Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#filozofia

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

Czuję się oszukany.
DIablo 1 to moja top of the top gier. Często do niej wracam.
Ale jako, że zbliżam się do czterdziestki to zrozumiałem, że szkielety naprawdę nie istnieją, że to jakaś wymyślona fikcyjna postać!!!
Przecież za układ ruchu odpowiada szkielet i mięśnie.
Mięśnie odpowiadają za poruszanie różnych części naszego ciała.
A w grze nie mają one mięśni. Poza tym, do poruszania się potrzebna jest energia - ATP.
ATP nie jest magazynowane w organizmie, co oznacza, że ciało nie produkuje go na zapas. Magazynuje natomiast składniki, z którego ATP może zostać wyprodukowane, np. z glikogenu w mięśniach czy z tkanki tłuszczowej. 
Tu dochodzimy do pytania, skąd szkielet czerpie HP?

Lider0piorunów

@polutt czyli zatrzymałeś się na diablo 1. Zagraj w diablo 2: LOD tam znajdziesz odpowiedz na swoje pytanie jeżeli zdecydujesz się zagrać nekromantą.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Koneser

w Fotografia

29piorunów

Po wielu latach zajmowania się fotografią i filmem dotarłem do takiego wniosku:
Jedyną sytuacją w której fotograf lub filmowiec może podpisać się pod swoim dziełem z czystym sumieniem jako jedyny autor, to moment w którym samodzielnie stworzy autoportret. Wszystko inne jest współpracą.

Myślę, że to kontrowersyjna teza z którą nie łatwo się zgodzić, bo degraduje nas fotografów na drabinie twórców, ale czy jest inaczej? Pisarz może samotnie napisać książkę o dowolnej treści, ale czy fotograf może samotnie zrobić zdjęcie o dowolnej treści? Pisarz może wszystko zaczerpnąć z głowy, my natomiast zawsze potrzebujemy scenografii świata.

Taka myśl na piątek rano.

Koneser3piorunów

Cieszę się, że dyskusja rozgorzała :smiley:
Może wyjaśnię bardziej co mam na myśli @sierzant_armii_12_malp @entropy_ @ramen @KierownikW10

Nie chodzi mi o to jakich narzędzi używasz i o ich pochodzenie.
Pisarz jest autorem swojej powieści pomimo tego, że przecież nie wystrugał ołówka i nie stworzył papieru. Chodzi o to, że jego powieść jest w 100% jego, a przynajmniej może być. To jego myśl, jego realizacja, jego uczucia, jego słowa, jego wyimaginowana historia.
Fotograf natomiast zawsze potrzebuje kogoś lub czegoś z zewnątrz aby pokazać to, co chce pokazać. Potrzebuje modela i jego emocji, ulicy i jej wydarzeń, krajobrazu i spektaklu natury. To nie są jego emocje, wydarzenia i spektakl.
Co o tym myślicie?

Gruba ryba0piorunów

@FocusToInfinity
>Jedyną sytuacją w której fotograf lub filmowiec może podpisać się pod swoim dziełem z czystym sumieniem jako jedyny autor, to moment w którym samodzielnie stworzy autoportret. Wszystko inne jest współpracą.
No technicznie jeszcze fotografia pośmiertna mogłaby się załapać. Albo fotografia martwej natury, rekwizytów czy jak wcześniej było wspomniane - krajobrazu.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Backroomsy pomimo mocno zmarnowanego potencjału moim zdaniem dalej są dość ciekawym konceptem. Sama idea backroomsów mocno bazuje na przestrzeniach liminalnych więc nie sposób nie odwołać się do tego konceptu w tym kontekście. Natomiast same przestrzenie liminalne odnoszą się do terminu nie-miejsc o czym w swoim czasie zrobiłem kiedyś nawet długi wpis. Czym są jednak nie-miejsca? Cytując wikipedie są to:

Nie-miejsce to przestrzeń niczyja nie ze względu na brak właściciela, ale na brak emocjonalnego powiązania jej z ludźmi. To nie tylko przestrzeń rozumiana jako zaprzeczenie miejsca, ale też zawiera w sobie relacje społeczne i stosunek, sposób patrzenia człowieka na dane nie-miejsce w relacji z percepcją miejsca oraz okres przebywania.
Nie-miejsce cechuje się czasem, w którym nie obserwuje się zmienności, więc jego upływ zostaje zawieszony. Przykładami takich przestrzeni są lotniska, centra handlowe, supermarkety czy stacje benzynowe, ale też np. obozy przejściowe czyli przestrzenie w których przebywa się bardziej z konieczności niż z własnej woli i gdzie zazwyczaj codziennie użytkuje je relatywnie duża liczba osób niepowiązanych ze sob

Przestrzenie liminalne są to więc zwykle zdjęcia nie-miejsc w których aktualnie brakuje ważnego elementu, a mianowicie ludzi co wywołuje u potencjalnego odbiorcy poczucie dziwności, wyobcowania, nostalgii, a nawet leku. Filozof, Mark Fisher mówiłby w tym przypadku o doświadczeniu osobliwego czyli czegoś co z jednej strony wydaje się nam dziwnie znajome, a z drugiej strony kompletnie nie na miejscu przez co czujemy się nieswojo.

Backroomsy to z kolei creepypasty z motywem uwięzienia człowieka w takich przestrzeniach liminalnych które ciągną się na duże odległości. Popularność przestrzeni liminalnych i backoomsów w internecie powiązałem z tym jak człowiek współczesny doświadcza przestrzeń miejską w swoim otoczeniu. Odwołałem się wtedy do pojęcia miast generycznych wprowadzonych przez Rema Koolhaasa, czyli miast uwolnionych od dominacji centrum, wyzwolonych z tożsamościowego gorsetu. Są to miasta bez historii. Miasta współczesne miałyby się wiec charakteryzować bylejakością i ogólną nijakością. Brakować im miało stylu w przeciwieństwie do miast przeszłości gdzie to dominował Gotyk albo Barok.

Doszukałem się też jednak głębszej przyczyny popularyzacji tych creepypast w postaci ogólnego życia w tak zwanej płynnej nowoczesności jak to określił zmarły już polski filozof, Zygmunt Bauman. W dzisiejszym świecie z ciągle zmieniającymi się trendami, pogłębiającą się społeczną alienacją dawne struktury społeczne jak naród, kościół czy rodzina zaczęły tracić swój pierwotny sens. Znaczenia traciły więc też i miejsca takie jak dom, kościół, rynek miasta i zaczęły one zanikać na tle rozrastających się nie-miejsc pochłaniających przestrzeń publiczną.

