Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pszczelarstwo

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

Po długiej, zimnej i śnieżnej zimie, po chłodnej wiośnie, przyszedł w końcu ten dzień, ciepły, majowy i słoneczny. Właśnie zakwitły rzepaki i głogi; przez całą zimę tęskniłem do ich dusznego zapachu. Przez otwarte okno mieszkania usłyszałem szum i narastający dźwięk, charakterystyczne, coraz głośniejsze, zawodzące „uuuuuu”.

Rójka pszczół!

Pytanie tylko, czy właśnie uciekają z mojej pasieki, czy wręcz przeciwnie. Wybiegłem na zewnątrz.

Rój szedł z fasonem. Kołująca w powietrzu, rozedrgana, szara chmura, złożona z tysięcy punktów, z których każdy zataczał własne kręgi i po swojemu bzyczał, brzęczał i wibrował. Jeden jęk! Podczas rójki pszczoły nie są agresywne, praktycznie nie ma ryzyka użądlenia. Można stać w samym środku, a pojedyncze sztuki siadają człowiekowi na głowie, rękach, twarzy, pochodzą chwilę i podrywają się w powietrze. Największa grupa siadła na jednym z pustych uli, po czym pomalutku, stopniowo, grzecznie weszła do środka...Radość, pomyślność, dobry znak! Ucieszyłem się, z wdzięcznością myśląc o zaoszczędzonej pracy. Kiedy w przeszłości trafiała mi się taka zdobycz, zwykle musiałem używając drabiny zdjąć ją z drzewa, potem przetrzymać w chłodnej piwnicy co najmniej przez dobę, a w tym czasie przygotować nowe mieszkanie. W następnym kroku osadzałem rój w ulu, zawsze trochę roboty mnie to kosztowało, czasem trzeba było zakasać rękawy i na szybko nowy ul zbudować od podstaw.

Jakież jednak było moje zdumienie, gdy w odstępie może dwóch godzin przyleciał kolejny rój, jeszcze obfitszy, powtarzając ten sam manewr krążenia, opadania i zasiedlania kolejnego pustego lokum. W mojej ponad 30-letniej przygodzie z pszczołami nie miałem jeszcze takiego przypadku, aby tego samego dnia, w krótkim odstępie czasu, przybyły do mnie dwie rodziny, a każda z nich samodzielnie osiedliła się.

Kiedy kilka dni później zdarzenie powtórzyło się po raz trzeci, pokiwałem tylko w zadumie głową.

Oho, pomyślałem. Somsiad nie będzie szczęśliwy....

W tej chwili wszystkie trzy rodziny dochodzą do siły, jednej z nich postanowiłem zmienić matkę. Załamanie pogody, chłody w połowie maja, "zimni ogrodnicy" i "zimna Zośka" dały się we znaki, ograniczając wiosenne pożytki. Czereśnie, wiśnie czy śliwy w większości straciły kwiat po przymrozkach. Rzepak został wykorzystany częściowo, mniszka było mało i słabo nektarował z powodu braku opadów. Warunki pogodowe sprawiły, że w pewnym momencie chętniej oblatywana była kwitnąca jabłoń niż rzepak. W wyniku ogromnej i niespotykanej o tej porze suszy, w całej okolicy zakwitła tylko jedna jedyna akacja. Zaczyna się kwitnięcie maliny, jest trochę gorczycy, facelia, gryka, chaber. Przekwita już stulistna róża, bardzo chętnie odwiedzana przez owady, ale ciągle jeszcze spotyka się białą koniczynę, podlaną w ostatnich dniach przez deszcz. Przygotowujemy się do lipy, ale nie wiążę z nią wielkich nadziei. I tak to jakoś idzie.

Po pierwszym miodobraniu mam na sprzedaż trochę rzepakowego miodu, gdyby ktoś chciał kupić. Słoik 1,3 kg = 40 zł + przesyłka, najchętniej paczkomatem.

