interpersonalnych? Polecicie osobie z aspergerem?
Czy to będzie takie samo pierdolenie co pick-up artists.
Trafiłem teraz na ciekawy film gościa który reklamuje przy okazji swoje usługi, ale sam film mi się całkiem spodobał, i myślę czy dać mu szansę. Wprost wyjaśnia jakie zachowania o których nie wiedziałem wywołują jakie reakcje u innych ludzi
https://www.youtube.com/watch?v=kkymy8s_Ujo

@redve - obejrzałem ten filmik i nie polecam stosowania żadnego z tych zachowań bo każde przedstawione zachowanie w filmiku to zachowanie psychopaty, które nie nadaje się do budowania kariery w normalnym środowisku pracy - i jeśli zaczniesz takie zachowanie stosować to szybko z robieniem kariery się pożegnasz. Oczywiście to nie jest tak, że na przykład szefowie januszeksów czy kierownicy z jakichś gównofirmach podobnych technik nie stosują (czy takimi technikami właśnie swojej pozycji nie osiągnęli) - ale na pewno nie chciałbyś w takiej firmie pracować.
@redve Zależy jaki autyzm. Zależy jak funkcjonujący. Zależy jaki mentor i najważniejsze, czy będzie mieć nad sobą pejcz sprawiedliwości jeśli mu się nie uda. Psycholodzy wyrzekają się takiego pejcza od razu, tak jakbyś chciał wiedzieć. Taki trener nie ma nad sobą nawet jakiegoś związku zawodowego i o etyce już nawet nie mówiąc. Ja bym uwazał ale myślę, że mentoring to za⁎⁎⁎⁎sta sprawa, jeśli oczywiście osoba, która go udziela jest godna zaufania i nie jest jak trenerzy jazdy ze szkółek jazdy, co nie chcą nigdy dopuścić do egzaminu, bo pinionzek ugu bugu.
DoktorFluenzaKompan
46piorunówOd dzisiaj, 7 listopada, wchodzi w życie zmiana z Ministerstwa Zdrowia ws. leczenia medyczną marihuaną. Ale zostało to tak chujowo zrobione że ja pi⁎⁎⁎⁎lę, no k⁎⁎wa mać, muszę się wyżalić.
Zapowiadali, że zlikwidują tzw. receptomaty - tj., "wypełniasz formularz, opłacasz, dostajesz smsem receptę". Zamiast tego Minister Zdrowia zlikwidowała - w tydzień - całe zdalne leczenie.
Marihuana została wrzucona do jednego kosza razem z fentem, oxy i morfiną. Jednocześnie, w porównaniu do wcześniejszego projektu, Ministerstwo wyrzuciło z listy np. tramadol i benzo - i te dalej są na smsa.
Kontynuacja leczenia? Taki c⁎⁎j. Okres przejściowy? Taki c⁎⁎j.
Moja doktor jest w Warszawie, 300 kilometrów stąd. Specjalistka. Zna się nie tylko na zielsku, rozumie też bardzo specyficzne problemy które są związane z autyzmem i adhd. Agresja, wkurwienie, przetwarzanie emocji, lęki, kocioł w głowie - okazuje się, że memy nie kłamią i to wszystko można jakoś ogarnąć, korzystając z odpowiednich narzędzi. Dostałem od niej nie tylko zielsko, dostałem też inne leki i wskazówki które mi pomagają.
Lokalnie nie tylko nie mam lekarzy od zielska, lokalnie nie mam nawet ogarniętych lekarzy od autyzmu. I teraz, zgodnie z przepisami, mam się u niej pojawiać co kilka miesięcy. Tylko po to, żeby spojrzała na moją autystyczną d⁎⁎ę na żywo zamiast przez google meet i stwierdziła, że nie wiem, dalej mam j⁎⁎⁎ny autyzm i nie wstrzykuję sobie tej marihuany do żył czy coś.
Tak, wiem, że w praktyce za kilka miesięcy rynek się ogarnie i gdzieś w pobliżu będę miał lekarza (albo dilera). Ale to nie zmniejsza emocji.
Panie Tusk, Pani Minister Zdrowia - c⁎⁎j Państwu w d⁎⁎ę.
@DoktorFluenza nadal uwazam ze piepszysz glupoty. Zielsko moze wypisac kazdy lekarz, a recke raz wystawiona moze ponawiac rodzinny nawet na teleporadzie. Chodzi o ukrocenie dostepu dla ludzi ktorzy wykorzystywali system by ćpać. Leczenie zdalne dalej istnieje. Bzdury, bzdury, bzdury.