Gdy otaczająca człowieka rzeczywistość traci swoje pierwotne znaczenie to następuje zjawisko deterytorializacji o czym pisał francuski filozof, Deleuze. Backroomsy to właśnie taka zdeterytorializowana przestrzeń w której brakuje punktów odniesienia przez co nic nie ma sensu i znaczenia i są one symbolem świata w którym żyje współczesny człowiek. Efektem tego procesu jest coraz częstsze poczucie depersonalizacji i derealizacji. Backroomsy mimo wszystko ciągle funkcjonują jeszcze euklidesowej geometrii, ale co jeśli to zostania im odebrane to co zostaje?

Tu z pomocą przychodzi Backrooms, Level 404 czyli zglichowana rzeczywistość. Tutaj struktury nie mają już stałej formy i zamiast tego nachodzą na siebie. Gdy świat wyda się już człowiekowi kompletnym chaosem i popadnie w kompletną schizofrenie to wtedy nastanie kompletny upadek cywilizacji.

    

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

https://www.youtube.com/watch?v=WTDRStnTQ2Y

Ciekawy materiał krytyczny na temat sex workingu. Najbardziej mnie urzekła historia dziewczyny która miała swojego onlyfansa i wrzucała na tiktoka filmiki gdzie jej młodszy, nieletni brat żalił się na temat tego czym ona się zajmowała. Ludzie wtedy mocno współczuli jej młodszemu braku, ale jak się okazało później, to wszystko było ustawione i paradoksalnie wypromowało jej OF'a. Nie jest to bynajmniej coś innowacyjnego. Kapitalizm dosłownie bazuje na skutecznej komercjalizacji zdolności ludzkiego współczucia. Pod tym względem nie ma bardziej nieludzkiego systemu od kapitalizmu. W ramach społeczeństwa spektaklu tworzy się sztuczny dramat dla wygenerowania atencji który potem jest przekładany na finansowy zysk. Oczywiście powoduje to spłycenie wszelkiej emocjonalności i tworzy społeczeństwo które nie umie przeżywać niczego poza płytkimi treściami w internecie co prowadzi też do wyalienowania samej uczuciowości. A potem ludzie się dziwią, że obserwują zdziecinnienie kolejnych pokoleń.

     

Fanatyk5piorunów

>Kapitalizm dosłownie bazuje na skutecznej komercjalizacji zdolności ludzkiego współczucia.
@Al-3_x że co? A a myślałem, że kapitalizm polega na gromadzeniu kapitału i środków produkcji w rękach prywatnych.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kosmonauta

w Książki

22piorunów

1057 + 1 = 1058

Tytuł: Granice Nauki
Autor: Michał Heller
Kategoria: Filozofia, Teologia, Fizyka
Wydawnictwo: Copernicus Center Press
ISBN: 9788378863557
Liczba stron: 330
Ocena: 8/10

Ksiądz Michał Heller jest polskim fizykiem i teologiem który zajmuje się kosmologią. Nie jest to pierwsza książka tego księdza którą miałem okazje przeczytać, więc mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać.

Heller w zbiorze esejów podzielonych tematycznie, stara się połączyć matematykę, fizykę z filozofią i teologią. Nie jest mi znana zbyt dobrze filozofia matematyki ale wydaje się kluczowa do zrozumienia całości książki.

Główną tezą tych esejów jest stwierdzenie że matematyczny wszechświat nie wyklucza istnienia Boga. W pewnym momencie pojawia się hipoteza o tym iż abstrakcyjne struktury matematyczne które nie istnieją w rzeczywistości, a które używane są do opisów rzeczywistych zjawisk fizycznych są właśnie dowodem na istnienie sił wyższych (transcendecji) których niestety nie będziemy w stanie poznać.

Aby dać możliwość przebicia się tym ideom przez moje kości czołowe musiałem przeczytać ją dwa razy, z pomocą wikipedii i innych źródeł.

Gdybym może lepiej się podszkolił z tematów które porusza tutaj autor to ocena by wyniosła nawet 9, a tak niestety tylko 8.

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Przeczytałem sobie niedawno _Wyznania_ Augustyna z Hippony i muszę przyznać, że Augustyn zrobił na mnie spore wrażenie. Zdecydowanie bardziej on do mnie przemawia niż filozofia Tomasza z Akwinu. Jest to swego rodzaju jego autobiografia i historia stopniowego nawrócenia i dotarcia do Boga, ale nie tylko bo autor porusza również pewne kwestie metafizyczne jak chociażby to czym jest zło lub czas oraz zajmuje się interpretacją pewnych fragmentów biblii. Co ciekawe Augustyn odrzuca ideę by jego interpretacja musiała być jako jedna słuszna i akceptuje fakt, że inne osoby mogą rozumieć biblie inaczej krytykując tym popadanie w dogmatyzm. W ten sposób mówi wszystkim, że prawda jest czymś wspólnym i nienależny do nikogo więc nikt nie ma prawa przypisywać sobie posiadania wyłącznej racji.

To co jednak jest najważniejszą zaletą książki to opis jego osobistej stopniowej przemiany od człowieka zdemoralizowanego i wręcz zafascynowanego występkiem i hedonizmem w młodości do zainteresowania manicheizmem, a potem filozofią i w końcu nawróceniem na chrześcijaństwo jak pragnęła jego ukochana matka. Augustyn dobrze rozumie z jakimi zmaganiami i osobistymi słabościami musi się mierzyć człowiek na swojej drodze przemiany i pod tym względem jest to dzieło ponadczasowe i to nie tylko dla chrześcijan.

Zainteresowałem się nim głównie za sprawą filozofki, Hannah Arendt która opisała go jako jednego z niewielu filozofów uznających koncept wolnej woli. Inni filozofowie zwykle albo głosili prymat rozumu nad wolą jak wspomniany wcześniej Tomasz z Akwinu, albo wyznawali jakąś formę determinizmu, a starożytni filozofowie w ogóle się tym tematem nie zajmowali. W świecie dzisiejszym dominuje postawa scjentystyczna, a nauka w większości przypadków odrzuca pomysł wolnej woli. To samo dotyczy nauk socjologicznych i behawioralnych. Dla człowieka niechcącego uznać determinizmu ratunkiem może być już jedynie filozofia i religia. Augustyn w swoim dziele odwołuje się do obu tych rzeczy. Inna ciekawa sprawa to fakt, że Augustyn pojmował istotę człowieka jako czasową jeszcze przed takim Bergsonem czy Heideggerem. Obecnie myślę, że będę chciał w przyszłym roku przeczytać sobie jego _Państwo Boże_.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

1piorunów

Žižek: Niedziela na wsi Macrona, czyli zawieś demokrację, żeby ją uratować

Przytaczam tu nieco starszy artykuł Žižeka w którym chwali on Macrona za zastosowanie niedemokratycznych praktyk w celu uratowania demokracji w kontekście niedawnych wyborów we Francji.

