Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gownowpis

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

@koszotorobur prosił, więc oto relacja z urlopu

Piątek

Przylecieliśmy do Amsterdamu, zostawiliśmy rzeczy w depozycie i poszliśmy na rejs po kanałach - facet który pracował przy doku zapytał skąd jesteśmy, mówimy, że z Polski - on na to, że zna jedno słowo po polsku, odpaliłem, że wiem jakie - on na to, że nie sądzi bo to słowo to "szczupak", następnie spytał o jakie mi chodziło - odpowiadam, że "k⁎⁎wa", on pyta co to znaczy, no to wyjaśniłem, pół dnia się potem chichraliśmy z tego. Po rejsie kupiliśmy picie i kanapki w Albercie Heijnie (taki holenderski Lewiatan pod względem wielkości, pod względem liczby lokacji bardziej jak Biedra), poszliśmy do Rijksmuseum, pokręciliśmy się po ulicach, potem usiedliśmy trochę w Vondelparku. Ja chciałem potem iść jeszcze pod siedzibę Blendera, ale siostra, że nie, odebraliśmy rzeczy i pojechaliśmy do kuzyna do Rotterdamu, zjedliśmy obiadokolację, on włączył mecz Polski z Rumunią, ale drugą połowę oglądał sam bo poszliśmy spać. (Oczywiście będąc u nich przy każdej możliwej okazji brałem ich kota na ręce bo jest przecudowny i się nie wyrywa)

Sobota

Po śniadaniu kuzyn oprowadził nas po okolicy, pokazał m.in. Szpital Erasmusa (mają w środku sklepy co było trochę dziwne), Depot, kostkodomki i targ, tam zjedliśmy Stroopwaffle i kupiliśmy sery - ja do konsumpcji własnej, siostra na prezent. Zaprowadził nas na kolejny rejs łódką (po Nowej Mozie), potem poszliśmy do muzeum FENIX (był dom z gazet raportujących o ruskiej inwazji, bazowane), następnie zjedliśmy fryty z pindasausem czyli sosem orzechowym, które mnie pozytywnie zaskoczyły, wróciliśmy do kuzyna na kolację

Niedziela

Spotkałem się rano na dworcu z koleżanką z grupki discordowej, gdzie gramy czasem w gry, niestety kuzyn dał mi tylko godzinę, także przeszliśmy się w kierunku gdzie on mieszka, trochę pogadaliśmy i strzeliliśmy samojebkę przy pomniku krasnala z buttplugiem i się pożegnaliśmy. Kuzyn nas zawiózł do Kinderdijk, gdzie są te słynne wiatraki, kupiliśmy po magnesie a potem pojechaliśmy do Delft, pokręciliśmy się po rynku, weszliśmy do dwóch kościołów - kalwińskiego i katolickiego a potem zjedliśmy naleśniki z boczkiem i cukrowym syropem, były bardzo dobre, ale OLBRZYMIE. Ciekawostka, niedaleko tego katolickiego kościoła, jest Polska restauracja (cośtam, cośtam gurom itd.)

