Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kino

Lider

w Filmy

15piorunów

Ciekawostki z filmu Milczenie owiec - Entuzjasta Gier

„Milczenie owiec” to jeden z tych filmów, które na stałe zapisały się w historii kina. Thriller Jonathana Demme’a z 1991 roku nie tylko zdobył uznanie krytyków i widzów na całym świecie, ale także sięgnął po najważniejsze nagrody filmowe, na czele z Oscarami. Historia młodej

Gruba ryba

w Filmy

14piorunów

513 + 1 = 514

Jeden z pierwszych tytułów w dorobku kontrowersyjnego Vincenta Gallo. Zapraszam na :popcorn:

----------

Tytuł: Buffalo '66

Rok produkcji: 1998

Reżyseria: Vincent Gallo

Kategoria:

Czas trwania: 110 min

Moja ocena: 8/10

Opuszczający więzienie mężczyzna próbuje znaleźć toaletę, ale zamiast tego znajduje miłość.

Świetny obraz. Podobały mi się kadry, podobały mi się pomysły na montaż i edycję, podobała mi się niby prosta, ale jednak intrygująca historia. Ten film zabiera nas w podróż, na którą nie do końca jesteśmy gotowi. Jest gęsto od czarnego humoru przeplatanego z wątkami tragicznymi, nie brakuje elementu romantycznego, który jest jednak powykręcany i wywleczony na drugą stronę. Główny bohater jest antypatycznym, samolubnym i egoistycznym kłamcą, samemu będąc przy okazji ofiarą swoich rodziców. Relacje między bohaterami są toksyczne, a wątek miłosny to spełnienie naiwnej męskiej fantazji. No po prostu oczu nie można oderwać. Różne gwiazdy mają tu małe role, można zobaczyć na przykład Mickey'a Rourke, czy Anjelicę Justin. Gallo zdecydowanie miał wizję i nie mogę nie szanować go za odwagę, by zrobić coś innego. Polecam osobom lubiącym kino nietuzinkowe, trochę brudne i wymykające się standardom.

GURU2piorunów
Anjelicę Justin

Huston.

Gruba ryba2piorunów

@Fly_agaric Tak, oczywiście. Takie to pisanie na telefonie z zasraną autokorektą

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Filmy

49piorunów

512 + 1 = 513

Oglądając ostatnio Project Hail Mary przypomniałem sobie o filmie, który niesamowicie pobudził moją dziecięcą wyobraźnię. Zapraszam na :popcorn:

----------

Tytuł: Contact

Rok produkcji: 1997

Reżyseria: Robert Zemeckis

Kategoria:

Czas trwania: 153 min

Moja ocena: 7/10

Po latach bezowocnych poszukiwań dr Ellie Arroway natrafia na sygnał, który pochodzić może od pozaziemskiej cywilizacji.

Ostatni raz oglądałem ten film kilkanaście lat temu, ale pamiętam dobrze, gdy zobaczyłem go po raz pierwszy mając chyba 8 lat - klimat przygody i poszukiwania "skarbu" poprzez rozwiązywanie kolejnych wskazówek pobudziły moją wyobraźnię do tego stopnia, że przez kilka tygodni wysiadywałem wieczorami na balkonie wpatrując się w niebo i szukając latających spodków. Po latach mogę powiedzieć tylko, że niestety obraz trochę się zestarzał, jednak w dalszym ciągu jest to fajne kino, przy którym można bawić się dobrze. Kilka rzeczy możnaby skrócić lub z nich zrezygnować, wątek religijno-naukowy, mimo że kluczowy dla wydarzeń, wydał mi się najsłabszy, choć rozumiem, czemu został dodany. Sam proces rozszyfrowywania sygnału i rozwiązywania kolejnych "zagadek" był świetny, a jeśli mowa o sygnale, to nie można nie wspomnieć o dźwięku, który został wybrany i zwyczajnie robi robotę: jest rytmiczny, mechaniczny, głośny i nieco niepokojący, wwierca się w głowę zagnieżdżają w niej myśl o tym, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Polecam fanom nie tylko filmów w klimacie sci-fi, ale także tym lubującym się w przygodówkach.