Lekarz online ma twoją kartotekę. Wnioskujesz o dostęp do dokumentacji medycznej i idziesz z tym do rodzinnego.
5tgbnhy6Gruba ryba
0piorunów
jajkosadzoneGURU
36piorunówCzy to podpada pod jakas forme autyzmu jak znam na pamiec numer vin swojego samochodu?
#motoryzacja #vin #autyzm
@jajkosadzone Tak, jest to czysty AUTyzm.
Tak
mollLider
42piorunówProste rzeczy są jednak najlepsze... W domu leci sobie szum wodospadu i od razu towarzystwo jakby "grzeczniejsze" i mniej awanturujące się. Wynajdując takie sztuczki na wyciszenie starszaka czuję się, jakbym odkrywała koło na nowo.
Jeśli ktoś potrzebuje chwili relaksu, albo chce wypróbować na swoich domownikach - nagranie poniżej
https://www.youtube.com/watch?v=h-OZ8WuFVbU
Drugie skuteczne to grające fontanny, jeśli ktoś jest zainteresowany, mogę podrzucić. Albo leśny strumyk i ptaszki.
Trzeba zmieniać od czasu do czasu, żeby się nie nudziło.

@moll Nie polecam stosować ciągle. Maluch się do tego przyzwyczaja i nie zaśnie inaczej jak z dźwiękiem szumu, wiem z autopsji. Są do kupienia szumisie i wydry które wydają właśnie takie dźwięki.
allegro.plAllegro@moll Dobra robota.
Zaraz całe towarzystwo pójdzie na drzemkę. 😊
MusztardaInspirator
31piorunów#musztardoweasd #asperger #autyzm
[Opisuję śmieszne, nietypowe, zaskakujące sytuacje wynikające z ZA mojego syna. Każda osoba z Aspergerem jest inna, każdy z inną intensywnością odczuwa trudności w poszczególnych sferach. To, co charakterystyczne dla mojego syna, może zupełnie nie odzwierciedlać problemów i mocnych stron innych osób z ZA.]
Jeszcze we wrześniu, jak było trochę cieplej, w pewnej szkole w jednym z większych polskich miast miała miejsce ciekawa sytuacja. Pewnego słonecznego poniedziałku, gdy dzieci zaczęły rano schodzić się do szkoły, okazało się, że w szatni coś strasznie capi. Dwie panie sprzątające i pan konserwator przeprowadzili śledztwo, które doprowadziło ich do szafki mojego syna. Został zawezwany na miejsce i poproszony o jej otwarcie.
I tak oto buchnęła w ich stronę ściana odoru, a zaraz za nią, ich oczom ukazał się obraz martwego ptaka spoczywającego sobie na dnie szafki. Nie był to jakiś malutki wróbelek, tylko całkiem spory okaz kawki.
Syn zdeponował ją tam w piątek rano, po tym jak znalazł truchło w drodze do szkoły. Wziął w ręce, schował do plecaka, po czym zaniósł do szkoły i zapomniał, czy też nie miał pomysłu, co dalej z nią zrobić, więc sobie tam odpoczywała cały weekend.
Plecak został wymoczony, wyprany ręcznie, ale nadal od tamtej pory syn używa zastępczego, bo mam obawy. Proszę o porady można go z powrotem używać, czy spalić w pierony?
@Musztarda ciekawe kiedy znajdziesz siusiufladę xD
Przypomniałaś mi, że jako 8-latek znalazłem w piaskownicy po drodze ze szkoły czaszkę psa XD oczywiście, nie wiedziałem wtedy, że to psia czacha. Byłem przekonany, że znalazłem szczątki dinozaura i bardzo uradowany swoim odkryciem zaniosłem ją pokazać rodzicom XD matka jeszcze w przedpokoju kazała mi ją wyrzucić do zsypu. Zupełnie nie rozumiałem wtedy jej braku entuzjazmu XD
a plecak powinien być dobry po praniu :)
yerboholikKosmonauta
104piorunów#depresjsa #adhd #autyzm #zalesie
W sumie to nie wiem, od czego zacząć. Zakładam, że będzie to strasznie chaotyczne, ale tak też obecnie się czuję.
Jestem już po trzydziestce, mam „stabilne” życie – żona, sześcioletnie dziecko, mieszkanie bez kredytu, oboje zarabiamy ciut powyżej średniej krajowej. Patrząc przez taki pryzmat – czego chcieć więcej.