GURU

w Wiadomości Świat

14piorunów

Światowy Dzień Pszczół. W UE przybywa uli, Włochy liderem

W 2023 roku w gospodarstwach rolnych Unii Europejskiej znajdowało się 9,4 miliona uli. Jest to częściowy obraz wszystkich uli w UE, ponieważ statystyki dotyczące struktury gospodarstw rolnych rejestrują jedynie ule w gospodarstwach – wyjaśnia Eurostat. 20 maja obchodzony jest Światowy

Gruba ryba

w Pszczelarstwo

12piorunów

#pszczelarstwo #ciekawostkipszczelarskie
W jednym z uli zalęgły się trutówki. Z powodu nieobecności matki i niemożliwości zrobienia nowej niektóre robotnice zaczynają opychać się mleczkiem pszczelim. No i uruchamiają im się jajniki, dzięki którym mogą składać niezapłodnione jaja, z których wykluwają się trutnie. W odróżnieniu od matek trutówki składają jaja krzywo i niejednokrotnie po kilka na komórkę.
W ulu jest jeszcze resztka odkrytego czerwiu i ślad po wygryzionych matecznikach. Co tam się zadziało nie wiem. Czy młode matki przepadły jeszcze w ulu, czy poza nim? Nie mam w rezerwie żadnej matki ale i tak w obecności trutówek wprowadzanie matki jest ryzykowne. Postanowiłem im urządzić Harlem Shake z dala od ula i połączyłem rodziny "na gazetę". Dalej ryzykowne.

Fanatyk7piorunów

@pierdonauta_kosmolony

> Postanowiłem im urządzić Harlem Shake z dala od ula i połączyłem rodziny "na gazetę".

Rozumiem, że to język branżowy - wyjaśnisz lajkonikom o co chodzi?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Pszczelarstwo

48piorunów

#pszczelarstwo
Gorące mamuśki w mojej okolicy.

Twórca7piorunów

Taka ciekawostka: jak każdy z fiksacją na punkcie ogrodu kilka razy dziennie chodzę po ogrodzie i patrzę, czy już jakiś listek wyszedł. Dziś usłyszałam mnogie bzyczenie. Myślę sobie: pewnie pszczoły w kroku dach buszują. Otóż nie. Olały krokusy i sasanki. Kilkadziesiąt sztuk oblegało wierzbę Hakuro. Nie ten jej wiosną, tylko pozwalam się obudzić i dopiero latem tnę. Hakuro wypuściła bazie i chyba wszystkie okoliczne pszczoły w niej dziś pracowały. Czuję dobrze.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Hydepark

16piorunów

Całuski Pszczelowolskie, słodko :smiling_face_with_3_hearts:

https://pszczelawola.edu.pl/caluski-pszczelowolskie/

http://pszczelipark.pl/index.php/aktualnosci/view/Caluski-pszczelowolskie-wkrotce-jako-produkt-regionalny.html

#ciasteczka #kulinaria #pszczelarstwo #miod

Lider5piorunów

@cebulaZrosolu uczęszczałem do technikum pszczelarskiego w systemie zaocznym i przez jeden semestr 😉

Miło wspominam

Mistrz1piorunów

@Yes_Man w Pszczelej Woli? Czy gdzieś jeszcze takie było? :smiley:

Lider5piorunów

@cebulaZrosolu taka jedna mnie bzyknęła na zajęciach 😉

Mistrz1piorunów

@Yes_Man i co, nie podobało Ci się? Że tylko semestr się tam uczyłeś?

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Wiadomości Świat

9piorunów

Czy twój miód naprawdę wytworzyły pszczoły? Food Detectives walczą z fałszywym miodem

Najlepsi eksperci ds. bezpieczeństwa żywności w Europie łączą siły, aby walczyć z oszustwami. Euronews śledzi ich poczynania w specjalnej serii The Food Detectives. W odcinku 4 poznajemy zespół walczący z podrabianiem miodu w Hiszpanii. Miód może być produkowany tylko przez

Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Naukowcy z Oxfordu opracowali pożywkę dla pszczół zawierającą brakujące w diecie owadów sterole

Naukowcy z Oxfordu we współpracy z Royal Botanic Gardens Kew, Uniwersytetem Greenwich oraz Duńskim Uniwesytetem Technicznym opracowali pożywkę dla pszczół zawierającą brakujące w diecie owadów sterole, zazwyczaj występujące w pyłkach roślinnych, a nieobecne w dotychczas używanych