Gruba ryba3piorunów

@Piechur właśnie wąrek religijno-filozoficzny to clue tego filmu. Doszedłem do tego po którymśtam z kolei oglądnięciu, że właściwie o to w tym wszystkim chodzi. Sci-fi jest tylko dodatkiem do rozważań nad życiem po życiu 😉

Fanatyk3piorunów

Wkurwia mnie w tym filmie, że jej fagas nazywa się tak jak w książce fanatyk, jej główny wróg i zamachowiec xD

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

55piorunów

halo Hejtki z Warszawy!
jutro, 22 kwietnia o 18:00 w kinie U-jazd, w ramach festiwalu O!PLA
będzie można zobaczyć mój najnowszy film, o którym pisałem więcej na swoim tagu:

ja będę, zapraszam!

GURU5piorunów

@w8jek

O!PLA

Jezu ale chaos na tej stronie, nic nie mogę znaleźć. Pewnie ktoś po ASP robił. Nie ma adresu w Warszawie i nawet 22 nie ma.

Autorytet1piorunów

@Opornik u mnie jest po prawej stronie :grinning:

GURU1piorunów

@w8jek ale adresu nie ma, ech... Przypomniało mi się jak absolwenci asp zaczęli kończyć te studia na kierunku web design i zaczynali produkować swoje babole, ale było beki z tego

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

31piorunów

Poszedłem do kina i przespałem prawie cały film.

Osobistość11piorunów

@jerekp nic nie mów, mój mąż tak robi i jeszcze CHRAPIE.

Specjalista1piorunów

@motokate mój znajomy wywinął kiedyś taki numer na festiwalu filmów skandynawskich xd

Fanatyk7piorunów

Zrobiłem tak na randce

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gwiazdor

w Filmy

5piorunów

Wróciłem właśnie z seansu filmu Project Hail Mary i zastanawiam się, czy ktoś może oglądał go uważniej niż ja i może sprostować następujące. Wydawało mi się, że najpierw mówiono, że cel podróży znajduje się 11 lat świetlnych od Ziemi; później, kiedy główny bohater budzi się z hibernacji, oblicza, że zużył paliwa tyle, ile zająłby ponad 100-letni lot, a tymczasem droga powrotna miała mu zająć zaledwie 6 lat. Czy coś przeoczyłem? Czy rzeczywiście były tam aż takie nieścisłości? Dokładnie również pamiętam, że w jednej z pierwszych scen lekcji z dziećmi, kiedy zostały zapytane o prędkość światła, jedno z nich odpowiedziało, że jest to 300 tysięcy mil na sekundę, a nauczyciel nie sprostował, że powinno być kilometrów i potwierdził, że odpowiedź jest dobra.

Praktykant2piorunów

Nie, nie możemy, przczytaj książkę, skonsumuj scifi.

Fenomen3piorunów

Co do czasu podróży, sam nie liczyłem, ale ponoć dylatacja czasu wszystko tłumaczy

Pokaż więcej komentarzy (7)

Twórca

w Filmy

26piorunów

484 + 1 = 485

Tytuł: Projekt Hail Mary

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Phil Lord, Christopher Miller

Czas trwania: 2h 36min

Ocena: 8/10

Ken z "Barbie" wylatuje w kosmos. Słuchając przeboju "Ja i mój golem" stara się przypomnieć sobie po co właściwie leciał. Bardzo fajny i ładny film.

Jako ciekawostkę wrzucam odnośnik do bloga fotografa, który robił zdjęcia do napisów końcowych: https://rpastro.square.site/s/stories/phm

Autorytet11piorunów

Byłem wczoraj bo się różni ludzie jarali. I to taki film, który mógłby lecieć w niedzielny poranek na Polsacie jako "familijny". A przy tym bardzo ładnie zrealizowany (sidżiaj w zwiastunie Star Warsów przed seansem wyglądało przy nim jak projekt studencki) i ma całkiem niezły balans między humorkiem a poważną fabułą.
Spodziewalem się szczerze mówiąc bardziej klasycznego i poważnego sci-fi, ale i tak wychodziłem zadowolony, bo bawiłem się zaskakująco dobrze :)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Moment, w którym 66% filmów animowanych wykonanych w technologii CGI było o mrówkach.

Kolejność wyglądała tak:

* Toy Story (1995) - Pixar

* Mrówka Z (październik 1998) - DreamWorks

* Dawno temu w trawie (listopad 1998) - Pixar

Skąd ten wysyp owadów? To nie był przypadek, tylko gruba inba biznesowa w Hollywood.

