Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#religia

Lider

w Hydepark

22piorunów

Bramka bezpieczeństwa przy wejściu na obchody Maulid an-Nabi (święto Urodzin Proroka) w jemeńskiej Sanie. Wchodzący są sprawdzani czy nie wnoszą niedozwolonych przedmiotów. Takie drobiazgi jak mieczyki jambiya i kałachy to jedynie niewinne ozdoby wśród wyznawców religii pokoju, więc z tym bez problemu można wchodzić.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Statysta

w Świadkowie Jehowy

3piorunów

Świadkowie Jehowy - amerykańska religia. Część 1: Początek

American Bullshit. Welcome to Poland. Dobrze pamiętam lata dziewięćdziesiąte. To okres mojego dzieciństwa. Związany był w dużym stopniu z religią Świadków Jehowy – w której się urodziłem – i którą uważałem za najprawdziwszą pod słońcem. Nie zdawałem sobie sprawy, że

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Musiałem pyknąć fotkę.

https://files.catbox.moe/xppvtn.jpg

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Religia

10piorunów

Wróci przed 2027?

  • Tak19% (10 głosów)
  • Nie81% (43 głosy)

53 głosów

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Dyskusje

98piorunów

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Od jakiegoś czasu w głowie kiełkowała mi myśl o mojej autorskiej "Teorii Kichnięcia".
Wrzuciłem uproszczoną wersję moich przemyśleń w czatagpt, żeby mi ładny esej zredagował... xD

"Czy każde kichnięcie może być Wielkim Wybuchem?

Od wieków człowiek zadaje sobie jedno z największych pytań: skąd wziął się wszechświat? Nauka mówi o Wielkim Wybuchu – początku czasu i przestrzeni, choć wciąż nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, co było wcześniej. Dla wielu ludzi odpowiedź jest prosta: przed wszystkim był Bóg, który stworzył wszechświat.

Ale co, jeśli spojrzeć na to z zupełnie innej strony?

Wyobraźmy sobie, że każde kichnięcie jest czymś więcej niż tylko odruchem organizmu. Wyobraźmy sobie, że w tej krótkiej chwili powstaje nowy Wielki Wybuch. Rodzi się kolejny wszechświat – z własnym czasem, przestrzenią i prawami natury. Dla nas jest to ledwie ułamek sekundy i niewinny odruch. Jednak dla hipotetycznych istot żyjących w takim wszechświecie mogłyby minąć miliardy lat ewolucji.

Jeśli ich świat ma początek, a one nie potrafią zajrzeć poza jego granice, zaczną zadawać te same pytania, które zadajemy my: kto nas stworzył? Dlaczego istniejemy? Co było przed początkiem?

Być może nigdy nie odkryją, że ich "Stwórcą" było zwykłe kichnięcie istoty z zupełnie innego poziomu rzeczywistości. Dla nich ten twórca byłby wszechmocny, niewidzialny i całkowicie niepojęty. Mógłby ingerować w ich rzeczywistość lub pozostać poza jej granicami. Czy nie właśnie w taki sposób wiele religii opisuje Boga?

Ta myśl prowadzi do jeszcze bardziej intrygującego pytania. Jeśli my moglibyśmy nieświadomie tworzyć nowe wszechświaty, to czy nie jest możliwe, że nasz własny wszechświat również jest efektem czegoś, co z perspektywy jego twórcy było zupełnie zwyczajne? Może to, co dla nas jest aktem stworzenia, dla kogoś "wyżej" jest jedynie drobnym wydarzeniem, którego znaczenia nawet nie dostrzega.

Oczywiście nie jest to teoria naukowa ani próba wyjaśnienia rzeczywistości. To eksperyment myślowy, który pokazuje, jak bardzo nasze rozumienie świata zależy od perspektywy. Granica między tym, co uznajemy za boskie, a tym, co jest jedynie naturalnym zjawiskiem, może być znacznie bardziej płynna, niż nam się wydaje.

Może więc następnym razem, gdy ktoś kichnie, warto uśmiechnąć się na myśl, że być może właśnie narodził się kolejny wszechświat – a wraz z nim cywilizacje, które kiedyś będą zastanawiały się nad tym samym pytaniem, które od tysięcy lat zadajemy my: kto był na początku?"

