Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#korposwiat

Kompan

w Hydepark

1piorunów

pytanie do ludzi pracujacych w najrozniejszych branzach: jak postrzegacie teraz rynek pracy? jest git? jest srednio? jest lipa i jest malo ofert i kiepskie place?

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fenomen

w Hydepark

23piorunów

Młodzi ludzie dalej sobie nie zdają sprawy, że bogactwo liczone jest w środkach trwałych, nie na pasku wypłat. To jest króliczek, którego wielu nie złapie, mimo ciężkiej pracy w życiu. Druga sprawa, z której też nie każdy z młodych zdaje sobie sprawę, że własność prywatna = wolność.

Jeśli ktoś zarabia 4500 zł, a ma własne mieszkanie po rodzinie i żyje sobie w średnim/mniejszym mieście, to jest w lepszej sytuacji finansowej, niż ktoś, kto zarabia 8500 zł, ale 3200 wydaje na kawalerkę, na paliwo 500 zł więcej i dochodzą mu jeszcze droższe koszty usług xDDDD Wyparowuje +4k w sumie na coś, co ci nic w życiu osobistym nie daje.

To strasznie smutne. Z drugiej strony ma inny wybór - wynajmować pokój w mieszkaniu wieloosobowym i płacić o 1500 zł mniej, ale nawet odkładając tyle co miesiąc, zajmie mu kilka lat na odłożenie na wkład własny, a potem kredyt na kawalerkę + czynsz i tak wyjdzie +3k lekko przez następne kilkanaście lat co najmniej XD Więc bez dużego zastrzyku gotówki (własny biznes, kilka awansów w pracy), nigdy nie będzie zamożny.

W tym samym czasie ta osoba, która zarabia 4500 zł może równie dobrze przez rok rozwijać swoją działalność i nawet pobiedować zanim to się rozwinie, albo sobie rzucić kwit w pracy ot tak i szukać lepszej opcji bez większego ryzyka, podczas gdy ten co zarabia 8500 zł jest wręcz niewolnikiem swojego miejsca w pracy i musi liczyć na szczęście, że jak mu źle, to się znajdzie lepsza oferta. Ale wzbogacenie się zajmie mu 3x dłużej, niż temu co dziedziczy.

Tak więc tak, ten Zdzisiek co jest sobie operatorem maszyn na zakładzie i ma 4500 na rękę, ale stary domek na wsi po babci, żyje sobie spokojnie i zaczyna planować dorabianie sobie na boku przez np drobne usługi wszelkiego rodzaju (malowanie, tapetowanie, soft budowlanka etc). Zacznie zarabiać 300, potem 600, potem 900 zł miesięcznie dodatkowo (co może przeznaczyć na drobne remonty) i będzie na większym poziomie, niż ten Account Executive w korpo znający 2 języki, który ma i 9-10 tysięcy na UOP, ale jego koszty życia są na tyle wysokie, że niczego w życiu nie ma.

I tak o to tworzą się mity typu klasa średnia i klasa robotnicza. Szczurek z korpo nią jest na pasku wypłat, ale w rzeczywistości jest nią Zdzisiek.

Osobistość1piorunów

Cały system jest tak skonstruowany, żeby biedota była na wiecznym dorobku. Wystarczy spojrzeć na opodatkowania pracy względem opodatkowania kapitału i nieruchomości.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

1piorunów

W pracy zapraszają na szkolenia z DEI. Może by pójść i zaproponować grę?

https://youtu.be/ODdHy96an_Q?si=FvEIB3tBLwE1tyW8

Nie myślałem, że się uda, ale chyba trafiłem do

Gruba ryba1piorunów

@RogerThat ale mnie zażenowanie łapie za każdym razem jak oglądam ten serial. nie wiem jak wytrzymałem 7 sezonów xD chyba przy kazdym odcinku liczyłem, ze Michaelowi stanie się w końcu coś złego.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Nowy, modny i "trendy" trend, ktory biznesy, korpa i tamtejsi oligarchowie probuja wypromowac w Stanach :upside_down_face:
Ciekawe, ze z pracy jednej osoby, ktora potrafila wyzywic rodzine, przechodzi sie w USA powoli w model, gdzie 2 osoby w rodzinie beda parcowac na wielu etatach :clown_face:

Fanatyk12piorunów

@maly_ludek_lego - mam w kontrakcie, że nie mogę podjąć żadnej innej pracy zarobkowej czy prowadzić firmy (nawet jednoosobowej) 🤷
A ten polipracyzm to na pewno nie wpłynie na jakość wykonywanej pracy :rolling_on_the_floor_laughing:

Gruba ryba2piorunów

"Polyworking" jako nowoczesne i światowe określenie zapierdolu do zgonu, rewelacja. "Sexworking" na kurwienie się przeszło gładko.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

60piorunów

Jak mnie wkurwia jak ludzie na LinkedIn używają tego określenia "czy masz na to przestrzeń". Co to za jakaś korpomowa przetłumaczona na polski. Mam ochotę wtedy opowiedzieć że jak wezmę kwasa to ja jestem k⁎⁎wa przestrzenią.

i w sumie

Pokaż więcej komentarzy (22)

Lider

w Heheszki

64piorunów

Osobistość1piorunów

@A_a W międzyczasie ludzie, którzy się męczyli z "problemem" w końcu mogą w spokoju pracować. Ło ile ja się nasyłszałem "menedżer zły, ludzie źli, biedny ja, oj oj oj", kolega zmienił team, jakoś tak ludzie bardziej uśmiechnięci bo tego marudzenia nie słyszą codziennie już.

Gruba ryba

w Hydepark

110piorunów

Jeszcze miesiąc temu w życiu nie pomyślałbym, że będziemy się razem z żoną obawiać o naszą przyszłość. Obydwoje pracujemy w firmach, które wydawały się stabilne i wydawało się nam, że nie musimy bać się o zawodową przyszłość. A dzisiaj obydwoje obawiamy się zwolnienia. U żony szef sypia z jedną laską z biura i ona mąci na tyle mocno, że jest ryzyko, że nawet najlepszy pracownik z największym doświadczeniem poleci (czyli moja żona). A firma kilkuosobowa. U mnie zwalnia się mój szef w atmosferze afery i oskarżeń o zdradę i kradzież know how (niesłusznych) a to właśnie dla niego zawsze pracowałem i być może zostanę wyrzucony zaraz po nim. Dodatkowo kończy mi się jeden projekt i nagle ubędzie mi roboty bez perspektywy pozyskania nowej. A mojej branży pracy obecnie nie znajdę, jest turbo kryzys.

Zawsze myślałem, że jak jednemu z nas noga się powinie to nic, bo drugie zarabia na tyle dobrze, że damy sobie radę. A co jeśli obydwoje stracimy pracę jednocześnie?

Pokaż więcej komentarzy (45)

Lider

w Heheszki

18piorunów

Inspirator0piorunów

W sumie to zabawne, bo rzeczy, ktore ludzie uwazaja za rakotworcze to np slodziki i tauryna. Natomiast rzeczy ktore sa naprawde rakotworcze to czerwone np mieso

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

Jest wiele rozkmin na temat "młodego, dynamicznego zespołu" i dlaczego pracodawcy zatrudniają młodych. Wielu patrzy na to przez pryzmat kosztów. I macie rację, ale nie tylko.

W mojej firmie pracuje chłopak, który ma 37 lat. I od dłuższego czasu zaniedbuje swoje rzeczy. Ma to samo stanowisko co ja, a muszę po nim przejmować tematy. I gdzie jest clue? Chłop jest żonaty, ma dwójkę dzieci. Nie dogaduje się w małżeństwie, często w czasie pracy ogarnia tematy domowe (odbiera dzieci, zawozi je gdzieś), pracuje w większości zdalnie i nie angażuje się mocno.

Przeciwnie ja - po wielu zawirowaniach w poprzedniej pracy, mam w końcu coś, czego chciałem, jestem niecałe 10 lat młodszy. Po rozstaniu po wieloletnim związku, z czystą kartą. I u mnie jest tak, że ja się angażuje na 101 % i widzę dla sieibe duże profity związane z tą pracą (przede wszystkim kontakty, relacje i nauka zarządzania całym procesem sprzedaży właściwie samodzielnie), bo kiedyś chcę mieć coś swojego.

Jest temat, żeby zatrudnić nową osobę na to stanowisko. Jak myślicie, jaka była moja pierwsza myśl? A no chłopak/dziewczyna lat max 24, który/a ma ambicję i dużo motywacji do zdobycia doświadczenia i nauki. Typowo zatrudnić osobę, która po pierwsze nie będzie dużym kosztem w razie niewypału, a po drugie jej pensja może rosnąć wraz z jej własnym rozwojem. I tu potrzeba kogoś, kto w pracy będzie widział większą wartość niż samo wykonywanie obowiązków, ale czerpanie z niej tego, co może przydać ci się w twoim dalszym życiu zawodowym i prywatnym (prosty przykład: nasz klient zrobił koledze usługi remontowo-budowlane ze zniżką 10 tysięcy, nasz jeden były pracownik sam rozwinął własną firmę, niekonkurencyjną dla nas).

