Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hejto40plus

Fanatyk

w Hydepark

38piorunów

Dziś chciałbym powspominać Mundial 2002 a więc ten z Korei i Japonii. Najbardziej zapamiętałem dwie rzeczy. Pompowania balonika, wszak na mistrzostwach mieli zagrać Polacy. Co się odwalało w prasie, radiu a przede wszystkim w telewizji, to łeb mały. "Futbol na tak", wrzucanie kuleczek do akwarium za każdy gol strzelony przez NASZYCH... miało się po prostu dziać. Nareszcie. Druga rzecz to... Polsat. Stacja ta wykupiła bowiem prawa o transmisji a Mundial po raz pierwszy został zakodowany. Ostatecznie nastąpiły negocjacje i TVP uzyskała prawo do transmitowania meczów Polaków oraz półfinałów, meczu o trzecie miejsce i finału. Pozostałe spotkania były na kodowanym i powołanym właśnie do życia Polsacie Sport. Dla mnie ratunkiem w tej sytuacji był pub, którego właściciele wykupili Polsat i do którego chodziliśmy z kumplami oglądać mecze przy piwie. Warto wspomnieć, ze jednym z ekspertów TVP został Jacek Gmoch a jego analizy i wypowiedzi stały się kultowe i zaczęły żyć własnym życiem w raczkującym jeszcze wtedy w naszym kraju świecie internetowym. Przyznam, że ten Mundial w Polsacie sprawił, że często nie było mnie w domu no i sporo kasy wydałem na alkohol, bo gdy siadało się przy jednym stoliku w barze ze znajomymi, to nie sposób było nie zamówić kilku piw. Pamiętam też, że w naszym ulubionym pubie wprowadzono wtedy zasadę, że pierwsi klienci dostają piwo na głowę za darmo. Podczas Mundialu otwierano knajpę już o 8.00 i bywało, że to właśnie ja oraz mój kumpel z osiedla Darek dostawaliśmy darmowe browary.

Aha no i słynny hymn w wykonaniu Edyty Górniak tak poniósł naszych do boju, że powtórzył się schemat: mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Hydepark

24piorunów

W zeszłym tygodniu wspominałem Mistrzostwa Świata w USA w 1994. Dziś Francja 1998. To kolejny Mundial, który bardzo miło wspominam. Dużo rozmów z kumplami o piłce. Sporo obejrzanych meczów. No i moja urodzona we Francji babcia, która płakała oglądając powtórki goli z finału. No i wspaniała Chorwacja z królem strzelców Sukerem. Był to czas, kiedy z moich ścian znikały już piłkarskie plakaty, ale miłość do piłki nie osłabła. Plakat Sukera i tak sobie powiesiłem. Kolejne mistrzostwa z super maskotką, kogutem Footixem.

Gruba ryba2piorunów

Oglądałem na koloniach, a później kolega dorwał na ps fife wolrd cup 98, ogrywaliśmy po szkole.