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w 4chan

9piorunów

Lider8piorunów

To to tam jeszcze lajt, mnie śmieszy dogmat, że jak ksiądz święci opłatek to katolik musi wierzyć, że to dosłownie ciało i krew. KEK, AFAIK niewierzenie w to to samoekskomunika z kościoła katolickiego. XD

Transsubstancjacja (łac. transsubstantiatio) lub przeistoczenie – w teologii katolickiej oznacza rzeczywistą przemianę substancji podczas Eucharystii: chleba (hostii) i wina w ciało i krew Jezusa Chrystusa. Termin ten został przyjęty podczas Soboru Laterańskiego IV w 1215 roku. Teolodzy prawosławni używają czasem terminu przeistoczenie (gr. μετουσίωσις, ros. пресуществление) – uważają jednak, że termin ten ma charakter nie opisowy, ale wskazuje na tajemnicę obecności cielesnej Jezusa w Eucharystii.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja
TranssubstancjacjaTranssubstancjacja (łac. transsubstantiatio) lub przeistoczenie – w teologii katolickiej oznacza rzeczywistą przemianę substancji podczas Eucharystii: chleba (hostii) i wina w ciało i krew Jezusa Chrystusa. Termin ten został przyjęty podczas Soboru Laterańskiego IV w 1215 roku. Teolodzy prawosławni używają czasem terminu przeistoczenie (gr. μετουσίωσις, ros. пресуществление) – uważają jednak, że termin ten ma charakter nie opisowy, ale wskazuje na tajemnicę obecności cielesnej Jezusa w Eucharystii. Historia Termin przeistoczenie wszedł do użycia w teologii katolickiej w średniowieczu, wraz z potrzebą uściślenia rozumienia Eucharystii jako sakramentu, poprzez użycie pojęć wziętych z języka filozofii, zwłaszcza metafizyki. Bezpośrednią przyczyną tej precyzacji języka teologicznego były twierdzenia niektórych teologów, które wydały…Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

41piorunów

A potem śmieją się z w Polsce.

Taka ciekawostka. Przy wejściu do tego ślimaka-kościoła jest kolorowy napis:

Co mam jeszcze zrobić by zwrócić Twoją uwagę? - Jezus.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Wiara

6piorunów
Wizerunek Jezusa na bloku w Pajęcznie, oryginalny materiał RTL7 1999 i AntenaHD 2023 w 77TV

https://www.youtube.com/watch?v=MCL22jEgiJs

Inspirator

w Religia

2piorunów

Czy po 20 braku wiary da się uwierzyć w Boga jeszcze raz?

Wychowałem się w mocno wierzącej rodzinie, w której nauczono mnie, że istnienie Boga było taką oczywistością, jak to, że pod nogami jest ziemia. Potem, w wieku nastoletnim, zacząłem dostrzegać, że to nie jest pewnik. Że wiele rzeczy, o których mnie uczono jest kłamstwem. Że nauka dużo lepiej wyjaśnia świat, wręcz niszcząc teorie teologiczne.

Z czasem to co było sacrum, stawało się profanum. Atak na autorytet Jana Pawła II najpierw mną wstrząsnął. Dzisiaj stał się chlebem powszednim, wręcz mainstreamem, do którego dołączyłem. Instytucja Kościoła zdawała mi się zaraz bardziej odległa i zepsuta.


Teraz, gdy dziadzieję, nie widzę już świata tak zero-jedynkowa jak kiedyś. Widzę również te dobre strony wspólnoty i zasad moralnych, które zapewnia Kościół. Rozumiem również, że działania ludzi nie mówią nic o danym poglądzie, wierze czy idei. Dlatego też przewinienia księży czy wiernych nie wpływają na ocenę chrześcijaństwa jako takiego.

A mimo to, nie rozumiem czym jest wiara. W naszych czasach oświecenia, będąc po tej stronie braku wiary, nie widzę sposobu żeby na nowo uwierzyć. Słowo wiara stało się abstrakcją której nie rozumiem i nigdy nie rozumiałem.

Nawet jeśli założyć, że jakaś wielka mądrość, którą można nazwać Bogiem, stworzycielem świata, istnieje, to dlaczego miałaby istnieć właśnie ta, konkretna, opisana przez chrześcijan. Opcja, że Bóg istnieje sam w sobie, wydaje się bardziej prawdopodobna, niż to, że wszystko w co wierzą chrześcijanie jest prawdziwe.

Chciałbym znowu uwierzyć, ale tym to właśnie jest. Chęcią istnienia Boga, nie wiarą. I nie wiem jak mogą w niego wierzyć inni.

Także moje pytanie:
Jak uwierzyć znowu w Boga?
A potem jak uwierzyć, że ten Bóg to ten którego opisują chrześcijanie?

Gruba ryba0piorunów

wiara to jest masowa deluzja napedzana przez strach, moim zdaniem balansuje na granicy osobowosci schizotypalnej, ale do nazwania tego zaburzeniem musi odbiegac od norm spolecznych, osobiscie mam bardziej radykalne podejscie i bardzo wiele zachowan, ktore mieszcza sie w "normie" nadal uwazam za chore

Gruba ryba1piorunów

@Marcus-Aurelius-64 jak trwoga to do Boga.