Poniedziałek

Pojechaliśmy do Hagi, zobaczyliśmy ambasady, przy polskiej walnęliśmy zdjęcie, siedzibę Trybunału Sprawiedliwości, potem pojechaliśmy na plażę i przeszliśmy się po molo. Potem w indonezyjskiej restauracji, którą znalazłem zjedliśmy szaszłyki satay, które były za⁎⁎⁎⁎ste, po czym odwiedziliśmy Mauritshuis, głównie dla Lekcji Anatomii Pana Tulpa Rembrandta - Dziewczyny z perłą Vermeera miało nie być bo pojechała do Japonii, ale się okazało, że jednak jest. Kupiliśmy sobie pamiątki, potem chwilę usiedliśmy naprzeciwko budynku holenderskiego parlamentu. Na koniec zjedliśmy znów frytki i usiedliśmy w parku i obserwowaliśmy jak jednemu chłopakowi się nie udaje trick na desce. Była tam też dziewczyna na wrotkach, której było widać sutki przez bluzkę xd. W końcu się postawiłem, że pojadę do tej siedziby Blendera, więc się rozdzieliliśmy - jak dotarłem na miejsce i zacząłem robić zdjęcie drzwi zagadał do mnie pracownik fundacji i zaprosił na mały tour do środka. Zrobił mi fotę przy logo blendera w lobby, pokazał przestrzeń socjalną, stacje robocze, serwer gdzie pushują buildy (obecnie z powodu jakiejś awarii był chłodzony jedynie pojedynczym wiatraczkiem, takim jak się stawia w lato na biurku xd), ścianę na której wiszą splashscreeny z każdej wersji. Na koniec pokazałem mu filmik z animacjami drona, powiedział, że fajne i powiedział, że wydrukowali klatki z każdego filmu, jaki Blender Studios wypuściło i że każdy wizytujący może sobie wziąć jedną. Oprócz tego dostałem przypinkę z logo. No bardzo wholesome to było. Jak wróciłem do Rotterdamu to kuzyn oglądał mecz z Bośnią.

Wtorek

Kuzyn oprowadził nas po kampusie TU Delft, gdzie pracuje i wyciągnął na rowery dookoła uczelni, potem odprowadził nas na tramwaj i pojechaliśmy od razu na lotnisko. Niestety lot się opóźnił, także nudziło nam się strasznie a ja byłem trochę wkurwiony bo po rowerach śmierdzialem potem.

Poniżej trochę zdjęć

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Majsterkowanie

9piorunów

Znowu jakaś niegospodarność, ale po prostu nie pomyślałem o tym wcześniej... Dotychczas kupowałem podobne kątowniki za 2 coś złotego od sztuki w Castoramie. Mam blisko sklep, to korzystałem choć przecież wiele razy słyszałem, że na drobnicy zarabiają najwięcej. Brak świadomości i wygodnie było po prostu. Ostatnio poszedłem do Obi i tam były identyczne elementy jak te ze zdjęcia, też koło 2,3zł od sztuki. Kupiłem bardzo dużo ram i będę je odnawiał jednocześnie. Dlatego jak policzyłem w głowie ile mnie wyjdzie rachunek za ten złomik, to włosy stanęły mi dęba. Lepiej późno niż wcale zajrzałem na Allegro. Kupiłem paczkę 100 sztuk, w której cena za jeden element wychodzi 0,76 groszy...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w Hydepark

25piorunów

Nie bardzo wiem co Wam opowiedzieć, więc po prostu opowiem Wam prawdziwą historię z mojego życia.

Kiedy miałem komunię wykorzystałem moment, gdy matka nie patrzyła, i wyciągnąłem cały hajs z kopert na jedną kupkę. Chciałem się nim po prostu nacieszyć.

Matka wpadła w szał, bo straciła możliwość sprawdzenia, kto ile włożył do środka. Już wtedy wiedziałem, że będę miał zupełnie inny charakter niż cała moja rodzinka, bo by mi nawet do głowy nie przyszło, żeby to sprawdzać XD

Kosmonauta4piorunów

@ItsyBitsyPajonk Wielu z nas straciło bezpowrotnie kasę z komunii ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale z perspektywy czasu, nie jestem zły. Komunię miałem w 94, a to był ciężkie czasy, a przygotowanie tego wszystkiego jedzenia też kosztowało. No poza tym dostałem też prezenty rzeczowe ;d

Ba, na moim nagraniu z komunii na VHSie nawet jest scena jak liczę kasę xD

Fanatyk2piorunów

Moja kasa z komunii popracowala na jakiejś gowno lokacie a potem kupili mi komputer :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

28piorunów

W nawiązaniu do moich przemyśleń mieszkaniowych zawartych w poniższym wpisie, chciałbym pociągnąć temat i opowiedzieć Wam historię sprzed bodaj 6 tygodni.

https://www.hejto.pl/wpis/na-podstawie-zebranych-doswiadczen-moich-i-cudzych-w-ostatnich-miesiacach-chcial