Gruba ryba4piorunów

@WatluszPierwszy Ja co prawda 98 pamiętam jak przez mgłę, bo miałem dopiero niecałe 5 lat, ale już Korea Japonia 2002 pamiętam całkowicie. O jak ja tym żyłem. Pamiętam też, że rodzice kupili mi jakąś grę mundialową - taka prosta na zasadzie, że były tabele z już rozlosowanymi jak w rzeczywistości drużynami i można było rozgrywać mecze, głównie przez rzut kostką plus jakieś tam karty. Pamiętam, że przez całe wakacje wynosiłem te kartki na podwórko i dzień w dzień po kilka godzin graliśmy z kumplami w piłkę symulując realne mecze mundialu i zapisując wyniki na tych kartkach. Ale to była radocha :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Wczoraj wieczorem wystartował Mundial. Dla mnie te mistrzostwa w USA, Kanadzie i Meksyku, to trochę mianowicie Mundial w USA w 1994 był pierwszym, który oglądałem w pełni świadomie, nierzadko siedząc po nocach lub późno wieczorem. Miałem wtedy 12 lat i było to apogeum mojego zainteresowania piłką nożną. Pamiętam, że nawet mojego tatę wkręciłem w oglądanie meczów, a on o piłce wie tylko tyle, że mecz trwa 90 minut i, że zasadniczo przydatna do gry jest piłka 😉 Wcześniejsze mistrzostwa we Włoszech w 1990 oglądałem niewiele i mało z nich pamiętam. To właśnie 1994 rok przyniósł dla mnie też nowe doświadczenie a mianowicie to, że niemal z każdym rozmawiałem o mistrzostwach - z kolegami, z sąsiadem, z facetem który sprzedawał w sklepie. Miałem wrażenie, ze wszyscy żyli piłką. Dodatkowo bazarek w moim mieście został zalany podróbkami koszulek, w sklepie sportowym na rynku wisiały ich dwa wieszaki. Kupiłem Argentynę i o dziwo ta koszulka, mimo że jest ordynarną podróbką, to jest w rewelacyjnym stanie do dziś i gdy idę z moimi synami pokopać to nieraz ją zakładam. Oczywiście uzupełniałem rozkładany terminarz meczów z "Przeglądu Sportowego". Zresztą zdobycie wtedy sportowego dziennika w kiosku na moim osiedlu, to często była kwestia farta, bo bywało, że już około południa wszystko było wykupione i musiałem iść szukać w innym miejscu. Najbardziej oczywiście zapamiętałem finał Brazylia-Włochy no i niezłą formę Bułgarii. Tamte mistrzostwa miały też super logo i jedną z fajniejszych maskotek pieska "Strikera".

Kompan0piorunów

@WatluszPierwszy nie urosłeś już od 12 roku życia? xD

Fanatyk2piorunów

@WatluszPierwszy a dla mnie będą to pierwsze mistrzostwa od tych z '94 właśnie, na które mam wywalone jajca.

Pół biedy z tymi barbarzyńskimi (z naszej perspektywy) godzinami meczów, bo sobie można ogarnąć powtóreczkę lub skrót.

Obrzydliwe igrzyska pieniądza, korupcji i polityki, a nie sport.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

40piorunów

W tym roku PESEL wskaże 41 jesieni. Niestety nie tylko tak wiek daje o sobie znać.

Fenomen3piorunów

A mi w tym roku minie jakieś 29 lat w okularach 😅😅😅 więc no no, ciesz się że dopiero teraz :grinning:

GURU1piorunów

@jarezz żebyś lepiej widział wiatraki?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

29piorunów

Mój ADHD-owy łeb dziś od rana produkuje wspomnienia i przemyślenia. Zawsze mi lepiej, jak się czymś takim podzielę na hejto, bo mam jedną myśl we łbie mniej. Zwykle nie romantyzuję lat 90., ale czasami trzeba i dziś jest ta chwila 😉

Moi rodzice mają znajomych, którzy za komuny wyemigrowali do Niemiec. Tam się nieźle ustawili finansowo i jakoś na początku lat 90. za śmieszną sumę kupili dom w moim rodzinnym mieście. Kupili z myślą, że będą przyjeżdżać do Polski na wakacje, albo święta. Poza tym okresem dom stał pusty. Zajmowali się nim moi rodzice i jeszcze jeden facet, który zimą robił za palacza i obsługiwał chatę w kwestii ogrzewania. Moi rodzice szli tam i sprzątali, odkurzali, wietrzyli, podlewali rośliny. Wiosną moja mama ogarniała ta ogródek. W zamian mogliśmy sobie z tego domu do woli korzystać a było z czego: wielkie podwórko z ogrodem, w domu wypasiona łazienka z trójkątną wanną w której można było puszczać masaż wodny, stół do piłkarzyków, stół do ping-ponga. Bywało, że spędzaliśmy tam kilka dni. Wypas. Ja jednak najbardziej lubiłem przeglądać rzeczy, które zostały po poprzednich właścicielach. Były tam całe góry gazet, kolorowych magazynów, książek. Kochałem otwierać na oścież wiosną ogromne okno, siadać na kanapie i godzinami przerzucać stare, kolorowe magazyny typu "Kino", "Przekrój", "Poznaj Świat" albo jakieś niemieckie katalogi, które się tam walały w szafkach. Czasami leżałem na kanapie w jednym z pokoi i po prostu patrzyłem, jak światło wpada przez szyby i na suficie pojawiają się różne wzory odbijające się przez kolorowe szybki w rogach okien. W rogu największego pokoju na szafce stało ogromne, stare, niemieckie radio, które zawsze włączałem. Ten dom nawet pachniał specyficznie. Czuć było jakby zapach fajkowego tytoniu. Z ogrodu słychać było ptaki a gdzieś w oddali szum samochodów. Kochałem wiosnę w tym domu.