Gdy przez Zachód (i nie tylko) przetacza się fala faszyzującego prawicowego populizmu, coraz częściej będziemy obserwować takie „zawieszenie” demokracji, do jakiego posunął się prezydent Francji.
Konstytucja mianowicie stanowi, że prezydent mianuje premiera i rząd, który może działać nawet bez potwierdzenia mandatu przez Zgromadzenie Narodowe. Już Sartre właśnie z tego powodu uważał, że konstytucja V Republiki w ogóle nie była demokratyczna (nazywał to wręcz „permanentnym zamachem stanu”). Zamysł jej twórców polegał na tym, że naród francuski w toku głosowania musi dokonać prawdziwego wyboru, nie dopuszczając do partyjnych zapasów w błocie typowych dla III i IV Republiki – a jeśli tego wyboru nie dokona, to prezydent powinien wkroczyć ze swą władzą bezpośrednio, aby utrzymać porządek i stabilność.
Poprzez to de facto częściowe zawieszenie demokracji (skoro mianowany przez prezydenta premier i jego rząd nie mają poparcia demokratycznie wybranego Zgromadzenia Narodowego) Macron powstrzymał Marine Le Pen od zdobycia władzy i zachował stabilność Francji – za to należą mu się gratulacje. W warunkach globalnego wzrostu znaczenia prawicowego populizmu podobne środki będą odtąd niezbędne również gdzie indziej, gdyż, jak w eseju Some Notes on Populism śmiało stwierdził Jon Elster: „Tę potoczną myśl, że demokracja jest zagrożona, możemy odwrócić i stwierdzić, że demokracja jest zagrożeniem, a przynajmniej jest nim w jej krótkoterminowej, populistycznej formie”.

Dla mnie to jednak trochę fikołek intelektualny. W chwili gdy wzywa się do zawieszenia demokracji by bronić demokracji to kompromituje się cały ustrój. Wychodzi na to, że demokracje trzeba ratować przed nią samą.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

17piorunów

Žižek doszedł do dość podobnych wniosków do mnie w kontekście ostatnich wyborów do USA.

Žižek: Powrót Trumpa oznacza, że koniec tego świata jest przesądzony

Kiedy jakieś ważne wydarzenie historyczne zdarza się raz, można je uznać za wyjątek, polityczny wypadek przy pracy. Kiedy jednak to samo wydarzenie się powtarza, to znaczy, że było dziejową koniecznością. Tak trzeba rozumieć powrót Trumpa: jego prostacki, wulgarny populizm odnosi ostateczne zwycięstwo nad liberalną demokracją. Będziemy oglądać koniec (tego) świata.
Hegel twierdził, że powtarzające się wydarzenie historyczne manifestuje w ten sposób swą konieczność. Kiedy w 1813 roku Napoleon przegrał i został wygnany na Elbę, jego porażka mogła wydawać się czymś przypadkowym: wygrałby, gdyby miał lepszą strategię bitewną. Kiedy jednak powrócił do władzy i przegrał pod Waterloo, stało się jasne, że jego epoka dobiegła końca, że jego porażka wynikała z głębszej konieczności historycznej. To samo dotyczy Trumpa: jego pierwsze zwycięstwo można było zrzucić na karby błędów taktycznych, jednak skoro wygrał ponownie, stało się jasne, że Trump ze swoim populizmem jest wyrazem historycznej konieczności.

Słusznie on zauważył, że nie można już traktować Trumpa jako wypadek przy pracy. Trump wyraża pewien szerszy trend społeczny i liberalizm jest coraz bardziej w odwrocie czy tego sami liberałowie chcą czy nie. Žižek zauważa też, że przedstawianie fanów MAGA jedynie jako nieokrzesanych fanatyków jest błędne. To często są bowiem zwyczajni ludzie.

Oznaczałoby to jednak, że nie należy zbyt poważnie traktować zalewających nasze media obrazów prezentujących typowego zwolennika Trumpa jako prostackiego fanatyka. Przeciwnie, większość jego elektoratu to zwykli ludzie, którzy sprawiają wrażenie przyzwoitych, wyrażają się zwyczajnie, spokojnie i racjonalne. Jakby w osobie Trumpa dostrzegli w końcu własne szaleństwo i prostactwo, którego nie ważą się okazać.
Podprogowe przesłanie wulgarnych zachowań Trumpa, skierowane do zwykłych ludzi brzmiało: „Jestem jednym z was!” – przy czym zwykli zwolennicy Trumpa nieustannie czuli się upokarzani przez traktującą ich protekcjonalnie liberalną elitę, co Alenka Zupančič podsumowała zgrabnym stwierdzeniem, że „skrajnie ubodzy walczą za skrajnie bogatych, co wyraźnie widać w zwycięstwie Trumpa. A lewica tylko ich beszta i obraża”.

Przede wszystkim jednak zawiodła arogancja samych liberalnych mediów, dziennikarzy, celebrytów i polityków.

Przypomnijmy sobie, ileż to razy liberalne media ogłaszały, że Trump się skompromitował i popełnił publiczne harakiri (bo np. naśmiewał się z rodziców zmarłego bohatera wojennego, przechwalał się, że obmacywał kobiety po miejscach intymnych itp.). Aroganccy liberalni komentatorzy byli zszokowani, że ich nieustanne kąśliwe ataki na wulgarne rasistowskie i seksistowskie występy Trumpa, zakłamywanie przez niego faktów i paplanie gospodarczych bzdur itp., nie tylko mu nie szkodzą, ale nawet zdają się zwiększać jego atrakcyjność w oczach opinii publicznej. Nie zrozumieli bowiem, jak działa mechanizm utożsamiania się: co do zasady utożsamiamy się ze słabościami innych, nie tylko czy też nie w pierwszym rzędzie z ich przymiotami, dlatego im bardziej szydzono z ograniczeń Trumpa, tym bardziej zwykli ludzie się z nim utożsamiali, postrzegając ataki na niego jako kpiące ataki na nich samych.