We wspomnianym okresie wybierałem się do szwagra żeby mu pomóc w pewnym temacie przy domu. W związku z tym wiele razy gadaliśmy przez telefon i zdążył mi napomknąć, że jego dalsza kuzynka ostatnio dużo pyta jego rodziców a naszych teściów o to jak mieszkamy, gdzie mamy dom, ile pokoi itp. Ledwo ją znam, na ulicy bym nie poznał, pewnie widziałem ją na jakichś rodzinnych imprezach, w każdym razie nie na naszym i nie na jej weselu, bo bym ją pamiętał. W każdym razie szwagier mi to powiedział, i dorzucił:

-Szwagier, jej córka idzie na studia u Was w mieście, także ja nic nie mówię, ale matematyka robi się sama :smiley:

Wybrałem się do szwagra, który ma chałupę relatywnie blisko teściów. Teściowa do mnie zadzwoniła że muszę wpaść na obiad i po pomidory (no kurła proste, po pomidory to bym z buta przez Saharę poszedł). Super, fajnie.

-A no i Ania, pamiętasz, gadałeś z nią 12 lat temu na festynie jak piłeś piwo z wujkiem Staśkiem, wujek Stasiek to ten co go potem Kazik w Małochwieju traktorem potrącił koło starej mleczarni co ją Oborniak....

-Dobradobra, tak tak, pamiętam.

-No to Ania się koniecznie chce z Wami zobaczyć, to jak u nas będziesz to ona przyjdzie.

No tak, jasne. Ale niech będzie, info od szwagra to pewien as w rękawie. Po ogarnięciu tematu u szwagra pojechałem do teściów na kawę, pozbierałem sobie pomidorów, no i przyjechała kuzynka. No ni ch.. bym jej nie poznał na ulicy, po prostu obca dla mnie osoba. Weszliśmy do domu, gadamy, co tam jak tam, no i w końcu pada nieuchronne:

A(Ania): A bo wiesz, Zosia to się "do was" na studia wybiera...

No tak, to było do przewidzenia. No to as w ruch i atak prewencyjny:

M(mannoroth): Oooo, to już stancji trzeba szukać, bo zaraz wszystko będzie pozajmowane.

Zawieszka Ani i milczenie spowodowane wybiciem jej z planowanego przebiegu konwersacji było potwierdzeniem podejrzeń szwagra co do intencji spotkania tudzież wytłumaczeniem nagłego zainteresowania rozkładem naszej chałupy.

A: Aha...Ahaa...

Udaję głupiego i ciągnę farsę dalej:

M: Mówię Ci, zaraz sama drożyzna zostanie albo jakieś klitki na obrzeżach. A szukaliście już coś? Jak coś to mogę podpowiedzieć gdzie najlepiej, w końcu to moje miasto hehe.

Dopijam kawusię idę włączyć czajnik, wracam.

A: Aha, no wiesz, bo my to nie wiemy gdzie najlepiej, tak u kogoś po kątach to słabo... A ciocia (tj moja teściowa) to coś mówiła że Wy ileś tam pokoi macie...

No mamy. I ch z tego? Udaję dalej że nie wiem o co chodzi.

M: No ale my nie prowadzimy wynajmu.

Ania oczy w słup, no i zaczynają się nieudolne guilt tripy tudzież dowody anegdotyczne...

A: A wiesz, mój Wiesiek jak w Niemczech pracował to u ciotki półtora roku mieszkał i problemu nie było...

M: Mhm. Zrobić Ci herbaty? Bo ja sobie zrobię.

Odpowiedziała mi cisza, taka sama jak jej na tą bezwartościową z mojego punktu widzenia opowieść o rodzinnej solidarności za granicą.

A: A nie dało by się żeby Zosia trochę u Was pomieszkała?

M: Co to znaczy trochę? No i w jaki sposób? U nas nie ma warunków do najmowania pokoi.

Słowo najem, wiążące się z odpłatnością, padało tylko z moich ust. Nie bez przyczyny. Pomału wywieranie presji, jakkolwiek nieudolne, zaczęło mnie nużyć:

A: Jakieś biurko by się znalazło...