Gruba ryba

w Ciekawostki

49piorunów

#ciekawostki #prawo #pszczelarstwo
Wstęp wzbroniony?
Teren prywatny?
Zakaz wejścia?
Teren ogrodzony?
Oto przydatny #lifehack

Mistrz21piorunów

@pierdonauta_kosmolony a skąd weźmiesz rój pszczół? Bo to nie jest tak, że on ucieka a Ty go gonisz xD

Jak się ul wyroi to gdzieś ten rój usiądzie i dopiero wtedy idziesz i go zbierasz :smiley:

A jak się sprawdza czy to akurat moje pszczoły się wyroiły i zajęły nieużywany ul sąsiada?

Ano po to się np oznacza matki pszczele :smiley:
Tak samo można to udowodnić jak ktoś Ci ile ukradnie.

Gruba ryba3piorunów

@cebulaZrosolu
Przecież napisali jasno
> w pościgu za rojem

Wyobrażam sobie teraz biegnącego Tomasza Krążownika w Misji Niemożliwej

Mistrz1piorunów

@pierdonauta_kosmolony swoją drogą to błogosławieństwo jak znajdziesz takie wyrojone pszczoły :smiley:

Darmowy silny ul :smiley:
No chyba, że z krzaków wyskoczy pszczelarz z pościgu :grinning:

Gruba ryba1piorunów

@cebulaZrosolu
Swoją drogą ciekawe jakie szkody miał na myśli ustawodawca, może wcześniej posłowie oglądali Blues Brothers.

Osobistość7piorunów

@pierdonauta_kosmolony Już wyobrażam sobie właśnie, że te prawo to musiało powstać przez jakichś ludzi jak z komedii typu sami swoi.

Czyli w poszukiwaniu roju pszczół nożna wejść wszędzie.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

47piorunów

U dziewczyn całkiem dobrze się dzieje.
Przebrzmiała już chwała rzepaków, a mendy noszą na potęgę masę żółtego pyłku. Jak to, jak to? Skąd to, czyżby jeszcze gdzieś znalazły resztkę jakiegoś późnego, który wykorzystują?
-Oho! - rzekłem sobie. - Coś mi się wydaje, że komuś tu zakwitła wczesna gorczyca...
No, chyba że to akacja, ale w mojej okolicy niezbyt wiele jej rośnie, a w tym roku kwitnie wyjątkowo podle. W sąsiedztwie bywa siana gorczyca biała, sam zresztą przeznaczam niewielkie poletko pod tą roślinę, żeby załatać dziurę w pożytkach. Kwitnący łan gorczycy pachnie wspaniale, ciężko, korzennie, piernikowo, i daje przede wszystkim pyłek. Do maliny jeszcze trochę, do lipy jeszcze dalej, a pszczoły muszą mieć zajęcie oraz pokarm węglowodanowy i białkowy, żeby rodzina rozwijała się optymalnie.
Od momentu osadzenia roju, zasiliłem go kilkoma plastrami czerwiu z innych rodzin, poza tym poddawałem ramki po odwirowanym miodzie. W tej chwili rodzina obsiada 12 ramek, z czego 5 to czerw, a reszta to zapas pokarmu. Czy to dużo? To zupełnie przyzwoicie. 5 ramek czerwiu oznacza, że stopniowo przybędzie taka "objętość" młodych pszczół, ale najpierw na ich wychowanie zużyje się taką samą ilość miodu i połowę tego pyłku.

Pszczoły składają dojrzały miód u góry ramek i trochę z boku, a poniżej robią wianek z pyłku. Reszta plastra to miejsce na składanie jaj (fot. 1). Właśnie teraz matka osiąga maksimum czerwienia; przy optymalnych warunkach może to być ok. 1300 szt./dobę. Na fot. 2 widać właśnie matkę - piękna, tłusta, dupiasta, dla takiej złożyć jajo to jak splunąć. I co 3 sekundy nowe jajo. I tak przez całą dobę, a potem kolejną i kolejną. Z takiego jaja za 3 tygodnie, pod koniec czerwca, będzie pszczoła. Normalnie w tym czasie kwitnie lipa, a jak będzie w tym roku - wiele zależy od pogody, od wilgotności i ciepła. Młode owady wcale nie ruszają na kwiatki, tylko zajmują się pracami ulowymi. Kiedy już dorosną do przynoszenia nektaru, lipa dawno przekwitnie. W moich warunkach z pożytków będzie jeszcze nawłoć, ale przez upały i suszę w tym okresie najczęściej nie jest wykorzystywana.