Pod tym względem wszystkie próby ataków na Trumpa paradoksalnie jedynie go umocniły. Žižek jednak jako Lacanista w ostatecznym rozrachunku ocenia Trumpa głównie przez pryzmat psychoanalizy. Pisząc więc o końcu świata (liberalnego) nie robi tego w kontekście eschatologicznym i pomija tu też mesjanistyczny aspekt Trumpizmu. Nie zdobył on powiem poparcia jedynie za sprawą swojego wulgarnego i bezkompromisowego zachowania. Trudno jest przekonać do siebie ludzi samą tylko negatywnością. Trzeba mieć też jakieś cechy pozytywne i on je ma. Pisałem niedawno o tym, że jego postać kojarzy się z nostalgią za latami 80 i 90 których był on symbolem. Hasła które wygłasza dotyczące tego by uczynić amerykę znowu wielką są swego rodzaju obietnicą powrotu do złotego wieku, mitycznej przeszłości gdzie miał panować dobrobyt. Nie zmienia to jednak faktu, że jego wygrana świadczy o pewnych, głębszych zmianach społecznych na które trzeba się przygotować.

Lider5piorunów

@Al-3_x Žižek again. No nie przepadam za nim, ale o tym już wspominałem.
I teraz kombinuje, co poszło nie tak. Bo w konfrontacji Clinton-Trump preferował eliminację Clinton, bo to miało oczyścić demsów. No i wyszło, jak wyszło, bo demsom teraz brakło dwóch drobiazgów: charyzmatycznego lidera i spójnego zestawu przynęt. Biden się już skończył, zresztą pomimo posiadania jakiejś charyzmy i tak został właściwie wciśnięty na prezydenta. Poza nim nie ma nikogo, tylko koterie albo się żrące, albo głaszczące po jajkach. Dosyć żałosny widok. No i te przynęty - wszystko co oferują, to mało przystępne dla przeciętnego człowieka postulaty, poparte argumentacją "bo tak".
Trump natomiast ma zarówno charyzmę, jak i zestaw zrozumiałych przynęt odwołujących się często do najniższych ludzkich instynktów, ale przez to działających bez pudła.
Najeżdżanie na Trumpa było błędem demsów, ale w sytuacji kiedy wystawili Kamalę, nie miało to większego znaczenia.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Filozofia polityczna Thomasa Hobbesa jest stosunkowo bliska mojemu światopoglądowi. Może nie uważam by miał on racje absolutną, ale też myślę, że ludzie są z natury samolubni i egoistyczni poza nielicznymi wyjątkami. Ludzie potrafią okazać empatie, ale najczęściej w czasach dobrobytu i stabilności. Im większy kryzys tym gorzej. Obecnie uważam, że cywilizacja europejska musząc się mierzyć z problemem globalnego ocieplenia, napływu imigrantów, rosnącej radykalizacji i polaryzacji społecznej, wzrostu potęgi korporacji, rosnącej ekspansji innych krajów jak Chiny czy Rosja oraz coraz większej izolacji USA stoi przed obliczem poważnego kryzysu. Gdy ten kryzys będzie narastać liberalne struktury współczesnych państw zachodnich mogą tego zwyczajnie nie wytrzymać. Dlatego obecnie bardziej przemawiają do mnie ideę postliberalne. Hobbes był zwolennikiem silnych rządów prawa które miały być gwarantem stabilności cywilizacji i uniknięcia wojny wszystkich ze wszystkimi. To jest coś co według mnie osobiście jest jedynym gwarantem, że Europa przetrwa to co ją ma czekać w przyszłości.

Gruba ryba1piorunów

Oba problemy które wymieniłeś są pozorne. Klimatyczny prawdopodobnie nie jest związany z działalnością człowieka a stanowi w większości naturalny cykl klimatyczny. Dlatego walka z nim nie ma sensu, a już szczególnie w pojedynkę. A migrancki jest do rozwiązania błyskawicznie tylko trzeba woli politycznej której nie ma. Deportacje do kraju pochodzenia albo do państw upadłych i szybko przestaną napływać. Ale trzeba mieć jaja i wolę polityczną by się tym zająć. Tej nie ma, ponieważ Zachód uległ poważnej degeneracji moralnej i nie leczy raków które go zabijają. Ba, on nawet postrzega swoje choroby jako lekarstwo i nie wiadomo jakie osiągnięcie.

Autorytet3piorunów

@tmg
> Klimatyczny prawdopodobnie nie jest związany z działalnością człowieka a stanowi w większości naturalny cykl klimatyczny.

Konsensus naukowy jest w tej kwestii zgodny, że zmiany klimatyczne są spowodowane przez człowieka, a ja wierze im bardziej niż randomowemu użytkownikowi hejto. Nie będę ci zarzucał od razu bycia zwolennikiem konfederacji, ale powiem ci, że Korwin ma racje, że demokracja nie działa bo większość to idioci. Dlatego wierze w merytokracje. Wybór ludzi pokroju Trumpa czy wzrost popularności tej prorosyjskiej partii jest na to dowodem. I nie jestem ani fanem Tuska, PIS'u ani demokratów z USA. Powiem nawet więcej, że ciesze się z wygranej Dona w USA czy tego co zrobił Musk z Twitterem bo świetnie to ośmiesza takie idee jak wolność słowa czy demokracja.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Wstęp

_Pingwin_ to dla mnie zdecydowanie jeden z bardziej interesujących seriali tego roku. Zdecydowanie jest ciekawszy od większości seriali Marvela. Nie będę jednak skupiał się na fabule serialu. Jeśli ktoś chce się zapoznać z historią Pingwina to powinien obejrzeć tą produkcje na własną rękę. Nie jest to też w pełni recenzja, a bardziej pewien zbiór przemyśleń na temat serialu, ale pojawią się tu spojlery przed czym chce ostrzec już na wstępie.

Pingwin i problem socjalistycznych rewolucji

Serial _Pingwin_ zdecydowanie często porusza wątek klasowych różnic. Zostaje to już podkreślone na samym początku gdy widz dowiaduje się, że w wyniku katastrofy w mieście która wydarzyła się w filmie _Batman_ (którego wydarzenia poprzedzają fabułę serialu) wyłącznie biedni ucierpieli, a dzielnice bogatych miały się dobrze. Sam główny bohater, Oz zwany też Pingwinem również ma pochodzić z biedoty choć obecnie pracuje dla bogatej rodziny mafijnej, Falcone. Oz często podkreśla, że rodzina Falcone żyjąc obecnie w luksusach oderwała się od swoich korzeni dzięki którym zbudowała swoje imperium. Gdy oni spędzają czas w swojej willi, wynajmują kogoś takiego jak Pingwin by kierował organizacją z poziomu ulicy. Oz jest więc pośrednikiem miedzy nimi i szeregowymi członkami mafii.