Jeffrey Katzenberg pokłócił się z szefostwem Disneya, trzasnął drzwiami i założył konkurencyjne DreamWorks. Doskonale wiedział, że Pixar (robiący filmy dla Disneya) dłubie akurat nad "Dawno temu w trawie". Żeby utrzeć nosa byłemu pracodawcy, na szybko odpalił własny, bliźniaczy projekt.

DreamWorks narzuciło grafikom mordercze tempo i przesunęło premierę tak, żeby wypuścić "Mrówkę Z" na miesiąc przed premierą Pixara. Ekipa Pixara (w tym Steve Jobs) wpieniła się o kradzież pomysłu.

Dzięki tej dramie dostaliśmy w krótkim czasie dwie klasyczne, ale zupełnie różne animacje: lekką i familijną od Pixara oraz dość mroczną, egzystencjalną od DreamWorks.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Filmy

13piorunów

Zjawa

2015

Ależ mnie zawiódł ten film. Po części chyba dlatego, że miałem duże oczekiwania, bo słyszałem dobre opinie, a po części dlatego, że był to jeden z filmów, które chciałem obejrzeć od dawna, ale zawsze jakoś nie było po drodze. Z opisu na Filmwebie: Ranny po ataku niedźwiedzia Hugh Glass jest świadkiem zabójstwa swojego syna. Pozostawiony przez mordercę na pewną śmierć, postanawia się zemścić za wszelką cenę. Ot idzie se skatowany chłop, trochę akcji, chłop dalej idzie. To, że chłop idzie miało stać się dla mnie treścią tego obrazu. Umęczenie, znój, trwoga, przytłoczenie. Liczyłem na jakiś mroczny klimat, na mękę udręczonej śmiercią własnego dziecka duszy, na zemstę powolną, żmudną i z zimną krwią. Zemstę która raczej psychicznie zniszczy zarówno mściciela jak i tego złego a nie, że ktoś komuś wsadzi nóż albo obije mordę. Dostałem raczej trochę akcji (głównie w finale) plus zimowe krajobrazy. To drugie na plus.

Twórca3piorunów

Poza pięknymi zdjęciami ten film jest wydmuszką.

Autorytet1piorunów

4 razy próbowałem obejrzeć ten film; 4 razy zasnąłem na początku.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Filmy

13piorunów

457 + 1 = 458

Kino średnich lotów w :popcorn:

----------

Tytuł: The Aviator

Rok produkcji: 2004

Reżyseria: Martin Scorsese

Kategoria:

Czas trwania: 170 min

Moja ocena: 6/10

Historia ekscentrycznego wizjonera Howarda Hughes'a i jego drogi od producenta filmowego do konstruktora i właściciela linii lotniczych.

Nie porwał mnie jakoś specjalnie ten obraz - był stanowczo za długi, za mało wciągający, zbyt przekombinowany. DiCaprio raczej mnie drażnił, niż się podobał, a ten film obnaża według mnie główne problemy związane z jego grą: kiepska barwa głosu oraz ciągłe wrażenie, że ogląda się kogoś, kto gra daną postać, a nie "jest" tą postacią. Nie wiem, czy lepiej nie sprawdziłby się tu Clive Owen (z tamtego roku rzecz jasna). Polecam osobom lubiącym filmy biograficzne.

Lider1piorunów

W sumie nigdy nie oglądałem tego filmu i jakoś mnie nie ciągnie

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

17piorunów

423 + 1 = 424

Tytuł: Project Hail Mary (Projekt Hail Mary)

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Przygodowy / Sci-Fi

Reżyseria: Phil Lord oraz Christopher Miller

Czas trwania: 156 minut

Ocena: 8.5/10

Ekranizacja bestsellera Andy’ego Weira to rzadki przykład filmu, który z ogromnym szacunkiem podchodzi do materiału źródłowego. Produkcja jest bardzo podobna do książki, co sprawia, że fani literackiego pierwowzoru poczują się podczas seansu jak w domu.

Film przemyca wiele drobnych smaczków, które w książce były dokładnie opisane, a na ekranie pojawiają się jako wizualne wskazówki (choć nie zawsze są wprost wyjaśnione):

* Pierwsze spotkanie z Rockym: Scena w tunelu świetnie oddaje proces poznawczy obcej cywilizacji. Ściana dzieląca bohaterów początkowo składa się z wielu różnych fragmentów i materiałów, ponieważ Rocky nie wiedział, jak działa ludzki wzrok. Dopiero gdy Grace zaczął go obserwować przez przezroczysty element, ściana w kolejnych scenach stała się w całości szklana.