Gruba ryba2piorunów

Panie zacznij pan pisac jakas książke - i nie heheszkuje

Osobistość1piorunów

No i co dalej

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

74piorunów

Ostatnio zdobyłem zdjęcia gdy byłem młody (bo piękny nigy nie byłem) ale nostalgłem hehe. ZSŁ Poznań inaczej Technikum Łączności.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Lider

w Hydepark

6piorunów

Diablo

Dorwałem diabła w wakacje 1997 roku (kurcze, późno od premiery). Tak nieprzespane noce z grą to chyba tylko miałem z MI1 w 1991 roku z Amigą.

Noc w Tristram Village z muzyką Matta Uelmena to niezapomniane przeżycie.

10/10 miodności

https://www.youtube.com/watch?v=AnMR6SOBa9k

.

Kosmonauta1piorunów

Łupaliśmy z kolegą po LAN'ie do późnych godzin. Polowaliśmy na dziwne przedmioty od Wirt'a. Ahh dobry klimat. Teraz mam d3 i d4 i nawet tam nie chce mi się zaglądać.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

106piorunów

raczej nie

Wczoraj przy okazji pewnego wpisu na hejto przypomniały mi się jugosłowiańskie budy, które w latach 90. służyły w naszym kraju za sklepy, kioski, bary itd.

K...a nie ma chyba drugiego typu "budynku", który bardziej przywoływałby w mojej pamięci klimat lat 90. i tę chujozę, która wtedy panowała w przestrzeni publicznej. Za każdym razem, gdy widzę, jak się to fachowo nazywa, Kiosk K67 przypominają mi się gównohamburgery, smak ketchupu o konsystencji wody, fajki sprzedawane na sztuki i wszechobecna bylejakość, to że wszystko się trzymało na ślinę i plastelinę i że "jakoś to będzie", że jak śpiewał zespół Elektryczne Gitary "przewróciło się niech leży".

W moim rodzinnym mieście w takiej budzie mieścił się bar z hamburgerami i hot-dogami o cudownej nazwie będącej esencją tamtych lat, mianowicie "Speed Food". Pamiętam te budy chyba ze wszystkich miejsc w których jako dziecko czy nastolatek bywałem. Sprzedawano z nich jedzenie, prasę, papierosy, artykuły spożywcze. Gdzieś w necie widziałem nawet taką budę z napisem Sex Shop. Stały i straszyły. Póki taka bua była nowa, to jeszcze jakoś wyglądała, ale po 2-3 latach wszystkie wyglądały, jak kontener śmietnikowy tyle, że wyposażony w okienko i z człowiekiem w środku.

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy w Albanii po wyzwoleniu w 97 nie było prawa co można stawiać na chodniku i cała Tirana była zajebana takimi kioskami z demobilu

Fanatyk0piorunów
Pokaż więcej komentarzy (57)

Lider

w Hydepark

44piorunów

Osiągnąłem wiek, w którym o wiele łatwiej jest, by zamiast cha stanęło serce.