Pewnie pod presją trudnego splotu wypadków dojdzie do ciebie, że nic nie tracisz wierząc w Boga (zakład pascala) I coś Ci przeskoczy w mózgu... starzy ludzie tak czesto mają zblizając sie do końca. Np. Moja matka, całe dorosłe życie omijała kościół, a ostatnio z każdym rokiem coraz bardziej się z nim oswaja, zaraz zacznie jeszcze chodzić do kościoła... wnukom już wciska kit, że wierzy i wierzyć trzeba.

Ja pewnie też na łożu śmierci będę wypluwał swoje slowa

Gruba ryba0piorunów

@plemnik_w_piwie bo nie wiara wymaga więcej odwagi i własnego kompasu moralnego. Jest dużo trudniejsza, niż podporządkowanie się religii. To coś jak życie w państwie opiekuńczym i liberalnym, opiekuńcze nakładając na ciebie podatki załatwia ileś spraw o które nei musisz się martwić, liberalne zostawia Ci pieniądze i mówi rób z tym co chcesz.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

976 + 1 = 977

Tytuł: Ewangelia Filipa

Autor: Jean-Yves Leloup (główny autor), Ewa Mickiewicz (przekład)

Kategoria: religijne

Wydawnictwo: Purana

Format: książka papierowa

Liczba stron: 167

Ocena: 3/10

W ubiegłym tygodniu, jadąc do Szczecina, znalazłem na półeczce z bookcrossingiem "Ewangelię Filipa". Nic nadzwyczajnego, wiem, że na tej półce od lat adwentyści, katolicy i świadkowie Jehowy rywalizują ze sobą w dostarczaniu książek religijnych. O apokryfach troszkę czytałem, wiedziałem, czym są one, jak należy je rozumieć itd., ale jakoś nie miałem okazji przeczytać żadnego takiego utworu. No to pożyczyłem sobie książkę, planując po jej lekturze odnieść ją na półkę na dworcu.

Autorem opracowania jest Jean-Yves Leloup, francuski duchowny... prawosławny. Ciekawe połączenie. Za przekład książki odpowiada zaś niejaka Ewa Mickiewicz. Książkę poprzedza wstęp, który z grubsza przybliża historię apokryfu. Część właściwą stanowi treść ewangelii w języku koptyjskim (lewa strona) i jego polski przekład po prawej.

Nie potrafię potwierdzić, czy pani Mickiewicz tłumaczyła z francuskiego czy tekst Ewangelii tłumaczyła bezpośrednio z koptyjskiego. Podejrzewam, że jest to przekład przekładu francuskiego, ale nie mam jednak na to dowodów. Przetłumaczona Ewangelia nie ma stylu biblijnego, sam tekst jest bardzo suchy i przypomina słabo zredagowany katechizm (czym istocie była owa Ewangelia). Razi brak przypisów do problematycznych fragmentów, które wyjaśniłyby co trudniejsze, dwuznaczne rzeczy.

Jeśli ktoś interesujące się apokryfami lub historią Biblii to raczej powinien kojarzyć Ewangelię Filipa, która jest równie znanym apokryfem jak Ewangelia Judasza, Ewangelia Tomasza czy Księga Henocha. Ewangelia Filipa zasłynęła opisem relacji między Jezusem a Marią Magdaleną. No, jest tam wpleciony taki wątek, ale sam fragment był tak suchy, że w zasadzie go przeczytałem bez zainteresowania.

Wydawcą książki jest niejaka Purana, oferująca głównie książki o zdrowiu i rozwoju osobistym. Obecność w ich wydawnictwie książki o tematyce religijnej odbieram wyłącznie jako słabą próbę zarobienia na sensacji, gdzie można głosić "prawdę wielką" o Ewangelii opisującej romans Jezusa.

Jakość wydania jest dość słaba i w zasadzie nie polecam tego konkretnie przekładu. Gdyby książka była grubsza, rzuciłbym ją w kąt zapominając, że na wypożyczonym egzemplarzu ktoś napisał "7. Nie kradnij.", "7a. Zostaw, niech czytają inni!", "Własność SB" i wreszcie "Sowa z Grudziądza tu był!". Na okładce jest również nabazgrane "Naznaczona boskością". Nie ukrywam, podpisy wzbudzają we mnie większe zainteresowanie - czyja to książka, jak ona krąży, kto ma jakie przemyślenia. Dopiszę się do tego łańcuszka, niech coś po mnie zostanie.

Prywatny licznik: 22/50