Obecnie jednak nastał kryzys bo poprzedni lider zginął w trakcie wydarzeń z filmu _Batman_, a liderem został jego niezbyt kompetentny i uzależniony od alkoholu syn. Więcej szczegółów zdradzić nie chce. To co najistotniejsze to fakt, że Oz zna podstawowy problem rodziny Falcone. Są oni tak mocno przyzwyczajeni do swojego bogactwa i elitarnego życia które zapewnili im ich przodkowie, że kompletnie nie rozumieją problemów, udręk i pragnień zwykłych ludzi. Co więcej nawet nie chcą ich zrozumieć i podobnie jak reszta elit miasta Gotham całkowicie wyalienowała się od reszty społeczeństwa. Oz jednak jest świadomy tego, że to lojalność i szacunek niższych klas do elit jest gwarantem ich panowania. Gdy elity olewają resztę społeczeństwa to ci zaczynają się buntować co rodzi rewolucje.

Pingwin jest natomiast na tyle inteligenty by wiedzieć jak to wykorzystać. Ma on ambicje by samemu stanąć na szczycie świata podziemnego miasta Gotham. Dzięki swojej charyzmie i zdolności do manipulacji potrafi stale wspinać się w górę hierarchii. Umie zdobywać szacunek i przychylność ludzi w swoim otoczeniu i nastawiać ich przeciwko aktualnym elitom. I choć lubi się przedstawiać jak człowiek ludu i sam zdaje się też w to wierzyć to w praktyce jest bezwzględnym i samolubnym psychopatą który jest wstanie poświęcić swoich ludzi dla osiągnięcia swojego celu panowania nad półświatkiem.

Czy to nie wywołuje skojarzenia z tego jak wyglądały rewolucje w praktyce? Często pojawia się charyzmatyczny lider który przejmuje władze tylko po to by samemu stać się nowym tyranem. Takich przypadków było wiele. Cromwell, Robespierre, Lenin, Stalin, Mao i wielu innych liderów różnych rewolucji są na to dowodem. Masy biedoty często wpadały koniec końców w tą samą pułapkę gdzie co bardziej ambitna jednostka z nizin wykorzystuje je za sprawą swojej charyzmy by samemu zająć miejsce dotychczasowych władców. Ktoś pewnie mógłby uznać, że dziś taką jednostką jest Trump choć on sam wywodzi się z elit i ma wsparcie biznesmenów pokroju Elona Muska. Z drugiej strony widzę w tym jednak pewną naturalną kolej rzeczy.

Jak to powiedziała znana filozofka, Hannah Arendt, władza powstaje gdy ma miejsce współpraca miedzy ludźmi na poziomie społecznym i zanika wraz z zanikiem tej współpracy. Nie ma władzy oderwanej od innych ludzi. Dlatego gdy wyższe warstwy alienują się od warstw niższych to dochodzi do konfliktu klasowego i obalenia obecnego porządku i wyłowienia się nowego. Amerykański mitoznawca, Joseph Campbell pisał, że już w mitach widać ten schemat gdzie władca staje się tyranem w chwili gdy popada w pychę i uznaje, że on sam zawdzięcza swoją władze jedynie sobie i nikomu innemu. Tyran odrzuca więc koncept mandatu niebios lub boskiego prawa. Są to jednak transcendentalne idee które spajają społeczeństwo. Dochodzi tu więc do samoalienacji. Wtedy musi się pojawić bohater który obala tyrana i sam przejmuje władze. Jest to coś co ma się dziać cyklicznie przywracając naturalny porządek.

Serial _Pingwin_ w pewnym sensie odtwarza ten mit jednak w bardziej cyniczny sposób. W końcu jest to serial gangsterski. A jednak ostatnia scena ukazuje symbol batmana, prawdziwego bohatera ludu co ma zwiastować przyszły upadek nowego tyrana Gotham na rzecz kogoś kto faktycznie troszczy się o zwykłych ludzi. W ten sposób cykl się w pełni dopełni.

Autorytet0piorunów
Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Kończąc wątek Dugina to ponownie postuluje moją tezę, że jego filozofia jest zbyt niezrozumiała, chaotyczna i zagmatwana, a momentami zwyczajnie absurdalna by zdobyła kiedykolwiek popularność na zachodzie. Ma ona swoich zwolenników, ale jest to raczej pewna niszowa grupa osób. Natomiast jest kilka twierdzeń w których Dugin ma według mnie racje i jest to konieczność zaistnienia 4 teorii politycznej. Dugin wymienia zaistnienie 3 dominujących ideologi po nastaniu epoki oświecenia. Liberalizmu, marksizmu i faszyzmu. Faszyzm przynajmniej jako teoria polityczna prawie nikogo nie interesuje bo za grupami radykałów. Lewica współczesna mocno odeszła na zachodzie od ideałów Marka, a na wschodzie zachowała się głównie estetyka i dogmaty. Wątpliwe jest by Xi albo Kim byli faktycznie zainteresowani rewolucją komunistyczną na cały świat co dałoby powszechną równość dla wszystkich. Pozostał liberalizm albo raczej neoliberalizm.

Osobiście uważam się za postliberała i uważam, że dzisiejsze wyzwania przed jakimi stoi świat zachodu czyli globalne ocieplenie, rozwój sztucznej inteligencji, polaryzacja społeczeństwa, spadek dzietności, masowe migracje, wzrost siły korporacji względem państw, wzrost nierówności, szerząca się dezinformacja wymaga odejścia od paradygmatu demoliberalnego. Jednakże nie uważam by należało powrócić do faszyzmu i marksizmu co robią niektórzy. Te ideologie już były i się nie sprawdziły. Więc pomysł Dugina, że nadeszła pora na 4 teorie polityczną uznaje za coś pozytywnego. Również jego próba skoncentrowania się na aspekcie cywilizacyjnym, a nie narodowym, rasowym, płciowym czy klasowym bardziej do mnie przemawia. Natomiast problemem pozostaje chęć Dugina by uczynić z 4 teorii politycznej narzędzie Kremla do usprawiedliwienia rosyjskiego imperializmu. W tym punkcie drogi moje i Dugina się rozchodzą.

Autorytet0piorunów

@Al-3_x zrozumienie Dugina jest proste dla wszystkich, którzy czytali (ze zrozumieniem) literaturę rosyjską. Dugin prezentuje swoje treści językiem literackim, co dla niektórych jest progiem zaporowym.

Ten "jego" pomysł nie jest jego, bo wynika z poglądów Lenina, że religia to opium dla ludu. W rosji pojęcie naród jest traktowane drugorzędnie względem wspólnoty na wyższym poziomie (Matki rosji). Brak podziału na klasy to spuścizna po komunizmie, który w rosji jest legalny, ale nie ma większego poparcia.

