@Mikel Jak pisałem - jurysprudencja. Jeśli nie wykażesz, że specjalnie wyjechał, żeby rozwalić to auto na czołowo, bo uznał, że to jest trumna na kołach, której się trzeba pozbyć, to nie będzie umyślnie. A że w Polsce generalnie można łamać przepisy, bo i sama policja miewa na to wywalone (jak np. w Krakowie), to taka jest wykładnia.
Z umyślnością przy takich wypadkach jest jeszcze ten problem, że trzeba założyć, że sprawca sam może zginąć - dlatego np. umyślność została obalona u tego debila z karetki na przejeździe kolejowym w Puszczykowie, który tak manewrował, że udało mu się uratować szlaban za cenę życia lekarza i ratownika. Dostał 5 lat. [tzn. sąd uznał, że przepisy złamał umyślnie, ale już śmierci umyślnie nie spowodował, bo przecież sam mógł zginąć]
Stąd potrzebna jest zmiana prawa - czyli kategoria dla zabójców drogowych. Wtedy nie musisz się zastanawiać, czy umyślnie, czy bezmyślnie, ale bardziej nad tym, czy jechał już aż tak rażąco głupio, że zabójstwo, czy jeszcze nie aż tak i wypadek (ale wtedy jest jeszcze apelacja jak z tą Polką w Niemczech, która dostała w końcu dożywocie).