Lider4piorunów

@boogie jak ci rano nie staje to są dobre przesłanki pod trt. Trzeba znormalizować terapie hormonalne u mężczyzn.

Masz prawo normalnie żyć, funkcjonować i czerpać przyjemność ile wlezie.

Fanatyk3piorunów

Była taka reklama, nie mogę znaleźć.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

27piorunów

Siedzę w robocie i przeglądając materiały do raportu jak zwykle moje myśli ADHD-owca krążą w kosmosie. Dzięki temu jak zawsze pojawiają się w głowie niepotrzebne nikomu bzdury. Tym razem przypomniało mi się o myspace.

Myspace zdechło i chyba żadne próby reanimacji już tego trupa nie wskrzeszą. Nie ma to zresztą żadnego sensu w czasach, gdy Grażynki 50+ opanowały Facebooka, Instagram zalewa fala nikomu niepotrzebnych rolek a małolaty mają idoli z TikToka. Jednak w czasach w których jeszcze były czasy a w internecie szukało się filmików ze śmiesznymi kotami rządził myspace. Ja dowiedziałem się o tym serwisie dość wcześnie. Wystartował w 2003 i chyba wtedy założyłem tam konto. Co ciekawe powiedział mi o myspace koleś z punkowego forum 😉 Dość szybko nałapałem tam znajomych, bo sporo osób klepało tam po prostu opcję "zaproś" dość przypadkowo. Miało to swoje plusy, bo tak np. zacząłem pisać wiadomości z dziewczyną z USA, która podesłała mi sporo fajnej muzyki. Zresztą muzyka była siłą myspace. Od cholery zespołów promowało się przez swoje profile. Bywało, że spędzałem sporo czasu przeklikując się od jednego muzycznego profilu do drugiego. Niestety myspace dawał też możliwość ingerowania w kolor profilu, czcionkę a nawet pozwalał na wstawianie muzyki tak, by grała w tle. Użytkownicy a szczególnie damska część polubili te opcje. Powodowało to "zamulanie" takiego profilu i wkurwienie użytkownika, która akurat chciał np. do danej osoby napisać. Myspace zaczął zdychać po kilku latach, ale czasami za nim tęsknię. Na prawdę pisałem wtedy z masą ludzi głównie z USA i fajnie było dostawać linki do muzyki, zdjęcia z miast w których pewnie nigdy nie będę itp.

Gruba ryba4piorunów

Kek jestem tam z pierwszą demówką xD

Lider7piorunów

@WatluszPierwszy Nigdy nie rozumiałem formy tego serwisu. Nie wspominając już, że w erze bardzo wolnego internetu ten serwis był bardzo ciężki.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

51piorunów

Dziś z (tfu) rosyjskiego. Jednak, ja nie o tym. Wszystko, co związane z maturami zmierza do końca. Trzeba postawić sobie pytanie "kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?" a w zasadzie powinni to zrobić maturzyści i to już dużo wcześniej niż teraz. Jeśli ktoś tego jeszcze nie wie, to pewnie słyszy od rodziców "to już ostatni dzwonek, byś się nad sobą zastanowił". A jak Wy Tosie i Tomki? Wiedzieliście kim chcecie być, dokąd iść, co począć, gdy mieliście te 18-19 lat? Ja nie wiedziałem. W moich czasach po maturze trzeba było zdawać egzaminy na studia. Po linii najmniejszego oporu złożyłem papiery na filologię polską i politologię. Na polonistykę koncertowo oblałem, bo egzamin pisemny składał się głównie z pytań z gramatyki a poza tym nie ukrywam, że kompletnie się nie przygotowywałem. Dostałem się za to na politologię na Uniwersytet Śląski, co wywołało totalny entuzjazm mojej mamy. Chyba pierwszy raz w życiu powiedziała mi, że jest ze mnie dumna. Kolejny raz była tak szczęśliwa jak się mój starszy syn urodził 😉 No i to by było na tyle... pamiętam, ze czułem, że odwaliłem swoje i mam teraz wakacje do października i mogę się tarzać po trawie (i nie tylko) z moją dziewczyną, pić piwo z kumplami, jeździć na koncerty, spać do południa. Czułem się jakbym wygrał mecz w ostatniej minucie doliczonego czasu.