Co do samej demokracji, to jest głównym założeniem jest wybór przedstawicieli, kolegialność i kontrola obywatelska i prasowa. Reszta to dodatek, który można dopasowywać do czasów i wyzwań.

Zatem Dugin wcale nie jest taki mądry, tylko sprytny. A demokracja jest systemem z wadami, który nie jest w stanie być zastąpiony czymś innym.

Jak widać komunizm nie działa, faszyzm nie działa, chińska hybryda nie działa. Nawet w krajach monarchistycznych jest demokracja.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Nie ma sensu się bać Dugina

Wrzuciłem dziś wpis na temat założeń geopolitycznych Dugina jako pewną forme ciekawostki. Co niektórzy zarzucili mi jednak, że wrzucanie wywodów tego człowieka może być potencjalnie niebezpieczne bo mogą być naznaczone kłamstwami i ruską propagandą. Chce was zapewnić drodzy towarzysze, że mało komu to w istocie grozi. Nie bez powodu powiedziałem, że nawet mocno konserwatywnej osobie mieszkającej na zachodzie jego ideę wydadzą się niezrozumiałe. Zresztą nawet w rosji sporo osób ma go za oszołoma.

Dugin to człowiek który chwalił Koreę Północną i uważał, że rosja powinna mieć własną ideologie Dżuche, głosił, że Mao brzydził się pieniędzy i nieironicznie uznał to za dowód anielskości jego duszy, nienawidził surfowania twierdząc, że to szczyt atlantyzmu, który chciał by w armii jego wymarzonej utopii służyły bojowe smoki i agresywne koguty bojowe, niedźwiedzie miały pracować na polach, a taniec miał być politycznym obowiązkiem. Zdaniem rosyjskiego intelektualisty krytykującego Putina i jego otoczenie,  Aleksandra Niewzorowa, Dugin miał też głosić, że rosja zawdzięcza gaz świętym którzy mieli siedzieć pod ziemią i nieustannie pierdzieć.

Czy naprawdę ktoś sądzi, że jakakolwiek normalna osoba mogłaby potraktować tego człowieka na poważnie? Bardziej prawdopodobne jest coś odwrotnego. Czemu więc robię wpisy o jego filozofii? Po pierwsze nawet taki schizofreniczny umysł jak Dugin czasami powie coś ciekawego i wartego uwagi. Po drugie to dostarcza on jednak alternatywnego spojrzenia na zachodnią cywilizacje jako człowiek z zewnątrz. Po trzecie by lepiej poznać rosyjską myśl filozoficzną i jej stan z dnia dzisiejszego. Po czwartę natomiast to mimo wszystko wierze w ideę swobodnej wymiany idei i informacji.

Trzeba też pamiętać, że Dugin mocno inspiruje się filozofią postmodernistyczną i podobnie jak postmoderniści pisze on w sposób ciężki i mocno niezrozumiały. Więc nie ma co się obawiać, że normikom namiesza on w głowę.

 

Gruba ryba1piorunów

@Al-3_x Też czytałem różnych współczesnych rosyjskich "filozofów" i przede wszystkim uderza mnie chaos w ich wywodach. O ile opracowania amerykańskie są schludne, uporządkowane i logiczne, to rosyjskie są zbiorem chaotycznych myśli i pomysłów, jakby to były notatki na gorąco.
Mimo to Dugin zafascynował niektórych ludzi na Zachodzie, widziałem nawet na jakimś polskim kanale "patriotycznym" wywiad z nim.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Teoria cywilizacyjna Dugina w przeciwieństwie do Spenglera, Konecznego czy Huntingtona zakłada podział na jedynie dwa typy cywilizacji. Są to Talassokracje (cywilizacje morskie) i Tellurokracje (cywilizacje lądowe). Do pierwszego typu Dugin zalicza starożytną Kartagine, Imperium Brytyjskie czy obecne USA. Do drugiego typu zalicza natomiast starożytny Rzym, imperium Mongolskie, Chiny czy Rosję. Talassokracje mają w zwyczaju zapewniać sobie dominacje drogą morską, a dominującą ideologią jest tu marytyzm, a w obecnym wydaniu atlantyzm. Tellurokracje bardziej przywiązywały do posiadania silnej armii lądowej, a ideologicznie miały z kolei stawiać bardziej na kontynentalizm czego współczesnym przejawem ma być euroazjatyzm.

Dugin wyróżnił kilka podstawowych cech Tellurokracji jak siedzący tryb życia, konserwatyzm, stałość norm prawnych, obecność silnego aparatu biurokratycznego i władzy centralnej. Talassokracje miałyby być z kolei nastawione bardziej na migracje, liberalizm, progresywizm i brak silnego, scentralizowanego rządu. Oczywiście Tellurokracje miały być też nastawione na ekspansje lądową. Dugin odrzuca koncept państw narodowych. Uważa, że kraje pokroju Ukraina i Polska nie mają sposobu na zapewnienie sobie własnej podmiotowości i są skazane na bycie strefą walki miedzy mocarstwami lądowymi i morskimi. W ten sposób zresztą usprawiedliwia inwazje na Ukraine.

Nie wiem na ile te stwierdzenia można uznać za słuszne, ale na pewno są one dość wygodne dla obecnej władzy rosyjskiej przy próbuje intelektualnego uzasadnienia silnie scentralizowanego rządu czy dokonywania ekspansji na inne kraje. Mi mimo wszystko tego typu podział wydaje się zbyt uproszczony. Na pewno kwestia tego czy cywilizacja dominuje na morzu czy lądzie ma jakieś znaczenie dla kultury, ale nie jest to jedyny czynnik. Dugin podobnie jak inni geopolitycy zbytnio absolutyzuje geografie. Dugin jednak oczywiście miesza to wszystko ze swoimi tezami z zakresu tradycjonalizmu integralnergo, socjologi głębi, mistycyzmu i gnozy  i dorzuca do tej mieszaniny jeszcze sporą ilość postmodernistycznej paplaniny przyrządzając dość ciężkostrawne danie.

Nawet dla osoby o mocno konserwatywnych poglądach mieszkającej na zachodzie jego ideologia może się wydawać mocno niezrozumiała jeśli nie zwyczajnie śmieszna lub absurdalna. To co jednak Dugin faktycznie próbuje osiągnąć to podkreślić dualizm miedzy wschodem i zachodem i ugruntować wyobrażenie rosji jako ostoi tradycjonalizmu oraz silnej duchowości gdy zachód ma być zdegenerowany, materialistyczny, a nawet satanistyczny. Dugin oczywiście potrafi dostrzec wewnętrzne problemy rosji, ale zawsze obwinia o to liberalizm. Ciężko więc Dugina nawet nazwać filozofem bo tego człowieka zwyczajnie nie interesuje odkrywanie prawdy co jej wytwarzanie (w końcu to postmodernista). Mimo wszystko jest on z pewnością dość nietuzinkową postacią w rosji.