* Los załogi: Film subtelnie, ale wyraźnie pokazuje różny stan rozkładu i mumifikacji zwłok współtowarzyszy Grace’a. To bezpośrednie nawiązanie do książki, gdzie bohater odkrywa, że astronauci zmarli w hibernacji w różnym czasie.

Wybór Ryana Goslinga do głównej roli był strzałem w dziesiątkę. Aktor idealnie uchwycił charakter postaci – jest śmieszny, ironiczny i błyskotliwy, dokładnie tak, jak zapamiętałem go z kart powieści. Cały film utrzymany jest w tym samym lekko humorystycznym, ale naukowo-względnie-wiarygodnym stylu, co oryginał.

Jedną z ciekawszych różnic (lub przynajmniej elementów bardziej wyeksponowanych) jest moment wejścia Grace’a na pokład obcego statku – pomysł ten wypadł na ekranie bardzo efektownie i dodał akcji dynamiki. Mnie jako czytelnika, bardzo miło zaskoczył. Każdy, kto przeczytał książkę film może być mniej zaskakujący, ponieważ fabuła wiernie podąża za znanymi schematami, ale poziom wykonania i chemia między bohaterami (nawet tymi pozaziemskimi) rekompensują brak niespodzianek.

Nie wiesz co robić przez święta? Idź do kina, film jest tego warty.

https://www.imdb.com/title/tt12042730/

Gruba ryba

w Filmy

17piorunów

422 + 1 = 423

Jak wytresować kosmitę poza światem. Zapraszam na :popcorn:

----------

Tytuł: Project Hail Mary

Rok produkcji: 2026

Reżyseria: Phil Lord, Christopher Miller

Kategoria:

Czas trwania: 156 min

Moja ocena: 7/10

Astronauta budzi się jako jedyny ocalały z załogi statku kosmicznego, nie pamiętając kim jest. Wkrótce odkrywa, że od jego misji zależy przyszłość ludzkości, nic jednak nie jest w stanie przygotować go na to, kto przyjdzie mu z pomocą w wykonaniu tego zadania.

Film jest dobry - tylko i aż. Nie podejmuje ryzyka, nie jest odkrywczy, nie zmusza do zmiany perspektywy, ale ogląda się go przyjemnie, jako lekką komedię, bezpieczną przygodówkę. Osobiście uważam, że jest mocno przehypowany, co nie znaczy też, że jest zły. Duża część scen rozgrywa się wewnątrz statku kosmicznego i jest masa praktycznych efektów, co było na duży plus, bo dawało wrażenie namacalności. Jeśli chodzi o aspekt komediowy to był ok, opierał się w głównej mierze na suchym humorze oraz niecodziennej relacji głównego bohatera z nietuzinkowym przyjacielem, dając nam międzygatunkowy bromance. Przez większość seansu byłem jednak trochę obojętny na to, co się działo, a jedyną sceną, która naprawdę na mnie zadziałała, było karaoke. Razem z kolegą, z którym byłem na tym w kinie, mieliśmy podobne skojarzenia z innymi obrazami, do których można porównać ten film: Cast Away, Marsjanin, Robinson Crusoe, Arrival, Kontakt, trochę Interstellar, Jak Wytresować Smoka. Osobiście uważam jednak, że ten film zbyt mało dał jeśli chodzi o emocje i idee, był za mało przełomowy (żeby nie powiedzieć: w ogóle), żeby przetrwać próbę czasu, i raczej nikt nie będzie go wspominać za kilka lat. Mimo wszystko polecam jako niezobowiązujący seans, w trakcie którego można poczuć się dobrze.

Tytan1piorunów

Film jest dobry jeszcze z jednego powodu: trzyma się książkowego oryginału. Nie jak Marsjanin...

A oryginał książkowy jest bardzo dobry, bo to jest hard-science fiction.

Gruba ryba3piorunów
Tytan1piorunów

@Piechur trzyma się książki - to, że zastosowano uproszczenia to oczywiste bo inaczej zamiast filmu musiałby powstać serial - niemniej jednak nie zmieniono żadnych istotnych fragmentów oryginału (jak we wspomnianym przeze mnie Marsjaninie, gdzie choćby całkowicie zmieniono zakończenie).

Wiadomym jest, że książkowy pierwowzór zawsze będzie lepszy. A jeśli ktoś dzięki temu filmowi przeczyta książkę to chyba tym lepiej :)

Pokaż więcej komentarzy (4)