M: Nie no, zaraz, my mamy wszystkie potrzebne meble. Jeżeli jest potrzeba przyjechać, posiedzieć parę dni, poszukać lokum, to nie ma problemu, zapraszam, pojeżdżę razem z nią, coś poszukamy i pooglądamy. Ale o ładowaniu się z całym mandżurem czy meblami mowy nie ma.

No i akt rozpaczy:

A: No... To ja nie wiem, czy ona na te studia pójdzie!

Piłeczka do pustej bramki. Z chłodnym uśmieszkiem:

M: No chyba jak składaliście papiery, to nie zakładaliście że będzie u nas mieszkać?

Cisza.

M: Jak jest potrzeba żeby poszukać mieszkania, to zapraszamy, nie ma sprawy.

A: No tak, tak, pomyślimy.

Widzę wyraźnego focha, pogadaliśmy przez kilka chwil o d...e Maryni no i sobie poszła pogadać z teściową na dworze, jak wyszedłem to już jej nie było. Po powrocie do domu powiedziałem o tym różowej, to się popukała w głowę, że w ogóle co to za pomysł. Ona sama praktycznie kontaktu z tą kuzynką nie ma, a jej córki to od 10 lat nie widziała na oczy. Tak, wiem, widziałem filmy z dorosłym facetem i 19stką pod jednym dachem , ale nie mam takich potrzeb :smiley: Za to w ogóle nie ogarniam, jak można było uznać, że mamy jakiś obowiązek czy uznamy za normalne, żeby kogoś gościć przez 5 lat? Zapytam w ankiecie, choć zluzuję kryteria "bliskości".

Wyobrażacie sobie gościć kogoś przez 5 lat u siebie w domu/mieszkaniu zakładając, że macie ku temu warunki np. osobny pokój?

  • W żadnym razie49% (61 głosów)
  • Tylko absolutnie najbliższą rodzinę27% (34 głosy)
  • Tak, jeżeli jesteśmy spokrewnieni2% (3 głosy)
  • 18letnie lochy w dowolnej ilości.21% (26 głosów)

124 głosów

Osobistość0piorunów

Kiedyś jak ludzi faktycznie nie było stać na mieszkanie, kto ktoś mieszkał w komórce pod schodami, sprzątał mieszkanie czy coś i rodzice go drobno opłacali.

Poza tym teraz jak już ma 18 lat i faktycznie nie ma na tę stancję, to są sposoby, żeby zarobić w miesiąc czy dwa na rok życia studenckiego. Chłopakom trochę trudniej.

Osobistość1piorunów

@mannoroth 
Trudno powiedzieć, 5 lat na pewno nie. Jeśli miałbym komfortowe warunki, tj. dom i to raczej z grubymi ścianami, to myślę że pierwszy rok pozwoliłbym komuś zamieszkać. W mieszkaniu jest się jednak trochę "na kupie" i byłoby to uciążliwe. Ale to też zależy od tej osoby, bo jedna osoba będzie jak ja, czyli cichutko jak myszka pod miotłą na słuchawkach, a druga będzie sprawdzać gdzie jest granica.

To na pewno pomysł matki, bo młoda pewnie nawet by nie chciała się komuś zwalać na głowę. Mi tak kiedyś matka z ciotką zapewniły pokój i k⁎⁎wa było to niezbyt komfortowe doświadczenie. Stare baby są jebnięte.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Hydepark

36piorunów

W moim bloku od czerwca trwa remont. Znakiem tego przestaniemy żyć w post PRL-owskim syfie, gdzie na klatce schodowej były jeszcze napisy sprzed 30 lat w stylu "Legia King" albo "Mati to konfident". Ściany zostały odrapane do gołego betonu, wszystko już jest ogarnięte i pomalowane. Wymieniono wszystkie poręcze, okna, parapety. Zamontowano dodatkowe kamery na każdym piętrze. Była wielka akcja wymieniania wszystkich rur prowadzących do kaloryferów. Teraz czekają jeszcze hole windowe, gdzie mają być położone płytki na ścianach i podłodze. Remontują nawet główne hole do piwnic. Mieszkam tu prawie 20 lat i przyznam, że nie mogłem się doczekać tych zmian. O ile przekrój mieszkańców osiedla bardzo się zmienił i teraz mamy raczej emerytów i rodziny w przedziale wiekowym 30-50 lat, co gwarantuje względny spokój i brak patologii, to niestety jeśli chodzi o wygląd budynek mocno był zakorzeniony w klimacie PRL/lata 90. Tak mnie to raduje, że aż musiałem się pochwalić na hejto. Howgh.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Mam taką rozkminę z rana odnośnie rosnącego zjawiska w postaci promowania prostactwa, głupoty i nieuctwa w polskim Internecie.

Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.

Od kiedy jest internet ludzie na tym poziomie stali się influencerami, gromadzącymi za sobą rzeszy swoich fanów-debili, którzy zaczęli wpływać na społeczeństwo i szczerze mnie to przerażą.

Nasze społeczeństwo w skrócie. Fascynowanie się jakimś Buddą, 7777 k⁎⁎wa, typami co wpierdalają kebaby z mięsem z gatunku zmielone truchło psa, janusze mówiący chłopskim językiem, co wypowiadają się na tematy geopolityczne, szarlatani pseudomedyczni, nasterydowane przygłupy komentujący sytuacje na świecie, do tego masa głąbów oglądających innych głąbów jak grają w gry online XD To są właśnie zainteresowania polaczków.

Potem taka armia imbecyli atakuje masowo innych ludzi w Internecie, robi zły PR ich biznesom, wpływa na dzieci spędzające większość dnia na surfowaniu po Internecie.
**_
Z czego to wynika?_**

Przez lata w Polsce po upadku PRL były srogie kompleksy narodowe. Ci najbardziej wykształceni i zamożni czuli się gorsi od społeczeństw zachodnich i swoje frustracje przelewali na innych. Że prowincja, Polska B, ciemnogród, jechali po nich przy okazji każdych wyborów i rozmaitych sytuacji społecznych. Bo sami mieli poczucie wstydu z racji swojegoi pochodzenia - zacofany postsowiecki kraj.

Akurat miałem okazję wychowywać się w wykształconej i dość dobrze usytuowanej rodzinie, ale jako ten buntownik oczywiście szukałem własnych dróg i młode lata spędziłem na podwórku, osiedlach, stadionach, matach sportów walk. To co zapamiętałem z młodego życia, obcując w 2 różnych środowiskach (akurat moi rodzice byli turbo normalni, ale znajomi rodziny, szczególnie ciotek/wujków już nie zawsze) że ci "wyżej" szczerze gardzili tymi "niżej", a ci "niżej" czuli pogardę w stosunku do wykształcenia, ludzi zarabiających lepiej i byli bardzo zawistni i czuli się gorsi. Kij ma dwa końce.

Jak sobie tak rozkminię jaka jest przyczyna tej armii chłopskiego rozumu, zbuntowanej wobec edukacji, autorytetów etc, to chyba głównie system i nauczyciele wmawiający innym, że jeśli nie mają piątek od góry do dołu i nie idą na studia, to są debilami, którzy na niczym się nie znają, do niczego nie nadają i mają siedzieć cicho i się nie odzywać. Za dzieciaka słyszeliśmy, że ten co kopie rowy, pracuje na budowie, jest fachowcem od pracy fizycznej to nieuk, idiota i w ogóle podczłowiek. W dyskusji publicznej też promowało się "młodych, wykształconych, z dużych miast". Nikt nie doceniał prostych ludzi, którzy wykształcili się w fachu, są dobrymi specjalistami i obrali w życiu inną drogę.

Dzisiaj się to zmieniło, już nikt nie patrzy takimi kategoriami, ale co lata wypracowane, to zostało. I tak, dziś macie spawacza, który ciśnie po studentach, że "on ma tyle i tyle a oni na kasę do biedronki" i że "studia to głupota", albo jechanie po autorytetach naukowych z browarem w ręku i promowanie szurów, bo przez lata robiło się z takich jak on podczłowieka i teraz szuka po prostu podbudowania swojego ego, grupy która go rozumie i myśli nieszablonowo, w kontrze do tych "ynteligentnych".