Dodam, że sytuacja na tyle klarowna, że opłaca się nawet zatrudnić tę osobę i powiedzieć "działaj, rób, popracujesz 2-3 lata, nie będziemy już jak się rozwiniesz spełniać twoich oczekiwań, będziesz chciał iść krok do przodu, to podajemy sobie rękę i droga wolna, trzymamy za Ciebie kciuki i liczymy, że nasze drogi zawodowo się kiedyś przetną w innym charakterze".

Ogólnie sam pracowałem w ten sposób jako student i muszę powiedzieć, że to sytuacja win-win, jeśli pracodawca ma dobre podejście i ty wiesz, czego od życia oczekujesz.

Dodam, że pracuję w niedużej firmie, bo korpo to raczej się nie tyczy.

Osobistość1piorunów

Spotkałeś na zawodowej drodze kogoś, kto nie ogarnia swojej roboty, a może jej nie ogarniać, bo sobie pracuje zdalnie.
Ja spotkałem dużo bardzo młodych ludzi, którzy na zdalnej siedzą na Netfliksie, albo grają w gry, niektórzy też śpią, bo grają w nocy.

Stanowisko, które opisujesz faktycznie wydaje się dobre dla młodej osoby z ambicjami, ale daleko byłbym od stwierdzenia, że lepiej jest zatrudniać młodych w ogóle.
Zgodzę się tylko, że jak się ma zasoby, to często lepiej się sprawdza wziąć młodego i nauczyć jak robicie, niż starego co umie, bo jego zwykle dużo trudniej przystosować do przyjętych standardów.

Osobistość1piorunów

"która po pierwsze nie będzie dużym kosztem w razie niewypału, a po drugie jej pensja może rosnąć wraz z jej własnym rozwojem."

Rozmażyłeś się :smiley: Ale jeden wniosek jest poprawny, chcesz się rozwijać dostać większe pieniądze, 2-3 lata i następna jak już musi być etat.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów

, dość duża firma polskiego rynku technologicznego, a w niej ja, pracownik dość niewiele znaczący odpowiadający w sumie za pierdoly. No i przyszedł z góry pomysł że trzeba dać firmom z którym podpisana jest swego rodzaju umowa pośrednictwa premię. No ok wszystko fajnie, tylko że umowę kto ma pisać? A no ja. A ile mam na to czasu? A no miesiąc, na umowę która wpływa na budżet roczny w kwocie około pół miliona xD oczywiście do mojego zadania nie ma przypisanego prawnika, mam napisać umowę i konsultować się z jedynym prawnikiem w firmie xD mija trzeci tydzień a ja się doprosić informacji zwrotnej nie mogę, umowa jest w rozsypce a ja jeszcze draft umowy muszę wrzucić do obiegu wewnętrznego do akceptacji. Coś czuję że premii rocznej nie dostanę xD

Gruba ryba1piorunów

Update: prawniczka właśnie odpisała, że - uwaga, w zasadzie nie rozumie czego my oczekujemy xD że nie rozumie nic z tego co napisałem xD a jak jej mówiłem że może zadzwonię wyjaśnię to ona ze nie że mam na jej maile po prostu odpisywać. No k⁎⁎wa…

Fanatyk2piorunów

@dildo-vaggins - niezły dramat :woman-facepalming:
Może poproś ChatGPT by jej to podsumował - a jak nie to sam napisz TLDR - na pewno nie poddawaj się po jednym takim mailu od niej tylko ją ciśnij - może Ci się uda coś uzyskać - a jak nie to masz dupochron i dowody na to, że się starałeś.
W takich sytuacjach niestety musisz zbierać pisemne dowody na to, że Ty pracowałeś i coś wyprodukowałeś ale inni nie pomagali a wręcz przeszkadzali.
Jak coś to wołaj i jak będzie trzeba to coś wymóżdżymy - a w międzyczasie jedynie pozostaje mi łączyć się z Tobą w bólu :confused:

Fanatyk2piorunów

@jajkosadzone - ja jak nie mogę nic uzyskać to dołączam do rozmowy cały zespół (zazwyczaj ma swoje dedykowane distro - znaczy taki dedykowany adres email do którego przypisany jest cały zespół) - jak szefa tego zespołu nie ma w tym distro (a tak się czasem zdarza) to dołączam go indywidualnie - jak nie ma odpowiedzi na drugi dzień to wołam tego szefa bezpośrednio w odpowiedzi aby pomógł. Czasami zdarza się, że trzeba zaangażować szefa tego szefa w kolejnym dniu.
Ta technika działa bo nikt nie lubi być wywoływany do tablicy gdy jego reputacja może ucierpieć przez brak reakcji/odpowiedzi.
Kolejną techniką, która stosuję to wysłanie zaproszenia na kalendarz zainteresowanych - ich brak reakcji czy odrzucenie bez podania przyczyny też to jest jakiś dowód, że ja się starałem a oni olali. Oczywiście od razu piszę na komunikatorze do tych osób co ich zaprosiłem, że wysłałem im zaproszenie na spotkanie o tym i o tym. Taki "atak" z wielu stron jest ciężko zignorować.
W ogóle lata pracy w korpo nauczyły mnie swoistej biurowej asertywności i podchodzenia do rozwiązywania problemów z komunikacją innych (lub jej brakiem) w bezpardonowy, można by rzec ostentacyjny, sposób.
Na każdym etapie też informuję swojego przełożonego o braku postępów - często prowadzi to do tego, że i on się angażuje lub uruchamia swoje kontakty - bo przecież on swoją dupę też chronić musi.
Oczywiście zdarzy się czasem, że ktoś kto może pomóc (lub jego obowiązkiem jest pomóc) nie pomaga - ale wtedy moja dupa jest kryta na wszystkich frontach i nie da się mnie ugryźć - nawet wtedy kiedy zadanie nie jest wykonane to ja mam dokumentację moich usilnych starań by zadanie wykonane było.

GURU1piorunów

@koszotorobur
W kazdej sprawie miedzydzialami czy miedzyzespolami zawsze we wszystkim informuje przelozonego i z nim konsultuje wszelkie dzialania.
Tak jest zawsze najbezpieczniej,dodatkowo jak najwiecej pisemnie,nawet z emailami.
A jak jest naprawde goraco to nawet maile drukowac czy zapisywac zxD( zeby byly widoczne daty).
Nigdy mi sie nie zdarzylo miec klopotow.
A jak sam bylem koordynatorem to i tak najwazniejsze sprawy konsultowalem z kierownikiem- bo nie ma niczego gorszego niz brak informacji o danej sprawie( wowczas wybrnac z sytuacji jest kazdemu trudniej,latwo tez lyknac cudze klamstwo).
A najlepsze jest to,ze inby i tak zawsze sa o jakies gowniane sprawy,a nigdy o to co naprawde wazne.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Jak widzę mieszkania w dużym mieście na wynajem, to nie mogę z podziwu wyjść, jak tam ludzie dają się doić. Jakieś mikrokawalerki 13m2 z antresolą za 2700 zł xd Przecież płacąc 2700 zł na mieszkanie, to singiel musi zarabiać minimum te 6500 zl, żeby w ogóle żyć, już nie mówię o parze z dzieckiem. Przecież to nie jest życie. Nie dziwię się, że młodzi teraz nie chcą iść na studia, bo po co mają tracić 5 lat życia, żeby na koniec być korpo niewolnikami za 5-6k na rękę i żyć jak na wynajmie, nie dorabiając się nigdy niczego. Trochę jak chomik w kółku. . To już lepiej iść do wojska lub wyjechać za granicę. Oczywiście, zaraz ktoś wyskoczy z przykłądem IT, ale w większości branż żeby zarobić te ponad 8 tysięcy, to naprawdę wiele lat trzeba popracować i powspinać się na korporacyjnej drabinie, a nie każdy zawód daje możliwość zarabiania kilkunastu tysięcy miesięcznie.

Młodzi ludzie wyjeżdżają masowo do wielkich miast jak Warszawa, Gdańsk (Trójmiasto) czy Kraków, tylko na swoim przykładzie muszę powiedizeć, że mi powrót do średniej wielkości miasta wyszedł na dobre i to co obseruwję dookoła, że najważniejsze są znajomości, kontakty, potem życie już może iść łatwiej ,ale trzeba budować relacje z ludźmi i te kontakty rozwijać, poszerzać.

Takie życie etatowca do 65 rż nie mieści mi się w logice. Prędzej czy później sam bym chciał być na swoim, spróbować, obecnie mam taką pracę w handlu B2B i w sumie jestem jedyny w firmie, który za to odpowiada, więc bardzo dużo się uczę, pracuję w małym zespole, praktycznie poza szefem nikogo nad sobą nie mam, a i tak chętnie mnie zawsze wysłucha i moich pomysłów. Więc idę do przodu i mam jakieś plany na siebie.

Ale taka praca w korpo, gdzie generalnie płace z uwagi na rynek nigdy nie będą większe niż 20-30 % ponad średnią krajową (bo nie każdy zostaje kierownikiem czy dyrektorem) i życie w jakiejś klitce na kredyt pod korek na obrzeżach z dojazdem 1h do pracy aż do 65 rż i bezdzietność z wygodu lub z musu, to dla mnie jakieś science fiction.