Fanatyk2piorunów

@WatluszPierwszy ja składając papiery do średniej już widziałem co chcę i co będę robił.

Matura nie była żadnym wyznacznikiem, dlatego jej nie zrobiłem. I tak jakoś się żyje i pracuje w wyuczonym zawodzie od 12 lat.

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy ja rzucałem monetą. Między informatyką a automatyką i robityką. Więc poszedłem na te robotykę, po czym zostałem programistą... ehhhh.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

34piorunów

- Co pan będzie robił, jak będzie awaria w pracy?

- Będę spamował?

- Ale gdzie?

- Na hejto.

Więc spamuję. Pierwsze razy... oczywiście moje. Czekam na wasze Tosie i Tomki.

* pierwszy papieros - z dwoma szkolnymi łobuzami Adamem i Grześkiem. Chyba w piątej czy szóstej klasie. Siedzieliśmy w krzakach przy boisku szkolnym i jarali fajki, które Adam ukradł ojcu. Czułem się, jak idiota. W kucki, za krzakiem ze śmierzącymi dłońmi. Później nie zapaliłem aż do trzeciej klasy liceum. Dziś nie palę od chyba 20 lat.

* pierwszy alkohol - piwo na wycieczce szkolnej w piątej klasie. Wszystko się wydało i była afera. Uniknąłem konsekwencji, bo kumpel z klasy Jacek upił się do nieprzytomności i ściągnął sobą całą uwagę nauczycieli.

* pierwszy pocałunek - z koleżanką z klasy. Miałem jakieś 10-11 lat. Dziewczyny wymyśliły jakąś zabawę, gdzie jednym z wyzwań był pocałunek.

* pierwszy wypad bez rodziców - kumple z klasy. Chyba końcówka podstawówki. Pojechaliśmy do sąsiedniego miasta pociągiem i włóczyliśmy się cały dzień.

* pierwsza bójka - chyba trzecia klasa podstawówki z moim najlepszym kumplem Marcinem. Laliśmy się po lekcjach przed szkołą. Rozdzieliła nas... moja babcia, która tego dnia postanowiła przyjść i odebrać mnie z lekcji mimo, że nigdy tego nie robiła.

* pierwszy koncert - lokalne zespoły metalowe grały w MDK. Pamiętam do dziś. Miałem chyba 12 lat. Mama pozwoliła mi iść. Poszedłem oczywiście z Marcinem (tym z którym pierwszy raz w życiu się biłem). Miałem wrócić o 21.00 a przyszedłem chyba dobrze po 23.00. Pełno ludzi, wszędzie smród potu i alkoholu. Wtedy się dowiedziałem, że muzyka i koncerty, to jest mój świat.

* pierwsza dziewczyna - Ola w szóstej klasie. Spędzaliśmy razem każdą przerwę a po lekcjach dzwoniliśmy do siebie i nabijali rodzicom rachunki telefoniczne.

* pierwsza poważna książka - "Pięć lat kacetu" przeczytana latem 1997, gdy w Polsce szalała powódź.

Gruba ryba1piorunów

Pierwszy (i jedyny) papieros - miałem jakieś 10 lat, sąsiad urządzał ognisko na działce. Mój fatrowski, nałogowy jaracz od 17. roku życia, nawiązał rozmowę:

-Synu, ile ty masz właściwie lat?

-10.

-Palisz?

-Nie tato, nie palę.

-Nie kłam, palisz.

-Nie palę.

-Dobra, to masz, pierwszego zapalisz przy mnie. Potem możesz se iść popalać za garażami, nie będę zły.