         

Fenomen0piorunów

U nas odpowiednikiem Dugina jest Konieczny i Nowak.
Odpowiednikiem Sołojowa był kiedyś Ziemkiewicz, na szczęście te czasy mamy już za sobą

Autorytet2piorunów

Miejsce tego typu ekstremizmu jest na smietniku. Jak ktos wspomnial, na przywolywanie mysli tych psychopatow trzeba byc mentalnie gotowym, inaczej jest to sianie zarazy

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Patrzcie na to, ja sobie chodzę, gdzie chcę i jak chcę, muzyczka w uszach fajna gra, a oni leżą.
I kto jest kozak?
Na jednym zdjęciu nawet ducha widać.
Memento mori

Gruba ryba2piorunów

ooo, ale bym sobie tak poleżał, zamiast wstać i tyrać dzień cały, udawać i pilnować sztucznego uśmiechu. Zmęczony od samego ranka, nie wierząc w nic szczególnego poza chomiczym kołem, chwytać się każdej namiastki sukcesu dla fałszywej satysfakcji - złudzenia szczęścia.

Gruba ryba1piorunów

@Gepard_z_Libii @GazelkaFarelka Czyli dadzą poleżeć, ale nie może być za wygodnie. To jak z tą emeryturą gdy już nic nie możesz. Oh, jakże mnie wybijają z rytmu niewolniczej rutyny takie wolne poniedziałki!! Jestem wprost bliski wszczęcia krwawych rozruchów, tylko jakoś głupio tak samemu. No i trzeba wstać rano xD

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Na ten moment chciałbym powiedzieć, że moje zainteresowanie wydarzeniami ze świata maleje do koniecznego minimum. Postanowiłem całkowicie skupić się na filozofii. Kończę z moimi wpisami o rosji, wojnie, wyborach USA, Trumpie czy Musku.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

Gdyby ktoś mnie spytał jaka jest różnica miedzy nacjonalizmem, a patriotyzmem to powiedziałbym, że patriotyzm wynika z pewnego uczucia zwanego miłością i przywiązaniem do swojej ojczyzny. Jest to uczucie szlachetne jednak większość ludzi wie, że uczucia bywają chwiejne i nieprzewidywalne. Ludzie którzy kierują się uczuciami w życiu zwykle są namiętni, ale i impulsywni oraz niedojrzali. Nacjonalizm jest więc w kontrze do tego świadomą postawą do bycia w pełni oddanym pracy na rzecz dobra narodu pojmowanego jako pewna organiczna całość. Przyjecie konkretnej postawy choć może wynikać z jakiegoś uczucia to jest zwykle wyrazem określonego i dojrzałego charakteru jednostki. Pojmuje ona walkę za ojczyznę już nie jako wyraz zrywu do namiętnego poświecenia lecz etyczną zasadę którą człowiek jako istota rozumna kierować się musi. W tym właśnie widzę tą różnice.

Fanatyk1piorunów

@Al-3_x ja nie widzę różnicy. Dla mnie są to pojęcia tożsame i tak samo abstrakcyjne i irracjonalne.

Fanatyk0piorunów

@Al-3_x no tak, to są moje odczucia, więc w sumie nie wiem, jak mam to "uzasadniać"? Po prostu, tak uważam. Nie rozpatruję encyklopedycznych definicji, tylko przedstawiam swój indywidualny stosunek do faktycznych zjawisk.

Natomiast w ujęciu historycznym, są to zjawiska względnie nowe - przełom XVIII i XIX wieku, kiedy to kształtowały się państwa narodowe. Stąd można wysnuć wniosek, że oba pojęcia, nawet jeśli różnią się definicją, wpisują się w jakiś jeden wspólny kontekst. I ja dokładnie tak je traktuję.

Osobistość0piorunów

@MostlyRenegade Seconding.
Co innego dyskusja językoznawców na temat tych wszelakich zagadnień, etc.
Co innego w powszechnej dyskusji (a przynajmniej takiej na wykopie / hejto) gdzie nie w sposób zauważyć różnicy.

>Ja nie jestem nacjonalistą, tylko patriotą.
Jeśli ktoś musi to pisać to coś jest nie tak. I nie mówię tu tylko o tej osobie co próbuje się bronić przed tym.

Pytanie czemu? Może to te marsze narodowe zaczęły? Bo może patrioci poszli na marsz zorganizowany przez "faszystów", może GW grzała temat i zaczęło się mieszanie w tej kadzi.

Filozoficznie?
W tej kadzi pełnej patriotyzmu ktoś wrzucił parę kropelek nacjonalizmu i jak wymieszasz, to co masz?
Inb4, nie odpowiadaj, to tylko luźna myśl, każdy to interpretuje inaczej.

Autorytet0piorunów

@MostlyRenegade
>no tak, to są moje odczucia,

No i jak ja mam się niby do tego odnieść? Zarzucasz irracjonalizm postawie nacjonalistycznej, ale sam wychodzisz na osobę irracjonalną bo nawet nie umiesz uzasadnić swojego stanowiska i umiesz odnosić się jedynie do własnych odczuć. Powiedziałbym tu nawet właśnie, że jak to ujął Habermas do idei racjonalizmu potrzebne jest właśnie społeczeństwo. Człowiek który żyłby samotnie w dziczy byłby skazany na kierowanie się jedynie własnymi impulsami. Dopiero spotkanie drugiego człowieka otwiera drogę na idę rozmowy co prowadzi intersubiektywnego, racjonalnego porozumienia. Jesteś tu jedynym irracjonalistą jeśli odcinasz się od narodu.

Poczucie narodowe istniało już wcześniej tylko dotyczyło ono głównie klas wyższych. Rewolucja francuska pozwoliła uzyskać podmiotowość i poczucie narodowe u klas niższych. Józef Kossecki tak twierdził.

Autorytet0piorunów

@MostlyRenegade Jeszcze odniosę się do kwestii, że nacjonalizm to pojęcie abstrakcyjne. Tyle, że to właśnie rozumne ideę są zwykle właśnie abstrakcyjne. Abstrakcyjne myślenie to podstawa racjonalizmu, a nie irracjonalizmu.

Fanatyk0piorunów

@Al-3_x nie musisz się odnosić w ogóle. Ja tylko napisałem swoje zdanie.