Fenomen3piorunów

świetnie się to czyta, niech się pszczółki dobrze chowają

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

54piorunów

Hejcia. Mam już pierwszy tegoroczny miód rzepakowy. Na razie jest rzadki, ale w ciągu 1 - 2 dni zestali się. Trochę tego jest na zbyciu, może ktoś chce kupić? 35 zł za duży słoik, 1,3 kg netto. Wysyłka najchętniej paczkomatem, płatne dodatkowo wg znanych stawek.
Jestem zacofaną cyfrową bulwą i nie mam blika.

Nie zawadzi piorunować.

Fanatyk1piorunów

@t0mek chętny na słoiczek, ale za dwa tygodnie jak już bede w domu ʕ•ᴥ•ʔ

Osobistość0piorunów

oraz właśnie uruchomiłem sobie blika, tylko jeszcze nie umiem z niego korzystać.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Ależ mi się skojarzyło....będzie :smiley:

Po przeczytaniu tego wpisu https://www.hejto.pl/wpis/sa-pewne-sytuacje-i-ludzie-ktorych-nie-potrafie-zrozumiec-kupilismy-z-rozowa-lod i komentarzy, przypomniała mi się historia, sprzed wielu lat, z innych realiów.... Znam ją z przekazu obserwatora, a nie mam pewności, czy nie był on wręcz tym hultajem, o którym będzie mowa, ale jestem całkowicie przekonany o jej prawdziwości.

Rzecz działa się była w Pszczelej Woli, gdziem pobierał nauki. Trzeba nieco przedstawić realia tego środowiska. Szkoła miała przyległy dość duży teren z wieloma budynkami, parkiem i stanowiła zamkniętą całość. Większość z nas mieszkała w internacie przy technikum, znaliśmy się wszyscy i byliśmy dość zżyci. Uczniów "dochodzących", czyli mieszkających normalnie w domach, była garstka, więc to społeczność internatu nadawała ton i koloryt większości zdarzeń, jakie miały miejsce podczas edukacji.

Wyobraźcie sobie te 15-latki wyrwane spod opieki rodziców, przebywające na stałe ze starszymi uczniami 24 h/dobę. W tym wieku dwa lata różnicy to przepaść, a między najstarszym i najmłodszym był to dystans 4-letni. Piątoklasiści to były dorosłe kobiety i chłopiska pod wąsem, tak mi się wydawało jako pierwszakowi....

Otóż na początku niewielu popalało, było to wręcz tępione i wykorzystywane przez starszych ("daj fajkę"). W trzeciej klasie paliło sporo osób, w piątej byłem jednym z kilku, które zdecydowanie nie paliły. Zupełnie mnie to nie pociągało, ale też niezbyt przeszkadzało, że inni palą. Paliły chłopaki, paliły nasze panny, i co z tego - uwielbialiśmy je.

NO ALE. Ale byli przecież wychowawcy w internacie i nauczyciele, którzy próbowali walczyć, albo i wypowiadali krucjatę przeciw palaczom! Tacy potrafili węszyć, kontrolować łazienki, pójść wieczorkiem w popularne miejsca i płoszyć nałogowe towarzystwo, albo w inny sposób uprzykrzać życie...

Jedną z tych osób była pewna nauczycielka. Ta potrafiła żądać wyjęcia fantów z kieszeni, papierosy i zapałki konfiskowała, a jeśli coś budziło jej wątpliwość, sama wkładała rękę i kontrolowała zawartość. Trafił jednak swój na swego.

Pewnego razu poddała takiej kontroli jednego z delikwentów. Ten ociągał się co niemiara, więc sama włożyła dłoń do kieszeni w poszukiwaniu zakazanego towaru. Ale cóż to, co za dziwy....o co cho........oooo.....OOOO......

Uczeń, powsinoga, nicpoń, ladaco, odciął w spodniach całe wnętrze kieszeni.
Oraz nie włożył majtek.