Fanatyk3piorunów

@Lopez_

Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.

Nie zgodzę się z tym zdaniem. Wychowywałem się przed internetem, komórkami, przed Schengen i wstąpieniem do unii europejskiej.

W tamtych czasach z braku pracy i perspektyw nie było bezpiecznie w naszym kraju. Rozboje, kradzieże, wandalizm czy zwykła przemoc była na porządku dziennym. Nie każdy to widział czy pamięta.

Nie zgodzę się też z tezą, że wykształcenie idzie w parze z kulturą osobistą, zarobkami, inteligencją czy stosunkiem do drugiego człowieka.

Gruba ryba7piorunów

Ej, przed internetem ludzie wierzyli że jakiś ruski mentalista zaczaruje im wodę przez telewizor...

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

74piorunów

Lubię szwedzkie sklepy ze słodyczami przy granicy z Norwegią. Stary koń a lata z torbą, ładuje te słodycze i cieszy się jak dzieciak 😁

Tak, opędzluję połowę jeszcze w drodze do do domu. Tak, będzie mnie brzuch bolał. Nie, nie będę żałował ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU8piorunów

@Stashqo Mam złe wspomnienia, lukrecja i anyż. :nauseated_face:

Fanatyk1piorunów

@UncleFester za drugim razem człowiek już wie żeby sprawdzać etykiety i unikać lukrecji. Chociaż ja za każdym razem ze dwie lukrecje w czekoladzie wrzucam i patrzę komu się wylosuje. Taki ze mnie mały anarchista xD

Fanatyk0piorunów

@6502 niektorzy lubią, inaczej by się nie sprzedawało. Ja tam mogę jedną lub dwie zjeść ale nie więcej, nie mój smak.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fanatyk

w Hydepark

7piorunów

Oho, programiści przestawiają powoli AI żeby nadal byli użyteczni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

.

.

.

Tak, chwilę później napisał ten skrypt xD

Gruba ryba2piorunów

bot sie szybko uczy i tak jak prawdziwy programista musi najpierw pojojczyc ze sie nie da i za trudne w nadziei, ze sie designer rozmysli

Sum1piorunów

@5tgbnhy6 Nie no, bot to nie programista. Po prostu w kontekście miał "szukaj rozwiązania" to szukał.

@emdet na wszelki wypadek zrób mu Test Touringa, jak zda to luz. Gorzej jak (celowo) zawali... 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Internet

14piorunów

Pół Internetu leży i robi pod siebie
AWS x Cloudflare x Azure

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

Zatrzymała mnie policja na hulajnodze, drogą rowerową se jechałem. I byli w tym konkretnym temacie milsi od niektórych z was, bo o nic się nie przyjebali, sprawdzili tylko czy działa hamulec i poinformowali o ograniczeniu prędkości, miłego wieczoru i elo

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Czy zastanawialiście się ile kosztuje wiza do Korei Północnej?

Nie?, Ja też nie i sprawdziłem na stronie internetowej ambasady KRLD w Polsce

XD
Polecam, jest jak z internetu na dyskietki.

https://krld.pl/krldpl/home.php


wiza zwyczajna 90 EUR

wiza turystyczna 25 USD

:grinning:

A gdybyście chcieli prowadzić tam biznes, to tanio jest:

Woda (za metr sześcienny) $ 0,12

Prąd (za kwh) $ 0,04

Transport drogowy (tona za km) $ 0,085-0,23

Transport kolejowy (tona za km) $ 0,011

(zapomnieli tylko dodać "O ILE JEST")

Lider7piorunów

o kurla, jade.

Autorytet2piorunów

@bartek555 Pytanie czy masz dolary czy ełro, bo od tego zależy czy wjedziesz jako normalny czy jako turysta...

GURU3piorunów

@SST82 Odnośnie prowadzenia biznesu w KRLD przypomniał mi się dokument "kret w korei" - szczerze polecam do obejrzenia

Pokaż więcej komentarzy (8)