Co jest racjonalnego w nacjonalizmie lub patriotyzmie? Jestem Polakiem tylko dlatego, że urodziłem się w określonym czasie i miejscu i mówię określonym językiem. Oczywiste jest, że jak ktoś żyje w jakimś środowisku, to staje się jego częścią, utożsamia się z nim, uznaje za "swoje" i działa na jego rzecz. To jest zwykły, biologiczny mechanizm, tylko może bardziej wyrafinowany i skomplikowany niż u innych gatunków. Ale gdzie tu patriotyzm i nacjonalizm? Dziś każdy używa i definiuje te pojęcia, jak mu wygodnie (najczęściej w celach politycznych), więc dla mnie są kompletnie bez znaczenia.

Autorytet0piorunów

@MostlyRenegade
>Ja tylko napisałem swoje zdanie.

A ja ci wytknąłem błędy w tym zdaniu.

Jestem Polakiem tylko dlatego, że urodziłem się w określonym czasie i miejscu i mówię określonym językiem.

A to niby mało? Nie wybrałeś też w jakiej rodzinie się urodzisz, ale czy to znaczy, że masz kompletnie gdzieś swoich rodziców? To, że człowiek nie miał wyboru bynajmniej nie pozbawia wartości tych rzeczy. Wręcz przeciwnie. Człowiek nie tworzy siebie. To rzeczywistość go tworzy. Kultura w której żyje, historia w której uczestniczy, język za pomocą które poznaje świat. Wszystko pozostałe to jedynie zwierzęce instynkty o których mówisz.

To jest zwykły, biologiczny mechanizm

Sam jesteś biologiczny mechanizm. Zwierzęta nie mają kultury, języka ani nawet religii, ani nie znają pojęcia historii. Zwierzęta nie tworzą narodu. Nawet mrówki nie są do tego zdolne.

Fanatyk0piorunów

@Al-3_x w moim zdaniu nie ma błędów. Ty je błędnie rozumiesz, o czym świadczą dwa następne akapity, w związku z czym dalszą dyskusję uznaję za bezcelową.

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x dla mnie patriotyzm to działanie na rzecz państwa, dla dobra pozostałych jego obywateli, płacenie podatków, poprawne używanie języka, dbanie o dobro wspólne, dbanie o obraz kraju na arenie międzynarodowej oraz dokonywanie patriotycznych wyborów konsumenckich. Nacjonalizm to z kolei wrogość do wszystkiego co obce, nienawiść, hipokryzja, nieumiejętność dostosowania się do otoczenia, zamordyzm, a w polskim wydaniu to najczęściej bycie złym człowiekiem i wycieranie sobie mordy polską flagą

Autorytet1piorunów

@cweliat Patriotyzm obywatelski? No fajnie, ale to dla mnie zawsze trochę za mało. No i brzmi to jakoś liberalnie. Mylisz też nacjonalizm z szowinizmem.

Osobistość1piorunów

@cweliat Ten liberalny spin z płaceniem podatków jako przejawem patriotyzmu jest taki głupi. Polacy mieszkający w UK musza być brytyjskimi patriotami skoro podatki płacą właśnie tam... Z kolei Ukraińcy czy Wietnamczycy w Polsce są patriotami wobec naszego kraju bo przecież płacą podatki tu.

Patriotyzm nie opiera się na przymusie a płacenie podatków to właśnie przymus. Patriotyzm jest dobrowolny i wynika z własnej wewnętrznej potrzeby.

Gruba ryba0piorunów

@wstreczyciel Nie, dbanie o dobro wspólne to właśnie płacenie podatków. Bez tego dba się tylko o infrastrukturę tam, gdzie opłaca się to korporacjom i lobbystom, a reszta obraca się po prostu w dziadostwo.

Fenomen1piorunów

@cweliat
>Nacjonalizm to z kolei wrogość do wszystkiego co obce, nienawiść, hipokryzja, nieumiejętność dostosowania się do otoczenia, zamordyzm, a w polskim wydaniu to najczęściej bycie złym człowiekiem i wycieranie sobie mordy polską flagą
Pomieszal szowinizm i autorytaryzm z ksenofobia i nazwal to nacjonalizmem

Pokaż więcej komentarzy (17)

Autorytet

w Creepy

5piorunów

[Teoria okrucieństwa [1/3]](https://www.youtube.com/watch?v=fVo98Ht3kQA&t=1s)

[Teoria okrucieństwa [2/3]](https://www.youtube.com/watch?v=2QMr6GFdVyo)

[Teoria okrucieństwa [3/3]](https://www.youtube.com/watch?v=9TyC3jg8980&t=4s)

Obejrzałem wszystkie trzy części poświęcone tematyce drastycznych filmów w sieci, stronek publikujących takie materiały, zalet i wad istnienia tej części internetu i rozważań na temat samej ludzkiej natury. Dla mnie jest to temat bardzo ciekawy bo już jako nastolatek miałem okazje oglądać tego typu treści w sieci. Miałem swój edgy okres i fascynowała mnie mocno makabra. Jeśli miałbym być szczery to do tej pory odczuwam pewną fascynacje do gore. Dla mnie czymś oczywistym jest, że ludzie uwielbiają oglądać takie rzeczy i to od dawna. Inaczej walki gladiatorów czy publiczne egzekucje nie cieszyłyby się taką popularnością w zamierzchłych czasach. Dziś ludzkość to zastąpiła oglądaniem fikcyjnej przemocy na ekranach kin, ale nie wszystkim to wystarcza. Dlatego drastyczne filmiki w sieci zawsze będą powstać bo będą miały swoich odbiorców. Myślę jednak, że to faktycznie ma swoje plusy. Dzieci od małego stara się wychować w bańce maksymalnego komfortu co na dłuższą metę jest szkodliwe. Natkniecie na coś brutalnego w sieci może czasami otworzyć komuś oczy na tą ciemniejszą stronę świata która mimo wszystko istnieje.

Autorytet0piorunów

Za Dame Kier piorun. Swoją drogą temat jest tak delikatny, że nie sądzę, aby można stwierdzić bez badań naukowych czy oglądanie tego typu filmów jest korzystne.

Autorytet1piorunów

@Fausto Znaczy autorka filmu, podaje obiektywne plusy jak chociażby fakt, że pewne sprawy były przez to nagłaśniane co prowadziło do ujęcia sprawców. Przykładem jest tu chociażby daisy destruction. Domyślam się jednak, że chodzi ci o wpływ na psychikę człowieka który to ogląda. Tutaj nie mam zdania bo ja też zawsze mam też nieco ambiwalentny stosunek do tego typu badań. Pewnym jest natomiast, że człowiek w pewnym sensie poszerza w ten sposób swój horyzont wiedzy o świecie.

Pokaż więcej komentarzy (2)