..........

To była ostatnia "kontrola kieszeni" w wykonaniu tej nauczycielki.

też

Osobistość

w Hydepark

39piorunów

Dziewczyny mają się dobrze, tutaj zdjęcia z następnego dnia po osadzeniu roju w ulu. Ul + rodzina (czyli pszczoły w różnym wieku oraz czerw) to pień. Ta stara nazwa, jak pewnie się domyślacie, pochodzi z dawnych czasów, kiedy to pomieszczeniem dla pszczół był faktycznie wydrążony pień drzewa. W zależności od tego, czy wykonywano je (czyli dziano) w żywym, rosnącym drzewie, czy w ściętym, miały swoje specyficzne nazwy. Najbardziej znana to "barć". A przecież "barta, barda" to starosłowiańska nazwa siekiery. Co pochodzi od czego, czy barć od barty, czy na odwrót - nie mam pojęcia; słownik Glogera wskazuje na aryjskie pochodzenie wyrazu i przypuszcza, że to dzień barci dziano bartą :smiley: Zrozumiałe?

Na fot. 1 widać, że poddane wieczorem ramki z węzą zostały prawie w całości odciągnięte, tzn. pszczoły odbudowały na niej komórki plastra. To ważna informacja: coś takiego jest podejmowane wyłącznie w obecności matki i przy sprzyjających warunkach, gdy dopisuje siła rodziny, pogoda i pożytek. Komunikat jest jasny - "wszystko OK, wkrótce pojawią się jaja".
Osadzając rój, dodałem z innej rodziny kilka plastrów z czerwiem (fot. 2). Uniknę w ten sposób przerwy w czerwieniu, bo minie jeszcze dzień, zanim matka zacznie czerwić, a potem trzy tygodnie do pojawienia się młodych pszczół. A jak już będą, to początek życia spędzą na pracach wewnątrz ula. Po pyłek i nektar robotnice wychowane w ten sposób polecą najwcześniej dopiero pod koniec czerwca, może zdążą załapać się na kwitnienie lipy. Dodając plastry, z których za chwilę wygryzą się pszczoły, zwiększam siłę rodziny i zmieniam jej skład wiekowy w perspektywie najbliższych tygodni.

Gniazdo będę sukcesywnie poszerzał dokładając więcej ramek.

Osobistość1piorunów

Warszawska zwykła. Czyli ul najbardziej zbliżony do barci.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

37piorunów

OK, to skoro jest ssanie na pszczelarskie historie, to może pora pomyśleć o jakimś tagu czy coś takiego :smiley:
Dziś krótko, bo pora późna, a padam na ryj. Domowe obowiązki, do pracy, zabrać mamę ze szpitala, wrócić, zjeść, ogarnąć pszczoły w minimalnym zakresie, no i zrobił się wieczór. Tate, tate, przeczytaj mój wiersz. Dziecku odmówisz...?
No ale nie o tym miało być.

Z pszczołami mam czytelny układ: pracujemy razem, razem korzystamy z dorobku (czytaj: miodu) i obie strony są jak dotychczas zadowolone.
Parę lat temu, ciepłą wiosną, miałem potrzebę dokupić pszczół. Potrzebowałem zasilić jedną słabszą rodzinę, a nie chciałem uszczuplać żadnej z już posiadanych. Błysnęło właśnie kwietniowe słońce, wymarzone ciepło rozlało się nad światem, zatem: OLX, jeden telefon, sprzęt do bagażnika - i jadę w nieznane.

Zawiodło mnie do jakiegoś dziadka, boczną dróżką na skraj wioseczki, pod lasek. Miejsce zaciszne, osłonięte, na toczku nastawiane uli do licha i ciut. Od słowa do słowa, bo ze starszą osobą to nie tak hop, siup - biorę, płacę i "do widzenia". Ze starszą osobą to trzeba porozmawiać, opowiedzieć, zapytać, czy wierzba tu mocno kwitnie, bo u nas, to panie, jak na lekarstwo, a co było, to śnieg spadł, przymrozek zniszczył....I delikatnie wylegitymować się. Uwiarygodnić swoją umiejętność.