Podał mi odpalonego Extra Mocnego bez filtra, bo wtedy takie jarał. Procedurę doskonale znałem z widzenia, więc zaciągnąłem się, prawie wyrzygałem płuca i nigdy więcej nie zapaliłem ani kawałka szluga, nawet takiego wesołego. Nauka przez zabawę, wszyscy śmiali się i dokazywali.

Pierwszy alkohol - jakoś w wieku 12 lat pojechałem na kolonie do Czech. Najgłupszy z pokoju (było nas w nim 5 czy 6) namówił starszych chłopaków, żeby kupili nam dwa piwa, a ci złośliwcy wzięli jakieś 10 czy 12% czeskie wersje Rompera, Volta czy innego żulowego zajzajeru. Rozpiliśmy w sumie jedną butelkę na cały pokój, połowa załogantów rzygała całą noc, oczywiście facetka się kapnęła. Wtedy najbardziej charyzmatyczny z bandy gnojków przekonał ją, że to zatrucie niedogotowanymi ziemniakami ze stołówki, więc poszła i opierdzieliła kucharzy jak archanioł diabła.

Piwo z większą świadomością (i już nie jakieś turbomocne szczyny-ogłuszacze) zacząłem pić dużo później, jakoś mając 17 czy 18 lat.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

88piorunów

i oczywiście w żadnym wypadku

"Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Wszak wiadomo, że chłop, co we wojsku nie był, to baba. Gdyby dziś była służba obowiązkowa, to by tych je...nych pedałów tyle nie było.

Jako, że jestem z pokolenia, które w dorosłość wchodziło w czasach powszechnego poboru, to pamiętam przypadki, gdy ludzie szli na jakiekolwiek studia byle tylko nie capnęło ich wojsko. Zapisywano się do studiów policealnych, pomaturalnych, prywatnych szkół nicnierobienia byle tylko uniknąć dostania tzw. wezwania tudzież jak mówiono "biletu". Wojsko poza tym, że zabierało wolność, to kojarzyło się raczej z miejscem w którym marnotrawi się czas, który można np. przepracować i zdobyć chociaż minimalne doświadczenie zawodowe. Znam też jednak przypadki, gdy chłopaki wręcz czekali na powołanie byle mieć to już z głowy. Ja unikałem zaszczytnego obowiązku najpierw przez pół roku a później gdy zawaliłem studia uciekłem do studium pomaturalnego. W miejscu tym nie pojawiłem się nawet raz, ale przeczekałem do kolejnej rekrutacji i znów byłem studentem. Później do woja nie trafiłem ze względu na problemy psychiczne. Jak panowie z WKU zobaczyli jakiego "wariata" mogą mieć w swoich szeregach, to jasno powiedzieli "proszę się spokojnie leczyć".

Na marginesie wspomnę jeszcze o serialu "Kawaleria powietrzna", który spowodował, że wielu moim kumplom wojsko do reszty wywietrzało z głowy.

Fenomen4piorunów

@WatluszPierwszy

_Jeszcze dzień — wyjdę stąd
Rzucę bagnet, rzucę broń
Przeskoczę każdy mur
Jeszcze dzień — wyjdę stąd
Przeskoczę każdy mur…_

Gruba ryba0piorunów

spędziłem cały dzień na komisji - badania takie, śmakie, owakie. Ostatecznie i tak kat. A. Na studiach chyba raz dawałem zaświadczenie, że się uczę. Potem cisza

Pokaż więcej komentarzy (23)

GURU

w Hydepark

25piorunów

Dobranoc Hejto.

Ostatnio wcześnie chodzę spać i długo śpię, może dlatego że się budzę wiele razy w nocy. To chyba dobrze.

Tęsknię za fsiom, mimo że dopiero co byłem.

Gruba ryba2piorunów

fies jest najlepsza :smiley:

Autorytet1piorunów

@Opornik to ciało to z czarnobyla chyba

Pokaż więcej komentarzy (3)