No właśnie.
Jesteśmy rodziną neuroróżnorodną.
Dziecko ma diagnozę autyzmu dziecięcego, ale bardziej (po przeczytaniu połowy internetu i stosu książek) skłaniamy się w kierunku ADHD.
Córka miała 4 lata, kiedy zdiagnozowaliśmy ją w poradniach i u psychiatry dziecięcego, otrzymała łatkę autyzmu – widzieliśmy, że coś jest na rzeczy, że jej rozwój nie przebiega tak, jak dzieci w jej otoczeniu. Pojawiały się meltdowny, brak uwagi, i masa inncyh zaburzeń. Dwa lata pracy w domu i zajęciach dodatkowych – dogania rówieśników, w niektórych płaszczyznach obecnie jest nawet wyżej. Przez ten okres zaczęliśmy się też przyglądać bardziej samym sobie.
Żona ma wszelkie symptomy, żeby zakwalifikować ją jako osobę w spektrum autyzmu. Nie poddała się diagnozie, ale pogodziła się z tym, jaka jest, dużo rzeczy z przeszłości i teraźniejszości nabrało sensu.
Od prawie roku mam „papier” na ADHD. Zaczęło się od samodiagnozy, po kilku rozmowach z kolegą z internetu. Zrobiłem (po odkładaniu przez pół roku) DIVA5. Drążyłem temat, byłem wręcz przekonany o tym, że tak właśnie jest. Nagle całe dzieciństwo, wszelkie problemy z całego życia zostały wyjaśnione. Problemy w nauce („anon, jesteś zdolny, ale leniwy, hehe”), problemy ze skupieniem (do tej pory nie zdałem egzaminu na prawko, nie mogę się skupić za kierownicą), wypalenia, skłonność do uzależnień, skłonność do kompulsji itd. Dostałem Medikinet, fajnie wyciszał myśli i pozwalał wejść w fazę „robię robotę, nic nie jest w stanie mnie rozproszyć”. Gorzej było, jak schodził – byłem strasznie rozbity, poirytowany, agresywny. Po trzech miesiącach odpuściłem, nie było warto. Później zacząłem brać bupropion, ale o tym za chwilę.
Przez ostatnie 7 lat nie byłem dłużej niż kilka miesięcy bez leków SSRI / SNRI / przeciwlękowych. Miałem okazję spróbować większości z tych bardziej popularnych na polskim rynku. Poleciało mi przez to libido, stałem się jakiś taki nijaki. Ciągła depresja, myśli „S”, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, wpadanie w pracocholizm… można by mnożyć i mnożyć problemy dnia codziennego. Wcześniej, zanim poszedłem do psychiatry, „doskonale” radziłem sobie leczeniem na własną rękę, kiedy w zasadzie codziennie serwowałem sobie browarki i blanty.
Dwa lata temu przerobiłem pół roku terapii grupowej, na którą czekałem chyba z cztery lata (NFZ). Z perspektywy czasu widzę, że ruszyłem tylko to, co jest na powierzchni. No ale – ruszyłem. Z czasem coraz więcej wnikam w siebie i staram się poznać genezę swoich problemów. I o ile ADHD jest elementem tej układanki spierdolenia, to zdaję sobie sprawę, że nie jedynym – w mojej ocenie główne skrzypce gra CPTSD (dziękuję, tatusiu).
Obecnie jestem 4 dzień po odstawieniu buproprionu – spadł poziom lęków, przestałem się zapętlać w myślach, widzę lekką (ale jednak) poprawę w pracy. Nadal w mojej głowie kołacze się myśl, że nie będę umiał sobie poradzić bez leków, że będę musiał płacić jakąś cenę za ich branie (zerowe libido, odklejka, nieobecność, itd., itd.).
Jeśli doczytałeś/aś do końca ten wysryw – dziękuję.
Nie liczę na pomysł na życie, ale byłoby dobrze wiedzieć, że w takim gównie nie pływam sam.
Pozdrawiam, z fartem.
Jak z wchodzeniem na bupriopon? Ja przez dwa tygodnie zachowywałem się jak popierdolony, dopiero później się ustabilizowało
Co mi pomogło w układaniu myśli to pisanie. W zeszycie, bo telefon czy komputer to nie to samo. Pomaga poukładać myśli, a wylane na paper serio zaczynają nabierać sensu. Spróbuj, nie pomoże na wszystko, ale na pewno nie zaszkodzi.