Bo dziadek przychylniej spojrzy, jeśli jego pszczoły idą do kogoś, kto czuje temat. A więc nie zniszczyć, nie zaszkodzić, nie zabić choćby przypadkiem przez nieuwagę. Tu na nieuwagę nie ma miejsca. Każde jedno takie małe stworzenie to jest jedno życie, które zostało pod twoją opiekę powierzone. I to życie wartościowe, może wcale nie gorsze niż twoje, choć takie maleńkie. Obchodzić się zdecydowanie, pewnie i ostrożnie, z troską. U nas w domu zawsze mówiło się do zwierząt, każde miało swój charakter, różniło się od innych - z czasem zauważyłem, że do pszczół też gadam, jak do psa czy kota. Że pies nie rozumie? Rozumie, po swojemu, po psiemu - ale rozumie. Pszczoły też rozumieją. Nie słowa, tylko emocje, bo uczucia to są hormony, które krążą w twojej krwi, wydostają się porami skóry, w oddechu, a co jak co, ale węch to te mendy mają. I tak przy przeglądzie nawzajem się uspokajamy - ja je, a one mnie....

-Do obory!!! - mruczy dziadek, zmiatając ociągające się owady ze ścianek ula do środka gniazda.

Aha. Czyli to nie tylko ja tak mam :smiley:

Małe, szare, wibrujące rodzynki po chwili wahania, jak zaczarowane, posłusznie ciekną na swoje miejsce, tam gdzie ciemniej i gdzie mocniej czuć feromony matki.

Ależ miał facet skilla. Ja, po swoich ładnych paru latach pszczelarzenia, to i owo potrafię, ale pod jego ręką to wyglądało jak zaczarowane - niby nic takiego szczególnego nie robił, ale wrażenie było takie, jakby owczarek zapędzał stado do zagrody.

-A wiesz pan, ile ja mam lat? - pyta dziadek z błyskiem w oku.
Zastanowiłem się. Z wyglądu gdzieś w wieku mojego taty, ale sprawny, pracujący fizycznie....
-75 - strzelam.
-ŁO-SIEM-DZIE-SIUNT JE-DEN!!! - oznajmia dziadek tryumfalnie. - Aaale panie, zdrowie jusz nie to. 100 uli, to już nie na moje siły....

Zachłysnąłem się.
-Panie kochany, daj Boże, żebym w pańskim wieku miał tyle zdrowia i siły, żeby połowie tego dać radę! - powiedziałem z serca.

Wyjechałem stamtąd ze swoją uczciwie opłaconą zdobyczą, kilkoma ramkami z czerwiem, oblepionymi szarą masą robotnic.

Rok czy dwa później, w poszukiwaniu kosiarki, zapuściłem się w tamte okolice. Pan Edward w dalszym ciągu gospodarzył w pasiece, robiąc to, co całe życie lubił robić. Wśród pszczelarzy jest duży odsetek ludzi starszych, a mimo to sprawnych, aktywnych fizycznie i zawodowo - tak tylko zauważam :smiley:

Wołam @HolQ , chciałeś, to masz i czytaj.

Gruba ryba2piorunów

>Potrzebowałem zasilić jedną słabszą rodzinę, a nie chciałem uszczuplać żadnej z już posiadanych
To można je tak sobie "przekładać" z rodziny do rodziny? Nie zostaną potraktowane jako intruzi ?

Osobistość3piorunów

@HolQ i tak, i nie. Normalnie, u pszczół zachodzi zjawisko trofalaksji, czyli dzielenia się pokarmem. Nektar przyniesiony z kwiatka w wolu pszczoła przekazuje z dzióbka do dzióbka innej pszczole. I tak kilka razy, po drodze ginie z niego część wody. Na końcu trafia on do komórek plastra, gdzie w dalszym ciągu odparowuje. Podczas tego wzajemnego karmienia się, przekazywane są feromony mateczne, czyli substancje wydzielane wyłącznie przez jednego osobnika - matkę pszczelą, które scalają rodzinę. Pszczoły wiedzą, które są "swoje" (bo pachną tak samo) a które "obce".
Więc wystarczy odłączyć część pszczół bez matki, przetrzymać je trochę w izolacji, żeby poczuły jej brak, i wtedy można je dołączyć do innych. Czerw nie ma zapachu i daje się przekładać bez ograniczeń, w ten sposób można regulować siłę rodziny (ująć najmocniejszym, dodać najsłabszym itp.).

Gruba ryba2piorunów

kiedyś mieliśmy tu pszczelarza co srał do swojej pasieki

Lider2piorunów

@Rudolf to nie był pszczelarz tylko bot zarzutka co przeklejał artykuły z zewnątrz.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

87piorunów

Kurcze, dziś Światowy Dzień Pszczół, a w mojej pasiece dzieją się rzeczy niestworzone.
Po długim okresie zimna i niepogody właśnie błysnęło słońce. Rzepak kończy kwitnienie, a rodziny są bardzo silne. Jest to okres ich naturalnego podziału, czyli rójek. Jeśli nie zlikwiduje się nastroju rojowego, można ponieść straty.
Wyszedłem popatrzeć na świat, i coś mi brzęczy, coś mi lata...JEST!!! Przyszedł rój!!! Ogromny, mocny, łagodny, grający jak wiejskie wesele. Uwiązał się idealnie (fot. 1), zdjąłem go bez trudu. Po przetrzymaniu przez pewien czas w chłodku, osadzę go w ulu, dając ramki z zaczątkami plastrów, czyli węzą. Rójki mają dużą dynamikę rozwoju, taka rodzinka to skarb. Miałem nie rozwijać pasieki, bo trudno wygospodarować mi czas niezbędny do uczciwego zajęcia się pszczołami, no ale darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby.

Ale ale, czy to aby nie któraś z moich rodzin postanowiła pójść "na swoje"? Jedna z nich wchodziła w nastrój rojowy, tydzień temu zerwałem mateczniki, poszerzyłem gniazdo i wychłodziłem je zwiększając wentylację, ale przez ostatnie dni dużo pszczół przybyło, a zimno i deszcz ograniczyły pożytek...Trzeba zrobić przegląd....

No i tak przeglądam, przeglądam, zrobiłem porządek, aż się zmęczyłem i poszedłem coś zjeść. Po południu ciąg dalszy grzebania.
Przyszedłem w sam raz na moment, kiedy z najsilniejszej z moich rodzin wychodziła rójka.....

Nie macie pojęcia, jakie to robi wrażenie....

Pszczoły w roju nie są agresywne, bardzo rzadko żądlą, więc nie stwarzają zagrożenia. Niemniej, wrażenie jest potężne (fot. 2). W powietrzu huczy i jest gęsto od wirujących owadów. Udało mi się zachwiać ich "parciem" ku wolności, zdezorientowane podzieliły się: jedna część zaczęła osiadać tuż po wyjściu - i te wlazły do innej, słabszej rodziny (tegorocznego odkładu) z nieunasienioną jeszcze matką, uśmiercając ją natychmiast. Druga część poszła w powietrze i niezdecydowanie siadła na pobliskiej wierzbie, ale widać matki tam nie było. Trzecia część latała czarną chmurą w powietrzu; wyobraźcie sobie najbardziej przegięte wizje pszczelego roju z kreskówek - no to było właśnie tak i jeszcze trochę :smiley:

Skończyło się dobrze wraz z nastaniem wieczoru. Jutro jeszcze osadzić ten zebrany rój, przegrzebać dwie rodziny i na tą chwilę powinno wystarczyć. Ale za tydzień, jak urwie się rzepak, to dopiero będzie polka....Na malinę jeszcze za wcześnie, do gorczycy i akacji daleko, nic innego w pobliżu nie kwitnie. Będzie bal.

#pszczoly

Fenomen3piorunów

@t0mek w niektórych miejscach akacja już całkiem solidnie się rozkręca

Osobistość2piorunów

@t0mek Ze wszystkich zawodów na świecie pszczelarz ma najbliżej do czarodzieja :slightly_smiling_face:

Gx

Osobistość0piorunów
Osobistość1piorunów

@t0mek jak to się stało że ja to przegapiłem?
A, mam Poljota z budzikiem, na dość dokładnym chodzie, zegarmistrz nie dał rady i stawał po czyszczeniu a mi się udało :slightly_smiling_face:

Gx

Pokaż więcej komentarzy (17)